Jump to ratings and reviews
Rate this book

Erethreis: Opowieści - część 1

Rate this book
Część pierwsza opowiadań ze świata Erethreis.

Na historię boga Vasharotha i siódemki połączonych z nim bohaterów ogromny wpływ miały inne postacie, których nazwiska na zawsze zapisały się w historii świata. Bez nich Erethreis byłoby zupełnie innym miejscem… Czy to przeznaczenie wiodło ich prosto w objęcia zapomnianego boga śmierci? Ile tajemnic kryje się w ich żywotach?

Przed Wami zbiór czterech opowiadań, w których poznacie sekrety przeszłości kilku postaci ważnych dla całej sagi. Dowiecie się, jak Esbern Zlatav trafił do Gildii Poszukiwaczy i dlaczego został okrzyknięty „geniuszem”, skąd wzięły się demoniczne korzenie Zerdry Artemis, dlaczego Ozz Karh'ig opuścił Trójprzymierze i kim tak naprawdę jest Numer Trzy…

Zajrzyjcie w przeszłość i poznajcie Erethreis na nowo!

248 pages, Paperback

Published October 29, 2025

1 person is currently reading
27 people want to read

About the author

S.J. Brennenstuhl

4 books41 followers
Urodzony w październiku 1997 roku w Lublinie. Dzieciństwo oraz nastoletnie życie spędził w Kozłówce na Lubelszczyźnie, a obecnie mieszka i studiuje w samym Lublinie na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej. Od dziecka zafascynowany fantastyką, szczególnie światami wykreowanymi przez J. K. Rowling i J. R. R. Tolkiena. Fan gier komputerowych, podróży, muzyki metalowej, mangi i anime. W wolnych chwilach poświęca się pływaniu, jest również licencjonowanym nurkiem. Pasjonują go mapy oraz ich tworzenie. Wraz z partnerką życiową oraz twórczą - K.W. Janoska, zadebiutowali pierwszym tomem sagi "Vasharoth: Ścieżki Przeznaczenia" w 2022 roku, a całość fabularna ma zawrzeć się w siedmiu tomach.

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
26 (81%)
4 stars
5 (15%)
3 stars
1 (3%)
2 stars
0 (0%)
1 star
0 (0%)
Displaying 1 - 16 of 16 reviews
Profile Image for ksiazkoliwia.
227 reviews37 followers
October 13, 2025
kocham, kocham, kocham!!! te opowiadania to niesamowite wgłębienie w świat Erethreis i pobocznych bohaterów, tak świetnie mi się to czytało 🥹
Profile Image for Yivrett.
229 reviews6 followers
October 25, 2025
"Erethreis. Opowieści - część 1" to spin-off (tom 2,5) sagi "Vasharoth", napisany przez Katarzynę Janoską i Szymona Brennenstuhla (Wydawnictwo Erethreis).

Książka otrzymana w ramach współpracy.
#patronatkaczki

Pierwszy tom opowiadań ze świata Erethreis odkrywa nieznane dotąd wątki z historii boga Vasharotha i bohaterów związanych z jego losem. Zbiór czterech opowiadań przedstawia kluczowe momenty z przeszłości postaci znanych z sagi – Esberna Zlatava, Zerdry Artemis, Ozza Karh’iga i tajemniczego Numeru Trzy. To opowieści o decyzjach, które odmieniły losy świata, pełne sekretów, magii i mrocznych powiązań z zapomnianym bogiem śmierci.

"Miłość to wielkie szaleństwo: nie daj się jej omotać."

Dla mnie świat musi być naprawdę istotny i zapadający w pamięć, bym chciał przeczytać zbiór opowiadań o nim. Tak ważne dla mnie fikcyjne światy mogę policzyć na palcach jednej ręki. Na szczęście jeden z palców został zarezerwowany dla Erethreis. Świat to mój drugi ulubiony element całej serii "Vasharoth". Pierwszym są oczywiście postacie - główna siódemka przecudownych bohaterów. Dlatego trochę martwiło mnie, jak odbiorę powieść, gdy żadna z głównej siódemki nie pojawia się w niej. Odpowiedź okazała się prosta - nadal uwielbiam, bo to naprawdę nieziemskie uniwersum samo w sobie. Nie muszę go dzielić na elementy. Jeśli dostanę jabłecznik z pyszną kruszonką, to nie znaczy, że nie będzie mi smakował jabłecznik zrobiony na innym rodzaju ciasta - bo to nadal ta sama świetna cukiernia z artystami z pasją!

Jak to bywa przy zbiorach opowiadań, nie wszystkie opowiadania podobają mi się w równym stopniu. Oto mój ranking:
1 miejsce: I opowiadanie
2 miejsce: IV opowiadanie
3 miejsce: III opowiadanie
4 miejsce: II opowiadanie
Czy to oznacza, że opowiadanie o Zerdze jest słabe? Nic bardziej mylnego! Różnice w mojej sympatii są niewielkie, bo generalnie Szymon i Kasia piszą świetnie, a ich rozwój umiejętności jest raczej geometryczny niż arytmetyczny.

Historia Esberna najbardziej mnie porwała, budząc skojarzenia z motywem podróży - gdzie podróż nie jest fizyczna, lecz emocjonalna i życiowa. Wisienką na torcie było PERFEKCYJNE zakończenie, które aż zostawiło ciarki na plecach (11/10).

Opowieść o Numerze Trzy nie pozostaje w tyle - mroczna, poruszająca, wzruszająca i emocjonująca. Trudno nie zachwycić się, jak zgrabnie opisano jego historię, również z poruszającym zakończeniem pełnym emocji. PS. Krajobrazy nie z tej Ziemi, aż zapominałem, że tworzyła je tylko moja wyobraźnia (11/10).

Fabuła Ozza okazała się najkrótsza, ale niemniej potrzebna - silna, epicka atmosfera wojenna nie pozwala o sobie zapomnieć na długo. Brakowało jednak stanowczego, mocnego zakończenia (9/10).

Opowiadanie II nie przypadło mi do gustu – nie jest aż tak intensywne, a bardziej delikatne, przemyślane, dostojne, nastawione na motywy królewskie (8/10) Chociaż "nie przypadło mi do gustu" to chyba za dużo powiedziane. Bo to jest bardzo dobre opowiadanie, ale ma wysoką poprzeczkę.

Każda z historii jest inna i to jest jej największa zaleta. Nie tylko w fabule i postaciach, ale również w klimacie i atmosferze. A dodatkowo nie umiem wyjaśnić dlaczego, ale w mojej głowie podczas czytaniakażde opowiadanie dostało przypisany kolor - może ze względu na emocje, krajobrazy i ogólny nastrój.

"Erethreis. Opowieści - część 1" to rewelacyjne dopełnienie całego uniwersum, obok którego nie można przejść obojętnie. Dla fana fantasy każda książka z uniwersum "Vasharoth" to perła polskiej fantastyki. Pamiętajcie jednak, by zabrać się za "Opowieści" dopiero po przeczytaniu drugiego tomu. Spin-off okazał się dla mnie strzałem w dziesiątkę - całokształt oceniam na 9,75/10.

