Kto by przypuszczał, że w świecie pełnym tajemnic można jeszcze ocalić to, co prawdziwe?
Dakota i Henry próbują odbudować swoją relację, choć wiedzą, że raz utracone zaufanie trudno odzyskać. Napięcie między nimi rośnie, a uczucie, które jeszcze niedawno dawało im siłę, zaczyna gasnąć pod naporem czyhających wokół niebezpieczeństw. Gdy wracają pytania o niewyjaśnioną śmierć ojca dziewczyny, Dakota i Henry muszą zdecydować, czy są gotowi powiedzieć sobie wszystko - nawet jeśli mogłoby to całkowicie zburzyć ich relację.
Kiedy wydaje się, że najgorsze mają za sobą, Lucy znika bez śladu. Dakota, nie mogąc czekać bezczynnie, wyrusza na poszukiwania razem z Erin. Wszystkie tropy prowadzą do Szkocji, do kogoś, kto od dawna śledził każdy ich ruch i kto od dawna czeka na ich przybycie.
Czy bohaterowie przetrwają starcie z wrogiem, który zna wszystkie ich słabości i lęki? Czy z popiołów tego, co zniszczyły kłamstwa i strach, da się ocalić miłość, która wciąż tli się pod powierzchnią? Dowiedz się już teraz i poznaj finał bestsellerowej serii, który zaskoczy nawet tych, którzy byli pewni, że znają już całą prawdę…
Edyta Prusinowska to blogerka zajmująca się modą, urodą i stylem życia. Pisała opowiadania od najmłodszych lat. Dziś jej blogi śledzą rzesze fanów, a jej kanał na Youtube subskrybują tysiące użytkowników.
Spoilerowo bardzo (przepraszam za nadużywanie 'XD' mózg mi się stopił)
*czytam to tylko i wyłącznie dlatego bo bardzo lubię ilustratorkę która stoi za szatą graficzną tej książki / autorkę też lubię i jej twórczość internetową ale niestety nie pisarską* to tak słowem wstępu.
Naprawdę nie myślałam że po tomie 1 dwa następne będą tylko gorsze - naprawdę zakładałam że z czasem będzie lepiej ale pomyliłam się i to bardzo.
Korekta
Zaczynając od masy powtórzeń (których myślałam że już nie doświadczymy po SKONFUNDOWANA w pierwszym tomie które dało mi PTSD) w przemyśleniach bohaterów (Albo albo albo, pamiętam pamiętam pamiętam ,czym czym czym, może może może) te wyryły mi się najbardziej w pamięć i ja rozumiem stosować powtórzenie by nadać jakieś większej wagi zdaniu czy coś ale jezus robić to co chwile... a teraz najlepszy przykład tych powtórzeń które miały miejsce na pierwszych stronach książki
POWOLI wsunęłam igłę pod skórę, POWOLI napełniała strzykawkę, wypełniała się POWOLI ciemnoczerwonym płynem , która sączyła się leniwie
te zdania (bo to były 4 zdania pod rząd tylko je skróciłam aka usunęłam trochę tekstu żeby było krócej bo kontekst jest nie ważny) doceniam że powoli pojawiło się 3 razy żeby na końcu zamiast powoli dać leniwie xDDDDD ale no błagam czy to przeszło korektę?!
Zostając przy warstwie językowej było parę zdań które po prostu brzmiały dziwnie (przynajmniej dla mnie) np spojrzenie miał czyste, uparte to było czyste czy uparte? jak coś jest czyste to bym myślała że nie widać po nim żadnych emocji Jej cień był miękki tak mój też jest (tych zdań sobie nie zaznaczyłam więc nie chciało mi się ich szukać ale taki miały kontekst) - nie wiem czy ze mną jest coś nie tak czy z tymi zdaniami ale wybijały mnie z rytmu xd a ja co chwile łapałam się za głowę w tej książce.
Jakieś inne dziwne rzeczy
Henry se gada z typem i mówi mu że jest synem Edmunda Blackwella - ten typ się odwraca i patrzy na Dakote i Erin i mówi 'Jak się nazywacie? wy troje - patrzy na Erin i Dakote i mówi wy troje mając na myśli również Henrego mimo iż już zna jego nazwisko xd i potem wszyscy recytują swoje imiona i nazwiska - typowi którego pierwszy raz widzą na oczy xddddd
Erin, Henry i Dakota przychodzą na spotkanie tego stowarzyszenia i Magnus ironicznie pyta 'Czy to nasze wspaniałe trio?' a Erin mu odpowiada 'Stęskniłeś się za nami?' - autorka opisuję że Magnus nie spodziewał się takiej riposty? XDDDDD czego??? bo ani go nie zgasiła ani jakoś nie wyśmiała, sama nie wiem co ta wymiana zdań miała za zadanie ale na pewno tego nie osiągnęła a później jeszcze Magnus mówi że Erin ma cięty język po swojej matce XDDDD ale mu pokazała tą jedną/dwoma odzywkami że ma cięty język nie ma co.
