Opowieść o uczuciach, które podjęły walkę z czasem.
Aga budzi się w środku lasu bez pojęcia o tym, gdzie jest i jak się tam znalazła. Ostatnim, co pamięta, jest kawa z przyjaciółką na opolskim rynku w środku lata 2025 roku. Teraz odczuwalna temperatura wskazuje, że od tamtej pory minęło przynajmniej kilka miesięcy. Gdzie przepadły jej wspomnienia? Dlaczego nic nie pamięta? I dlaczego ma na sobie cudze ubrania, kojarzące się z dwudziestoleciem międzywojennym?
Zanim ma szansę zrozumieć, że jest nie tylko w nieswoim miejscu, ale także w nieswoim czasie, w lesie zjawia się dwóch mężczyzn. Zamiast języka polskiego, posługują się niemieckim. Zamiast z Opola, pochodzą z Oppeln. Aga zaś zamiast w Polsce, musi odnaleźć się w Rzeszy Niemieckiej. Poznaje Augusta Bekkera, oficera Schutzpolizei ścigającego Polaków. Okazuje się dla niej zarazem przekleństwem, jak i błogosławieństwem.
Przeczytałem ją w kilka godzin — bawiłem się prześwietnie. Ta książka jest jak najlepszy film akcji. Wciąga od pierwszej strony i nie chce się z tego świata wychodzić, naprawdę. Nie sądziłem, że aż tak się zaangażuję w losy Agnes. I nie ukrywam, że jestem pod wrażeniem researchu, jaki autor wykonał na rzecz stworzenia tej fabuły. Historia o podróży w czasie wymaga bowiem przygotowania i mam poczucie, że Mróz przyłożył rękę do szczegółów. Pochwalić też muszę sceny walk, bójek i starć — każdy taki akapit był niesamowicie wyrazisty, a człowiek nie musi sobie niczego dopowiadać w trakcie czytania. Detale podane na tacy, jak z gry wideo. Idzie też za tym brutalność i nie branie jeńców, a może jest to po prostu trzymanie się tego, jak to wygląda naprawdę? Przemoc nie jest sprawą piękną. Kończąc, powiem tylko, że żałuję, że ta powieść jest tak krótka (pomimo swoich prawie pięciuset stron). Czytałbym dalej. Znając Mroza, może kiedyś powstanie drugi tom. W sumie, to na to liczę!
3.5/5 Chociaż reserach porządnie zrobiony i koncept gra jak trzeba (hello, Dallas 63'), to całość mogłaby być bardziej dopracowana. Jest interesująco, ale brakuje szlifów ostatecznych. Przede wszystkim rozsądnych bohaterów, którzy w obliczu tej globalnej misji mogliby bardziej rozpatrywać niuanse sytuacji, myśleć mniej prostolinijnie i co za tym idzie - mieć w zanadrzu inne scenariusze.
Powiem wam szczerze, że tak jak uwielbiam książki Remigiusza Mroza, tak “Węzeł Czasu” chyba przebił swoim blaskiem nawet Chyłkę. Co jest dziwne patrząc na to, że to moja ulubiona seria, ale do rzeczy.
