Katarzyna Puzyńska powraca z gatunkiem, który pokochały tysiące Czytelników i Czytelniczek. Podobnie jak bestsellerowa seria o Lipowie, Nic takiego łączy w sobie elementy thrillera, klasycznego kryminału, powieści z rozbudowanym wątkiem psychologicznym, a także page-turnera, którego nie da się odłożyć przed poznaniem zakończenia.
Prokurator Grzegorz Hala od pewnego czasu dostaje anonimy dotyczące bolesnego wydarzenia sprzed lat. Starał się nigdy nie mieszać życia prywatnego z zawodowym. A jednak wydaje się, że tajemnicze listy związane są ze sprawą, którą właśnie ma zacząć prowadzić. Czyżby pisał je morderca, aby wciągnąć Halę w niebezpieczną grę?
W willi w Zalesiu zostaje zabity milioner. Tadeusz Bacewicz był śmiertelnie chory, a mimo to brutalnie go zamordowano. Szybko wychodzi na jaw, że mężczyzna planował zmienić zapisy testamentu. Tylko czy powstrzymanie go przed tym było prawdziwym motywem sprawcy?
Podkomisarz Michalina Murawska wróciła do jednostki w Piasecznie. Zmusiły ją do tego kłopoty w życiu prywatnym. Ma nadzieję, że rozwiązanie sprawy śmierci Bacewicza pomoże jej w karierze. Czy jednak dopadnie mordercę, mając do pomocy nieprzewidywalną, wymykającą się wszelkim schematom podkomisarz Kaję Dalke? I czy policjantki mogą zaufać prokuratorowi? A może Hala od początku je oszukuje i sam jest wplątany w to tajemnicze morderstwo?
Rozpracowywanie zagadki jest tym trudniejsze, że każdy krok policji przewiduje dziennikarka śledcza – córka Bacewicza. I utrudnia dochodzenie. Najwyraźniej ma własny plan i wie więcej, niż można by się spodziewać. Choćby na temat niezbyt jasnej przeszłości Murawskiej.
Choć nazwisko Katarzyny Puzyńskiej przewijało się w moich czytelniczych kręgach od dawna, „Nic takiego” jest moim pierwszym spotkaniem z jej twórczością. Wiele razy słyszałam entuzjastyczne opinie o jej książkach – o rozbudowanych, emocjonujących śledztwach, mocnych bohaterach i zaskakujących zwrotach akcji. Z każdej strony docierały do mnie sugestie, że naprawdę warto sięgnąć po kryminały Puzyńskiej, a fani gatunku niemal jednogłośnie podkreślali, że potrafi ona tworzyć atmosferę niepokoju i napięcia, która nie pozwala odłożyć lektury. Nic dziwnego, że zaczynając „Nic takiego”, miałam spore oczekiwania – i ogromną ciekawość, czy rzeczywiście opinie na temat twórczości autorki są w pełni zasłużone.
Powieść już od pierwszych stron wprowadza nas w solidnie zbudowany kryminalny chaos. W willi w Zalesiu dochodzi do zabójstwa milionera Tadeusza Bacewicza. Mężczyzna był ciężko chory, a mimo to został zamordowany w brutalny sposób – co już samo w sobie buduje silny kontrast i natychmiast każe pytać o prawdziwy motyw. Szybko wychodzi na jaw, że planował zmienić testament. Czy to wystarczający powód, by pozbawić go życia? Czy ktoś naprawdę aż tak bał się stracić majątek?
„Nic takiego” to kryminał, który zaskoczył mnie o wiele bardziej, niż się spodziewałam. Już od pierwszych stron przyciąga świetnie skonstruowaną zagadką i wyrazistymi bohaterami, a jednocześnie pokazuje coś więcej niż tylko zbrodnię – odsłania ludzkie słabości, pęknięcia i nieoczywiste emocje. Puzyńska potrafi budować napięcie i operować wieloma perspektywami tak, że czytelnik nie ma szans na chwilę oddechu. Mimo gęstej fabuły autorka zostawia przestrzeń na emocjonalny ciężar postaci, dzięki czemu książka nie jest tylko logicznym śledztwem, ale również historią o ludziach, których coś boli, uwiera, motywuje. Puzyńska nie wybiera łatwych rozwiązań. Prowadzi czytelnika przez kolejne warstwy sprawy, w której nic nie jest oczywiste, a każdy – rodzina, znajomi, współpracownicy – może skrywać własną prawdę. Równoległe wątki są tak dopracowane, że każdy z nich mógłby stać się osobną powieścią. Psychologia nie spowalnia akcji, przeciwnie: nadaje jej charakter i emocjonalną głębię. A w finale tempo wyraźnie rośnie, zamieniając książkę w rasowy „page-turner”, jeden z tych tytułów, które niby odkładasz… a jednak przewracasz jeszcze jeden rozdział. Ogromnym atutem pozostają bohaterowie – złożeni, pełni wewnętrznych napięć i trudnych relacji. Podkomisarz Michalina Murawska próbuje wrócić do równowagi po osobistych problemach i widzi w śledztwie szansę na odzyskanie pewności siebie. Kaja Dalke – nieprzewidywalna, chaotyczna, intuicyjna – dodaje całej historii energii, niepokoju i świeżości. Ich duet to mieszanka wybuchowa, czasem inspirująca, czasem problematyczna, zawsze autentyczna. Nie sposób pominąć prokuratora Grzegorza Hali, wokół którego narasta atmosfera niepewności. Anonimy dotyczące jego przeszłości sprawiają, że czytelnik do końca nie wie, czy jest on ofiarą manipulacji, czy może sam gra w grę, której policjantki jeszcze nie rozumieją. A obecność dziennikarki – córki Bacewicza – dodaje kolejną warstwę napięcia. To ktoś, kto wie więcej, niż powinien, i najwyraźniej nie zamierza ułatwiać pracy policji. Puzyńska świetnie splata wątki, balansując pomiędzy psychologią, klasycznym kryminałem i thrillerową atmosferą. Każda kolejna informacja jeszcze bardziej zaciemnia sprawę, a niepokój gęstnieje z rozdziału na rozdział. To świat, w którym nic nie jest przypadkowe, a tajemnice bohaterów zawsze mają swój moment, by wypłynąć na powierzchnię. Po lekturze „Nic takiego” rozumiem wreszcie, skąd tyle pozytywnych emocji wokół twórczości Puzyńskiej. Ten thriller trzyma napięcie do samego końca, oferuje świetnie prowadzonych bohaterów i relacje międzyludzkie, które są skomplikowane, żywe i pełne niełatwych emocji. Jako moje pierwsze spotkanie z autorką – trafione w punkt. Zaintrygowała mnie, wciągnęła i sprawiła, że z pewnością sięgnę po kolejne tytuły. Jeśli cenicie thrillery, w których liczą się zarówno zagadka kryminalna, jak i emocjonalna głębia – „Nic takiego” jest zdecydowanie warte uwagi. Gorąco polecam!
