What do you think?


Quo vAIdis
Od programów sprytniejszych od swoich twórców po jednorożce rysowane przez sieci neuronowe – jest tu wszystko, czego potrzeba, by samodzielnie myśleć o AI. Autor nie moralizuje, tylko grzebie, dziwi się i pokazuje, jak działa świat opisywany równaniami i kodem. To jedna z tych książek, po których świat widzi się trochę wyraźniej.
320 pages, Paperback
First published October 29, 2025
Ratings & Reviews
Friends & Following
Create a free account to discover what your friends think of this book!
Community Reviews
Displaying 1 - 30 of 120 reviews
November 9, 2025
Książkę Andrzeja Dragana można czytać na dwa sposoby. Z jednej strony to przystępne wprowadzenie do świata sztucznej inteligencji, z drugiej - manifest poglądów autora na temat jej potencjału i przyszłości.
Trzeba przyznać, że Dragan pisze lekko i z dużym wyczuciem. Potrafi tłumaczyć złożone koncepcje w sposób zrozumiały, a jego analogie często trafiają w punkt. Jeśli ktoś chce dowiedzieć się, czym są sieci neuronowe i jak w ogólnym zarysie działają LLMy - ta książka sprawdzi się bardzo dobrze. To przyjemna lektura, która pobudza wyobraźnię, zachęca do dalszych poszukiwań i stawiania pytań.
Problemy zaczynają się wtedy, gdy Dragan przechodzi od opisu do opinii. Momentami ma się wrażenie, że jeśli nie jesteś techno-optymistą (albo fizykiem), to z definicji się mylisz. W książce pojawia się sporo tonu wyższości wobec osób, które mają wątpliwości wobec nieograniczonego rozwoju AI.
Paradoksalnie, sam autor nie unika błędów, przed którymi przestrzega. Z jednej strony krytykuje antropomorfizowanie sztucznej inteligencji, z drugiej - zaczyna książkę od teorii "Samolubnego genu" Dawkinsa, która sama w sobie jest metaforą obdarzoną cechami ludzkimi. Dragan ostrzega przed nadawaniem maszynom ludzkich cech, ale jednocześnie przypisuje AI zdolność samorozwoju - czyli dokładnie to, co w nas samych wynika z emocji i instynktów.
W książce często powtarza się hipoteza, że AI wkrótce nas przewyższy, bo szybciej znajduje analogie i rozwiązuje problemy. Tyle że bazowanie na jednym kryterium w kontekście oceny wyższości jest sporym uproszczenim. Ludzki mózg działa w czasie rzeczywistym przetwarzając bodźce napływające z otoczenia i jednocześnie rozwiązując postawione przed nim zadania, zużywając przy tym o rzędy wielkości mniej energii. Czy z tego punktu widzenia naprawdę można mówić o "przewadze" AI?
"Quo vAIdis" to książka ciekawa i pouczająca, ale nie pozbawiona sprzeczności. Intryguje, gdy tłumaczy, jak działa AI, i irytuje, gdy próbuje wyciągać filozoficzno-futurologiczne wnioski. Dla jednych będzie inspirującym wprowadzeniem w świat AI, dla innych techno-optymistycznym manifestem.
Tak czy inaczej, warto przeczytać. Choćby po to, by samemu odpowiedzieć sobie na pytanie, czy rzeczywiście "łączenie kropek" wystarczy, by nazwać coś inteligencją.
Merytorycznie 5/5
Publicystycznie 2/5
Ostatecznie 3/5
Trzeba przyznać, że Dragan pisze lekko i z dużym wyczuciem. Potrafi tłumaczyć złożone koncepcje w sposób zrozumiały, a jego analogie często trafiają w punkt. Jeśli ktoś chce dowiedzieć się, czym są sieci neuronowe i jak w ogólnym zarysie działają LLMy - ta książka sprawdzi się bardzo dobrze. To przyjemna lektura, która pobudza wyobraźnię, zachęca do dalszych poszukiwań i stawiania pytań.
Problemy zaczynają się wtedy, gdy Dragan przechodzi od opisu do opinii. Momentami ma się wrażenie, że jeśli nie jesteś techno-optymistą (albo fizykiem), to z definicji się mylisz. W książce pojawia się sporo tonu wyższości wobec osób, które mają wątpliwości wobec nieograniczonego rozwoju AI.
Paradoksalnie, sam autor nie unika błędów, przed którymi przestrzega. Z jednej strony krytykuje antropomorfizowanie sztucznej inteligencji, z drugiej - zaczyna książkę od teorii "Samolubnego genu" Dawkinsa, która sama w sobie jest metaforą obdarzoną cechami ludzkimi. Dragan ostrzega przed nadawaniem maszynom ludzkich cech, ale jednocześnie przypisuje AI zdolność samorozwoju - czyli dokładnie to, co w nas samych wynika z emocji i instynktów.
W książce często powtarza się hipoteza, że AI wkrótce nas przewyższy, bo szybciej znajduje analogie i rozwiązuje problemy. Tyle że bazowanie na jednym kryterium w kontekście oceny wyższości jest sporym uproszczenim. Ludzki mózg działa w czasie rzeczywistym przetwarzając bodźce napływające z otoczenia i jednocześnie rozwiązując postawione przed nim zadania, zużywając przy tym o rzędy wielkości mniej energii. Czy z tego punktu widzenia naprawdę można mówić o "przewadze" AI?