Zacznę od tego, że podczas lektury książki odczuwałam całą gamę emocji. Początkowo było mi ciężko uwierzyć w wydarzenia opisane przez autora. Zastanawiałam się jakim cudem Aga i Zuza przeniosły się w czasie. Jaki miały plan? O co w tym wszystkim chodzi? Pytania zalewały mnie dosłownie z każdej strony, a jednocześnie fabuła wciągała mnie bez reszty i sprawiała, że nie umiałam oderwać się od czytania. To co wtedy czułam to nutka niepokoju, napięcia, zainteresowania, a jednocześnie takie kibicowanie Agnes i Augustowi. Mam wrażenie, że w pewnym momencie wsiąknęłam w klimat książki, ona mnie tak wciągnęła, że nawet odkładając ją w głowie miałam myśl, że muszę czytać dalej, aby poznać dalsze losy bohaterów. Oczywiście z każdą kolejną przeczytaną stroną autor odkrywa przed nami coraz więcej kart, co rysuje nam obraz sytuacji. Nie zmienia to faktu, że jest on tak szokujący, że moje oczy czasem robiły się tak wielkie jak pięciozłotówki, a ja sama zadawałam sobie pytanie “Co ten Mróz brał jak to pisał”, bo cała historia jest pokręcona, ale zarazem jest tak wciągająca, ciekawa i naprawdę świetna, że aż chciałoby się sprawić na własnej skórze owe przejście. Chociaż… Chyba nikt nie jest gotowy na poznanie Infułata.Mnie osobiście najbardziej rozbroiła trzecia część książki. Bo to co się tam działo to prawdziwy rollercoaster, bo są to wydarzenia, których mimo wszystko nie da się przewidzieć. A jednocześnie sprawiają one, że człowiek zaczyna zastanawiać się nad tym czy rzeczywistość w której obecnie się znajduję nie została zaprojektowana przez jakiegoś podróżnika w czasie? A to z kolei sprawia, że książka zostanie zapewne w pamięci czytelnika na bardzo długo. Wisienką na trocie są relacje bohaterów, oraz to jaką walkę toczy w sobie Agnes. Z jednej strony ona wie, że będzie musiała wrócić do swoich czasów, a z drugiej serce nie sługa. Miłość jaką znalazła w 1931 roku może zdarzyć się tylko raz. Czy będzie umiała pokonać barierę czasu? Mnie ta książka kupiła. Naprawdę. Mam wrażenie, że Remigiusz stworzył coś nowego, zarazem odświeżającego. I coś co różni się od znanych nam filmów czy książek odnoszących się do podróży w czasie. “Węzeł Czasu” to cudowna historia zostawiająca po sobie wielki niedosyt. I mimo to, że to zakończenie jest takie jakie moim zdaniem powinno być to szczerze…. Mam niedosyt i chętnie przeczytałabym kolejny tom, aby zobaczyć jak wygląda życie Agnes i Augusta…. Polecam wam tę książkę całym sercem. Wiem, że książki Mroza się albo kocha, albo nienawidzi, ale mam wrażenie, że nawet jeśli nie jesteście fanami jego historii to ta stanowczo przypadnie wam do gustu.
Boże, akcja się nie klei, wszystkie laski w tej książce są wkurwiające, a główna bohaterka odwala takie maniany, że szkoda słów. + jedna ⭐ za Dawida Dziarkowskiego, który w słuchowisku wcielił się w postać Augusta. Wszyscy pozostali bohaterowie są płascy i nijacy, łącznie z samym Augustem, chociaż jemu Dziarkowski nadał trochę wyrazu. Nie mogę przeboleć, że ta postać jest tak kiepsko napisana, jak tak można zmarnować potencjał?
3.25* Jeśli chodzi o wątki historyczne to bardzo mi się podobało, szczególnie 3cia część. Natomiast bohaterowie byli zbyt płytcy, a wątek romantyczny wzięty znikąd i żałuję, że się tutaj w ogóle pojawił.
wszystko co z tą książką jest nie tak bo jakbym mogła to bym dała jej zero gwiazdek - z jakiegoś powodu autor wprowadza zamysł utraty 3 miesięcy wspomnień ale potem mu to nie na rękę więc czasem bohaterowie nie tracą wspomnień bo tak - główna bohaterka przenosi się w czasie żeby znaleźć swoją siostrę ale potem przez pół książki jakby o niej zapomina bo znalazła sb hot chłopaka i misje uratowania świata - zabicie Hitlera kompotem??????? - żaden z mężczyzn nie jest jakkolwiek podejrzliwy co do tych typiar tylko są tacy ok rozumiem kocham cię wierzę ci cokolwiek odwalasz - główne postacie żeńskie są nie do zniesienia - ich magiczna brama do przenoszenia w czasie jakimś cudem zawsze wie w jaki moment dokładnie je przenieść -czasem bohaterowie są śmiertelnie ranni/chorzy ale jak już nie jest to na rękę autorowi to magicznie zdrowieją - typa dosłownie przygotowywała się do misji w przeszłości więc nagrała sobie wszystko na IPHONA zamiast to napisać na kartce (bo w 1931 będzie dało się go oczywiście naładować) - twierdzenie że typ który z zimną krwią jest w stanie mordować i torturować ludzi ,,po prostu ma drugą stronę osobowości" i że zakochała się w innym chłopcu (nie, zakochałaś się w złym typie)
+ oczywiście że dialogi których nigdy nikt by nie wypowiedział oprócz bohaterów mojej podstawówkowej rozprawki ale to już styl Mroza
This entire review has been hidden because of spoilers.
