Drogi Zoe McCortney i Oliviera Moore'a przecinają się w najmniej spodziewanym dla nich momencie. Nieprzyzwoicie bogata Zoe, ukochana córeczka tatusia, wiedzie życie u boku szanowanego i pożądanego przez kobiety z zamożnych elit Andrew Bocellego. Opływa w luksusy, odnosi sukcesy i zawsze dostaje to, czego chce. Przynajmniej do czasu, gdy udaje się ze swoją przyjaciółką do klubu, w którym poznaje uroczego barmana.
Skromny i nieśmiały Olivier to mężczyzna z trudną przeszłością. Samotnie wychowuje córkę, jest oddany rodzinie, odpowiedzialny i pracowity. Nie w głowie mu przelotne romanse. Nie ulega czarowi atrakcyjnej Zoe. I jest w tym konsekwentny, chociaż kolejne przypadki sprawiają, że ciągle się spotykają.
Czy Olivier przestanie się opierać wdziękom Zoe? A ona - czy zrozumie, że życie jest czymś więcej niż listą zachcianek do spełnienia? Czy ich znajomość w końcu rozkwitnie?
Książka dla czytelników powyżej osiemnastego roku życia.
Na wstępie chciałabym podziękować Autorce oraz Wydawnictwu za zaufanie i możliwość objęcia patronatem medialnym książki "Mionerka i barman". Było to moje kolejne spotkanie z twórczością Roksany. W książce znajdziemy motyw samotnego ojca, friends to lovers czy zakazane uczucie. Stylistyka i język jakim posługuje się pisarka jest bardzo lekki, prosty i przyjemny w odbiorze co sprawia, że książkę czyta się w ekspresowym tempie. Mi zapoznanie się z losami Zoe i Oliviera zajęło jedno przedpołudnie i już od pierwszych stron zostałam wciągnięta do świata bohaterów, który okazał się pełen kontrastów. Fabuła została w interesujący sposób nakreślona i dobrze poprowadzona. Natomiast bohaterowie, zarówno pierwszo jak i drugoplanowi, zostali w ciekawy, barwny i wielowymiarowy sposób wykreowani. To postaci, które mają swoje tajemnice, a także wady i zalety, borykają się z różnymi mniejszymi bądź większymi problemami dnia codziennego (w szczególności Olivier), zdarza się im popełniać błędy czy postępować pod wpływem chwili, dlatego tak łatwo się z nimi utożsamić w niektórych przypadkach podzielając podobne troski i dylematy moralne. Historia została przedstawiona z perspektywy obojga postaci, co pozwoliło mi lepiej ich poznać, dowiedzieć się co czują, myślą, z czym się zmagają każdego dnia, stopniowo mogłam także dowiedzieć się jakie wydarzenia z przeszłości wpłynęły na ich obecne życie, co ich ukształtowało, a tym samym mogłam lepiej zrozumieć ich postępowanie oraz decyzję. To postaci ze skrajnie odmiennych światów - mają inny status społeczny, kierują się innymi priorytetami. Mogłoby się wydawać, że nie łączy ich kompletnie nic, niemniej jednak zagłębiając się w tą historię okazuje się, że oboje potrzebują ciepła, akceptacji i bliskości. Od początku dało się wyczuć pomiędzy nimi wyraźne przyciąganie, które z każdym kolejnym spotkaniem przybierało na sile, jednak oboje ze względu na swoje zobowiązania, doświadczenia próbowali z tym walczyć. Uważam, że wszystko pomiędzy nimi toczy się swoim rytmem, pozwalając Czytelnikowi skupić się na gestach, słowach i odczuciach towarzyszących głównym postaciom. Olivier od samego początku zaskarbił sobie moją sympatię. To zaradny, rodzinny, twardo stąpający