"Quo vAIdis" to książka ciekawa i pouczająca, ale nie pozbawiona sprzeczności. Intryguje, gdy tłumaczy, jak działa AI, i irytuje, gdy próbuje wyciągać filozoficzno-futurologiczne wnioski. Dla jednych będzie inspirującym wprowadzeniem w świat AI, dla innych techno-optymistycznym manifestem.
Tak czy inaczej, warto przeczytać. Choćby po to, by samemu odpowiedzieć sobie na pytanie, czy rzeczywiście "łączenie kropek" wystarczy, by nazwać coś inteligencją.
Merytorycznie 5/5
Publicystycznie 2/5
Ostatecznie 3/5
December 28, 2025
Większość kwestii już znałem, czy to z przeszłego-niedoszłego doktoratu z informatyki technicznej, czy po prostu interesując się tematem w ostatnich miesiącach/latach. Odejmując jednak ten mankament i patrząc na Quo vAIdis jako tekst popularnonaukowy skierowany do szerszego niż ścisło-techniczne grona, mamy naprawdę solidną pozycję, która zarówno skutecznie wprowadza w temat jak i stanowi dobry punkt wyjścia do dalszego zgłębiania go we własnym zakresie. Dodatkowo spodobał mi się styl Dragana, który dotąd nie zawsze przekonywał mnie w wypowiedziach (czy nawet wykładach, bo pewnego grudniowego dnia przyszedł od do nas gościnnie na zajęcia), a tutaj wygładzony do formy pisemnej daje poczucie uczestniczenia w angażującej rozmowie (w barze (przy piwie, nawet jeśli bezalkoholowym)), więc nie wykluczam nadrobienia jego innych książek!
December 16, 2025
Czekam na AGI.
Ocena: 3,0.
Ocena: 3,0.
January 18, 2026
takie to niezle czytadło 5/10
główny problem ze nie wiem komu miałbym ją polecić, bo wydaje mi się że kim byś nie był, to jest 67 innych pozycji, które powinieneś przeczytać przed tą
dla osób, które mają jakiekolwiek pojęcie o stronach technicznych i pozatechnicznych w tematyce ai, czyli a) są w stanie zrozumieć aparat matematyczny i algorytmike z nią związane b) są świadome tego czym jest a czym nie jest, jaki wpływ wywiera na nasze społeczeństwo etc -- pierwsza połowa okaże się byc po prostu przypomnieniem co się działo od 2017 w branży ai w postaci dosyć luźno uszeregowanych anegdot, przykładów i historii nakierowanych bardziej na laika. druga połowa będzie okazja żeby przypomnieć sobie/ogarnąć takie pojęcia jak stochastyczny spadek gradientu, czy propagacja wsteczna. tak czy owak, wartość według mnie dosyć znikoma, ale no nadal wyższa niż wygładzanie sobie pofaldowan na mózgownicy kolejna sesja reelsow
dla osób o niskim pojęciu o ai (tu za przykład wezmę sobie swojego pociesznego wujaszka idiotę, który przy świątecznym stole jak mantrę powtarzał, że to ai to nic więcej niż bardzo skomplikowany program, więc o inteligencji w tym kontekście nie mamy prawa mówić, notabene zdanie wcale często w jakichś wariantach kontrowane też w owej książce): myślę że pożytek z przeczytania potencjalnie jeszcze niższy albo nawet przeczytanie może okazać się szkodliwe.
szkodliwość może wynikać z bezmyslnego papugowania albo negowania tresci, bez jej faktycznego zrozumienia. jednym z ważniejszych przeslan wydaje mi się być odpowiedź na jedno z postawionych pytań dotyczących w skrócie, czy ai tylko recytuje, czy rozumuje, która brzmi: To zależy. wydaje mi się, że niewielu laików, którym ta książka w ręce wpadnie, zastosuje się do tej naczelnej dla mnie myśli, która postuluje o rezerwę w wydawaniu opinii o przedstawionym zagadnieniu, gdyż pod kopcem kolejnych przykładów o rozpoznawaniu kotkow i piesków i nawiązań do kariery nauczyciela akademickiego dracego lacha z głupoty studentów, realnej konwersacji o aspektach socjologicznych, społecznych, poznawczych, światopoglądowych czy wreszcie, zgodnie z tytułem - dokąd to w ogóle zmierza, jak ai oddzialowuje na terazniejszosc i przyszłość tu nie uświadczymy.
co pozostaje? ponownie, zbiór anegdot i ciekawostek, którymi można się flexowac do kotleta, aparat matematyczny raczej znudzi niż zainspiruje.
o, gdybym miał podsumować jednym zdaniem, to ta książka to taki w chuj rozwleczony artykuł ze Świata Wiedzy, tylko napisany przez popularyzatora nauki z większą renoma i warsztatem niż random z redakcji która placi 400 stówy za temat na okładkę
główny problem ze nie wiem komu miałbym ją polecić, bo wydaje mi się że kim byś nie był, to jest 67 innych pozycji, które powinieneś przeczytać przed tą
dla osób, które mają jakiekolwiek pojęcie o stronach technicznych i pozatechnicznych w tematyce ai, czyli a) są w stanie zrozumieć aparat matematyczny i algorytmike z nią związane b) są świadome tego czym jest a czym nie jest, jaki wpływ wywiera na nasze społeczeństwo etc -- pierwsza połowa okaże się byc po prostu przypomnieniem co się działo od 2017 w branży ai w postaci dosyć luźno uszeregowanych anegdot, przykładów i historii nakierowanych bardziej na laika. druga połowa będzie okazja żeby przypomnieć sobie/ogarnąć takie pojęcia jak stochastyczny spadek gradientu, czy propagacja wsteczna. tak czy owak, wartość według mnie dosyć znikoma, ale no nadal wyższa niż wygładzanie sobie pofaldowan na mózgownicy kolejna sesja reelsow
dla osób o niskim pojęciu o ai (tu za przykład wezmę sobie swojego pociesznego wujaszka idiotę, który przy świątecznym stole jak mantrę powtarzał, że to ai to nic więcej niż bardzo skomplikowany program, więc o inteligencji w tym kontekście nie mamy prawa mówić, notabene zdanie wcale często w jakichś wariantach kontrowane też w owej książce): myślę że pożytek z przeczytania potencjalnie jeszcze niższy albo nawet przeczytanie może okazać się szkodliwe.