Czm Castle Phantom był Castle Phantom a nie po prostu zamkiem Phantom kiedy później ktoś nazywał to zamkiem? nie wiem ale się domyślam (chyba)
Relacje bohaterów
Relacja Henrego i Dakoty jest bezpłciowa (bo nie da się tego inaczej określić) nie ma wyrazu, emocji niczego - ŻADNEJ CHEMII - nie czuć żadnej więzi pomiędzy nimi - i to tyle co jestem w stanie powiedzieć na podstawie całej książki xD
Dakota jest paskudną córką i przyjaciółką - Efe wspomniany był w książce 3 razy z czego tylko w epilogu miał jakąś role a w dwóch poprzednich był środkiem fabularnym byleby osiągnąć cel dla głównej bohaterki poza tym o nim nie myślała xD (a i EFE nie ma osobowości poza swoim chłopakiem, biblioteką i herbatą - głębokie)
Matkę wspomina 3 razy co zdziwiło mnie mocno - najbliższa ci osoba która była z tobą najdłużej i znała cię najlepiej znaczy dla ciebie tyle co zeszłoroczny śnieg ( umarł mi dziadek już dłuższy czas temu i mimo iż nie był moim rodzicem to wspominam go bardzo często więc z własnego doświadczenia nie rozumiem głównej bohaterki)
Relacja Erin i Lucy trochę z dupy trochę nie - dialogi były najmniej drewniane z całej książki i u nich widać odrobine chemii w przeciwieństwie do głównej pary. (trochę też nie rozumiałam tego na siłę łączenia wszystkich w pary xd poza Ambrosem! bo i tak miał prawie że nie istniejącą role w tej książce)
Elementy zmierzchowe spoilerowo jak się kończy CZYTASZ NA SWOJĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ
Byłam przekonana że kujoństwo Dakoty i wmawianie nam że jest inteligentna (bo nie była) będzie mieć jakiś cel, że na końcu wynajdzie lekarstwo i wybawi cały ród wampirów, uleczy świat bla bla bla - nie, nie ma to żadnego celu , po prostu jest pustą cechą jej osobowości a ona sama z tej inteligencji nie korzysta.
Na końcu zostaje wampirem jak reszta xD jak bella! żeby czasem nie umarła w samotności jak inni będą żyć wiecznie a wiecie co ją przemieniło???? to że jej matkę pól roku przed urodzeniem Dakoty ugryzł osobnik który przemieniał się w wampira i jakiś mały kawałek jadu przeszedł z matki do Dakoty i pozostał uśpiony do chwili śmierci Dakoty po to żeby ją 'ożywić' i przemienić w wampira XD NO MYŚLAŁAM ŻE PADNE, legit końcówka mogła zostać bez tego i że np przemienił ją Henry albo jad Rafa ale nie xD lepiej wyskoczyć z takim absurdem.
Pojawiły się puste zmierzchowe strony - te same kiedy Bella ma depresje bo Edward odszedł i mijają miesiące (tutaj tylko Henry obdarowuje nas linijką swoich mądrości na stronę)
No i co? Happy end wszyscy (poza Ambrosem) w związkach szczęśliwi, Dakota skończyła studia i jest lekarzem (tak, ta osoba która w poprzednim tomie była najgorsza w klasie i chodziła na zajęcia u jednego profesora teraz legalnie może leczyć ludzi :))))))))))
KONIEC. W KONCU KONIEC. bez zastanowienia jedna gwiazdka, o boze, jak mi soe nie chcialo tego czytac. tyle bezsensownych zdan ze nmg. bohaterowie infantylni. nadal nie rozumiem dzialania wampirow. nienawidzę tych zmian perspektyw. przez najbliższe miesiace niestety sobie odpuszczę ksiazki Edyty. przynajmniej pieknoe wygladaja na polce.
Druga gwiazdka tylko i wyłącznie za sympatię, jaką miałam do tej serii przy pierwszym tomie, bo cała reszta jest całkowitą porażką. Będę szczera, choć Krew... nie była idealna, to dobrze się bawiłam i przede wszystkim był potencjał, który w Jadzie... niestety został źle zrealizowany. Liczyłam, że trzeci tom nieco podbuduje i na początku jeszcze nie czułam zbliżającej się katastrofy w postaci... jednego z gorszych zakończeń trylogii, jakie czytałam.
