В альтернативній реальності Каїра, де джини стали частиною повсякдення, а трамваї одержимі духами, агенти Міністерства Алхімії, Заклинань та Надприродних Істот розплутують найзагадковіші справи.
У цій атмосферній збірці — три історії, що поєднують стимпанк, містичний детектив і східну екзотику: загадкова смерть джина, дух у трамваї і зустріч із ангелом, що змінює долю.
Ф. Джелі Кларк майстерно створив світ, де кожен шепіт має силу, а кожне рішення — наслідки, де магія пульсує в самому серці історії, змінюючи долі й реальність.
Phenderson Djéli Clark is the author of the novel A Master of Djinn, and the award-winning and Hugo, Nebula, and Sturgeon nominated author of the novellas Ring Shout, The Black God’s Drums and The Haunting of Tram Car 015. His short stories have appeared in online venues such as Tor.com, Heroic Fantasy Quarterly, Beneath Ceaseless Skies, and in print anthologies including, Griots and Hidden Youth. You can find him on Twitter at @pdjeliclark and his blog The Disgruntled Haradrim.
Już na pierwszej stronie widać opis majestatycznego niebieskiego penisa należącego do martwego dżinna. I na tym kończą się wady, bo to naprawdę dobry zbiór opowiadań. //edit - przepraszam, jeszcze jedna wada - co opowiadanie powtarzane są te same fragmenty światotwórstwa. Ale to na tyle dobre teksty, że przymykam oko, mimo że to irytujące.
Na nieco ponad 150 strona zmieściły się trzy opowiadania osadzone w fantastycznym Kairze początku XX wieku - stolicy nieoczekiwanego mocarstwa, styku kultury ludzkiej i kultur stworzeń z innych wymiarów. Podniebne tramwaje, sufrażystki i miks islamu z dawnymi wierzeniami zarysowuje ciekawy świat - nieco orientalny, ale wciąż bardzo znajomy. Nie spodziewałem się, że bohaterki i bohaterowie opowiadań będą tak barwnie przedstawieni. Trzy historie, nie aż tak skomplikowane, usatysfakcjonują mnie swoją kompletnością - nie miałem wrażenia, że to teksty napisane na kolanie. Dwie sprawy detektywistyczne i jeden (istotny) wycinek z życia są w pełni samodzielne, nie pozostawiają niedosytu, a raczej poczucie spełnienia.
Poleciłbym Jackowi Piekarze, może by ogarnął jak pisać opowiadania - już nie mówiąc, że zyskałby trochę wrażliwości społecznej. Ale pewnie by nie docenił. Ja doceniam, bardzo fajny zbiorek i na pewno będę go polecał przy różnych okazjach.
Książka, o której chcę wam dziś opowiedzieć to zbiór trzech opowiadań rozgrywających się w uniwersum Władcy Dżinnów. Mamy tu trzy opowiadania: pierwsze tytułowe „Martwy dżinn w Kairze” opowiadające o Fatmie, agentce Ministerstwa Alchemii, Uroków i Istot nadprzyrodzonych, która usiłuje rozwiązać zagadkę śmierci dżina znalezionego w dość makabrycznej scenerii. Sprawa jest nietypowa, bo wygląda na to, że dżinn popełnił samobójstwo, a istoty długowieczne, jak on, nigdy tego nie robią, dlatego nasza agentka chce dojść do sedna tego wydarzenia. drugie opowiadanie „Anioł z Chanu al-Chalili”, w którym perspektywa prowadzenia historii zmienia się na narrację drugo osobową, narrator zwraca się do nas jakbyśmy to my poszukiwali „Anioła” i byli bohaterami tej historii, w której dziewczyna, poszukuje istoty, zdolnej pomóc uratować jej siostrę. Ale cuda nigdy nie są za darmo i w tym przypadku cena jest wysoka. i ostatnie opowiadanie „Nawiedzony tramwaj numer 15”, stylem zbliżone do pierwszej historii, w którym agenci Hamed i nowicjusz Onsi próbują wyprosić niechcianego lokatora, atakującego pasażerów