Jump to ratings and reviews
Rate this book

Nie zapomnij nakarmić gołębi. Dziennik z Gazy

Rate this book
Niedziela, 7 października 2023 roku. Pewien anonimowy mężczyzna ma już plany na ten dzień: najpierw tenis, później wizyta u lekarza. Jednak z dnia na dzień wybucha wojna i jego życie wywraca się do góry nogami. Razem z siostrą zabierają koty i uciekają przed bombardowaniami aż odnajdują schronienie w ciasnym pokoiku już i tak przeludnionego mieszkania.

Aby nie stracić poczucia czasu, mężczyzna zaczyna pisać dziennik, w którym przez następne miesiące relacjonuje swoją codzienność. To, jak w poszukiwaniu leków, jedzenia i wody przemierza obrócone w proch dzielnice Gazy. Jak próbuje nawiązać kontakt z bliskimi, pomimo przerw w dostawie prądu. Jak uczy się funkcjonowania w nieludzkich warunkach.

Szybko orientuje się, że wojna nie potrwa tylko chwili. Że pieniędzy na żywność jest coraz mniej. I że do coraz większej liczby przyjaciół nie dodzwoni się już nigdy – nawet gdy ten cholerny, nieustannie rwący się internet w końcu zacznie działać.

Dziennik był publikowany przez pierwsze miesiące wojny na łamach „Guardiana”. To niezwykle szczere, uniwersalne - i przy okazji świetne pod względem literackim – świadectwo wojny –przedstawionej z perspektywy jednego z miliona punkcików świetlnych, które gasną jeden po drugim na wciąż ciemniejącej mapie Gazy.

Z posłowiem Wojciecha Tochmana.

320 pages, Paperback

Published January 14, 2026

Loading...
Loading...

About the author

Anonymous

3,455 followers
Books can be attributed to "Anonymous" for several reasons:

* They are officially published under that name
* They are traditional stories not attributed to a specific author
* They are religious texts not generally attributed to a specific author

Books whose authorship is merely uncertain should be attributed to Unknown.

See also: Anonymous

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
62 (59%)
4 stars
28 (26%)
3 stars
13 (12%)
2 stars
1 (<1%)
1 star
0 (0%)
Displaying 1 - 10 of 10 reviews
Profile Image for Anna Wilczyńska.
647 reviews86 followers
September 20, 2026
"Jestem wściekły, że ludzie na całym świecie nie zdają sobie sprawy, że istniejemy i że codziennie umieramy". Wolna Palestyna 🇵🇸
Profile Image for Aleksandra Gratka.
836 reviews75 followers
January 14, 2026
W ogóle nie zaskoczyło mnie to, że anonimowy dziennik z Gazy będzie przejmującą lekturą. Zaskoczyło mnie, że okazał się lekturą niezwykle uniwersalną.
Tu nie ma polityki, przepychanek o to, "kto ma rację", nie ma nienawiści wobec tych, którzy zrzucają bomby. Tu jest strach, tu jest bezradność, tu człowiek zderza się z brakiem wszystkiego - spokoju, jedzenia, dachu nad głową...
Anonimowy mężczyzna około trzydziestki dzieli się z nami kilkoma miesiącami swojego życia. Ewakuacja, szukanie schronienia, zdobywanie jedzenia, lekarstw, wszystkiego. Kontakt z bliskimi tylko dzięki cudem ładowanym telefonom. Informacje, na które się czeka i lęk, że tego kogoś, czyj numer wybieramy, już nie będzie. Narrator ucieka z siostrą i z dwoma kotami. Później przygarniają kolejne kocie przybłędy, ranne i chore, i starają się je ratować. Poszukiwanie weterynarza, lekarstw, karmy - wiara czyni cuda, ale przecież nie zawsze. Ktoś by pomyślał: bohaterzy. Ktoś by pomyślał: szaleńcy.

"W Gazie najbardziej boimy się godzin wieczornych, wtedy najczęściej lecą bomby". Ale strach nie opuszcza i w dzień. Bo dzieci boją się, że nie zobaczą już swoich przyjaciół, rodzice, że dzieci nigdy nie zapomną tego czasu. Jedna z kobiet opowiada, że kładzie się spać w pełni ubrana, bo nie chce, żeby w razie bombardowania jej zwłoki nago leżały na ulicy. Inna chce rozdzielić swoje dzieci między krewnych, bo gdyby coś się stało, straci jedno, a nie wszystkie.
Napisałam, że to uniwersalna opowieść. Przecież słowa: "jeśli umrzemy, to kiedy ludzie się w ogóle zorientują, że nas nie ma?", mogłyby paść w getcie, obozie koncentracyjnym, w okupowanej Warszawie. Czas i wróg nie są ważni, bo zawsze w człowieku lęk, że przeminie, a jego cierpienie pozostanie niezauważone. Gdy czytałam o ewakuacji, myślałam o swoich dwóch kotach, o tym, że mamy tylko jeden transporter, że nie mamy zapasu karmy, jedzenia, leków. Że gdyby mnie coś takiego spotkało, chyba nie dźwignęłabym.
Co mnie jeszcze uderzyło? To, że przecież tam toczy się jakieś życie. Że jest nadzieja. Że narrator wspomina o fascynacji Backmanem. Płakałam.

