𝐑𝐄𝐂𝐄𝐍𝐙𝐉𝐀 𝐏𝐀𝐓𝐑𝐎𝐍𝐀𝐂𝐊𝐀
🏍️ “𝐂𝐥𝐨𝐬𝐞 𝐭𝐨 𝐦𝐲 𝐫𝐞𝐚𝐜𝐡“
🏍️ 𝐊𝐚𝐦𝐢𝐥𝐚 𝐌𝐢𝐤𝐨𝐥𝐚𝐣𝐜𝐳𝐲𝐤
🏍️ ♾️/𝟓
[ patronat medialny ]
𝐇𝐢𝐬𝐭𝐨𝐫𝐢𝐞̨ 𝐋𝐞𝐢 𝐢 𝐌𝐢𝐜𝐚𝐡𝐚 pokochałam całym sercem już w “𝐎𝐮𝐭 𝐨𝐟 𝐦𝐲 𝐫𝐞𝐚𝐜𝐡”. Książka ta jest jedną z moich ulubionych i najbardziej komfortowych. Także możecie się domyślić, że 𝐩𝐚𝐭𝐫𝐨𝐧𝐨𝐰𝐚𝐧𝐢𝐞 𝐝𝐫𝐮𝐠𝐢𝐞𝐠𝐨 𝐭𝐨𝐦𝐮 jest 𝐬𝐩𝐞ł𝐧𝐢𝐞𝐧𝐢𝐞𝐦 𝐦𝐨𝐢𝐜𝐡 𝐦𝐚𝐫𝐳𝐞𝐧́.
“𝐂𝐥𝐨𝐬𝐞 𝐭𝐨 𝐦𝐲 𝐫𝐞𝐚𝐜𝐡” skradło moje serce jeszcze bardziej i dalej nie wierzę, że 𝐣𝐞𝐬𝐭𝐞𝐦 𝐜𝐳𝐞̨𝐬́𝐜𝐢𝐚̨ 𝐭𝐞𝐣 𝐡𝐢𝐬𝐭𝐨𝐫𝐢𝐢. Ostrzegam że słowo „kocham” „uwielbiam” będzie pojawiało się bardzo często XD.
𝐌𝐢𝐜𝐚𝐡 to bohater, którego po prostu kocham. Przysięgam że nie ma słodszego, bardziej uroczego chłopaka od niego. 𝐉𝐞𝐠𝐨 𝐠𝐞𝐬𝐭𝐲 𝐢 𝐬𝐈𝐨𝐰𝐚 𝐰𝐨𝐛𝐞𝐜 𝐋𝐞𝐢 - uwierzcie mi ze momentami chciałam być na jej miejscu. W dodatku jest 𝐦𝐨𝐭𝐨𝐜𝐲𝐤𝐥𝐢𝐬𝐭𝐚̨, więc 𝐎𝐇 𝐆𝐎𝐃 (Micah wyjdź za mnie).
𝐋𝐞𝐚 to postać, którą mimo tego że była ślepa jak kret, też uwielbiam. Kocham jej 𝐩𝐨𝐜𝐳𝐮𝐜𝐢𝐞 𝐡𝐮𝐦𝐨𝐫𝐮, jej „niezależność” i po prostu jej wykreowanie. Uważam że nikt (no oczywiście oprócz mnie) nie pasuje do Micaha tak bardzo jak ona.
Jeśli chodzi o 𝐰𝐚̨𝐭𝐞𝐤 𝐫𝐨𝐦𝐚𝐧𝐭𝐲𝐜𝐳𝐧𝐲… 𝐎 𝐌𝐎́𝐉 𝐁𝐎𝐙̇𝐄. 𝐂𝐡𝐞𝐦𝐢𝐚 𝐦𝐢𝐞̨𝐝𝐳𝐲 𝐧𝐢𝐦𝐢 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐧𝐢𝐞𝐰𝐲𝐨𝐛𝐫𝐚𝐳̇𝐚𝐥𝐧𝐚. Podczas minimalnych scen zbliżeń byłam bliska wybuchu z ekscytacji, a gdy doszło do pierwszego pocałunku zainicjowanego przez Leę, myślałam że padnę.
Ta dwójka jest tak przesłodka, że momentami miałam łzy w oczach, głównie przez miłość jaką ja sama ich darzę. Podczas czytania scen gdzie oboje byli ze sobą szczęśliwi, moje serce się roztapiało, bo wiem ile musieli przejść, aby w końcu to osiągnąć.
