Jump to ratings and reviews
Rate this book
Rate this book
Wielkie zło zawsze zaczyna się od małego zła.

Gdy wydaje się, że po przeżyciach minionego lata drogi sióstr Stern i ich surowej ciotki rozeszły się na zawsze, niepozorne spotkanie w pewnej górskiej kawiarni zmusza dawnych sprzymierzeńców do zwarcia szyków raz jeszcze. Za jedyny trop mając zniszczoną pocztówkę i starą filiżankę, Dżusi, Klara, Gerd i Karolek wraz z panią Matyldą opuszczają Wrocław, by odnaleźć zaginioną Eleonorę, zanim ta przepadnie bez śladu. Szybko odkrywają, że coś wzburzyło czas, wyciągając na powierzchnię widma z największego koszmaru. I że nie tylko Eleonora walczy o życie w strasznym cieniu zaśnieżonych gór.

Wydanie poszerzone o nowe opowiadanie Koniec końców.

320 pages, Paperback

First published March 11, 2020

10 people are currently reading
231 people want to read

About the author

Marta Kisiel

46 books277 followers
Przez większość czasu udaje, że robi coś konstruktywnego, czyli niewiele z niej pożytku.
Przebrzydła polonistka, beznadziejnie zakochana w romantyzmie i twórczości Juliusza Słowackiego, który wielkim poetą był. Zwierzę odludne, występuje przede wszystkim w środowisku domowym, rzadko wyłaniając się na światło dzienne.
Zadebiutowała opowiadaniem Rozmowa dyskwalifikacyjna („Fahrenheit” nr 53/2006). Być może uwierzyłaby w zjawiska nadprzyrodzone, gdyby się o jakieś potknęła, co wcale nie zmienia faktu, że fantastykę czyta namiętnie, a nawet i pisuje. Żadnym tematem nie wzgardzi, począwszy od aniołów w bamboszach (Dożywocie, antologia Kochali się, że strach, Fabryka Słów 2007), przez trupy (Przeżycie Stanisława Kozika, „Science Fiction, Fantasy i Horror” nr 44/2009) aż po nawiedzone zamtuzy (Nawiedziny, antologia Nawiedziny, Fabryka Słów 2009) i insze paskudztwa.
Ot, żelazna konsekwencja…

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
163 (31%)
4 stars
232 (44%)
3 stars
111 (21%)
2 stars
12 (2%)
1 star
1 (<1%)
Displaying 1 - 30 of 55 reviews
Profile Image for Sarcastic Books.
494 reviews
April 1, 2020
Z każdą kolejną pozycją od tej autorki zakochuję się coraz bardziej w jej twórczości. Nawet nie wiem, co mogłabym napisać o tej pozycji prócz tego, że jest tak świetna, że aż brak mi słów. Polecam z całego swojego życia.
Profile Image for Lobo.
771 reviews101 followers
March 7, 2020
Rzeczy, które mi się podobały: z miejsca wchodzimy w historię, konsekwencje wydarzeń z "Toń" wybrzmiewają bardzo mocno (ale do pewnego momentu ), fabuła jest skomplikowana i posiatkowana na postaci, dopiero w połowie wszystkie nitki fabularne zaczynają tworzyć jeden ścieg; ewidentnie osadzone w kontekście "Nomen omen" jako jego kontynuacja, pisania jednak w zupełnie innym tonie. Stylistycznie ma więcej wspólnego z "Toń", co sprawia, że seria wrocławska staje się bardzo nierówna. Wykorzystanie mitologii Gór Sowich i historii regionu to największy plus, Kisiel wykonała niesamowitą kwerendę i wykorzystała wiedzę umiejętnie. Wychodzi z tego świetna historia o duchach. Zakończenie łamiące serce.

Co mi się nie podobało: przede wszystkim to, co ujęte w spoilerze :D, ale też mansplaining. Kiedy przychodzi do połączenia wskazówek, Gerd "Ogarniam Teorię" Falk wyjaśnia siostrom Stern, o co chodzi w ich pracy i talencie, a wtóruje mu... Karolek. Szlag mnie trafił na tej scenie, prawie rzuciłam czytnikiem przez pokój. To już drugi raz w serii wrocławskiej jak faceci (w sumie ten sam facet i jasna cholera, jak ja nie cierpię Gerda) rozwiązują wątki, chociaż w okolicy roi się od pierwszoplanowych postaci kobiecych, które powinny to zrobić same. Ale nie, na to sprawczość postaciom kobiecym. Jedyna Matylda trzyma fason i chociaż raz callotuje Gerda za bycie... cóż, Gerdem.

Druga sprawa, "Płacz" dzieli się na równo dwie części i każda jest o czymś innym. Pierwsza połowa to emocjonalne rozgrywanie konsekwencji traum przeżytych przez postaci w "Toń" i "Nomen omen"... ale tylko rozgrzebane, a nie przepracowane jak należy. Zakończenie tego wątku wraca pod koniec i nie wierzę, że Klara pozbierała się bez rozmowy z bratanicami. Chociaż jest sugestia, że trafi na terapię, więc kibicuję (może do Brzegu do Piotra z "Vice versa"? CZYTAŁABYM TO TAK BARDZO). Druga połowa to historyczny szpiegowski thriller połączony z historią o duchach, co jest naprawdę mocne i Kisiel udowadnia,że umie w fabuły. To było naprawdę cwane rozwiązanie i mam nadzieję, że autorka jest z siebie dumna, bo jej się należy. Wciąż jednak, książka jest dość nierówna pod względem konstrukcji i podbudowana nie znajduje rozwinięcia czy zwieńczenia. Na moje rodzina Sternów dalej tkwi w rodzinnej traumie.

Po części mam wrażenie, że "Płacz" został napisany, aby wyjaśnić nieobecność Ramzesa w "Nomen omen". I jeszcze jedna rzecz - czytałam "Nomen omen" raz, dawno temu, zdecydowanie to nie jest moja ulubiona książka Kisiel i czuję, że powinnam była do niej wrócić przed "Płacz", bo na początku byłam zagubiona, tak bardzo to jest osadzone w tej powieści. Ale to już moja wina, nie pomyślałam, nie odrobiłam pracy domowej.

Jestem rozdarta w ocenie. Fabularnie powieść zrobiła na mnie wielkie wrażenie, emocjonalne (w znaczeniu emocjonalnego wydźwięku relacji pomiędzy postaciami) to totalny bałagan. Wciąż myślę, że warto czytać, oczywiście, zwłaszcza, że to pewnie nie koniec przygód panien Stern. I może wreszcie Gerd zniknie. Uuuuhhggg, niech go ktoś zaciągnie na dno czasu i zostawi. Proszę. *tonem Gargamela* jak ja nie cierpię Gerda!
Profile Image for Annika.
276 reviews
December 17, 2025
Jak na zakończenie serii, to było dla mnie trochę za mało ale i tak jestem fanką Cyklu Wrocławskiego.
Profile Image for szyszka_czyta.
235 reviews
December 6, 2025
„Płacz” to trzeci tom cyklu wrocławskiego. Powracamy do znanych bohaterów, którzy ruszają na poszukiwanie zaginionej Eleonory, a za wskazówkę mają tylko zniszczoną pocztówkę oraz starą filiżankę.

„Płacz" to fantasy splatające wątki historyczne i psychologiczne. Fabuła pełna tajemnic, fantastycznej przygody i zaskakujących zwrotów akcji. Czeka nas intryga pełna mrocznych tajemnic, podróż w góry Sowie oraz konfrontacja z przeszłością, moralnymi dylematami. Wielowątkowa powieść fantasy łącząca motyw podróży w czasie oraz historii. Pojawiają się elementy poruszające dawne dramatyczne wydarzenia, trauma, zaginięcie oraz konsekwencje przeszłości, co nadaje głębi powieści.

