Fay Morgan przyjeżdża do Bostonu, żeby rozpocząć studia i po długiej rozłące zamieszkać wreszcie ze swoim chłopakiem Brandonem. Towarzyszą jej wierny czworonożny przyjaciel Echo, cytrynowy błyszczyk do ust oraz... koszmary minionego lata. Mimo to ma nadzieję na dobrą przyszłość i pozbycie się bagażu tragicznych przeżyć. Chce zacząć od nowa i rozkwitnąć u boku ukochanego. Jednak już pierwszej nocy wszystko okazuje się ułudą. Brandon, chłopak Fay, nie zachowuje się wobec niej tak jak kiedyś.
Nieoczekiwanie Kyler Wells, największa gwiazda hokejowej drużyny Boston Bruins, postanawia udowodnić Fay, że zasługuje na lepsze traktowanie.
Podczas gdy na lodowisku rozgrywa się walka o Puchar Stanleya, poza nim toczy się życiowy pojedynek – o miłość, o serce dziewczyny, o uwolnienie się od przeszłości, która nie pozwala o sobie zapomnieć.
Główni bohaterowie totalnie skradli moje serce. Dram nie zabrakło, ale przy tym bohaterowie rozwiązywali to między sobą naprawdę porządnie bez zbędnego dramatyzowania i wyolbrzymiania tylko bardzo szczerze i z ogromnym uczuciem co bardzo sobie cenię🥹 bo nadało to tylko naturalności tej ich relacji🫠🩷
No i jestem na maksa ciekawa kolejnej części, bo dla tej przepadłam całkowicie.
Ciężko mi ocenić tą książkę, bo z jednej strony dość szybko i przyjemnie mi sie ją czytało ale no właśnie wszystko działo sie tak po prostu bo autork tak stwierdziła. mam na myśli to ze historia była płaska, hokej byl tłem bo jest na topie i to sie klika a hokeja jako sportu to tam nie było. relacje bohaterów były banalne i przewidywalne. Jej były byl pierdolniety ale Fay to wsm tego nie widziała i zamiast chorować na padaczkę to czułam sie jakby chorowała na debilizm². Kyler dawał jej wszystko i on ogólnie byl najlepiej wykreowana postacią tam. czytałam jej wcześniejsze książki na watt gdy wychodziły i naprawdę dobrze mi się je czytało. podejrzewam ze moj gust czytelniczy sie zmienił i dlatego juz mnie nie jara kolejna wattpadowka ale książka dla osob które dopiero zaczynają czytać jest w porządku . Ale sie rozpisałam damn
„Miłość nie jest smutkiem, który nosisz w oczach. Nie jest łzami, które wycierasz ukradkiem, myśląc, że ich nie widzę. Nie jest też olewaniem ciebie i tego, czego potrzebujesz.”
Czasem największą odwagą nie jest walka z przeszłością, lecz pozwolenie sobie na to, by wreszcie żyć bez jej ciężaru. To moment, w którym przestajemy karać się za dawne błędy, a zaczynamy wybierać siebie, swoje emocje i spokój, na który tak długo nie pozwalaliśmy.
Fay Morgan przyjeżdża do Bostonu, wierząc, że nowy etap życia pozwoli jej w końcu zostawić za sobą bolesną przeszłość. Studia i wspólne życie z chłopakiem po długiej rozłące miały być początkiem stabilizacji, jednak rzeczywistość szybko weryfikuje te plany. Brandon okazuje się kimś zupełnie innym niż ten, którego kochała.
Gdy Fay traci grunt pod nogami, na jej drodze pojawia się Kyler Wells, gwiazda bostońskiego hokeja. Mężczyzna, który na lodzie walczy o zwycięstwa, poza nim zaczyna udowadniać dziewczynie, że zasługuje na szacunek i coś więcej niż toksyczną relację. To historia o odzyskiwaniu siebie, o sile, która rodzi się z bólu, i o miłości, która przychodzi wtedy, gdy najmniej się jej spodziewamy.
Fay Morgan to dziewczyna naznaczona przeszłością, której ciężar wciąż nosi w sobie. Przyjeżdża do Bostonu z nadzieją na nowy start, ale szybko okazuje się, że rany nie goją się tylko dlatego, że zmienia się miejsce. Zmaga się z chorobą, poczuciem winy i traumą, która wraca w najmniej spodziewanych momentach. Często zamyka oczy na to, co dzieje się wokół niej, łudząc się, że wszystko jeszcze da się naprawić — nawet wtedy, gdy ktoś podcina jej skrzydła. Jest wrażliwa, zagubiona, ale jednocześnie silniejsza, niż sama potrafi w to uwierzyć. Powoli uczy się stawiać granice i odzyskiwać własną wartość. Ogromnym wsparciem jest dla niej Echo — nie tylko wierny pies, ale także symbol bezpieczeństwa i bezwarunkowej obecności. Fay to bohaterka, która nie walczy głośno, lecz codziennie toczy cichą walkę o siebie, swoje życie i prawo do miłości, która nie rani.
