Mimo pobożnych życzeń wielu osób Rosja nie zniknie z mapy świata. Będzie tu, także u naszych granic Jak Rosja może wyglądać w przyszłości oraz jak będą kształtować się jej relacje z Zachodem? Zmieni się w brutalną i agresywną dyktaturę podobną do tej w Korei Północnej czy wręcz przeciwnie –stanie się państwem demokratycznym i dołączy do grupy krajów szanujących pokój i prawo międzynarodowe? Grozi jej rozpad czy jeszcze silniejsza unifikacja? Będzie bardziej na Zachodzie czy jednak na Wschodzie? Marcin Łuniewski kreśli różne scenariusze najbliższej dekady rosyjskiej przyszłości, bazując na trendach i zjawiskach, które już w Rosji zachodzą, na historycznych odwołaniach i analogiach do historii Rosji, Polski i Francji oraz na wiedzy takich znakomitych ekspertów jak dr Michał Patryk Sadłowski, dr Władisław Inoziemcew i prof. Siergiej Jerofiejew. Medialne zainteresowanie Rosją nie słabnie, a na rynku wydawniczym wciąż pojawiają się nowe publikacje o niej. Marcin Łuniewski również wpisał się w ten nurt, ale w sposób nowatorski, przemyślany, a jednocześnie odważny. Z erudycją i wnikliwością doświadczonego dziennikarza, również dając głos rozmaitym ekspertom, konstruuje on różne scenariusze przyszłości Rosji. I ta wielość hipotez oraz wariantów jest chyba najcenniejsza, bo książka dostarcza nam materiału, żeby rzeczywistość rosyjską rozumieć w kategoriach złożonego zagrożenia, wyzwania lub szansy. A nie tylko skrajnych, choć aktualnie popularnych w Polsce, dyskursach o rozpadzie Federacji Rosyjskiej albo wojnie Polski z Rosją. dr Michał P. Sadłowski, Zakład Historii Administracji WPiA UW, Centrum Badań nad Państwowością Rosyjską Fundacji IPW
Kawał dobrej analizy, przy czym należy sobie zdawać sprawę z ograniczeń: - Rosja Putina nie słynie z transparencji - ciężko o prawdziwe "insider info" - historia pokazuje jak mało przewidywalny to kraj - początek ery deglobalizacji (poza samą Rosją) dodatkowo miesza solidnie w tym kotle
Biorąc to wszystko pod uwagę, książka jest blisko tego co da się "wycisnąć" z dostępnych informacji. Autor opiera się zarówno o historię ostatnich 30-tu lat (po upadku ZSRR), jak i wieki wcześniejsze. Książka jest napisana na chłodno, bez ładunku emocjonalnego i "sztucznego" podkręcania (np. dehumanizacji Rosjan). Rozważane scenariusze brzmią realistycznie - ciężko się do nich przyczepić, ciężko też dodać zupełnie nowy.
Jeśli miałbym się do czegoś doczepić, to chyba tylko do tego, że książce brakuje efektu wow - czegoś, co nie jest powszechnie dostępne dla osób interesujących się geopolitykę. Przydałby się jakiś głębszy deep-dive w Kremlowski powermap (jest wymienionych kilku potencjalnych następców Putina, ale brakuje tu pogłębionej analizy) albo np. rozszerzonej analizy potencjalnych trendów separatystycznych - za mało było o Tatarstanie albo Czeczenii. Jest kilka takich momentów, kiedy autor zarysowuje ciekawą myśl, ale potem dosyć szybko ją porzuca (np. wtedy kiedy zastanawia się nad możliwą niezależnością potencjalnych państw post-rosyjskich).
No ale koniec końców - polecam. 4.4 zaokrągloe w górę do 5.
To w końcu Władimir Putin jest faszystą czy stalinistą? Polscy autorzy mogą się w końcu na coś zdecydować, czy zwyczajnie żaden z nich nie zna się na Rosji i wsadza ją akurat do tej szufladki, która pasuje do jego przekonań? Oczywiście w przypadku autora będącego dziennikarzem TVN-u zupełnie nie dziwi mnie robienie z Rosji państwa „faszystowskiego”, bo to pasuje do narracji liberalnej stacji.
Z tego powodu z książki Michała Łuniewskiego możemy dowiedzieć się, że największą zbrodnią Kremla jest ograniczanie aborcji, duma ze swojej ojczyzny jest niebezpieczna, a uczniowie są poddawani ideologicznemu praniu mózgu, zupełnie jakby w „wolnej Europie” oferowano systemowi edukacyjnemu neutralne treści. Podobnie zabawny jest zarzut militaryzacji społeczeństwa, gdy Zachód właśnie przywraca pobór wojskowy, wydaje miliardy na koncerny zbrojeniowe i buduje wśród ludzi syndrom oblężonej twierdzy, zagrożonej przez rzekomo zbliżający się atak ze strony Rosji.
Co z pozytywów? Na pewno ciekawy był rozdział dotyczący ewentualnego upadku Rosji po szwach narodowościowych. Autor powołuje się np. na właściwie nieprzytaczane w tym kontekście w Polsce statystyki dotyczące coraz gorszej demografii mniejszości etnicznych, a także wspomina o sporym poparciu dla Putina występującym także wśród rożnych grup narodowościowych. Ponadto Łuniewski nie szuka taniej sensacji, właściwie rezygnując z częstych w Polsce prób wytypowania następcy Putina. To z pewnością duży plus w zalewie pseudoanaliz ze strony „OSINT-polo”.