po ziemi młody zraniony mężczyzna, które tak naprawdę musiał szybko dojrzeć żeby zająć się w pojedynkę córeczką, i którą naprawdę się troszczył. Pomaga mu babcia, z którą Moore ma cudowną więź. Zoe natomiast początkowo wywoływała we mnie mieszane odczucia, jednak z czasem kiedy poznałam ją lepiej, kiedy zaczęła postrzegać niektóre istotne kwestie w zupełnie inny niż dotychczas sposób i ją polubiłam. W szczególności spodobała mi się ta wersja Zoe, którą mogłam obserwować podczas jej pobytu u babci. Istotną rolę w tej historii odgrywają postaci drugoplanowe, mowa o bliskich obojga, którzy wprowadzają sporo zamieszania do życia głównych bohaterów, dostarczając zarówno im samym jak i Czytelniku wielu emocji i wrażeń. To co zasługuje tutaj na pewno na uznanie to przedstawienie wątku przyjaźni, zarówno Zoe jak i Olivier mogli w każdej chwili liczyć na swoich przyjaciół, zresztą z wzajemnością. Autorka w swojej powieści porusza wiele ważnych, życiowych i ponadczasowych tematów, które tak naprawdę mogą spotkać każdego z nas czy naszych bliskich. Mowa o samotnym rodzicielstwie, zawiedzionym zaufaniu, stracie bliskiej osoby, trudnej przeszłości czy skomplikowanych relacjach rodzinnych i międzyludzkich. Autorka na przykładzie swoich bohaterów pokazuje, że nie definiuje nas zasobność portfela ani status społeczny, a prawdziwa wartość człowieka leży w jego charakterze, umyśle i sercu. Pisarka pokazuje także jak ważne jest znalezienie swojego miejsca w życiu, a także walka o siebie i swoją niezależność. Kiedy już myślałam, że nic nie jest w stanie mnie w tej historii zaskoczyć autorka na ostatnich kilkunastu stronach serwuje tak poruszający zwrot akcji, że naprawdę nie mogłam wyjść z podziwu! Były łzy. Był strach. Ale nie opuszczała mnie też nadzieja. Nadzieja na lepsze jutro. Naprawdę świetnie spędziłam czas z tą historią i jej bohaterami. Nie ukrywam, że z chęcią poznałabym również losy przyjaciół Zoe i Oliviera, więc czekam na kolejne powieści spod pióra autorki, bo może właśnie o to się pokusi. Polecam!
Jak tylko zobaczyłam tytuł i dowiedziałam się mniej więcej o czym będzie ta książka to chciałam ją przeczytać. Już na samym wstępie wiemy, że odstajemy coś innego, opowieść oryginalną, gdzie to w końcu nie on ma władzę a pieniądze, ale ona. Ostatecznie moje wyobrażenie o tej książce okazało się nieco inne niż w rzeczywistości, i choć nie wszystko mi się podobało a i uczepić się mogę, to świetnie się przy tej historii bawiłam.
Zoe jest ukochaną córeczką tatusia, nieprzyzwoicie bogata, mająca do czynienia z elitami, nie musząca przejmować się codziennymi problemami, mająca wpływowego i przystojnego narzeczonego, wiedzie idealne życie. Jednak podczas jednego wypadu do klubu spotyka Oliviera, barmana który pomaga jej przyjaciółce w potrzebie, a na niej samej wywołuje piorunujące wrażenie. Olivier to mężczyzna z trudną przeszłością, zainteresowania Zoe nie traktuje poważnie, jednak z czasem zaczyna dostrzegać w kobiecie coś wyjątkowego, nie patrząc na jej koneksje czy bogactwo. Kolejne mniej lub bardziej przypadkowe spotkania zmieniają ich poukładaną codzienność, a dla Zoe jest początkiem ważnych życiowych decyzji i zmian.