Bohaterzy wyraziści z charakterem, często zabawni, czasem melancholijni, ale ludzcy i różnorodni, a relacje między nimi są pełne ciepła, humoru oraz emocji. Nawet w mroczniejszej atmosferze nie brakuje momentów ludzkich, czasem lekko absurdalnych, co pomaga złagodzić cięższe emocjonalnie wątki.

„Płacz” to satysfakcjonujące zakończenie cyklu, gdzie wątki z poprzednich tomów zostają domknięte, a losy bohaterów podsumowane. Wydanie jest wzbogacone o opowiadanie Koniec końców. Oczywiście polecam czytać zgodnie z porządkiem chronologicznym 💚
Profile Image for Oleksandr Zholud.
1,557 reviews155 followers
August 3, 2021
This is the third, likely final, volume of Wroclaw series, titled Cry in English. I reviewed the first book, Toń, here and the second, Nomen omen, here. All books of the series were nominated for Zajdel award, the last one in 2021. I plan to read all this year nominees.

This book joins together characters of the previous two volumes. It starts with Eleonora, a psychopomp (a guide to spiritual time travel) from the first volume, feels guilty for her actions in the past (which I don’t describe here, for it spoilers the first book) and leaves Wroclaw for a small resort town in Polish part of Sudetes mountain range. Soon she stops answering phone calls and because if she is travelling to the past then she has just three days to return, a joint team from the first two books ventures to seek her out.

Once again the past period is linked to Nazi period and this time a supernatural affect the whole area. One again there are hidden treasures and secrets better left alone. The book is easy to read with some light and humorous pieces, which makes it a great yarn, but one you don’t plan to re-read.
Profile Image for Ola (Wiewiórka w okularach).
278 reviews48 followers
June 30, 2022
Historia Dolnego Śląska to wręcz wymarzona tematyka do pisania książek, szczególnie jeśli sięgniemy po wydarzenia z II wojny światowej. A że dla fantastyki barier nie ma żadnych, to i Marta Kisiel postanowiła popłynąć przez czas do tego okresu i zaserwować swoim czytelnikom porywającą podróż na zakończenie swojego Cyklu Wrocławskiego.

Siostry Stern, każda na swój sposób, próbują sobie poradzić z traumą wywołaną przez wydarzenia z Toń i zmierzyć się z prawdą o swoich rodzicach. Dżusi wraca do Opola, gdzie czeka już na nią narzeczony, Karolek, miłośnik pieszych wypraw i gotowania, a Eleonora pakuje się i wyjeżdża w siną dal, pozostawiając w pustym mieszkaniu ciotkę Klarę. Ta nie może pogodzić się z faktem, że żadna z dziewcząt nie utrzymuje z nią kontaktu, i staje się częstym gościem w domu na Lipowej, u Jadwigi i Matyldy Bolesnych, dawnych mojr. Aż do momentu, gdy do telefonu starszych pań wracają tajemnicze głosy z przeszłości, a spośród nich wybija się głos Eleonory, która ponownie zanurzyła się w rzece czasu. Klara wraz z Dżusi i Karolkiem postanawiają wyruszyć na ratunek swojej bratanicy, a dołączają do niej Matylda oraz Gerd, zegarmistrz. Okaże się jednak, że czeka ich nie tylko ratowanie zagubionej w czasie Eleonory, ale także dużo większy problem, z którym przyjdzie im się zmierzyć.

Płacz to trzeci po Toń i Nomen omen tom Cyklu Wrocławskiego. Jednak moim zdaniem spokojnie można uznać ten cykl za dylogię i czytać bez znajomości środkowej części. Nomen omen wnosi co prawda dość istotną, acz niedużą informację dotyczącą jednej z sióstr Bolesnych, ale poza tym równie dobrze mogłoby go nie być. Salomea i jej brat Niedaś w Toń pojawiają się jeden jedyny raz, a i to tylko jako tło do wydarzeń właściwej historii.

Pierwsze skrzypce grają tutaj Dżusi i Eleonora Stern, Matylda Bolesna, Karolek oraz Gerd. Każde ze swoją przeszłością, ze swoimi traumami i problemami. Z charakterem, któremu niełatwo się dotrzeć z pozostałymi z tej grupy. Marta Kisiel jak nikt inny potrafi tworzyć naprawdę ciekawych bohaterów, których chciałoby się spotkać w codziennym życiu i którzy niemal wyskakują jak żywi ze stron powieści. A postaci męskie to... Cóż, nic, tylko zakochać się i umrzeć. Nie będę ukrywać, że Gerd stał się moim ulubieńcem i poszłabym za nim w ogień. Jednak tak samo mocno polubiłam pozostałych bohaterów i naprawdę ciężko było mi się z nimi rozstać na koniec tej książki.

W Płacz Marta Kisiel mierzy swoje postaci z traumami z przeszłości. Nie tylko tymi osobistymi, ale także tymi, które mają wymiar historyczny, bo przecież za takie należy uznać te powiązane z II wojną światową. Autorka swobodnie przeplata teraźniejszość z przeszłością, wplątując do głównej fabuły historię projektu Riese i opowieść o dzieciach z lat tuż po wojnie. Tematyka trudna i ciężka jest równoważona jednak humorem i dowcipem w odpowiednich momentach. Charakterna Dżusi Stern, mająca w sobie aż nadmiar energii, czy klnąca po łacinie (bo to lepiej brzmi) Matylda Bolesna, potrafią rozbawić do łez. Wszystko to jest jednak podane w rozsądnych dawkach, bez przesady w żadną stronę, dzięki czemu książkę czyta się bardzo dobrze. To, co wychodzi spod pióra Marty Kisiel to chyba jedyne powieści, które łykam na raz, nieważne, ile stron mają (a moim zdaniem mają ich zawsze za mało!).

Nie potrafię być obiektywna przy ocenie książek tej autorki. Uwielbiam je całym sercem i mogłabym ich czytać dwa, a nawet trzy razy więcej. Na koniec Płacz sama płakałam jak bóbr, a zdarza mi się to niezwykle rzadko (jak do tej pory było to przy dwóch książkach: Władcy Pierścieni i Lassie, wróć!). I niech to będzie najlepszą zachętą do lektury dla was.

Więcej recenzji: https://wiewiorkawokularach.blogspot....
Profile Image for Jednorozec_czyta.
94 reviews3 followers
December 9, 2025
Nieważne, od czego zaczynamy cykl wrocawski, "Płacz" zawsze będzie na końcu - jako tytuł i w dosłownym sensie. Finalny tom to, moim zdaniem, najlepszy tom trylogii. Jest on swego rodzaju mostem między "Nomen omen" i "Tonią", łączy je fabułą, klimatem i postaciami, sprawia, że tych książek nie dzieli już aż taka przepaść (jaka w mojej ocenie istnieje). Dzięki tej części cykl wrocławski wreszcie tworzy zgrabną całość, do której na pewno będzie się chciało wrócić - i najlepiej pochłonąć wszystkie części jednym tchem, jedną po drugiej.

Gdybym tylko miała taką możliwość, przeczytałabym "Płacz" w jeden dzień. Mimo nieco powolnego, krótkiego wstępu akcja szybko pochłania jak bezkresna toń czasu. Marta Kisiel wciąga nas w fascynującą opowieść, która łączy rodzinną tajemnicę z przeszłości, drugą w*jnę światową, a także pokazuje trudne relacje między najbliższymi - że nawet szczera rozmowa nie jest w stanie od razu naprawić lat bólu, że pewne rany goją się powoli lub wcale, a poczucie winy potrafi być naszym największym wrogiem i czasem trzeba po prostu pogodzić się ze sobą.

