[współpraca reklamowa | patronat medialny]
𝐦𝐨𝐣𝐚 𝐨𝐜𝐞𝐧𝐚: ∞/5 ✮
Usterkę poznałam już na początku tego roku, na Wattpadzie. Od razu przepadłam dla tej komfortowej historii. To była miłość od pierwszych rozdziałów. Gburowata Mira, radosny Dax i urocza Charlie od razu wciągnęli mnie w swój klimatyczny świat, pełen bitew na śnieżki i gorącej czekolady.
Mogę Wam przysiąc, że robiąc reread bawiłam się tak samo dobrze jak za pierwszym razem. Nigdy nie znudzi mi się czytanie o przekomarzaniach Miry i Daxa. Chyba jeszcze bardziej pokochałam tę książkę, choć nie sądziłam, że tak się da. Towarzyszyły mi łzy wzruszenia, śmiech i rozczulenie. Jest coś takiego w tej niesamowitej historii, co za każdym razem roztapia moje serce.
Jeśli mnie znacie to wiecie, że kocham wszystko co jest związane ze Świętami. Każdego roku ekscytuję się pierwszym śniegiem, oglądam mnóstwo świątecznych filmów i kupuję kalendarz adwentowy. Dlatego, gdy tylko dowiedziałam się, że Agata pisze książkę z takim klimatem, to wiedziałam już, że będzie genialna. Ś𝒘𝒊ą𝒕𝒆𝒄𝒛𝒏𝒂 𝒖𝒔𝒕𝒆𝒓𝒌𝒂 to rom-com, który aż tętni śniegiem, choinkami i rodzinną atmosferą. W dodatku ma w sobie cudowne motywy, oraz bohaterów, co tworzy idealną całość.
Miracle Ackerman i Dax Shelley są sąsiadami. Ich znajomość rozpoczyna się przez pewną usterkę w samochodzie. Mira zbywa pomoc mężczyzny, bo nie przepada za nim. Ma ku temu swoje powody, dlatego stara się go unikać. Przychodzi jej to z trudem, bo któregoś dnia pewna siedmiolatka czeka samotnie przed domem, a kobieta nie ma serca by ją tak zostawić. I tutaj rozkręca się cała fabuła…
Ta niewinna pomoc doprowadziła do efektu kuli śnieżnej. Od tamtej pory Dax i Charlie stali się nieodłączną częścią codzienności Miry. Mimo, że kobieta początkowo stawiała opór, oni i tak utorowali sobie drogę do jej serca.
Co jest tak wspaniałego w Ś𝒘𝒊ą𝒕𝒆𝒄𝒛𝒏𝒆𝒋 𝒖𝒔𝒕𝒆𝒓𝒄𝒆? Przede wszystkim, wątek grumpy x sunshine, który uwielbiam! Dax wraz z jego córką, rozświetlają ponure dni zrzędliwej Miry. Oni kochają Święta, a ona ich nienawidzi. Kobieta najchętniej spędzałaby całe dnie w domu, z kolei mężczyzna z siedmiolatką są bardzo aktywni. Ten kontrast między nimi prowadzi do wielu zabawnych scen jak ta, w której Dax i Charlie namawiali Mirę do wspólnego, świątecznego karaoke. Shelleyowie stopniowo sprawiali, że kobieta coraz bardziej otwierała się przed nimi i odkryła na nowo magię Świąt. Oni wprowadzili do jej życia jasne kolory, z kolei ona pokazała im te ciemniejsze. Razem stworzyli piękną paletę kolorów. Kocham to, jak cudownie się uzupełniają.
Te różnice między nimi, tak naprawdę ich do siebie zbliżały. Dax zawsze znajdował chytry sposób, żeby spędzać jak najwięcej czasu z kobietą. Jednak mistrzynią w tej konkurencji jest zdecydowanie Charlie. Myślę, że mało kto oparłby się uroczej siedmiolatce, która całymi dniami chce lepić bałwany. Mała Charlie niewinnie doprowadzała do coraz częstych spotkań głównych bohaterów. Zawsze śmieję się, że dziewczynka jest ich swatką zesłaną przez ducha Świąt. Właśnie za to tak bardzo ubóstwiam wątek single dad w książkach. Agata poprowadziła go w bardzo dobry sposób. Bo oprócz tego, że mamy tu cudownie wykreowaną postać siedmiolatki, to jeszcze jest świetnie opisana relacja z jej tatą. Dax, jako samotny ojciec radzi sobie niesamowicie w tej roli. Zawsze dba o bezpieczeństwo Charlie, ale też zwraca uwagę na jej emocje i potrzeby. Dziewczynka z resztą bardzo to docenia.