Po tym wszystkim czego się naczytałam o tej książce, ale nie patrząc na recenzje, miałam swoje wyobrażenie. Spodziewałam się raczej rozpieszczonej bogatej paniusi, która dostaje wszytko czego chce, obstawiałam że to będzie prosta i niczym nie wyróżniająca się historia miłosna, gdzie motyw kopciuszka będzie odwrócony, jak się okazało te i inne moje założenie były mylne, a historia raz po raz mnie zaskakiwała, zarówno pozytywnie jak i negatywnie. Bohaterowie okazali się tacy prawdziwi, ona choć z bogatego domu ma poukładane w głowie i umie wykorzystać swoje wpływy. On skrzywdzony przez kobiety samotny ojciec, zmagający się z trudną codziennością, który wie gdzie jego miejsce, choć nie zamierza spoczywać na laurach. Ta dwójka idealnie się dopełniała i niemal od samego początku chce się im kibicować. Z czasem jednak, przynajmniej u mnie zaczęli mnie oni strasznie irytować, naprawdę miałam ochotę nimi wstrząsnąć.
Autorka wykorzystała świetne motywy, znane i lubiane, takie jak samotny ojciec, różnice społeczne, delikatny trójkąt miłosny, waśnie rodzinne czy trudne wybory. Do tego pojawiło się całkiem sporo kontrowersyjnych i trudnych tematów, o których nie wspomnę bo przez to zdradziłabym zbyt wiele, ale uwierzcie, dzieje się sporo, a poruszone tematy mogą wzbudzać różnorakie emocje. Nie pierwszy raz spotkałam się z twórczością autorki, którą bardzo dobrze mi się czyta ze względu na jej lekkie pióro i wielowątkową fabułę jej powieści. Początek o dziwo czytało mi się bardzo przyjemnie i szybko wkręciłam się w historię, jednak w połowie gdzieś to uczucie płynięcia z fabuła mi się zgubiło. Autorka nieźle namieszała za co plus, jednak bohaterowie totalnie dawali ciała, no moje początkowe zachwyty nad nimi odeszły w niepamięć, a na pierwszy plan zaczęło wychodzić uczucie irytacji. Gdzieś tam ta druga połowa powieści, jak i sama końcówka mnie nieco zawiodły.
Ogólnie książka była ciekawa pod kątem fabularnym, ilość wątków i tematów była zadowalająca, przez co przy czytaniu nie można było się nudzić, działo się sporo, pojawiły się ciekawe zwroty akcji, pojawiały się afery i dramaty, które ja tak bardzo lubię. Cała historia jest oryginalna, taka inna niż wszystko to co dotychczas czytałam, a zamieszanie wprowadzone przez autorkę, sprawia że opowieść jeszcze bardziej intrygująca, zaś spicy sceny nadają całości pikanterii i takiego pazura. Choć nie mogę określić tej książki jako idealnej, to muszę przyznać, że była bardzo dobra, świetnie się przy niej bawiłam, i szczerze polecam zwłaszcza jeśli lubicie takie nietypowe historie.
Czy jeden wieczór przy barze może zmienić całe życie milionerki?
🍷Po przeczytaniu opisu "Milionerki i barmana" od razu poczułam zaciekawienie i wiedziałam, że ta historia ma w sobie to coś i prędzej czy później trafi w moje ręce. Nie pomyliłam się ani trochę. To książka, która nie dość, że wciąga, to dodatkowo łamie stereotypy, do których zdążyliśmy się przyzwyczaić.
🍷 Ogromnie spodobało mi się to, że autorka odwraca utarte role i nie idzie na łatwiznę - zamiast kolejnej historii o samotnej matce dostajemy wątek samotnego ojca, który z ogromną troską chroni zarówno swoje dziecko, jak i własne serce. Równie ciekawie przedstawiona jest postać głównej bohaterki, milionerki Zoe. Bogaci ludzie często kojarzą nam się z wyższością, manieryzmem i poczuciem bycia lepszym od innych, tymczasem Zoe jest zupełnie inna. Pragnie odciąć się od zadufanych w sobie ludzi, którzy żyją na pokaz i na siłę rywalizują z innymi, udowadniając swoją majętność. Choć mogłaby bez problemu korzystać z majątku ojca, stawia na niezależność, własne osiągnięcia i pracę, która daje jej satysfakcję, dlatego wybiera zawód event managerki.