szkodliwość może wynikać z bezmyslnego papugowania albo negowania tresci, bez jej faktycznego zrozumienia. jednym z ważniejszych przeslan wydaje mi się być odpowiedź na jedno z postawionych pytań dotyczących w skrócie, czy ai tylko recytuje, czy rozumuje, która brzmi: To zależy. wydaje mi się, że niewielu laików, którym ta książka w ręce wpadnie, zastosuje się do tej naczelnej dla mnie myśli, która postuluje o rezerwę w wydawaniu opinii o przedstawionym zagadnieniu, gdyż pod kopcem kolejnych przykładów o rozpoznawaniu kotkow i piesków i nawiązań do kariery nauczyciela akademickiego dracego lacha z głupoty studentów, realnej konwersacji o aspektach socjologicznych, społecznych, poznawczych, światopoglądowych czy wreszcie, zgodnie z tytułem - dokąd to w ogóle zmierza, jak ai oddzialowuje na terazniejszosc i przyszłość tu nie uświadczymy.
co pozostaje? ponownie, zbiór anegdot i ciekawostek, którymi można się flexowac do kotleta, aparat matematyczny raczej znudzi niż zainspiruje.
o, gdybym miał podsumować jednym zdaniem, to ta książka to taki w chuj rozwleczony artykuł ze Świata Wiedzy, tylko napisany przez popularyzatora nauki z większą renoma i warsztatem niż random z redakcji która placi 400 stówy za temat na okładkę
November 8, 2025
Andrzej Dragan tym razem napisał książkę nie o fizyce, ale o swojej najnowszej "zajawce", czyli AI w ogóle i Generative AI w szczególności. Jak mu poszło?
- dalej jest to typowe pióro Dragana, które znamy i lubimy - czyli na luzie, bez nadęcia i z bardzo charakterystycznym poczuciem humoru
- Andrzej jest jaki jest - generalnie tłumaczy, ale jak mu się nie chce, albo ma widzimisię, to nie tłumaczy ;) - więc książka ma dużo "smaczków" między linijkami, które nie każdy wyłapie - przez co, nie ukrywam, czytało się ją jeszcze przyjemniej
- w książce jest dużo o dość autorskich eskperymentach, które sam autor przeprowadza na LLMach (i czasami publikuje je na X/Twitterze) - zazwyczaj są to naprawdę nieszablonowe pomysły, więc zdecydowanie nie jest to typowa ksiażka o Gen AI
- jest trochę filozoficznej spekulacji o tym czym jest inteligencja, o tym czy należy mocniej/mniej doceniać obecne modele; ale jest też dosyć długie wytłumaczenie natury modeli (jak one działają) - i właśnie z tą ostatnią częścią miałem największy problem: mimo tego, że AD stara się to robić po swojemu ("na jabłkach"), to nie jestem przekonany, że jest w tym bardziej skuteczny niż dowolny inny aktor - gdybym nie znał szczegółów z innych źródeł, to nie mam przekonania, że dzięki temu opisowi faktycznie zrozumiałbym to co autor chce przekazać; po prostu nie mogłem się oprzeć, że tę przestrzeć możnaby w książce wykorzystać lepiej ...
- mało w Quo vAIdis czystych gdybań i spekulacji - autor nie bawi się w zgadywanki, tylko faktycznie stara się opierać na empiryce -> za to bezwględnie szacun się należy
Ogólnie rzecz biorąc - jak to przy Draganie - bawiłem się bardzo dobrze. Może nie tak jak przy Kwantechiźmie (z fizyki nie czuję się tak mocny jak z sieci neuronowych i transformerów ;>), ale Andrzej Dragan utrzymuje wysoki poziom swoich książek, gdzie stale challenge'uje czytelnika intelektualnie - i tak ma być :)
- dalej jest to typowe pióro Dragana, które znamy i lubimy - czyli na luzie, bez nadęcia i z bardzo charakterystycznym poczuciem humoru
- Andrzej jest jaki jest - generalnie tłumaczy, ale jak mu się nie chce, albo ma widzimisię, to nie tłumaczy ;) - więc książka ma dużo "smaczków" między linijkami, które nie każdy wyłapie - przez co, nie ukrywam, czytało się ją jeszcze przyjemniej
- w książce jest dużo o dość autorskich eskperymentach, które sam autor przeprowadza na LLMach (i czasami publikuje je na X/Twitterze) - zazwyczaj są to naprawdę nieszablonowe pomysły, więc zdecydowanie nie jest to typowa ksiażka o Gen AI
- jest trochę filozoficznej spekulacji o tym czym jest inteligencja, o tym czy należy mocniej/mniej doceniać obecne modele; ale jest też dosyć długie wytłumaczenie natury modeli (jak one działają) - i właśnie z tą ostatnią częścią miałem największy problem: mimo tego, że AD stara się to robić po swojemu ("na jabłkach"), to nie jestem przekonany, że jest w tym bardziej skuteczny niż dowolny inny aktor - gdybym nie znał szczegółów z innych źródeł, to nie mam przekonania, że dzięki temu opisowi faktycznie zrozumiałbym to co autor chce przekazać; po prostu nie mogłem się oprzeć, że tę przestrzeć możnaby w książce wykorzystać lepiej ...