Kyler Wells to gwiazda hokeja, która nie potrzebuje rozgłosu, by wiedzieć, kim jest. Popularność i sukces nie odebrały mu empatii ani uważności na drugiego człowieka. Ma za sobą trudne dzieciństwo i własne demony, ale zamiast nimi ranić — nauczył się słuchać i być obecnym. Nie wchodzi w życie Fay nachalnie, nie próbuje jej naprawiać ani zbawiać. Daje jej to, czego najbardziej potrzebuje: spokój, bezpieczeństwo i szacunek. Jego siła tkwi w drobnych gestach — w dostrzeganiu lęków, zanim zostaną wypowiedziane, w cierpliwości i konsekwencji. Kyler pokazuje, że prawdziwa bliskość nie polega na wielkich deklaracjach, lecz na codziennym wyborze drugiej osoby. To bohater, który udowadnia, że miłość może być cicha, dojrzała i oparta na zaufaniu — i właśnie dlatego tak łatwo się w nim zakochać.
Relacja Fay i Kylera rozwija się powoli i naturalnie, bez pośpiechu i wielkich deklaracji. Zaczyna się od uważności, drobnych gestów i obecności, która daje Fay poczucie bezpieczeństwa, jakiego wcześniej nie znała. Kyler nie próbuje jej zmieniać ani ratować — po prostu jest, słucha i szanuje jej granice, pozwalając jej samej odzyskiwać wiarę w siebie. To więź oparta na zaufaniu, cierpliwości i wzajemnym zrozumieniu, w której uczucia dojrzewają w swoim tempie, a bliskość staje się czymś spokojnym, prawdziwym i uzdrawiającym.
„Na Przyszłość” to historia mocno mnie zatrzymała. To jedna z tych książek, które nie krzyczą dramatem, ale powoli osiadają w myślach i sercu. Towarzyszyły mi przy niej bardzo różne emocje — złość, smutek, bezradność, ale też momenty ulgi i nadziei. Autorka z dużą wrażliwością pokazuje, jak przeszłe doświadczenia potrafią kształtować nasze decyzje, lęki i sposób, w jaki patrzymy na samych siebie. Nie ma tu uproszczeń ani łatwych rozwiązań, jest za to szczerość i emocjonalna prawda, która momentami naprawdę boli.
Ogromnie doceniam sposób, w jaki zostały poruszone trudne tematy. Bez epatowania, bez przesadnego dramatyzmu, za to z empatią i wyczuciem. Czytając, miałam wrażenie, że autorka daje przestrzeń na przeżywanie emocji, nie narzucając gotowych ocen.
Autorka pisze w sposób, który pozwala zanurzyć się w emocjach bohaterów. Jej styl jest lekki w odbiorze, ale niesie ze sobą ciężar ważnych tematów. Widać wrażliwość, uważność na detale i ogromne wyczucie w budowaniu relacji oraz emocjonalnego napięcia. Szczególnie podobało mi się to, jak naturalnie przedstawione zostały trudne doświadczenia Fay – bez taniego dramatyzmu, za to z dużym szacunkiem.
To moja pierwsza styczność z twórczością Marioli Lorek i muszę przyznać, że zrobiła na mnie duże wrażenie. Ta książka zostawiła mnie z refleksją, że czasem najtrudniejszą drogą jest ta prowadząca do samego siebie. I właśnie za tę emocjonalną głębię, autentyczność i spokój, który wybrzmiewa między wersami, zapamiętam tę historię na długo.
Motywy to: hokeista i studentka, young adult, slow burn, healing journey, najlepszy przyjaciel pies, on zakochuje się pierwszy, toksyczna relacja, emocjonalne blizny, trudna przeszłość, odnajdywanie siebie, found family, choroba.
Współpraca reklamowa z @autorka_mariola @wydawnictwo_miraz_virage
OMG!!! Co to była za niezwykła hokejowa historia romantyczna, która rozgrzała moje serce i duszę. Czytanie szło tak szybko, że kartka za kartką przelatywała mi przez palce. Fay to silna bohaterka, która po wielkiej stracie stara się dojść do siebie. Wyrusza na studia do wielkiego miasta, gdzie czeka na nią ukochany. Jednak od samego początku widać, że ten związek nie jest oparty na silnej i kochającej relacji. Jednak Fay walczy o każde spotkanie i każdą chwilę, tylko, że jej starania też mają swoje granice. A gdy w jej życiu pojawia się Kyler i zaczyna doczuwać zupełnie inne uczucia, to może zdarzyć się wszystko. Fay wreszcie odczuwa, że jest ważna i bezpieczna. Autorka pokazała, że przy odpowiedniej osobie wszystko staje się możliwe, a ciężary które nosimy już nie są tylko naszym problemem, ale stają się wspólne. Nie ma krzywych spojrzeń, upokorzeń, wyzwisk i niemiłych żarcików. Pryz tej jednej może być sobą, nie musimy się wstydzić łez, smutków, złości, będzie zawsze potrafiła do nas dotrzeć, gdy potrzeba obejmie i powie, „nie jesteś sama”. Nie odejdzie przy lepszym trudnym zakręcie. Stanie murem, a nie ucieknie, albo wybierze coś innego zamiast mnie.
