Magia bieszczadzkich lasów i dalszy ciąg pewnej kuszącej historii.
Remont pensjonatu to przecież nic takiego, prawda? Tu trochę farby, tam kilka desek i wiekowy budynek będzie wyglądał jak nowy. Tyle że nie wszyscy mieszkańcy Mnichówki chcą zamiany położonej w jaskini mrocznej piwnicy na nowoczesne spa.
Ewa nie ma lekko. Jak nie łamiące się wiertła, to bolące korzonki i budząca się powoli rodzinna magia. Razem z Adamem i ekipą remontowo-budowlaną pana Ryszarda będzie próbowała zdążyć z większością prac przed swoimi urodzinami, które wypadają w Noc Kupały. Tak się składa, że jest to również rocznica śmierci pewnego japońskiego mnicha.
Ewa ma nadzieję, że przyjęcie urodzinowe przebiegnie bez zakłóceń. Niestety, w Ostrówku właśnie zaginął pewien emeryt, a ona usłyszała przepowiednię o swojej rychłej śmierci: Po pięciu dniach ciemności umrzesz!. I jak w takich warunkach organizować imprezę?
Lekarka, absolwentka Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Debiutancką powieść Wilk napisała w wieku piętnastu lat, a wydała trzy lata później (2006). W 2009 roku ukazała się kontynuacja tej książki - Wilczyca. Autorka została za nią nominowana do nagrody Nautilus, przyznawanej przez czytelników w corocznym plebiscycie na najlepszy polski utwór literacki z gatunku fantastyki. Wilczyca zdobyła w nim piąte miejsce. W Wydawnictwie W.A.B. pisarka opublikowała trylogię, na którą składają się powieści: Ja, diablica (2010), Ja, anielica (2011) oraz Ja, potępiona (2012).
Bardzo lubię cykl z Jagą, więc jak tylko wypatrzyłam nową serię autorki, to nie mogłam przejść obok niej obojętnie. Pierwszy tom mnie szczególnie nie zachwycił, liczyłam więc, że kolejny skradnie me serce. Trochę się jednak przeliczyłam 😞 I jeśli nie znałabym chronologii powstania tych książek, to dałabym głowę ściąć, że historia o Adamie i Ewie jest początkiem kariery pisarskiej p. Katarzyny. Brakuje mi tej iskry i werwy, którą posiada Jaga i jej niezwykłych (często pełnych humoru) przygód. Tutaj było tylko ok.
Bardzo lubię pióro autorki i ta seria jest pierwszą, z którą nie zaiskrzyło tak bardzo, jak miałam nadzieję, że zaiskrzy. Najgorsze jest jednak to, że nie umiem powiedzieć, czego mu tu w zasadzie brakowało.
Niewykluczone, że mój odbiór zakłóciła lektorka. Wyobraźcie sobie osobę, która niemal wszystko mówi, jakby była na granicy chichotu. W skrócie - nie podobała mi się jej interpretacja. Niewykluczone, że gdyby nie ona, mogłabym odebrać tę historię trochę lepiej.
Absolutnie nie jest to zła historia. Zamysł był ciekawy, a już zwłaszcza wplecenie do historii w polskich Bieszczadach japońskiego folkloru. Dodatkowo czarownice, diabły (a raczej diabeł z zamiłowaniem do liczenia), duchy... brzmi świetnie! Niemniej czułam, że i w "Kuszenii", i w "Zatraceniu" czegoś zabrakło, jakiejś iskry. Może trochę więcej humoru?
W kwestii najważniejszych bohaterów, czyli Ewy i Adama, mam mieszane odczucia. Ewa nie do końca przypadła mi do gustu, choć nie mogę powiedzieć, że jej nie lubię. Po prostu w mechaniźmie odbioru jej postaci pojawił się piach i tem zgrzyt trochę psuje maszynę, mimo że działa. Co do Adama, on wzbudził więcej mojej sympatii. Trochę tajemniczy, ale mający w sobie ciepło i diabelski urok osobisty połączony z intelektem i ironią. A przynajmniej tak odebrałam go ja.
