Nad życiem Krzeszowskich zbierają się czarne chmury. Zamążpójście starszej córki Ludmiły staje pod znakiem zapytania. Krzeszowski wpada w sidła hazardu. Szczęście umyka. Los zmusza Ludmiłę do opuszczenia domu.
Krakowem wstrząsa śmierć młodej kobiety. Iwo Biron, syn znanego adwokata, zaciąga się do policji. Zdolności i instynkt pozwalają mu na szybki awans.
Wanda, młodsza córka Krzeszowskich, po ukończeniu szkoły dla panien zostaje w Krakowie, korzystając z pomocy wuja Ludwika. Nagłe zniknięcie Ludmiły sprawia, że Wanda postanawia wszcząć własne śledztwo. Na swojej drodze spotyka znanego i znienawidzonego przez siebie Iwo Birona, w którym kochała się jako nastolatka.
Podejrzenie o morderstwo pada na Antona Kozłowskiego, który swego czasu pełnił rolę stajennego u Krzeszowskich. Czy nieodwzajemniona miłość do Ludmiły mogła być powodem zbrodni? Czy Kozłowski stoi za jej zniknięciem? Tego musi dowiedzieć się Wanda i Iwo. Czy ich niechęć zmieni się w sympatię, a może miłość?
Kraków drugiej połowy XIX wieku okaże się nie tylko romantyczny, ale także tajemniczy i niebezpieczny.
Gdy ojciec Ludmiły i Wandy Krzeszowskich wpada w hazardziane długi, zamążpójście starszej z nich staje pod znakiem zapytania. Edmund jest gotów poświęcić szczęście i miłość swojej córki, Ludmiły i oddać ją za żonę dłużnikowi. Dochodzi do pojedynku narzeczonego Ludmiły i Mochnackiego, dłużnika ojca. Narzeczony Ludki zostaje ciężko ranny, a zaręczyny zerwane. Ludmiła po tym splocie wydarzeń ma nikłe szanse na kolejnych kandydatów na męża, a za Mochnackiego nie wyobraża sobie nawet wyjść za mąż, dlatego opuszcza rodzinny dom i zamieszkuje w Krakowie w domu na Groblach, gdzie mieści się słynący złą sławą dom schadzek pani Grochowskiej, jako jej osobista sekretarka. Przez to opinia o niej w socjecie pogarsza się jeszcze bardziej, a rodzice chcąc chronić młodszą córkę, Wandę, odcinają się od Ludmiły.
Wanda jest zrozpaczona tą sytuacją i nie zamierza tracić kontaktu z siostrą. Jednocześnie w Krakowie dochodzi do wielu zabójstw młodych kobiet, które oprawca wykorzystuje seksualnie, a następnie dusi. Iwo Biron, młody policjant, który sprzeciwił się ojcu, porzucając studia prawnicze i czekającą na niego karierę prawnika w kancelarii ojca, zostaje przydzielony do śledztwa dotyczącego tych brutalnych zbrodni. Gdy znika Ludmiła, a ostatnim kto miał z nią kontakt, był Anton Kozłowski, stajenny w domu rodzinnym w Biskupicach dziewcząt, który wypatrywał oczy za Ludmiłą, podejrzenie pada na niego. Wanda postanawia odnaleźć siostrę, a tym samym będzie zmuszona połączyć siły z Bironem, do którego wzdychała od pierwszego ich spotkania przed laty w kościele na Pastercę. Kto stoi za brutalnymi zbrodniami? Czy Ludmiła się odnajdzie? I jak los rozwiąże miłosne zawirowania naszych bohaterów? Tego wszystkiego dowiecie się sięgając po "Dom na Groblach".