Kyler to chłopak o dobrym sercu, który pomimo hokejowego stylu życia potrafi sprawić, że najbliżsi są najważniejsi. Nie zostawi nikogo w potrzebie, ale ma też demony, które nie dają mu spać. Jak na młodego człowieka, to również nie miał lekko w dzieciństwie i jego zachowania są jak najbardziej adekwatne. Każdy czuje coś innego, a jego sytuacja jest zgoła inna, ale też każdy inaczej reaguje. Takiego mężczyznę u boku każda kobieta chciałby mieć. Autorka nadał mu wiele dobrych cech. Zawsze słucha i potem potrafi to udowodnić. Interesuje go co się u kogoś dzieje. Jest kiedy ktoś potrzebuje bliskości. Drobnymi gestami zdobywa serce Fay, ale nie tylko jej, bo i moje. A moje serce totalnie kradło to jak najmniejszą rzeczy o Fay zamieniał w coś ważnego. Lubiła napoje z cukrem, to specjalnie kupił, pomimo, że u niego nikt nie pije. To właśnie takie gesty sprawią, że kobiety się zakochują i wiedzą, że to ten właściwy. Chcemy czuć się docenia, kochane i bezpieczne. I Kyler w piękny sposób to pokazuje. No naprawdę idzie się zakochać i to na zabój.
Uwielbiam kiedy książki mają charakternych bohaterów z przeszłością która ich ukształtowała, spokojną, ale z drugiej strony ognistą relację romantyczną oraz fabułą tak ciekawą, że przepadłam. Wszystko było niezwykłe i mocno spójne ze sobą. Fabuła nietuzinkowa i bardzo wrażliwa. Ostatnio coraz więcej pojawia się historii o takie tematyce. Jedne są średnie, ale inne wybitne. I ta należy do tych wybitnych. Opisy meczy, które kuszą od samego początku. Ciekawy przerywnik od romansu. Widać, że autorka jest w stanie poświęcić wiele czasu aby wszystko było dopracowane. Każdy element nie zwykle doi siebie pasuje, nie ma niedomówień i niedopowiedzeń. Nie miałam momentu zastanowienia, czy irytacji, chociaż inny bohater sprawiał, że miałam ochotę go mocno uderzyć w głowę. Były emocje żalu, strachu, niepokoju i złości oraz zauroczenia, radości i ciepła na sercu. Fay i Kyler to taka świetna para, która buduje swoje uczucia na stabilnej przyjaźni, chwilach przekomarzań, poczucia bezpieczeństwa i wspierania w każdych warunkach. Takie relacje dają nadzieję ,ze może każdego spotkać, tylko trzeba trafić na odpowiednią osobę.
Znalazłam również wiele pięknych cytatów, które totalnie skradło moje serce. Uwielbiam jak książki zawierają sentencje, które mogą zostać na dłużej w pamięci. Autorka ma ewidentny dar do sprawiania, że historia staje się częścią czytelnika. No ubóstwiam!!!! Musicie ją przeczytać i zatopić się w czułej historii pełnej wzlotów i upadków. Już nie mogę się doczekać kolejnego tomu i już mam podejrzenia kogo może dotyczyć.
„Na przyszłość” Kiedy on daje jej bilety VIP na swój mecz, lecz ona... 🐢(Współpraca reklamowa z @wydawnictwo_miraz_virage @autorka_mariola )🐢IG:@podroze.z.bocianem
Przed oczami jeden widok. To stało się przeze mnie. Wspomnienia, które nie daje o sobie zapomnieć. Mój koszmar minionego lata. Teraz czas zacząć nowe życie. Jadę do Ciebie po rozłące. Podlej mnie, bo moje korzenie są suche.
Ona pierwszy raz w życiu dostała kwiaty.
Fay Morgan przyjeżdża do Bostonu, do swojego ukochanego Brandona. Planuje zacząć nowe życie, rozwijać się i zapomnieć o dręczącej przeszłości. Miało być tak piękne, a już pierwszej nocy wszystko się zmieniło.