Po pierwsze: wszystko to było za krótkie. Ten tom ma 330 stron, jest najkrótszy ze wszystkich. Nie chodzi mi o to, że Edyta miała lać wodę, ale jak na finał trylogii, gdzie poza akcją jeszcze zawarła rozwiązywanie niektórych wątków, na samo soczyste mięso zostało bardzo mało. A tak naprawdę to mieliśmy dwa akcyjne epizody i tyle. Niby to nie jest high fantasy, ale skoro już ustaliliśmy, że ten świat nie jest lekki, a świat wampirów ma być czymś rozbudowanym, wypadło to bardzo słabo.
Po drugie: nierozwiązane wątki albo źle poprowadzone. Niektóre kwestie, jak np. turmalin u pewnej bohaterki (który szczerze mówiąc nie jest aż taki zaskakujący, ale skoro dla Dakoty to był taki szok, to powinno zostać lepiej poprowadzone), backstory Rafaela (które jest jednym z najgorszych backstory antagonisty, jakie czytałam ostatnim czasem) czy właściwości krwi Dakoty (a o tym to w ogóle bym rozpisała narzekania, ale chcę w miarę bezspoilerowo) były tak potraktowane po macoszemu albo w ogóle wprowadzone BO TAK, że gdyby nie fakt, że egzemplarz, który czytałam, ma iść dla przyjaciółki na prezent, rzuciłabym tą książką za okno 4 piętra.
I po trzecie: co to ma być za zakończenie. Nie mówiąc o tym, że ponad 10% książki to były już rozdziały po finale (co jak na tę długość tomu jest zbyt długie), które nic nie wznosiły poza taką kropką nad "i", którym było jedno z gorszych rozwiązań fabuły (którego niby można było się spodziewać od pierwszego tomu, ale takiego wykonania to nie), to było po raz kolejny napisane tak, jakby jeszcze miał być ciąg dalszy. Wybacz Edyta, wiem, że to była twoja pierwsza seria, ale totalnie nie wyszło ci pisanie zakończeń ŻADNEGO tomu, a szczególne finałowego. W podziękowaniach wspomniałaś o tym, czy jest możliwe zakończenie serii i powiem tak: jest możliwe, ale trzeba to zrobić odpowiednio, a zakończenie Popiołu takie nie wyszło.
Naprawdę szkoda, zwłaszcza że pierwszy tom może nie obiecywał wysokiej literatury, ale przyjemną historię, która nieco zaangażuje, trochę rozbawi, ale przede wszystkim odpręży. Tymczasem podczas czytania tej części czułam jedynie frustrację, która wylała się w komentarzach pisanych po książce. Liczę, że moja przyjaciółka, która otrzyma tę książkę, będzie się na nich lepiej bawiła niż ja podczas czytania tego tomu: bo ilość napisanych "XD" z powodu braku słów na to, co się dzieje, powinna mówić wystarczająco, jak bardzo mam dość i jak bardzo cieszę się, że to był ostatni tom i wreszcie mam kolejną serię za sobą. Dziękuję za uwagę.
nie no to było naprawdę kiepskie troche dostalam brainrota tbh W pierwszym tomie spodobał mi się motyw pasji Dakoty do medycyny, wątek jej problemów finansowych i rodzinnych i generalny małomiasteczkowy klimat. W drugim tomie ciekawy był ten teatr, piołun, relacja erin i dakoty(ktora nie byla najlepiej zrobiona ale chociaż przykula moja uwage) oraz to ze nie bylo duzo henrego. A w tym tomie? Wszystko było strasznie tandetne i nieinteresujące. Mój kolejny problem to bohaterowie- mimo ze to nie kwestia stricte tego tomu, ale ogolnie calej sagi, jednak trzeba o nich wspomnieć. Pisanie z czterech różnych perspektyw (pomijając rozdziały o rodzicach dakoty) to odważny ruch, szczególnie kiedy twoi bohaterowie niemalże nie mają osobowości. Gdyby pod każdym rozdziałem nie było napisane z czyjej perspektywy teraz czytamy, można by się nie domyśleć, przysięgam. Wszyscy podobnie opisują rzeczywistość, uzywaja tych samych zwrotów, zwracają uwage na podobne rzeczy i podobnie się czują. Mozna by te książkę napisać tyljo z jednej perspektywy (np erin bo jest z nich wszystkich chyba najciekawsza postacia) bo te inne nic nie dodaja do budowania postaci. PLUS ONI SA TACY SCHEMATYCXNUE ZROBIENI ICH DIALOGI SA STRASZNIE CRINGOWE, ZACHOWUJA ZIE JAK NPC CALY CZAS A DAKOTA PODEJMUJE TAK ZLE DECYZJE, GIRL SAMA NA SIEBIE SPROWADZASZ NIESZCZESCIE. Jak ja mam im kibicowac!??????? W tej ksiazce jedyna likeable person jest erin ale tez watpliwie tbh, ten chlop z biblioteki jest tez taki bezplciowy bezosobowy twink, wszyscy mnie tak wkurwiali ze szok. Mialam tak w dupie ze dakota umiera, mialam tak w dupie ze henry jest pojmany. To jest stradzne ze przez trzy tomy nie udalo mi sie wogole do nich przywiazac.