Także tego… co ty tu jeszcze robisz - idź zamawiać człowieku!
Profile Image for Oxalis.
8 reviews
December 30, 2025
Opowiadania pozwalają nie tylko poznać bliżej pobocznych bohaterów, ale również lepiej zrozumieć i zagłębić się w świat i historię Erethreis. Ostatnie opowiadanie (Numeru Trzy) to zdecydowanie moja ulubiona historia z tej części!
Profile Image for Klaudia (Czytelniczka z Księżyca).
162 reviews26 followers
January 14, 2026
Zajrzyjcie w przeszłość i poznajcie Erethreis na nowo!

„Miłość to wielkie szaleństwo: nie daj się jej omotać".

Na historię boga Vasharotha i siódemki połączonych z nim bohaterów ogromny wpływ miały inne postacie, których nazwiska na zawsze zapisały się w historii świata. Bez nich Erethreis byłoby zupełnie innym miejscem… Czy to przeznaczenie wiodło ich prosto w objęcia zapomnianego boga śmierci? Ile tajemnic kryje się w ich żywotach?

Przed Wami zbiór czterech opowiadań, w których poznacie sekrety przeszłości kilku postaci ważnych dla całej sagi. Dowiecie się, jak Esbern Zlatav trafił do Gildii Poszukiwaczy i dlaczego został okrzyknięty „geniuszem”, skąd wzięły się demoniczne korzenie Zerdry Artemis, dlaczego Ozz Karh'ig opuścił Trójprzymierze i kim tak naprawdę jest Numer Trzy…

„Obiecali sobie przecież, że wspólnie sięgną marzeń".

Po raz kolejny Szymon i Kasia nie przestają zaskakiwać czytelnika światem i postaciami, którzy dosłownie żyją na kartach opowiadanej przez nich historii. Cztery całkowicie odbiegające i różniące się opowiadania są doskonałą gratką dla fanów serii i pozwala czytelnikom cierpliwie wyczekiwać kontynuacji kolejnych tomów głównej serii. (Aż trudno uwierzyć, że minęło już ponad 2 lata, odkąd pierwszy raz poznałam i sięgnęłam po pierwszy tom głównej sagii).

„Prawda cię oczyści, kłamstwo zaś odda męki, gdyż nie złożysz przy mnie fałszywej przysięgi. Mą krwią upojona, służebną posoką, staniesz na przekór niebiańskim obłokom. Swą miłość odnajdziesz w Jedynym Prawdziwym, porzuconym przez pobratymców srogich, niegodziwych…”

W każdym z przedstawionym opowiadaniu możemy poznać losy trójki postaci, które mieliśmy już okazję poznać na kartach sagi Vasharoth, tó również pozwala zgłębić tajniki pochodzenia (mojej ulubienicy) Zedry — mentroki Souji'ego.

Pomimo cienkiego formatu każde z opowiadań są niezwykle dopracowane (jak każda książka od tego duetu) i unikatowe co pozwala nam z łatwością na zapamiętanie, która z historii jest o kim i przyswoić sobie dodatkową wiedzę na temat danej postaci, która w głównej sagę odgrywa drugoplanową rolę i dla niektórych mogłaby się wydawać mało istotna — choć w fantastyce żadną postać nie można tak określić. Zazwyczaj te najbardziej skryte postacie drugoplanowe posiadają niesamowitą przeszłość. Tak jak ma to miejsce tutaj.

„Każda pomoc nosi swoją cenę".

I choć z niecierpliwością wyczekuję kontynuacji czwartego tomu, to cudownie spędziłam przy niej czas i na pewno nie raz wrócę ponownie pomiędzy czytaniem innych pozycji. W końcu jak to się mówi „tylko jedno opowiadanie i idę spać!".
Profile Image for kącik.monstery.
33 reviews5 followers
January 7, 2026
Nie sądziłam, że polubię do takiego stopnia historie pobocznych bohaterów, ale jak widać wystarczy dobrać dwóch wspaniałych autorów i sukces gwarantowany.
Wychodzę z przeświadczenia, że są historie, które z nami po prostu zostają. W moim przypadku będą to właśnie te książki. Które okrywają mnie jak koc, po to by za chwilę wyrwać mi go i wystawić na mróz czekania na kolejną część.
Profile Image for Veni.
152 reviews4 followers
January 12, 2026
Opowieści ze świata Erethreis, które kocham, uwielbiam!!! Ciężko wybrać która opowieść najbardziej mi się podoba, ale przyznam, że opowieść Numeru Trzy bardzo mnie zaintrygowała i zostawiła mnie z takim 🤯🤯

współpraca reklamowa z autorami Vasharoth
Profile Image for PrzerwanaKawa.
6 reviews
November 16, 2025
Tak mnie wciągnęły te opowieści że w jeden wieczór przeczytałam pół książki! Fantastycznie mi się je czytało.
Mój ranking opowieści:
1. Historia o Numerze Trzy
2. Esbern Zlatav
3. Artemisowie
4. Ozzy Karh'ig

Czekam z niecierpliwością na kolejną część!
Profile Image for Ezra .
234 reviews3 followers
January 3, 2026
Opowiadanie Esberna
* Tell me one thing, do you enjoy making people suffer? Zaczęłam czytać to opowiadanie i miałam takie „Esbern łobuziak, that’s kinda cute”. Potem chłopak doznaje olśnienia, zmienia swoje życie i kiedy człowiek myśli, że będzie brokatowo to nagle ktoś mu nogi podcina. Nie no super, wszystko spoko - wstajesz i idziesz dalej. Lecz kiedy zaczynasz się rozpędzać to obrywasz cegłą. Super. Świetnie. Vasharoth did it again, co nie?

* A teraz tak na poważnie. Esbern jest niesamowicie barwną postacią - wielowymiarową bym powiedziała. Dla mnie jest to przykład postaci w stylu „od zera do bohatera”. Nie będę kłamać, ale kocham bohaterów, którzy odkrywają w sobie talent albo silną pasję i pielęgnują ją tak długo, aż w pełni nie rozkwitnie - a nawet potem może okazać się że to za mało i przekraczają swoje granice. Esbern po odkryciu swego talentu iluzjonistycznego pragnął stać się kimś więcej niż tylko chłopcem sprawiającym problemy swojej rodzinie i mieszkańcom dziury zabitej deskami.

* To co powiem jest tylko i wyłącznie moim przeżyciem po lekturze i może mijać się z przyjętą interpretacją. Mimo tego, że mój charakter bardzo mija się z jego, to zauważam pewne punkty nas łączące. Jednym z nich jest chciwość. Moment, w którym Esbern odkrył swój dar zaczął pragnąć więcej i więcej - czytał więcej, ćwiczył więcej, robił więcej. Ta „chciwa pasja” była jak siła napędowa do zmiany siebie i swojego otoczenia. W pewnym momencie posada w miasteczku już nie spełniała wymagań - to wyrwanie się z dziury stało się celem. Wyprowadził się, dostał pozycję w Gildii, zaczął prowadzić frywolny styl życia, ale ta „chciwość” się nie kończyła, dopóki nie została brutalnie zgaszona... To jest coś co nas łączy - miłość, pasja i oddanie swoim marzeniom, celom. Miłość tak jasna, że oślepiająca nas samych. Esbernowi można winszować sukcesu, ale każdy sukces ma swoją cenę. Całą uwagę przeniósł w jedno miejsce, przez co za późno zauważył cierpienie swojej matki, zbyt późno zauważył, że brat stoczył się na tą samą ciemną ścieżkę co ojciec, nie zauważył, że był wykorzystywany przez kobietę, którą darzył uczuciem - mimo że jego serce było pełne miłości, radości i humoru, zostało zaślepione. Jednak czy można go za to winić? Czy można mieć pretensje do osoby, co pragnęła zmaksymalizować swoje zyski z czystymi intencjami?