Bohaterowie: Fay - dziewczyna z bliznami dawnych wydarzeń. Cierpi na *** i obwinia się, że to, co się stało, jest jej winą. Czasem zachowuje się w taki sposób, jakby miała zamknięte oczy. Zaślepiona w iluzji, która nie istnieje. Wspomnienia powracają z podwójną siłą. Echo - piesek Fay i jednocześnie wsparcie dziewczyny. Zawsze blisko swojej Pani. Ma duży wpływ na fabułę w szczególności, w jednej kwestii. Kyler - gwiazda hokeja, ale nie ma wybujałego ego. Traktuje Fay z należytym szacunkiem, na który w pełni zasługuje. Próbuje pomóc jej z problemami. Na swoich barkach dźwiga ciężar przeszłości. Brandon - czarny charakter powieści. Uważa, iż świat ma się kręcić tylko i wyłącznie wobec jego osoby. Zrobi wszystko dla sławy, nawet będzie szedł po trupach do celu. Śliski typ, zdaniem Kylera, ale również moim. Boston Bruins - drużyna, w której gra Kyler. Cenią sobie braterstwo. Wyznają zasadę jeden za wszystkich wszyscy za jednego. ___
Toksyczna relacja Fay i Brandona. Już od pierwszych stron zachowania chłopaka mnie irytowały, a z każdą kolejną stroną było jeszcze gorzej. To, w jaki sposób traktował Fay najlepiej zostawić bez komentarza. Wszystko musiało kręcić się wobec jego osoby. Nieważne, czy zrobił coś źle, bo i tak nie była jego wina, a o swoje niedoskonałości obwiniał Fay. Mimo że byli ze sobą już od jakiegoś czasu, Brandon nie dał jej kwiatów. Taki mały gest, ale jak wiele znaczy.
Relacja Fay i Kylera jest przeciwieństwem tej z Brandonem. Kyler traktuje dziewczynę w czuły, troskliwy sposób. Jest dla niej wsparciem i wszystkim, czego potrzebuje. Będzie bronił Fay za wszelką cenę. Na pewno zasługuje na miano „książkowego męża”.
Autorka w opisie nawiązała do „koszmarów” minionego lata. Oczywiście ta kwestia została przedstawiona w szczegółowy sposób, ale nie chcę się rozwinąć na ten temat ze względu na spoilery. Jedynie, co mogę powiedzieć, to przygotujcie się na wiele emocji, niekoniecznie tych pozytywnych.
Mimo że Mariola poruszyła trudne tematy, takie jak np. toksyczna relacja i blizny przeszłości, poczułem lekkość w czytaniu. Zatraciłem się w tej historii. Czułem ból Fay oraz Kylera na sobie. Kibicowałem tej dwójce w ich codziennych zmaganiach. Nie darzyłem sympatią Brandona i jego poczynań. Gdy się w czytałem tę książkę, to nie chciałem się od niej oderwać.
Wszystko było na swoim miejscu od klimatu książki do bohaterów wraz z ich przeszłością. Jedynie zabrakło mi większego rozpisania scen meczów hokejowych, w taki sposób, żebym poczuł się tak, jakbym faktycznie był na trybunach i dopingował drużynę Kylera.
„Na przyszłość” jest pierwszym tomem serii pt. „(H)okej love story”. Śmiało mogłaby to być jednotomówka, a tak nie pozostaje nic innego, jak tylko (nie) cierpliwie czekać na kontynuację tej cudownej przygody na lodzie.
Ww. tytuł zachęcił do przeczytania pozostałych książek autorstwa Marioli. Na pewno wszystkie przeczytam, ale jeszcze nie wiem, kiedy.
To była czysta przyjemność!
Moja ocena: 9⭐/10⭐.
Dziękuję @autorka_mariola @wydawnictwo_miraz_virage za zaufanie, egzemplarz do recenzji i danie mi szansy. Jest mi niezmiernie miło, że mogłem nawiązać pierwszą współpracę z Państwa Wydawnictwem 🫶.
"Miłość nie jest smutkiem, który nosisz w oczach. Nie jest łzami, które wycierasz ukradkiem, myśląc, że ich nie widzę. Nie jest też olewaniem ciebie i tego, czego potrzebujesz"
Fay i Kyler. Studentka i gwiazda hokeja. Ona ma chłopaka, a on nie jest zainteresowany poważnymi związkami, a przynajmniej do czasu. Ich pierwsze spotkanie? Z pewnością niezapomniane, bo dziewczyna traktuje go gazem pieprzowym. Szybko dochodzi co ich kolejnego spotkania. Fay w zastępstwie przyjaciółki, która jest chora ma przeprowadzić wywiad, co od razu skojarzyło mi się to trochę z Greyem, ale na szczęście tej książce daleko do tego.