Oczywiście smutnych momentów też nie brakowało, przez co książka była 𝐞𝐦𝐨𝐜𝐣𝐨𝐧𝐚𝐥𝐧𝐲𝐦 𝐫𝐨𝐥𝐥𝐞𝐫𝐜𝐨𝐚𝐬𝐭𝐞𝐫𝐞𝐦 - raz się śmiałam, raz wzruszałam, raz płakałam i ekscytowałam.
𝐏𝐨𝐛𝐨𝐜𝐳𝐧𝐢 𝐛𝐨𝐡𝐚𝐭𝐞𝐫𝐨𝐰𝐢𝐞 również mają całe moje serce. Kocham 𝐢𝐜𝐡 𝐠𝐫𝐮𝐩𝐤𝐞̨, to, jak wszyscy się 𝐰𝐬𝐩𝐢𝐞𝐫𝐚𝐥𝐢 i tworzyli 𝐩𝐫𝐚𝐰𝐝𝐳𝐢𝐰𝐚̨ 𝐫𝐨𝐝𝐳𝐢𝐧𝐞̨. Każdy z nich miał w sobie coś wyjątkowego, dzięki czemu pięknie się dopełniali, tworząc piękną, 𝐧𝐢𝐞𝐩𝐨𝐰𝐭𝐚𝐫𝐳𝐚𝐥𝐧𝐚̨ 𝐰𝐢𝐞̨𝐳́, jaką ja zawsze chciałam mieć z moimi przyjaciółmi.
𝐖𝐚̨𝐭𝐞𝐤 𝐰𝐲𝐬́𝐜𝐢𝐠𝐨́𝐰 wprowadził do książki 𝐧𝐢𝐞𝐬𝐚𝐦𝐨𝐰𝐢𝐭𝐞𝐠𝐨 𝐯𝐢𝐛𝐞’𝐮 i 𝐦𝐧𝐨́𝐬𝐭𝐰𝐨 𝐚𝐝𝐫𝐞𝐧𝐚𝐥𝐢𝐧𝐲. Czytając sceny z wyścigów czułam się jakbym sama tam była - napięcie było niewyobrażalne.
A z racji tego, że akcja dzieje się w 𝐋𝐀, klimat CTMR jest nie do podrobienia.
W kontynuacji „Out of my reach” nie zabrakło smutnych momentów związanych z chorobą mamy Micah’a, przez co moje serce się krajało. Tak samo podczas czytania fragmentów, w których Lea zmagała się z presją z strony swojej matki.
Strona za stroną, bałam się, co jeszcze może się wydarzyć, a 𝐳𝐚𝐤𝐨𝐧́𝐜𝐳𝐞𝐧𝐢𝐞… 𝐳𝐦𝐢𝐨𝐭ł𝐨 𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐳 𝐩𝐥𝐚𝐧𝐬𝐳𝐲. Nawet nie wiecie jak bardzo wyczekuję kontynuacji. Na prawdę nie rozumiem jak można zostawić czytelnika z takim zakończeniem i kazać mu czekać na dalsze losy 😭
Jak już wiecie, 𝐦𝐨𝐣𝐚 𝐦𝐢𝐈𝐨𝐬́𝐜́ 𝐝𝐨 𝐭𝐞𝐣 𝐡𝐢𝐬𝐭𝐨𝐫𝐢𝐢 𝐧𝐢𝐞 𝐳𝐧𝐚 𝐠𝐫𝐚𝐧𝐢𝐜. Kocham, uwielbiam, ubóstwiam Leę, Micaha a także resztę paczki (o których książek bardzo nie mogę się doczekać) i 𝐣𝐞𝐬𝐭𝐞𝐦 𝐨𝐠𝐫𝐨𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐰𝐝𝐳𝐢𝐞̨𝐜𝐳𝐧𝐚, 𝐳̇𝐞 𝐦𝐚𝐦 𝐢𝐜𝐡 𝐩𝐨𝐝 𝐬𝐰𝐨𝐢𝐦𝐢 𝐩𝐚𝐭𝐫𝐨𝐧𝐚𝐜𝐤𝐢𝐦𝐢 𝐬𝐤𝐫𝐳𝐲𝐝ł𝐚𝐦𝐢.
𝐁𝐢𝐞𝐝𝐫𝐨𝐧𝐞𝐜𝐳𝐤𝐚 i 𝐂𝐳𝐚𝐫𝐧𝐲 𝐊𝐨𝐭 na zawsze będą mieć specjalne miejsce w moim sercu i jestem pewna, że kawałek waszego również skradną.
Czytajcie „𝐂𝐡𝐢𝐥𝐝𝐡𝐨𝐨𝐝 𝐅𝐫𝐢𝐞𝐧𝐝𝐬”!!