„Nic takiego” to powrót Katarzyny Puzyńskiej do klasycznego kryminału – bez elementów paranormalnych czy fantastycznych. Choć nie jest to kryminał w najczystszej postaci, bo dla mnie miał w sobie odrobinę komediowego stylu (w pozytywnym znaczeniu), to właśnie ta lekkość dodaje mu uroku. Różnorodne postaci, liczne wydarzenia i zmieniające się lokalizacje sprawiają, że książka ani na chwilę nie nuży czytelnika. Miłym akcentem okazał się subtelny ukłon w stronę Lipowa. Choć pod koniec tamtej serii Lipowo straciło swój urok i stało się nieco przekombinowane, poczułem lekką nostalgię w tych krótkich scenach. Mam nadzieję, że w kolejnych częściach pojawi się więcej współpracy między bohaterami, bo będzie kontynuacja (a co więcej, jest już napisana!). Polecam wszystkim fanom „starej” Puzyńskiej i z niecierpliwością czekam na więcej.
4/5 Pisząc tę recenzję, już wiem, że Katarzyna Puzyńska napisała kontynuację, co bardzo mnie cieszy! Już na wstępie można więc stwierdzić, że „Nic takiego” to świetny początek serii.
Historia wciąga od pierwszych stron - dynamiczna, pełna zwrotów akcji i napięcia, które nie pozwala oderwać się od lektury. Tajemnicza śmierć milionera w domu, w którym zgromadzona jest cała jego rodzina, dodaje fabule klasycznego klimatu „zamkniętego pokoju” à la Agatha Christie, choć akcja szybko wykracza poza dom Bacewiczów, prowadząc czytelnika przez coraz bardziej intrygującą sieć wydarzeń.
Dużą zaletą są barwne postaci główne: podkomisarz Michalina, która nie tylko nie zna swojej przeszłości (jest adoptowana i azjatyckiego pochodzenia), ale też musi radzić sobie z wyzwaniami wychowawczymi swojego niepokornego syna; podkomisarz Kaja, która z zewnątrz wydaje się lekko ekscentryczna, a tak naprawdę jest niezwykle inteligentną i uzdolnioną kobietą; oraz prokurator Grzegorz, chorobliwie pedantyczny, skrywający własne sekrety.
„Nic takiego” to książka pełna intrygi, zaskakujących zwrotów akcji i wyrazistych postaci - nie ma tu ani chwili nudy. To powieść, od której trudno się oderwać, i która pozostawia ochotę na więcej. Nie mogę się doczekać kontynuacji i kolejnych zagadek z tej serii!
o ile historia mi się podobała, rzeczywiście page-turner tak jak obiecano i z chęcią do niej wracałam, to styl pisania troche mi się nie podobał….. chyba był trochę za prosty i nie przepadam za używaniem wolaczy….. wychodziło to nienaturalnie :( jeszcze trochę zbyt przerysowana bohaterka Dalke - dałoby się to zrobić subtelniej, a to, co chciała nią przekazać i tak na pewno by dotarło. Trochę zaufania do czytelnika 🤭
ale sięgnę po kolejną część, bo zostało wiele otwartych wątków - to autorka akurat robi mega - zostawia nas z wieoloma pytaniami i ciekawością co dalej.
Na tym etapie Puzyńska to jest tylko durnowata rozrywka, serio. Rozrywka, więc jest jakiś kawałek przyjemności z czytania, ale to porównywalne z, nie wiem, Ukrytą prawdą może. Postacie to koncepty, a nie postacie, cliffhangery na końcu każdego rozdziału są koszmarnie wkurzające, intryga jest naprawdę przewidywalna (a ja nie jestem tuzem przewidywania w kryminałach), a końcówka spowodowała parsknięcie przewróconych oczu. Moze nawet i sięgnę po kolejną część, jeśli wyjdzie, ale tylko z myślą o zupełnym odmóżdżeniu - i na pewno nie wydam na nią pieniędzy 🙈
Nie spodziewałam się, że aż tak mnie ta historia wciągnie. Chyba po prostu brakowało mi Puzyńskiej w moim czytelniczym życiu. Książka trochę przegadana tak jak Lipowo, ale ma to swój klimat.
Ojej…niby fajna historia, ale niemiłosiernie mi się dłużyła. Nie wiem…trochę nie pasował mi sposób w jaki została ona napisana. Bardziej opisy niż dialogi…nie pasowało mi to. Nie wiem czy sięgnę po kolejną część ;)
Niby nic takiego, tylko książka, o tak niewinnym i nic nie znaczącym tytule, a w rzeczywistości wciągający kryminał, pełen tajemnic, zwrotów akcji, ukrytych motywów i nietypowych relacji, a do tego tlące się historie z przeszłości. To moje drugie spotkanie z twórczością autorki, i muszę przyznać, że przy tej książce totalnie przepadłam.
Prokurator Hala dostaje anonimy wiążące się z przykrą sprawą sprzed lat. Nigdy nie mieszał spraw prywatnych z zawodowymi, jednak gdy ginie milioner, Grzegorz ma poczucie że ta sprawę i anonimy coś ze sobą łączy. Sprawa zabójstwa milionera łącze ze sobą Grzegorza, ambitną podkomisarz Michalinę, która w nowym miejscu chce na nowo zbudować swoją karierę, oraz nieco dziwną ale mega inteligentną podkomisarz Kaję Dalke. Cała trójka skrywa swoje demony, które z czasem i ku powodzeniu sprawy muszą sobie wyjawić, ich życie prywatne zaczyna łączyć się z pracą, prowadzone przez nich śledztwo sprawia, że natrafiają na szokujące tropy, rozbijają machinę napędzaną kłamstwami, a ich samych zaczyna łączyć coś na kształt przyjaźni.
To było naprawdę coś. Książka mnie totalnie pochłonęła. Lekkość z jaką autorka pisze, przy kryminałach czy powieściach detektywistycznych jest raczej niezwykła. Prowadzone przez bohaterów śledztwo jest wielowymiarowe, szerokie, łączące wiele pomniejszych wątków. Czytelnik zmuszony jest do myślenia, do analizy faktów, do coraz mocniejszego wgłębiania się w całą powieść, ale co najfajniejsze może sam łączyć kropki, i sam może rozwiązać sprawę zabójstwa milionera, która choć szeroko rozbudowana, jest do ogarnięcia, bo autorka skrupulatnie prowadzi nas do rozwiązania. Bardzo lubię takie podejście autorów w kryminałach, gdzie panuje logika i porządek, a my podążamy za przysłowiową nitką do kłębka.