Cofasz się do 1931 roku, by odnaleźć swoją siostrę. Przy okazji możesz zapobiec tragicznym wydarzeniom dzięki planowi likwidacji Hitlera — a przynajmniej tak ci się wydaje…
Remigiusz Mróz proponuje nam znakomitą rozrywkę opakowaną w mięsistą treść, która niczego nie ukrywa ani nie wybiela. Bohaterowie są z krwi i kości — pełni wad, moralnie niejednoznaczni, zmuszeni do podejmowania trudnych decyzji. A główna bohaterka jest niezwykle zawzięta i za wszelką cenę dąży do osiągnięcia swojego celu.
Sposób prowadzenia akcji jest idealnie wyważony. Dynamiczne, brutalne sceny przeplatają się z pozornie spokojniejszymi. Dzięki temu w książce nie ma miejsca na nudę, a te cichsze momenty dają przestrzeń na przemyślenia, które same nasuwają się podczas lektury. Sama idea próby zmienienia tak bliskiej nam i jednocześnie przerażającej historii robi ogromne wrażenie — wielokrotnie łapałam się na myśli: „kurde, mocne”, jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało.
Mimo wszystkich plusów, czegoś mi jednak zabrakło. Zakończenie nie usatysfakcjonowało mnie tak, jak się spodziewałam, a Leona mogłoby być w tej książce więcej — poczułam lekki niedosyt związany z jego postacią.
Mimo to bardzo polecam tę książkę. To mocna, poruszająca opowieść, która doskonale wciąga.
Przesłuchałam w formie słuchowiska, które muszę przyznać było bardzo dobrze zrealizowane (z pewnymi wyjątkami). Mimo to mam ogrom zastrzeżeń, co do tej książki. Po pierwsze wulgaryzmy. Nie mogę po prostu zrozumieć dlaczego, DLACZEGO ich jest tak dużo, biorąc pod uwagę, że nic za sobą nie niosą (oprócz wewnętrznego skrętu mózgu). Okrutnie nienaturalne i pretensjonalne. Następna kwestia - mechanizm przenoszenia się w czasie. Może to kwestia umiejętności tzw. przymrużenia oka (ja jej ewidentnie nie posiadam), ale dla mnie był on conajmniej niedopracowany i nielogiczny. Pozostaje jeszcze kwestia samego słuchowiska. Maniera w sposobie mówienia postaci Hitlera była tak odklejona od rzeczywistości. Odbierało to jeszcze bardziej jakiejkolwiek realności tej historii. Wątek romantyczny spełnił moje oczekiwania. Natomiast zakończenie zdecydowanie nie. Liczyłam na wyraźne zarysowanie losów bohaterów, a tak naprawdę dalej nie wiem, czy teraźniejszość bohaterów się zmieniła, czy też nie. Jeśli powstanie kontynuacja tej historii to raczej sobie odpuszczę.
Audiobook. Podobało mi się. Wciągające, zupełnie inne niż pozostałe serie. Miła odskocznia od nieprawdopodobnych powrotów z zaświatów u Forsta i Edlinga
Nie Remigiusz , nie …. Błagam o powrót do Mroza, który pisze Chyłkę, Forsta, Langera - nie coś takiego. Główna bohaterka doprowadzała mnie do szału, historia w ogóle nie ciekawiła, akcja się nie kleiła , mechanizm przenoszenia w czasie moim zdaniem niedopracowany i kompletnie nielogiczny . Za ewentualną kontynuację podziękuję . 🥺
Kolejny rok, kolejny Mróz. Tym razem byłem mocno podekscytowany, bo autor wziął na warsztat temat podróży w czasie, a punktem wyjścia była wyprawa do przedwojennej Polski. Co z tego wyszło? Typowy Mróz. Zacznę od tego, że w tej historii paradoksalnie to podróż w czasie wydaje się rzeczą... najmniej nieprawdopodobną. Science-fiction stanowi tu jedynie pretekst dla naciąganego i przesadzonego „akcyjniaka”. Mamy więc zwykłą dziewczynę z Opola, która rozstawia nazistów po kątach, a po nauce niemieckiego w szkole mówi tak perfekcyjnie, że nikt nie orientuje się, iż nie jest to jej język ojczysty. Klasycznie u tego autora – najgorsze, śmiertelne rany goją się w dwa dni. Do tego dochodzi wątek głębokiej miłości do największego psychopaty w niemieckich szeregach. Niestety to, na co liczyłem najbardziej – czyli zabawy czasem, zmiany w liniach czasowych i ich konsekwencje – zostało opisane po macoszemu. Dopiero w trzeciej części tematyka robi się momentami ciekawa. Sam finał sprawia wrażenie pisanego w ogromnym pośpiechu. Tam, gdzie zapowiadano kluczowe wydarzenia, po prostu ich nie ma, jakby autorowi na ostatniej prostej zabrakło pomysłów. Szkoda, bo nastawiałem się na dobrą lekturę o podróżach w czasie. Dostałem typowego Mroza, i to w dość słabej formie. Główne bohaterki są irytujące i bezbarwne, a August – poza swoimi brutalnymi epizodami – okazuje się postacią dość płaską. Naciągane 3
Mróz w najczystszej postaci. Krótkie pełne akcji rozdziały i wciągająca fabuła.
