Kiedy zaczęłam czytać, od razu zostałam zaintrygowana listem, od którego zaczyna się cała historia. Jest on owiany wielką tajemnicą i zapowiedzią tego, co najprawdopodobniej będziemy mogli odkryć w przyszłości.
Niestety bardzo szybko zostałam sprowadzona na ziemię, a moje pozytywne nastawienie zaczęło maleć przez zachowanie głównego bohatera.
W pewnym momencie zaczęłam nabierać wrażenia, że cała akcja z każda chciała zaczęła nabierać zastraszająco tempa, przez co brakowało mi tutaj jakichś szczegółów, czy głębszych refleksji, które motywowałyby Patricka.
Wydaje mi się również, że jestem nieodpowiednim targetem tej książki, bo to, co teoretycznie powinno mnie śmieszyć budziło raczej moja irytację, czy politowanie.
Cały tekst pełen jest nic nieznaczących opisów tego co chłopak ubiera, czy jaki chciałby mieć pokój, ale jaki tak naprawdę ma i jak bardzo to nie ma sensu.
Czytanie tej historii było naprawdę męczące, bo mam wrażenie, że ciągle czytałam o jednym i tym samym. Te historie można by zamknąć w dosłownie dwóch zdaniach, a została rozwleczoną do tego stopnia, że po pierwszych 50 stronach naprawdę nie miałam ochoty kontynuować tej przygody.
Dosłownie nie działo się tutaj nic, co utrzymałoby moją uwagę i kazało mi czytać dalej. Zdaję sobie sprawę, że jest to książka dla młodszych czytelników, ale biorąc pod uwagę fakt, że aktualnie wszyscy mają problemy z koncentrację i potrzebują jakiegoś intrygującego punktu zaczepienia, który utrzyma ich uwagę, wydaje mi się, że młodzież zupełnie nie odnalazłaby w tej książce nic ciekawego.
Jest to po prostu kolejna nudna historia napisana tylko po to, żeby była napisana.
Strasznie irytowało mnie to, że autor postanowił ziścić główną fantazje Patricka dając mu dwóch męskich bohaterów, którzy walczą o jego względy. To można było ograć w naprawdę fajny sposób, a przez to wszystko stało się to bardzo sztampowe i nudne. Zupełnie nie zostałam zaskoczona żadnym epizodem i strasznie się wynudziłam podczas czytania.
Najgorsze jest jednak to, że bardzo wiele wątków zaraz po tym, jak się pojawiło było porzucanych. Może nie były one jakoś szczególnie intrygujące, ale mam wrażenie, że kiedy zaczynamy jakąś myśl dobrze byłoby ja jednak skończyć, bo bez tego jest już tylko gorzej.