Na co muszę zwrócić uwagę, to na bohaterów, tak różniącej się od siebie trójki dawno nie spotkałam. Jedno dziwniejsze od drugiego, za to potrafią się dogadać w najważniejszych kwestiach. Autorka stworzyła tutaj nietuzinkowe postacie, złożone, walczące z demonami przeszłości, które skrywają trupy w szafie. Towarzyszy im nie tylko ambicja, nietypowe nawyki, ale też poczucie winy, którego chcą się pozbyć poprzez swoją pracę. Bardzo się z nimi polubiłam, choć jeszcze nie jestem w stanie ich jednoznacznie ocenić, bo ta książka to pierwszy tom serii, i choć część sekretów została ujawniona, to można wywnioskować, że jeszcze nie wszystkie wyszły na jaw, co też sprawia, ze kolejny tom czy tomy, mogą być interesujące.
Troszkę się obawiałam tej książki, autorkę poznałam przy kryminale nazywanym magicznym, i choć był on nietypowy i zrobił na mnie wrażenie, to jednak coś mi tam nie pasowało, tutaj obawiałam się, że będzie podobnie, jednak to co dostałam to zupełnie coś innego, coś co bardzo lubię i coś co pozwoliło mi ponownie totalnie wkręcić się w zagadkę kryminalną na wysokim poziomie. Płynęłam wraz z tą fabułą, totalnie się w niej zatraciłam, polubiłam bohaterów, starałam się rozwiązać sprawę, przy lekturze towarzyszyły mi emocje, a fabuła dostarczyła mi wielu wrażeń.
Książkę polecam, przeczytałam ją szybko, to taki kryminał, który chce się czytać, i który poniekąd czyta się sam. Ta seria ma ogromny potencjał, wiele jeszcze przed nami do odkrycia, i ja nie ukrywam, że jestem gotowa na dalsze przygody z tą niecodzienną i oryginalną na swój sposób trójcą.
Czy prawda naprawdę wyzwala… czy raczej skazuje nas na życie z ciężarem, którego wolelibyśmy nie znać?
„Nic takiego” Katarzyny Puzyńskiej to powrót autorki do gatunku, w którym czuje się jak ryba w wodzie. Od pierwszych stron miałam wrażenie, że znowu wpadłam w dobrze znaną, mroczną, ale niezwykle wciągającą sieć ludzkich kłamstw, win i tajemnic. To nie jest zwykły kryminał – to historia, w której nic nie jest takie, jak się wydaje.
Prokurator Grzegorz Hala dostaje anonimowe listy. Każdy z nich przypomina o czymś, o czym bardzo chciałby zapomnieć. Sprawa, którą właśnie prowadzi, wydaje się z tym dziwnie powiązana. Czy to możliwe, że morderca bawi się z nim w grę, w której stawką jest nie tylko prawda, ale też jego reputacja – i sumienie? W willi w Zalesiu ginie ciężko chory milioner. Z pozoru to zbrodnia bez sensu, a jednak każdy kolejny trop odsłania, że motyw mógł być zupełnie inny niż pieniądze.
Puzyńska z chirurgiczną precyzją pokazuje, jak cienka jest granica między sprawiedliwością a obsesją. Podkomisarz Murawska, wracająca do pracy po osobistych problemach, to bohaterka, której trudno nie kibicować – uparta, ludzka, targana emocjami. Z kolei Kaja Dalke to jej kompletne przeciwieństwo: nieprzewidywalna, intuicyjna, często balansująca na granicy przepisów. Obie tworzą duet, który potrafi się ścierać, ale też doskonale uzupełniać.
Do tego dochodzi dziennikarka śledcza – córka ofiary. Niby przeszkadza w śledztwie, ale tak naprawdę wie więcej, niż ktokolwiek przypuszcza. To właśnie takie postacie Puzyńska konstruuje najlepiej – złożone, wewnętrznie popękane, a przez to prawdziwe.
Autorka bawi się czytelnikiem – podrzuca tropy, tylko po to, by za chwilę je obrócić przeciwko niemu. To książka, która wymaga czujności, ale jednocześnie czyta się ją błyskawicznie. Każdy rozdział kończy się tak, że musisz przeczytać jeszcze jeden. I jeszcze jeden. Bo może właśnie tam znajdziesz odpowiedź.
W „Nic takiego” widać dojrzałość autorki. To już nie tylko dobrze skonstruowany kryminał, ale też opowieść o winie, strachu i tym, że żadna decyzja – nawet ta podjęta wiele lat temu – nie znika bez śladu. Miałam wrażenie, że ta historia bardziej niż o morderstwie jest o ludzkiej naturze. O tym, jak bardzo potrafimy się oszukiwać, byle nie spojrzeć w oczy prawdzie.
Puzyńska znów pokazuje, że potrafi pisać o emocjach z taką samą intensywnością jak o zbrodni. A jej styl – lekki, a jednocześnie gęsty od napięcia – sprawia, że czujesz zapach deszczu, widzisz światła policyjnych radiowozów i słyszysz szelest papieru, kiedy prokurator otwiera kolejny anonim.
„Nic takiego” to książka, którą można czytać na dwa sposoby. Jako klasyczny kryminał z solidną intrygą, albo jako opowieść o ludziach, którzy próbują naprawić błędy przeszłości. I w obu przypadkach – wypada świetnie.
Dla fanów sagi o Lipowie znajdzie się tu mały ukłon, ale nawet jeśli dopiero poznajesz autorkę, poczujesz się jak w domu. To ten typ historii, w której świat zbudowany jest tak realistycznie, że chwilami masz wrażenie, że sam stoisz na miejscu zbrodni.
Ocena: 9/10 – za klimat, psychologiczną głębię i bohaterów, którzy zostają w głowie jeszcze długo po zamknięciu książki.
„Nic takiego” to najnowsza powieść Katarzyny Puzyńskiej i zarazem początek zupełnie nowej serii kryminalnej, w której autorka odchodzi od znanego cyklu o Lipowie. Tym razem przenosi nas w mroczny świat śledztw, tajemnic i ludzkich słabości, budując historię, która łączy w sobie elementy thrillera psychologicznego i klasycznego kryminału. Już od pierwszych stron widać, że Puzyńska wciąż potrafi zaskoczyć – zarówno pomysłem, jak i sposobem prowadzenia narracji.