Klimat książki bardzo interesujący, a nawiązania do historycznych wydarzeń dają ciekawe wrażenie że wszystko działo się naprawdę.
Jak zawsze u Mroza zaskakujące i proszące się o kontynuację zakończenie, oraz szybko rozkręcająca się fabuła jakoś od połowy książki. Mam nadzieję, że doczekamy się kontynuacji ;)
Mróz kolejny raz nie zmroził. Polecam każdemu kogo interesuje twórczość tego wirtuoza.
Pozdrawiam.
Update: Jednak zacząłem rozkminiać zakończenie i wyszło w sumie że mega niesatysfakcjonujące. Cały czas jest szczegółowo i dynamicznie opisana historia i nagle na końcu gdzie czytelnik jest bardzo ciekaw jak się potoczy historia, ostatnie strony książki napisane jakby na kolanie, olewczo i bez wyjaśnień.
Nie w sensie żeby samemu sobie dopowiedzieć bo to by było ciekawe - tylko wszystko podane na tacy, bardziej w formacie planu wydarzeń niż opowieści, gdzie samo zakończenie też dużo poniżej oczekiwań.
W takim razie z bólem serca jestem zmuszony zmniejszyć liczbę gwiazdek.
Wciągająca książka. Zachwyca mnie jak płynie się przez książki Mroza. Strona za stroną i chce się więcej i więcej. Chwyta emocjonalnie, wywołuje zarówno te negatywne jak i pozytywne uczucia względem bohaterów i sytuacji. "Skąd w takim razie 4 gwiazdki, nie 5?" spytasz. Brakowało mi rozwinięcia wątków związanych z logiką podróżowania w czasie (nie czytaj, jeśli jesteś wyczulony na drobne spoilery): Jak to działa? Jaka jest mechanika? Dlaczego wymazuje wspomnienia i dlaczego czasem ich nie wymazuje (tu brak konsekwencji)? Jak wybierany jest rok, do którego dotrze postać? Kim jest ten cały Infułat?
nie chciałam się brać za tą książkę, nawet nie wiem czemu, jakoś nie czułam jej vibu
JAK DOBRZE ŻE JEDNAK JĄ WYBRAŁAM JAKO KOLEJNY AUDIOBOOK DO SŁUCHANIA
DAMN
narazie jestem zbyt w szoku ze Remigiusz Mróz umie napisać coś innego niż Forsta i Chyłkę. czuję się jakbym odkrywała jakiegoś nowego autora a nie odhaczała kolejną książkę z bardzo długiej listy dzieł jednego z moich comfort autorów.
Empik zasugerował mi tę książkę jako thiller. Tymczasem ja bym wsadziła to raczej na półkę z fan fikami i to do tego z różnych niekoniecznie powiązanych ze sobą gatunków. Napisałabym więcej, ale nie chcę spoilować w tej krótkiej recenzji. To była moja pierwsza przygoda z twórczością pana Mroza i muszę przyznać, że nie wiem, czy odważę się zaryzykować kolejną podróż pełną absurdu.
Twórczość Remigiusza Mroza towarzyszy mi od lat. Szczególne miejsce w moim czytelniczym sercu zajmuje oczywiście seria o Chyłce, którą pochłaniałam z wypiekami na twarzy, kibicując prawniczce w kolejnych bataliach. Lubię u Mroza tempo, zaskoczenia i jego charakterystyczną umiejętność rzucania bohatera w sytuacje, z których teoretycznie nie ma dobrego wyjścia. Dlatego po „Węzeł czasu” sięgnęłam z naturalną ciekawością, zastanawiając się, jak autor poradzi sobie z romansem – gatunkiem, w którym dotąd pojawiał się sporadycznie, oraz z fikcją z nutą historii i twistów czasowych.
