Rosjanie. Polacy. Wojna. Wiedziałam, że jeśli tu przyjdą, sięgnę po broń.
Lena Garlicka, polska malarka, od kilku lat prowadzi ustabilizowane życie w Paryżu, gdzie oddaje się wyłącznie pracy artystycznej. Jedynym jej bliskim krewnym jest wuj Franciszek Janicki, do którego kilka lat wcześniej Lena zwróciła się po pomoc, gdy po dramatycznych przeżyciach wojennych uciekła z Polski. Niespodziewanie Lena otrzymuje wiadomość, która zmusza ją do powrotu do kraju i zmierzenia się z trudną przeszłością. Dziewczyna przyjeżdża do Lwowa, gdzie w areszcie siedzi jej mąż, którego dziewięć lat wcześniej opuściła. Teraz zamierza mu pomóc, aby odwdzięczyć się za uratowanie życia podczas najazdu bolszewików na jej rodzinny dom.
Morderstwa, głód, gwałty i śmierć, śmierć, śmierć… to nie była zwyczajna wojna, to był niewyobrażalny terror.
Urodziła się w Nowej Soli w 1980 roku, obecnie mieszkanka Zielonej Góry. Absolwentka historii na Uniwersytecie Zielonogórskim. Polska autorka i matka dwóch córek. Historyk z pasji i wykształcenia, miłośniczka dobrej literatury, muzyki i kina. Wrażliwiec kochający ludzi i życie. Od trzynastu lat pracuje w branży jubilerskiej.
Tak długo, jak Barbara Wysoczańska będzie pisać, ja będę sięgać po jej powieści. Bo mało kto traktuje o kobietach z taką czułością i wrażliwością. O kobietach poranionych, poobijanych przez życie, ale idących naprzód. A Autorka potrafi opowiadać o nich tak, jakby każda z nich istniała naprawdę.
W „Lenie”, najnowszej powieści Autorki, dostajemy wszystko, co charakterystyczne dla jej twórczości. Bohaterkę z dramatyczną przeszłością, która na zgliszczach buduje swoją siłę, tło historyczne oparte na rzetelnych faktach oraz emocjonalną opowieść o walce o siebie, swoją godność i szczęście.
Tytułowa Lena jest artystką żyjącą w Paryżu. Tu odnalazła schronienie po ucieczce z Polski po wojnie polsko-bolszewickiej. Niewyobrażalne traumy, jakich doznała, wyraża przez swoją sztukę, przelewając na płótno mrok, cierpienie i śmierć. Czy jeszcze kiedyś znajdzie w sobie światło, by malować piękno, jak niegdyś w rodzinnym domu?
W kraju zostawiła nie tylko ruiny i groby najbliższych, ale i męża, z którym od lat tkwi w fikcyjnym związku. To Paweł uratował ją od niechybnej śmierci, a teraz oskarżony o sprzyjanie komunistom sam jest w niebezpieczeństwie. Lena wraca do Lwowa nie tylko po to, by mu pomóc, ale także, by rozliczyć się z traumatyczną przeszłością.
W powieści Autorka zawarła nie tylko portret trudnej relacji Leny i Pawła, ale przede wszystkim obnażyła okrucieństwo wojny, w której zawsze największą ofiarą są bezbronni cywile, kobiety. Nie sposób było czytać o tym, co spotkało Lenę, bez ściśniętego gardła i zaciśniętej pięści. Niemal równie mocno odczułam powojenną polityczną nagonkę na osoby uznane za „niewygodne”. Jak łatwo było fałszywym donosem, czy podejrzeniem zniszczyć komuś życie.
Te traumatyczne zdarzenia przeżywamy, tym bardziej że dotykają postaci, obok których nie można przejść obojętnie. Wielki talent Autorki wyraża się właśnie w tworzeniu wielowymiarowych bohaterów, z których żaden nie jest czarno-biały. Każdy z nich walczy ze swoimi demonami, ma własne obawy, plany i marzenia. Nawet dwulicowy Tadeusz, brat Leny, potrafi wzbudzić cień współczucia, Aleksandrze walczącej o godność i szczęście nie sposób nie kibicować, a wuja Franciszka po prostu nie da się nie pokochać.
Jeśli myślisz, że to „kolejna powieść historyczna z romansem w tle”, to absolutnie nie. To historia, która chwyta za serce i nie chce puścić. I przepadłam w niej zupełnie wyłączając się z codziennego życia na kilka godzin. I zdecydowanie było warto.
[Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Filia] Dziękuję wydawnictwu za możliwość recenzji ♡
Na wstępie tylko dodam że to jedna z tych książek, które lepiej czytać powoli. Tu nie chodzi o tempo, tylko o przeżywanie.
Q: Czy lubicie historie o kobietach, które pomimo bólu wstają, podnoszą głowę i idą dalej?
Dzień dobry 🩷👋
Poznajemy Lenę Garlicką, malarkę, która po kilku latach spokojnego życia w Paryżu zostaje zmuszona do powrotu do Polski. To powrót nie z tęsknoty, ale z obowiązku, przymusu zmierzenia się z przeszłością, którą tak bardzo próbowała zostawić za sobą. Jej historia to ciąg wyborów, miłości, której nie da się tak po prostu wymazać, i wojny, która odbiera wszystko od bezpieczeństwa po poczucie własnej tożsamości.
Lena nie jest wyidealizowaną bohaterką. Jest prawdziwa. Poobijana życiem, zmęczona, ale wciąż mająca w sobie cichą, ciepłą siłę. To ta siła sprawia, że książka porusza. Bo widzimy kobietę, która przetrwała tam, gdzie wielu by pękło.
Autorka w przepiękny, bardzo kobiecy sposób, pokazała emocje nie krzykliwe, ale te głębokie, które ruszaja serce od środka. Czuć w tej książce wrażliwość i ogromną dbałość o szczegół historyczny, wojny, która była brutalna, brudna i niesprawiedliwa.
Czyta się to jak wspomnienie. Jak coś, co zostaje pod skórą.
To piękna, przejmująca i bardzo kobieca historia o traumie, odpowiedzialności i miłości, która nie zawsze ma miękką formę. Nie jest to lekka lektura na jeden wieczór jest to książka, która wymaga serca i uwagi. Ale oddaje to z nawiązką. Jeśli lubicie poruszające powieści historyczne warto.
Okładka także robi swoje subtelna, klasyczna, pięknie oddająca ton powieści ig romantic_soul_artist
Bolesna przeszłość, niedająca o sobie zapomnieć. Przesiąkające umysł traumy, z którymi walka stanowi wyzwanie. Wszechobecne, oślizgłe uprzedzenia, choć mające różne wcielenia, każde uderzające z ogromną siłą rażenia. Liczne próby odnalezienia miejsca na ziemi – tam, gdzie można doznać ukojenia, być w pełni sobą...
Nie mogę powiedzieć, że zakochałam się w tej historii od początku. Potrzebowałam na to więcej czasu, lecz zanim jeszcze padło pierwsze westchnienie zachwytu, już wyczuwałam ładunek emocjonalny, który powoli wkradał się w moje łaski. Mamił, mącił, sprawiając, że ludzkie dramaty, przeżycia oraz chwile radości i smutku uderzały z impetem.
Nieraz mimowolnie drżałam lub starałam się uspokoić oddech, mając przed oczyma przerażające obrazy. Zdarzało mi się też zaciskać pięści, chcąc wymierzyć sprawiedliwość tym, którzy za grosz nie wykazywali człowieczeństwa. Przeżywałam wszystko całą sobą, a świadomość, że autorka czerpała inspirację z rzeczywistych, drastycznych zdarzeń jeszcze to potęgowała. Choć to powieść, trudno nie myśleć o tym, ilu ludzi naprawdę przeżyło coś podobnego...
Lena i Paweł. Kobieta, która jednej nocy straciła sens życia i mężczyzna, który – mimo przeszkód – uparcie brnie do przodu. Ceniona artystka z demonami przeszłości, pragnąca spłacić dług wdzięczności i właściciel stajni z haniebnymi dla wielu korzeniami, odrzucający jej pomocną dłoń.
Gdy los ponownie stawia ich naprzeciw siebie, okazuje się, że czas pogłębił dystans między nimi. I choć zdają się tego nie zauważać, życie szykuje dla nich zupełnie inny scenariusz. Tym samym byłam świadkiem niezręcznych spotkań. Rozmów, gdzie nie obyło się bez wyrzutów, przykrych słów. Mocno pragnęłam, aby przełknęli dumę i na spokojnie wyjaśnili wszelkie nieścisłości. Choć temu przeczyli, ciągnęło ich ku sobie, tym samym takie posunięcie mogłoby wiele zdziałać. Tylko czy byli wreszcie gotowi na taki krok?