Jak więc oceniam tę serię, a przynajmniej jej pierwsze dwa tomy? Mogło być lepiej, ale nie było źle. Lubię styl autorki, a historię poznawało się dzięki temu przyjemnie. Zatem, mimo mojej nieszczególnie wysokiej oceny, chciałabym poznać kolejny tom z serii o Ewie i Adamie, mimo że nie będę go wyczekiwać z niecierpliwością. Moja ocena to 6/10, a książki polecę osobom 16+
Na kontynuację serii „Ewa i Adam” czekałam z autentyczną niecierpliwością. Pierwszy tom okazał się bowiem literackim odpowiednikiem wygodnego fotela i kubka dobrej herbaty – dawał relaks, lekkość i przyjemną ucieczkę od codzienności. Nic więc dziwnego, że po „Zatracenie” sięgnęłam z dużymi oczekiwaniami. I całe szczęście – nie zostały one zawiedzione.
Katarzyna Berenika Miszczuk po raz kolejny udowadnia, że pisanie sprawia jej wyraźną frajdę, a ta radość płynnie przechodzi na czytelnika. Jej pióro jest lekkie, sprawne i bardzo komunikatywne – książkę czyta się szybko, bez zgrzytów, z naturalnym rytmem narracji. To literatura rozrywkowa w najlepszym znaczeniu tego słowa: niewymuszona, płynna i po prostu przyjemna.
Fabuła bezpośrednio kontynuuje wątki z pierwszego tomu, jednocześnie wyraźnie je rozwijając. Autorka ponownie sięga po swoje popisowe połączenia – mitologię japońską, wiarę chrześcijańską oraz motywy wiedźm – tworząc mieszankę, która na papierze mogłaby brzmieć karkołomnie, a w praktyce okazuje się zaskakująco spójna i bardzo atrakcyjna. To właśnie ten eklektyzm stanowi jeden z największych atutów powieści.
Śledzimy losy Ewy, która opuszcza stolicę w poszukiwaniu spokoju i nowego początku. Jak łatwo się domyślić – spokój jest ostatnią rzeczą, jaką dane jej będzie zaznać. Akcja szybko nabiera tempa, pojawiają się kolejne komplikacje, a całość prowadzona jest w sposób dynamiczny i angażujący. Nuda nie ma tu wstępu – dzieje się dużo, często zabawnie, momentami zaskakująco, a lekko zarysowany wątek romantyczny stanowi subtelne dopełnienie historii, nie dominując nad resztą fabuły.
Bohaterowie nie są konstruowani w duchu głębokiej analizy psychologicznej, ale też absolutnie nie można nazwać ich papierowymi. To postacie sympatyczne, wyraziste i wystarczająco charakterne, by z zainteresowaniem śledzić ich losy. W tego typu literaturze to w zupełności wystarcza – i działa dokładnie tak, jak powinno.
Podsumowując: „Zatracenie” to bardzo udana kontynuacja, która spełnia swoją funkcję w stu procentach. Jeśli szukacie książki, przy której można się zrelaksować, pośmiać, wciągnąć w dynamiczną historię i na chwilę zapomnieć o rzeczywistości – to strzał w dziesiątkę. Idealna propozycja na czytelnicze „odmóżdżenie”, ale w inteligentnym, dopracowanym wydaniu.
Wierzycie w magię i moce nadprzyrodzone? Ewa Wrzosówka też w nie nie wierzyła, dopóki na jej drodze nie stanął najprawdziwszy diabeł, a Nekomata pod postacią uroczego kota nie próbował jej opętać. Jedno jest pewne: po tej lekturze dwa razy się zastanowicie, zanim uwierzycie, że kot to tylko kot!
"Zatracenie" to drugi tom serii "Ewa i Adam" autorstwa Katarzyny Bereniki Miszczuk. Remont owianego złą sławą pensjonatu powoli dobiega końca. Ewa martwi się jednak, że duch Mnicha Sato, który w latach pięćdziesiątych mieszkał w Mnichówce, wciąż przemierza jego korytarze. Postanawia zatem zamówić tablicę Ouija, żeby rozmówić się z jegomościem.
Wydaje się, że wszystko przebiega zgodnie z planem... dopóki Pan Lucjan – wykonawca tablicy nie znika z dnia na dzień, w ogrodzie Ewy wyrasta tajemniczy grzybowy krąg, a okoliczni mieszkańcy podszeptują, że Ewa nie jest tym za kogo się podaje.