Po lekturze zostałam z głębokim przekonaniem, że jestem szczęściarą. I że to szczęście jest bardzo kruche.
Profile Image for Karol Kleczka.
189 reviews49 followers
February 24, 2026
Ciężka to rzecz. Czyta się trudno, męcząco, z rosnącym oburzeniem i niezrozumieniem. Ale ta kronika cierpienia pokazuje jaki jest świat, którego okrucieństwo jest nie do wyobrażenia. Nie ma tu oskarżeń, jest sam ból.
Profile Image for Marta.
158 reviews7 followers
July 10, 2026
I co było dalej, okropnie by bylo to tak zostawić... czekam na drugą część.
Profile Image for KozackaCzytelnia.
237 reviews1 follower
February 4, 2026
„Nigdy nie byłem fanem słońca i letniej pogody. Kocham deszcz, zimę i opadające liście. Pamiętam, jak mój nauczyciel angielskiego w szkole średniej zawsze prosił nas, uczniów, byśmy podczas przerwy wyszli na słońce. Przytulcie słońce, poczujcie jego ciepło. Jest pełne witaminy D. Robiłem, o co prosił, ale nigdy tego nie lubiłem.
Ale to właśnie ten nauczyciel pokazał mi świat literatury, którą pokochałem. W klasie czytaliśmy streszczenia klasyki, jak Wielkie nadzieje, Dumę i uprzedzenie, czy Opowieść o dwóch miastach.
Przyjaciel przesyła mi wyniki Nagrody Bookera, w tym roku wygrała Pieśń prorocza. Na podstawie krótkich opisów wszystkich tytułów z krótkiej listy stwierdzam, że przeczytałbym raczej Żądło.
Chcę po prostu wrócić do czasów, gdy mogłem spędzić cały dzień w łóżku i czytać jedną książkę za drugą, podczas gdy za oknem padał deszcz. Wówczas bałem się jedynie tego, że umrę, zanim się naczytam cudownych, wspaniałych książek. Teraz boję się, że umrę, zanim się nażyję.”

Opis życia w Gazie między 7 października 2023 r. a początkiem marca 2024 r. z perspektywy mieszkańca, cywila, młodego chłopaka, który zupełnie stracił poczucie bezpieczeństwa, ale nie stracił w sobie człowieczeństwa.

Czytając, czułam się jakbym grała w This War of Mine.

• współpraca barterowa •
Profile Image for Marta Mardyła.
200 reviews55 followers
April 6, 2026
„Wszystko [tu] ma wysoką cenę oprócz życia mieszkańca Gazy”.
Profile Image for Dominika S..
132 reviews1 follower
Read
April 15, 2026
Unikam śledzenia doniesień, które media nadają całą dobę, informując o kolejnych tragediach mających miejsce na świecie. Wojny, konflikty, kryzysy gospodarcze, wypadki, beznadziejne decyzje podejmowane przez najważniejszych polityków – codziennie można czymś się zmartwić, nabierając przeświadczenia, że nie czeka nas już nic dobrego. Nie unikam jednak książek objaśniających te wydarzenia oraz przybliżających losy ludzi, którzy znaleźli się w kryzysowej sytuacji. Zdecydowałam się przeczytać "Nie zapomnij nakarmić gołębi. Dziennik z Gazy", wiedząc, że taką lekturę będę przeżywać, czując bezsilność, złość i niesprawiedliwość na myśl o tym ile wycierpieli mieszkańcy tego rejonu. Autorem, a jednocześnie głównym bohaterem tego reportażu jest anonimowy mężczyzna opisujący wydarzenia od momentu ostatniego zaostrzenia konfliktu w Gazie. Relacja urywa się po mniej więcej trzech miesiącach i chociaż czytelnik dowiaduje się na początku książki, że autor przeżył, brak domknięcia historii jest dodatkowo przejmujący, ponieważ dobitnie pokazuje, że ta wojna nie ma końca.

Pewnej październikowej soboty 2023 roku mężczyzna budzi się wcześnie rano, rozmyślając o planach na ten dzień. Chce wybrać się na lekcje tenisa, ale kiedy tylko sięga po telefon orientuje się, że znowu „to” się dzieje. Ostrzeżenie, nakaz ewakuacji, natychmiastowa konieczność porzucenia domu nie wiadomo na jak długi czas. To upiorne, ale mieszkańcy Gazy są w pewien sposób przyzwyczajeni do życia na tykającej bombie. Nigdy nie wiadomo kiedy kruchy spokój zostanie zakłócony i będą zmuszeni do ucieczki z północy regionu na południe. Autor dziennika chwyta najpotrzebniejsze rzeczy i wraz z siostrą oraz dwoma kotami opuszcza mieszkanie. Jeszcze nie wie, że prawdopodobnie nigdy już do niego nie wróci, a najbliższe trzy miesiące okażą się najtrudniejsze w jego życiu. Pomimo tematyki, autor nie epatuje przemocą, skupiając się na relacjonowaniu, co dzieje się z nim i jego siostrą każdego dnia. Początkowo wszyscy są wystraszeni, ale mają nadzieję, że sytuacja niedługo się uspokoi, z czasem jednak zaczynają zdawać sobie sprawę, że tym razem może być inaczej.