Można nieść w sobie morze bólu i wciąż nauczyć się pływać. Bo nie chodzi o to, by zapomnieć – lecz by spojrzeć na rany i zobaczyć w nich nie wyrok, a dowód, że przetrwaliśmy.
•• To nie była zwyczajna wojna, to był niewyobrażalny terror ••
▪️𝗥𝗘𝗖𝗘𝗡𝗭𝗝𝗔 ▪️
Historie opowiedziane w czasie trwania wojny zawsze niosą ze sobą ogromny ładunek emocjonalny. Niby to fikcja literacka, jednak każdy z nas wie, że wojna wydarzyła się naprawdę i wiele tych sytuacji mogło mieć realne odzwierciedlenie w życiu.
Z twórczością Barbary Wysoczańskiej spotkałam się po raz pierwszy. Autorka zachwyciła mnie swoim piórem i stylem. Stworzyła emocjonującą historię z wojną w tle i silną, główną bohaterką, której losy wciągają na długie godziny i nim się orientujemy przewracamy ostatnią stronę książki.
Tytułowa Lena Garlicka jest wybitną malarką. Od dziewięciu lat mieszka w Paryżu, gdzie oddaje się swojej pasji. Kobieta mieszka razem ze swoim wujkiem Franciszkiem, który zaoferował jej schronienie, gdy ta uciekła z Polski po traumatycznych przeżyciach. Przeszłość szybko się o nią upomni. Gdy dotrą do niej wieści o mężu, który został aresztowany za układy z Bolszewikami. Lena rusza do Lwowa, by spłacić swój dług…
Powieść Barbary Wysoczańskiej czytało mi się fenomenalnie – pod względem językowym i dzięki atmosferze panującej w tej książce jest to kawał naprawdę genialnej lektury. Warsztat historyczny i wiedza jaką posiada ta autorka jest wprost zaskakujący. Wydarzenia opisane przez Barbarę często łamały serce i wywoływały łzy. Podczas najazdów oprawcy nie mieli żadnych skrupułów, ani litości wobec kobiet. Bardzo ciężko czytało się pewne sceny. Nie potrafię sobie wyobrazić, co musiały przeżyć w tamtym okresie. To one były ofiarami, a inni i tak potrafili je piętnować, jak gdyby to one prowokowały do takich sytuacji.
Jeżeli tylko macie okazję to jak najbardziej zachęcam Was do sięgnięcia po tę książkę, która – mam nadzieję – oczaruje Was, porwie Was do swojego świata oraz skradnie Wam serce równie mocno, jak stało się to w moim przypadku. Naprawdę nie spodziewałam się tak udanej powieści, tak dobrze napisanej historii i wielowymiarowych postaci.
Jeśli lubicie książki z historią w tle to jak najbardziej polecam Wam po „Lenę”! 🤎 To taka historia, która zostaje w sercu na długo. Autorka przelała w tę książkę tyle różnych emocji od cierpienia, smutku, poprzez nadzieje, która wzrasta w sercach bohaterów. Osobiście jestem zachwycona tą powieścią, przepadłam już od pierwszych stron i wam ją serdecznie polecam!
Opowieść napisana najtrudniejszymi emocjami o poranionych przez życie ludzi. Barbara Wysoczańska Leną udowadnia umiejętność opowiadania o historii pisanej bolesnym losami ludzkimi.
Lena przed laty uciekła do Paryża do swojego wuja Franciszka. Tu jako malarka surrealizmu, poprzez mrok swoich obrazów chciała oddać koszmar, jaki zostawiła w Polsce. Tu w swej samotności odnalazła siłę, by podnieść się po ciosach zadanych przez los. Znalazła przyjaciół i ułożyła sobie życie na nowo. Niespodziewanie jej spokój zostaje zburzony wiadomością aresztowania we Lwowie jej męża, Pawła Leontiewa. Mężczyzna jest bohaterem wojny polsko - bolszewickiej, a teraz oskarżono go o sprzyjanie komunistom i bolszewikom. Lena niechętnie wraca do kraju, by pomóc małżonkowi, który niegdyś uratował jej życie i w obecnej sytuacji ona musi uratować jego życie.
Każdy kto lubi powieści historyczno-obyczajowe odnajdzie się, jak ryba w wodzie. Z jednej strony odmalowany został koszmar wojny, okrucieństwa dokonywane przez bolszewików i lata trzydzieste XX wieku z panującym trendem narodowościowym, który to polował na polskich komunistów sprzyjających Sowietom. Czasy, gdzie jeden donos mógł zniszczyć niewinnego człowieka. Z drugiej strony trudne relacje pary ludzi, boleśnie doświadczonych przez rewolucję październikową i wojnę 1920 roku. Stracili wszystko. Członków najbliższej rodziny, dom i poczucie bezpieczeństwa. Doświadczyli piekła, które zmieniło ich na zawsze, a jedynie co mogą zrobić to zapomnieć o tym, co stało się ich udziałem.