Kyler i Fay? Oboje bardzo polubiłam od samego początku, choć w przypadku bohaterki ciężko mi się czytało jak pozwala sie tak traktować się chłopakowi. Brandon? Do wora, a wór do jeziora. Najlepiej to jeszcze obciążyć kamieniami. Okropny człowiek. Manipulant, kłamca. Postać, którą od samego początku wywołuje uczucie nienawiści. To w jaki sposób traktował swoją dziewczynę powodowało, że nieraz miałam ochotę porządnie go uderzyć. Fay przeżyła naprawdę dużą tragedię, z którą nie potrafi sobie poradzić do końca, a on? W ogóle jej nie wspiera, W ogóle. Do tego stale ją upokarza i tak naprawdę to nikt nie wie, że są parą. A okazuje się, że to dopiero początek w jego wykonaniu i jeszcze nieraz zatruje życie bohaterów.
Fay nie ma łatwo. Ma epilepsję i korzysta z pomocy psa. Bardzo mi się podobało to w jako sposób autorka przestawiała tę chorobę. Nie jest to ukazane w sposób błahy. Widać, że bohaterka ma swoje problemy i to nie tylko w związku z chorobą. Ciągnie się za nią trudna przeszłość, z którą nie potrafi sobie poradzić. Kyler to z kolei kolejny idealny książkowy mąż. Zielona chodząca flaga. Bardzo popularny, sławny, ale jest skromny i dobry. Nie miał łatwego dzieciństwa i to wszystko ciągnie się za nim do dzisiaj. Ma wyrzuty sumienia, choć nie powinien. Jest troskliwy, opiekuńczy, a przede wszystkim pokazujący na każdym kroku, że Fay zasługuje zdecydowanie na kogoś lepszego. Robi wszystko, żeby poczuła się lepiej. Robi to, czego nie robi jej chłopak. Tak naprawdę robi bardzo wiele dla obcej całkiem dla niego osoby. Na każdym kroku Kyler pokazuje jak bardzo jest dla niego ważna, nawet ważniejsza od hokeja, co powiem szczerze w pewnym momencie mi się nie podobało. A Fay? Dostrzega go takiego jakim jest. Nie popularnym, sławnym hokeistą, ale zwykłym człowiekiem. Nie chce go wykorzystać jak inni. Autorka idealnie pokazała rozwój ich relacji, od przyjaźni, a z czasem do czegoś więcej, ale zdecydowanie wszystko toczy się swoim własnym tempem, nic nie jest szybko. Oboje z czasem stają się dla siebie coraz bardziej ważni, ale to zdecydowanie główny bohater wpada pierwszy po uszy.
"Nie może traktować mnie, jakbym była ważna. Pragnę się tak czuć i wiem, że choćbym miała tego żałować, nie odmówię, gdy to proponuje. Jestem łasa na każdy czuły gest, spragniona atencji"
To przyjemna lektura, którą bardzo szybko się czyta. Styl jest lekki, bardzo przystępny. Wiele się tutaj dzieje i z pewnością nie ma nudno. Jest to też książka, która wywołuje dosyć dużo emocji. Frustracje, wściekłość, smutek. Historia jest tak fajnie napisana, że przekładałam kartki ciekawa tego co będzie dalej. To bardzo bardzo fajnie zapowiadająca się seria z udziałem hokeistów i z pewnością sięgnę po więcej. Bardzo polubiłam współlokatorkę Fay i do tego pozostałych hokeistów i naprawdę chcę poznać dalsze ich losy. A to co najlepsze? Że to nie jest romans sportowy tylko z nazwy. Tu hokeja jest bardzo dużo. Mecze, wyjazdy, treningi, niczego nie brakuje. Miłego.
ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊᴀ ᴘᴀᴛʀᴏɴᴀᴄᴋᴀ Książka „Na przyszłość” Marioli Lorek jest dla mnie historią niezwykle prawdziwą i poruszającą. To opowieść, która nie obiecuje łatwych rozwiązań ani idealnych relacji, za to pokazuje emocje takimi, jakie są naprawdę zagubione, sprzeczne i często trudne do nazwania. Już od pierwszych stron czułam, że nie będzie to zwykły romans, ale historia o stawianiu granic i uczeniu się siebie na nowo. Fay to bohaterka, z którą bardzo łatwo było mi się utożsamić. Jest zagubiona, zraniona, pełna lęku, ale jednocześnie nosi w sobie ogromną potrzebę bliskości i nadziei. Jej przeprowadzka do Bostonu miała być nowym początkiem, spokojnym etapem życia i spełnieniem marzeń o wspólnym życiu z Brandonem. Rzeczywistość szybko jednak pokazuje, że nie każda relacja oparta na dawnych uczuciach jest zdrowa. Związek z Brandonem został przedstawiony niezwykle realistycznie i bez upiększeń. Chłód, obojętność, skupienie wyłącznie na sobie i własnej karierze sprawiają, że Fay stopniowo traci poczucie własnej wartości. Ta relacja momentami naprawdę bolała i wzbudzała we mnie ogromną złość, ale jednocześnie doceniłam, jak subtelnie i wiarygodnie została pokazana toksyczność.