- mało w Quo vAIdis czystych gdybań i spekulacji - autor nie bawi się w zgadywanki, tylko faktycznie stara się opierać na empiryce -> za to bezwględnie szacun się należy
Ogólnie rzecz biorąc - jak to przy Draganie - bawiłem się bardzo dobrze. Może nie tak jak przy Kwantechiźmie (z fizyki nie czuję się tak mocny jak z sieci neuronowych i transformerów ;>), ale Andrzej Dragan utrzymuje wysoki poziom swoich książek, gdzie stale challenge'uje czytelnika intelektualnie - i tak ma być :)
February 9, 2026
Cóż. Kiedy faktycznie opisuje działanie modeli językowych, sieci neuronowych etc., jest to pouczająca książka. Problem w tym, że takich opisów jest tam bardzo mało - ze dwa rozdziały. Za to bardzo dużo jest batalii z wybranymi przez autora argumentami przeciw AI - wybranymi dość wybiórczo. Jestem otwarcie kimś, kogo można określić mianem "przeciwnika" AI. Autor zaś jest entuzjastą AI, który próbuje przedstawić siebie jako osobę neutralną w tej kwestii. Problematyczne też jest, jak uparcie podkreśla potrzebę skupiania się na faktach, a sam w dużej części opiera się na opiniach.
Powyżej to jest wersja TL/DR, poniżej w punktach wymienię moje uwagi wobec książki:
1. Kilkukrotne zbywanie dyskusji o definicji "inteligencji" jako czegoś bezcelowego, po czym wybranie definicji inteligencji, która autorowi pasuje pod tezy. Nie można zjeść ciastka i mieć ciastka.
2. Jednym z argumentów przeciw modelom językowym, z którymi walczy autor, jest "to tylko szukanie najbardziej prawdopodobnego kolejnego słowa". Nie przeszkadza mu to jednak w sformułowaniu tezy, że ludzie tak właśnie robią, a modele językowe TAKŻE to robią. Więc w zależności jak autorowi pasuje, argumentu używa albo proAI, albo proAI.
3. Szczególnie na początku miałem trochę problem ze zrozumieniem argumentów autora, ale w trakcie czytania książki zrozumiałem, że walczy on z wybranymi przez siebie zarzutami wobec modeli językowych. Poświęca na to więcej niż na faktyczne opisywanie działania tych modeli. Po tym, jak już większość z tych zarzutów kilkukrotnie poruszył, wraca do nich i podsumowuje swoją walkę z tymi „zarzutami” wobec AI - ale tym razem już wymieniając wszystkie te zarzuty. Problem jest taki, że wybrał sobie zarzuty, z którymi jest w stanie walczyć, pomijając inne ("o czym będzie później", hehe). Choć i z nimi średnio sobie czasem radzi, jak choćby hiperboliczny argument „to tylko mnożenie macierzy” i zbycie go poprzez „to mnożenie macierzy i używanie funkcji nieliniowych”. I jakby ok, jakby to było parę zdań, może nawet akapit. Ale dyskusji i powrotów do tego wybranego argumentu z macierzami jest tam naprawdę dużo, szczególnie jak na tak krótką książkę.
4. Praktycznie zero refleksji na temat społecznego, środowiskowego i ekonomicznego wpływu rozwoju AI. Temat jest przemilczany. Nie ma też nic o prawach intelektualnych pomimo, że wspomina wprost o tym, że dane są „z połowy internetu”. Ale widać prześwity jego poglądów, gdy bywa defensywny wobec AI podobnie jak złodziej pytany „co pan robił wczoraj?” odpowiadał „nic nie ukradłem”. Tak jakby istotniejsze było nienazwanie tych problemów w ogóle, nawet gdy się je kontruje. Ale może to i lepiej, bo jak porusza gdziekolwiek temat inteligencji zwierząt (np. poprzez mówienie, że coś dotyczy tylko człowieka) – to wychodzi brak jego wiedzy.
5. Już było wspominane, ale dam to w oddzielny punkt - problematyczna niekonsekwencja, zahaczająca o hipokryzję. W jednym miejscu używa sformułowania „ale koniec bicia piany o X”, po czym kolejne 20 stron jest… biciem piany o X. I to tylko jeden przykład.
6. Mało pisze o działaniu modeli, czasem porzuca temat „żeby nie wchodzić w szczegóły” właśnie przy interesujących fragmentach, jak choćby przy próbach oduczania halucynowania.
7. Uporczywe używanie "o tym będzie później. Jest to zazwyczaj zbędne, a potrzeba wrzucania takiego zwrotu do książki słabo świadczy o umiejętnościach pisarskich lub redakcji/korekcie.
8. Częste podkreślanie słów. Oprócz tego, że to zaburza płynność czytania, to jak podkreślone jest wszystko, to jakby podkreślone było nic.