Długo nie mogłam pozbierać się po tym, co poczułam przy tej książce. Mimo licznych wstawek humorystycznych ta książka była pełna bólu i - zgodnie z tytułem - wewnętrznego płaczu. Autorka poruszyła tu liczne ciężkie tematy, obrazując je w taki sposób, że nie sposób było nie poczuć tego ogromu emocji z nimi związanych. "Płacz" zagląda też do tego aspektu historii, o którym praktycznie nie słyszy się na szkolnych lekcjach - i tym samym sprawia, że nagle chcesz odwiedzić porcelanowy pałac i pozwiedzać jego okolice.

Mam jednak kilka drobnych uwag, które sprawiają, że nie mogłam przyznać tej książce 10/10... Informuję też, że ten fragment recenzji może zawierać delikatne spoilery!!! Choć "Płacz" nie był równie chaotyczny co "Toń", to jednak był moment, w którym nie byłam pewna, co się dzieje. A wszystko dlatego, że po wielkiej wyprawie na poszukiwania Eleonory samo jej ratowanie zajęło ile... akapit? Musiałam przeczytać go dwa razy, bo aż nie chciało mi się w to wierzyć. To był więc mój drobny zawód. Druga rzecz to zakończenie. Choć sprawa związana z pani Matyldą została rozwiązana w równie Bolesny co jej nazwisko sposób, to było to rozwiązanie doskonale pasujące do tej historii. Jednak na ostatnich stronach brakowało mi czegoś na kształt puenty, takiego dobrego domknięcia - klimat samego zakończenia delikatnie odstawał i nie wpasował się w nastrój. Pominę kwestię Gerda, która mnie leciutko zawiodła, choć pasowała do całości, ale nie zrozumiem tego, co wydarzyło się w opowiadaniu "Koniec końców" - napisanym po latach. Pominąwszy kwestię Karolka (KAROLEK IS THE BEST, PAMIĘTAJCIE) to nie uwierzę, że główny bohater opowiadania nigdy nie poznał swoich ciotek... I to tyle mojego jednorożcowego czepialstwa o drobnostki.

Czy przeczytaliście moje delikatnie spoilerowe marudzenie, czy też nie, możecie wiedzieć, że nie wpłynęło ono na moją ostateczną ocenę, bo pomimo tych kilku drobnych niedociągnięć była to świetna książka, po której długo dochodziłam do siebie. "Płacz" dostaje ode mnie 9/10 a całość polecam osobom około 17+ ze względu na treści dla osób wrażliwych TW: w*jna, masowe l*dob*jst*o, śmi*rć, tr*uma, PTSD.

[Współpraca recenzencka barterowa z wydawnictwo Mięta]
Profile Image for CatGirlwithbooks.
83 reviews5 followers
December 30, 2025
[współpraca recenzencka]

Jest to nowe wydanie 3 tomu cyklu wrocławskiego poszerzone o opowiadanie "Koniec końców". Jednak przede wszystim to książka, która dla mnie idealnie sprawdziła się jako guilty pleasure. Odnoszę wrażenie, że taka właśnie miała być ta historia – nie jakaś wybitna, ale też ujmująco naturalna. Tutaj nie ma czegoś takiego jak dialog na siłę, scena, która powstała tylko po to, aby była, nie znajdziecie tu żadnego deusa ex machiny. Każda z postaci ma swój charakter, swoje zalety, ale i wady, nie jest wszechwiedząca. Jednocześnie w porównaniu do poprzedniego tomu, ten wydawał mi się bardziej emocjonalny. Powiem tak, tytuł nie jest przypadkowy. Muszę też wspomnieć o stylu pani Marty Kisiel, bo od dawna słyszałam o nim same pochwały. Teraz pod wszystkimi się podpisuję, autorka ma to słynne lekkie pióro, tworzy historię niewymuszoną, a jej styl jest bardzo przyjemny. „Płacz” od początku angażuje, interesuje, ale ostrzegam: czytając można nabawić się choroby książkowej „jeszcze jeden rozdział…”.^^
🌲
„Płacz” okazał się bardzo udanym tomem, mimo, że autorka nie planowała go pisać. Natomiast opowiadanie „Koniec końców” to prawdziwa wisienka na torcie.❤️ Wiele dopowiada i ma solidny, dobry plot twist.
456 reviews7 followers
March 30, 2020
Co to była za lektura! Po niezbyt udanych (pod wieloma względami) Oczach Urocznych szanowna ałtorka uraczyła nas niesamowicie wciągającą opowieścią. Większość fabuły dzieje się w przepięknej scenerii Gór Sowich i naprawdę fajnie jest poczytać o miejscach, w których się było i widziało to wszystko na własne oczy. Fabuła jest niesamowicie ciekawa, nie ma w niej żadnych dłużyzn ani nielogiczności. Już dawno żadna lektura nie wciągnęła mnie tak mocno jak Płacz. Całość pochłonąłem w dwa dni i niech to będzie najlepszą rekomendacją dla tej książki.

#74#14#2020
138 reviews1 follower
March 4, 2020
Marta Kisiel wybrała szalenie fascynujący region do osadzenia fabuły swojej najnowszej powieści. Miałam okazję kilkukrotnie odwiedzić Góry Sowie, więc widok znajomych nazw (Grodno, Wielka Sowa, Osówka, Sztolnie Walimskie) dawał przyjemne poczucie satysfakcji. Cieszę się, że ałtorka (pisownia nieprzypadkowa) postanowiła eksplorować ten region w Płacz, ponieważ ta część Polski daje naprawdę duże pole do popisu, a wielu archeologów do dzisiaj nie poznało tajemnic tego miejsca.

Ta aura tajemniczości wynikająca naturalnie z Gór Sowich samych w sobie, zostaje dodatkowo wzbogacona o ciekawą, pełną tajemnic historię, która rozgrywa się na różnych płaszczyznach czasowych. Kisiel dodaje wątków fantastycznych, dorzuca od siebie elementów historycznych, a wszytko to łączy w fascynującą opowieść, od której dość trudno się oderwać.

Mnie ta historia kupiła, choć nie zawsze jest ona równomiernie zadowalająca. W pewnym momencie poczułam, że akcja znacząco zwalnia, a wydarzenia rozmywają się. Na szczęście jest to krótki epizod, który wynagradza w następnej kolejności ekscytujące podsumowanie wszystkich wątków oraz rozwiązanie fabuły. A to z kolei było zaskakujące pod paroma względami (co tu dużo mówić: kilkukrotnie szokłam) i cieszy mnie, że Kisiel postawiła na trochę słodko-gorzkie zakończenie. To dość niespotykany motyw i cenię sobie, gdy autor postawi na coś innego niż klasyczny cud, miód i orzeszki.

Choć z początku historia wskazuje, że największe znaczenie będzie tu miała Eleonora, Płacz kradną inni bohaterowie. Najwięcej ma do powiedzenia hałaśliwa, acz dająca się lubić, Dżusi. Jednak to nie ona wygrywa w rankingu najlepszych bohaterów (choć zajmuje zaszczytne drugie miejsce). Wśród bohaterów kupił mnie Karolek. Choć jest to postać, po której absolutnie się tego nie spodziewałam, ten niepozorny chłopak sprawił, że szczerze go polubiłam. Jest zaradny, pozytywnie nastawiony oraz dobroduszny. A takich ludzi potrzeba w prawdziwym świecie i to w dużej liczbie!