tramwaju, podczas pierwszej wspólnej akcji. Wszystkie opowiadania te są zajawką wprowadzającą nas w uniwersum, które tylko na ich podstawie wydaje się być niezwykle intrygujące. Świat jednocześnie staroświecki i zmodernizowany, w którym dawne wierzenia mieszają się z nowoczesnymi rozwiązaniami. Do tego świat ten jest bardzo namacalny i łatwy do wyobrażenia sobie. Mamy tu magiczne istoty Dżinny, „Anioły”, Duchy, Ghule, różnorodną i magiczną kulturę i klimat, który wciąga w nurt historii. To co wybija się na pierwszy plan w tych opowiadaniach to walka o prawa kobiet. Fatma jako kobieta ubierająca się w męskie garnitury wielu osobom jest zadrą w oku, wykonującą „męski” zawód. Drugie opowiadanie pokazuje nam jak kobiety walczą o prawo do godziwej pracy i związków zawodowych, a podczas opowiadania o nawiedzonym tramwaju w tle mamy walki egipskich feministek o prawa do głosu dla kobiet. Mimo, że świat ten został zmodernizowany dzięki pojawieniu się takich istot jak Dżinny to wciąż na poziomie praw człowieka ma on wielkie pole do zmian. Na szczęście te zmiany powoli nadchodzą i bardzo mi się podobało w jaki sposób autor to przedstawił w swoich opowiadaniach. Jedno co mi się nie do końca podobało to to, że w każdym opowiadaniu mamy tłumaczone podobne rzeczy i zjawiska, jak na przykład to kim są „Anioły” w tym świecie. Nie wiem w jakim odstępie te historie były tworzone i czy ich pierwotnym założeniem było wydanie w jednej książce, natomiast nie wygląda to na spójny zbiór. Spotkałam się z recenzją, w której autorka zwróciła uwagę na fakt, że opowiadania te są nierówne. I ja się zgadzam z tym stwierdzeniem, niemniej uważam, że mimo tej nierówności są one dobrymi opowiadaniami wartymi przeczytania. Na pewno mnie zachęciły do sięgnięcia po kolejną książkę w tym uniwersum. Konspekt agentów rozwiązujących sprawy kryminalne z magicznym zabarwieniem, zdecydowanie do mnie przemawia i jeśli uważacie, że jest to coś co również wam by się mogło spodobać to warto dać szansę temu autorowi.
А мені сподобалось! Це книга-пріквел до Володаря джинів, яка містить три неповʼязані між собою історії, що додатково розкривають всесвіт та персонажів основного сюжету.
Типу, та, Володар джинів цілком автономний і зрозумілий і без цієї книги, і одну нестиковочку я знайшла, але загалом мені цей всесвіт дуже сподобався і я була рада ще трошки в ньому побути.
Плюс одна з історій більш детально розповідає про те, що згадувалось раніше, а друга — оповідає про деталі знайомства головних діючих осіб :)
Ocena jest trochę zaniżona, ponieważ nie chcę przesadzać z entuzjazmem. To tylko trzy opowiadania, trochę ponad sto sześćdziesiąt stron. Zaraz zabieram się za powieść. Ale z optymizmem, gdyż opowiadania wskazują na dobrze przemyślany, bogaty, interesujący świat: alternatywny Egipt około 1912 r., dżinny, anioły, lokalna mistyka i historia itd. Generalnie, jest tu wszystko czego aktualnie szukam w fantasy, jeśli chodzi o setting: orientalny, bliskowschodni klimat, koloryt, z ciekawie wplecioną historią. Coś innego od wyeksploatowanego pseudofeudalizmu stylizowanego na europejski. Może fabuły tych opowiadań nie są porywające, ale to „tylko” opowiadania. Zaostrzyły moje oczekiwania związane z powieścią.
Kryminalny arcanepunk/aetherpunk, nic podobnego nie czytałem i raczej prędko nie znajdę, szczególnie osadzonego w "realiach" arabskich/muzułmańskich. Alternatywna wersja rzeczywistości zawsze super.