Barbara Wysoczańska z niezwykłą wręcz czułością pochyla się nad swymi bohaterami. Poranioną przez życie kobietę i mężczyznę równie mocno poranionego, który w dodatku musi wziąć odpowiedzialność za innych. Jednocześnie Lena owiana jest tajemnicą. Powoli poznajemy jej przeszłość, wyczuwa się, że przeszłość Pawła i Leny jest trudna. Tylko nie zdajemy sobie sprawy jak bardzo. Stąd zastawiamy się co spowodowało, że kobieta opuściła męża wobec którego deklaruje wdzięczność. Autorka dawkuje czytelnikowi emocje. Im bardziej rosną, tym bardziej zbliżamy się do rozwiązania zagadki i czekamy na katharsis.
To nie tylko sam romans historyczny ale przede wszystkim opowieść, która chwyta za serce. Wysoczańska doskonale wie, jak wzbudzić zainteresowanie czytelnika i sprawić, że jej powieści czyta się ze ściśniętym sercem. Paczka chusteczek na pewno się przyda.
. „Wojna zmieniła zasady, usunęła zakazy moralne i kazała ludziom żyć chwilą. To, co niegdyś uważano za niedopuszczalne, teraz, w świecie niepewności o jutro, nie miało już znaczenia. Podczas wojny ludzie tak samo szybko kochali, jak zabijali, i to przyzwyczajenie wciąż w nich tkwiło.”
„Na początek trzeba czegoś dokonać, żeby udowodnić swoją wartość.”
„Czas zawsze jest naszym wrogiem. Nie potrafimy go zatrzymać, nie potrafimy też spożytkować go właściwie, a później przychodzi kres i pozostaje jedynie żal, że mogli��my tyle zrobić, tyle powiedzieć i tyle zobaczyć, ale brakowało nam czasu.”
Lena , a właściwie Helena Garlicka jest znaną ze swego surrealistycznego stylu malarką na co dzień mieszkającą w Paryżu. Trzydziestoletnia kobieta przeżyła piekło z rąk czerwonoarmistów i do tej pory nie wróciła do pełni sił, a jej psychika jest roztrzaskana w drobny mak. Jedyną osobą na której wsparcie może liczyć jest jej wuj - Franciszsk Jankcki. Jednak los ponownie wystawia dziewczynę na próbę. Przeszłość wraca jak bumerang w osobie jej teściowej Katarzyny Leontiew. Ta zwraca się do Garlickiej z prośbą o pomoc dla jej syna i męża Leny - Pawła. Mężczyźnie grozi wieloletnie więzienie. Wszystko z powodu jego rzekomych powiązań z komunistami. Bohaterka choć niechętnie wraca do Lwowa by spotkać się z sędzią mającym orzec w sprawie żołnierza, który tak wiele zmienił w życiu Polki. Roman Rzewuski choć sprawia wrażenie dość surowego namawia żonę Leontiewa na zawarcie pewnego układu. Czy małżonkom uda się dojść do porozumienia i wspólnie zawalczą o swoje szczęście? Jestem głęboko poruszona historią stworzoną przez Panią Barbarę. Autorka skupiła się przede wszystkim na portretach psychologicznych postaci. Każda z nich jest złożona i doświadczyła sowieckiego terroru. Traumatyczne wydarzenia ukształtowały nie tylko Pawła i jego żonę, lecz odcisnęły piętno na ich najbliższych. Mimo to bohaterowie nigdy się nie poddali i nadzieja w ich sercach nigdy nie zgasła. Przepiękna, pełna refleksji opowieść o miłości w czasach ogromnego okrucieństwa wywarła na mnie duże wrażanie zapewniając całą gamę emocji. Serdecznie polecam ❤️
Lenę - niektórzy wołają na nią Helena - poznajemy jako trzydziestoletnią malarkę mieszkającą w Paryżu. Jej surrealistyczne obrazy podobają się przyjaciółce i wujowi, znajomy marchand też je zna, nawet parę kupił, ale na aukcjach ich nie wystawia. Taki los młodych artystek - pociesza siostrzenicę Franciszek Janicki, opiekun, przyjaciel, sam ekscentryczny twórca, człowiek z przeszłością i bogatym doświadczeniem. To od niego dowiaduje się Lena, że jej mąż, Paweł Leontiew, porzucony dziewięć lat temu, siedzi we lwowskim więzieniu i grozi mu proces o działalność komunistyczną.
