O mój boże, co to była za przeprawa. Chyba w życiu żadnej książki nie czytalam tak długo. Zajęło mi to jakiś miesiąc (dzieło, które ma 330 stron).
Najpierw zacznę od pozytywów, ponieważ jest ich zdecydowanie mniej. Niesamowicie dobre i adekwatne opisy danych zachowań osób schizoidalnych lub innych, których kontakt z ciałem jest zaburzony: depersonalizacja, odrzucenie i negowanie ciała, odgrywanie roli, różne mechanizmy obronne, poczucie wewnętrznej pustki, nieumiejętność przeżywania przyjemności, kompulsywne zachowania seksualne lub kompulsywne objadanie, zaburzenia lękowe, brak zainteresowania światem, wykonywanie czynności w sposób mechaniczny, myślenie w kategoriach „wszystko albo nic” i prawdopodobnie wiele innych. Te zjawiska zostały naprawdę rzetelnie przedstawione i zobrazowane przykładami w wypowiedziach pacjentów autora. Ogromna zaleta.
Teraz negatywy. W naszych czasach czysta psychoanaliza Freuda od dawna nie jest już postrzegana jako nauka, a raczej skłania się w stronę filozofii. Trzeba pamiętać, że ta książka została wydana ponad 50 lat temu (ja tego nie wiedziałam 💀 została przetłumaczona na język polski stosunkowo późno, przez co myślałam o niej jako o czymś bardziej współczesnym). Więc tak, tutaj każde zachowanie odbiegające od normy, będzie przez autora wyjaśniane jako problem wynikający z kazirodczych popędów. Masz zaburzenia odżywiania? Mama nie zapewniła ci oralnej gratyfikacji (nie dostawałeś tyle mleka z jej piersi, ile chciałeś). Uprawiasz kompulsywnie i masochistycznie seks? Ojciec nie zapewnił ujścia twoim erotycznym edypalnym uczuciom. I tak, w tej książce WSZYSTKO, dosłownie wszystko, będzie wyjaśnione na jeden z tych dwóch sposobów (lub na zasadzie przeciwieństw - rodzice za bardzo kontrolowali Twoją seksualność).
Głupoty, głupotami. Czytając je wystarczająco krytycznie, można chociaż się pośmiać. Ale potem zaczynają się poważne problemy, ponieważ Lowen usprawiedliwia jednoznacznie kazirodcze relacje albo typową pedofilię nieumiejętnością rodzica do okazywania MIŁOŚCI. „Jest coś perwersyjnego w zachowaniu rodzica, który z miłości doprowadza dziecko do histerii”. Poprzez miłość gość ma na myśli molestowanie seksualne i inne bezpośrednio zagrażające dziecku zachowania. Już nie mówiąc o pseudo „nieświadomości swoich czynów” tych rodziców, o czym ciągle wspomina. Autor nazywa pedofilów „uwodzicielskimi rodzicami”. A jeśli chodzi o erotyczne, kazirodcze uczucia (które podobno są naturalne już u dwulatków 👹) to prawidłową reakcją byłaby ich akceptacja, by zintegrować w ten sposób swoją seksualną tożsamość. No błagam. Czemu to zostało wznowione w Polsce w 2022 roku??? Lowen to nie Freud, żeby jego książki miały wartość filozoficzną, historyczną czy literacką (no bo u obu wartości naukowej za bardzo nie ma, ale wszyscy możemy przyznać, że akurat Freud całkiem nieźle potrafił pisać).
Nie wiem, ilość fragmentów, które wprawiały mnie w niesmacznie, była zawrotna. Stąd tak długi okres czytania tej książki.
Może kiedyś do niej wrócę, ale tylko i wyłącznie do świetnych opisów objawów zaburzeń, ponieważ do ich przyczyn czy Lowenowskich wyjaśnień lepiej nie wracać.