Ogółem trudno mi jednak zgodzić się z zawartością ideologiczną tej książki, rzutującymi na określony dobór argumentacji oraz tematów mających uwiarygodnić z góry założoną tezę. Poza tym trochę interesując się Rosją nie znalazłem tutaj (poza rzeczami wymienionymi w poprzednim akapicie) jakichś szczególnie interesujących informacji, które nie byłyby niemal codziennie „wałkowane” przez media głównego nurtu.
Ta książka nie tłumaczy Rosji jednym zdaniem. Ona ją rozbiera na czynniki pierwsze. Marcin Łuniewski bez publicystycznej histerii, za to skrupulatnie i z zacięcie historyka przedstawia jakie jest współczesne społeczeństwo rosyjskie: zmęczone, kontrolowane, stopniowo twardniejące pod presją propagandy i represji. Ale też dzięki działaniom władz Rosji przeraźliwie zmierzające ku nacjonalizmowi.
Autor bardzo przystępnie wyjaśnia pojęcia, bez których nie da się zrozumieć Rosji: np.: pochuizm, siłowicy, czy raszyzm. Dzięki temu książka jest czytelna także dla tych, którzy dopiero zaczynają interesować się Wschodem, a jednocześnie satysfakcjonująca dla bardziej zaawansowanych czytelników.
W takiej publikacji nie mogło się obyć bez fragmentów dotyczących Putina. Łuniewski jednak nie biografizuje rosyjskiego przywódcy, a w niektórych momentów opisuje go dla lepszego oddania kontekstu. Dzięki temu nie tylko dowiadujemy się czegoś nowego o Putinie (starzejącym się przywódcy, coraz bardziej oderwanym od codziennych problemów obywateli, skupionym na micie historii i własnej pozycji), ale doskonale widzimy, jak władza w Rosji przesuwa się w stronę ideologii, symboli i strachu. Łuniewski jasno pokazuje, kto dziś w Rosji trzyma realną władzę, kto należy do elity, a kto zapewnia stabilność systemu Putina (od siłowików po aparat bezpieczeństwa). I robi to bez niepotrzebnych uproszczeń.
Sporym atutem tej książki jest historia Rosji. Łuniewski robi to oczywiście skrótowo, aby lepiej objaśnić kreślone scenariusze na przyszłość. I bardzo dobrze, bo dzięki temu nie ma niepotrzebnych dłużyzn, a przy okazji czytelnik może zainteresować się tematem i go w przyszłości zgłębić. Znalazło się nawet miejsce na literaturę i role wielkich XIX-wiecznych powieści dla kształtowania obrazu Rosji! Największym atutem książki są scenariusze na przyszłość. Autor kreśli kilka możliwych wariantów rozwoju sytuacji w Rosji w ciągu najbliższych 10 lat. Bez wróżenia z fusów, za to z historycznym wyczuciem i świadomością panujących realiów.
To książka potrzebna, klarowna i niestety mocno niepokojąca. Adresowana nie tylko dla tych, którzy chcą poznać odpowiedzi na pytania: skąd naprawdę wzięła się konflikt z Ukrainą? Dlaczego Putin wciąż jej potrzebuje? Czy Rosji potrzebny jest zakończenie walk w Ukrainie? Czy istnieje w Rosji realna opozycja wobec obecnej władzy? Czy Putin podzieli los któregoś z przywódców ZSRR?
Ale dla każdego, kto chce zrozumieć, co naprawdę dzieje się w Rosji i dlaczego to dotyczy także nas? Choć podróż nie będzie łatwa, Łuniewski jest bardzo dobrym przewodnikiem.
Książka z gatunku "gdybania o przyszłości" ale nie na zasadzie bajkopisarstwa ale fajnego, osadzonego w faktach i obecnej rzeczywistości podejścia.
Autor analizuje kilka potencjalnych scenariuszy rozwoju sytuacji w Rosji w przyszłości. Nie popada w podejście "Rosja musi upaść" ale patrzy na to co się działo w przeszłości, co się dzieje teraz i próbuje wyciągnąć wnioski, jak to może przełożyć się na przyszłość.
Polityka, sytuacja społeczna, podejście ludzi, poszczególne wydarzenia, lokalna geopolityka imperium - to są elementy, na które patrzy i które rozpatruje.
Czy scenariusze się spełnią? Tego nie wiadomo, ale dają też trochę do myślenia na temat krótkoterminowych scenariuszy dla Rosji.
Co do samej książki - dobrze napisana ale kilka irytujących rzeczy. Drobnych ale jednak. Autor pisze o sobie w formie trzeciej, co jakoś mi po prostu nie pasowało. Jest też wątek fabularny przykładowej rodziny wrzucony na początku, do którego od czasu do czasu powraca. O ile rozumiem po co ta figura, to w trakcie rozwoju książki wychodzi to akurat słabo i nic nie wnosi.
Polski czytelnik podobnej pracy po prostu potrzebował, a autor wziął na siebie nie lada trudne zadanie próby narysowania przyszłości. Podszedł do tego uczciwie i bez silenia się na tak wszechobecną teraz sensacyjność przekazu.