📚 FABUŁA
W centrum wydarzeń znajduje się prokurator Grzegorz Hala, który zaczyna otrzymywać anonimowe listy przypominające mu o przeszłości, jaką chciałby na zawsze zapomnieć. W tym samym czasie w swojej willi ginie ciężko chory milioner Tadeusz Bacewicz. Choć na pierwszy rzut oka wygląda to na naturalny zgon, szybko okazuje się, że mężczyzna został brutalnie zamordowany. Sprawą zajmuje się duet policjantek – Michalina Murawska, wracająca do pracy po osobistym kryzysie, oraz nieprzewidywalna Kaja Dalke, kierująca się intuicją bardziej niż procedurami. Córka ofiary, dziennikarka śledcza, również włącza się w dochodzenie, co tylko komplikuje sytuację. Każdy ma tu coś do ukrycia, a prawda okazuje się znacznie bardziej złożona, niż mogłoby się wydawać.
✨ MOJA OPINIA
To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Katarzyny Puzyńskiej i muszę przyznać, że zaskoczyła mnie objętość książki – dopiero po otwarciu paczki zorientowałam się, że to ponad 600 stron! Zazwyczaj unikam takich „cegieł”, więc początkowo miałam obawy, że lektura może mnie przytłoczyć. Okazało się jednak, że zupełnie niepotrzebnie – sposób, w jaki Katarzyna pisze, sprawił, że nie odczułam wcale ciężaru tej historii. Styl autorki jest niezwykle lekki, naturalny i płynny, a mimo to pełen napięcia i emocji. Każde zdanie prowadziło mnie dalej bez wysiłku, a fabuła ani przez moment nie nużyła. Puzyńska umiejętnie podrzuca fałszywe tropy, tworzy wiarygodnych bohaterów i doskonale oddaje psychologiczne niuanse. To książka, która nie tylko trzyma w napięciu, ale też skłania do refleksji nad tym, jak przeszłość wpływa na nasze wybory.
„Nic takiego” to mocny i dopracowany początek nowej serii. Pełen napięcia, inteligentny kryminał, który wciąga od pierwszych stron i nie pozwala się oderwać aż do końca. Jeśli szukasz historii z klimatem, głębią i świetnym stylem – ta książka jest dla Ciebie.
(współpraca reklamowa z Wydawnictwem Prószyński i S-ka)
nowa seria kryminalna 😱 nowość książkowa 2025 📖 książki które trzymają w napięciu 💥 najlepsze polskie kryminały 🔥 literatura polska 2025 📚 tajemnice z przeszłości 🧐 Katarzyna Puzyńska nowa książka 🖤
Podobał mi się styl pisania, sposób wykreowania postaci śledczych i związane z nimi wątki prywatne, których było sporo, były ciekawe i pogłębione. To dobrze rokuje na przyszłość, dlatego sięgnę jeszcze po kolejne tomy przygód Hali, Murawskiej i Dalke. Tym bardziej, że na końcu zostały pewne sprawy czekające na wyjaśnienie w kolejnych tomach - mnie akurat teraz najbardziej interesuje dokładniejsze poznanie przeszłości Michaliny, choć wątek tego co się kryje w garażu Grzegorza też może mieć potencjał. Mam nadzieję, że autorka dobrze to przemyślała i nie zawiedzie oczekiwań.
Wracając do tego tomu, podobał mi się zwłaszcza wątek kłopotów Sebastiana, syna Michaliny Murawskiej i kreacja Kai Dalke (nomen omen pani Puzyńska chyba sporo z siebie dała tej postaci), a zwłaszcza to jak uzasadniono jej nietypowe zainteresowania tarotem i wróżbami. To naprawdę niekonwencjonalne poruszenie ważnego problemu. Na plus to, że zarówno wątek stosunku rodziny Grzegorza Hali do jego orientacji homoseksualnej, wątek Kai ukrywającej swoją inteligencję za kartami tarota i zasygnalizowany wątek Sebastiana poruszają problem, że tak naprawdę pokazanie swojej prawdziwej twarzy może być trudne i obarczone obawami o wyśmianie niezależnie czy chodzi o orientację seksualną czy ponadprzeciętną inteligencję. Na plus poruszenie wątku CODA (dziecka głuchoniemych dorosłych) czy zaburzeń obsesyjno kompulsyuwnych.
Sama zagadka kryminalna niezbyt mnie poruszyła, niezbyt się zastanawiałem kto może być mordercą. Chyba też mimo mojej sympatii do postaci prokuratora Hali na końcu niezbyt się o niego bałem. Można było bardziej poruszyć temat spin między Oliwią, a policjantami... Minusikiem jest też to, że w zasadzie całe śledztwo miało rację bytu z powodu błędów policji, inaczej by pewnie wszystko zostało rozwiązane dużo szybciej. No i nie rozumiem dlaczego Magdalena Bacewicz ukrywała pewien istotny szczegół dotyczący stroju swojego męża, co u licha nią kierowało...Takie przemyślenia po lekturze, zamierzam czytać kolejne tomy i ostatecznie mimo wszystko polecam.
Aaa i plusik za powrót do Lipowa :D P.S W kolejnych tomach liczę na rozdziały z perspektywy Kai Dalke :D W ogóle zgodnie z fragmentem vlogu Oliwii Bacewicz Kaja też jest jakoś powiązana z Michaliną i nie jest w Piasecznie przypadkiem - to tylko niewielka wzmianka, ale jestem ciekaw jak zostanie to pociągnięte.