* Przeskakując do gildyjnego Esberna, możemy zaobserwować, że chłopak nie dość że podniósł się po bolesnym rozstaniu z rodziną to jeszcze rozkwitł na nowo. Życie w ciągłym ruchu, gdzieś w terenie szukając artefaktów, życie w luksusie i dostatku, życie na które tak ciężko pracował w swoim starym domu - było nie tylko spełnieniem marzeń, ale również jego dopełnieniem. Esbern był wibrującym życiem miastem. Esbern był przygodą i wyzwaniem. Esbern był archetypem życia pełnią siebie. Do czasu, bo przecież nie może być kolorowo cały czas. Bez spoilerów - po pewnym traumatycznym incydencie Esbern załamuje się na poważnie i tym razem już nie mam kwiecistego, wesołego happy endu - cała ekipa rozpada się, a to rozstanie przepełnione jest goryczą, utrapieniem, smutkiem i poczuciem winy.

* Czy tylko ja czułam tak silny niedosyt po tym opowiadaniu? Chcę wiedzieć co dalej.

* Podsumowując, było to niesamowite opowiadanie, po którym troszeczkę się popłakałam i rozczuliłam. Tak jak wcześniej widziałam Esberna jako tego niepoważnego, przebojowego wujka (bazując na głównych książkach), tak teraz widzę go jako zranionego chłopca, który ukrywa się za swoimi iluzjami. Jego magia iluzji nabrała większego znaczenia i sensu - w końcu to idealne narzędzie dla eskapizmu i maskowania.
* Ocena: mocne 9/10

Opowiadanie Artemis
* Wiecie za co kocham to opowiadanie? Za silną kobietę, która wypracowała w sobie tą siłę (a nie była 19-letnią petite girl co okazała się być long lost hybrid princess). Co prawda przyszła Pani Artemis miała bliżej do księżniczki niż prostej dziewczyny (była arystokratką), to nie traktowała swojej rodzinnej pozycji jako gwaranta szczęścia i sukcesu. Nie pozwoliła, aby problemy zdrowotne ją przygwoździły. Nie pozwoliła, aby ktoś decydował o jej przyszłości. Nie pozwoliła, aby etykieta i spojrzenia obcych ją stłamsiły. I mimo tego, że potrafiła władać magią - uważam, że jej niezłomny duch, upartość i cudowny charakter były jej prawdziwą siłą. To dzięki upartości: stała się wyśmienitą szermierką, przyczyniła się do szczęścia siostry (małżeństwo z księciem), związała się z ukochanym, dołączyła do Gildii Poszukiwaczy oraz wycierpiała sobie upragnioną córeczkę…

* Cała postać Elanii jest niesamowita. Czytając zazdrościłam jej charakteru. Uparta i skoncentrowana na robieniu tego co jej zdaniem jest słuszne. Wyrazista na każdy możliwy sposób, przełamująca schematy - szczególnie w dworskiej modzie (kto to widział kobietę w spodniach…). Można by pomysleć, że jest głośną postacią, jednak to jej aura jest głośna - nie trzeba było jej słyszeć, aby czuć jej obecność w pomieszczeniu. Nie dziwię się czemu Henry oszalał na jej punkcie.

* Jak już mowa o Henrym Artemisie, TO JEST ON CHODZĄCĄ ZIELONĄ FLAGĄ. Girly, I am not surprised why you married him - I would too. Jest to postać, która mogłaby rywalizować o tytuł “męskiego ulubieńca” z moim ukochanym Syriusem. Trzeba wyraźnie podkreślić kilka jego cech: przystojny, czarujący, wybitny szermierz, wspierający nietypowe pomysły swojej wybranki, kochający, oddany, nie znający pojęcia zaborczość, nie umniejsza swojej kobiecie - basically mężczyzna, który nigdy nie stanął obok zjawiska “toxic masculinity”. Widać, że Henry został dotknięty czułą, kobiecą ręką (czytaj: pisarskim warsztatem Kasii).

* Jednak jak większość opowiadania była sielankowa, urocza i kolorowa, to punkt kulminacyjny musiał być ciosem poniżej pasa. Najpierw poznajemy rodziców Zerdy, ich miłosną historię oraz przygody, a potem dochodzimy do momentu gdzie obserwujemy ich rozpacz i determinację, aby założyć rodzinę. Bardzo dotknęło mnie ich cierpienie, ponieważ jest to temat bliski mojej rodzinie. I nawet jeśli finalnie udaje im się wywalczyć córeczkę, przy pomocy tajemniczej i przerażającej kobiety, to jest to szczęście okupione latami cierpienia oraz wizją spłacenia długu (każda przysługa od demona ma swoją cenę - pytanie tylko kiedy zostanie wyciągnięta ręka po zapłatę). Nie mam żadnych obiekcji, że Henry i Elania byli wspaniałymi rodzicami, ale ciekawi mnie jakie będą konsekwencje ich wyboru.

* Podsumowując, dostałam piękne opowiadanie o miłości, sile i determinacji. Dostałam większość tego co kocham - dużo słodyczy z nutą goryczy. To było opowiadanie, w którym znów zaufałam autorom, a pytanie miałam jedno - Czy Vashaoth naprawdę dał nam coś pozbawionego cierpienia? Po prostu radość? Zgadnijcie jak bardzo przejechałam się na tej myśli XD. I nie wiem, może tylko ja ale lubię czytać o bohaterach, którzy nie tylko mają dzikie przygody, ale również ludzkie potrzeby jak założenie rodziny. W moich oczach to w ogóle nie ujmuje historii, a wręcz dodaje (może dlatego, że ja sama mam ciche pragnienie, aby przeżyć przygodę z ukochaną osobą, a potem się z nią ustabilizować).
* Ocena: 9/10

Opowiadanie Ozza
* Z tego opowiadania najmniej zrozumiałam przez terminologię i system wojskowy. To nie wina autorów, bo wszystko było jasno opisane. To ja po prostu nie za dobrze odnajduje się w militarnym środowisku i nawet jak bym chciała to opisy wojskowe są dla mnie jak „Było BOOM, a potem ktoś kogoś ciach i coś się pali (…)” i zwyczajnie nie nadążam.

