Czy serce przywykłe do wojny będzie zdolne pokochać pokój?
W ciągu swojego zaledwie dwudziestopięcioletniego życia Killian Sanders zdążył się zanurzyć i niemal utonąć w oceanie śmierci i zła. Od zawsze wiedział, że jego przeznaczeniem jest wojsko, ale po tym, jak stracił najbliższych przyjaciół i odniósł poważne rany, skłania się ku temu, by nie wracać na pole walki. Zamierza jednak dotrzymać obietnicy, którą złożył komuś, kto był dla niego bardzo ważny.
Kiara Reed, siostra jednego z najlepszych bramkarzy w historii NHL, kocha hokej równie mocno jak jej słynny brat. Wybiera jednak zupełnie inną ścieżkę zawodową. Decyduje się na pracę socjalną, ponieważ chce pomagać tym, którzy sami nie są w stanie się uratować. Na jej czułą opiekę mogą liczyć szczególnie najmłodsi.
Siedem lat temu Kiarę i Killiana łączyła miłość. Dziś są dla siebie niemal jak obcy. Tymczasem los znowu krzyżuje ich drogi spotykają się w szpitalu dziecięcym. Czy pamięć o uczuciu, które ich kiedyś łączyło, ma wystarczającą moc, by przezwyciężyć trudne przeżycia, rozłąkę i wojnę?
Uniwersum Cup of Coffee.
Książka dla czytelników powyżej osiemnastego roku życia.
Trzecia książka z uniwersum CUP OF COFFEE. Pamiętajcie, że możecie czytać ją jako zupełnie oddzielną historią, ale zdecydowanie lepiej jest wkroczyć do życia bohaterów znając poprzednie tomy, ponieważ unikniecie wtedy zbędnych spoilerów. To tak na wstępie.
Kiara kocha pracę z dziećmi. Praca socjalna z tymi, którzy z jakichś powodów zostali porzuceni oraz z tymi, dla których niestety nie ma już ratunku, sprawia, że kobieta odnajduje swoje miejsce na ziemi. Idealnie sprawdza się w roli opiekunki. Jej nieoceniona czułość, wsparcie i instynkt opiekuńczy sprawiają, że jest właściwą osobą na odpowiednim miejscu. Życie również jej dało w kość, jednak w nieco inny sposób...
Killian spełnił swoje marzenie o byciu żołnierzem. Mimo wielu sprzeciwów wynikających głównie z lęku o niego, poszedł swoją wymarzoną ścieżką. Ta jednak nie okazała się łatwa. Wręcz przeciwnie. Strata, cierpienie, urazy, które zostają z człowiekiem na długo. I co najważniejsze - poświęcenie i zranienie najbliższej osoby.
Tych dwoje, w młodym wieku połączyło uczucie, o jakie bardzo trudno. Takie, które za wszelką cenę warto pielęgnować. Teraz, po siedmiu latach, wylanych łzach, trudnej przeszłości, złamanych sercach, ponownie się spotkają.
PRZEPADŁAM dla tej historii już jakiś czas temu i udało mi się ponownie. Cóż, właściwie to Lori udało się mnie znów pochłonąć.
To, co łączy mnie z Killianem, to zdecydowanie możliwość zaśnięcia po wypiciu kawy nawet w nocy. A z Kiarą? Chyba sama miłość do kawy, chociaż zdecydowanie pijemy inną. W przypadku obojga - pokochałam to, jak Autorka ich wykreowała.
Od samego początku przeżywamy z bohaterami coś trudnego, a gdyby tego było mało, dalej też jest skomplikowanie, smutno, wzruszająco. Lori nie dała postaciom prostego układu na odbudowanie relacji. Dorzuciła im trochę kłód, jakby złamane serce i utracone zaufanie nie były wystarczające.
Mimo emocjonalnych aspektów poruszanych w poprzednich książkach z tego uniwersum, to właśnie ta wydaje mi się najbardziej emocjonalna. Niekoniecznie ze względu na samą relację bohaterów, ale ze względu na życie, które toczą, ludzi, którzy ich otaczają. Mamy tu spory ładunek emocjonalny dotyczący dzieci, a mali bohaterowie zawsze potrafią trafić głęboko do serca.
Bezwarunkowa pomoc. Taka z czystego serca. To zdecydowanie idealne odniesienie pasujące do tego, co tu odnajdziecie. Oprócz tego - walka o własne szczęście, ale nie taka po trupach do celu. To piękny obraz zdrowej relacji, która zbudowana została na solidnych fundamentach i potrzebowała odpowiedniej chwili, żeby rozkwitnąć na dobre. To również wspaniała metafora wybaczania grzechów, tych popełnionych przez drugą osobę, ale i tych, które popełniliśmy sami.
Odkupienie nie zawsze przybiera najbardziej oczywistą drogę. Wielokrotnie wymaga poświęcenia, a dla wielu rzeczy po prostu warto ryzykować. Zwłaszcza, jeśli wokół siebie ma się ludzi, z którymi wszystko wydaje się odrobinę łatwiejsze.
Teraz zrobiło się melancholijnie, ale pamiętajcie, że i uśmiech pojawi się na Waszej twarzy, a to za sprawą postaci drugoplanowych, które zdecydowanie nie zmieniły się od poprzednich części.