"Nic takiego" autorki Katarzyny Puzyńskiej to powieść, która imponuje już samą objętością – ponad 600 stron, a jednak czyta się ją zaskakująco lekko i z rosnącą ekscytacją. To jedna z tych książek, która wciągają od pierwszych scen, a potem nie pozwala się oderwać nawet na chwilę. Autorka stworzyła fabułę przemyślaną, wielowarstwową i pełną zwrotów akcji. Gdy tylko wydaje się, że rozwiązaliśmy zagadkę zabójstwa milionera Tadeusza Bacewicza, Puzyńska udowadnia, że nic nie jest takie, jak się wydaje – i wywraca nasze typy do góry nogami. Początek rozwija się powoli, wręcz ostrożnie, jakby budując napięcie na późniejsze wydarzenia. I rzeczywiście – kiedy na jaw zaczynają wychodzić kolejne fakty, tempo przyspiesza tak bardzo, że trudno złapać oddech. To opowieść pełna trupów, nie jasnych tropów i podejrzanych, którzy z każdym rozdziałem wydają się coraz bardziej uwikłani. Każda z ofiar była w pewnym momencie brana pod uwagę jako potencjalny zabójca, a to tylko dodaje śledztwu wielowymiarowości. Sprawę prowadzi trio, które dopiero się dociera: prokurator Grzegorz Hala oraz podkomisarze Michalina Murawska i Kaja „Piggy” Dalke. Początkowo pełni dystansu, ostrożni i niepewni siebie nawzajem, stopniowo tworzą zgrany zespół – czasem nawet działający za plecami przełożonych. Ich wzajemne relacje to jeden z ciekawszych elementów książki: nieoczywiste, napięte, momentami oparte na sekretach. Powieść pokazuje, że „nic takiego” może oznaczać wszystko. W codziennym życiu używamy tego zwrotu, by bagatelizować emocje czy fakty, a Puzyńska udowadnia, że za tymi słowami często kryją się najgłębsze tajemnice. Książka przypomina, że pozory potrafią mylić, a ktoś, komu ufamy, może nas zranić lub wykorzystać. Dlatego warto mieć oczy szeroko otwarte – i nie tłumić w sobie tego, co naprawdę czujemy. „Nic takiego” absolutnie mnie urzekło. Wciągnęło mnie maksymalnie, trzymając w napięciu do ostatnich stron. To moja pierwsza książka Katarzyny Puzyńskiej, ale już wiem, że na pewno nie ostatnia.
"Nic takiego" to pierwszy tom nowej serii autorstwa Katarzyny Puzyńskiej. Byłam bardzo ciekawa, czy nowa historia i bohaterowie przebiją w mojej czytelniczej alei sław Lipowo. Nie poczyniłam jednak żadnego porównania z pierwszą serią. Po prostu dałam się ponieść temu połączeniu kryminału z thrillerem psychologicznym.
W nowej serii mamy trójkę śledczych: podkomisarz Michalinę Murawską, podkomisarz Kaję Dalke i prokuratora Grzegorza Halę. Każde z nich ma swoje wady i zalety, a także przywary, którymi irytuje pozostałych. Najbardziej zakręcona w tej ekipie jest Kaja, zwana Piggy. Aby ich lepiej poznać, trzeba dać sobie czas na zagłębienie się w lekturę, ponieważ autorka przemyciła w kolejnych rozdziałach sporo informacji z ich prywatnego życia. Do prowadzonego śledztwa w sprawie morderstwa milionera swoje trzy grosze dołożyła również córka ofiary, dziennikarka śledcza Oliwia Bacewicz.
Fabuła osnuta została na dwóch głównych wątkach: morderstwie śmiertelnie chorego milionera, Tadeusza Bacewicza, oraz na problemach prokuratora Hali, który otrzymuje anonimy dotyczące pewnego wydarzenia z jego przeszłości. Autorka umiejętnie prowadzi oba wątki, wciąż podsycając napięcie i tworząc atmosferę tajemnicy. Każdy rozdział przynosi elementy układanki, co nie znaczy, że łatwo jest przewidzieć finał tej historii. Relacja pań podkomisarz i dość nietypowe zachowania Kai dodają humoru dialogom i opisanym sytuacjom.
Lubię krótkie rozdziały, a tutaj na nie trafiłam, więc był to dla mnie dodatkowy atut. Dzięki temu akcja powieści jest dynamiczna. Początkowo Kaja wydawała mi się denerwująca, ale z czasem ją polubiłam. Mam nadzieję, że nie zabraknie scen z tą postacią w kolejnych tomach serii.
Chociaż książka to spora cegła, bo liczy ponad sześćset stron, nie odczuwa się kompletnie tego gabarytu. Czyta się szybko i płynnie. Dużo się dzieje, a o to przecież chodzi. Dynamiczne śledztwo prowadzone przez realistycznych bohaterów wciąga i nie pozwala odłożyć książki na długo.
Dopiero co recenzowałam Tarocistę, gdzie motyw tarota totalnie mnie zachwycił, a tu niespodzianka - kolejna książka, po którą sięgnęłam również nawiązuje do kart! Po opisie wcale się tego nie spodziewałam, więc tym większe było moje pozytywne zaskoczenie.
Akcja koncentruje się wokół zabójstwa pewnego milionera. Mężczyzna miał swoje lata i był śmiertelnie chory, a mimo to został zamordowany. Co więcej, stało się to tuż przed planowaną zmianą jego testamentu. To natychmiast nasuwa kilka kluczowych pytań: Kto na tym zyska najwięcej? Kto straci? A może to wszystko jest misterną fasadą, mającą na celu wrobienie w to zupełnie niewinnej osoby? Ta zagadka jest zaledwie początkiem!
Śledztwem zajmuje się prokurator Grzegorz Hala - mężczyzna ze swoimi demonami przeszłości, charyzmatyczny, ale jednocześnie owładnięty obsesją na punkcie bakterii, zarazków i dezynfekowania absolutnie wszystkiego. Towarzyszą mu dwie podkomisarz: Michalina Murawska - odważna kobieta o azjatyckich korzeniach, zmagająca się z trudnymi rodzinnymi sprawami oraz Kaja Dalke, która w każdym momencie ma pod ręką talię tarota, gotowa wyciągnąć tę jedyną kartę potwierdzającą jej przeczucia. Muszę dodać, że jej inteligencja przewyższa prawie wszystkich policyjnych bohaterów, o jakich do tej pory czytałam! Bardzo polubiłam to trio - mają swoje zalety i wady, ale przede wszystkim nie są nudni!
"Nic takiego" to świetny początek serii, która ma ogromny potencjał - zarówno dzięki intrygującej sprawie, jak i rewelacyjnie nakreślonym bohaterom (zwłaszcza podkomisarz Dalke). Zwrotów akcji jest mnóstwo, podejrzenia wciąż spadają na kolejne osoby, a w dodatku... to nie jedyne morderstwo w tej powieści. Jeśli autorka utrzyma ten poziom, to z przyjemnością będę śledzić dalsze losy tego nietuzinkowego zespołu. A karta tarota podpowiada mi, że przed nami jeszcze wiele zaskoczeń (i wcale nie mówię tu o tajemniczych, ostatnich zdaniach książki!). To lektura obowiązkowa dla fanów kryminałów.
Powieść zaczyna się mocnym akcentem: Tadeusz Bacewicz, późniejsza ofiara brutalnego morderstwa, podejrzewa własną rodzinę o chęć doprowadzenia go do śmierci. Jednak jest na to gotowy co więcej przygotował plan, mający dać mi wszystkim nauczkę..