9. Sporadyczne, ale zauważalne używanie dziwnych sformułowań, np. "jak podpalano ptaki", "jak bicie dziecka", "szympansy i inne potrawy".
Powyżej to jest wersja TL/DR, poniżej w punktach wymienię moje uwagi wobec książki:
1. Kilkukrotne zbywanie dyskusji o definicji "inteligencji" jako czegoś bezcelowego, po czym wybranie definicji inteligencji, która autorowi pasuje pod tezy. Nie można zjeść ciastka i mieć ciastka.
2. Jednym z argumentów przeciw modelom językowym, z którymi walczy autor, jest "to tylko szukanie najbardziej prawdopodobnego kolejnego słowa". Nie przeszkadza mu to jednak w sformułowaniu tezy, że ludzie tak właśnie robią, a modele językowe TAKŻE to robią. Więc w zależności jak autorowi pasuje, argumentu używa albo proAI, albo proAI.
3. Szczególnie na początku miałem trochę problem ze zrozumieniem argumentów autora, ale w trakcie czytania książki zrozumiałem, że walczy on z wybranymi przez siebie zarzutami wobec modeli językowych. Poświęca na to więcej niż na faktyczne opisywanie działania tych modeli. Po tym, jak już większość z tych zarzutów kilkukrotnie poruszył, wraca do nich i podsumowuje swoją walkę z tymi „zarzutami” wobec AI - ale tym razem już wymieniając wszystkie te zarzuty. Problem jest taki, że wybrał sobie zarzuty, z którymi jest w stanie walczyć, pomijając inne ("o czym będzie później", hehe). Choć i z nimi średnio sobie czasem radzi, jak choćby hiperboliczny argument „to tylko mnożenie macierzy” i zbycie go poprzez „to mnożenie macierzy i używanie funkcji nieliniowych”. I jakby ok, jakby to było parę zdań, może nawet akapit. Ale dyskusji i powrotów do tego wybranego argumentu z macierzami jest tam naprawdę dużo, szczególnie jak na tak krótką książkę.
4. Praktycznie zero refleksji na temat społecznego, środowiskowego i ekonomicznego wpływu rozwoju AI. Temat jest przemilczany. Nie ma też nic o prawach intelektualnych pomimo, że wspomina wprost o tym, że dane są „z połowy internetu”. Ale widać prześwity jego poglądów, gdy bywa defensywny wobec AI podobnie jak złodziej pytany „co pan robił wczoraj?” odpowiadał „nic nie ukradłem”. Tak jakby istotniejsze było nienazwanie tych problemów w ogóle, nawet gdy się je kontruje. Ale może to i lepiej, bo jak porusza gdziekolwiek temat inteligencji zwierząt (np. poprzez mówienie, że coś dotyczy tylko człowieka) – to wychodzi brak jego wiedzy.
5. Już było wspominane, ale dam to w oddzielny punkt - problematyczna niekonsekwencja, zahaczająca o hipokryzję. W jednym miejscu używa sformułowania „ale koniec bicia piany o X”, po czym kolejne 20 stron jest… biciem piany o X. I to tylko jeden przykład.
6. Mało pisze o działaniu modeli, czasem porzuca temat „żeby nie wchodzić w szczegóły” właśnie przy interesujących fragmentach, jak choćby przy próbach oduczania halucynowania.
7. Uporczywe używanie "o tym będzie później. Jest to zazwyczaj zbędne, a potrzeba wrzucania takiego zwrotu do książki słabo świadczy o umiejętnościach pisarskich lub redakcji/korekcie.
8. Częste podkreślanie słów. Oprócz tego, że to zaburza płynność czytania, to jak podkreślone jest wszystko, to jakby podkreślone było nic.
9. Sporadyczne, ale zauważalne używanie dziwnych sformułowań, np. "jak podpalano ptaki", "jak bicie dziecka", "szympansy i inne potrawy".
February 9, 2026
Dragan z właściwą sobie lekkością pióra pisze o tym, czym jest sztuczna inteligencja. Na minus - książka dezaktualizuje się dość szybko, bo np. modele językowe o których pisze, już powoli są wycofywane z rynku. Na plus - to nie ma żadnego znaczenia, bo książka pozwala zrozumieć JAK powstaje i rozwija się AI w kontekście już historycznym (czyli na przestrzeni ostatnich 2-3 lat). Uwaga, są wykresy. ;)
April 12, 2026
Książka zaczyna się od pytania, czy duże modele językowe można nazwać inteligencją. Aby na nie odpowiedzieć, autor wychodzi od definicji inteligencji. Analizuje, jak można ją mierzyć i w jaki sposób bada się inteligencję ludzi. Odwołuje się do testów IQ, wyszukiwania analogii i dostrzegania wzorców. Dochodzi do wniosku, że jeśli ludzie uznawani są za inteligentnych na podstawie takich kryteriów, to sztuczna inteligencja również powinna być nazwana inteligentną.
Mniej więcej od szóstego rozdziału zaczyna się trudniejsza część. Dragan w przystępny sposób, choć wymagający skupienia, tłumaczy, jak działają mechanizmy stojące za algorytmami. Wyjaśnia, gdzie zachodzą obliczenia i na czym one polegają. Dzięki temu byłam w stanie z grubsza wyjaśnić innym, o co chodzi.
Jeśli interesuje was, jak wygląda zaplecze dużych modeli językowych oraz algorytmów AlphaGo czy AlphaZero, a nie macie zaawansowanej wiedzy z matematyki i fizyki, to polecam tę pozycję. Autor tłumaczy złożone zagadnienia na gruszkach i jabłkach.