Przyznam, że powieść będzie nie lada gratką dla miłośniczek literatury obyczajowej i romansu, mnie skusiła wzmianka o zagadce kryminalnej, ale muszę przyznać, że jestem rozczarowana tempem w jakim autorka rozwiązuje ten wątek, wiem, że powieść nie jest kryminałem, motyw zbrodni przetacza się jednak w tle powieści cały czas, ale właśnie pozostał on tłem dla całej powieści. Tylko tłem, a rozwiązanie nastąpiło go raz dwa, pod sam koniec książki. Główne skrzypce grają tu: postępowanie ojca dziewcząt, które staje się przyczynkiem do późniejszych zdarzeń, do rozwijających się relacji między bohaterami, a także kwestie poprawy losów kobiet w drugiej połowie XIX wieku, wzmianki o równouprawnieniu, czy to jak kobiety były traktowane przez rodziny i społeczeństwo, jak łatwo było stać się wykluczoną i napiętnowaną. Denerwował mnie także fakt, że po pojedynku i ciężkim urazie, narzeczony Ludmiły, ot tak, postanawia nie marnować jej życia i zrywa z nią zaręczyny, by nie musiała spędzać życia z kaleką... A przecież początek powieści daje nam obraz dwojga kochających się ludzi, rozumiem zabieg autorki, by móc wprowadzić bardziej w życie Ludmiły postać Antona, jej narzeczony musiał usunąć się w cień, ale dało mi to trochę vibe bollywoodzkich filmów.
"Dom na Groblach" czyta się dobrze, ale nie podbiła mojego serca, być może przez wzgląd, że nie jestem targetem takiego typu książek.
Ze egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Videograf.
Zapraszam Was w podróż w przeszłość. Przynieście się razem ze mną i bohaterami najnowszej ksiazki Wiktorii Gische do XIX w Krakowa aby odkryć prawdę i odnaleźć miłość.
"Dom na Groblach" to doskonale napisany romans historycznych z bardzo dobrze rozbudowanym wątkiem kryminalnym. Książka porusza wątki typowe dla XIX w, takie jak debiuty dziewcząt i wprowadzanie ich w dorosłość, ukazuje zależność kobiet od mężczyzn a także porusza dość ważny temat jakim jest planowane małżeństwo, w którym niestety często brakowało miłości za to ważny był majątek i chęć podniesienia statusu rodziny. Oprócz klasycznych dla tego wieku wątków autorka w świetny sposób wpłata wątek kryminalny, który bezpośrednio dotyka główne bohaterki.
Ludmiła i Wanda to siostry, które swoje pierwsze towarzyskie kroki stawiają wśród krakowskich elit. Niestety przez można by rzec dość głupi skandal zostają odsunięte na boczny tor i o ile Wandzie to zupełnie nie przeszkadza tak Ludmiła bardzo to przeżywa ale ona zdecydowanie ma do tego powód (niestety nie zdradzę bo to ważna część całości 🤫) Dodatkowo akcję zaczynają podkręcać tajemnicze morderstwa, których ofiarami padają młode kobiety pracujące zazwyczaj w domach uciech. Sprawa trafia w ręce Iwona Birona, którego siostry Krzeszkowskie miały okazję poznać w latach młodzieńczych a zwłaszcza młodsza Wanda, którą Biron zdecydowanie zafascynował. Po nieprzewidzianych w skutkach decyzjach ich drogi krzyżują się i razem próbują rozwiązać sprawę morderstw, Biron jako młody policjant próbuje wybić się i pokazać na co go stać zaś dla Wandzi jest to sprawa osobista. Czy uda im się dogadać i odnaleźć sprawcę 🤔
Powiem Wam szczerze, że uwielbiam książki osadzone w przeszłości, bardzo podoba mi się ich klimat i ten mrok, który zazwyczaj (nawet mimo pięknej otoczi) wyziera z zakamarków miast.
W "Domu na Groblach" autorka w umiejętny sposób połączyła sielską wieś, piękno XIX w Krakowa z mrocznymi i brutalnym sekretami miasta. Świetnie ukazała również charakter postaci, które mimo otoczki bogactwa i kultury wypuszczają na światło dzienne swoje wady i zepsucie, starając się oczywiście ukryć wszystko w domowym zaciszu żeby uniknąć skandalu. Akcja w książce poprowadzona jest w bardzo wyważony ale nie nudny sposób. Wiktoria Gische powoli acz systematycznie buduje napięcie i z każdą stroną intryguje czytelnika nowymi smaczkami.
Co do samych bohaterów to bardzo podobało mi się jak autorka przedstawia relację miedzy nimi, relacje te w trakcie trwania opowieści bardzo się zmieniają i ewoluują tak samo jak sami bohaterowie, którzy dzięki swoim przeżyciom mają okazję na rozwinięcie swojej osobowości. Nie będę ukrywać, że szczególnie polubiłam Wanda, która mimo iż wychowana na dobrą pannę była butna, potrafiła się postawić zupełnie nie przejmując się konwenasami i zdaniem innych. Oj tak ona potrafi dać popalić 😉
Bardzo się cieszę, że miałam możliwość przeczytania tej historii cieszę się tym bardziej, gdyż jest to dopiero pierwszy tom a ja bardzo lubię wracać do opowieści, które potrafią zaczarować tak jak "Dom na Groblach"
Dziękuję wydawnictwu Videograf za możliwość przeczytania tej książki.
