Historia Aurum, upadłej anielicy, zesłanej przez Wszechmocnego Odina do Piekła. Tam poznaje Pana Trzech Krain, okrutnego i bezwzględnego demona, do którego należy wszystko, co pod ziemią. Od teraz… włącznie z Aurum. Anielica ma szansę na powrót do domu jedynie, jeśli spełni wolę Ojca. To nie będzie jednak proste, ponieważ nie sposób zrozumieć Jego poleceń.
Tymczasem demoniczny Pan zachodzi w głowę, jakim cudem nie przewidział przybycia Aurum, mimo że obdarzony jest mocą, dzięki której zna przeszłość i przyszłość każdego. Zaczyna sądzić, że jej obecność w Piekle to podstęp Odina. Demon musi poważnie przemyśleć, co zrobić z nieproszonym gościem, by nie rozpocząć nowej wojny, ale też nie stracić reputacji.
Sytuację zaognia fakt, że anielica cierpi na wrodzoną prawdomówność, przez co wyjawia bez ogródek, co sądzi o Panu Trzech Krain. To godzi w jego dumę mocniej niż nierozwiązywalne zagadki Odina. A gdy w grę wchodzą jeszcze dziwne uczucia i nieugaszone pragnienia, robi się naprawdę gorąco.
Co, do diabła?! – prawdopodobnie będzie to najczęściej towarzysząca Ci myśl podczas czytania tej opowieści.
Czy mamy wolną wolę? Może napisaną od narodzin ścieżkę? Jak nisko trzeba upaść, by odkryć jaką posiada się moc? Czytając „What the hell” możemy znaleźć odpowiedzi na podobne pytania, ale może też pojawić się setka nowych. Piekło z którym się tutaj mierzymy jest przerażające, brutalne, złe i odrażające ponieważ piekło Sandry Ewertowskiej nie jest kolejnym soft hell, które spotykamy w fantastyce - jest dokładnie takie jakim możemy go spotkać w koszmarach. Czytając tę książkę kilka razy parsknęłam śmiechem, a najbardziej rozbawił mnie fragment opisujący Asmodeusza - nie, nie ten na 16 stronie! Śmiałam się, smuciłam, wstydziłam i płakałam razem z Aurum i Panem. Postać Pusi skradła mi serce natomiast wierność Hammona i Thanatosa oraz ich troska o władcę były światełkiem w otaczającym piekło mroku. Wisienką na torcie była duma emanująca z Pana, gdy spoglądał na Aurum pod koniec tej historii. Warto sięgnąć po ten tytuł!
Świetnie się bawiłam, dawno żadna książka mnie tak nie wciągnęła żebym przeczytała ją w jeden dzień. Co rusz wyłam ze śmiechu, autorka ewidentnie potrafi w humor :D 9/10 wyłącznie dlatego, że ostatnie sto stron trochę pogmatwane jak dla mnie (albo za głupia jestem - trudno stwierdzić). Niemniej jednak polecam każdemu kto nie oczekuje po dark romantasy osadzonym w piekle różowego brokatu i jednorożców (◣∀◢)ψ
Diabelska lektura na wieczory które w trakcie czytania zmieniają się w przyjemnie spędzony czas! Autorka nie zawodzi nigdy. Można spodziewać się po historiach Sandry wszystkiego! Czekam na drugi tom! I kibicuje autorce z całego serducha!
Jak ja potrzebowałam takiej książki! Ten dark jest świetny. A pomysł by osadzić go w piekle? Wręcz genialny. To ma ogromny potencjał na kolejne tomy, więc wyczekuję ich z niecierpliwością! Sandra - wykonałaś kawał dobrej roboty!