Ten mroczny cień konfliktu rodzinnego zawisa nad całą historią i staje się jednym z kluczy do zrozumienia motywów bohaterów. Kiedy Bacewicz zostaje zamordowany, choć był śmiertelnie chory, sprawa trafia w ręce prokuratora Grzegorza Hali — mężczyzny zmagającego się z obsesyjno-kompulsywnymi zachowaniami, starannie ukrywanymi przed współpracownikami. W dniu przejęcia śledztwa dociera do niego kolejny anonim, trzeci już, co buduje atmosferę paranoi i sugeruje, że ktoś bacznie obserwuje każde jego działanie, do tego dochodzą tajemnicze wydarzenia sprzed lat, które pragnie ukryć..
Śledztwo prowadzą również dwie policjantki: podkomisarz Michalina Murawska i podkomisarz Kaja Dalke. Ta pierwsza, pozornie stabilniejsza zmaga się z problemami z synem i tajemnicą swojej przeszłości ( została adoptowana ) Dalke- ubrana w cekiny, wierząca w karty tarota, wyciągająca kartę za każdym razem, gdy zadaje pytanie w toku dochodzenia -daje historii niecodzienny, lekko metafizyczny ton. Jej intuicja bywa zaskakująco trafna, co tworzy kontrast z realistyczną, drobiazgową pracą policyjną.
Bacewicz planował zmienić testament, dodaje całej sprawie dodatkową warstwę intrygi: motywy rodzinnych sporów, żądza pieniędzy i być może zemsta splatają się w zaskakujący sposób. Cała rodzina i najbliższe otoczenie jest podejrzane.
Córka denata celebrytka- Oliwia wprowadza jeszcze jeden mroczny wątek. Publicznie walczy z policją, budując na tym swoją rozpoznawalność, ale prywatnie otrzymuje własne anonimy — rysunki dziecięce, elementy wyprawki...
Mówiąc krótko to bardzo wciąga i trzymająca w napięciu książka otwierająca nową serię.
„Nic takiego” to pierwszy tom nowej serii kryminalnej autorki. Podobnie jak seria o Lipowie, książka łączy w sobie elementy kryminału, thrillera oraz wątków psychologicznych.
Zagadka kryminalna rozbudowana, wielowątkowa z dużą ilością zwrotów akcji. Autorka doskonale potrafi zainteresować czytelnika, dzięki czemu książkę czyta się szybko, mimo swojej objętości. Mamy anonimy, testament, który w ostatniej chwili miał być zmieniony, rodzina, która chce położyć ręce na pieniądzach zmarłego. Córka milionera również ma traumatyczną przeszłość, a do tego jest dziennikarką, która będzie uprzykrzać życie śledczym. Zagadka kryminalna dynamiczna, mnóstwo tropów i poszlak do analizy, podążamy wraz z bohaterami po nitce do kłębka. Staramy się odkryć nie tylko kto zabił, ale i dlaczego, co nim kierowało. Nowy zestaw śledczych, bardzo przypadł mi do gustu i już nie mogę się doczekać kolejnego spotkania. Prokurator Grzegorz oraz dwie policjantki Michalina i Kaja, tworzą na prawdę różnorodny zespół. Każde z nich ma swoje traumy i demony, sekrety oraz dylematy moralne dzięki czemu stają się ludzcy, można się z nimi utożsamić. Nie dowiadujemy się też wszystkich szczegółów od razu, więc jest też sporo tajemnic do odkrycia, niektóre łamią serce, choćby historia Grzegorza.. Kaja pochodzi z osobliwej rodziny, jej historia skłania do refleksji, jak wygląda życie w głuchoniemej rodzinie. Jest też barwną i wyróżniającą się postacią, musi uciekać się do pewnej sztuczki, bo jest zbyt inteligentna w świecie gdzie żądzą faceci. Michalina zaś ma problemy z synem, ale też chce się skupić na pracy. Jej historia pokazuje jak trudno jest być samotną, pracującą matką, ale jednocześnie bije od niej siła.
Wciągający kryminał z elementami thrillera oraz głęboką analizą psychologiczną postaci. Wielowątkowa intryga oraz dobrze skonstruowani bohaterzy. Dla mnie świetny początek nowego cyklu, polecam 💙
Puzyńska dała mi to, czego od niej oczekiwałam, czyli gesty klimat, zmyślnie uknuta intryga i ciekawi niejednoznaczni bohaterowie.
Brutalne morderstwo milionera jest przepustką do wejścia w tę historię i zaczyna się ciekawie, ponieważ oczywisty motyw okazuje się jedynie wierzchołkiem góry lodowej. W tle jest prokurator Hala, otrzymujący anonimy dotyczące przeszłości. Kolejną postacią jest podkomisarz Michalina Murawska, która walczy o harmonie w życiu zarówno prywatnym jak i zawodowym, jednak kluczowa jest zagadka kryminalna. Mocnym punktem historii jest „chemia” bohaterów, ponieważ ich relacje są niezwykle dynamiczne, pełne nieufności, lojalności i „starć” na każdym kroku.
W moich oczach budowanie skomplikowanych relacji mićdzy postaciami to coś, w czym autorka sprawdza się świetnie i tutaj nie jest inaczej, ponieważ Puzyńska dała mi cały wachlarz emocji i napięć, co całej historii dało dodatkową głębię. Sama historia jest wielowymiarowa, bo to nie tylko historia o morderstwie, lecz o tajemnicach, także tych pozornie pogrzebanych oraz o winie, która nie będąc odkupioną, będzie wracać.
Historia za sprawą krótkich rozdziałów jest dynamiczna, a zwroty akcji bardzo dobrze podbijają napięcie. Pod fasadą thrillera, jest w tej historii gorzki portret społeczeństwa uciekającego przed przeszłością oraz tego jak łatwo można przykracać granice moralności. Pisarka powróciła w dobrej formie, jest to zupełnie nowa seria, ale jakoś wyczułam aurę cech cyklu z Lipowa, ale podkręconego zdecydowanie bardziej mroczną energią. Takie historie chce się czytać.
📚Podkomisarz Michalina Murawska potrzebuje sprawy, która zapewni jej sukces zawodowy i odciągnie od rozmyślań o życiu prywatnym. Traf chciał, że pewien ciężko chory milioner zostaje brutalnie z@mordowany w Zalesiu. Wieść niesie, że powodem mogły być zamiary ofiary co do zmiany testamentu. Śledztwo jest tym trudniejsze, że Murawska do pomocy dostaje nieprzewidywalną podkomisarz Kaję Dalke, a kłody pod nogi rzuca im pewna dziennikarka śledcza, a nieoficjalnie córka z@mordowanego milionera.
📚"Nic takiego" pióra Katarzyny Puzyńskiej to pierwszy tom nowej serii kryminalnej.
