Miała być jego narzędziem zemsty, a stała się drogą do upadku.
Rosaretta Galliani wciąż opłakuje utraconego ukochanego, kiedy otrzymuje od losu kolejny cios. Ojciec oddaje jej rękę Darinowi Hasselbedowi – zaufanemu przyjacielowi króla i rycerzowi, człowiekowi, przeciwko któremu zajadle walczył podczas mieszczańskiej rewolty. A także, jak głoszą plotki, czarnoksiężnikowi, który zaprzedał duszę demonom. Złamana żalem dziewczyna nie ma wyboru. Ale prawdziwa groza ogarnie ją wtedy, gdy pierwszy raz ujrzy przyszłego męża.
Przerażona Rosaretta zostaje wywieziona z dala od wszystkiego, co znała i kochała. W otoczonym przez mroczną puszczę starym zamku Hinsvrith zmierzy się nie tylko z nienawiścią ze strony nowej rodziny i samotnością, ale także z obcą dla niej magią oraz klątwą rzuconą na ród Hasselbed. A przede wszystkim stawi czoła własnemu mężowi. Pochłoniętemu gniewem człowiekowi o zniszczonej twarzy i jeszcze mocniej okaleczonym sercu.
W Hinsvrith bowiem nawet blizny kryją mroczne sekrety.
Dziękuję autorce i wydawnictwu Ćma za możliwość przeczytania tej książki.
Miała być jego narzędziem zemsty, a stała się drogą do upadku.
Zawsze powtarzam, że fantastyka to mój ulubiony dział w literaturze. W tym przypadku to jeszcze bardziej się to potwierdza. Ta historia sprawiła, że nie sposób było można się od niej choć na chwilę odsunąć. Pochłania do reszty i nie odpuszcza.
Dark fantasy. To dział, który łączy wiele trudnych tematów. Najczęściej są one z dziedziny tabu, które mimo XXI wieku nadal są nie rozumiane. Autorka ostrzega już na samym początku książki co do niektórych scen, więc już od razu wiemy na co się piszemy. Jest to lektura dla dużo starszych czytelników 18+. Nie tylko ze względu na brutalność, ale też sporą ilość erotyki.
Mamy tutaj wiele punktów widzenia, nie tylko z poziomu głównych bohaterów. To dało nam wymiar większego zrozumienia tych obsesyjnych ludzi. Rosaretta i Darin. Mimo, że byli różni, to im bardziej się ich poznaję, to było widać iż te różnice były znikome.
Darin. Jego było mi szkoda. Tyle wycierpiał, cierpi, a tu tego jeszcze więcej. Jego poza na człowieka z nonszalancką ignorancją i wyższością była tylko maską.
Rosaretta. Pokazała, że nie ma rzeczy nie po pokonania mimo kalectwa. A jej siła umysłu jest godna podziwu.
Na samym końcu chce pogratulować projektu zewnętrznej okładki, na skrzydełkach, jak i ozdobników każdego rozdziału. One dają duży wydźwięk całej historii.
Czy polecam? O tak!!! To historia, która pokazuje, że w imię miłości możemy zrobić to co niemożliwe. A czy Ty dasz się porwać w świat różyczki i niedźwiedzia?
Moja ocena 10/10
Cytaty z książki:
"Zacisnęła zęby, patrząc gdzieś nad głowami zgromadzonych. Zwróciła się w bok i przemaszerowała swoim nierównym, kaczym chodem przed delegacją Hinsvrith tam i z powrotem boleśnie świadoma wbitego w nią spojrzenia jednego czarnego oka. Oblicze paliło ją płomieniem. Wróciła na swoje miejsce koło rodziców, walcząc o zachowanie kontroli nad sobą. - Może być - oświadczył lekceważąco Hasselbed. Chyba właśnie ten butny ton przelał czarę goryczy. Rosaretta ponownie spojrzała na mężczyznę i wypaliła z godnością: - Ja przynajmniej mam całą twarz i oboje oczu!"
" ,,Co ja zrobiłem?" - trzepotało mu się pod czaszką. ,,Bogowie, co ja zrobiłem?" Kiedy dręczono go torturami i wmawiano mu, że jest potworem, pomiotem własnego przeklętego rodu, wciąż niezachwianie wierzył w swoje człowieczeństwo. Pojął, że stracił je dopiero teraz, gdy w imię zemsty zgwałcił córkę swojego wroga."
" Rosaretta uśmiechnęła się, słuchając tego wyznania. Miło było widzieć czyjeś szczęście i pełne nadziei oczy. Mogła na chwilę przestać zauważać piekący ból serca, który poczuła."