🍷 Autorka świetnie pokazuje, że nawet najbardziej wygodne życie milionerki, pozbawione miłości i prawdziwych emocji jest po prostu puste. Bohaterka od lat tkwi w na pozór "idealnym" związku z Andrew - przyjacielem ojca i mężczyzną z ich kręgów. Ich relacja jest stabilna i poukładana, lecz całkowicie pozbawiona głębszych uczuć. Można by pomyśleć, że Zoe ma serce z kamienia... aż do momentu, gdy na jej drodze staje tajemniczy barman Olivier.
🍷 Olivier początkowo trzyma Zoe na dystans - nie chce zostać ponownie zraniony, a przede wszystkim nie zamierza wprowadzać do życia swojej córki nowej kobiety, a tym samym chaosu. Ich relacja od samego początku pełna jest napięcia i nieporozumień. Olivier sądzi, że Zoe mu się narzuca, natomiast ona sama pilnuje granic, mając świadomość, że wciąż jest w związku. Jak rozwinie się ta znajomość? Przekonajcie się sami - z chęcią zdradziłabym więcej, ale nie chcę odbierać wam radości z odkrywania tej historii.
🍷 Czytając tę książkę, bawiłam się naprawdę świetnie. Historia wciągnęła mnie od pierwszych stron, a kolejne zwroty akcji sprawiają, że trudno się od niej oderwać. Muszę przyznać, że zdarzyło mi się przez nią spóźnić do pracy 😄 Ogromnym atutem jest styl pisania autorki - lekki, płynny i bardzo przyjemny. To moje pierwsze spotkanie z jej twórczością, ale teraz już mam pewność, że nie ostatnie. Choć zakończenie książki, lekko mówiąc, mnie zszokowało i pozostawiło z niedosytem, pozytywne wrażenia były na tyle silne, że nie wpłynęło to w żadnym stopniu na mój odbiór całości.
🍷 Polecam "Milionerkę i barmana" każdemu, kto szuka romansu pełnego emocji, ciekawych bohaterów oraz historii, która nie jest oczywista i skutecznie łamie utarte schematy. Dziękuję wydawnictwu oraz autorce za zaufanie. [współpraca reklamowa]
To historia, która pokazuje, że największym luksusem nie są pieniądze, lecz odwaga, by przestać żyć cudzymi oczekiwaniami i zaufać temu, co naprawdę czujemy. Książka która w subtelny, ale uderzająco autentyczny sposób obnaża mechanizmy, według których żyjemy: ocenianie ludzi po statusie, rezygnowanie z uczuć, zanim zdążą się narodzić i uciekanie przed tym, co mogłoby nas zmienić. Ta książka nie opowiada wyłącznie o romansie, opowiada o tym, jak trudno jest być sobą w świecie, który woli gotowe etykiety niż prawdę. To, co uderzyło mnie najmocniej, to fakt, że autorka pokazuje bohaterów w punktach najbardziej bolesnych, tam, gdzie nie są pewni siebie, gdzie nie wiedzą, co zrobić, gdzie zderzają się z własnymi przekonaniami. Czułam ich zagubienie, ich napięcie, ich próbę udowodnienia światu, że pasują do miejsca, w którym stoją i jednocześnie miałam świadomość, jak bardzo ta walka jest nam wszystkim bliska. Czytając, miałam wrażenie, że patrzę na Zoe jak na kobietę, której nikt nigdy nie zapytał: czego ty właściwie chcesz? To mnie bolało, bo ile kobiet żyje tak do dziś? Olivier natomiast wzbudzał we mnie zrozumienie. Ta jego cicha odpowiedzialność, która z jednej strony jest piękna, a z drugiej