Mimo że późna jesień nie nastraja optymistycznie, a Wodzisław zdominowała szaruga, w tej ponurej atmosferze gdzieniegdzie da się zauważyć pierwsze świąteczne akcenty – tak jak w kwiaciarni Rokitowy Krzew. To w niej Gabrysia szykuje asortyment na zbliżające się Boże Narodzenie. Wśród pięknych ozdób swoje miejsce znalazły i skrzaty. Gabrysia, której życie niedawno się rozpadło i która nie wie, że to dopiero początek kłopotów, spotyka w swojej kwiaciarni znanego miejscowego przedsiębiorcę – człowieka, z którym miała już okazję się skonfrontować i który nie zrobił na niej dobrego wrażenia. Gdy Igor Walter odmawia córce kupna świątecznego skrzata, Gabrysia tylko utwierdza się w tym, co do tej pory o nim myślała. Jednak smutne oczy dziewczynki nie dają jej spokoju. I to one sprawiają, że decyduje się na coś, czego na pewno nie powinna robić. Nie spodziewa się, że gdy Wodzisław pokryje biały puch i chwyci siarczysty mróz, jej zranione serce zacznie bić mocniej – wbrew wszystkiemu. I to dla mężczyzny, który pochodzi z innego świata. Oboje jednak nie wiedzą, że łączy ich sekret, a prawda wyjdzie na jaw w najbliższe święta. Czy będą na nią gotowi?
To moje kolejne spotkanie z twórczością autorki. Czytałam większość historii spod pióra Weroniki i śmiało mogę powiedzieć, że stała się ona jedną z polskich pisarek, po których powieści sięgam już w ciemno. Stylistyka i język jakim posługuje się pisarka jest bardzo lekki, prosty i przyjemny w odbiorze co sprawia, że książkę czyta się niesamowicie szybko. Mi zapoznanie się z losami bohaterów zajęło jedno popołudnie i muszę przyznać, że z dużym zainteresowaniem oraz zaangażowaniem śledziłam ich historię oraz rozwijającą się relację. Fabuła została w interesujący sposób nakreślona, przemyślana i dobrze poprowadzona. Razem z bohaterami przeniosłam się do Wodzisławia Śląskiego, między innymi do klimatycznej kwiaciarni prowadzonej przez główną żeńską postać. Bohaterowie tej historii zostali w ciekawy, autentyczny i wielowymiarowy sposób wykreowani. To postaci, które mają swoje tajemnice, a także wady i zalety, borykają się z różnymi mniejszymi bądź większymi problemami dnia codziennego, zdarza się im popełniać błędy czy postępować pod wpływem chwili, dlatego tak łatwo się z nimi utożsamić w niektórych przypadkach podzielając podobne troski i dylematy moralne. Jestem pewna, że z powodzeniem moglibyśmy spotkać ich w rzeczywistości. Historia została przedstawiona z perspektywy Gabrysi i Igora co sprawiło, że mogłam poznać ich myśli, odczucia, mogłam dowiedzieć się z czym się zmagają każdego dnia, stopniowo mogłam także dowiedzieć się jakie wydarzenia wpłynęły na ich obecne życie, co ich ukształtowało, a tym samym mogłam lepiej zrozumieć ich postępowanie oraz decyzję. Gabrysia od samego początku zaskarbiła sobie moją sympatię, współczułam jej tego czego doświadczała i z całych sił kibicowałam kobiecie, zarówno w sferze zawodowej jak i prywatnej i chciałam dla niej jak najlepiej. Igor natomiast początkowo wywoływał we mnie wiele mieszanych odczuć, jednak z czasem kiedy lepiej go poznałam, kiedy dowiedziałam co wydarzyło się w jego życiu, zrozumiałam dlatego mężczyzna zachowywał się tak a nie inaczej. Mężczyzna samotnie wychowuje córeczkę i totalnie urzekła mnie relacja łącząca Igora z