Aga budzi się w samym środku lasu, nie wiedząc, gdzie jest ani jak się tam znalazła. Ostatnie, co pamięta, to spokojne popołudnie przy kawie z przyjaciółką na opolskim rynku latem 2025 roku. Teraz jednak wszystko wygląda inaczej – chłód powietrza zdradza, że minęły miesiące, a jej ubrania przypominają garderobę z dwudziestolecia międzywojennego. Zanim Aga zdąży zrozumieć, że coś jest bardzo nie tak, w lesie pojawiają się dwaj mężczyźni. Mówią po niemiecku, pochodzą nie z Opola, lecz z Oppeln, a kobieta wkrótce odkrywa, że trafiła nie tylko do innego miejsca, ale i do innego czasu – do Rzeszy Niemieckiej. Tam poznaje Augusta Bekkera, oficera Schutzpolizei, który poluje na Polaków. Bekker staje się dla niej postacią dwuznaczną: jednocześnie zagrożeniem i pomocą, kimś, kogo powinna unikać, a kto jednocześnie ratuje ją w najbardziej krytycznych momentach. Między bohaterami zaczyna narastać więź, skomplikowana, podszyta strachem, fascynacją i poczuciem totalnej obcości świata, w którym Aga musi nagle żyć.
Muszę przyznać, że sam pomysł na fabułę jest naprawdę intrygujący. Już koncept przeniesienia współczesnej bohaterki do realiów Rzeszy Niemieckiej otwiera ogromne pole dla napięcia, dramatyzmu i nieoczywistych relacji – a Mroza, jak to Mroza, nie trzeba długo namawiać, by od pierwszych stron wprowadził akcję na wysokie obroty. Początek pochłonęłam błyskawicznie; dałam się porwać niepewności Agi, jej dezorientacji i wszechobecnemu zagrożeniu. W pewnym momencie poczułam jednak, że napięcie zaczyna opadać. Nie dlatego, że historia traci potencjał – ten pozostaje ogromny – lecz dlatego, że w fabułę wkrada się lekki chaos. Zdarzenia następują po sobie bardzo szybko, czasem zbyt szybko, a niektóre wątki pojawiają się i znikają tak gwałtownie, że trudno za nimi nadążyć. Miałam wrażenie, jakby autorowi szczególnie zależało na stałym podkręcaniu tempa, przez co nie wszystkie sytuacje wybrzmiewają tak mocno, jak mogłyby. Emocje Agi – zwłaszcza te związane z jej zagubieniem i szokiem – momentami zostają przyćmione przez kolejne zwroty akcji. Nie zmienia to jednak faktu, że „Węzeł czasu” czyta się z dużym zaangażowaniem. Ma świetny punkt wyjścia, interesujące połączenie historii z literaturą popularną oraz bohaterów, którzy na długo zostają w pamięci.
Choć miejscami odnosiłam wrażenie, że fabuła zaczyna się lekko rozszczepiać i tracić klarowność, powieść pozostawiła mnie z poczuciem satysfakcji. To jedna z tych książek, które, nawet jeśli na chwilę gubią rytm, wciąż potrafią utrzymać uwagę czytelnika, bo świat przedstawiony i relacje między postaciami mają w sobie prawdziwą magnetyczność. Doceniam też, że Mróz podjął ryzyko i wyszedł poza typowe dla siebie ramy. Widać tu chęć testowania nowych gatunków i łączenia historii, thrillera oraz subtelnych wątków romantycznych. Nawet tam, gdzie pojawia się wspomniany chaos, czuć, że wynika on raczej z ambicji opowiedzenia czegoś z rozmachem niż z braku pomysłu. To książka pełna energii, odwagi i oryginalnych rozwiązań – a to już duży atut. Jako wierna czytelniczka stylu Mroza, ceniąca jego charakterystyczną dynamikę, czułam się w tym świecie „u siebie”, nawet jeśli czasami coś wybijało mnie z rytmu. Ostatecznie „Węzeł czasu” oceniam jako udaną i angażującą podróż w nieoczywiste rejony, która dostarczyła mi emocji, zaskoczeń oraz przestrzeni do własnych przemyśleń. To książka, którą warto poznać — choćby po to, by przekonać się, jak daleko Mróz potrafi posunąć się w kreowaniu alternatywnych historii oraz jak różnorodne oblicza potrafi ukazać jako autor.