Ogólnie nie mogę złego słowa powiedzieć o którejkolwiek z postaci Płacz. Wszyscy bohaterowie dają się lubić, mają wyraziste charaktery oraz bagaż doświadczeń, co tylko czyni ich bardziej ludzkimi, prawdziwymi. I przyznaję, że niektórych chętnie poznałabym nieco lepiej! Cień niedosytu odczuwam w przypadku Eleonory. Spodziewałam się, że jej osobie zostanie poświęcone nieco więcej miejsca. Nie zrozumcie mnie jednak źle: również ta bohaterka dostaje pełne, satysfakcjonujące zakończenie, po prostu liczyłam, że droga do niego będzie nieco dłuższa.

I chociaż Płacz porusza nieraz trudniejsze, poważniejsze tematy, niejednokrotnie odwołując się do zbrodni z okresu II wojny światowej, nie zabrakło charakterystycznego dla Kisiel poczucia humoru. Wiele razy zaśmiałam się, widząc przekomarzania bohaterów, uśmiechnęłam się na widok niektórych stwierdzeń czy obecności postaci samych w sobie. Moim zdaniem ałtorka idealnie balansuje na granicy między powagą a humorem, dostarczając czytelnikowi kawał dobrej rozrywki.

A tejże rozrywce dodaje jeszcze charakterystyczny styl, który bardzo sobie cenię. Sposób, w jaki pisze Kisiel pozwala wyobrazić sobie poszczególne miejsca, postacie, a przy okazji oddaje pełną naturalność ludzkich zachowań. Zauważalne jest to szczególnie w dialogach, w których nie znajdziecie grama sztuczności. Rozmowy wyglądają dokładnie tak, jak te prowadzone przez każdego z nas. I to się chwali.

Podsumowując, mimo że mam drobne zastrzeżenia do tej książki, Płacz to udana kontynuacja Cyklu wrocławskiego. Powieść przepełniona jest tajemnicami, przedstawia historię fascynującego regionu Polski, podsumowuje wszystkie wątki, nieraz zaskakuje, wzrusza oraz bawi, a do tego gwarantuje bohaterów, których można pokochać. Zarówno fanom, jak i osobom, które twórczości Kisiel jeszcze nie znają, mogę gorąco polecić zapoznanie się z tym cyklem!
Profile Image for patrycja polczyk.
452 reviews20 followers
March 17, 2020
Tak się, kurde, nie robi. No po prostu nie. Aż się mi łezka zakręciła, bo się wzruszyłam. I to tak serio, wcale nie jak stary siennik.
Dwa poprzednie tomy były mocno zabawne, ale jednocześnie trzymały w napięciu. Ten tom głównie zasmuca, chociaż było kilka lolków. "Płacz" to przepracowanie emocji, które nie prowadzi do jednak do happy endu. No dobra, trochę happy było, ale nie tak, jak większość by sobie życzyła.
Jeden z wątków był ciutkę przewidywalny, ale to już się zapowiadało w "Toń". Nie jestem więc zawiedziona, a raczej usatysfakcjonowana tym, że to przewidziałam ;)
Wielu bohaterów faktycznie roni łzy w tej książce, więc tytuł jest bardzo adekwatny. Nasze znajome siostry - zarówno Stern, jak i Bolesne - zbierają drużynę do zadań specjalnych i ruszają w świat. Jest to świat poza Wrocławiem, niemniej równie fascynujący i pełen tajemnic do odkrycia. Niektóre z nich nie okażą się za grosz przyjemne. Pozostałe też zresztą nie będą miłe.
"Płacz" jest króciutki i przeczytałam go tak naprawdę w trzy dni. Połączyłam słuchanie z czytaniem, żeby było szybciej ;) Poprzednich dwóch tomów słuchałam, więc czytanie o znanych mi już bohaterach, było ciut dziwne. Jakoś lepiej mi ta historia wchodzi w wersji audio, a to u mnie naprawdę dziwne.
I wszystko fajnie i w ogóle, ale mam małe ale - w tej książce, jak i w poprzednich, bohaterki ciut zbyt łatwo przekonują do swojej historii obcych. Rozumiem, że w ich branży takie opowieści nie są niczym dziwnym, ale taki np. Karolek - łyknął wszystko jak młody pelikan i nawet nie mrugnął. No, może odrobinę. Dlaczego tak? Odrobinę bardziej rozbudowana akcja przekonywania "cywili" byłaby bardziej wiarygodna. Może następnym razem.
Tymczasem powspominam sobie jeszcze całą historię i spróbuję posklejać nadpęknięte serduszko.
Profile Image for sylkaczyta.
412 reviews5 followers
January 15, 2022
⭐️ 4.5

Płacz kolejna cześć cyklu Wrocławskiego pochłonął mnie od samego początku.
Spotykamy tu dobrze znane nam postacie z pierwszego tomu. Eleonorę, Dżusi, Karolka, Panią Matyldę, Gerda i Ramzesa.
Tym razem przenosimy się gór Sowich, gdzie udają się nasi bohaterowie aby odnaleźć Eleonorę.

Uwielbiam te łączenie czasów przez autorkę. Przeszłość przenika się z teraźniejszością. Wzmianki historyczne i legendy dopełniają całość. Ta książka była naprawdę świetna, zabawna ale i za razem smutna.
Życie w czasie II wojny światowej na terenie gór Sowich, och było okrutnie.
Naprawdę podobała mi się ta historia a panią Matyldę i jej łacinę uwielbiam. Trochę mało mi było Ramzesa, no ale cóż nie można mieć wszystkiego.

Naprawdę polubiłam pisanie pani Marty Kisiel, jej styl i łatwość wyrażania emocji.
To nie ostatnia książka tej autorki po która sięgnęłam.
Profile Image for Martyna Tak to ja.
93 reviews
November 9, 2024
Ta seria to mieszanka wszystkiego, co u Kisiel najlepsze - dobrego humoru, śmiesznych tekstów, fantastycznych i dających się lubić postaci i dawki ciekawego tła historycznego; czyta się szybko i przyjemnie, choć tym razem klimat jeszcze mroczniejszy niż w tomie drugim (Toń) i czasem nawet lekkie pióro Kisiel nie jest w stanie go załagodzić. No i poruszające zakończenie.
Profile Image for Wyimaginowanie.
135 reviews9 followers
April 11, 2020
Ostatnia część - Cyklu Wrocławskiego.

Myślę że, ta część jest mniej więcej na takim samym poziomie co pierwsza "Toń" - nie jest genialna, ale też nie jest jakaś najgorsza. Choć pierwsza najbardziej mnie zainteresowała. Cały cykl to nie do końca to co lubię, choć pomysł był świetny. Ale bardzo byłam ciekawa tych książek. Cieszę się że skończyłam.
28 reviews6 followers
February 9, 2021
Jako dziewiarka mogę powiedzieć - ta książka jest jak sweter z DRAPIĄCEJ wełny*.
Nic tego nie przeskoczy. Włóczka może być super wyjątkowa z himalajskich kóz upojonych wolnością i skaczących wśród turni, przędziona tylko przez dziewice o wschodzie słońca, sweter może być super ciepły, wzór ciekawy a oczka mistrzowsko równe. I co z tego skoro DRAPIE???

Nie rozumiem do końca co się stało. Może ta akurat seria źle znosi audio? Miałoby to trochę sensu, jest całkiem prawdopodobne, że szczególną siłą tej historii jest generowanie obrazów w ciszy, żeby bardziej porażały. Może styl Marty Kisiel, te wszystkie barokowo rokokowe zdania z nowoczesnym twistem lepiej się czyta niż słyszy. A całkiem możliwe, że moje prywatne uprzedzenie do sposobu w jaki lektorka czytała po prostu drapie. Serio, ludzie, dlaczego aktorzy nie umieją czytać dialogów w powieściach? Tutaj to prawdziwa plaga.