O autorce słyszałam wiele i dopiero teraz miałam okazję przeczytać coś spod jej pióra. Przyznam szczerze, że to dość ciekawy styl. Połączenie XIX wieku z delikatnym wątkiem kryminalnym. Ta historia pokazuje, że nie wszystko co za pierwszym razem wydaje się oczywiste, to w rzeczywistości może temu przeczyć.
Mamy tutaj poruszone takie wątki jak: nie rezygnowanie z miłości, obsesja, czy mezalianse. A także cień zbrodni, silne postacie kobiet, dramaty, plotki i iluzje. A najważniejsze jest to, aby brać odpowiedzialność za swoje decyzje. To co rodzice zrobili, to ich powinność. Nie zawsze podejmowanie trudnych decyzji jest tym czego w danej chwili potrzebujemy. Pokazuje też, jak nieszczęścia chodzą parami.
Postacie są tak skonstruowane, że można wczuć się w ich świat. Historia na przemian zwalnia i przyspiesza, co według mnie jest dużym plusem. Pomaga to bardziej wczuć się w treść, oraz zrozumieć pewne ukryte elementy.
Bardzo fajny jest motyw romantyczny. Szedł on w naturalnym tempie i pokazał co będzie, gdy spotkają się dwa podobne charaktery. Bardzo polubiłam duet Wandy i Iwo.
Czy polecam? Oczywiście!!! Idealnie odzwierciedla sens życia z tamtego okresu czasu.
Z niecierpliwością wyczekuję kolejnego tomu.
Moja ocena 10/10
Cytaty z książki:
"Dziś też nie powinno jej tu być. Znalazła się tutaj przez przypadek. Zapewne gdyby miała więcej silnej woli, zawróciłaby i odeszła w drugą stronę, ale nie potrafiła tego zrobić. Musiała sprawdzić."
"To zawsze trwa, ale wystarczy spojrzeć na pana Chmielewskiego, kiedy patrzy na panienkę, żeby wszelkie wątpliwości odeszły w zapomnienie. Proszę mi wierzyć, może z kondycją u mnie nie najlepiej, ale wzrok mam jeszcze doskonały. W jego oczach jest takie uczucie, że lepiej panienka trafić nie mogła. Trzeba być cierpliwym. Czasami to, co przychodzi po długim okresie wyczekiwania, wynagradza wszystkie wątpliwości i obawy."
"Znał swoje miejsce. Nigdy nie myślał, aby aspirować wyżej. Nigdy nie pchał się tam, gdzie nie powinien się znajdować. Był grzeczny, posłuszny i karnie wykonywał wszelkie polecenia."
"Nieładnie oceniać kogoś w ten sposób. Czasami lepiej pewne sprawy przemilczeć, niż mówić o nich głośno, nawet gdyby to była prawda."
"Jego obsesja na punkcie starszej córki Krzeszowskich mocno ją martwiła. Wiedziała doskonale, że nic dobrego z tego nie wyjdzie, a uczucie nieodwzajemnionej miłości może łatwo przerodzić się w nienawiść. Emocję złą i wciągającą, która potrafi zawładnąć człowiekiem znacznie mocniej i intensywnej niż łagodna miłość."
" [...] Czasami lepiej zrobić to pomimo szoku, jaki moje słowa mogłyby wywołać, niż potem żałować, że trzymało się język za zębami. Ludzie, niezależnie od tego, czy mieszkają w dworkach takich jak panienka, czy w rozwalających się chałupach, czy mają pieniądze, aby jeść frykasy, czy głodują, zgodni są co do jednego. Do oceniania innych, kiedy sami nie widzą belki w swoim oku, w cudzym gotowi są zobaczyć źdźbło. A jak już znajdą ofiarę, jednoczą się w pogardzie, szczególnie skierowanej do kobiet, które czy to z własnej niewiedzy, czy uczucia, jakim darzyły mężczyznę, a może naiwności, pozwoliły sobie na chwilę zapomnienia. Zapomnienia, którego konsekwencją okazało się nieślubne, najczęściej niechciane dziecko. Gardzi się zawsze kobietą, matką. Nigdy ojcem. Proszę to sobie zapamiętać."
