W grudniu 2023 roku do kilkunastu mieszkań najważniejszych osób z kierownictwa Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych wkraczają funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Do mieszkania prezesa agencji Michała Kuczmierowskiego wchodzą na w akcji biorą udział uzbrojeni antyterroryści. Oto rozpoczyna się rozbijanie funkcjonującej w najbliższym otoczeniu szefa rządu - jak to później określi prokuratura - zorganizowanej grupy przestępczej, która okraść miała budżet państwa na co najmniej kilkaset milionów złotych. A skala wykrytego przekrętu nie znajduje odzwierciedlenia w żadnej z ujawnionych kiedykolwiek afer. Wcześniej agenci CBA przez wiele miesięcy podsłuchują rozmowy telefoniczne osób z kierownictwa RARS i obsługujących ją przedsiębiorców. Orientują się, że wszyscy tam są ze sobą powiązani, doskonale się znają i spotykali się z samym Mateuszem Morawieckim. Efektem operacji CBA pod kryptonimem "Walet" i śledztwa prokuratury było odkrycie w najbliższym otoczeniu premiera prawdziwego korupcyjnego układu przez wielkie "U". Jego twórcami i głównymi beneficjantami są ludzie z najbliższego otoczenia harcerze, ludzie z Solidarności Walczącej, a także współpracownicy premiera z jego kancelarii. Jaka była rola premiera w aferze, na której Skarb Państwa stracił, lekko licząc, od pół miliarda do nawet siedmiuset milionów złotych? Jacek Harłukowicz, ceniony dziennikarz śledczy, zrobił dziennikarskie śledztwo, którego wyniki Czytelnik znajdzie w tej książce.
Czytalem o tym na Onet. Liczylem na duzo wiecej. Swiezo po przeczytaniu czuje ze to zlepek artykulow rozdmuchany do ksiazki uzupelniony o kilka wywiadow.
Już w grudniu 2023 r. CBA wkracza do kilkunastu mieszkań kluczowych osób z kierownictwa Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych, w tym do samego prezesa agencji Michała Kuczmierowskiego.
Jak określają śledczy - jest to zorganizowana grupa przestępcza, która wyprowadziła z budżetu państwa według szacunków między 500 a 700 milionów złotych.
Operacja CBA pod kryptonimem „Walet“ oraz śledztwo prokuratury ujawniają silne sieci powiązań korupcyjnych osób funkcyjnych Agencji oraz przedsiębiorców, którzy zyskali monopol na obsługę tego rządowego tworu.
Autor opisuje kulisy działania procederu tak dokładnie, na ile pozwala mu zebrany przez siebie materiał w czasie dziennikarskiego śledztwa.
Kto kieruje tą grupą przestępczą? Czy jest to szef Agencji - Michał Kuczmierowski, fanatycznie oddany „żołnierz“ Mateusza Morawskiego, czy... ktoś wyżej?
Jak nietrudno było złapać za rękę złodzieja bezpośredniego, tak jego zleceniodawca - kimkolwiek by on nie był - potrafił się mądrze ukryć za podwójną gardą.
Gdzie tak naprawdę podziały się pieniądze, skoro ciężko je namierzyć w toku działań śledczych.
I czy opinia publiczna da się Morawieckiemu przekonać, że afery nie było i jest to następna zemsta polityczna Tuska?
Autor dokonuje szerokiego rysu historycznego od czasów zbierania tych swoistych żołnierzy jeszcze przez prezesa Banku Zachodniego. Morawiecki już od tamtych czasów kompletował drużynę lojalnych sobie ludzi, rekrutując ich spośród harcerzy i członków Solidarności Walczącej.
Wielu z nich to ideowcy „oddani“ Polsce zadeklarowani patrioci, zupełnie jak zarząd Solidarnej, czy Suwerennej Polski.
Kryzys związany z COVID-19 jest w dużej mierze „przespany“. Agencja powstaje dopiero w grudniu 2020, jako odpowiedź na zapotrzebowanie kraju na taką instytucję w czasach kryzysu. Po wybuchu wojny na Ukrainie pieniądze leją się szerokim strumieniem. Najbardziej spektakularny przekręt dotyczy agregatów prądotwórczych dla Ukrainy, gdzie pośrednik (oczywiście bez żadnego doświadczenia w temacie) inkasuje ciężkie miliony za sprowadzenie szmelcu z Chin, który nie spełnia kryteriów zawartych w specyfikacji technicznej, jak i nie spełnia żadnych wymogów jakościowych. Przetargu oczywiście nie ma, bo to kryzys, szybko, byle jak i byle kim. W czasie kryzysu wszystko przechodzi, a pytania o ewentualne nadużycia są co najmniej niestosowne, do czego Morawiecki dostosować próbuje nawet ogólnokrajowe ustawodawstwo.
Z troski o Polskę po raz kolejny znikają pieniądze, a deklaracja miłości do Ojczyzny ma być niepodważalnym gwarantem uczciwości „patriotów“.
Ten, który o nie pyta, robi zamach na Polskę i jej najcenniejsze „wartości“.
Bardzo ciekawa jest konkluzja końcowa i pytanie skierowane do prokuratora prowadzącego to zakrojone na szeroką skalę śledztwo, dlaczego nie przesłuchał jeszcze twórcy Agencji, który pod wyłącznym patronatem Prezesa Rady Ministrów zorganizował specjalnie na trudne czasy ten twór mający niemal nieograniczony dostęp do finansów publicznych. W końcu dość naiwnie byłoby oczekiwać, że jego nadzór nad tą instytucją rządową polegał na całkowitej izolacji jej zarządu od jakiejkolwiek, iluzorycznej nawet kontroli.
Prokurator odpowiada:
- Chętnie bym przesłuchał Mateusza Morawskiego w tej sprawie. Nie jestem tylko jeszcze pewien... w jakim charakterze.
Obowiazkowa lektura, pokazująca jaką mafijną organizację stworzył premier polskiego rządu Mateusz Morawiecki. Ta zorganizowana grupa przestępcza okradła państwo polskie na grube miliardy i do tej pory nikt nie poniósł za to odpowiedzialności.
Ważny temat, ale myślę, że materiału nie wystarczyło, aby robić z tego książkę, przez co jest wiele w niej niepotrzebnych fragmentów, jak na przykład końcowe wywiady, które przynudzają.