Dialog normalnie jest zapisywany w myślnikach a część po myślniku, te wszystkie "zapytała" "stwierdził" "dorzuciła" "odpowiedział" pisane są z małej litery bo stanowią dopełnienie i łącznik z częścią opisową, a nie osobne zdanie. Dlatego powinno się je czytać z czymś w rodzaju - nie wiem jak to ująć - półpauzy, a nie kropki. W wykonaniu Weroniki Nockowskiej wszystkie dialogi brzmią jakby ktoś je zapisał tak:

- Nie to nie. Łaski bez. Mruknęła i rozłączywszy się bez żalu wrzuciła telefon w czeluść torebki.

Rany jakie to jest irytujące!! Normalnie jak paznokciem przez styropian. I to CAŁY CZAS!!!

Skoro jednak zapoznałam się z całością i nie mogłam się doczekać co dalej może to świadczyć tylko o jednym - kudos dla autorki, bo historia jest dobra, przemyślana, intrygująco zapętlona, precyzyjnie wykonana i stanowi godne zamknięcie jeśli nie całej serii wrocławskiej to przynajmniej pewnego jej etapu. Widać jak starannie jest złożona w całość. **

Generalnie powiedzieć muszę, że Siostry Bolesne i Spółka trzymają się mocno. To właśnie te mistrzowskie oczka i ściegi precyzjne.

Mike de Grasse Tyson dałby zapewne dodatkowy bonus za zgodność z teorią strun, a przynajmniej tymi założeniami fizyki kwantowej które mówią że w czasoprzestrzeni czas znajduje się POD nami. To jedyna znana mi powieść która bierze pod uwagę że fizycznie nie jesteśmy dostosowani do podróży w czasie i moglibyśmy w nim utonąć (albo mógłby nas przygnieść).***

No ale ja nie jestem specjalistką od fizyki kwantowej więc czerpałam po prostu pełnymi garściami z historii i radowało się me serce jak ciekawie się rozwijała. Klasyczny tom serii wrocławskiej, czyli jeśli ktoś Dożywocia oczekuje to zawodu potężnego dozna. Ja jednak zawsze najbardziej ceniłam w serii wrocławskiej właśnie te ścieżki splątane, te wybory trudne, to cierpienie którym tyle oczywistych dla nas rzeczy jest podszyte.
Ale też zupełnie prozaicznie - Karolek zyskał więcej książkoprzestrzeni i można go było rozwinąć w kogoś więcej niż wiernego rycerza Dżusi. Eleonora naprawdę pokazała pazur kończąc swój quest. Ale oczywiście naprawdę ostatnie słowo należało do pani Matyldy**** i Ramzesa i to było bardzo mocne zakończenie. Tak że czytajcie a audiobooka omijajcie.

Trzy gwiazdki za drapanie. Tylko i wyłącznie.

*Mam nadzieję że siostry Bolesne wybaczą mi takie porównanie. Prządka dziewiarkę zrozumie.
** Jedyną oznaką kwerendozy są trochę przewodnickie wstawki o Górach Sowich. Autorka wkłada je w usta przewodników i pasjonatów turystyki co łagodzi ich impet i nie wywołuje natychmiastowego odruchu ziewnego nabytego na rozlicznych wycieczkach szkolnych, ale może drażnić nawet taką miłośniczkę wiedzy niekoniecznie niezbędnej jak niżej podpisana.
*** Był jeszcze taki komiks z Thorgalem, ale to było NAPRAWDĘ dawno.
**** Ach, też chcę kląć jak dama. Tego powinni w szkole uczyć!
Profile Image for Nibi.
101 reviews19 followers
September 6, 2024
bardzo czekałom na tę książkę.
i złamało mi serce ogłoszenie, że to ostatnia część cyklu wrocławskiego.
ale wiecie co? Po zakończeniu tutaj myślę o tym ze spokojem, bo przecież nie mogło być inaczej.
mogło być lepiej, zgadzam się z Lobo w całej rozciągłości jeśli chodzi o książkę z dwóch części, przydałoby się tak może ze sto stron więcej, żeby cały emocjonalny ciężar miał szanse odpowiednio wybrzmieć.
ale to, że mogło być lepiej nie znaczy, że nie połknęłom całości w kilka godzin, gryząc palce. Cykl wrocławski to moja ulubiona część twórczości Marty Kisiel, i nawet biorąc pod uwagę wszystkie wady i niedociągnięcia trzepie mnie wszędzie i po całości.
z oceną gwiazdkową wstrzymam się do następnego czytania. Bo wrócę do tej książki, nie raz, nie dwa i nie dziesięć.
po następnym czytaniu, dwa miesiące później (11.05.2020): to mogła być lepsza książka. Zupełnie mi to nie przeszkadza.
594 reviews1 follower
January 4, 2026
Nigdy nie zdarzyło mi się zapuścić w rejony Sowich Gór, ale po lekturze trzeciej części Cyklu Wrocławskiego Marty Kisiel, „Płacz” bardzo chcę to zrobić. Autorka wprowadziła taki klimat w tej książce i podała tyle ciekawych faktów na temat miejsca w którym rozgrywa się akcja, że nabrałam ochoty by zobaczyć to na własne oczy.

Po przeżyciach z poprzedniego lata wydaje się, że drogi sióstr Stern oraz ich ciotki rozeszły się na zawsze. Nic bardziej mylnego. Eleonora przepada jak kamień w wodę i znów zaczynają się dziać rzeczy, które wskazują, że zaginiona potrzebuje pomocy. Dżusi, pani Matylda, Klara i Gerd opuszczają Wrocław, a ich jedynymi tropami są zniszczona pocztówka oraz stara filiżanka. Szybko odkrywają, że Sowie Góry skrywają coś, co potrafi wzburzyć czas. Czy wszyscy wyjdą z tego cało?

Przeczytałam tą książkę w jeden dzień. W sumie nawet w pół. I nie mogłam się od tej historii oderwać. Żałuję, że nie miałam przestrzeni na to by jeszcze raz przeczytać poprzednie dwa tomy przed lekturą trzeciego. Pozapominałam dużo szczegółów, ale to i tak nie przeszkodziło mi wgryźć się w tą fabułę i po prostu płynąć oraz zachwycać się tą historią. Uwielbiam styl autorki. Dba o każdy szczegół. Wszystko jest bardzo obrazowo napisane, więc wyobraźnia podczas czytania pracuje na największych obrotach. Mamy tutaj różne linie czasowe oraz rozdziały pisane z perspektyw wielu bohaterów co ja osobiście w powieściach uwielbiam, bo pokazuje to nam wielowymiarowość tej historii. Oczywiście trzeba też wspomnieć o plastycznych dialogach i wyrazistych postaciach. Nawet Ci drugoplanowi byli dopracowani perfekcyjnie. Cięty język sióstr Bolesnych jest po prostu wisienką na torcie. W ogóle uwielbiam poziom humoru jaki autorka zastosowała w tej książce. Jestem bardzo wybredna jeśli chodzi o ten aspekt, a tutaj pani Kisiel idealnie trafiła w moje gusta. Jeśli chodzi o klimat jaki panuje w powieści to zdecydowanie możemy określić jako historię z dreszczykiem. Było kilka takich momentów, że ciarki przechodziły mi po rękach. Autorka świetnie zbudowała napięcie i te wszystkie fakty oraz tajemnice podziałały na moją wyobraźnię koncertowo. Zakończenie trochę złamało mi serce. Bardzo nie chciałam się żegnać z bohaterami. Ale na osłodę mamy jeszcze opowiadanie „Koniec końców”, które trochę złagodziło to uczucie i wspomnę, że bardzo mi się podobało. Ta książka, nawet jakby nie była pod moim ambasadorstwem to i tak by wpadła do mojego top z tego roku. Cieszmy się, że wydawnictwo Mięta zdecydowało się wydać reedycję tej serii i teraz każdy ma szansę się z nią zapoznać do czego gorąco zachęcam.
Profile Image for Monika Kilijańska.
653 reviews5 followers
March 31, 2020
Trzeci tom cyklu wrocławskiego to ponowne spotkanie z wszystkimi Bolesnymi, Przygodami i Sternami. Pewnie można by było przeczytać ją i zrozumieć jako samodzielne dzieło, ale gorąco polecam zrobić jak ja: zabrać się od razu za całą trylogię, najlepiej od razu. I polecam też zaopatrzyć się w jakąś książkę historyczną, najlepiej o obozach koncentracyjnych i nazistowskim projekcie Riese, mapę Wrocławia i Gór Sowich oraz herbaty, dużo herbaty, bo to będzie wciągająca przygoda, a odwodnić się nie wypada. Bo trzecia część to klamra spinająca wszystkie tomy w logiczną, choć dość pokręconą, całość.