* Częściowe poznanie przeszłości Ozza było ciekawym doznaniem. Z głównych książek pamiętam go inaczej niż został przedstawiony w opowiadaniu. Wiedziałam, że miał do czynienia z orkowym wojskiem, ale nie spodziewałam się aż takiej musztry i bezwzględności. Przedstawione metody wojenne, szkolenia, kary itp. wyraźnie pokazują, że orkowie są twardymi zawodnikami. Because what do you mean „symulacja oblężenia, która wyglądała literally jak prawdziwa bitka”. Na bazie tego wnioskuję, że Orkowe Przymierze nie dość, że ma zasoby materialne, aby takie „szkolenia” przeprowadzać - to jeszcze mają chorą ambicję i cel, aby zniszczyć wszystko co stoi na ich drodze. Kurcze, oni nawet siebie nawzajem złomowali, aby coś udowodnić sobie i innym. Już nawet nie będę wspominać o ogromnej nienawiści do użytkowników magii oraz wszystkiego co magiczne. Jedno jest pewne - nie chciałabym stanąć na ich drodze.

* Sam Ozz prezentuje się jako ktoś oddany i ciepły (kiedy sytuacja tego wymaga), lecz ze swoimi tajemnicami. Jednak mimo tego, że posiadał tajemnice, które mogły go zniszczyć, to nie za dobrze wychodziło mu trzymanie ich tylko dla siebie. Co prawda został zmuszony (walka o życie) do ujawnienie swojego magicznego źródła przed drugim orkiem, to nadal uważam, że zbyt dużą wiarę pokładał w czyjeś milczenie i czyste intencje. Podejrzewam, że to właśnie ta naiwność uczyniła z niego mięso armatnie na oficjalnej lini frontu. Cieszę się, że ktoś uratował go i potraktował o wiele lepiej niż potraktował go jego własny lud. Jednak serce mi się kraja, kiedy myśle o całej pomocy i wsparciu jakie okazał i chciał okazać orkom wokół siebie, a mimo to skończył na marginesie - nikt się za nim nie stawił (chociaż nie jestem pewna co do jego „mistrza”/generała).

* Już wspominając samego generała - bardzo chętnie poznałabym go bliżej (czemu miał dojście do magicznych mikstur, czemu krył Ozza i jego magiczne źródło oraz co tak naprawdę wydarzyło się na tym froncie ala szafot).

* Podsumowując całe opowiadanie - super było zobaczyć i poznać chociażby częściowo to jak działa Orkowe Przymierze pod kątem militarnym. Fajnie było zobaczyć młodszego Ozza i jego poczynania oraz to jak wylądował poza swoim krajem wśród stożeń, które był uczony nienawidzić.
* Ocena: 6,5/10

Opowiadanie Lustro
* To było opowiadanie, które najgłośniej powiedziało mi “Tak, to jest ta saga Vasharoth, do której tak tęskno wracasz”. To niesamowite uczucie, kiedy dużo się dzieje i nie wiesz o co chodzi. Jaki sekret mają rodzice dzieciaków? Co tym razem zmajstrują te urocze bliźniaki? Kim są egzekutorzy? Czemu wszyscy są tak szurnięci na punkcie grobu jakiegoś magicznego babsztyla? Jakie tajemnice skrywa las Somb? Uwielbiam nic nie wiedzieć i z wypiekami na twarzy drążć w poszukiwaniu odpowiedzi na moje pytania.

* Dzieciństwo Numeru Trzy było zupełnie czym innym niż sobie wyobrażałam. Może dlatego, że w moich oczach był tym dorosłym co nawet jako dziecko miał twarz dorosłego XD. Przyjemnie było zobaczyć jego sielankowe dzieciństwo z ukochanym bratem bliźniakiem. Chociaż czy mówiąc o Numerze Trzy nie powinnam powiedzieć, że przyjemnie było zobaczyć ich sielankowe życie? W tym miejscu się przymknę i nie powiem nic więcej…

* Aklan i Lakan - my two little cuties. Mimo że bliźniaki o identycznym wyglądzie, to całkowicie inni charakterem. Jeden wyszczekany, odważny i pewny. Drugi cichy, niepewny i nieśmiały. Który to który? Nie powiem wam. Sami się przekonajcie. Jednak jest jedna cecha, która ich łączy i nie są to geny, a wielka miłość i oddanie, które żywią do siebie oraz swojej rodziny. Mimo tego że jeden z nich był silniejszy pod kątem magicznym to nie było to predyktorem potencjalnego rozłamu, a jeszcze czynnikiem zacieśniającym jeszcze mocniej ich więzi. Pomimo tragedii, która spadła na nich znienacka, pomimo całego cierpienia, które towarzyszyło im przez kolejne lata - byli w tym razem, było to ich największą siłą. Dlatego nie martwiłam się o nich tak bardzo, kiedy zaczęli swoje szkolenie na egzekutorów. Wiedziałam, że tak długo jak są razem to będzie dobrze, że przejdą przez każde gnębienie, znęcanie się i ból.

* UWAGA SPOILER: Jak już macie nakreślone jak to między nimi było to teraz wyobraźcie sobie, jak mi łzy napłynęły, kiedy jednego z nich zabrakło, a kiedy zdałam sobie sprawę, że żaden z nich nie umarł tylko “zmienili powłokę” - to rozryczałam się jeszcze bardziej. Przez całe swoje życie zachowywali się jak jedna osoba podzielona na dwa ciała, a finalnie skończyli w jednym - razem, bez cierpienia spowodowanego stratą. Aklan umarł tylko po to, aby narodzić się na nowo w swoim bracie Lakanie. I do tego (można powiedzieć) razem zostali egzekutorami po zdaniu inicjacji przez Lakana. Bawling my eyes out. To było opowiadanie, w którym myślałam, że zamorduję Vasharotha, ale pierwszy raz dali po zakończenie bardziej pozytywne niż założyłam.

* Wrócę jeszcze do okresu szkolenia chłopców. Ta część opowiadania skręcała mi żołądek. Nie ma nic gorszego od kilkuletniego słuchania tego że: twój brat jest lepszy i osiągnie wiele w przeciwieństwie do ciebie, jesteś słaby i bezwartościowy, jesteś śmieciem który powinien umrzeć itp. Jak czytałam o tym całym dręczeniu biednego Lakana przez ich nauczyciela, to modliłam się, aby chłopak “nie zrobił sobie krzywdy” (if you know what I mean). Modliłam się, aby Aklan nie został złamany i dalej trzymał stronę swojego brata oraz okazywał mu wsparcie. Na szczęście wyszedł z tego cało i kamień spadł mi z serca. No dobra, ale to fikcja to czemu tak cię to dotknęło? Bo nadal pamiętam to porównywanie mnie z kuzynem, na każdym spotkaniu rodzinnym. Uważam, że mimo bolesnego aspektu łączącego mnie z Lakanem to jest to coś pięknego - i jest nią możliwość odnalezienia siebie w kimś innym. To pewien rodzaj ukojenia.

* Po tym opowiadaniu zachciało mi się posiadać BRATA bliźniaka. I don’t care what you think XD. Ale jest jeden warunek - musi być jak Aklan, bo ja mam mentalność Lakana.