📚Muszę przyznać, że na początku byłam lekko zagubiona. Dużo postaci, mnogość wątków i intryg...musiałam się skupić 🫣Gdy już wczułam się w historię, to moje odczucia były zdecydowanie lepsze. Postaci są wyraziste, ale brakuje mi targających nimi emocji, chwilami było dla mnie zbyt płasko. Fabuła nie jest oryginalna, ale ma w sobie to COŚ, dzięki czemu nie odłożyłam tej książki na bok. "Nic takiego" to nie takie znowu nic takiego... powieść jest pokaźnych rozmiarów, bo ma ponad 600 stron. Czy to dobrze? Momentami mi się dłużyło.
📚Jak wszyscy wiemy (albo i nie🙃) Katarzyna Puzyńska to top jeśli chodzi o autorki kryminalne, jednak ta seria chyba nie do końca mnie przekonała. Nie znaczy to, że jej odpuszczę! Poczekam na drugi tom i zweryfikuję swoje spostrzeżenia.
📚 Niemniej jednak zachęcam! Pamiętajcie, to że komuś coś się nie podoba nie znaczy, że u Was musi być tak samo. Historia ma potencjał, ale może nie trafiła u mnie w odpowiedni dla niej czas 😉
" [...] Plotki mają to do siebie, że rozchodzą się w różnych kierunkach i zyskują zupełnie nowe wersje. [...]"
Uwielbiam twórczość Katarzyny Puzyńskiej, dlatego z przyjemnością sięgnęłam po najnowsze jej dzieło, pod tytułem "Nic takiego". To jest pierwszy tom nowej serii kryminalnej z wyjątkowymi i wyrazistymi postaciami, które skrywają w sobie pewne tajemnice. Poznałam tutaj między innymi: - Prokuratora Grzegorza Hala. Mogę śmiało powiedzieć, że jest podobny do serialowego Monka. Uwielbia porządek. Ma auto, któremu nadał imię. Czy wy też nadajecie imiona przedmiotom? Podobało mi się to, że mimo swoich licznych fobii, w pracy daje 1000% z siebie. Moim zdaniem jest idealnym prokuratorem. Chętnie poznam jego wszystkie skrywane tajemnice. Jedna jest tak kusząca, że już się nie mogę doczekać kolejnego tomu. Katarzyna Puzyńska bardzo dobrze przedstawiła tę wyjątkową postać. - Podkomisarz Michalinę Murawską — obecnie pracuje w Komendzie Powiatowej Policji w Piasecznie. Niedawno przeniosła się tutaj z dużego miasta. Dlaczego? Uwielbia dbać o kondycję, więc do pracy jeździ ukochanym rowerem. Coś nas łączy. Ta bohaterka woli pracować w nocy. Bardzo przejęłam się jej problemami osobistymi. Tę bohaterkę da się lubić. - Podkomisarz Kaję Dalkę — zwaną Piggy. To bardzo tajemnicza osoba, która powoli się przed nami odsłania. Ma wyjątkowe atuty i rekwizyty. Przy tej postaci pozory mogą być bardzo mylące. Gratuluję autorce takiej bohaterki. Przypomina mi serialową Abby z Agentów NCIS. Ta trójka tworzy wyjątkową i zgraną drużynę. Każda postać ma inną osobowość. Czy podołają trudnym zadaniom, które na nich czekają? Oprócz tych postaci poznacie jeszcze inne osobliwości. Niektóre z nich totalnie was zaskoczą, a inne przerażą. Nasza nowa historia zaczyna się od śmierci znanego i bogatego biznesmena, który był mocno zaangażowany w politykę. Czy to było morderstwo, a może raczej samobójstwo? Z biegiem stron poznacie odpowiedź na to pytanie. Sprawa nie będzie taka prosta i oczywista. Będzie mnóstwo podejrzanych i mylnych tropów. Autorka już o to zadbała. Dzięki temu przywiązała czytelnika do swojej nowej powieści. Prolog był dosłownie hipnotyzujący. Po jego przeczytaniu koniecznie chciałam poznać dalszą treść. Dalej było tak dobrze, że przepadłam z nią na długie godziny i nie chciałam odłożyć książki, nim nie poznałam zakończenia. "Nic takiego" jest małym grubaskiem. Ma ponad 600 stron. Warto je wszystkie poznać. Zakończenie bardzo mi się podobało. A sama końcówka jest bardzo obiecująca. Katarzyna Puzyńska w swojej najnowszej powieści idealnie połączyła ze sobą kilka gatunków: kryminał, thriller i literaturę obyczajową. Jeżeli cenicie sobie twórczość tej autorki, to nie powinniście przegapić tak wyjątkowego dzieła.
Nic takiego to otwarcie nowej serii kryminalnej Katarzyny Puzyńskiej i już po kilku stronach wiadomo, że autorka absolutnie nie zamierza zwalniać tempa. W Zalesiu, w eleganckiej willi, ginie milioner, a prokurator Grzegorz Hala wchodzi w sprawę, która bardziej przypomina pole minowe niż klasyczne śledztwo. Każdy detal prowadzi do kolejnego sekretu, a anonimowe wiadomości tylko podkręcają atmosferę, pokazując, że przeszłość nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Puzyńska umiejętnie kreśli bohaterów niejednoznacznych, pokaleczonych, ale fascynujących takich, których chce się rozgryźć jak łamigłówkę. Dla fanów serii z Lipowa pojawiają się subtelne, pełne smaczku nawiązania, które wywołują uśmiech i poczucie, że wracamy do dobrze znanego, choć mrocznego świata. Język jest żywy, dynamiczny, a dialogi trzymają tempo tak dobrze, że ma się wrażenie oglądania świetnego serialu, nie czytania powieści. Napięcie rośnie stopniowo, ale pewnie jakby autorka celowo dokręcała śrubę dokładnie wtedy, gdy czytelnik zaczyna czuć się zbyt komfortowo. To książka pełna psychologicznych zagrywek, drobnych wskazówek i fałszywych tropów, które sprawiają, że nie sposób jej odłożyć. Osobiście uwielbiam twórczość Puzyńskiej i „Nic takiego” tylko umocniło mnie w przekonaniu, że ma absolutnie wyjątkowy styl. I choć finał daje satysfakcję, to pozostawia też apetyt na więcej dlatego już teraz nie mogę doczekać się kolejnej odsłony tej serii.
"Nic takiego" otwiera nową serię kryminałów Katarzyny Puzyńskiej.
Głośne morderstwo Tadeusza Bacewicza, znanego i politycznie zaangażowanego biznesmena, wzbudza ogromne emocje. Śmiertelnie chory milioner planował zmienić testament tuż przed śmiercią. Czy właśnie ta decyzja stała się przyczyną jego zguby? A może motyw skrywa się znacznie głębiej?