Honorable mention dla mojej znienawidzonej maniery w ksiazkach czyli „musze cie chronic” „nie zostawie cie juz nigdy” „jestes calym moim swiatem”. Wyznaje zasade ze czasami mniej znaczy wiecej, POKAZ mi ich milosc, nie da jej sie wyczuc, jest dla mnie niezrozumiała. Wogole relacja henrego i dakoty to jest jakis trzynasty krag piekla. Skipowalam ich dialogi i sceny „romantyczne” bo byly bardzo bardzo cringowe. Nie bylo pomiedzy nimi zadnej chemii zadnego uczucia i autorka bardzo chciala mi wmowic ze sie kochaja ale sie nie da po prostu tych ludzi nic nie laczy.
Another honorable mention dla RAFAELA. TO JEST TAK NIEDOBRZE WYKREOWANA POSTAC ZE JAPIDI. i ofc dostal swoj moment na wyjasnienie swojej motywacji do zniszczenia swiata aka baba go zostawila dla innego chlopa po tym jak wzieli slub w wieku dziesieciu lat. Excuse me. Ja myslalam ze on wie o mocy dakoty dlatego chce ja posiasc a nie po to zeby sie zemscic na ojcu henrego ktory juz wsm nie zyje. I ja mam uwierzyc ze on zbudowal cale imperium, zwerbowal tysiace wampirow tyljo po to? Bo teskni za miloscia swojego zycia ktora SAMA sie od niego odsunela ale on obwinil mezczyzne? Mam uwierzyc ze ten rafael jest inteligentny i potezny? Bitch please
Wogole fabularnie ten tom byl….bez komentarza
Kolejna rzecz ktora mi sie nie podobala to język, który jest dosc ladny, ale nie pasuje do tematyki ksiazki, do jej dynamiki, do postaci. Totalnie przerost formy nad trescia. Plus autorka uzywa schematow ktore sie powtarzaja np opisujac martwa nature mowi ze te mury porośniete byly mchem, ktory delikatnie muskał wiatr, jakby probowal zedrzec z cegiel wiekowosc i odkryc ukryta w nich tajemnice. (Totalnie zmyslilam to ale you get the point)
Duzo elementów ze zmierzchu i to raczej w tym zlym znaczeniu XD
Generalnie to nie chcę tej ksiazki zjechać od gory do dolu, bo nie o to chodzi. Jednak fabuła pozostawia wiele do zyczenia, nie przemawia do mnie rozwiazanie calej tej trylogii, cala tajemnica rodziny dakoty i cala ta sekta rafaela. Nie podoba mi sie to i uwazam ze jest bardzo z dupy wziete.
jest to niekoherentna recenzja za co przepraszam, ale juz chyba nie bede starala sue jej zedytowac czy poprawic, chcualam tylko wyrazic moja frustracje co do tego ze nie bawilam sie na tej ksiazve w zadnym stopniu tak jak na dwoch poprzednich, ktore mimo swoich wad, dawaly rade. ta juz nie.
jakby ja nigdy nie miałam ŻADNYCH oczekiwań, ale 2 poprzednie części chociaż miały jakąś fabuły i te chujowe plot twisty, więc było to wciągające-
A tutaj nic się nie dzieje dosłownie; mam wrażenie, że większość tej książki to wewnętrzne monologi postaci. Brakowało mi nawet takich podstawowych interakcji między sobą
Całość była NUDNA, uwaga spojlery - ojciec Dakoty to wampir (wyniknęło to z świetnej rozmowy z ciotką Dakoty, która mówi tylko po to, by nie mówić) - ten zły zostaje zabity - wszystkie postacie są w związku więc git, bo żadna dobra postać nie może zostać sama cnie - Dakota staje się wampirem lol
tbh ktoś powinien umrzeć (najlepiej wszyscy-) ale szczególnie Dakota, bo ostatnie 50 stron to był lowkey epilog o ich zajebistym życiu, cały czas liczyłam, że ktoś się jednak wykrwawi, ale niestety tak się nie stało
I te deep metafory
+
"mój zimowy kwiatuszku" 😃🔪
zmarnowanie papieru, mogła chociaż zajść w ciążę or sth
This entire review has been hidden because of spoilers.