" Nie masz prawa do niczego, Różyczko. Ale czy choć raz zastanowiłaś się dlaczego?"
" - Nie okazałem wam łaski. Zrobiłem to, żeby was zniszczyć. Powoli. Boleśnie. Tego właśnie nauczył mnie twój ojciec: najgorsze cierpienie, jakie możesz komuś zadać, to kazać mu patrzeć, jak dręczysz ukochaną dla niego osobę. Kiedy nie może zrobić nic, aby pomóc lub choćby ulżyć. To doprowadza do szaleństwa, Różyczko. Jest gorsze niż cokolwiek innego."
"Musiał kilka razy zaczerpnąć tchu, zanim odpowiedział. -Nie - Po dłuższej chwili dodał cichym, lecz stanowczym głosem: - Nie będę cię przepraszał. Drgnęła, jakby chciała się odsunąć, ale nie rozluźnił uścisku. - Gdybym to zrobił, byłoby to jak wywieranie presji, żądanie, żebyś mi wybaczyła. A tobie nie wolno tego zrobić, rozumiesz? Nie możesz mi wybaczyć. Nie to. Nie zasługuję na wybaczenie. Wziąłem coś wtedy. Wiedziałem, że nie będę w stanie tego uczynić, a musiałem. Joahan musiał zrozumieć, jak to jest poznać to samo cierpienie. Wtedy nic nie wydawało się ważniejsze. Wypiłem więc nasycony zaklęciami eliksir, który spowodował u mnie wybuch szału. Żebym nie mógł się wycofać. Milczała z dłońmi złożonymi na jego torsie. Schylił głowę, opierając się o jej czoło, i teraz czuł muskanie jej oddechu na wargach. - Sądzisz, że osiągnąłeś swój cel? Że on cierpiał? Czy spotkało to tylko mnie? Zesztywniał. Nigdy wcześniej nie zadał sobie tego pytania. Nigdy nie zwątpił w swój plan. - Twój ojciec cię kocha - zaczął bez przekonania. - Musiał... po prostu musiał wtedy poczuć to co ja, kiedy... Musiał!"
" Nie pozwoliła się jednak zdominować przyciągnęła go tak nagle, że stracił równowagę i upadł na łóżko. Popchnęła go, przerzuciła nogę nad jego biodrami i dosiadła go od razu biorąc w głąb swojego ciała. Jęknęła z ulgi. Wreszcie miała wszystko, czego łaknęła. Sięgnęła jego ust i ugryzła go w dolną wargę. Potrzebowała tego uczucia, którego zaznawała jedynie przy nim, kiedy wnikał w nią głęboko. Kiedy stykali się tak ściśle, że tworzyli jedno, dzieląc każdy oddech i każde uderzenie serc. Płomienny wzrok Darina śledził jej ruchy. Nie spuszczała spojrzenia z ciemnego oka, zupełnie jakby próbowała nie tylko zawłaszczyć jego ciało, ale i wedrzeć się do duszy. Chciała mieć go całego. Jego objęcia, głos, oddech. Wszystko, co sprawiało, że wilgotniała z napięcia."
" W tej chwili bliskości ujrzała to jasno: dawała mu wytchnienie, poczucie przynależności, jakiego nigdy wcześniej nie doświadczył. Cokolwiek planowali, jakiekolwiek mieli wizje odnośnie do siebie nawzajem, ich serca postąpiły wbrew wszystkiemu, co zakładali."
Tę książkę mogłam przeczytać dzięki @book.lover995, @skazani.na.czytanie i oczywiście @alina_duchnowska_autorka, za co ślicznie dziękuję!
Nie jestem fanką romantasy, wręcz krzywo patrzę na ten gatunek, ale “Związani klątwą”... 387 stron w jeden wieczór i jestem naprawdę zachwycona tą książką! Porusza ona kilka wątków, które są często poruszane w tym gatunku, są one jednak (moim zdaniem) poruszone zdecydowanie lepiej, niż w większości znanych mi romantasy. Mamy enemies to lovers, mamy scenę jak z monster romance, mamy zdradę, mamy knucie i zemstę, mamy powrót przeszłości...
Nie mamy tu Mary Sue, która jest delikatna jak kwiatuszek, ale przenosi góry na rozgrzewkę. Nie, mamy tutaj bohaterkę, która ma swoje ograniczenia fizyczne, która o tym doskonale wie, ale która nie pozwoli, żeby to ją zatrzymało i zniszczyło życie. Jest może nieco nieporadna, zagubiona, ale też jej sytuacja nieco to uzasadnia - rozpieszczona córeczka tatusia wrzucona w aranżowane małżeństwo, wywieziona z domu rodzinnego i odcięta od wszystkiego, co znała... Główny bohater nie jest najpotężniejszy i bez wad, czy słabości. On też musi mierzyć się z utrudnieniami fizycznymi i umysłem, który trawi poczucie winy i poczucie bycia potworem. Oboje nie są płytcy, mają za sobą przeszłość, która wciąż daje o sobie znać. Są też ludzcy, nawet jeśli oznacza to popełnianie błędów, zmienność, czy nawet racjonalność walczącą z pożądaniem.