* To jest moje ulubione powiadanie z całego tomu. I freaking love it <3

* Podsumowując, I can gladly say “Mom, I am back home”. Wydaje mi się że jest to najdłuższe opowiadanie, a zarazem to które najbardziej chwyciło za serce. Uwielbiam Aklana i Lakana, a Numer Trzy stał się dla mnie kimś więcej niż tylko groźnym cieniem Lasu Somb.
* Ocena: 10/10



This entire review has been hidden because of spoilers.
Profile Image for żyrafaczyta.
397 reviews8 followers
November 11, 2025
„Erethreis. Opowieści 1” to dokładnie ten typ książki, przy której obiecujesz sobie: „tylko jedno opowiadanie na dziś”, a kończysz… na końcu tomu, z sercem w strzępach i ogromnym niedosytem. Świat Erethreis jest jednym z moich ulubionych i powrót do niego w formie prequeli do „Vasharotha” był dla mnie absolutnie naturalny, tym bardziej że ten zbiór naprawdę robi robotę. Mamy tu cztery opowiadania, każde inne w tonie, każde skupione na innej postaci, ale razem tworzą spójną, emocjonalną i fabularną układankę, która pięknie rozwija i pogłębia całe uniwersum.
Autorzy trzymają poziom od pierwszej do ostatniej strony. Styl Brennenstuhl i Janoski jest lekki, płynny i bardzo naturalny – przez tekst się po prostu płynie, nawet kiedy to, co opisują, jest ciężkie, brutalne i emocjonalnie wymagające. Dialogi brzmią wiarygodnie, nic nie trzeszczy, a opisy mają idealne wyczucie: wystarczająco obrazowe, by budować klimat, ale bez przydługiego lania wody. Ogromnym plusem jest też dbałość o spójność świata. Widać, że nic nie jest tu przypadkowe. Smaczki, nawiązania i subtelne detale ładnie zazębiają się z główną serią, a jednocześnie tom pozostaje zrozumiały nawet dla kogoś, kto dopiero zaczyna przygodę z Erethreis.
„Geniusz” otwiera ten zbiór z przytupem, zabierając nas do młodości Esberna Zlatava. To opowiadanie pokazuje nie tylko, jak trafił do Gildii Poszukiwaczy, ale też jaką cenę czasem trzeba zapłacić za własny talent. Z pozoru to „tylko” historia o młodym, błyskotliwym chłopaku, który staje u progu wielkiej kariery, a w praktyce, opowieść o determinacji, ambicji i konsekwencjach podejmowanych decyzji. Esbern zyskuje tu zupełnie nową głębię, a to, co w „Vasharoth” było jedynie zajawką, tutaj nabiera ciała i emocji. Na dokładkę mamy masvo, które kradnie sceny w najlepszych momentach – mały, słodki akcent, który łagodzi powagę pewnych wątków, ale nie odbiera im znaczenia.
„Obietnica” to z kolei opowiadanie, które gra na trochę innych strunach. Jest tu więcej ciepła, bliskości i delikatności, ale spokojnie, autorzy nie zapominają, że Erethreis ma też swoją mroczną stronę. Poznajemy rodziców Zerdry Artemis i historię, jaka stoi za jej poczęciem. Z jednej strony dostajemy opowieść o prawdziwej, szczerej miłości, opartej na wzajemnym szacunku i wsparciu, z drugiej – w tle cały czas czai się mrok, niebezpieczna magia i poczucie, że ten świat nie pozwala bohaterom żyć w idealnej bańce. Bardzo podoba mi się to, jak autorzy bawią się formą: tajemniczy, mroczny fragment na początku działa jak idealny prolog, a później pięknie zazębia się z resztą historii. To opowiadanie świetnie pokazuje, że za bohaterami znanymi z „Vasharotha” stoją pokolenia wyborów, ofiar i obietnic, które prędzej czy później się upominają.
„Major” to najmocniejszy ukłon w stronę fanów Ozza Karh’iga i jednocześnie brutalna wycieczka do świata orków. Tutaj robi się naprawdę ostro. Zamiast wygładzonej wizji, dostajemy bezlitosną codzienność. Orkowie gardzą magią, bawią się voodoo, a lojalność bywa mocno jednostronna. Zdrada, wysyłanie ludzi na pewną śmierć, drastyczne kary za najmniejszą niesubordynację, to wszystko sprawia, że opowiadanie nie jest tylko ciekawostką o „jakimś orkowym żołnierzu”, ale pełnoprawną historią o tym, jak rodzi się i hartuje człowiek (no dobrze, ork) znany nam później z Gildii Poszukiwaczy. Po lekturze „Majora” Ozz staje się postacią o wiele bardziej zrozumiałą. Jego charakter, wybory i sposób działania przestają być „tak po prostu są”, a zaczynają być logiczną konsekwencją tego, przez co przeszedł. Jedyny problem? To opowiadanie jest zdecydowanie za krótkie – potencjał tej postaci spokojnie udźwignąłby osobną powieść.
Na koniec dostajemy „Lustro”, czyli moją perełkę z całego tomu i emocjonalny cios prosto w żebra. To opowiadanie skupia się na genezie Numeru Trzy, jednej z najbardziej tajemniczych postaci w „Vasharoth”. Tam był zagadką, tutaj w końcu dowiadujemy się, co musiało się wydarzyć, by stał się tym, kim jest. I uprzedzam lojalnie, nie jest lekko. „Lustro” to historia bólu, upokorzeń, strachu, systematycznego odbierania człowiekowi człowieczeństwa. Bardzo często podczas lektury czułam narastającą wściekłość i bezsilność wobec tego, co bohater musi znosić. To nie jest „fascynujące zło”, tylko takie, które budzi autentyczne obrzydzenie. Ogromnym plusem jest to, że autorzy nie idą w tani dramat, tu nie ma cierpienia dla samego cierpienia. Każda scena coś buduje: charakter Numeru Trzy, jego psychikę, motywację, to, jak będzie funkcjonował później w głównej serii. Zakończenie tylko wzmacnia poczucie niedosytu i bardzo wyraźnie mówi: to dopiero początek.
Jako całość „Erethreis. Opowieści 1” jest zbiorem wyjątkowo równym i przemyślanym. Nie ma tu „zapchajdziur” ani tekstów na doczepkę, a każde z opowiadań coś wnosi, rozwija bohaterów i świat, pogłębia emocje. Świetnie rozłożono też akcenty: od bardziej „klasycznego” w klimacie „Geniusza”, przez uczuciową, ale podszytą mrokiem „Obietnicę”, brutalny, wojenny „Major”, aż po emocjonalnie rozrywające „Lustro”. Dzięki temu tom nie nuży, tylko cały czas trzyma uwagę i serwuje nowe emocje.
Czy można zacząć przygodę z Erethreis od tej książki? Można. Opowiadania są na tyle klarowne, że odnajdzie się w nich również ktoś, kto nie zna jeszcze „Vasharotha”. Ale nie ukrywajmy: najwięcej smaczków wyłapią ci, którzy już znają główną serię. Dla nich ten tom będzie jak dopasowywanie brakujących puzzli, które nagle sprawiają, że cały obraz staje się pełniejszy, głębszy i bardziej bolesny tam, gdzie powinien.
Podsumowując: „Erethreis. Opowieści 1” to lektura obowiązkowa dla wszystkich, którzy pokochali świat Erethreis i serię „Vasharoth”. To zbiór, który nie tylko uzupełnia uniwersum, ale przede wszystkim je pogłębia, emocjonalnie, fabularnie i psychologicznie. Dla mnie to była czytelnicza uczta: trochę łez, trochę wściekłości, dużo wzruszeń i jeszcze więcej potrzeby, żeby dostać kolejne tomy opowiadań. Jeżeli lubicie fantasy, które nie boi się trudnych emocji, mocnych tematów i bohaterów z bagażem, to naprawdę nie ma się nad czym zastanawiać, sięgajcie. A ja… cóż, ja po tej książce jeszcze bardziej kocham Erethreis i jeszcze bardziej potrzebuję następnych historii z tego świata.
Profile Image for Vaconafa.
146 reviews3 followers
November 28, 2025
Pierwsze opowiadanie skupia się na przeszłości Esberna Zlatava, która była bardzo ciężka. Początkowo miałam problem z tym bohaterem, jego zachowaniem, a przede wszystkim podejściem do nauki. Jednak poznając go stopniowo zaczynałam coraz bardziej darzyć go sympatią. Jest to bardzo skomplikowana postać, którą poznając podczas czytania powieści z sagi nie polubiłam, ale dzięki temu opowiadaniu poczułam do niego sympatię. Esbern potrafi zauroczyć, lecz o tym musicie przekonać się sami.

