Czy kiedykolwiek zastanawiałeś(aś) się, jak cienka jest granica między człowiekiem a potworem? Co byś zrobił(a), gdybyś odkrył(a), że każdej nocy ktoś - albo coś - przejmuje nad tobą kontrolę, zmieniając cię w mordercę, o którego czynach nie masz pojęcia?
„Alter” Marcela Mossa to historia, która zaczyna się jak klasyczny thriller, a kończy jak głęboka podróż w mrok ludzkiego umysłu. Jakub Krause prowadzi zwyczajne życie. Przynajmniej do momentu, gdy wybija północ z soboty na niedzielę. Wtedy traci przytomność i staje się jednym z najbardziej okrutnych seryjnych morderców w historii. W poniedziałek rano budzi się - czysty, spokojny, niczego nie pamięta. A świat wokół niego płonie.
Gdy w Bolesławcu zostaje odnalezione brutalnie zmasakrowane ciało Kai Rzeplińskiej, sprawę prowadzi komisarz Błażej Heller - człowiek, którego życie rozpadło się dziesięć lat wcześniej, gdy seryjny morderca Raptor zabił mu żonę. Los postanawia z niego zakpić, bo do pomocy dostaje córkę Raptora - aspirant Malwinę Zygart. Ich współpraca to mieszanka gniewu, nieufności i bólu, a każdy kolejny dzień śledztwa coraz mocniej odsłania, że granice między ofiarą, katem i wybawcą są dużo bardziej rozmyte, niż mogłoby się wydawać.
Moss od pierwszych stron wciąga czytelnika w spiralę zła. Buduje napięcie z chirurgiczną precyzją, a każda scena jest jak fragment brutalnego snu - niepokojący, intensywny, zostający w głowie na długo. To nie jest thriller, który czyta się dla samej zagadki. To książka, która rozkłada ludzką psychikę na czynniki pierwsze. Pokazuje, jak trauma, odrzucenie i strach mogą wyhodować w człowieku jego własnego demona.
Jakub jest postacią tragiczną. Przeraża, ale też budzi współczucie. To ktoś, kto każdego tygodnia toczy walkę z samym sobą, próbując zapanować nad mrocznym „ja”, które nie zna granic. Autor prowadzi jego historię tak, że raz chcemy go potępić, a chwilę później - ocalić. Bo jak tu nienawidzić kogoś, kto nie pamięta, co zrobił?
Dużym atutem „Altera” jest też duet Heller–Zygart. Ich relacja to prawdziwa emocjonalna sinusoida. Nieufność miesza się tu z fascynacją, a wspólne śledztwo staje się nie tylko walką z czasem, ale też z własnymi demonami. Moss udowadnia, że potrafi pisać nie tylko o przemocy, ale i o emocjach - surowych, bolesnych, prawdziwych.
To, co szczególnie zachwyca, to konstrukcja fabuły. Choć od początku wiemy, kto zabija, autor bawi się z czytelnikiem - podrzuca tropy, myli, a kiedy wydaje się, że wszystko jest jasne, podsuwa zakończenie, które sprawia, że musimy przewrócić kilka stron wstecz, żeby się upewnić, że naprawdę dobrze przeczytaliśmy.
„Alter” to nie tylko opowieść o seryjnym mordercy. To historia o człowieku, który stał się więźniem własnego umysłu. O cienkiej granicy między dobrem a złem. O tym, że czasem największy potwór nie kryje się w ciemnym zaułku, ale siedzi cicho w środku nas, czekając na odpowiedni moment, by przejąć kontrolę.
To książka duszna, niepokojąca, pełna emocji. Moss po raz kolejny pokazuje, że potrafi pisać z rozmachem, ale też z psychologiczną głębią. To nie jest thriller, który się „połyka”. Tylko taki, który się przeżywa.
Ocena: 9.5/10 - mroczna, wstrząsająca i cholernie dobra. „Alter” to dowód na to, że Marcel Moss wciąż potrafi zaskakiwać, nawet tych, którzy znają jego styl na wylot.