3.5 Okej ten epilog uratował przed paroma nie wyjaśnionymi pytaniami . Niestety nie podobał mi się tak bardzo jak 2 tom i jakoś w ogóle nie przeżywałam emocji razem z bohaterami . Nie było już tak wielkiego zachwytu nad opisami i stylem pisania . Szkoda, że nie było żadnego przypomnienia z tomu drugiego bo jest ponad rok różnicy między wydaniem a pewnie wiele osób jak ja, zapomniało trochę co się działo wcześniej . Nie potrafiłam się do tego jakkolwiek emocjonalnie przywiązać ( minimalnie niektórymi wydarzeniami dawał mi vibe zmierzchu XD)
po prostu wspaniałe zakończenie tej historii 💗 nie mogę się do niczego przyczepić - nie mogłam sobie nawet wymarzyć czegoś lepszego i powiem tyle, że prędko nie zapomnę o tej trylogii (i kiedyś może nawet do niej wrócę)
jak ja się cieszę, że już ją skończyłam. Nawet nie wiem czy mogę wymienić coś dobrego z tej książki. Szkoda, dla mnie najgorsza część z wszystkich trzech.
Czuję się dziwnie kończąc serie, która towarzyszy mi od 2023. Zaczynając ja myślałam że zakocham się i przepadne. Tak się jednak nie stało. Ta historia jak wiele innych ma wady i zalety. I mimo że nie zostałam jej najwierniejszą fanką, ta mała Zosia która powróciła do czytania dzięki książkom Edyty 2 lata temu, teraz może powiedzieć że czuje sentyment i jest spełniona bo skończyłam książkę która kiedyś wiele dla niej znaczyła.
O matko jedyna… Napisanie recenzji OSTATNIEGO tomu swojej ukochanej trylogii jest naprawdę ciężkie. Czekałam na tą książkę od premiery i przeczytania Jadu. Z jednej strony, zupełnie nie mogłam się doczekać, a z drugiej, nie byłam gotowa pożegnać się z dzieciakami z Windermore.
„Krew…” przeczytałam w maju tamtego roku i w tamtym momencie, zakochałam się bezpowrotnie w tej historii.
Dakota, ma całe moje serce, tak samo jak moja faworytka Erin. Jeśli chodzi o Henry’ego, to średnio za nim przepadam i aż do samego końca byłam team Erin…, ALE to nie znaczy, że został źle wykreowany czy coś w tym stylu. Ja uwielbiam wszystkie postacie te dobre jak i te złe, bo wszystkie budziły we mnie mnóstwo emocji.
Ja od małego jestem zakochana w wampirach, a moja miłość do nich dzięki trylogii Krwi, jeszcze bardziej się powiększyła. KOCHAM ten wątek. Wprowadza on do książki niesamowity vibe i mnóstwo pytań oraz tajemnic.
W czytanie wciągnęłam się niemal od razu. Uwielbiam styl pisania Edyty. Jest niezwykle przyjemny, dzięki czemu przeczytałam „Popiół” w dwa dni.
Od pierwszych stron, już coś było na rzeczy… ale wtedy nie wiedziałam co mnie czeka. Fakt, jak Edyta wszystko przemyślała jest niesmamowity. Uwielbiam kiedy szczegóły z poprzednich części, przeplatają się w kolejnej.
Jak mam być szczera, to liczyłam na więcej zwrotów akcji, lub mocniejszych. Owszem, bardzo często byłam jak: 😲, ale nie zmienia to faktu, że oczekiwałam czegoś więcej. Po roku czekania na kontynuację, naprawdę spodziewałam się czegoś WOW.
Mimo to, uważam Popiół za świetne dopełnienie historii Dakoty. Nadal nie dowierzam że to już koniec i już za nimi tęsknię ;(
Podsumowując, „Popiół, który z nas zostanie” to genialna książka, bardzo dobrze uzupełniająca wątki z poprzednich tomów. Podczas czytania towarzyszyło mi mnóstwo emocji (łzy w oczach też się przewinęły….) i jestem pewna, że i wy wciągniecie się do tego świata.
Ja na maksa się z nim związałam, tak samo z bohaterami. Dziękuję Ci Edyta za napisanie tej cudownej historii i już nie mogę doczekać się kolejnej!