Ogromnym kontrastem dla Brandona jest Kyler Wells. To bohater, który mógłby łatwo stać się stereotypowym idealnym sportowcem, ale zamiast tego jest on empatyczny, opiekuńczy i wrażliwy. Kyler nie wchodzi w życie Fay nachalnie, nie próbuje jej ratować ani zmieniać. On po prostu jest uważny, obecny i potrafi dostrzec jej lęk oraz delikatność zanim ona sama się do nich przyzna. Ich relacja rozwija się spokojnie, naturalnie i bardzo dojrzale, co było dla mnie ogromnym plusem. A pierwsze spotkanie tej dwójki było cudowne, naprawdę nie spodziewałam się że tak to będzie wyglądać.
Bardzo ważnym elementem historii są trudne tematy, które autorka wplata w fabułę z dużą wrażliwością. Trauma, żałoba, lęk, choroba i poczucie odrzucenia nie są tu jedynie dodatkiem, ale realnie wpływają na decyzje bohaterów. Szczególnie doceniam sposób, w jaki pokazany został proces wychodzenia z przeszłych doświadczeń. To nie jest nagła przemiana ani jedno przełomowe wydarzenie. To droga pełna wątpliwości, cofania się i wewnętrznej walki. Dzięki temu Fay jest postacią bardzo wiarygodną i ludzką.
Na duży plus zasługuje również klimat książki. Boston i hokejowy świat nie są jedynie tłem, ale pełnoprawną częścią historii, dodając jej dynamiki i charakteru. Rywalizacja sportowa, adrenalina i emocje lodowiska świetnie kontrastują z wewnętrznym światem bohaterki. Nie sposób nie wspomnieć także o Echo, który skradł moje serce i wniósł do historii ciepło oraz poczucie bezpieczeństwa.
Na przyszłość to książka, która się nie spieszy, ale dzięki temu pozwala naprawdę poczuć emocje bohaterów. To historia, która zostaje w sercu i w głowie na długo po zakończeniu. Pokazuje, że nie każda miłość, która trwa długo, jest tą właściwą i że czasem trzeba stracić coś znajomego, by znaleźć coś prawdziwego. Dla mnie była to wzruszająca, momentami niewygodna, ale bardzo potrzebna historia, której bardzo długo nie zapomnę.
„Na przyszłość” to powieść, która od pierwszych stron zdradza charakterystyczny styl autorki: emocjonalny, czuły, a jednocześnie bardzo uważny na psychologię postaci. Mariola po raz kolejny sięga po literaturę obyczajową z wyraźnym wątkiem romantycznym, ale robi to w sposób daleki od banału, skupiając się nie tylko na relacjach, lecz także na wewnętrznej drodze bohaterów. To książka z gatunku literatury obyczajowej i romansu, osadzona we współczesnych realiach. Akcja rozgrywa się głównie w Bostonie i koncentruje się na momencie przełomu w życiu młodej kobiety, która próbuje zacząć wszystko od nowa. Osią narracji są zmiany, te wymuszone przez los i te, na które trzeba znaleźć w sobie odwagę. To opowieść o wchodzeniu w dorosłość, o konfrontacji marzeń z rzeczywistością i o tym, jak bardzo przeszłość potrafi ciążyć, nawet gdy desperacko chcemy ją zostawić za sobą. Główną bohaterką jest Fay Morgan, dziewczyna wrażliwa, ale nie naiwna, zagubiona, a jednocześnie zdeterminowana, by zawalczyć o siebie. Fay jest bardzo ludzka w swoich emocjach: pełna wątpliwości, momentami krucha, momentami zaskakująco silna. Jej wewnętrzne rozdarcie i potrzeba bycia kochaną sprawiają, że łatwo się z nią utożsamić. Ważną rolę odgrywają także Brandon, będący symbolem niespełnionych oczekiwań i rozczarowań, oraz Kyler Wells, postać, która wnosi do historii świeżość, spokój i zupełnie inną jakość emocji. Książka porusza wiele ważnych tematów: miłość w różnych odsłonach, samotność, poczucie własnej wartości, trudne doświadczenia z przeszłości, a także dojrzewanie emocjonalne i uczenie się stawiania granic. To historia o tym, że nie każda miłość jest dobra, ale każda może nas czegoś nauczyć, oraz że na szczęście czasem trzeba pozwolić sobie poczekać. Styl Marioli jest lekki, ale bardzo emocjonalny. Narracja płynie naturalnie, z dużą dbałością o uczucia bohaterów i atmosferę scen. Język jest przystępny, ciepły, momentami wręcz otulający, a jednocześnie potrafi uderzyć w czułe struny. Autorka często sięga po subtelne metafory i refleksyjne myśli, które zostają w głowie na długo po zamknięciu książki. Największą siłą „Na przyszłość” są bohaterowie i emocje, autentyczne, niewymuszone, prawdziwe. Bardzo podobało mi się to, że relacje rozwijają się w swoim tempie, a decyzje postaci mają swoje konsekwencje. Książka wciąga, porusza i sprawia, że chce się czytać dalej, zanurzając się coraz głębiej w świat Fay.