P.S. mam jedyne zastrzeżenie: Dragan poszedł droga popularnonaukowych książek (szczególnie amerykańskich) i rzucał żartami tu i ówdzie. A z humorem jak to zwykle bywa: czasem siądzie czasem nie.
Mniej więcej od szóstego rozdziału zaczyna się trudniejsza część. Dragan w przystępny sposób, choć wymagający skupienia, tłumaczy, jak działają mechanizmy stojące za algorytmami. Wyjaśnia, gdzie zachodzą obliczenia i na czym one polegają. Dzięki temu byłam w stanie z grubsza wyjaśnić innym, o co chodzi.
Jeśli interesuje was, jak wygląda zaplecze dużych modeli językowych oraz algorytmów AlphaGo czy AlphaZero, a nie macie zaawansowanej wiedzy z matematyki i fizyki, to polecam tę pozycję. Autor tłumaczy złożone zagadnienia na gruszkach i jabłkach.
P.S. mam jedyne zastrzeżenie: Dragan poszedł droga popularnonaukowych książek (szczególnie amerykańskich) i rzucał żartami tu i ówdzie. A z humorem jak to zwykle bywa: czasem siądzie czasem nie.
Read
April 5, 2026“Dostaliśmy rybę, nie dostaliśmy wędki”
August 15, 2026
oczywiście, że jak w końcu wyszedłem z depresji i stałem się szczęśliwy, to świat zaczął się kończyć 🙄 /j
May 5, 2026
4,5
ufff, to wymagało dużego skupienia
ale gdyby było napisane innym językiem byłoby jeszcze trudniejsze, były zaś chwile, w których ta książka wciągała
jedyne, co mi się nie podobało momentami to sposób jechania po niektórych, którzy mają inny pogląd na rzeczywistość niż autor (nie było ono znaczące, ale było)
niektóre sprawy również były dość nieścisłe, m. in. chiński pokój: gdyby "biedny student" w nim siedzący, był choć odrobinę inteligentny (wedle definicji zakładającej, że jest to umiejętność dostrzegania analogii) (nie jest powiedziane, że tenże student jest skrajnie "głupi") po jakimś określonym czasie także zacząłby dostrzegać analogie językowe i odpowiadając na pytania, uczyłby się języka jednocześnie, więc zachowywałby się prawdopodobnie faktycznie podobnie do sieci neuronowych
inna sprawa to to, że któraś z sieci neuronowych "uczyła się grając sama ze sobą, BEZ ŻADNYCH DODATKOWYCH INFORMACJI"
a tak naprawdę dodatkową informację stanowiło chociażby to czy partia jest wygrana czy przegrana
ale reasumując, to bardzo potrzebna i rozwijająca książka!!! obala mity i wiele wyjaśnia
ufff, to wymagało dużego skupienia
ale gdyby było napisane innym językiem byłoby jeszcze trudniejsze, były zaś chwile, w których ta książka wciągała
jedyne, co mi się nie podobało momentami to sposób jechania po niektórych, którzy mają inny pogląd na rzeczywistość niż autor (nie było ono znaczące, ale było)
niektóre sprawy również były dość nieścisłe, m. in. chiński pokój: gdyby "biedny student" w nim siedzący, był choć odrobinę inteligentny (wedle definicji zakładającej, że jest to umiejętność dostrzegania analogii) (nie jest powiedziane, że tenże student jest skrajnie "głupi") po jakimś określonym czasie także zacząłby dostrzegać analogie językowe i odpowiadając na pytania, uczyłby się języka jednocześnie, więc zachowywałby się prawdopodobnie faktycznie podobnie do sieci neuronowych
inna sprawa to to, że któraś z sieci neuronowych "uczyła się grając sama ze sobą, BEZ ŻADNYCH DODATKOWYCH INFORMACJI"
a tak naprawdę dodatkową informację stanowiło chociażby to czy partia jest wygrana czy przegrana
ale reasumując, to bardzo potrzebna i rozwijająca książka!!! obala mity i wiele wyjaśnia
This entire review has been hidden because of spoilers.
March 30, 2026
troche zbyt gornolotna literatura dla mnie, czasami nie mialam pojecia w ktorej cxasoprzestrzeni jestem, ale podobalo sie
June 1, 2026
Nie trzeba być fizykiem, żeby zrozumieć, a czyta się lekko.
Read
August 11, 2026o kurcze pieczone
April 20, 2026
Polecam, jeśli ktoś chce się więcej dowiedzieć na temat SI. Wytłumaczone jest rewelacyjnie i dzięki temu nawet laik może się wgłębić w to zagadnienie.