Czy decyzja wyjazdu do Polski to przede wszystkim spłacenie długu wdzięczności wobec Pawła? A może głównie chodzi o prawne uregulowanie statusu cywilnego Leny? Czy spotkanie z ojczyzną nie rozbudzi na nowo upiorów przeszłości?
Nie spodziewałam się tak mocnych wrażeń, i to w odniesieniu do różnych planów fabularnych powieści. Najbardziej drastyczne sceny dotyczą losów Leny Garlickiej sprzed dziesięciu lat. Zanim w sierpniu 1920 doszło do bitwy warszawskiej, sowieccy żołdacy wyżywali się na „polskich panach”. Podwarszawski majątek Garlickich poszedł z dymem, Lena przeżyła, ale przez lata trudno było jej wybaczyć Pawłowi, młodemu szwoleżerowi, że nie pozwolił jej spocząć obok zamordowanych rodziców. Parę lat wcześniej w Petersburgu Leontiewów dotknął podobny koszma, co radykalnie zrewidowało studenckie zauroczenie marksizmem przez Pawła. Jest wreszcie Polska sanacyjna wkraczająca w lata 1930-e. Jej niezbyt mądra polityka narodowościowa w powiązaniu z rozmaitymi przejawami personalnych zawiści i fobii tworzą typowy krajobraz polskiego piekła. Ofiarą można zostać w wyniku pomówień. Scenerią jest Lwów oraz majątek i stajnia w Olszy, odziedziczone przez Pawła po dziadku Zarzyckim.
Wszystkie wątki i motywy są ładnie i misternie utkane w naprawdę imponującą całość a lektorzy audiobooka, Mateusz Drozda i Agnieszka Postrzygacz, z wyczuciem powieść interpretują. Znajomość z Barbarą Wysoczańską zaczęłam od jej najnowszej książki. Stąd lekki niepokój, czy jej wcześniejsze powieści, po które oczywiście sięgnę, są równie dobrze przemyślane i napisane.
Są takie książki, które nie szukają poklasku, ale domagają się konfrontacji. „Lena” Barbary Wysoczańskiej należy właśnie do tego rzadkiego gatunku literatury, która nie tyle opowiada historię, ile rozszczelnia człowieka od środka. To powieść, w której trauma nie jest słowem–ozdobnikiem, lecz rdzeniem, wokół którego obraca się wszystko: pamięć, tożsamość, sztuka i miłość o ostrych brzegach. Pani Barbara opisuje rzeczywistość z niemal naukową dokładnością, a jednocześnie posługuje się językiem nasyconym delikatnymi odcieniami i subtelnymi poruszeniami. Jej proza jest jak zaciśnięta dłoń -niby spokojna, a jednak wciąż gotowa do obrony. Wojna w tej książce nie jest scenografią, lecz moralnym trzęsieniem ziemi; pozostawia w bohaterach pęknięcia, które wcale nie chcą się zrastać. Trawią ich jak powolny, wewnętrzny ogień. Największą siłą powieści jest portret psychologiczny tytułowej Leny- kobiety, która próbuje oswoić własne ruiny. Jej malarstwo nie jest ucieczką, lecz jedynym językiem, zdolnym udźwignąć ciężar niewykrzyczanych traum. W relacjach, szczególnie tych podszytych niewypowiedzianymi słowami, pulsuje napięcie: pragnienie bliskości i jednoczesny lęk przed nią. To miłość, która nie leczy- ona testuje. Wysoczańska doskonale rozumie, że rekonstruowanie siebie po katastrofie nie jest aktem heroizmu, lecz mozolnym, codziennym wyborem. Właśnie dlatego „Lena” działa tak silnie- bo przypomina, że przeszłość nie mija, dopóki nie odważymy się jej dotknąć. A dotyk ten bywa bolesny jak otarcie o szkło historii. To powieść, która nie oferuje prostych emocji. Zamiast tego otwiera przestrzeń do namysłu — o pamięci, o ranach, o tym, jak trudno jest żyć, gdy coś w człowieku wciąż stoi w płomieniach.