Fabularnie pretekstowa jest to książka. Czytelnik nie zdarzenia ma poznawać, a świat, jego mechanikę, złożoność, bogactwo i dziwactwa. Częstym literackim (ale też filmowym) zabiegiem, mającym na celu pokazanie różnych charakterów postaci, są sceny przyjęć lub bankietów. Wśród tłumu narrator wychwytuje bohaterów, skupia na nich swoją uwagę, dzięki czemu my zaczynamy ich poznawać. Przyglądamy się ich ruchom, gestom, temu jak mówią i o czym mówią. Strukturalnie ma to istotny sens dla fabuły, bo pozwala zrozumieć motywację, konflikty interesów, potencjalne spiski i konstrukcję psychiczną bohaterów. Takie sceny już się skanonizowane (Wiedźmin, House of Cards, Ród Smoka). To po prostu jeden z wielu schematów prowadzenia narracji. Z podobnej matrycy, tylko zogniskowanej na przedstawienie świata a nie postaci, korzysta Clark. Bo do czego zachęcają kryminalne śledztwa w wyimaginowanym Kairze? Ano no poszukiwań. Do podążania za poszlakami. A kiedy podążamy za poszlakami to zwiedzamy różne lokacje, odwiedzamy nowe miejsca, poznajemy zwyczaje w nich panujące i osoby urzędujące. W ten sposób oś fabularna staje się pretekstem dla czego innego, dla głównego pytania, które stawia sobie Clark: "jak i jakie wydarzenia mam ukazać, żeby przedstawić czytelnikowi świat". Co za tym idzie, jest to koncepcja światotwórcza, a nie fabułocentryczna. Niemniej, o ile w “Ring Shout” czuć było dynamikę opowieści i sporą dozę kreatywności, tak tutaj schematów i popkulturowych powtórek jest zbyt wiele. Te trzy teksty to zaledwie wprawki.
Це були три окремі історії, і вони всі відчувались занадто короткими. Стрибаючи зразу до висновків, мені сподобалось. Але хотілось більшого. Найбільше сподобалась перша. Бо вона була в стилі murder mystery і головною героїнею була Фатьма. (головна героїня "Володаря джинів") Вбили джина і з цього почались інші події. Але ця перша історія відчувались дуже клаптиковою. Ніби є окремі сцени, і вони losely connected. Сцена де знайшли обезкровленого джина, сцена де на героїв нападають гулі, сцена де герої відстрілюються від щупалець. Але я думаю, через те, що історія була дуже коротенькою, то й неможливо було якось більш плавно зʼєднати ці сцени.
Друга історія мені не сподобалась зовсім. Вона розказувала про дівчинку, яка шукала ангела. І знайшла, і цей анг��л влаштував сповідь дівчинці. Саме ця новела була найкоротша і пройшла абсолютно повз мене. В такі моменти я знову згадую, що премудрість малої прози все ще не зійшла на мене.
Третя історія була найдовшою. В честь неї і названа дана збірка. Вона займала близько половини книги, і саме в ній мені найбільше вдалось законектитись з персонажами. Щоправда, через те, що сама історія не розслідує вбивство, а намагається вигнати духа з трамваю, мені сподобалась менше ніж перша.
Також хочеться відмітити світ, який побудував автор. Бо тут потрібно віддати належне. Він дуже багатогранний, цікавий. Події відбуваються у Каїрі, столиці Єгипту. Але через те, що колись давно один містик випустив магію у світ, Каїр перетворився на дуже модернізоване та урбаністичне місто. Скрізь дирижаблі, трамваї, які курсують повітрям (наскільки я зрозуміла). Мені сподобався момент, коли розказували, що разом з магією у світ потрапили джини. І вони доволі швидко прийняли правила гри людей, і стали грати за правилами. Окей, у вас потрібні гроші, щоб жити і ці гроші треба заробляти, що ж будемо монополізовувати ринки. І їм це вдалось ))
Але через те, що культура дуже далека було дуже багато зносок. Що сенет це настілька гра Єгипту, фатта це страва з мʼяса, а наснас це міфічна істота і так далі. І всі ці культурні відсилки напрягали, бо це що абсолютно нове для мене, і їх було багато.