Zaczynamy z przytupem, czyli wywracając porządek, jak w dobrych kryminałach czy horrorach bywa. Oto poukładana Eleonora rzuca wszystko i wyjeżdża w Bieszczady, tfu, nie, w Góry Sowie. Dokładniej do Jedlinki-Zdroju. Na kurację sanatoryjną? Nic bardziej mylnego! Romansik? Może, bo rzeczywiście poznaje kogoś, ale potem znika. I nikt nie wie gdzie jest. Psychopomp zniknął, dlatego kiedy w telefonie sióstr Bolesnych znów odzywają się głosy, kobiety wiedzą już, że dzieje się coś złego. A co należy zrobić przed wyruszeniem, jak mawia poradnik Baldur’s Gate? Zebrać drużynę! Takim dream team są Bolesna sztuk jeden, Stern sztuk dwa, zegarmistrz sztuk jeden i Karolek. Wszyscy w czołgowozie brnącym przez niewytłumaczalną śnieżycę. Za kierownicą nabuzowana hormonami po kokardkę Dżusi, rzucająca kur… przekleństwami. Gdzie przedzierają się przez anomalię pogodową? Ano do pałacu porcelanowego w Jedlince.

Ale gdybyście byli smutni, że rzecz dzieje się tym razem w teraźniejszości to nie, nie dzieje. Marta Kisiel sprytnie nazwała część rozdziałów jako Teraz, a część jako Potem, ale to potem jest zarówno podczas II Wojny Światowej, jak i po niej, więc bądźcie czujni. W tymże pałacu zobaczą więcej niż chcieli, a my będziemy mogli pozwiedzać nie tylko jego wnętrze, ale i ciekawa sieć bunkrów czy przejść. Miłośnicy urbexów i historycznych zagadek będą zadowoleni!

Tym razem, jak w „Toń”, też będziemy nurkować w czasie, lecz nie tak blisko dna, bo szaleństwo dzieje się na powierzchni, a czasem nawet wyłazi jak fala na zewnątrz. To stąd wzięły się wszelkie duchy i mrożące historie o pałacu. Okazuje się bowiem, że sprawa jest grubsza o tysiące trupów, a przyszłość może zostać nimi równie gęsto usiana, jeśli nasza drużyna nie zrobi co trzeba.
Więcej na https://konfabula.pl/cykl-wroclawski-...
Profile Image for Zuzanna Czerniak-Kloc.
67 reviews
June 1, 2020
Przekonałam się już wielokrotnie, że po książki Marty Kisiel mogę sięgać w ciemno. Jej nazwisko na okładce to dla mnie gwarancja ciekawej fabuły, niebanalnych bohaterów i genialnego poczucia humoru. Dlatego gdy tylko zobaczyłam na liście premier "Płacz", nie miałam wątpliwości, że muszę go przeczytać.

Po ostatnich dramatycznych wydarzeniach siostry Bolesne starają się pogodzić z losem i przystosować do warunków zwyczajnego życia. Wygląda jednak na to, że normalność nijak nie idzie z nimi w parze. Pewnego dnia w słuchawce telefonu znów zaczynają rozbrzmiewać głosy, a wśród nich jeden bardzo dobrze im znany. Matylda, Gerd, Dżusi i Karolek wyruszają na pomoc Eleonorze. Najpierw muszą ją jednak zlokalizować. Jedyny trop - zniszczona pocztówka - prowadzi ich do małego pensjonatu w Jedlince-Zdroju. Czy zdążą dotrzeć do dziewczyny nim ta utonie w odmętach czasu?

Na poczuciu humoru Marty Kisiel jak zwykle się nie zawiodłam. To jedna z niewielu autorek, które za każdym razem potrafią wywołać u mnie napady śmiechu. Tym razem jednak było też bardzo poważnie. Historia Jurka Dobrzynia, porcelanowego pałacu i Riese głęboko porusza i przyprawia o ciarki. A widma niemieckich żołnierzy maszerujące przez środek miasteczka w śnieżnej zamieci to dopiero początek. W Górach Sowich czyha bowiem zło tak potężne, że potrafi wydobywać tragiczną przeszłość na powierzchnię czasu i zapętlać go. Tak aby móc żywić się ludzką krzywdą i cierpieniem bez końca, wciąż na nowo.

Fabuła powieści została dopracowana w najmniejszych szczegółach. Czytając, miałam wrażenie, że nie znalazło się tam ani jedno zbędne zdanie. Aktualne wydarzenia uwikłały bohaterów w skomplikowaną i niezwykle smutną historię z przeszłości. Poprowadzenie akcji w taki sposób, by teraźniejszość i czasy drugiej wojny światowej tak płynnie się przenikały, to po prostu mistrzostwo. Z każdym kolejnym rozdziałem tajemnice wciągały mnie coraz bardziej, a zwroty akcji nie pozwalały oderwać się od lektury.

Powieść "Płacz", zamykająca tzw. cykl wrocławski, to kawał dobrej lektury. To przede wszystkim świetny pomysł na fabułę, poprowadzoną tak, że trzyma w napięciu do ostatnich chwil. A w połączeniu z niezawodnym poczuciem humoru autorki tworzy opowieść, po którą zdecydowanie warto sięgnąć. Nawet jeśli nie czytało się poprzednich tomów (ja wciąż mam przed sobą "Toń", która patrzy na mnie z wyrzutem z półki). Wielbicielom Marty Kisiel i miłośnikom fantastyki polecam z całego serca!
Profile Image for Sylwka (unserious.pl).
718 reviews47 followers
October 9, 2022
Płacz Marty Kisiel to długo wyczekiwane, choć niestety już ostatnie spotkanie z całą plejadą gwiazd. ;) Począwszy od najjaśniejszej Dżusi Stern, przez Eleonorę, Klarę i siostry Bolesne na Karolku, Gerdzie i tajemniczym Ramzesie kończąc. Co przyniesie ze sobą ta ostatnia wyprawa w czasie i czy „zamknie za sobą drzwi”? O tym dwa słowa poniżej. ;)

Na ratunek Eleonorze.
Dżusi, która właśnie stoi u progu nowego wyzwania odbiera bardzo dziwne, nie do końca głuche telefony. Również siostry Bolesne, Jadwiga i Matylda, które próbują nauczyć się żyć w duecie, ponownie słyszą głosy w słuchawce „głuchego na niezwykłości” aparatu. Nie zwiastuje to nic dobrego. Dlatego też tchnięte złym przeczuciem mojry zbierają ekipę, do której dołączają nieco podpity ostatnio zegarmistrz Gerd, Klara i oczywiście Dżusi z Karolkiem.