Już od pierwszych stron zauważyłam, jak ogromnie zmienili się bohaterowie. Przestali sobie ufać, choć musieli wyznać sobie jeszcze wiele sekretów…
Postać Ambrose’a była nam już znana w poprzednim tomie, ale i tutaj go nie zabrakło. Uważam, że jest jednym z lepszych bohaterów - jednocześnie poznajemy go jako czarny charakter, ale z drugiej strony starał się zadbać o bezpieczeństwo Dakoty, mimo wcześniejszych wydarzeń.
Dowiedzieliśmy się także wiele o ojcu Dakoty, o którym wcześniej mało wiedzieliśmy, gdyż bohaterka żyła jego wspomnieniem i gdy dowiedziała się prawdy - trochę namieszało jej to w głowie. Pojawiły się również rozdziały z perspektywy James’a i Helen co było świetnym urozmaiceniem fabuły oraz idealnym zakończeniem wątku „rodziców” Dakoty i tego, kim później staje się dziewczyna. Erin wyjechała, gdyż w poprzednim tomie bardzo pokomplikowała sprawy związane z Sofią, przez co głównej bohaterce groziło niebezpieczeństwo. Lucy po pewnym czasie powróciła do gry, jaką była…no właśnie - tego musicie dowiedzieć się sami.
𝑲𝑳𝑼𝑩 𝑷𝑬𝑳𝑵𝑰 𝑲𝑺𝑰𝑬𝒁𝒀𝑪𝑨 to zdecydowanie mój ulubiony element tego tomu. Wszystko co było z nim połączone, wraz z tym czego się dowiedzieliśmy dzięki temu - no czyste dzieło sztuki.
Na starcie powiem, że jestem ogromnie szczęśliwa, mogąc patronować całej serii 🥹
Ten tom trzymał mnie cały czas w napięciu - byłam ogromnie ciekawa, jak ukochana przeze mnie historia się zakończy. Jednocześnie z każdą przewracaną stroną ( w pdfie) czułam ścisk żołądka, że zbliżam się ku końcowi. Nie chciałam się żegnać z tymi bohaterami 🥹 jeśli spodobały wam się poprzednie tomy, to ten również skradnie wasze serca!
3.5 chyba najgorszy tom, ale nadal byłam bardzo zaangażowana w historię i bohaterów - trochę będę za nimi tęsknić. Niby głupiutka seria o wampirach, ale tyle radochy mi przyniosła, że to hit.
4.5⭐ najlepszy tom. bardzo dziwnie kończy się serię, którą zaczęłam w 2023 i od tamtego momentu zawsze gdzieś ze mną była 3 tom ma jeszcze więcej plot twistów, jeszcze więcej akcji i jeszcze więcej wampirów. to co w tym tomie robi z nami Edyta to szok. zapewne zapytacie się teraz czemu w takim razie nie dałam 5⭐ odpowiedź jest bardzo łatwa - zakończenie. ostatnie 100stron O WOW, ale gdyby skrócić tylko to ostatnich 40-50... nic się nie działo, znaczy może nie nic, ale bardzo mało ważnych rzeczy dla fabuły. pomimo tego książka CUDOWNA więc nawet jeśli 2 tom się wam tak średnio podobał to 3 pokaże wam że trylogia krwi jest jednak bardzo przyjemna!!
Dnf na 47%. Nie dam rady tego przeczytać. Nie ma takiej boskiej mocy, która mnie do tego zmusi. Naprawdę liczyłam na cos wow. Pierwsza książka zapowiadała się dobrze, druga jeszcze dowiozła, ale ta część jest absurdalnie durna i nudna, jakby autorka próbowała dopasować się pod trendy z Tik Toka. Wymyślne cytaty pseudofilozoficzne, główna bohaterka ma 3iq i wszystko, co robi to przeżywanie jak mrówka okresu (szkoda, że nie rzeczy, które powinna). Dakota marnuje czas na użalanie się nad tym, kim był jej ojciec i jak bardzo jej smutno, bo została okłamana, ale MATKI, KTÓRA ZOSTAŁA ZABITA NA JEJ OCZACH, TO JUŻ NIE MA POWODU OPŁAKIWAĆ. CO?! Przepraszam bardzo?! Ponadto Henry jest totalnie bezużyteczny, a wątek uzależnienia pojawia się łaskawie na ok. 70 stronie. Poprowadzony jest tragicznie. Żaden mechanizm, nie jest przedstawiony. Mamy uwierzyć na słowo i na to, że ma fiolki pod łóżkiem i musi je wypić. Erin kręci się jak smród po gaciach, ale przynajmniej robi cokolwiek, żeby sie czegoś dowiedzieć. O Lucy (do momentu, w którym skończyłam) mało kto pamięta. Napisane jest to bardzo sztywno i bez głębi. Mam wrażenie, że to jest najsłabiej napisana książka Edyty, a przeczytałam prawie każdą, którą wydała. Jest mi przykro, bo pokładałam w tym wielkie nadzieje i serio motyw wampiryzmu od strony medycznej był ciekawy, ale dokąd to zaczęło zmierzać - nie mam pojęcia ani zamiaru sie dowiadywać. Na tą chwilę po prostu odpuszczam, może kiedyś dokończę i dopiszę pełnoprawną recenzję.