"Każdy ma jakieś marzenia, ale nie każdy ma siłę i odwagę, aby dążyć do ich realizacji."
"Po raz ostatni rozejrzała się po pokoju. W oczach zalśniły łzy. Rozum podpowiadał, że nie powinna tego robić. Że postępuje pochopnie i niehonorowo. Że powinna stawić czoło przeciwnościom, ale wtedy do głosu dochodziło serce, które przekonywało, że to nie ona powinna ponosić konsekwencje czyjegoś błędu, nawet jeżeli był to błąd ojca. Nie ona powinna kłaść na szali swoje życie i szczęście."
(...) Edmund Krzeszowski swoimi działaniami doprowadził rodzinę do nieciekawej sytuacji finansowej. W skutek tego również ślub starszej córki, Ludmiły, prawdopodobnie nie dojdzie do skutku. Krzeszowscy zostają wzięci na języki w towarzystwie krakowskiej elity, a ich córki nie są już pannami z którymi chciano by wiązać przyszłość matrymonialną, gdyż ich opinia została mocno nadszarpnięta. Jednak ani Wanda ani Ludmiła nie są tym jakiś specjalnie zmartwione. Mają większe problemy. Gdy obie pod wpływem wyjątkowo nie miłych okoliczności postanawiają zamieszkać w Krakowie, odkrywają, że nie jest to całkiem bezpieczne miasto. A powodem tego staje się seryjny morderca kobiet...
"Dom na Groblach" to osadzona w XIXwiecznym Krakowie, opowieść o kobiecej doli, w której konwenanse niczym przyciasny gorset, trzymają w sztywnych ramach czyniąc życie kobiety nierzadko koszmarem. Znajdziemy tu ogrom uczuć, emocji, które bez względu na czasy zawsze pozostają niezmienne. Pierwsze zauroczenia, niespełnione pragnienia, tęsknoty, walka o to, by móc iść własną drogą. Fascynująca fabuła wciągnęła mnie już od pierwszej strony, a wątek kryminalny, który początkowo zdaje się być jedynie tłem, wysuwa się niemal na pierwszy plan, by trzymać w napięciu i zaskoczyć w najmniej oczekiwany sposób.
Książka z gatunku tych, których najchętniej nie chciałoby się skończyć czytać, a jednocześnie niecierpliwie wyczekuje się finału. Wchodząc do świata Wandzi i Ludki, możemy posmakować ten wyjątkowy klimat minionych wieków, który został przez autorkę tak autentycznie oddany, że aż momentami czułam go niemal namacalnie. Stukot kopyt na wybrukowanej drodze, szelest strojnych sukien, blask świec czy mróz szczypiący w policzki podczas spaceru. Wędrowałam ulicami Krakowa, tak dobrze mi znanymi, a dzięki powieści odkrywanymi na nowo, poznając jego dawne oblicze, które nie zawsze mi się podobało. Jeśli chodzi o kreację bohaterów, zdobyła moje serce. Konkretni, z charakterem, niepozbawieni humoru, pełni wad i zalet, zżyłam się z nimi jak z dobrymi znajomymi. Jednym kibicowałam, inni burzyli krew w żyłach, ale żaden nie pozostał mi obojętnym. Tym bardziej cieszy mnie fakt, że będzie kontynuacja tej historii.
Zazwyczaj sięgam po romanse współczesne, rzadko wybieram coś historycznego, bo zwykle mam wrażenie, że ten klimat do mnie nie trafia. A jednak „Dom na Groblach” totalnie mnie zaskoczył. Mimo że to powieść historyczna, napisana jest tak lekko i przystępnie, że momentami czytało mi się ją jak współczesny romans z wątkiem kryminalnym. Atmosfera epoki jest wyczuwalna, ale nie przytłacza a wręcz przeciwnie, dodaje historii charakteru. Krzeszowscy stoją na krawędzi tragedii, a los nie jest dla nich łaskawy. Już sam początek sprawił, że mocno kibicowałam zarówno Ludmile, jak i Wandzie, bo każda z nich niesie na barkach inne brzemię. Najstarsza córka zostaje zmuszona do opuszczenia domu w momencie, w którym jej życie i plany zaczynają się rozpadać. Jej zniknięcie nadaje całej historii intensywnego, niemal kryminalnego tonu. Wanda, młodsza z sióstr, to bohaterka, którą naprawdę łatwo polubić odważna, uparta, kierująca się sercem, ale jednocześnie bardzo młoda i zagubiona. Jej decyzja, by na własną rękę szukać prawdy, była dla mnie jednym z najciekawszych elementów fabuły. Zwłaszcza gdy na jej drodze pojawia się Iwo Biron mężczyzna, którego znała od lat, a którego uważała za aroganckiego i nie do zniesienia. Ich relacja… ach, to było cudowne. Pełne iskier, nieporozumień i emocji, a jednocześnie bardzo delikatna. Jeśli lubicie powieści pełne emocji, tajemnic i skomplikowanych relacji rodzinnych, „Dom na Groblach” to pozycja obowiązkowa. Polecam!!