nawet powiedziałabym duszaca. Czułam, że to mężczyzna, który tak bardzo chce chronić siebie i córkę, że sam sobie zabrania pragnąć czegokolwiek więcej i w pewnych momentach miałam ochotę nim potrząsnąć, powiedzieć chłopie pozwól sobie na coś innego niż przetrwanie, ale też bardzo dobrze rozumiałam, dlaczego nie potrafi. Najmocniejsze emocje wzbudził jednak motyw oceniania po pozorach. Ta książka dosłownie włożyła mi palec w ranę, bo zdałam sobie sprawę, jak często sama w życiu potrafiłam zakładać, że „ktoś taki” nie pasuje do „kogoś takiego”. Czytając, czułam wstyd i refleksję, jak wiele relacji, znajomości, możliwości w życiu, ludzie tracą tylko dlatego, że przefiltrowali je przez status, wygląd, zawód? Odwaga polega na tym, że mimo strachu idziesz dalej i zdobywasz to co najbardziej pragniesz. 💛
[#wspólpracareklamowa z @roksana_zalewska_pisarka @editio.red ]
❓Różnice społeczne. Lubicie gdy w książkach poruszany jest ten w��tek ?❓
,,Milionerka i barman " to książka z już dobrze nam znanym motywem, jedno z nich jest biedne a drugie bogate, autorka jednak odwraca nam te role i nie mamy klasycznie on bogaty ona biedna. Tutaj to ona jest bogata a on pochodzi z niższej klasy społecznej.
Zoe to młoda kobieta, córeczka tatusia z trudnym charakterem, jednak twardo stąpającą po ziemii. Nie jest typową rozpuszczoną księżniczką, a kobietą, która mimo bogactwa ojca sama na siebie pracuje.
Olivier natomiast to barman w klubie Devil, mechanik ale i samotny ojciec dwuletniej Lily. Jest skromnym, uczciwym i nieco nieśmiałym mężczyzną. Przez sytuację z przeszłości jest również skryty i nie dopuszcza do siebie kobiet.
Ta dwójka poznaje się w klubie, w którym Zoe z przyjaciółką spędza wieczór. Pomimo że Zoe i Olivier pochodzą z dwóch różnych światów coś ich do siebie wyraźnie przyciąga. Początkowo mężczyzna jest dla Zoe swego rodzaju wyzwaniem i rozrywką. Lubi zdobywać to, czego zapragnie i nie lubi odpuszczać.
Relacja tej dwójki od samego początku jest jednocześnie nieco napięta bo nie potrafią znaleźć wspólnego języka ale jednocześnie coś zdecydowanie ich do siebie przyciąga.
Autorka poza relacją romantyczną porusza mam również jednak bardzo ważne tematy, takie jak porzucenie, samotne macierzyństwo ale również a może i nawet najważniejsze, czyli różnice społeczne, które potrafią całkowicie poróżnić ludzi. Roksana ukazuje nam również jak łatwo bogatym ludziom przychodzi ocenianie, upokarzanie a nawet skreślanie już na starcie osób, które nie mogą pochwalić się tak pokaźnym majątkiem jak oni. Nie liczy się dla nich ich charakter, umiejętności czy serce a tylko zawartość portfela.
Podsumowując książka podobała mi się i nawet mnie wciągnęła jednak miałam przy niej jeden duży problem, którego niestety sama nie potrafię wyjaśnić. Chociaż książka mi się podobała i historia nawet mnie wciągnęła, gdy zatrzymałam się na 150 stronie z wielką trudnością przyszło mi czytanie jej dalej. Niemniej polecam wam ją serdecznie bo myślę że się nie zawiedziecie.