Також я пів року тому починала читати "Володар джинів" англійською, але на середині зрозуміла, що мені щось складно йде. Я читаю речення, вроді всі слова в реченні знаю переклад, а саме речення я не розумію. І я довго думала, що ж не так, хоча інколи буває таке, що я відчуваю, що якусь книгу не потягну в оригіналі. І з "Володаром джинів" саме так і сталось. Прочитавши цю збірку українською, я зрозуміла, що автор просто любить описи. Любить розказувати про історію світу (а саме на цьому я дуже спотикалась коли читала в оригіналі), і стиль написання не є простий. Довгі речення, і дуже багато описів всередині речення. І через це, я ловила себе на тому, що треба уважно читати і вчитуватись навіть коли я читаю українською. Тому і не дивно, що мені було складно читати такий текст в оригіналі.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Zbiór trzech opowiadań z Uniwersum Martwego Dżinna. Steampunk połączony z fantasy i arabskimi wierzeniami. Tytuł dobry do przeczytania przed pierwszym tomem, bo sporo miejsca poświęca na wyjaśnienie, jak do Kairu zawitały dżinny, maridy, ghule i co ze sobą przyniosły. Połączenie wydarzeń z naszych realiów (jak np. upadek Osmanów czy walka emancypantek) z częścią fantastyczną; bo tylko dzięki dżinnom udało się wyrzucić Brytyjczyków z Egiptu. Opis świata naprawdę porządny i wciągający. Jedyna uwaga – wydawca mógłby dorzucić glosariusz na końcu, bo o ile coś tam ogarniam z kultury arabskiej, to nie aż na tyle, by w pełni rozumieć wszystkie użyte słowa.
Fabuła jest typowa dla powieści detektywistycznych – masz trupa, trzeba znaleźć sprawcę. Jeden trop prowadzi dalej, drugi okazuje się pułapką, ale trzeci, trochę przypadkiem, pozwala rozwiązać zagadkę. Nic nadzwyczajnego, ale też absolutnie nie nudne.
Wiem, że część ludzi narzeka, że to bardzo „woke”. No… nie bardzo. Owszem, w 1912 roku kobiety w prawdziwym świecie raczej siedziały w domu albo pracowały w fabrykach, a nie były agentkami rządowymi. Ale hej – to alternatywna historia z elementami fantasy. Skoro są dżinny i magia, to nie przeszkadza mi też, że w jednym z opowiadań prym wiedzie bohaterka. I nie, nie ma tu wpychania na siłę poprawności politycznej, więc nie wiem, gdzie niektórzy to widzą. Może spodziewali się czegoś mniej fantastycznego.
Podsumowując – fajne wprowadzenie do uniwersum, świetnie zbudowany świat, historie wciągają i czyta się przyjemnie.
Najpierw czytałem powieść z tego świata więc 1 opowiadanie wychodzi dość słabo, bo wszystko mam zaspojlerowane, a samo opowiadania się nie trzyma niczym innym. 2 dla mnie najlepsze, udane zagranie na emocjach, polecam. 3 mnie dość zanudziło, ale trzeba przyznać że sam swiat ratuje te opowiadania. Mam wrażenie że Clark nie nadaje się do historii detektywistycznych, ale zobaczymy w następnych książkach. Polecam Najpierw się zabrać za te opowiadania mimo wszystko
Dobra, ale nie porywa. Przeczytam władce dżinów bardziej z zainteresowania șwiatem niż przywiązania do bohaterów. Kair jest świetnie wykreowanym miastem które jest bohaterem. Do polubienia Fatmy jeszcze troche mi brakuje. Styl bardzo przyjemny, czyta sie gładko.
Niesamowicie oryginalny pomysł na świat, choć to może moje ograniczone doświadczenie z sci-fi/fantastyką nie widziało nic podobnego. Rozbudza apetyt na więcej, i szkoda, że opowiadania są tylko 3 bo czytałbym chętnie kolejne historie z Ministerstwa Alchemii, Uroków i Istot Nadprzyrodzonych
Interesujące połączenie technologii steampunku z nadprzyrodzonymi sceneriami Kairu. Opowiadania nie były złe, ale nie były też jakoś wybitnie dobre. Widziałabym je raczej jako część antologii albo dodatek do powieści, niż w samodzielnym wydaniu. Ot, taka krótka fantastyczna ciekawostka.
Przyjemne opowiadania, dobre do odsapnięcia od poważnej literatury. Korekta na początku pozostawiała wiele do życzenia, ale wydaje mi się, że tylko w pierwszym opowiadaniu. 3.5/5
Podobała mi się, szybko się czyta. Książka jest trochę egzotyczna, trochę steampunkowa i trochę magiczna jednocześnie. Taka literatura nie najwyższych lotów ale idealna na lekką wieczorną lekturę