najgorszy tom i coś mi tutaj cały czas nie pasowało ale jeszcze nie wiem co i jak ją ocenić aczkolwiek mam ogromny sentyment do dwóch poprzednich tomów i kocham erin ok pa
3 years in the making, let's go! zacznę od pozytywnej rzeczy. gdyby moja hipoteczna córka miała czytać polskie młodzieżówki, wolałabym by czytała to niż cokolwiek innego na rynku.
nie mam pojęcia gdzie podział się potencjał, który był stworzony przez drugą część w serii.
książka jest napisana tak, jakby autorka opisywała wydarzenia z serialu. postacie są wybuchowe lub powściągliwe. każdy jest pisany na to samo kopyto.
najważniejsze sceny, te które tłumaczą sekrety i kluczowe wątki są zamknięte w 3 stronicowych rozdziałach. sceny o niczym ciągną się o wiele więcej. ksiażka powtarza w kołko schemat: opis otoczenia -> dialogi -> dwu zdaniowe przemyślenia bohatera, z którego pov pisany jest dany rozdział. ciężko się to czyta gdy znów jest to samo.
wszystkie związki romantyczne są puste i jako czytelniczka nie jestem w stanie złapać czemu ktoś się kocha, zrobi wszystko dla drugiej osoby, kiedy nie ma podłoża na to.
wiele wątków zostało bardzo spłyconych. autorka ma talent do wymyślania czegoś ciekawego (motyw legendy - izydora i leander, postać rafaela), ale żaden z nich nie dostaje satysfakcjącego końca.
nie podoba mi się to jak została potraktowana Erin. token lesbian, wątek z poprzedniej książki (Dakota x Henry x Erin, oh kogo wybierze Dakota) wygasł zupełnie i ZNÓW nigdy się nie rozwiązał, został zapomniany.
dużo postaci i wątków było łączonych na siłę, by powstała 'całość'. 80% książki jest szyte grubymi nićmi.
to, jak dawno mi się nie chciało czytać książki jest niebywałe. zacznę od tego, że ta książka jest strasznie krótka. nie chodzi mi o lanie wody na siłę, ale jak na to, że jest to jednak finał historii, to ten tom jest zdecydowanie za krótki. nie mogę również z tego, jak bardzo ten twór jest głupi. zachowania wampirów są tak infantylne, tak bezsensowne. zakończenie jest tutaj chyba najbardziej bezsensowne, uważam że mogło być ono dużo inne i wyszłoby to jedynie na korzyść dla powieści. jeszcze w dodatku to zakończenie jest tak przedłużane przez autorkę, że masakra. niemal wszystkie wątki w ,,popiole..." albo zostały niedokończone albo tragicznie rozwiązane. chyba nie sięgnę do powieści edyty przez kolejne lata, bo zanim wyda parę książek to parę lat minie, bo nie będę ukrywał, że wydanie jednej ksiązki na rok to trochę słaba idea.
EDYS CO TY MI Z PSYCHIKA ZROBILAS, sam fakt jak dowiadujemy się że ojciec Dakoty jest wampirem to jedno ALE DAKOTA ZAMIENIAJACA SIE W WAMPIRA, tego się nie spodziewałam kochani
This entire review has been hidden because of spoilers.