🖌,,Lena" to przejmująca opowieść o niewinności, która została brutalnie odebrana przez straszną rzeczywistość. Obnaża ludzkie słabości i poświęcenie. Jest obrazem bezinteresowności i wdzięczności za bycie człowiekiem w czasach, kiedy nie było to oczywiste. Na naszych oczach rozgrywa się historia pewnego przypadku, który w obliczu tragedii połączył dwoje młodych ludzi węzłem małżeńskim, by następnie rozdzielić ich na długie lata. Aż do teraz, kiedy to pojawia się okazja, by spłacić zaciągnięty dług i rozliczyć się z przeszłością...
🖌,,Lena" to historia ukazująca ogromną siłę zbudowaną na bolesnych doświadczeniach. Pokazuje, że czasem wystarczy jeden impuls, małe światełko w tunelu, by przetrwać. Czasem, jednak trzeba się wycofać w bezpieczną przestrzeń i odzyskać utracone fragmenty siebie.
🖌,,Lena" jest wielowymiarowym obrazem szukania nadziei w świecie pozbawionym współczucia. To wręcz symboliczna opowieść traktująca o tym, jak bardzo względnym pojęciem jest ,,czas". Obserwujemy bohaterów, którzy znajdują się na życiowych zakrętach. Przed nimi stoją decyzje, które zdają się być niemożliwe do podjęcia. A wszystko utrudniają wszechobecne wątpliwości i moralne dylematy, które tylko się nasilają w obliczu oskarżeń i niepewnej przyszłości.
🖌Jeden momet może zmienić wszystko. Jedna sytuacja może postawić pod znakiem zapytania całe dotychczasowe życie. Choć wydaje się to niemożliwe do wyobrażenia, to zawsze istnieje płomień nadziei, który pozwala zakotwiczyć się w codzienności i krok po kroku budować życie na nowo. Barbara Wysoczańska daje swoim bohaterom przestrzeń do odczuwania emocji. Z ogromną wrażliwością przestawia nawet te najbardziej brutalne sytacje. Po lekturze zostajemy z wieloma myślami do rozważania i bardzo nieśmiałym wnioskiem, że czasem warto zaufać na nowo i dać sobie szansę przeżyć życie na własnych zasadach...
"Lena” Barbary Wysoczańskiej to powrót do literatury, która tnie prosto w serce. Autorka ponownie zabiera nas w czasy, w których każdy dzień wymagał odwagi większej, niż człowiek był w stanie udźwignąć. A jednak bohaterka tej powieści udźwiga — choć nie bez ran.
Lena, znana malarka mieszkająca w Paryżu, wiedzie życie pełne spokoju i twórczej rutyny, ale ten pozorny ład pęka, gdy dociera do niej wiadomość zmuszająca do konfrontacji z dawnym koszmarem. I właśnie od tego momentu historia wciąga tak, że nie sposób odłożyć książki choćby na chwilę.
Podróż do Lwowa to dla Leny nie tylko powrót do kraju, ale i do emocji, które chciała na zawsze zamknąć w najciemniejszym kącie pamięci. Jej mąż — człowiek, którego opuściła dziewięć lat temu — trafia do aresztu, a ona wie, że tym razem to ona musi podać mu dłoń. Zwłaszcza że kiedyś, podczas bolszewickiego ataku na jej rodzinny dom, to on uratował jej życie. Wysoczańska nie boi się pokazywać ludzkiego długu wdzięczności, splątania losów i tej trudnej, niewypowiedzianej nici łączącej ludzi, nawet po latach rozłąki.
Autorka niezwykle sugestywnie oddaje okrucieństwo wojny — to nie są tylko daty i fakty, lecz obrazy, które bolą. Mordy, głód, strach, przemoc… wszystko to czai się na kartach tak realnie, że czytelnik wstrzymuje oddech. A jednocześnie w tej brutalności znajduje się coś pięknego: portret kobiety, która mimo wszystkiego wciąż potrafi kochać, pamiętać i walczyć.
Kocham pióro Barbary Wysoczańskiej. Portrety przedstawianych przez nią kobiet są wzruszające i porywające. Od książek nie sposób się oderwać i mimo rozmiarów zawsze czytam je niemalże jednym tchem. Jedna rzecz w prozie Wysoczańskiej mnie bolała, czyli tragiczne zakończenia. Zżywalam się z jej postaciami i wierzyłam w szczęśliwy finał, ale zawsze działo się inaczej niż bym sobie życzyła. „Lena” jest historią, która kończy się z uśmiechem na ustach. Nie mogę doczekać się kolejnych książek tej autorki.