Warszawskie UFO – miejskie śledztwo z przymrużeniem oka i kacem w tle.
Co byś zrobił, gdyby pewnego poranka twoja mama – całkiem na serio – powiedziała ci, że widziała kosmitę? Piotr Kędzierski zrobił to, co każdy dorosły, racjonalny mężczyzna zrobiłby w podobnej sytuacji: zadzwonił do ufologa, nalał sobie mocnej kawy i… zaczął pisać książkę.
Warszawskie UFO to nie tylko historia o domniemanym niezidentyfikowanym obiekcie latającym nad Wilanowem. To błyskotliwa, pełna absurdu i sentymentalnych tropów podróż w czasie i przestrzeni – przez dzieciństwo w PRL-u, warszawskie ulice, szkolne korytarze, domowe obiady i popołudnia spędzane przed kineskopowym telewizorem. To także opowieść o tym, jak nasze wspomnienia, lęki i fascynacje kształtują rzeczywistość – nawet jeśli momentami przypomina ona odcinek Z Archiwum X.
Kędzierski z charakterystycznym dla siebie luzem i autoironią prowadzi nas przez historię, w której humor przeplata się z refleksją, a absurdalne wydarzenia – z czułą obserwacją codzienności. Ta książka bawi, wzrusza, i zaskakuje, a przy tym stawia pytanie: czy to możliwe, że najdziwniejsze historie wcale nie dzieją się gdzieś daleko, tylko tu – w naszym własnym mieszkaniu, na osiedlu, w rodzinie… a może w naszej głowie?
Warszawskie UFO to literacki koktajl: trochę reportażu, trochę wspomnień, szczypta teorii spiskowych i dużo popkulturowych odniesień. Idealna lektura dla tych, którzy pamiętają zapach ciepłej kaszy z podstawówki, dźwięk przewijanej kasety VHS i pierwsze fascynacje nieznanym.
Nie będę tej książki oceniać w klasyczny sposób, bo szczerze mówiąc- nie do końca wiem, jak to zrobić. Jej oficjalny opis brzmi bardzo dobrze bo to trochę taki koktajl życia Piotra- osoby, którą lubię słuchać i oglądać, UFO, popkultury, lat 90 i nie wiem czego jeszcze. Spodziewałam się może bardziej uporządkowanej, dziennikarskiej wyprawy, jakiegoś śledztwa czy próby zgłębienia tematu. Tymczasem dostajemy raczej zbiór rozmów z ludźmi, przeplatanych dygresjami o tym, czy w UFO wierzymy, czy nie. Do tego dochodzą odniesienia do filmów, popkultury i sporo samego Piotra. Czy tego się spodziewałam? Niekoniecznie. Ale jednocześnie trudno mi się do czegokolwiek przyczepić, bo czytało (i słuchało) mi się to po prostu dobrze. Ostatecznie potraktowałam tę książkę bardziej jako formę poznania Piotra-jego sposobu myślenia, zainteresowań i stylu-niż jako konkretną, zamkniętą opowieść o jednym temacie. I w tej roli sprawdziła się całkiem nieźle.
Mam bardzo mieszane odczucia co do tej pozycji. Lubię autora i szanuje jego pracę, to jest kolejny raz gdy pokazał, że jak się za coś bierze to wkłada serducho i tonę godzin. Dostajemy tu audiobook na wysokim poziomie, wywiady z masą ciekawych ludzi, które dziobią temat ufo od różnych stron. Dostajemy punkt widzenia seksuologa, historyka, finansisty etc. Wszyscy biorą ten abstrakcyjny temat na tapet, w ramach pewnego eksperymentu myślowego. Dlaczego właściwie ten temat tak rozpala wyobraźnie? Co by było gdyby kosmici przybyli? Słuchało mi się tego świetnie, do momentu gdy Kędzierski nie zaczął oddawać głosu też prawdziwym ufologom. W niektórych warsztat i szczere intencje wierzyłem. Z innymi czułem się jakby nie powinni dostawać w ogóle platformy do głoszenia czegokolwiek, bo w towarzystwie tak wielu innych autorytetów mogą się jeszcze wziąć i uwiarygodnić. Tu mam chyba największy zarzut do tej książki, jest pisana pół na serio pół żartem, ale jednak stara się badać temat bardzo obszernie, mimo to znajdują się tu ludzie, którzy nie zasługują na rzucanie im światła obiektywu w twarz. Rozumiem chęć opowiedzenia prawdy z ich strony, ale dla mnie to było za dużo.
Mimo wszystko, jest to pozycja warta uwagi, z tym małym zastrzeżeniem. Jeszcze chyba nigdy nie zastanawiałem się tak szeroko nad tematem ufo. Co ma wspólnego z religią? Teoriami spiskowymi? Czy ktokolwiek zajmuje się tym na poważnie? Dobrze się to czytało, chociaż czasami pomimo biograficznych wstawek, które momentami dawały tylko cringe. Zawsze to jakiś oddech od powagi całości, ale nie wiem czy o taki oddech autorowi chodziło, a miejscami książka sztucznie się dłużyła.
Recenzję książki mógłbym podzielić na dwie części: biografię oraz tematykę UFO.
Biografia została napisana lekko, z humorem i dużą swobodą. Jestem od Pana Piotra starszy tylko o rok, więc znalazłem mnóstwo wspólnych mianowników – szczególnie z dzieciństwa i lat młodzieńczych. Fajnie było wrócić wspomnieniami do tamtych czasów. 5/5.
Jeśli chodzi o UFO – napięcie zostało bardzo dobrze zbudowane. Sam momentami uwierzyłem w niektóre zjawiska. Część udało się racjonalnie wyjaśnić – i za tę rzetelność duży plus – inne natomiast pozostały niewyjaśnione lub wymagają dalszego zbadania.
Rozczarował mnie jedynie Pan Robert Bernatowicz, ponieważ praktycznie każdy jego wywiad wygląda podobnie – powielane są te same historie i fakty, często zakończone znakiem zapytania. Tłumaczy to tym, że „nie może powiedzieć wszystkiego”, choć sam rzekomo zna prawdę. Dla mnie, jako osoby zainteresowanej tematem i oczekującej konkretnych odpowiedzi, takie podejście typu „wiem, ale nie powiem” jest po prostu dziecinne. Dlatego osobiście odbieram Pana Bernatowicza trochę jako bajkopisarza czy „ufo-szarlatana” 😊. 2/5.
It's not that much about UFO as it is about being in sync with vibrating Universe and wonderful mother of the author. It is also hilarious in some parts.