Read
December 16, 2025a ja zacznę od końca, od ostatnich akapitów książki, w których pojawia się zagadnienie monstrualnego zapotrzebowania na energię zdolną do napędzenia całej przyszłości gotowanej nam nie przez sieci neuronowe same w sobie, tylko przez korporacje, których główny cel leży w zarobieniu nieprzebranych ton hajsu i dobro świata mają gdzieś z tyłu głowy, dopóki dobrze wygląda, a i to nie zawsze, i mój przesiąknięty wstrętnym marksizmem mózg nie potrafi przeżyć, że dyskusja o intelektualnym potencjalne sztucznej inteligencji odbywa się w niemal całkowitym oderwaniu od materialnej strony rewolucji, w której środku się znajdujemy; bez wspomnienia o kosztach środowiskowych, społecznych, kulturowych, o pracy tych, którzy krzemowemu intelektowi pozwalają wzbić się na wyżyny — bo ci ludzie (my! masy!) wbrew pozorom nie przestali istnieć i dalej brodzą w bagnie kapitalizmu, który zaprowadzi nas do grobu z całą planetą, a wcześniej przeciągnie nas przez piekło, żeby nam się nie nudziło
zgadzam się z głównym argumentem książki — inteligencja, jako zdolność do dostrzegana analogii, to po prostu inteligencja: zarówno ludzka, jak i maszynowa, i nie ma sensu idealistyczne bajdurzenie o wyjątkowości ludzkiej formy kojarzenia faktów; a o świadomości jako takiej nie wiemy na tyle, żeby ją w to mieszać; JEDNAKŻE mam wrażenie, że Dragan, dzieląc uczestników dyskusji o AI na dwa obozy, pominął ten trzeci, który potrafi dostrzec potencjał nowych form oprogramowania, ale równocześnie pozostaje sceptyczny wobec tych, którzy serwują nam niestrawną przyszłość — ponieważ możemy przez cały dzień mówić o niesamowitości sieci neuronowych (nieskończenie fascynuje mnie choćby to, jak organiczne, żywe, wydaje się działanie wytrenowanej sieci, o której nie wiemy do końca, jak działa, nawet jako twórcy algorytmu treningowego), ale nie powinniśmy zapominać o tym, do czego faktycznie służą w obecnym momencie: do tworzenia brei zaśmiecającej paśniki mediów społecznościowych, do oszukiwania w esejach na studiach, do tworzenia deepfake’ów o potencjalnie poważnych politycznych konsekwencjach, do zatkania dziury po zerwanych więziach społecznych, kiedy nie mamy już z kim gadać, do sprawdzania nierzetelnych informacji, do rzucania antysemickich haseł na Twixterze*, podczas gdy kryzys klimatyczny — tak, znowu on — beztrosko hula
podsumowując, napisałem dwa zdania o tym, czego w książce nie ma, ale nie uważam jej za złą pozycję: uważam, że autor ma wielki dar do łopatologicznego tłumaczenia, tak, że nawet umysł nieścisły, jak ja, mógł mniej więcej pojąć, co dzieje się pod maską wielkich modeli językowych; udało mu się także zmienić moje zdanie na temat inteligencji
*ten neologizm to od teraz moja ulubiona nazwa zastępcza X/dawnego Twittera
zgadzam się z głównym argumentem książki — inteligencja, jako zdolność do dostrzegana analogii, to po prostu inteligencja: zarówno ludzka, jak i maszynowa, i nie ma sensu idealistyczne bajdurzenie o wyjątkowości ludzkiej formy kojarzenia faktów; a o świadomości jako takiej nie wiemy na tyle, żeby ją w to mieszać; JEDNAKŻE mam wrażenie, że Dragan, dzieląc uczestników dyskusji o AI na dwa obozy, pominął ten trzeci, który potrafi dostrzec potencjał nowych form oprogramowania, ale równocześnie pozostaje sceptyczny wobec tych, którzy serwują nam niestrawną przyszłość — ponieważ możemy przez cały dzień mówić o niesamowitości sieci neuronowych (nieskończenie fascynuje mnie choćby to, jak organiczne, żywe, wydaje się działanie wytrenowanej sieci, o której nie wiemy do końca, jak działa, nawet jako twórcy algorytmu treningowego), ale nie powinniśmy zapominać o tym, do czego faktycznie służą w obecnym momencie: do tworzenia brei zaśmiecającej paśniki mediów społecznościowych, do oszukiwania w esejach na studiach, do tworzenia deepfake’ów o potencjalnie poważnych politycznych konsekwencjach, do zatkania dziury po zerwanych więziach społecznych, kiedy nie mamy już z kim gadać, do sprawdzania nierzetelnych informacji, do rzucania antysemickich haseł na Twixterze*, podczas gdy kryzys klimatyczny — tak, znowu on — beztrosko hula
podsumowując, napisałem dwa zdania o tym, czego w książce nie ma, ale nie uważam jej za złą pozycję: uważam, że autor ma wielki dar do łopatologicznego tłumaczenia, tak, że nawet umysł nieścisły, jak ja, mógł mniej więcej pojąć, co dzieje się pod maską wielkich modeli językowych; udało mu się także zmienić moje zdanie na temat inteligencji
*ten neologizm to od teraz moja ulubiona nazwa zastępcza X/dawnego Twittera
November 18, 2025
Nie tak dobre jak kwantechizm ale też spoko, zwłaszcza ostatnie rozdziały gdzie rzeczywiście mamy rozważania nad tym dokąd zmierzamy z AI.
May 16, 2026
Pokazuje jak działa sztuczna inteligencja: od matematycznych podstaw, przez test Turinga, aż po współczesne modele językowe i to, jak są trenowane.
Tłumaczy trudne rzeczy w bardzo ludzki sposób, raz na wzorach, raz „na jabłkach”. Wprowadza pojęcia przestrzeni osadzeń, pokazuje, skąd biorą się różnice między modelami i dlaczego „teraflopy” mogą być walutą przyszłości.
Do tego dorzuca historię rozwoju AI i jej wpływ na naukę, biznes i społeczeństwo. Na końcu jest także słowniczek techniczno-polski, który pomaga w poznaniu tych bardziej zawiłych definicji.