Anielką, tym bardziej, że dziewczynka jest wyjątkowym dzieckiem w spektrum autyzmu. Weronika w autentyczny sposób przedstawiła ten aspekt. Sama mam synka w spektrum w podobnym wieku do Anielki, więc doskonale wiem z jakimi przeciwnościami, trudnościami musiał się mierzyć mężczyzna, chociaż u dziewczynki była to zdecydowanie łagodniejsza forma tego zaburzenia. Relacja bohaterów została w świetny sposób poprowadzona. Chociaż jest ona skomplikowana, co dodatkowo potęguje fakt, że bohaterowie pochodzą z zupełnie innych światów, to od samego początku dało się wyczuć wyraźne napięcie pomiędzy Gabrysią i Igorem, które z każdym kolejnym spotkaniem przybierało na sile, co dla obojga okazało się bardzo niespodziewanym uczuciem, z którym nie umieli sobie początkowo poradzić, tym bardziej, że do głosu dochodziły nieporozumienia czy niedopowiedzenia. Niemniej jednak wszystko toczyło się tutaj swoim rytmem pozwalając Czytelnikowi skupić się na gestach, słowach i odczuciach towarzyszących głównym postaciom.. Cudownie było obserwować jak Gabrysia i Igor stopniowo otwierają się przed sobą. Kiedy już myślałam, że nic nie jest w stanie zaburzyć szczęścia bohaterów pisarka postanowiła znacząco namieszać w życiu obojga ujawniając wspólnie łączący ich sekret.. Wywołując tym samym łzy w moich oczach. Autorka w swojej powieści porusza wiele ważnych, życiowych, i ponadczasowych tematów, które tak naprawdę mogą spotkać każdego z nas czy naszych bliskich. Mowa o zdradzie, bezpłodności, stracie bliskiej osoby, samotnym rodzicielstwie, zawiedzionym zaufaniu, wychowywaniu dziecka w spektrum autyzmu. Wszystko to tworzy naprawdę świetną, wciągającą i wartościową całość! Muszę oczywiście wspomnieć o całej świątecznej otoczce, która jest wyraźnie zarysowana w tej historii. Mnie totalnie urzekł ten niepowtarzalny zimowo - świąteczny klimat. Autorka na przykładzie swoich bohaterów pokazuje, że nigdy nie jest za późno żeby odnaleźć szczęście i miłość. Udowadnia także, że nic nie jest dziełem przypadku a ludzie, których spotykamy na swojej drodze znajdują się na niej nie bez przyczyny i pełnią w naszym życiu różne role - jedni są wsparciem, inni lekcją, a jeszcze inni mogą być wyzwanie. "Kwiaciarnia świątecznych cudów" to emocjonująca, poruszająca, otulająca i wartościowa historia, która skłania do refleksji i daje nadzieję na lepsze jutro. Świetnie spędziłam czas z tą książką i czekam już na kolejne powieści spod pióra autorki. Polecam!
Zapraszam do Wodzisławia, to tam dzieje się akcja tej powieści. Główna bohaterka Gabrysia, po tym jak odszedł od niej mąż, koncentruje się na pracy w kwiaciarni. Rokitowy krzew to jej oczko w głowie i duma. Pewnego dnia zjawia się tam Igor wraz ze swoją córeczką. Gabrysia miała już okazję go poznać. Ani wtedy, ani teraz nie przypadli sobie do gustu. A jednak los, z pomocą Anielki sprawią, że to się zmieni. Druga szansa należy się każdemu, trzeba tylko umieć ją wykorzystać. To ciepła, sympatyczna historia, życiowa, ani przesłodzona, ani przesadzona, wszystkiego idealnie w sam raz.
Świetna, świąteczna książka, przeczytałam ją w jeden dzień, bo historia tak mnie wciągnęła! Zauważyłam jednak kilka błędów w tekście, prawdopodobnie wynik drobnego niedopatrzenia redakcji. Poza tym wszystko było jak najbardziej w porządku :)