Oczywiście, oprócz spotkań z Charlie, Mira i Dax naturalnie siebie przyciągali. Między tą dwójką jest tyle napięcia! Rozwój ich relacji jest tak dobrze i naturalnie poprowadzony. Wpierw niepewność, poprzez poznawanie siebie, aż po bezgraniczną miłość. To wszystko jest przeplatane ich wzajemnymi docinkami i przekomarzaniami. Dax zawsze znajdował jakiś podstęp, żeby angażować Mirę w świąteczne aktywności, a ona nigdy nie przegapiła okazji by pośmiać się z tego, że jest 8 lat starszy od niej. Wzajemnie się na siebie wkurzali, ale kryło się to za ich szerokimi uśmiechami. Są przezabawni.
Miracle i Dax są dla mnie przykładem zdrowej relacji pełnej szacunku i zrozumienia. W chwilach zwątpienia, mężczyzna zawsze przypominał bohaterce, żeby nie kryła swoich myśli i emocji. Z kolei Mira pokazała mu, że to nie on musi się wszystkim zajmować i także zasługuje na opiekę i chwilę wytchnienia. Nie wiem jak Agata to zrobiła, ale od nich wręcz bije komfort, z którym nie chcę się rozstawać.
𝑴𝒊𝒓𝒂𝒄𝒍𝒆 𝑨𝒄𝒌𝒆𝒓𝒎𝒂𝒏 - introwertyczna graficzka, która kocha Taylor Swift i kolor zielony. A jej ulubione miejsce to zacisze domowe, w którym chowa się przed światem. Mira wiele straciła w życiu, przez śmierć rodziców przestała doceniać piękno zimy oraz Świąt. Jest też bardzo zamknięta w sobie i ma dużo negatywnych myśli. Nieraz płakałam czytając jak zadręcza się nimi. Postać Miry jest mi bardzo bliska, bo utożsamiam się z nią na wielu płaszczyznach. Też tak jak ona, mam w głowie pełno wątpliwości i boję się wypowiadać je na głos. Ale przy odpowiednich osobach jestem bardzo otwarta. Kobieta w trakcie książki przechodzi dużą przemianę. Rozwija skrzydła i wreszcie przestaje bać się pokazywać swoje prawdziwe emocje. Mira tylko z zewnątrz wydaje się być oziębła i zrzędliwa, jednak w głębi duszy jest bardzo uczynna, empatyczna i opiekuńcza. Zawsze służyła pomocą dla Charlie i Daxa, ale także dla swoich przyjaciół. Ja do tego uwielbiam jej poczucie humoru. Myślę, że gdyby istniała, bardzo byśmy się ze sobą dogadały. To jedna z moich ulubionych książkowych bohaterek.
𝑫𝒂𝒙 𝑺𝒉𝒆𝒍𝒍𝒆𝒚 - gdyby on istniał to i tak byście musieli mnie o tym zapewniać, bo ten mężczyzna jest ideałem. Nie dość, że świetnie radzi sobie jako samotny ojciec, to służy pomocą dosłownie każdemu. Dax to taka złota rączka, pomoże we wszystkim i nie będzie nawet narzekał. On roztacza wokół siebie tak dobrą energię i robi to w tak naturalny sposób. Nie dziwię się, że Mira tak szybko odzyskała swój blask przy nim, bo on jest uosobieniem szczęścia. Bohater zawsze zapewniał jej komfort, dbał o nią i sprawiał, że czuła się doceniona. Nie krył się z komplementami i zawsze w nią wierzył, nawet jeśli ona sama tego nie robiła. Nie potrafię pojąć tego jak on to wszystko godzi. Dax jest bohaterem, który stawia dobro innych nad własnym i to jest cudowne, ale też męczące. Dlatego cieszę się, że ma u swojego boku Mirę i Charlie, które o niego zadbają. Zakochałam się w nim już od pierwszych rozdziałów i zostanie w moim sercu na długo.