"Milionerka i barman" ~ R. Zalewska [współpraca reklamowa z wydawnictwem]
📚 Różnice społeczne 📚 Samotny Ojciec 📚 Walka o uczucia
[...] Jestem twoją zgubą, Zoe. Im szybciej to zrozumiesz, tym mniej będziesz cierpieć
▪️ Recenzja ▪️ "Milionerka i barman” to książka, po którą bałam się sięgnąć, ponieważ dopadło mnie stereotypowe myślenie. Obawiałam się, że główna bohaterka będzie całkowicie nie do zniesienia — roszczeniowa, rozpieszczona i żyjąca w świecie, w którym pieniądze rozwiązują wszystkie problemy. Wiedziałam jednak, że Roksana jest bardzo dobrą autorką, a jej książki niejednokrotnie skradły moje serce, dlatego postanowiłam zignorować uprzedzenia i dać tej historii szansę. Początkowo moje obawy częściowo się potwierdziły, bohaterka rzeczywiście bywała irytująca. Zacisnęłam jednak zęby, bo szybko zdałam sobie sprawę, że taki zabieg był potrzebny dla rozwoju fabuły. Historia okazała się ekscytująca, zwariowana i nieprzewidywalna. Akcja toczy się szybko, ale tempo jest idealnie dopasowane do charakteru tej opowieści. Postacie mają swoje tajemnice, wady i zalety, a także zmagają się z mniejszymi i większymi problemami dnia codziennego. Moje pierwsze odczucia byly, że nic ich nie łączy, że są maksymalnie różni.. jednak im bardziej wczytujemy się w fabułę, tym można bardziej zauważyć, że oboje potrzebują, zrozumienia i poczucia akceptacji. Oliviera polubiłam niemal od razu, natomiast Zoe musiała na moją sympatię zapracować. Całą książkę oceniam jako dobrą i ciekawą, choć zdarzały się momenty, w których zupełnie nie rozumiałam decyzji bohaterki. Czasami zachowywała się tak, jakby nie zdawała sobie sprawy z konsekwencji własnych wyborów.
Niestety, znając styl autorki, zakończenie mnie rozczarowało. Nie do końca wiedziałam, co właściwie się wydarzyło i zabrakło mi czegoś.
Podsumowując: to ciekawa historia, która ma zarówno swoje wady, jak i zalety. Umila czas i dostarcza emocji. Zdecydowanie spodoba się osobom, które lubią, gdy w książce dużo się dzieje. 7/10 ⭐
„Milionerka i barman” czyli książka o rozpuszczonej bogaczce, którą da się polubić.
(współpraca recenzencka z @editio.red )
Zoe ma w swoim życiu co chce. Przede wszystkim dobrze ustawionego faceta i bogatego tatusia, który zrobi dla swojej córki wszystko. Nauczona jest przez życie, że ma wszystko czego zapragnie. Wszystko zmienia się, kiedy podczas wieczoru z przyjaciółką na jej drodze staje najprzystojniejszy mężczyzna jakiego widziała – barman w tym lokalu. Olivier ma za sobą wiele życiowych przebojów. Na jego wychowaniu została malutka córeczka, dla której ciężko pracuje. Kiedy spotyka Zoe, przebojową dziewczynę.. mocno musi się upominać, że nie potrzebuje kolejnych kłopotów.
Kiedy zaczynałam czytać tę książkę przyznam, że byłam trochę przestraszona. Rozpoczyna się ona przerysowaną wizją bogatej rozpieszczonej kobiety, która prócz ciała nie ma zbyt wiele do pokazania. Pierwsze 100 stron musiałam upominać siebie, że dalej może wiele się zmienić. I zmieniło się. Bardzo się cieszę, że nie porzuciłam tego czytania bo ostatecznie bawiłam się cudownie. Uwielbiam motyw, kiedy zderzają się ze sobą dwa światy. On ciężko pracujący samotny ojciec, a ona poszukująca siebie kobieta, która może mieć wszystko. Cieszę się, że mamy tutaj dwie perspektywy bo dzięki temu lepiej możemy wczuć się w te emocje zarówno Zoe jak i Oliviera. Podobało mi się jak rozwijała się nasza główna bohaterka w ciągu całej historii i jaką przemianę przeszła ostatecznie. Dziewczyna, która na początku wydawała się „głupiutka” okazuje się bardzo odpowiedzialna i trzeźwo myśląca kobietą. Największy minus jaki zauważyłam to kwestia relacji Zoe z córką mężczyzny. Na samym początku tak bronił małą przed obcą dziewczyną by za kilka rozdziałów pozwolić jej kąpać i przebierać tak naprawdę obce jej dziecko. Końcówka historii też potoczyła się delikatnie za szybko, ale tutaj nie będę narzekać. Ostatecznie bardzo miło będę wspominać tą historię i bardzo Wam polecam poznać losy tej dwójki.