To była ciekawa, choć momentami wymagająca skupienia i przestrzeni podróż. Podoba mi się, że autor pisze bezpośrednio, z humorem, jakby siedział obok i opowiadał. To pomaga w przystępny i swobodny sposób przejść nawet przez te bardziej zawiłe kwestie.
Czuć, że zakłada pewien poziom wiedzy, nie wszystko będzie jasne dla osób zupełnie nowych wobec tej tematyki, ale mnie ta mieszanka konkretu i swobody naprawdę wciągnęła.
Dowiedziałam się sporo nowego, część rzeczy uporządkowałam, a choć nie jest to najciekawsza książka o AI, jaką znam, to jej narracja i sposób mówienia do czytelnika zdecydowanie ją wyróżniają.
Myślę, że poznanie jej w wersji audio zadziałało tu na korzyść, wobec wersji papierowej, która może wydać się w pewnych fragmentach bardziej przytłaczająca.
Tłumaczy trudne rzeczy w bardzo ludzki sposób, raz na wzorach, raz „na jabłkach”. Wprowadza pojęcia przestrzeni osadzeń, pokazuje, skąd biorą się różnice między modelami i dlaczego „teraflopy” mogą być walutą przyszłości.
Do tego dorzuca historię rozwoju AI i jej wpływ na naukę, biznes i społeczeństwo. Na końcu jest także słowniczek techniczno-polski, który pomaga w poznaniu tych bardziej zawiłych definicji.
To była ciekawa, choć momentami wymagająca skupienia i przestrzeni podróż. Podoba mi się, że autor pisze bezpośrednio, z humorem, jakby siedział obok i opowiadał. To pomaga w przystępny i swobodny sposób przejść nawet przez te bardziej zawiłe kwestie.
Czuć, że zakłada pewien poziom wiedzy, nie wszystko będzie jasne dla osób zupełnie nowych wobec tej tematyki, ale mnie ta mieszanka konkretu i swobody naprawdę wciągnęła.
Dowiedziałam się sporo nowego, część rzeczy uporządkowałam, a choć nie jest to najciekawsza książka o AI, jaką znam, to jej narracja i sposób mówienia do czytelnika zdecydowanie ją wyróżniają.
Myślę, że poznanie jej w wersji audio zadziałało tu na korzyść, wobec wersji papierowej, która może wydać się w pewnych fragmentach bardziej przytłaczająca.
December 14, 2025
Absolutne niezbędna lektura przed rozpoczęciem/udziałem w jakiejkolwiek dyskusji na temat AI.
Autor bardzo przystępnie opisuje jak działa sieć neuronowa będąca podstawą bardzo wielu modeli używanych przez AI. Stara się również wytłumaczyć bardziej skomplikowane algorytmy używane przez Wielkie Modele Językowe.
Włącza się w tocząca się dyskusję czy i w jakim stopniu „sztuczna inteligencja” jest po prostu inteligencją oraz jakie generalizacje otaczającego świata udaje się jej uzyskać.
Do tego napisana w bardzo lekki sposób, przedkładane przykłady są proste i nieźle przemawiają do wyobraźni.
Must read!
Autor bardzo przystępnie opisuje jak działa sieć neuronowa będąca podstawą bardzo wielu modeli używanych przez AI. Stara się również wytłumaczyć bardziej skomplikowane algorytmy używane przez Wielkie Modele Językowe.
Włącza się w tocząca się dyskusję czy i w jakim stopniu „sztuczna inteligencja” jest po prostu inteligencją oraz jakie generalizacje otaczającego świata udaje się jej uzyskać.
Do tego napisana w bardzo lekki sposób, przedkładane przykłady są proste i nieźle przemawiają do wyobraźni.
Must read!
April 30, 2026
Fajny wstęp to tego, jak rozwijała się AI w ostatnich latach, jak działa, dlaczego tak szybko się rozwija itd. Rozdział o sieciach neuronowych był jak wykład na studiach, ale reszta bardzo mi się podobała.
May 12, 2026
Świetna książka z gatunku literatury popularnonaukowej. Ciekawy temat i przystępny język - nie proszę o więcej.
„Ewidentnie żyjemy w ciekawych czasach. Dramat
polega na tym, że następne będą jeszcze ciekawsze.”
Klub książki 2/2026
„Ewidentnie żyjemy w ciekawych czasach. Dramat
polega na tym, że następne będą jeszcze ciekawsze.”
Klub książki 2/2026
July 8, 2026
Zaiste dobra to książka o AI.
Read
July 10, 2026uwazam ze bylo dobre ale nie potrafie oceniac non fiction
August 4, 2026
Warto przeczytać. Książka miejscami nierówna, dziwnie zredagowana i w efekcie mamy do czynienia z nieuporządkowanym potokiem myśli autora, ale warstwa merytoryczna się broni. Dogłębnie wyjaśnia dlaczego AI to dużo więcej niż matematyka
August 24, 2026
ciekawa, ale jednocześnie nie było tu nic takiego czego bym się jakoś bardzo nie spodziewała
ale styl pisania podobny do neila degrasse tysona
ale styl pisania podobny do neila degrasse tysona
Did Not Finish
September 25, 202620% Czyta się dobrze, ale raczej średnio mnie to obchodzi
November 8, 2025
nienawidzę antychrysta nienawidzę antychrysta nienawidzę antychrysta (chatagpt)
andrzej dragan jaki jest, każdy widzi. <3
andrzej dragan jaki jest, każdy widzi. <3
Displaying 1 - 30 of 120 reviews




