Ten młody człowiek doświadczył tak wiele i owszem popełniał błędy, ale to co go spotkało, jak wielki ból i cierpienie było obecne w jego życiu wręcz sprawiło, że szczerze się rozpłakałam. Jest to bardzo wzruszająca historia. Mimo, iż wiem na kogo wyrośnie to czytając o jego przeszłości wciąż analizowałam jak te wydarzenia na niego wpłynęły, bo każde doświadczenie nadaje kształt osobowości i potrafi drastycznie wpłynąć na człowieka.

Esbern mimo tego, że popełnia błędy, często zachowuje się moim zdaniem nieodpowiednio, to zasługuje na pochwałę za to jak przyłożył się do nauki i jakie umiejętności udało mu się rozwinąć. Mimo umiłowania do robienia psikusów jest to osoba warta do naśladowania pod względem poszerzania wiedzy i nauki - bo jest on jak każdy z nas pełen wad, ale oczywiście też zalet.

W opowiadaniu poznamy maskotkę tej książki czyli uroczą masvo, która jak każde niemal stworzenie napotkane w Erethreis jest magiczna!

Długo mogłabym się jeszcze zachwycać tym opowiadaniem, ale mam nadzieję, że na ciąg dalszy tak długo czekać nie będę musiała.

"Obietnica" to przepiękna historia o miłości Elanii Flande i Henry'ego Artemisa. To do głębi poruszająca w swojej głębi opowieść, która porusza nie tylko serce czytelnika, ale i jego duszę.

Głowni bohaterowie są po prostu w mojej ocenie niesamowici. Ich relacja wprost świetnie poprowadzona mimo, że opowiadanie jest dość krótką formą to autorom udało się idealnie wykorzystać jego czas antenowy by ukazać ją naturalnie i sprawić, że czytelnikowi zabije szybciej serce. Jest to historia wypełniona po brzegi emocjami, a czytelnik chce więcej i więcej podczas czytania.

W opowiadaniu są poruszane trudne i ważne tematy, a to sprawia wraz z tym o czym wspomniałam wcześniej, że w mojej opinii jest to najlepsze romantasy - można jeśli ktoś chce nazwać je i tym gatunkiem - jakie w życiu czytałam. To również jedno z moich ulubionych opowiadań z tego zbioru. Przeczytałam je już cztery razy i wciąż nie mam dość.

O tym jak ciężkie jest życie orków w Erethreis możecie przeczytać w opowiadaniu "Major". Opowiadanie skupia się na aspekcie militarnym, który niekoniecznie jest moim ulubionym, ale to jak został poprowadzony w tym opowiadaniu zdecydowanie mnie kupiło! Opisy walk czytałam z zaciekawieniem i analizując w głowie wszelkie ruchy wojsk.

Możemy bliżej poznać realia życia orków i jak wygląda sytuacja polityczna w Trójprzymierzu. Jest to świetne uzupełnienie wiedzy z sagi "Vasharoth", ale niestety też ukazuje okropieństwa wojny i życia tam. Pojawiają się tutaj przebłyski nadziei, że sytuacja ta może ulec zmianie wszak wszystko to dzieje się w przeszłości nim Ozz został członkiem Gildii Poszukiwaczy - więcej Wam nie zdradzę i to już musicie sprawdzić sami.

Ostrzegam tylko, że mogą się tutaj pojawić sceny dość drastyczne więc można nabawić się koszmarów - ale ja tam nigdy nie narzekam jeśli śni mi się przygoda w Erethreis nawet jeśli jest to oblężenie czy wielka bitwa.

To opowiadanie jest bardzo ważne nie tylko ze względu na historię, ale też by lepiej zrozumieć orków - tak przy okazji jedną z postaci z Erethreis, którą bardzo polubiłam jest pewna ogrzyca także zdecydowanie zasługują oni nie tylko na współczucie, ale i na sympatię.

To co dobre często się kończy szybciej niż tego byśmy chcieli, a dobrym na to przykładem jest opowiadanie o dwóch braciach identycznych niemal w każdym calu czyli ostatnia z historii zawartych w zbiorze opowiadań czyli w opowiadaniu "Lustro".

Opowiadanie bardzo mnie poruszyło, pomimo, że wiedziałam jakie zakończenie tu zobaczmy - Numer Trzy poznajemy w sadze i odrobinę się już tam o nim dowiadujemy. Płakałam, czułam ogromny niepokój i bardzo współczułam bliźniakom tego jak doświadczał ich los. Możemy lepiej poznać okrucieństwo egzekutorów i może odrobinę lepiej ich zrozumieć. Dowiemy się też więcej o samych elfach - bo to właśnie te dwie rasy grają tu główne skrzypce czyli Elfy Nocy i Elfy Dnia.

Jest to zdecydowanie jedno z moich ulubionych opowiadań z tego zbioru - emocje wręcz rozszarpują serce w trakcie czytania.

Zakończenie możemy rozumieć dwojako - jest zarówno skrajnie przytłaczające, ale ma w sobie też pewnego rodzaju pozytywny wydźwięk. Autorzy poprowadzili historię w taki sposób, że zapragniemy dla bliźniaków wszystkiego co najlepsze i nie będziemy chcieli przyjąć do wiadomości, że czeka nas z nimi pożegnanie, nawet jeśli to tylko koniec części pierwszej...

Na pochwałę zasługuje tutaj niezwykle pięknie przedstawiona relacja między rodzeństwem - autentycznie zazdrościłam Aklanowi i Lakanowi tak zdrowej i dobrej relacji jaką mieli między sobą. Właśnie tak powinno zachowywać się rodzeństwo - wsparcie i pomoc, a do tego bezwarunkowa miłość.