NARESZCIE KONIEC. Jestem tak zawiedziona i jest mi tak przykro to pisać, ale ta część była tak OKROPNA I NUDNA, że to się w głowie nie mieści. Dwie pierwsze części czytałam na wakacjach i niesamowicie mnie wciągnęła cała historia dlatego miałam duże wymagania na finałowy tom, ale przeliczyłam się i to porządnie. Być może mam jakąś tragiczną pamięć, ale naprawdę dwa pierwsze tomy czytało mi się bardzo przyjemnie, były wciągające i dużo tam się działo. Wiadomo nie jest to literatura wysokich lotów, ale można się było przy tym ‚odmóżdżyć’, a ja jako fanka zmierzchu potrzebowałam wtedy czegoś takiego. Natomiast to coś bo książką to ja tego nawet nie chce nazywać było tak tragiczne, że ja się zaczęłam zastanawiać jakim cudem to wyszło z pióra tej samej autorki co dwie poprzednie części. Ilość błędów, śmiesznie złożonych zdań była tak duża, że aż niesmaczna. Męczyłam się czytając to coś jakoś tydzień, odliczając strony do końca tego cyrku. Czuję dużą ulgę ze świadomością, że już nigdy w życiu nie sięgnę po nic od tej autorki, ale i zawiedzenie tym jaki ta historia miała potencjał, a jak to wszystko się zakończyło. Jestem wręcz pewna, że Edyta pisząc to nie miała kompletnie pomysłu jak zakończyć tą historię, więc wcisnęła katastrofalną ilość pustych dialogów, zero chemii pomiędzy bohaterami i nudę sięgającą zenitu. Przynajmniej mogłam się wyżalić i usatysfakcjonować pisząc tą recenzję.. Dzięki za przeczytanie :33
Prawidłowe zakończenie serii… chyba. Czy ta książka miała korektę???! Ja rozumiem, że chcieli wydać to jak najwcześniej, ale skoro nie wyrobili się na KTK to mogli przełożyć wydanie na grudzień/styczeń I ZROBIĆ TĄ KOREKTĘ. Ciężka przeprawa przez pierwsze 100 stron, potem tylko lepiej, od strony ok. 166 idealne tempo akcji. Szkoda, że tak dobrze sie nie zaczęło. Czuć, że styl Edyty poprawił się od czasu koszmarnego debiutu, mimo wszystko nie jest tak dobry, jakby się tego oczekiwało patrząc na serię fantasy (chyba mogę to tak nazwać?). Za mało erin i lucy, te dziewczyny potrzebują swojej własnej książki! Dakota była chwilami zbyt naiwna, rozegrałabym pewne wydarzenia z jej udziałem inaczej ( a przynajmniej ich początek, w którym wychodzi skrajnie niekorzystnie). Chciałabym wiedzieć więcej o Henrym. Jego relacja z Dakota była sztywna i bezpłciowa. Na ogromny plus flashbacki z życia rodziców Dakoty. Przepiękne wydanie. Ostateczna ocena: 3.5/5
4,5⭐ Ogólnie mega spoko, podobało mi się. co prawda na początku nie umilam się połapać Bo pozapominałam jakis sytuacji z poprzednich części ale później gdy juz nie było tych nawiązań tak dużo to było lepiej. były płot twisty, ale imo jest też kilka niedokończonych wątków. Niestety Erin nie była tu tak mega iconic I wgl przez co nie w tym tomie nie jest moją ulubioną postacią, a jej miesce przejęli Henry (choc już wcześniej był moim lekkim crushem książkowym xd) I LUCY!!! Laska miała tak cudowne teksty - których Erin w tej części miała niestety nie jakoś bardzo dużo - że I can't! trochę szkoda ze to koniec tej serii bok czuje także lekki niedosyt, nie wiem czemu. nie zmienia to faktu że dalej polecam tą serie. Nadal uważam też że jad był najlepszy z całej trylogii
z jednej strony mi się podobała i była wciągająca… a z drugiej momentami niesamowicie się nudziłam i po prostu nie chciało mi się tego czytać, wręcz się męczyłam
splot twisty są dosyć przewidywalne, jednak nie czyni to tej książki gorszą
dodatkowo mam wrażenie że kilka wątków nie zostało rozwiązane (albo po prostu coś przeoczyłam???)
Ogólnie rzecz biorąc liczyłam na coś zdecydowanie lepszego, myślałam że ta część będzie lepsza od poprzednich, jednak zawiodłam się ;((
Ale mimo wad tej książki, całościowo mi się podobała i dobrze się bawiłam, w większości chciałam już ją skończyć, by zobaczyć jak Edyta poprowadziła losy bohaterów.
Myslam także ,że któryś z bohaterów umrze i nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Chyba wolałabym żeby ta książka miała smutne zakończenie (np jeden z głównych bohaterów umiera, a nie, że zabili tego złego i wszyscy żyją długo i szczęśliwie oraz wszyscy nagle się kochają i są w związkach) No ale tu już nie mam nic do gadania, skoro autorka wybrała inne zakończenie.
mam również ogromny dylemat jak ocenić tą książkę, bo czuję, że kieruje mną sentyment
This entire review has been hidden because of spoilers.