4/5 „Węzeł czasu” Remigiusza Mroza to wciągająca powieść, w której przenosimy się pomiędzy czasami i z 2025 roku, razem z bohaterkami, trafiamy do 1931 (!) I to nie byle gdzie, tylko do Opola. Ten pomysł spodobał mi się głównie przez wzgląd na fakt, że nie jest to oklepana Warszawa, tylko właśnie Opole. Ponadto, czytając książkę, niejako czuje się klimat tamtych lat.
Największe wrażenie zrobił na mnie sposób, w jaki Mróz prowadzi główny pomysł książki. Jest świeży, zaskakujący i angażujący, a jednocześnie podany tak, by nie przytłoczyć – zamiast tego pozwala stopniowo odkrywać coraz więcej warstw opowieści.
Ujął mnie także wątek miłosny – subtelny, a zarazem poruszający. Miłość w tej historii naprawdę zdaje się nie mieć granic… nawet tych czasowych.
Gdyby kiedykolwiek powstała kontynuacja książki, chętnie po nią sięgnę.
Wymęczył mnie ten audiobook! Irytująca, nieomylna bohaterka, której wszystko się udaje. Eliminowanie polityków przychodziło jej wyjątkowo łatwo! Rozumiem, że to science fiction, ale czasami jej dedukcja do tego, jak potoczą się losy świata, bo ona da słoik kompotu Hitlerowi była totalnie od czapy. W pewnym momencie przenoszenie się w czasie zaczęło się dłużyć. Za dużo w tej książce było pytań na niewyjaśnione i nielogiczne sytuacje. Nie wiem, czy mężczyzn pociągają takie wulgarne kokietki, ale czułam się zażenowana zachowaniem głównej bohaterki. Koniec był wyjątkowo szybki, pozostawiający duży niedosyt, szczególnie, że wcześniej dużo wątków zostało niewyjaśnionych. Jeśli chodzi o audiobook, głos Karoliny niezbyt mi pasował do bohaterki. Dwie gwiazdki za aktora podkładającego głos Augusta. Był chyba najlepszym elementem tego słuchowiska.
Przeczytałam ją, a raczej przesluchalam niemalże w jeden dzień! Głównie za sprawą wspaniałego słuchowiska. Momentami za sprawą podkładów muzycznych i oczywiście świetnie dobranych i zagranych głosów miałam ciarki. Nie mogłam oderwać się od tej historii aż do czasu jak jej nie skończyłam. Słuchałam w każdym możliwym momencie.
Panie Remigiuszu, chapeau bas za research, który poczynił Pan na potrzeby tej książki. Naprawdę jestem pełna podziwu dla opisywanych wydarzen. Czułam się jakby w mojej głowie odtwarzał się film sensacyjny.
Chyłka już dawno mnie znudzila, Forst podobnie. Reszta jednotomówek była… przeciętna. Ale TO! W mojej ocenie najlepsza książka spod pióra Mroza jak do tej pory.
4,25🌟 świetnie mi się ją czytało, to dopiero druga przeczytana przeze mnie książka Mroza ale już wiem, że uwielbiam jego pióro krótkie rozdziały, bardzo dobrze wykreowane postacie i ich charaktery, znowu czułam, że przepływam przez fabułę książki wciągająca historia motyw przenoszenia się w czasie i próba zmiany przeszłości równającej się zmianie przyszłości ekstraa, natomiast jedyne moje zastrzeżenie to końcówka, nie usatysfakcjonowała mnie do końca, szybkie zakończenie, mało co było wyjaśnione podczas gdy ja chciałam znaleźć wiele odpowiedzi na pytania, które zadawałam sobie w czasie czytania
Ostatnia książka roku Anno Domini 2025, jakie to było dobre!!!! Dosłownie mogłabym to łyknąć na raz gdybym miała trochę więcej czasu w ciągu dnia… świetnie poprowadzona fabuła i sam pomysł! Nawet przeczytałam z wielką chęcią posłowie (co zazwyczaj robię po łebkach), me ga
⭐️2,5 Ze wszystkich książek Mroza, ta podobała mi się najmniej. Porozrzucane kilka wątków i finalnie w moim odczuciu żaden nie był w pełni dopieszczony.