Jak zwykle mamy tutaj niesamowitą dawkę słowiańskości, która w tej serii miesza się z japońskimi wierzeniami. Ta wybuchowa mieszanka zaskakująco eksploduje nowymi powiązaniami, które dla wprawionego czytelnika książek o rodzimej mitologii, przestają być tak oczywiste.
Ewa to silna kobieca postać, która przypomina nieco te poznane z poprzedniej serii autorki. Ma cięty język, jest samodzielna i nie przejmuje się zbytnio tym, co myślą o niej inni.
Postaci drugoplanowe, zwłaszcza towarzyszący jej mężczyźni – Adam i Adrian stanowią świetny kontrast dla jej postaci.
Na uwagę zasługuje również cały ród Wrzosówek, które w tej części poznajemy nieco bliżej.
Autorka pisze prostym językiem, ale niezwykle angażującym czytelnika. Do historii rozgrywającej się w Ostrówku aż chce się wracać. Świetnie łączy wątki mitologii z romansem, a nawet kryminałem i elementami horroru. Opętanie przez demona to przecież nie przelewki. Jeśli lubicie historie, w których humor idzie pod rękę z mrokiem — to dobry wybór.
Ewa odkrywa także swoje kolejne oblicze, poznaje tajemnicze postaci, które pomagają jej w trudnej sytuacji... w bardzo niespodziewany sposób.
Książkę czyta się naprawdę fantastycznie. Po zakończeniu tej części od razu miałam ochotę wrócić do pierwszego tomu. Wydaje mi się, że jest to pozycja dla każdego, kto potrzebuje chwili rozrywki i dobrej zabawy. Konieczna jest znajomość pierwszego tomu, ale to naprawdę czysta przyjemność.
Choć wątki wydają się zamknięte, mam nadzieję, że autorka wróci jeszcze do Pensjonatu Ewy i zaserwuje nam nowe przygody bohaterów.
„Zatracenie” Katarzyny Bereniki Miszczuk ponownie zabiera nas w miejsce, gdzie natura ma własne tajemnice, a stare mury pamiętają więcej, niż powinny. Bieszczadzkie lasy nie są tu jedynie tłem — pulsują, obserwują i zdają się reagować na to, co dzieje się z bohaterami. Autorka z ogromną lekkością splata zwykłe, przyziemne problemy z czymś nieuchwytnym, co coraz mocniej wkracza w życie Ewy.
Remont pensjonatu staje się symbolem zmian, na które nie wszyscy są gotowi. Z jednej strony codzienny chaos i napięcie, z drugiej — budząca się magia i wydarzenia, które trudno racjonalnie wytłumaczyć. Bardzo podobało mi się to narastające poczucie zagrożenia: przepowiednia, zniknięcie mieszkańca, Noc Kupały… wszystko składa się w niepokojącą całość, od której trudno się oderwać.
Ewa jako bohaterka jest bliska czytelnikowi — szalona, zadziorna, pewna siebie, a jednocześnie zdeterminowana. Jej relacje z innymi postaciami, szczególnie z Adamem, dodają historii emocjonalnej głębi i równoważą mrok subtelną czułością. To książka, która nie straszy wprost, ale konsekwentnie buduje atmosferę napięcia i tajemnicy.
„Zatracenie” to opowieść o granicach — między racjonalnym a niewytłumaczalnym, przeszłością a teraźniejszością, bezpieczeństwem a ryzykiem. Jeśli lubicie historie, które wciągają klimatem i zostawiają z myślami jeszcze długo po odłożeniu książki, zdecydowanie warto po nią sięgnąć.
Fajna historia, szybko się w nią wciągnęłam. Bardzo dużo się dzieje i dopiero na koniec poznamy rozwiązanie różnych tajemnic. Czasami drażniło mnie zachowanie Ewy, która zachowywała się momentami niedojrzale i z pewną dozą hipokryzji. Było wiele zabawnych momentów, świetnie się bawiłam podczas lektury.
Moja koncepcja na temat tego jak powstała ta książka jest następująca: autorka przeczytała dużo na temat demonów, upchała to bez ładu i składu do książki i posklejała opisami tego jak główna bohaterka gapi się na klatę głównego bohatera i jak główny bohater gapi się w cycki głównej bohaterki.