Ta mała książka jest o najstarszej relacji, którą człowiek rozwinął z innym zwierzęciem – pierwotnej więzi międzygatunkowej, tak starej lub nawet starszej niż jakakolwiek inna praktyka, którą można określić mianem ludzkiej. Mówi również o roli tej relacji w wyniszczającym życie późnym kapitalizmie. W miarę jak stajemy się coraz bardziej opętane wizją siebie jako dobroczynnych wybawicielek psów, coraz częściej okazuje się, że to psy ratują nas. Ale przed czym? I ku czemu? Poprzez namysł nad adopcją, pracą, żywieniem i treningiem Margret Grebowicz rozważa społeczne jako z gruntu więcej-niż-ludzkie i dowodzi, że przyszłość należy do psów… oraz ludzi, których psy ciągną za sobą.
Kilka ciekawych spostrzeżeń i sporo niepotrzebnych (dla mnie) wypełniaczy. I mimo krytyki kapitalizmu i konsumpcjonizmu, to pozycja pisana z bardzo białej/zachodniej i uprzywilejowanej perspektywy.
Tak, pieski są super, tak, musimy przemyśleć naszą relację z psami... ale także ze zwierzętami w ogóle. Zabrakło mi tutaj krytyki profesjonalnych hodowli (i w ogóle idei "ras", autorka sama zresztą na początku wymienia swoje ulubione rasy i spoko, ale jednak chciałabym totalnego odwrócenia takiego patrzenia na żywe istoty), całej branży pokazów, ubranek itp. Pojawiła się wzmianka o błędnych założeniach osób trenerskich, super. Ale to dla mnie niestety za mało.
No i chyba dwie rzeczy, których mi zabrakło: po pierwsze, mam problem z normalizowaniem idei, że zwierzęta istnieją dla naszej przyjemności czy satysfakcji, bez względu, czy mówimy o przytulaniu piesków czy o ich jedzeniu (warto zwrócić też uwagę na problematyczne dla mnie mówienie o "kolekcjonowaniu" psów, nie powiedzielibyśmy tak o dzieciach). I po drugie: zabrakło mi zakwestionowania powszechnej idei, że pieski są super, ale inne zwierzaczki już niekoniecznie. Bo ja nie wierzę w to, że psy są "wyjątkowe" (i tak, powtórzę, *naprawdę* kocham pieski). Świnki, krówki i masa innych zwierząt też zasługują na fajne życia i przytulaski. A z jakiegoś powodu zabijamy je i jemy, choć wcale nie musimy.
Przemyślenia Grebowicz są bezpieczne w kontekście białej klasy średniej, ale nie są jakkolwiek rewolucyjne... a ja jednak potrzebuję książki, która totalnie odwróci do góry nogami naszą relację ze zwierzętami w ogóle (nie tylko z pieskami). Książka miała swoje fajne momenty, ale nad żadnym fragmentem nie zatrzymałam się jakoś na dłużej.
Autorka zdecydowanie ma dużą wrażliwość i podsuwa tematy do rozmyślań, ale to byłoby na tyle z plusów. Książka jest chaotyczna i momentami powierzchowna, a autorka czasami zaprzecza samej sobie. Chętnie przeczytałabym więcej na dany temat by zrozumieć punkt widzenia autorki, jednak ona szybko zmienia temat. Książka jest napisana jak strumień myśli i dla mnie niestety nie jest to jej zaletą.
Brawa dla tłumaczki i redakcji za używanie feminatywów i neutratywów, ale odniosłam wrażenie, że jest to niekonsekwentne; w niektórych zdaniach występuje tylko męska lub żeńska forma słowa (rzeczownika/czasownika/przymiotnika), a w innych zdaniach obie formy na raz lub neutratyw. Nie jestem pewna czy to jest niedopatrzenie czy może celowy zabieg używania różnych form wymiennie.
Sam temat jest bardzo wdzięczny i trafia prosto w moje milenialskie serduszko. Całość jest też przyjemnie napisana, czytało się szybko i miło.
Mój problem polega na tym, że po lekturze odniosłam wrażenie, że autorka napisała po prostu pięć esejów i stwierdziła, że skoro w każdym pisze o psach, to połączy je w jedno i będzie fajnie. Otóż nie do końca, bo sama myśl przewodnia (ludzie i psy vs kapitalizm) tu nie wystarczyła. Brakuje mi jakiejś płynności między tymi tekstami, jest chaotycznie i wszystkiego po trochu, ale myśli są na tyle tylko nadgryzione, że żadna ze mną na dłużej nie zostanie. No, najwyżej jak zobaczę kiedyś w telewizji Zaklinacza psów, to będę oglądać go trochę inaczej niż za dzieciaka.
Introspective and open, this text explores what our relationship with dogs says about the current state of humanity. I loved the free-flowing, honest style that creates a “mood” (as the author calls it), rather than strict, rational arguments to convince the reader of x, y, or z.
Wonderful essay on the complexities inherent in human-dog assemblages under capitalism, covering topics as varied dog rescues’ gentrifying adoption prerequisites, the inanity of food-dispensing dog toys, Cesar Milan’s “alpha” ideology, and lots of other worthwhile excursions. Loved every page!
Oczekiwałem chyba czegoś więcej, a dostałem dość pobieżny i chaotyczny esej, który owszem, porusza kilka ważnych wątków, ale wychodzi z określonego punktu widzenia i nawet na moment nie próbuje poza ten punkt wyjść. Proste, przystępne, ale w żaden sposób nie rewolucyjne.
Food for thoughts. Książka, która zaprowadziła mnie częściowo w rejony myślowe, w których jeszcze nie byłam i dała inspiracje do zagłębiania różnych wątków, a to zawsze duża zaleta książki.