Co do świata... Trzeba tu wziąć pod uwagę, że ta książka nie jest high fantasy, tylko romantasy - mamy świat pełen magii i wątków z nią związanych, ale odkrywamy kilka jego najwyższych warstw, nie schodząc do jego rdzenia. Mimo wszystko mamy tutaj coś więcej niż tylko magiczne i dodatkowe (możemy się domyślić jakie) członki głównego bohatera (co już w romantasy jest wielkim plusem!).
Dzieje się sporo. Mamy momenty na oddech, ale są też takie, gdzie aż się go wstrzymuje. Krwista, czasami łzawa, czasami pełna knowań akcja jest przeplatana ognistymi uniesieniami głównych bohaterów czego jest tu naprawdę sporo. Jednak nie spowalnia to fabuły, ani nie dominuje jej. Nie jestem fanką takich scen, ale tutaj są opisane w taki sposób, że ani nie są wulgarne, ani żenujące - takie w sam raz, nawet ze smakiem. Mamy sceny łóżkowe, zbrodnie z przeszłości, knowania i tajemnice, plany i problemy... A przede wszystkim - zemsta i nieukojony ból.
Myślałam, że przewidzę zwrot akcji i można powiedzieć, że po części tak się stało. Jest tu kilka elementów, które są oczywiste, ale które mają za zadanie odwrócić naszą uwagę od innych kwestii... Jest wyraźnie zaznaczony, nie można go przeoczyć, ale jak najbardziej można się nim delektować z powieką drgającą na widok imion niektórych postaci - nie wszystkich tutaj będziemy kochać!
Ta książka porusza kilka trudnych wątków do zrealizowania, Mamy tutaj wątek gwałtu, który nie został ani zbagatelizowany, ani romantyzowany. Mamy enemies to lovers, gdzie nienawiść ma przyczynę i nie jest na tyle przemocowa żeby późniejsza miłość była toksyczna. W relacji bohaterów jest dużo ognia, ale też czułości i zwykłej bliskości. Mamy przeszkody, których nie da się pokonać i takie, które z trudem się udaje.
Zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona. Myślę, że tak jak seria o Sookie Stackhouse, pomimo swoich cięższych momentów, zostanie ona moim pewnego rodzaju “comfort book”. Jest ciekawa, wzbudza różne emocje, ale ma też wiele scen, które są po prostu przyjemne do czytania.
PS.: Ta książka jest oczywiście dla dorosłych, przez wzgląd na swoje sceny erotyczne i nie jest też ona dla osób wrażliwych na krzywdę kobiet, bądź ogółem nieco bardziej drastyczne sceny.
Wczoraj skończyłam książkę i od razu zrozumiałam, że muszę szybko usiąść do recenzji! Niektóre gorące tytuły po prostu wymagają recenzowania ich na gorąco właśnie... A umówmy się - książka Aliny Duchnowskiej jest gorąca niczym ostatni z piekielnych kręgów!
Z wielką fascynacją podchodziłam do lektury i muszę szczerze powiedzieć: nie zawiodłam się! Można powiedzieć, że to idealna sytuacja, w której jakość oczekiwana spotyka się z tą rzeczywistą.
Bardzo dużo mówi się o tej książce w kontekście bycia mrocznym retellingiem Pięknej i Bestii - ja to doskonale rozumiem. Książka rozpoczyna się od ostrzeżeń (i chwała autorce za to!),bo nie ma co ukrywać to historia o romantyzowaniu syndromu sztokholmskiego na pełnej (zupełnie jak w disneyowskiej adaptacji).
Z tym że w bajce potwór dał dziewczynie olbrzymią bibliotekę, a w Związanych klątwą wielkiego... ...wybaczcie moje nieznośne żarty!
Gdybym mogła się do czegoś przyczepić, byłaby to kreacja głównego bohatera. Sama nie wiem, nie oczekiwałam niesamowitego pogłębienia jego charakteru, ale momentami miałam wrażenie, że jego motywacje są mocno niejasne. Choć prawdą jest, że gdyby ktokolwiek chciał doznać pełnego sensu w emocjach takich jak miłość czy pożądanie, pewnie zostałby uznany za skończonego głupca.
Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nigdy w imię miłości (czasem mylonej z pożądaniem) i motyli w brzuchu nie zrobił czegoś głupiego. Wszystko dla fabuły, kochani.
Wydaje mi się, że autorka bardzo świadomie podeszła do tematu romantasy i osobiście bardzo to doceniam. Właśnie jako samoświadome romantasy chciałabym tę książkę ocenić. Czy to historia głęboka jak Bajkał, która na zawsze zmieni życie czytelnika (być może wasze tak, nie oceniam)?
Cóż… dla mnie to przede wszystkim kawał dobrej rozrywki, w której trup ściele się gęsto, a uniesienia bohaterów są częste i obrazoburcze.
Polecam wam potraktować tę książkę jako świetny sposób na rozerwanie się w coraz dłuższe, jesienne wieczory i płynięcie z nurtem historii, nie zwracając uwagi na drobne zawirowania fabularne. Jak to mówią: Chwilo, trwaj!
Książka wpadła w moje ręce w wyniku booktouru, jednakże od dłuższego czasu przymierzałam się do jej przeczytania. Bo w końcu co może być ciekawszego od fantastyki połączonej z romansem, wątkiem zemsty z wymuszonym małżeństwem, klątwy? Rosaretta opłakuje utratę swojego ukochanego, a ojciec popycha ją w ramiona mężczyzny, by uratować swoje własne życie. Ślub z Darinem jest dopiero początkiem niefortunnych zdarzeń, które mogą doprowadzić do upadku. Rosa nie ma czasu na żałobę. Szybko musi dorosnąć i zmierzyć się z demonami przyszłości. Dla czytelnika to zderzenie przychodzi dość szybko, przez co ciężko było mi przebrnąć przez wątek wymuszonej bliskości. Scena była opisana w moim odczuciu na tyle powierzchownie, że dzięki Bogu nie uroniłam żadnej łzy. O tyle co pobudki Darina i jego zmienność nastrojów, planów jestem w stanie zrozumieć, gdyż kobieta miała być narzędziem zemsty wobec jej ojca, za to co złego mu zrobił, za oszpecenie go, ale uczucia którymi zaczął darzyć młodą kobietę znacznie zaczęły się wymykać spod kontroli, tak Rosaretta zaczęła mnie denerwować. Boi się go, pożąda, kusi, ucieka… taka naprawdę niezdecydowana czego chce. Bohaterowie skrzywdzeni są swoimi traumami. Doceniłam jednak bardzo wątek, w którym dochodzi do obrotu spraw i Rosa jest równie brutalna, co jej małżonek. W tak delikatnej istocie pojawiło się tyle żalu, że zaczęła być przyjemnie nieprzewidywalna w swoich poczynaniach. W całej książce jest dla mnie za mało magii. Parę zaklęć, przemiana i tak naprawdę to wszystko? Szanuję za nietypowy wątek transformacji bohatera, bo nie słyszałam wcześniej o mutacji w tego typu zwierzę. Cała fabuła jest ziarenkiem potencjału, który przepadł na rzecz erotycznych uniesień, które są dla mnie najszerzej opisane. Ciekawie pokazany został fanatyzm religijny, który przyćmiewa umysły i nie pogardziłabym poszerzeniem tego wątku. Cała książka jest jednak dla mnie zbyt brutalna. Brakuje mi czegoś, co chwyciłoby mnie tutaj za serce, gdyż ani bohaterowie nie są czymś, co się wyróżnia, ani fabuła. Nie jest to złe, ale nie jest też czymś, co zagościłoby na mojej półce na dłużej.
Gdyby nie te ostatnie 50-60 stron dałabym napewno 4 gwiazdki ale to co autorka mi zaserwowała na koniec to ja nie mam słów….
Nie ważne, że tego wszystkiego można było uniknąć gdyby tylko nasza bohaterka użyła tego co trzeba i wszystko później by się nie wydarzyło. Ile złych rzeczy by oboje uniknęli przez jej głupotę- sory ale nie wybaczę jej tego
Miała błyskawiczną lekcję dorastania ale jakim kosztem…
Choć sama historia ma w sobie spory potencjał, jej lektura była na tyle męcząca, że czuję głównie ulgę, iż w końcu dobrnęłam do końca. Bohaterowie nieustannie irytowali mnie swoimi absurdalnymi decyzjami, momentami miałam wrażenie, że mój kot wykazałby się większym rozsądkiem niż oni. Cały czas powtarzałam sobie JAK MOŻNA BYĆ TAK GŁUPIM i z taką myślą zakończę tą recenzję.