Status społeczny. To jeden z problemów między osobami, które pragną się ze sobą związać, mając obok siebie tych, którzy wiedzą lepiej. Serce sercem ale to jak może być człowiekiem postrzegany to zupełnie inna bajka. Nieraz ze smutnym zakończeniem. Historia miłosna Zoe i Oliviera jest właśnie upstrzona takimi problemami. Czytelnik ma wrażenie, że dosłownie nic ich nie łączy. Wszystko jest przeszkodą. Takim murem nie do przeskoczenia. Z każdym kolejnym rozdziałem miałam wrażenie, że to skończy się katastrofą. Widziałam dobre chęci i serce głównej bohaterki (oczywiście po głębszym poznaniu jej osobowości) ale to nie zawsze jest wystarczająco. Główna postać kobieca niestety od samego początku drażniła mnie swoim zachowaniem. Podejściem do życia. Niestety do samego końca nie byłam w pełni jej zaakceptować a tym bardziej zrozumieć motywacji. Podam jeden przykład, który jest SPOJLEREM, dlatego do końca tego akapitu czytasz na własną odpowiedzialność! A więc: Scena uniesień i słowa tuż po. A najlepszym ciosem była informacja tuż potem, że wyjeżdża. Nie wie na jak długo i będzie miała wyłączony telefon. Nasuwa mi się myśl - dostała co chciała i Hasta La Vista, baby. Za to męski bohater został dla mnie opisany w punkt. Nie mam się do czego przyczepić. Naprawdę jego podejście chociażby Lily czy swojej babci. Wszystko pięknie się łączyło. Poprawna powieść. Wyzwala emocje. Mam zastrzeżenia ale tak ogólnie to jak najbardziej dobra lektura. Znajdzie swoich fanów. Dlatego też mogę was zachęcić do czytania. Dla mnie mocna 6 na 10.
💛 „Milionerka i barmanka” to zachwycający romans dwójki bohaterów pochodzących z dwóch różnych światów,którzy zmagają się zupełnie z innymi problemami dnia codziennego.Są dwoma przeciwieństwami,którzy przyciągają się jak magnes.Różnice między nimi są ogromne,lecz ich to nie zniechęca,by uczyć się czegoś nowego i poznania uczucia trudnego do okiełznania.
💛Historia porusza wiele ciekawych wątków z życia bohaterów.Nie tylko status społeczny,samotne tacierzyństwo,czy złe traktowanie ludzi z wyższych sfer wobec tych biedniejszych.To także opowieść o zaryzykowaniu wszystkiego,by poczuć się wolnym.Zaryzykowaniu i przemyśleniu,czy warto podjąć się wyzwania,by nie żałować. Strata czegoś ważnego wyzwala mnóstwa emocji,które zmieniają wszystko.
💛Czujemy pomiędzy bohaterami ogromne napięcie i chęć bycia razem-mimo wszystkim i mimo wszystko.Zoe początkowo irytuje swoim zachowaniem i brakiem zrozumienia tego,że nie wszystko można kupić.Z czasem przechodzie zmianę,dzięki doświadczeniom życiowym,porażkom i bezpowrotnej utracie. Widzimy ogromne zmiany w życiu postaci i ich walkę o siebie,że też potrafi się osiągnąć coś wielkiego.To obraz pięknej determinacji o lepszą przeszłość.