Jeśli miałabym wskazać słabsze strony, to momentami chciałoby się, by niektóre emocje wybrzmiały jeszcze mocniej albo by pewne wątki zostały odrobinę dłużej zatrzymane. Nie są to jednak rzeczy, które odbierają przyjemność z lektury.
Osobiście odebrałam tę książkę bardzo emocjonalnie. Były momenty wzruszenia, cichego smutku, ale też nadziei i wewnętrznego ciepła. To jedna z tych historii, które przypominają, że przyszłość naprawdę może być dobra, nawet jeśli teraz jeszcze w to nie wierzymy.
To historia, która łączy sportowe ambicje, silne emocje i uczucie, które pojawia się niespodziewanie.
Na początku poznajemy Fay Morgan, która przyjeżdża na studia do Bostonu. Jest podekscytowana i cieszy się na spotkanie z chłopakiem po długiej rozłące i życiu w związku na odległość. Ma nadzieję, że teraz wszystko się ułoży, szczególnie po trudnych wydarzeniach, które miały miejsce rok wcześniej. Jednak od samego początku nie jest tak jak sobie zakładała. Coś się zmieniło, a właściwie ktoś. Jej chłopak Brandon nie jest już taki jak wcześniej. Już pierwszego wieczoru mimo, że nie widzieli się od pół roku, chłopak postanawia zostawić ją w mieszkaniu i udaje się na imprezę. Wraca w nocy, ledwo przytomny, przyprowadzony przez dwóch mężczyzn.
I tu pojawia się On. Kyler Wells - najbardziej rozpoznawalny zawodnik Bruins (o czym Fay nie wie, bo go nie rozpoznaje). Zostaje on zaatakowany przez dziewczynę gazem prosto w oczy, kiedy myślała, że ktoś włamuje się do mieszkania. Gdy tylko chłopak doprowadza się do porządku od razu zwraca uwagę na dziewczynę.
Ich losy ponownie się ze sobą splatają kiedy Fay pomaga koleżance i zamiast niej ma przeprowadzić wywiad z zawodnikiem NHL. Oczywiście tym zawodnikiem jest Kyler. Już od pierwszego spotkania jest on wyraźnie zaintrygowany dziewczyną i jej psem, który zawsze jej towarzyszy. Po wydarzeniach z imprezy i pewnych podejrzeniach co do jej chłopaka, Kyler musi wiedzieć czy dziewczyna jest bezpieczna. Chłopak nie zamierza odpuścić i podstępem doprowadza do ich kolejnego spotkania, które spokojnie mogłoby uchodzić za randkę🥰 Jest miły, szarmancki i totalnie uroczy(nie będę tu zdradzać szczegółów działań Kylera😅). Czy zawróci Fay w głowie? W trakcie rozmowy okazuje się, że łączy ich nie tylko słabość do smaku cytrynowego ale to coś więcej niż mogliby przypuszczać. W tym momencie Kyler już wie, że przepadł. Jest gotowy zrobić wszystko, żeby Fay zrozumiała, że zasługuje na coś lepszego i uwolniła się od związku, w którym nie jest traktowana tak jak powinna.
Dziewczyna z początku traktuje Kylera z dystansem ale czy może oprzeć się jego urokowi? Czy przejrzy na oczy i zobaczy prawdziwą twarz Brandona? Czy Kyler wygra nie tylko na lodzie ale zdobędzie też najważniejszą nagrodę jaką jest serce Fay? Musicie koniecznie przekonać się sami. Mnie ta historia wciągnęła od pierwszych stron i z całą pewnością ląduje w mojej topce hokejówek 🤩
“(...) nie ochronisz jej przed całym światem. Ale możesz dać jej kawałek świata, w którym poczuje się bezpieczna.”
[Współpraca reklamowa @wydawnictwo_miraz_virage ]
🏒Macie takich bohaterów, których nie możecie znieść już od pierwszej strony? U mnie w tym przypadku - ZASŁUŻENIE - był Brandon (ale Astrid idealnie go goniła…) 🤮.