Nie mam wątpliwości, że nikt nie powinien przechodzić przez to, co Gazańczycy. Ciągły strach o życie, niepewność jutra, brak dachu nad głową, głód, choroby, cierpienie spowodowane śmiercią bliskich. Nie da się tego opisać ani wyobrazić sobie w jaki sposób powrócić do świata po takich przeżyciach. W tej książce nie ma ani słowa o polityce, o trwającym dekady konflikcie między Izraelem a Palestyną ani o tym „kto zaczął” tym razem i uważam, że to bardzo dobra decyzja. Autor pisze o sobie, swojej rodzinie, sąsiadach – zwykłych ludziach niemających wpływu na wielką politykę. Nikt z nich nie chce wojen, zabijania, zemsty, a jednak to właśnie oni cierpią z powodu decyzji podejmowanych przez ludzi owładniętych szaleństwem. Mężczyzna opisuje tę stronę rzeczywistości, której nie zobaczymy w serwisach informacyjnych. Zaszokowało mnie to, że tysiące ludzi uciekło i znalazło tymczasowe schronienie u obcych, którzy otworzyli swoje domy, spiżarnie i serca, mimo że sami mieli równie ciężko. W trzypokojowym mieszkaniu potrafiło przebywać kilkadziesiąt osób, a mimo wszystko starano się zdobyć jedzenie, lekarstwa, ubrania tak, żeby w miarę możliwości każdy został zaopiekowany. Autor i jego siostra są wrażliwi także na krzywdę zwierząt, więc nie potrafili przejść obojętnie wobec rannych, bezdomnych kotów. Sami bez własnego dachu nad głową ryzykowali, by zdobyć dla nich lekarstwa, trochę karmy oraz znaleźć kogoś, kto mógłby je przygarnąć.

Doceniam szczerość z jaką autor stwierdza, że jest uprzywilejowany, ponieważ ma pieniądze i może sobie pozwolić na kupowanie niezbędnych towarów za horrendalne sumy, przynajmniej dopóki ktokolwiek je sprzedaje. Na uwagę zasługują także fragmenty dotyczące poezji, kina, literatury czy muzyki, ponieważ przypominają, że Gazańczycy pomimo swojego tragicznego położenia starali się pamiętać o dobrych chwilach, szukając pocieszenia w sztuce, we wzajemnej trosce oraz wierze, że kiedyś ten koszmar się skończy. Tym, co mnie uderzyło najbardziej to fakt, że ta opowieść po prostu urywa się w pewnym momencie. Nie ma zakończenia, bo wojna wciąż trwa, a po ponad dwóch latach sytuacja w Gazie musi być jeszcze dramatyczniejsza niż to, co przekazał anonimowy autor. Nie posiadam słów na oddanie uczucia, kiedy uświadomiłam sobie, że zapewne wielu z opisanych bohaterów nie ma już na świecie. Rodzin, dzieci, starszych i schorowanych osób ani tych kotów, o których przetrwanie tak walczono.

Nie jest to książka, którą można tak po prostu polecić, ale uważam, że powinniśmy właśnie takie treści czytać, żeby nie zobojętnieć, nie odcinać się zupełnie i pamiętać, że nigdzie na świecie pokój nie jest dany raz na zawsze.
Profile Image for Karolina.
65 reviews3 followers
Read
July 23, 2026
Takich książek się nie ocenia. Takie książki się czyta, żeby całe to cierpienie i ból, strata i nieszczęście, nie przeszły bez echa. Nie zaginęły w gąszczu newsów, rolek i chłamu na social mediach. Nie wiem co jako jednostki możemy zrobić, żeby realnie pomóc. Mówić, nie dać zapomnieć, że takie rzeczy nadal się dzieją i po raz kolejny jako ludzkość powtarzamy te same okrucieństwa. Czemu?

“Wszystko ma wysoką cenę oprócz życia mieszkańca Gazy”
Profile Image for Hubert Kurowiak.
1 review
October 4, 2026
Książka łapiąca za serce. Serce boli jak się czyta, pełna bólu i niesprawiedliwości. Przypomina mi naszą mroczną literaturę obozową, tyle że my to tylko czytaliśmy jak historię, która się wydarzyła jakiś czas temu. Teraz ta historia się powtarza na naszych oczach. WOLNA PALESTYNA, chcę tego dnia dożyć.
Displaying 1 - 10 of 10 reviews