Paryż to zawsze dobry pomysł to opowieści dla tych, którzy kochają Paryż nie tylko za pocztówkowy wizerunek, ale też za jego ludzkie wnętrze. Przechadzając się ulicami, parkami i mostami tego wielkiego ślimaka, Agnieszka Łopatowska sprawdza, co zostało w nim z czasów „mistrza demolki” barona Haussmanna, ojca metra – inżyniera Bienvenüe, nadsekwańskich praczek i okrutnych wikingów. W niespiesznym tempie, jak prawdziwa flanerka, przeprowadza nas przez zakątki francuskiej stolicy, które nie zawsze leżą na turystycznym szlaku, ale ciągle pachną świeżą bagietką, pięknymi perfumami i przygodą do przeżycia.
Paryż to moja miłość od pierwszego wejrzenia, posmakowania, dotyku. Najpierw byłam tam jako nastolatka, później jako świeżo upieczona nauczycielka, ostatnio - w tym roku, już jako bardziej zaawansowana wiekiem, pokazałam Paryż mojej córce. Za każdym razem doznania były inne, ale zawsze obezwładniające.
"Paryż to zawsze dobry pomysł" - poza jakże trafnym tytułem - dał mi tyle przyjemności! Książka o mieście świateł, przefiltrowanym przez doświadczenia i wiedzę autorki, Agnieszki Łopatowskiej, z jednej strony przypomniała mi to, co już widziałam i wiedziałam, z drugiej - odsłoniła sporo smaczków z historii miasta. Przemyślana i przejrzysta kompozycja pozwala na fascynujący spacer uliczkami (i nie tylko) Paryża. Niczym rasowy flaner przemierzamy zaułki i aleje, przemykając między budynkami powstałymi dzięki pomysłom reformatora Haussmanna. Gdy chcemy zmienić scenerię - czeka na nas metro. Przyznam, że ten rozdział był dla mnie arcyciekawy, bo właśnie podczas ostatniego pobytu miałam okazję tym metrem pojeździć i było to doznanie i estetyczne, i lekko przerażające. Nie sposób nie zatrzymać się przy temacie Sekwany. 777 kilometrów rzeki o wątpliwej czystości i niewątpliwej urodzie, to też barki, na których można zamieszkać i mosty, które cieszą oko. Ach, a także słynna topielica z Sekwany, której pośmiertna maska zrobiła zaskakującą karierę! Autorka sporo miejsca poświęca symbolom Paryża - katedrze Notre-Dame z gargulcami i chimerami (najsłynniejsza - Strzyga - to podobno potępiona dusza, która, zaklęta w maszkarze, przez wieczność ma spoglądać na miasto) i wieży Eiffla. Zabiera nas do urokliwych parków i na cmentarze, w tym na mój ukochany, czyli Père-Lachaise z obowiązkowymi dla mnie punktami - grobami Jima Morrisona i Oscara Wilde'a. Jest tu też trochę o klejnotach, o jedzeniu (ach, paryskie bagietki!), piękny rozdział o belle èpoque, przy którym się rozmarzyłam...
Książka ta pozwoliła mi przenieść się myślami do Paryża i jeszcze bardziej rozbudziła ochotę na powrót do tego zjawiskowego miejsca. Polecam z całego serca!
Agnieszka Łopatowska od lat jest zafascynowana Miastem Miłości, czego wyrazem jest jej najnowsza książka Paryż to zawsze dobry wybór. Stworzyła publikację, która przybliża i pozwala zrozumieć fenomen Paryża tego, jak rozwijał się na przestrzeni wieków, stając się jedną z najważniejszych stolic świata.
Autorka nazywa siebie zapaloną flanerką (z fr. flâneur - spacerowicz, włóczęga) i ten bakcyl pieszego poznawania miasta wybrzmiewa tak naprawdę przez całą książkę. Łopatowska świetnie łączy przeszłość z teraźniejszością, dzięki czemu możemy spojrzeć na Paryż wielowymiarowo. Poznajemy jego charakter, to, jak historyczne wydarzenia, wielcy i zwyczajni ludzie, trudy codzienności, ale też tragiczne momenty odcisnęły swój ślad na stolicy Francji.