Czy wyprawa w Góry Sowie przyniesie wyzwolenie i odpowiedzi na nurtujące pytania oraz pozwoli ocalić Eleonorę? I gdzie do diabła podział się Ramzes, gdy jest najbardziej potrzebny?

Tajemnice i „podnoszenie się z gruzów”.
To była kolejna niezwykła, choć mroczna podróż w czasie, okraszona elementami historycznymi i dużą dawką tajemnic.

Podróż, która pod przykrywką poszukiwania śladów zaginionego nastolatka pokazała, jak wielką wartością w naszym życiu jest rodzina i przyjaciele. Dała również sygnał do „podnoszenia się z gruzów”. Gdyż nie można całe życie roztrząsać błędów, trzeba się z nich otrząsnąć i po prostu, choć nie jest to łatwe, „ruszyć do przodu”.

A to piękne przesłane zostało zawarte w niesamowitej odmalowanej scenerii Gór Sowich, wspaniale połączonej z przerażającą historią o duchach i wciąż budzącą wypieki na twarzy legendą o Riese.

Dżusi and her show. ;)
Jakby samej otoczki było mało, to bohaterowie również stanęli na wysokości zadania. Każdy z nich odgrywał niebanalną rolę, wzbudzał emocje i czasem uśmiech na twarzy. Jednak bezsprzecznie całe show ostatniej odsłony cyklu skradła Dżusi, która swoją energią i temperamentem mogłaby sama góry przenosić. ;)

Więcej nie zdradzę, bo zepsułabym Wam całą radość odkrywania. Ze swojej strony dodam tylko, że Płacz Marty Kisiel to bardzo dobre i zamknięte zakończenie całej serii, a Ałtorka po raz kolejny zasługuje na oklaski za to, jak pięknie potrafi łączyć świat realny z fikcyjnym i pisać o emocjach. Polecam gorąco!

P.S. A gdzie w tym wszystkim jest Ramzes, musicie dowiedzieć się sami. ;) :D

http://unserious.pl/2020/03/placz/
Profile Image for żyrafaczyta.
397 reviews8 followers
December 24, 2025
„Płacz” Marty Kisiel to ten rodzaj literackiej przyjemności, który z pełną świadomością wrzuca się do szufladki guilty pleasure – i absolutnie nie ma z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia. Dlatego moment premiery trzeciego tomu „Cyklu wrocławskiego” był dla mnie sygnałem jednoznacznym: trzeba czytać, i to natychmiast. I, na szczęście, Marta Kisiel po raz kolejny nie zawiodła.

Już od pierwszych stron widać, że autorka doskonale panuje nad swoim stylem. Język jest lekki, naturalny i bardzo przyjemny w odbiorze, a narracja płynie tak swobodnie, że kartki same się przewracają. Dialogi brzmią autentycznie, nie są ani przerysowane, ani sztuczne – dokładnie takie, jakie powinny być w historii mocno osadzonej w emocjach i relacjach międzyludzkich.

Fabuła stanowi bezpośrednią kontynuację poprzedniego tomu, ale jednocześnie wprowadza sporo nowości. Tym razem śledzimy losy już tylko dwóch sióstr Bolesnych oraz kobiet z rodziny Stern. Autorka przenosi czytelnika w Góry Sowie, gdzie przeszłość i teraźniejszość przenikają się w sposób niepokojąco naturalny. Eleonora, Dżusi, Klara i pozostali bohaterowie muszą zmierzyć się nie tylko z dawnymi wydarzeniami, ale też z konsekwencjami wyborów, których nie da się już cofnąć.

To, co szczególnie zasługuje na uwagę, to umiejętność budowania napięcia. Marta Kisiel prowadzi historię pewną ręką, stopniowo odsłaniając kolejne warstwy opowieści. Czytelnik nie ma ochoty odkładać książki choćby na chwilę – ciekawość zwycięża rozsądek, a „jeszcze jeden rozdział” szybko zamienia się w „jeszcze pięć”. Ogromnym atutem jest też sposób ukazywania emocji bohaterów: każdy z nich musi się z czymś zmierzyć, coś wybaczyć albo coś zaakceptować. Te wewnętrzne zmagania są wiarygodne i poruszające, a momentami potrafią naprawdę połamać serce.

Akcja jest dynamiczna, nie ma tu dłużyzn ani zbędnych przestojów, a finał – bardzo ciekawy i satysfakcjonujący – zostawia czytelnika z poczuciem, że dokładnie taki był potrzebny.

Dodatkowym smaczkiem jest opowiadanie zamieszczone na końcu książki, które rzuca nowe światło na postać Dżusi. Nie zdradzając szczegółów: zdecydowanie warto po nie sięgnąć, ale dopiero po lekturze całego trzeciego tomu.

Na uwagę zasługują również bohaterowie – wyraziści, różnorodni, z jasno zarysowanymi motywacjami. Łatwo się z nimi utożsamić, łatwo ich polubić, a obserwowanie ich losów sprawia autentyczną przyjemność.

Podsumowując: „Płacz” to kolejna bardzo udana odsłona „Cyklu wrocławskiego”. Seria, która zabiera czytelnika w świat Mojr, splątanych losów i podróży między czasami, wciąga bez reszty i zostaje w głowie na długo po zakończeniu lektury. Zdecydowanie warto dać się jej porwać – polecam z pełnym przekonaniem.
Profile Image for Patrycja Burdzińska.
418 reviews4 followers
December 23, 2025
Pora rozstać się z cyklem wrocławskim.
I muszę przyznać, że ciężko mi jest pożegnać się z bohaterami, których zdążyłam poznać bliżej, polubić, zżyć się z nimi.

Nie tylko ze względu na to, że sama jestem Wrocławianką, obecnie mieszkającą bliżej okolic z trzeciego tomu 🤫 ale przede wszystkim autorka tak wykreowała postacie, że są niezwykle realistyczne.

Popełniają błędy, mają wady i zalety, gubią się, nie wiedzą wszystkiego (no może poza Karolkiem).

Apropo Karolka - Pani autorko, poważnie? 😭

W tym tomie kręcimy się wokół projektu Riese więc powiem Wam w tajemnicy, że sama się tym interesuje od dawna, w ogóle nie tylko projektem Riese ale okresem drugiej wojny światowej.

A jako, że mieszkam rzut beretem od Książa i Gór Sowich to nie raz byłam eksplorować tereny, podziemia i okolice.

Więc wydarzenia z książki niejako same miały podsuwane obrazy z mojej pamięci i wczułam się w fabułę błyskawicznie.

Błyskawicznie także mi minęła całość książki, chciałoby się więcej i więcej, nie mogłam się oderwać, nie mogłam się nasycić.

Wszystko było tak magnetyzujące, że przenikało mi do serca i umysłu, zostając q pamięci dłużej w cały czas intensywnie rozmyślam dlaczego się wydarzyło wszystko tak a nie inaczej, czemu już muszę pożegnać ulubieńców i dlaczego to się wydawało, jakby minęła zaledwie chwila od otworzenia pierwszych stron.

Siostry Bolesne w okrojonym składzie znów muszą ruszyć na ratunek, tym razem Eleonorze.
Tylko gdzie ona jest?

Na to pytanie mógłby odpowiedzieć strzygoń Ramzes, jednak problem jest taki, że on również zniknął...

