Głos Dariusza Szpakowskiego gości w domach Polaków od blisko 50 lat. Przez tych kilka dekad skomentował 12 mundiali i mistrzostw Europy oraz 18 igrzysk olimpijskich, a jego słowa stały się ścieżką dźwiękową nadziei i rozczarowań kolejnych pokoleń kibiców. Jako chłopak wychowany na warszawskim Powiślu marzył o rywalizacji na największych sportowych arenach. Trafił tam, choć nie w roli sportowca – został najsłynniejszym komentatorem w historii Polski.
Autobiografia Wita Państwa Dariusz Szpakowski to niesamowita podróż przez czasy chwały i mroku sportu, kręte korytarze radia i telewizji oraz pulsujące emocjami stadiony. Razem z głównym bohaterem przemierzysz świat pełen kontrastów: od powojennej Warszawy po ociekający złotem Katar. Po drodze zajrzysz za kulisy reprezentacji, dotkniesz medali i zobaczysz łzy przegranych. Poznasz z bliska wielkich bohaterów, jak Kazimierz Górski, ale i śliskich działaczy partyjnych czy mistrzów brudnej gry w telewizji.
Jak uratował swoją pierwszą transmisję telewizyjną? Jakie przygody przeżył z Janem Ciszewskim? Kiedy najmocniej wzruszył się na stanowisku komentatorskim i kto chciał go zniszczyć? Po raz pierwszy Dariusz Szpakowski opowiedział swoją historię tak szczerze.
To nie jest zwykła spowiedź. To opowieść o tym, jak zostaje się legendą.
Szkoda, że jest to wszystko tak skrótowe i pobieranie napisane. W dodatku zupełnie nieciekawie długimi fragmentami. No ale czego można się było spodziewać po Przemku Rudzkim... Jedno tylko przyznam, że jeszcze bardziej zainteresowała mnie postać Ciszewskiego i o nim by się przydała jakaś porządną książka albo film.
Człowiek bez wad prezentuje się bez wad :-) To przesada, bo przyznaje się bez ogródek do swoich komentatorskich pomyłek. Gorzej z przyznawaniem się do innych błędów, ale... 1. To nie jest spowiedź tylko autobiografia. 2. (Prawie) każdy popełnia błędy 3. Być może żadnych znaczących nie popełnił. Tak czy siak, jakoś mu wierzę. To pewnie porządny chłop, choć oczywiście nie mam zamiaru nikogo osądzać. Wnioskuję to też raczej nie z tej książki, ale z wielu godzin jego czasu antenowego od kiedy zaczął w TVP. Pan Dariusz chyba po prostu jest rozbrajająco szczery. I to pewnie zdobyło mu uznanie. Słuchając go komentującego mecze od zawsze miałem wrażenie, że on tak nie kuma wielu sytuacji na boisku, bo nigdy nie grał w piłkę. To tłumaczyłoby całkowicie dlaczego często nie może przewidzieć oczywistych decyzji sędziów lub zawodników. I tu nie chodzi o lapsusy językowe, tylko o jego zadziwiający brak orientacji w sytuacji na boisku. Z tej autobiografii wynika jednak, że grał. I to w jednej drużynie z Lubańskim, nawet asystując mu przy bramce. I to dopiero jest szokujące :-) Z drugiej strony, większość ludzi też nie grała w piłkę na dużym boisku, więc ten jego brak czucia gry może im w ogóle nie przeszkadzać. Być może nawet pomagać w odbiorze meczu. Z kolejnej strony, faktycznie bycie na tak eksponowanym świeczniku jak posada komentatora piłkarskiej reprezentacji Polski musi być obiektywnie trudna niezależnie kto by ją zajmował. Równocześnie, muszę przyznać, że jego teoria o politycznym spisku przeciw niemu w 2002 roku wydaje mi się co najmniej... bardzo mało prawdopodobna. Nawet jak PIS czyścił radiową Trójkę po 2015 roku to dziennikarzami sportowymi się raczej nie zajmował. Generalnie, książkę bardzo przyjemnie się czyta. Przemek Rudzki zrobił dobrą robotę, i do tego zachował styl pana Dariusza. Czuło się, że on to wszystko mógłby spokojnie wypowiedzieć w jakimś wywiadzie, a obróbka tekstu była inteligentna. Ciekawe były też wywiady z żoną i córkami pana Darka. Generalnie, polecam, i to nie tylko fanom sportu.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Dariusz Szpakowski w tej książce bardzo skrzętnie pomija fakt, że umówił się z ówczesnym dyrektorem TVP, iż zakończy swoją komentatorską karierę finałem mistrzostw świata w Katarze. Na początku książki rzuca jedynie, że trudno pożegnać się z mikrofonem i to on odejdzie na swoich zasadach... No cóż, trochę to nie współgra z deklaracjami o tym, że ważniejszy od komentatora jest widz, a sam redaktor Szpakowski jest skromną osobą.
Równie zabawne jest bagatelizowanie licznych wpadek i pomyłek pana Dariusza. Rozumiem oczywiście, że gra jest dynamiczna i każdy może się przejęzyczyć, ale mieć tyle kompromitacji i to z tak dużym natężeniem? Trochę tego za dużo jak na człowieka będącego tyle czasu w branży i uważanego za absolutną legendę.
Największym plusem książki jest to, że czyta się ją szybko, co paradoksalnie jest jednak także ją wadą - trochę za dużo tutaj zdjęć, a za mało rozwinięcia ciekawych historii. Wszystko jest opowiedziane po łebkach, a bodaj najbardziej obszerny fragment dotyczy nie samego życia Szpakowskiego, lecz przyczyn porażek reprezentacji na ważnych turniejach.
Mam pewną słabość do bohatera książki, bo podobnie jak przytłaczającej większości kibiców towarzyszy mi on "od zawsze" przy okazji oglądania meczów, tym niemniej trudno mi oceniać pozytywnie książkę z powodu samego sentymentu...
Pana Dariusza nie można krytykować. Pan Dariusz to wielki komentator. Pan Dariusz został skrzywdzony w 2002 roku. Chyba nigdy nie przeczytałem książki o takim narcyzie jak właśnie ta. Człowiek który wybiera karierę a nie narodziny córki i to dwukrotnie. Buffon i tyle. Książka Pana Szaranowicza 100 razy lepsza.
This entire review has been hidden because of spoilers.