Tak naprawdę nie ma chyba dziedziny życia Paryża i paryżan, której pisarka nie poruszyła. Zaczynając od najważniejszych architektonicznych rozwiązań, parków, zabytków, komunikacji, muzeów, świata mody i gastronomii, przytacza także kluczowe legendy Paryża, które przez stulecia rozpalały wyobraźnię ludzi, nie zapominając o cmentarzach, które przyciągają odwiedzających z całego świata. Dziennikarka niczym magik wyciąga z rękawa kolejne ciekawostki na przeróżne tematy. Niekiedy mają one polskie wątki, co jest niezwykle miłym akcentem. Sporo jest także nawiązań do najnowszych wydarzeń czy głośnych afer, które rozegrały się w Paryżu. Choć przyznam, że mnie osobiście o wiele bardziej ciekawiły przytaczane plotki z dawnych lat.
W prowadzonej narracji widać ponad dwudziestoletnie dziennikarskie doświadczenie autorki, bowiem udało jej się „ograć” historyczne fragmenty tak, że ani przez moment nie miałam poczucia, że jestem zasypywana datami, faktami czy nazwiskami. Wręcz przeciwnie przez całą książkę czułam się tak, jakbym czytała świetną powieść, która odkrywa przede mną pełno sekretów.
To nie jest przewodnik, więc nie znajdziecie tutaj informacji o tym, jak dojechać choćby do Luwru, choć autorka w kilku miejscach dzieli się swoimi doświadczeniami i radzi, czego unikać lub na co zwrócić szczególną uwagę. Tych wskazówek faktycznie nie ma szczególnie wiele, czego osobiście żałuję, bo myślę, że autorka mogłaby zdradzić jeszcze kilka tajemnic.
Pisarka jednak nieustannie zachęca do tego, aby póki to możliwe zaglądać do otwartych bram i podwórek. To właśnie tam mogą czekać na nas prawdziwe, wciąż nieodkryte perełki.
Bez wątpienia jest to książka, z której wylewa się miłość Łopatowskiej do Paryża. Nie brakuje w niej również trzeźwego spojrzenia, słów krytyki i gorzkich refleksji. To jednak wciąż opowieść o mieście, które przez stulecia wykonało gigantyczny krok w kierunku rozwoju, zachowując jednocześnie swój klimat i styl. Paryżanie z jednej strony otwarci na innowacje, z drugiej niechętni jakimkolwiek zmianom. Taki paradoks tego miasta. Podążając paryskimi alejami za autorką, miałam wrażenie, że choć nie ma mnie tam fizycznie, to jednak staje mi się ono coraz bliższe.
Łopatowska zabiera czytelnika w niezwykłą podróż, zręcznie lawirując między przeszłością a teraźniejszością, tworząc tym samym mieszankę, która czaruje i przyciąga. Zachęca, aby Paryż nie tylko zwiedzać, ale też poczuć jego niezwykły klimat. Wtedy bowiem możemy w pełni zrozumieć jego wyjątkowość. Jeżeli chcecie, aby miasto stało się Wam bliższe, zanim je odwiedzicie, to koniecznie sięgnijcie wcześniej po tę książkę. Jestem jednak pewna, że i ci, którzy przemierzyli już paryskie aleje, również znajdą w tym tytule wiele inspirujących treści. Takie książki aż chce się czytać. Serdecznie polecam.
Jeśli interesuje Was to miasto mam dla Was świetną pozycję. . Od razu zaznaczam dla jasności, nie jest to książka przewodnik, ani nie znajdziecie tutaj nudnych opisów historycznych. . Z tą książką poczujecie się jakbyście byli w Paryżu! Przejdziecie się wąskimi uliczkami, wypijecie pyszną kawę oraz oglądniecie dzieła sztuki bez opuszczania własnego domu🤗🇨🇵 . Znajdziecie tutaj ogrom (!!!) ciekawostek dotyczących miasta wsparte faktami historycznymi, ale i odniesieniami do życia autorki, co czyni książkę jeszcze bardziej ciekawszą i przystępniejszą❤️ . Czytając kolejne rozdziały ksiązki nie odkładałam telefonu na bok! Zapytacie dlaczego? A no dlatego, że wszystko to co czytałam chciałam zobaczyć na własne oczy. A chyba jeszcze nie zdarzyło mi się to z żadną książką🤭 . Książka napisana jest prostym i przystępnym językiem. Wręcz płyniemy przez kolejne rozdziały i ciekawostki. . Gorąco polecam nie tylko miłośnikom miasta🇨🇵❤️ Świetna pozycja.