Ogromnie zachęcam Was do sięgnięcia po ten zbiór opowiadań, a autorom dziękuję ogromnie za zaufanie i możliwość bycia nie tylko patronem medialnym, ale i beta czytelnikiem.
Profile Image for Nietuzinkowy bibliofil.
177 reviews
January 5, 2026
Esbern Zlatav pochodzi z małego rybackiego miasteczka, które za młodu rozświetlał swoją magią iluzji, Elania Flande nie czuła się dobrze na królewskim dworze, zawsze ciągnęło ją do życia pełnego przygód. Ozz całe swoje życie uważał, że wojsko to największy honor, a swojego mentora Adra brał za wzór. Aklan i Lakan od zawsze pozostawali nierozłączni, ich więź była wyjątkowo silna… Demony, braterskie zdrady, krwawe wojny, bliźniacza magia… To wszystko i jeszcze więcej znajdziecie w tomie opowiadań z jednego z najlepiej dopracowanych i najciekawszych uniwersów fantasy – Vasharoth!

 

„Prawda cię oczyści, kłamstwo zaś odda męki, gdyż nie złożysz przy mnie fałszywej przysięgi. Mą krwią upojona, służebną posoką, staniesz na przekór niebiańskim obłokom. Swą miłość odnajdziesz w Jedynym Prawdziwym, porzuconym przez pobratymców srogich, niegodziwych…”

 

Jeśli zastanawialiście się jak wyglądała przeszłość bohaterów drugoplanowych świetnej sagi o Erethreis – już nie musicie. Z wypiekami na twarzy poznawałam ich historię (szczególnie bacznie śledząc oczywiście wybryki pewnych elfów nocy). Wzruszałam się, śmiałam, nie dowierzałam chwilami temu co czytam. A to wszystko zgrywało się w sensowną całość.

 

Kocham opisy świata Erethreis – jak to wszystko ze sobą współgra, jak ogromną wyobraźnię posiadają autorzy. Wyobrażam sobie, że przemierzam niebezpieczne ścieżki Lasu Somb, że stoję przed bramami Luvv, obracam się na królewskim dworze Tarnesii, no cóż, albo próbuję uciec jak najdalej od Orkowego Trójprzymierza jako naczelna pacyfistka. Z radością odkrywam te wszystkie krainy i nie mogę się doczekać, aby dalej je poznawać!

 

Każde z opowiadań jest unikatowe – postaci mają swoje świetnie napisane charaktery, uczucia, każdy z nich jest inny, wyjątkowy. Wątki łączą się ze sobą, emocje towarzyszące bohaterom mają sens, a narracja pozostaje ciekawa i zrozumiała. Nie zauważyłam żadnych niepotrzebnych przeciągnięć, a wszystkie wspomniane wydarzenia dopełniały się.

 

Nigdy nie przestanie zadziwiać mnie poetyckość pojawiająca się w sadze. Dostajemy high fantasy, które bez problemu może stawać w szranki z Wiedźminem czy Władcą Pierścieni. Już nawet wyobrażałam sobie Vasharoth jako film. Ale potem stwierdziłam, że może lepiej nie, bo ekranizacje często wszystko psują, a tego bym nie chciała. Wyobrażam sobie za to piękne krajobrazy, a w moich uszach dźwięczy muzyka, którą moja wyobraźnia podsuwa do każdej z krain. Widzę kolor duszy każdego bohatera i odpowiadającą mu melodię. Dźwięczny Esbern, waleczna Elania, honorowy Ozz czy tajemniczy Numer Trzy. Nie jest łatwo tak namalować postaci w czyimś umyśle. Autorom na pewno się udało.

 

„Prawdą jest, że kiedy serca matki i córek wypełnia miłość, ich więź staje się silniejsza niż niejedno zaklęcie.”

 

Moją uwagę przykuwały też oczywiście jak zawsze świetne ilustracje, dzięki którym mogłam jeszcze lepiej wyobrazić sobie jak postaci wyglądają. To uczta zarówno dla oka jak i wyobraźni. Bardzo cieszę się, że uniwersum Vasharoth się rozrasta, że poznajemy wiele intrygujących postaci, którym nie brak ciętego języka czy pewnej surowości. Bo to też aspekt, który bardzo przypadł mi do gustu – nie mamy tu do czynienia ze słodką baśnią. Mamy przedstawiony świat, w którym jest zarówno wiele dobra jak i wiele zła. Świat, gdzie każda rasa wykazuje pewne emocje, a ich nastawienie do życia i do innych może zmieniać się w zależności od okoliczności. Jest zabawnie, ale też smutno, jest brutalnie, ale mamy też nadzieję. Bardzo ważna jest dla mnie ta realność. Buduje ona szczery świat i pobudza emocje. A to ważne w książkach.

 

Z radością przyjęłam informację, że opowieści dostaną swoje kontynuacje! Na pewno będę na nie czekać, tak jak na kolejne tomy głównej sagi. No… przy okazji przeczytam jeszcze raz pierwsze trzy hihi. Czytajcie, kochani. Podążajcie za postaciami mapką zamieszczona na końcu, do której ja sama często zaglądałam. I dobrze się bawcie. Ale o to jestem spokojna. Bo Erethreis wciąga bez granic.

 

„Masvo są magicznymi istotami, których moc różni się zależnie od koloru ogona. Potrafią wysysać z człowieka negatywne emocje, a następnie przeistaczać je w energię magiczną skumulowaną w ogonku.” – tak, tak! Jak zawsze mamy tutaj cudowne magiczne stworzonko!
Profile Image for Kasia | Zapisana w Książkach.
699 reviews14 followers
December 2, 2025
Erethreis. Opowieści 1 to pierwsza część opowiadań stworzonych przez S. J. Brennenstuhla oraz K. W. Janoskę okraszona świetnymi ilustracjami @beshauke. Książka, choć niezależna od historii Vasharoth, rozgrywa się w tym samym świecie co główna seria, a poznani w niej bohaterowie pojawiają się na kartach sagi.

W książce znajdują się cztery opowiadania: Geniusz, Obietnica, Major oraz Lustro. Pokazują one to, czego do tej pory w głównej sadze zbyt wiele nie było – spojrzenie na inne rasy, na ich kulturę oraz przeszłość, której skutki w mniejszym lub większym stopniu przewijają się przez serię. Każde z nich opowiada o innej postaci, a kończy się słowami „Koniec części pierwszej”, co sugeruje, że to dopiero początek ich historii.

Może właśnie tutaj znajduje źródło pewne moje rozczarowanie – czuję niedosyt. Nie sposób zaprzeczyć, że każda z opowieści jest skonstruowana w sposób sprawny, by mogła funkcjonować samodzielnie bez ciągu dalszego. Jednak jako czytelnik mam ogromną ochotę zagłębić się w historiach tych bohaterów całkowicie, bez ucinania rozdziału. I chociaż z jednej strony rozumiem, dlaczego zostało to skonstruowane w taki a nie inny sposób, nie potrafię pozbyć się tego niewielkiego zawodu, który we mnie siedzi, mimo że bawiłam się przy lekturze naprawdę dobrze.

Nie lubię pisać recenzji zbiorów opowiadań, bo opowiadania prawie nigdy nie są sobie równe. Tutaj jednak w jakimś stopniu są. Każde z nich jest na tyle bogate w wydarzenia, światotwórstwo, emocje oraz barwne postacie, że nie jestem w stanie wybrać ulubionego. Cała czwórka mi się bardzo podobała i przy każdym jak zaczynałam czytać, to czytałam aż do informacji, że to na razie koniec. Autorzy wykonali świetną robotę, budując nie tylko genialne postacie, ale również więź między nimi a czytelnikiem w niewielkiej, w gruncie rzeczy, objętości tekstu.

