Warszawskie UFO – miejskie śledztwo z przymrużeniem oka i kacem w tle.
Co byś zrobił, gdyby pewnego poranka twoja mama – całkiem na serio – powiedziała ci, że widziała kosmitę? Piotr Kędzierski zrobił to, co każdy dorosły, racjonalny mężczyzna zrobiłby w podobnej sytuacji: zadzwonił do ufologa, nalał sobie mocnej kawy i… zaczął pisać książkę.
Warszawskie UFO to nie tylko historia o domniemanym niezidentyfikowanym obiekcie latającym nad Wilanowem. To błyskotliwa, pełna absurdu i sentymentalnych tropów podróż w czasie i przestrzeni – przez dzieciństwo w PRL-u, warszawskie ulice, szkolne korytarze, domowe obiady i popołudnia spędzane przed kineskopowym telewizorem. To także opowieść o tym, jak nasze wspomnienia, lęki i fascynacje kształtują rzeczywistość – nawet jeśli momentami przypomina ona odcinek Z Archiwum X.
Kędzierski z charakterystycznym dla siebie luzem i autoironią prowadzi nas przez historię, w której humor przeplata się z refleksją, a absurdalne wydarzenia – z czułą obserwacją codzienności. Ta książka bawi, wzrusza, i zaskakuje, a przy tym stawia pytanie: czy to możliwe, że najdziwniejsze historie wcale nie dzieją się gdzieś daleko, tylko tu – w naszym własnym mieszkaniu, na osiedlu, w rodzinie… a może w naszej głowie?
Warszawskie UFO to literacki koktajl: trochę reportażu, trochę wspomnień, szczypta teorii spiskowych i dużo popkulturowych odniesień. Idealna lektura dla tych, którzy pamiętają zapach ciepłej kaszy z podstawówki, dźwięk przewijanej kasety VHS i pierwsze fascynacje nieznanym.
Mam bardzo mieszane odczucia co do tej pozycji. Lubię autora i szanuje jego pracę, to jest kolejny raz gdy pokazał, że jak się za coś bierze to wkłada serducho i tonę godzin. Dostajemy tu audiobook na wysokim poziomie, wywiady z masą ciekawych ludzi, które dziobią temat ufo od różnych stron. Dostajemy punkt widzenia seksuologa, historyka, finansisty etc. Wszyscy biorą ten abstrakcyjny temat na tapet, w ramach pewnego eksperymentu myślowego. Dlaczego właściwie ten temat tak rozpala wyobraźnie? Co by było gdyby kosmici przybyli? Słuchało mi się tego świetnie, do momentu gdy Kędzierski nie zaczął oddawać głosu też prawdziwym ufologom. W niektórych warsztat i szczere intencje wierzyłem. Z innymi czułem się jakby nie powinni dostawać w ogóle platformy do głoszenia czegokolwiek, bo w towarzystwie tak wielu innych autorytetów mogą się jeszcze wziąć i uwiarygodnić. Tu mam chyba największy zarzut do tej książki, jest pisana pół na serio pół żartem, ale jednak stara się badać temat bardzo obszernie, mimo to znajdują się tu ludzie, którzy nie zasługują na rzucanie im światła obiektywu w twarz. Rozumiem chęć opowiedzenia prawdy z ich strony, ale dla mnie to było za dużo.
Mimo wszystko, jest to pozycja warta uwagi, z tym małym zastrzeżeniem. Jeszcze chyba nigdy nie zastanawiałem się tak szeroko nad tematem ufo. Co ma wspólnego z religią? Teoriami spiskowymi? Czy ktokolwiek zajmuje się tym na poważnie? Dobrze się to czytało, chociaż czasami pomimo biograficznych wstawek, które momentami dawały tylko cringe. Zawsze to jakiś oddech od powagi całości, ale nie wiem czy o taki oddech autorowi chodziło, a miejscami książka sztucznie się dłużyła.
It's not that much about UFO as it is about being in sync with vibrating Universe and wonderful mother of the author. It is also hilarious in some parts.