💛„Milionerka i Barman” jest pełną emocji opowieścią o bohaterach,którzy spotykając się zmieniają wszystko,bo poczuli to „coś”,które odmieniło ich los i charakter.Nie brakuje wzlotów i upadków,które dodały fabule ciekawych wątków.To czyni lekturę jeszcze ciekawszą. 💛Jestem zachwycona tą historią i z całego serca wam ją polecam-móc wrażeń gwarantowana!Polecam📖
Tytuł: "Milionerka i barman" Autor: Roksana Zalewska Data premiery: 18.11.2025r. Wydawnictwo:
"Milionerka i barman". Zaciekawił mnie tytuł. Zaciekawił mnie opis. Zaciekawiła mnie okładka. . A jak wyszło?👇 Nie czytałam wcześniejszych książek autorki. To było moje pierwsze spotkanie. Nie było źle, ale jakoś nie przypadła mi do gustu postać głównej bohaterki Zoe. Po prostu nie byłaby to dla mnie osoba z którą mogłabym się przyjaźnić czy spotykać 🙈 Pewnie zastanawiacie się dlaczego? Otóż... Powiem Wam szczerze, że nie wiem. Tak po prostu... czasami jest tak, że czuję się z kimś to "flow". Tu go nie było 🤭 . Za to... Było z Olivierem. Samotny ojciec. Odpowiedzialny. Rodzinny. Z taką osobą bym się dogadała:D . Zoe była wg mnie rozkapryszona. Zawsze dostawała to, co chciała... ze swoim chłopakiem była tak po prostu. Nawet go nie kochała... momentami się zastanawiałam czy ona aby na pewno wie czym jest prawdziwa miłość... . Oliviera poznała w ⁰barze i od razu wpadł jej w oko... A to jak potoczyła się ich dalsza relacja... tego Wam nie zdradzę 🤫 . Ale zachęcam do poznania ich historii, bo czytało się przyjemnie:)
To taka książka, którą bierzesz „na chwilę”, a kończysz kilka rozdziałów później. Lekka, przyjemna i z fajnym vibe’em między bohaterami. Idealna, żeby się odstresować i po prostu dobrze bawić podczas czytania.
Ten tytuł to była moja pierwsza styczność z piórem autorki, muszę koniecznie zagłębić się w inne jej tytuły! Jednak dzisiaj skupimy się na jej najnowszej powieści.
𝐌𝐢𝐥𝐢𝐨𝐧𝐞𝐫𝐤𝐚 𝐢 𝐛𝐚𝐫𝐦𝐚𝐧 pozytywnie mnie zaskoczył. Myślałam, że główna bohaterka: Zoe będzie rozwydrzoną córeczką tatusia, nic bardziej mylnego. Była kulturalna kobietą, która mając własną firmę nie ukrywa, że nie pojawiłaby się w takich luksusach, gdyby nie jej ojciec, któremu zawdzięcza chociażby dom. Bardzo polubiłam ją z charakteru, nie była irytującym typem bohaterki. Za to Olivier: główny bohater, to zamknięty w sobie mężczyzna, który stawia swoją córeczkę na pierwszym miejscu, aż do momentu, w którym w jego życiu pojawiła się Zoe. Wtedy mur, który wokół siebie budował, zaczynał pękać.
Sama fabuła przebiegała w powolnym tempie, z kilkoma małymi niespodziankami. Nie miałabym się do czego przyczepić, jedynie zakończenie nie należy do moich faworytów, ale to przez moje preferencje, tam akcja działa się zwyczajnie za szybko, a w położeniu z przeskokami czasowymi, lekko zaczęło mnie nużyć. Nie czerpałam z niego przyjemności, brakowało mi tak trochę spokoju.