𝑪𝒉𝒂𝒓𝒍𝒊𝒆 𝑺𝒉𝒆𝒍𝒍𝒆𝒚 - to dosłownie aniołek. Ta dziewczynka jest tak urocza i zabawna. Ma w sobie tę typową dziecięcą radość, która rozbraja i sprawia, że nie da się jej nie kochać. Nawet ponura Mira nie była w stanie się jej oprzeć i dała się namawiać na wszystko o co tylko Charlie poprosiła. Kocham ją w roli swatki Miry i Daxa! Szczególnie w scenie z planszówkami ;)
𝑰𝒔𝒍𝒂 𝑫𝒖𝒏𝒃𝒂𝒓 - czuję, że muszę o niej wspomnieć, bo jest tak wspaniałą przyjaciółką dla Miry. Za każdym razem służyła jej dobrą radą i wspierała na każdym kroku. Gdy tylko Miracle jej potrzebowała, ona się zjawiała i poprawiała jej humor swoim wyszukanym humorem. Ta kobieta jest tak bezpośrednia i potrafi rozładować ciężką atmosferę chyba w każdej sytuacji. Kocham jej energię!
Nie muszę tu chyba wspominać o tym, że kocham pióro Agaty, bo to oczywiste. Zawsze pochłaniam jej książki i tu nie było inaczej. Usterkę czyta się naprawdę szybko, bo nie da się oderwać od wciągającej fabuły. Jak zwykle doceniam poczucie humoru Agaty, które ujawnia się w dialogach pełnych żartów i sarkazmu. W dodatku genialnie wykreowani bohaterowie, którzy mają dużo do zaoferowania i można wiele się od nich nauczyć. W Ś𝒘𝒊ą𝒕𝒆𝒄𝒛𝒏𝒆𝒋 𝒖𝒔𝒕𝒆𝒓𝒄𝒆 Agata wprowadza nas w klimatyczną zimę w Lamont - w małym miasteczku, które tętni życiem. Ten świąteczny nastrój jest tu idealnie wyważony, nie jest go ani za dużo, ani za mało. Ale jeśli po tej książce nie poczujecie ani trochę magii świąt, to oficjalnie przebiliście Mirę w byciu Grinchem.
Dax, Mira i Charlie już na zawsze będą mieli specjalne miejsce w moim sercu. Na pewno będę do nich wracać bardzo często. Ich relacja jest dla mnie wzorem i wiele się dzięki nim nauczyłam. Oni są moimi ulubionymi barwami.
Agata stworzyła cudo i cieszę się, że wreszcie każdy może poznać tę piękną historię w papierze. To książka niemal dla każdego, nieważne czy lubicie Święta, czy nie. Usterka jest bardzo uniwersalna i jestem pewna, że znajdziecie w tej książce coś co was zachwyci. Mam nadzieję, że także pokochacie Ś𝒘𝒊ą𝒕𝒆𝒄𝒛𝒏ą 𝒖𝒔𝒕𝒆𝒓𝒌ę.
Grudzień to idealna pora, by czytać Usterkę, także jeśli dalej nie macie swojego egzemplarza, to nie wiem na co czekacie. Sprawdzi się też idealnie jako prezent pod choinkę! A jeżeli ktoś już przeczytaliście historię Miry i Daxa, to możecie szybko nadrobić na Wattpadzie 𝑾𝒂𝒌𝒂𝒄𝒚𝒋𝒏ą 𝒑𝒐𝒎𝒚ł𝒌ę. Jest to książka o Isli i pewnym pisarzu, która dzieje się w tym samym uniwersum co Usterka. Już w przyszłym roku zawita na naszych półkach! 🤎
𝑴𝒊𝒍𝒆𝒈𝒐 𝒅𝒏𝒊𝒂/𝒘𝒊𝒆𝒄𝒛𝒐𝒓𝒖!
𝑁𝑒𝑓𝑖 ♡