Dom na Groblach to powieść, która wciąga od pierwszych stron, bo Wiktoria Gische potrafi tchnąć życie w miejsca tak mocno, że czytelnik czuje ich zapach, klimat i pulsujące w ścianach historie. Krakowski dom staje się tu nie tylko tłem, lecz niemal równorzędnym bohaterem — milczącym świadkiem losów rodziny Krzeszowskich, którzy przez lata wypełniają go radościami, pretensjami, sekretami i nieoczywistą czułością. Autorka z czułością, ale i sporą dawką realizmu przedstawia kolejne pokolenia Krzeszowskich, pokazując ich słabości, ambicje i emocjonalne rany, które czasem leczy jedynie upływ czasu. Dzięki temu bohaterowie stają się bardzo ludzcy — jedni próbują uciec od dziedzictwa nazwiska, inni noszą je jak ciężar albo jak dumę, zależnie od dnia i wspomnień. Wielkie wydarzenia historyczne przewijają się w tle, ale to codzienne wybory rodziny i ich wzajemne relacje definiują, kim naprawdę są. „Dom na Groblach” zachwyca nostalgicznym klimatem, ale także intymnością, z jaką Gische opisuje rodzinne więzy — pełne miłości, niedopowiedzeń i nieustannych prób zrozumienia siebie nawzajem. Ta książka zostaje w czytelniku na długo, jak dom, do którego wraca się nie dlatego, że trzeba, ale dlatego, że wciąż coś w nim woła po imieniu.
W najnowszej powieści Wiktorii Gische przenosimy się do Krakowa drugiej połowy XIX wieku, miasta pełnego mgieł, niedopowiedzeń i szeptanych plotek. W tle dochodzi do serii zbrodni na młodych dziewczętach, a w centrum rodzinnego domu Krzeszowskich wybucha skandal, który przekreśla plany ślubu najstarszej córki. Ludmiła, postawiona w trudnej sytuacji, opuszcza dom i podejmuje pracę w zagadkowym Domu na Groblach. To miejsce owiane jest złą sławą, a jej nagłe zniknięcie jedynie podsyca niepokój. Jej siostra Wanda, kierowana lojalnością i lękiem o ukochaną Ludmiłę, rozpoczyna własne poszukiwania. Los stawia na jej drodze Iwo Birona, młodego policjanta o ostrym instynkcie i wyczuleniu na każdy fałszywy trop. Razem próbują zrozumieć, co naprawdę wydarzyło się w noc zaginięcia Ludmiły, i czy były stajenny Anton Kozłowski mógł posunąć się do czynu, o jaki go podejrzewają. Ich śledztwo prowadzi przez zakamarki Krakowa, w których splatają się intrygi, namiętności i skrywane od lat sekrety. Tłem powieści jest pięknie oddany klimat dziewiętnastowiecznego miasta: gwar ulic, dorożki stukające po bruku i to charakterystyczne napięcie, które unosi się nad miejscami, gdzie prawda miesza się z plotką. To historyczne tło jest mocną stroną książki i dodaje jej wiarygodności. Nie wszyscy bohaterowie zyskali moją sympatię, ale duet Wandy i Iwa przyciągnął moją uwagę i wzbudził ciepłe emocje. Nie jest to powieść pozbawiona wad, jednak ma w sobie coś, co sprawia, że chce się dotrzeć do ostatniej strony. Jeśli lubicie historie z tajemnicą, odrobiną romansu i solidnie oddanym tłem historycznym, warto dać „Domowi na Groblach” szansę.