Dopisek z roku 2026:
Urokliwa, życzliwa, żartobliwa i niczym mocno bijące serce. Wzruszająca, barwna, szczera i momentami absurdalna, w najlepszym znaczeniu tego słowa. Zaskakująco śmiała i pełna dobrych intencji. Pierwsza część Chronicles of a Lizard Nobody stanowi początek podróży Patricka Nessa wśród krętych ścieżek literatury dziecięcej i nawet po tak długim czasie od mojej pierwszej lektury przynosi ze sobą tylko ciepłe myśli. Autor świetnie splata wątki czysto dziecięce z rzeczami, które absolutnie śniły się kiedyś filozofom, ale obawiali się je wypchnąć na światło dzienne (tak, patrzę na ciebie, Francjo na kolanie). Za pomocą swej wdzięcznej wyobraźni i głębokiego poczucia człowieczeństwa tworzy historię o rzeczach śmiertelnie dla dzieci poważnych i całkowicie dla nich zrozumiałych; a to dlatego, że jako autor traktuje dzieciaki z należytym szacunkiem i rozmawia z nimi jak równy z równym, spoglądając na nie z nadzieją.
Cokolwiek sobie wyśnicie w snach, których nie pamiętacie, Ness pewnie kiedyś wam to odeśle z powrotem. Nie mogę się doczekać trzeciej części przygód o trzech zadziornych jaszczurkach oraz ich uskrzydlonym kumplu, a wy biegnijcie po Chronicles of a Lizard Nobody i dajcie się potraktować z dobrą wiarą.
Oryginalna recenzja:
Gdziekolwiek nie zawędrowałby Patrick Ness w swych próbach literackich, wszędzie przynosi ze sobą powiew świeżości; równocześnie jaśniejąc w samotnych czterech ścianach swych powieści, niezaprzeczalnie. Chronicles of a Lizard Nobody przypomniało mi, jak tęskniłam za taką szczerością w literaturze dziecięcej, trochę słodko-gorzką.
Jaszczurka nie jest nikim, ma imię, Zeke. Jednak poczucie widzialności czasami niesie ze sobą ciężar, zwłaszcza, gdy nie jest się pewnym, jak inni cię dostrzegają ani ile w tym prawdy. A sprawa staje się jeszcze potworniejsza, gdy akurat zauważy cię największy szkolny zbir – pelikański syn największej złoczyńczyni świata.
Nie jestem pewna, czy to kwestia jakiegoś wyjątkowego pociągu autora do dziwacznej strony życia, naginania fikcji do najgłębszych pragnień i wychodzenia poza pudło, czy też naturalnego sposobu postrzegania świata (bo jakże zachwycający byłby ten obraz) Nessa. Wiem jednak, że każda jego powieść, nowelka i opowiadanie zdołało zauroczyć mnie swoimi dziwactwami, urzec postaciami nieprzefiltrowanymi w swoich uczuciach, wytrącić mnie z równowagi, pociągnąć mnie ze sobą bez kompromisu i przyprószyć moją wyobraźnię o rumieniec, uśmiech czy zachwyt. I nie inaczej było z tą malutką powieścią dla dzieci, opowieścią o szkole dla zwierząt, jaszczurce i czarnym psie nawiedzającym jej mamę.
Naprawdę jest to literatura dziecięca, nie musicie postępować po niej ostrożnie, z pewnością możecie podzielić się nią z kochanymi dziećmi. W Chronicles of a Lizard Nobody odnajdziecie szkołę dla zwierząt, bardzo podobną do naszych podstawówek, gdzie każda grupa stworzeń ma określone cechy osobowości i zwyczaje; postacie są dowcipne, słodkie, barwne i w perspektywie dziecięcej czaderskie. Wiąże się z nimi ciekawa refleksja, kto tworzy naszą tożsamość i co wpływa na nasz charakter, ta kwestia może stać się wyjątkowo ważna dla docelowej grupy czytelników (a nawet dla starszych czytelników). Spotkacie się też tutaj z cudownym humorem (znając pozostałe powieści Nessa wiedziałam, że na pewno będzie łapać mnie z zaskoczenia), wspaniałymi zwrotami akcji (było kilka takich scen, które szczególnie osunęły moją szczękę na podłogę, uwielbiam te małe dziwne cudy tego autora) i prawdami dziecięcymi, które nie tracą na wartości z żadnym pokoleniem, wypowiedzianymi bardzo szczerze i z wyrozumiałością. Dzieciaki z pewnością zachwycą pewne sceny akcji (ach, ci superzłoczyńcy pelikany), fantazyjne obrazy i kreacje głównych bohaterów. Jednak największą wartość stanowią oczywiście kwestie poruszane w powieści, takie jak odnajdywanie własnej tożsamości, podejmowanie się odpowiedzialności, radzenie sobie z ciężkimi emocjami, stawanie naprzeciwko problemowi znęcania się w szkole oraz… przechodzenie żałoby po ukochanych osobach oraz bycie obecnym dla tych zmagających się z chorobą. Oprószone są pięknymi, słodko-gorzkimi metaforami; obraz czarnego psa stającego na straży doprowadził mnie do łez, i to wiele razy, a kwestia… kolana głównego bohatera była jednym z najbardziej fantazyjnych i dowcipnych zwrotów akcji, z którymi spotkałam się w tym gatunku. Co tu owijać w bawełnę, buzia otworzyła mi się szeroko i byłam przeszczęśliwa, ogromnie zaskoczona. Ten wątek jest świetnie przeprowadzony. Warto również zwrócić uwagę na to, jak w świecie Patricka Nessa wszyscy są widziani; w powieści pojawiają się postacie z niepełnosprawnością, chorobą oraz bohaterowie ze społeczności LGBTQ+. Jest to przedłużenie tego, o co autor dzielnie walczy w życiu prywatnym i publicznym, oraz piękne przypomnienie dla dziecięcych czytelników, jak my wszyscy nadajemy życiu tak samo wielką wartość. Z pewnością mogą pojawić się głosy, że treści wskazane przeze mnie są zbyt dojrzałe, poważne czy przeciążające dla dzieci, lecz nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak już dostrzegają to wszystko w swoim otoczeniu, są świadome. Nie tylko fikcyjnych bohaterów dotykają pewne zjawiska, a książki posiadają niepowtarzalną mocą czynienia ludzi mniej samotnymi. Jaśniejącymi, widzialnymi.
Chronicles of a Lizard Nobody zaczyna się dość niepozornie, towarzyszyło mi uczucie, że w jakiś sposób jestem nie na miejscu. Jednak szybko porwał mnie ten szalony świat, pełen kolorów i obrazów jak z marzeń, a nieubłaganie powiązany ze zdarzeniami o znaczeniu. Patrick Ness napisał śliczną, ciepłą, poruszającą, ciut zagadkową i wprawiającą w zdumienie powieść dla dzieci, przypominającą dorosłym czytelnikom o tych wszystkich małych sekretach skrytych w ich sercach, a dzieciakom ukazującą ich barwne, troszeczkę inne, lecz jak najbardziej prawdziwe odzwierciedlenie. Ten autor lubi tańczyć na granicy absurdu, lecz to wariactwo zawsze ma swoją godność i znaczenie. Zdecydowaniem polecam czytelnikom małym i dużym.
Nie jestem przyzwyczajona do Patricka Nessa wracającego do swoich bohaterów, a tu takie niespodzianki! Do zobaczenia w Chronicles of a Lizard Nobody: The Hat of Great Importance, udomowione bestyjki.