W każdym z tekstów znalazłam coś dla siebie. Każdy z tekstów był też dokładnie tym, czego oczekiwałam po autorach i ich dotychczasowej twórczości. Geniusz przyniósł mi nowe ulubione magiczne stworzonko, ale też nieco lepsze zrozumienie Gildii Poszukiwaczy (która z każdą książką staje się dla mnie coraz mniejszą enigmą). Obietnica dała mi świetny opis arystokracji świata Erethreis oraz historię miłosną, którą śledziłam z przyjemnością – nawet jeśli początek opowiadania nie wróżył takiego stanu rzeczy. Major zagwarantował dużo lepsze poznanie rasy orków oraz ich społeczeństwa, a Lustro opowiedziało o początkach tajemniczej postaci, którą czytelnicy kojarzą z głównej serii.

Nie sposób mówić o książkach ze świata Erethreis bez zachwycania się nad umieszczonymi w środku ilustracjami. Już sama okładka przykuwa wzrok, przedstawiając każdą z postaci, wokół których skupiają się opowiadania. Każde z opowiadań doczekało się również własnej ilustracji tytułowej, a do tego pojawiło się kilka przepięknych dzieł sztuki oddających niektóre z opisanych scen. Do moich ulubieńców zdecydowanie należy ilustracja ze sceny tańca z Obietnicy – wracałam do niej chyba z pięć razy, zarówno w trakcie lektury opowiadania, jak i po tym, gdy przeszłam już do kolejnych. I za każdym razem zachwyca mnie niezmiennie.

Erethreis. Opowieści to nie tylko świetny dodatek do głównej serii, ale również książka, od której można w tym świecie się zakochać. I chociaż widać, oraz czuć, że jest to późniejsza pozycja w dorobku artystów, to z całą pewnością jeśli ktoś zaczyna przygodę w Erethreis od tej lektury, odnajdzie mnóstwo przyjemności w lekturze głównej sagi. Chociaż osobiście polecałabym sięgnąć po opowiadania znając przynajmniej część serii Vasharoth, zdecydowanie łatwiej będzie się w całości połapać.
Profile Image for Czytam_z_papugami.
114 reviews1 follower
January 10, 2026
{współpraca reklamowa}
Jak pewnie wiecie, „Vasharoth” stał się ostatnio jednym z moich ulubionych serii z ubiegłego roku. Trzeciego tomu jeszcze nie czytałam, ale dwa pierwsze tomy, stanowiące prolog do tej sagi są na naprawdę bardzo wysokim poziomie. Od samego początku one mnie totalnie wciągnęły, sprawiły, że automatycznie zapragnęłam więcej od autorów tego cyklu.

Kiedy więc dostałam od autorów tej serii propozycję zrecenzowania pierwszego dodatku do tej serii, czyli zbioru opowiadań „Erethreis” bardzo się z tej propozycji ucieszyłam i od razu ją przyjęłam. Gdy zaczęłam ten tom czytać, po raz trzeci poczułam ten dreszczyk emocji, który mi od zawsze towarzyszył z czytaniu tej sagi. Jest klimat taki jaki panował w głównej historii z tego uniwersum, na jeszcze lepsze zmieniły się zaś nieco rysunki @beshauke . Widać postęp przy rysowaniu ilustratorki (oraz to ile serca włożyła w swoje prace). Styl pisania autorów jest przyjemny, przez niego się wręcz płynie!

A o czym jest „Erethreis”? Jest to zbiór czterech opowieści o pięciu bohaterach, Esbernie Zlatov, Elanie i Hernym Artemis, Ozzie Karh’ig oraz o najbardziej tajemniczym ze wszystkich Numerze Trzy. Historie zagłębiają się w przeszłości znanych nam z „Vasharotha” drugoplanowych bohaterach zanim jeszcze dołączyli do Gildii Poszukiwaczy.

Te opowieści wzbudziły we mnie mnóstwo emocji, nieraz się na nich wzruszyłam 🥹. Może i nie uroniłam łzy, ale zapadły mi w pamięć na długo i myślę, że przez jeszcze dłuższy czas o tych bohaterach nie zapomnę! Te opowiadania przypomniały po raz drugi za co kocham ten świat przedstawiony przez Szymona i Kasię!

Cieszę się bardzo, że mogłam zagłębić się w te opowieści z jednego z moich ulubionych światów fantasy. Nie potrafiłam wybrać ulubionego opowiadania, każda historia na swój sposób mnie ujęła 💕. Zresztą opowieści z „Erethreis” przypomniały mi też, że na następnych targach fantastyki będę musiała zakupić tom trzeci i odwiedzić stoisko autorów 😤💞. Jak zwykle polecam i na pewno zostanę w tym „Vasharoth” na dłużej! 🖤
Profile Image for Natalia.
194 reviews
December 29, 2025
"Erethreis. Opowieści" duetu S.J. Brennenstuhl i K.W. Janoski to idealny dodatek do sagi Vasharoth. Książka jest skromna w stronach, bardzo nad tym ubolewam, jednak zarazem jestem zachwycona. Zachwycona sposobem, w jaki autorzy połączyli cztery różne opowiadania w spójną całość, która idealnie dopełnia główną historię z sagi Vasharoth.
Opowiadanie otwiera "Geniusz", będący swoistą sesją psychologiczną, która pozwala zrozumieć bolesną przeszłość Esberna Zlatava. Dzięki temu postać dotąd nielubiana, przeze mnie, zyskuje nagle moje współczucie. Zaraz potem dostajemy serce tej antologii, czyli "Obietnicę". To pełna emocji i pięknych opisów historia miłości Elani i Henry'ego, która stanowi jeden z fundamentów pod wydarzenia z głównej sagi.
Autorzy mistrzowsko operują zmianami klimatu przy każdym opowiadaniu. "Major" rzuca nas w brutalny, wojenny świat orków, pełen polityki i krwi, łamiąc stereotypy o tej rasie i pokazując dylematy Ozza. Z kolei zamykające tom "Lustro" to opowieść w stylu mrocznej baśni, która jest magiczna, nieco wolniejsza, skupiona na stracie i poszukiwaniu tożsamości, z fascynującym motywem magii luster.
Całość dopełniają przepiękne ilustracje, w które można wpatrywać się godzinami. Przez teksty się płynie, a każdy z nich uderza w inne struny. Od wzruszenia po napięcie. Ta antologia nie tylko uzupełnia uniwersum, ale sprawiła, że zamiast planowanych innych książek, mam ochotę natychmiast zrobić reread całego Vasharotha. Gorąco polecam każdemu fanowi serii!

Profile Image for weronika .
230 reviews5 followers
December 14, 2025
Kasia i Szymon jak zwykle dowieźli 🫡 kocham numer trzy!!!
Profile Image for Mery Lew.
125 reviews
December 31, 2025
opowiadanie o esbernie było zdecydowanie najlepsze.

cieszę się, że to ostatnia książka którą przeczytałam w tym roku :D
Displaying 1 - 16 of 16 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.