Śledztwo prowadzi prokurator Grzegorz Hala, zmagający się z zaburzeniami obsesyjno-kompulsyjnymi. Ktoś uporczywie przypomina mu o bolesnych wydarzeniach sprzed lat, które zaczynają splatać się z bieżącą sprawą. Z kolei z ramienia policji dochodzeniem zajmują się ambitna podkomisarz Michalina Murawska i ekscentryczna Kaja Dalke. Ich pracę nieustannie komplikuje córka ofiary, samozwańcza dziennikarka śledcza, Oliwia Bacewicz.
Akcja rozwija się niespiesznie i z wyczuciem, co pozwala napięciu narastać stopniowo i daje przestrzeń na refleksję. Od pierwszych stron panuje tu lekko złowieszcza, pełna podejrzeń atmosfera. Misternie skonstruowana intryga kryminalna w połączeniu z ciekawie zarysowanym tłem społeczno-obyczajowym tworzą historię spójną i wciągającą. Puzyńska nie byłaby sobą, gdyby nie obdarzyła bohaterów niezwykle barwnymi osobowościami. To właśnie oni wzbudzają największą ciekawość i sprawiają, że od książki trudno się oderwać.
„Nic takiego” to kryminał, który łączy w sobie elementy thrillera i powieści psychologicznej. Osobiście uwielbiam takie połączenia. Prokurator Grzegorz Hala dostaje tajemnicze anonimowe listy. Szybko okazuje się, ze są one powiązane ze sprawą sprzed lat, o której chciał zapomnieć. Śmiertelnie chorego Tadeusza Bacewicza ktoś brutalnie zam0rdował. Mężczyzna chciał zmienić zapis testamentu i być może właśnie to było przyczyną jego m0rderstwa. Sprawa zajmuje się Podkomisarz Michalina Murawska, która liczy na to, że rozwiązanie tej zagadki pomorze jej w karierze. Mamy tutaj również dziennikarkę śledcza – córka Bacewicza, która przeszkadza policji w śledztwie. Czy uda im się znaleźć m0rdercę? Jedno jest pewne. Emocji tutaj nie brakuje. Jest dużo tajemnic i sekretów o przeszłości bohaterów, które wychodzą powoli na jaw. Akcja książki dzieje się w małej miejscowości, gdzie każdy zna każdego. Tempo akcji jest dość dynamiczne, dzięki czemu książkę naprawdę czyta się szybko pomimo 600 stron. Jedyne co nie podoba mi się, to zakończenie tej części. Nie mniej jednak sięgnę po kolejny tom, którego jestem bardzo ciekawa.
Prokurator Grzegorz Hala dostaje anonimy dotyczące bolesnego wydarzenia sprzed lat. Podkomisarz Michalina Murawska wróciła do jednostki w Piasecznie. Ma nadzieję, że rozwiązanie sprawy Bacewicza pomoże jej w karierze. Czy jednak dopadnie mordercę, mając do pomocy nieprzewidywalną, wymykającą się wszelkim schematom podkomisarz Kaję Dalke? I czy policjantki mogą zaufać prokuratorowi?
Jak dobrze było mi ją przeczytać. Ostatnio chyba żadna książka kryminalna tak bardzo mnie nie zachęciła do czekania na kolejny tom, a szczególnie jej ostatnie strony o tym co jest w bagażniku samochodu Prokuratora. Tak bardzo chcę wiedzieć! Mam kilka pomysłów ale się nie podzielę - to moja tajemnica, a Wy musicie sami przeczytać by na to wpaść!
Co do samego środka to nie mam do czego się przyczepić. Akcja się niesie, mamy kilka pobocznych wątków, tak samo jak dzieje się w życiu. Czasami jest lepiej, a czasami gorzej. Myślimy, że nasze tajemnice wyszły na światło dzienne, ale na szczęście się tak nie stało. Albo, że myślimy że mamy bliskiego przyjaciela, a okazuje się, że on uważa nas za zbędny balast oraz osobę niewartą uwagi. Nie możemy się w takiej sytuacji poddawać, ponieważ możemy pozyskać nowych, bardziej wartościowych osób, które może z czasem będziemy nazywać przyjaciółmi.
Liczę na to, że seria pozostanie dobrze i wciagającą poprowadzona bym mogła spędzać wieczory z Grzesiem, Michasią i Piggy.
Kryminalny klasyczek z dobrze poprowadzoną intrygą. W dniu urodzin zostaje zamordowany milioner, mieszający też w polityce. Kto zyska, kto straci na jego śmierci? Zwłaszcza, ze testament, który zostawił nie jest tym ostatnim. Zagadkę stanowią też śledczy, policjantka wspierająca się kartami tarota, jej koleżanka z problemami w życiu osobistym i prokurator cierpiących na nerwicę natręctw. Śledztwo utrudnia, oczywiście nie specjalnie, córka nieboszczyka znana influncerka prowadząca vlog kryminalny, która tylko patrzy policji na ręce. Książka rozpoczyna nową serię, której akcja toczy się pod Warszawą. Ale nawiązanie do Lipowa jest!
Jestem rozczarowana tą książką, nie polubiłam się z głównymi bohaterami. Fabuła, zagadka i jej rozwiązanie nie porywa. Denerwowały mnie zakończenia oddziałów na zasadzie cliffhangera….również poprowadzenie znajomości głównych bohaterów, nie znamy się , nie ufamy na początku a wtem stajemy się drużyną pierścienia i każda tajemnice sobie zdradzamy. Zakończenie książki świadczy , że będzie kontynuacja serii…..muszę przemyśleć czy sięgnę , jak już to tylko chyba przez sentyment do Pani Kasi.
Moja pierwsza książka o charakterze kryminalnym, napewno będę dalej chciał jakaś inna przeczytać o podobnej tematyce, a w tej fajny wątek dobre rozwinięcie i fajne trzymające w napięciu zakończenie. Jedna rzeczą która mi się nie podobała to zrobienie ż prokuratora hali geja jakby to było wogole nie potrzebne
This entire review has been hidden because of spoilers.
Nie mogłam się oderwać. Chciałam czytać i czytać. Każdą wolną chwilę między praca i codziennymi obowiązkami poświęcałam na czytanie tej książki. Wciągnęła mnie na maksa. Nie mogę się doczekać kontynuacji!
To było moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Puzyńskiej i napewno nie ostatnie. Bardzo fajna książka, fabuła sprawiała, że płynęło się przez książkę wraz z bohaterami. Licze na szybką kontynuację patrząc na to w jakim momencie zakończona została książka.