Odnajdując Eleonorę paczka nietypowych przyjaciół trafia na coś jeszcze...
Tajemnice przeszłości, starodawne niebezpieczeństwo i nakładające się okresy czasowe skumulowane w jednym miejscu...
A to nie wszystko, bo na sam koniec autorka mnie zaskoczyła z tożsamością pewnej osoby, na szczęście ktoś czuwał nad chłopakiem i udało się uniknąć pewnego losu...
A z drugiej strony ciekawa jestem co by się wydarzyło, gdyby młody nie zdecydował się pozbyć drugiej części siebie.

Pióro autorki zawsze uważałam za lekkie i przyjemne w odbiorze i to się nie zmieniło, nadal mogę łyżkami jeść.
Profile Image for Ksiazkowa_dieta.
117 reviews3 followers
December 2, 2025
Po niezapomnianych wakacjach pełnych przygód i odkrywania rodzinnych tajemnic, żadna z sióstr Stern nie ma ochoty na towarzystwo ciotki Klary. Dżusi z Karolkiem wracają na studia, a Eleonora pakuje się i wyjeżdża. Miesiąc później Klara i młodsza z sióstr zostają zasypane połączeniami pełnych trzasków i szumów. Dopiero Matylda Bolesna wychwytuje w nich wołanie o pomoc Eleonory, zagubionej w czasie ☕️⏱️

Dżusi, Karolek, Klara, Gard i pani Matylda ruszają na poszukiwania ciała Eleonory zanim ta na dobre przepadnie w czasie. Tylko, że im bliżej miejsca, w którym prawdopodobnie przebywa dziewczyna, tym więcej pytań, a coś lub ktoś ewidentnie zaburzył czas i tylko wielka śnieżyca chroni ludzi przed zobaczeniem widm z przeszłości ☕️⏱️

To ostatni tom cyklu wrocławskiego, który łączy w treści bohaterów z poprzednich części - mamy tu kilka scen i wspomnień o Salci i Niedasiu, które naprawdę poprawiły mi humor (moja przygoda z autorką zaczęła się właśnie od Nomen Omen!) ☕️⏱️

Mimo, że w treści pojawia się kilka zabawnych momentów, to jednak najbardziej przygnębiająca część z cyklu, a tytuł to taka zapowiedź tego co nas czeka, o czym często wspomina autorka. Mam wrażenie, że ze strony na stronę przepaść między bohaterami się pogłębia i tylko Karolek z Dżusi dają nadzieję na szczęśliwe zakończenie ("Koniec końców" widzę cię, ale wolę cię ignorować 👀) ☕️⏱️

Autorka tym razem zabrała nas poza Wrocław, dokładniej Góry Sowie, zarówno w to miejsce (trochę też pod), jak i w jego historię! Jestem pod wrażeniem jak umiejętnie wplątała prawdziwe wydarzenia w te z jej wyobraźni! A przy okazji tak bardzo pobudziła moją ciekawość, że już powoli planuję zwiedzanie całego kompleksu Riese ☕️⏱️

Przykro mi, że to już koniec historii zarówno sióstr Stern jak i sióstr Bolesnych, bo naprawdę się do nich przywiązałam. Cieszę się, że przy okazji wznowienia dostaliśmy dodatkowe opowiadania, które dzieje się 13 lat po wydarzeniach z głównej historii, jednak muszę przyznać, że połamało mi ono serce do końca! ☕️⏱️

Jeśli lubicie książki fantastyczne z odrobiną historii, bardzo polecam! ☕️⏱️
Profile Image for jeszczejednastrona.
27 reviews
December 14, 2025
☘️Po wydarzeniach z „Toni” każdy dochodzi do siebie na swój sposób, więc drogi sióstr Stern, ich ciotki i reszty ekipy się rozeszły. Gdy pojawiają się tajemnicze telefony, muszą znów się spotkać i kolejny raz ratować sytuację.

☘️Styl Mary Kisiel, jak zawsze, jest lekki i przyjemny. Historia od początku angażuje i zaciekawia, a akcja szybko nabiera tempa. Barwni bohaterowie i zabawne momenty sprawiają, że książkę czyta się błyskawicznie. Jeśli znacie poprzednie części, bez trudu domyślicie się, czego można się spodziewać, ponieważ ta powieść ma podobną strukturę i nie wprowadza wielu nowych elementów.

☘️Tym razem akcja przenosi się w Góry Sowie. Podobał mi się ten zabieg, zwłaszcza sceny, w których mogliśmy poznać historię tego regionu.

☘️Najmocniejszym elementem historii są Dżusi i Karolek. To zdecydowanie mój ulubiony duet. Zawsze kiedy pojawiają się na kartach książki, wiele się dzieje i jest naprawdę zabawnie. Pozostali bohaterowie nadal wypadają dobrze, jednak ta dwójka ich wyraźnie przyćmiewa.

☘️Momentami wydarzenia robiły się chaotyczne. Nie zawsze wiedziałam, co dokładnie się dzieje ani w jakim momencie czasowym znajdują się bohaterowie, co wytrącało mnie z rytmu.

☘️Opowiadanie „Koniec końców” chyba podobało mi się bardziej niż „Płacz”. Zaskakuje, ma mocny plot twist i pokazuje, co dalej dzieje się u bohaterów.

☘️W podziękowaniach autorka wspomina, że nie planowała pisać trzeciego tomu, i rzeczywiście trochę to czuć, bo historia mogła zakończyć się na „Toni”. To dla mnie najsłabsza część serii, jednak mimo wszystko dobrze się przy niej bawiłam i cieszę się, że powstała, ponieważ pozwoliła nam jeszcze raz spotkać ulubionych bohaterów.

[Współpraca reklamowa z @wydawnictwo_mieta ]

Ocena: 7/10
Profile Image for Magdalena Wajda.
499 reviews21 followers
March 13, 2020
Trzecia część serii wrocławskiej, domykająca trylogię. Dolny Śląsk sam w sobie jest regionem fascynującym, pełnym pałaców, intrygujących budowli i związanych z nimi legend. W czasie II wojny był w dodatku terenem intensywnych a dziwnych działań prowadzonych przez hitlerowców. Nie wiem, ile z was słyszało o kompleksie Riese, podziemnych umocnień, wręcz miast. Do dziś nie wiadomo, jaki był dokładnie cel ich powstania, co tam ukrywano lub wytwarzano. No i w ten teren Marta Kisiel wpuszcza swoich bohaterów, trzy Sternówny i panią Matyldę. Czy z tego może wyniknąć coś dobrego?

Po dramatycznych wydarzeniach kończących "Toń" każda ze Sternówien zmaga się ze swoimi problemami oddzielnie. Eleonora wyjechała, zniknęła. Klara nie wie, gdzie się podziała. Ale w pewnym momencie telefony Klary, Dżusi i telefon u sióstr Bolesnych zaczynają dzwonić, w słuchawce odzywają się głosy z głębi czasu, a wśród nich słychać Eleonorę, mówiącą "nie mogę wrócić". Kiedy już uda się ustalić, dokąd wyjechała Eleonora, wyrusza po nią wyprawa ratunkowa. Ale przyprowadzenie jej na właściwą stronę czasu nie będzie końcem opowieści, zaledwie przygrywką...

Bardzo to jest dobre. Co prawda tym razem nie wywołało u mnie aż takich emocji, jak historia zawarta w "Toń", ale czytało się doskonale i wciągało. Wielkie brawa dla autorki, która potrafi połączyć motywy czysto fantastyczne z mitologicznymi i z historią najnowszą i to tak, że wychodzi z tego mieszanka wybuchowa. Parę lat temu zwiedzaliśmy częściowo kompleks Riese, który naprawdę robi niesamowite wrażenie i chwilami skóra na człowieku cierpnie. Jak się czyta to, co Marta Kisiel wymyśliła na jego temat, to ta skóra też cierpnie.
Displaying 1 - 30 of 55 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.