🏒Fay przeprowadza się do Bostonu, żeby zacząć studia i zamieszkać ze swoim chłopakiem po roku związku na odległość…Jednak nie do końca idzie to po jej myśli. Dziewczyna w związku ze swoją chorobą i trudną sytuacją, praktycznie wszędzie pojawia się wraz ze swoim psem asystującym. I jest to jedna z wielu rzeczy, które nie pasują jej chłopakowi. 🏒Ogólnie zawsze sceptycznie podchodzę do relacji, które rozpoczynają się, kiedy jedna ze stron jest w związku. Jednak toksyczne zachowanie Brandona i fakt, że Fay cały czas dawała znać Kylerowi, że jest w związku, sprawiły, że w tym wypadku nie przeszkadzało mi to tak bardzo. 🏒Kyler nie spodziewał się, że odwiezienie pijanego studenciaka do domu sprawi, że pozna dziewczynę, dla której straci głowę. 🏒Bardzo podobał mi się sposób, w jaki hokeista traktował dziewczynę. Na każdym kroku okazywał jej troskę, słuchał, co do niego mówiła, nie tłamsił jej potrzeb i starał się, żeby zawsze czuła się komfortowo. I te drobnostki, na które tak bardzo zwracał uwagę 💜. Chociaż było tutaj kilka dramek, to były płynnie wplecione w fabułę. 🏒Historia Fay i jej brata momentami trochę łamała serce, a chęć wykorzystania tej sytuacji przez Brandona dodatkowo zniechęciło mnie do jego postaci. #familyfirst to jeden z najbardziej uroczych momentów 💜. 🏒Jednak miałam drobny problem z tą książką - niektóre sytuacje i konstrukcja zdarzeń, główni bohaterowie i pewne momenty w tej historii przypominały mi inną książkę, co trochę odbierało mi radość z czytania. 🏒Jeżeli kochacie historie, w których relacja głównych bohaterów opiera się na szacunku i wzajemnym ogromnym wsparciu, do tego mamy uroczego psiaka i oczywiście HOKEJ, to poznajcie Fay i Kylera 💜.
[ᴡꜱᴘóᴌᴘʀᴀᴄᴀ ʙᴀʀᴛᴇʀᴏᴡᴀ] Przyznam szczerze, że to moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki i kompletnie się nie zawiodłam! Choć początek wymagał ode mnie chwili skupienia, by wgryźć się w historię, to po 50. stronie dosłownie przez nią „płynęłam”. A wszystko zaczęło się w Bostonie… Fay przyjeżdża do miasta ze swoim wiernym psiakiem, licząc na to, że w nowym miejscu uda jej się zacząć wszystko od nowa u boku ukochanego. Brzmi jak bajka? Niestety, rzeczywistość szybko weryfikuje te plany. Brandon nie traktuje jej już tak jak dawniej. Fay, choć targana podejrzeniami, odsuwa je na bok, zagłuszając intuicję tęsknotą za partnerem. I choć powód tej zmiany zachowania jest dość przewidywalny, autorka szybko rzuca nam koło ratunkowe w postaci nowego bohatera. Na scenę wkracza Kyler - największa gwiazda hokeja z drużyny Boston Bruins 😎. Ich pierwsze spotkanie było, delikatnie mówiąc, niefortunne i całkiem zabawne, ale chemia, która zaczęła się między nimi rozwijać, wynagrodziła wszystko. Fay polubiłam od razu. To niezwykle wrażliwa i momentami zagubiona dziewczyna, która w głębi duszy skrywa ogromną siłę. Pisanie z jej perspektywy to strzał w dziesiątkę - łatwo wczuć się w jej emocje, co dodaje jej ogromnego uroku. Z kolei Kyler na początku nie był moim faworytem, ale z czasem całkowicie zmieniłam o nim zdanie. Mimo wielkiej sławy nie udaje kogoś, kim nie jest. To facet z przeszłością, który tak samo jak Fay, próbuje poskładać swoje życie na nowo. Oboje mają swoje demony, ale mimo to walczą o lepsze jutro. Podsumowując.. mimo, że historia była dla mnie dość przewidywalna, a język momentami uproszczony, bawiłam się przy niej wyśmienicie! To opowieść o dwójce ludzi walczących z trudną przeszłością, którą czyta się z czystą przyjemnością. Jeśli szukacie czegoś angażującego, co pozwoli Wam oderwać się od rzeczywistości ta książka będzie dla was idealna.
⭐️4.5/5⭐️ Fay to dziewczyna, która niedawno straciła kogoś ważnego, a co więcej obwinia się o tą stratę. Chce zacząć nowe życie i wyrusza na studia do dużego miasta, gdzie jej chłopak Brandon gra w uczelnianej drużynie hokejowej. Szybko się okazuje, że ich zaplanowane wspólne życie jest dalekie od ideału… Na szczęście na drodze Fay pojawia się Kyler 😏❤️ Fay i Kyler pierwszy raz się spotykają, gdy Kyler przyprowadza do mieszkania pijanego chłopaka Fye. Następnie kilka losowych zdarzeń sprawia, że spotykają się ponownie.. no i wtedy wszystko się zaczyna 🥹 Kyler to utalentowana gwiazda hokeja, która pod maską pewnego siebie sportowca skrywa wrażliwość, lojalność i ogromne serce 💙 Jest cierpliwy wobec Fay, daje jej przestrzeń i nie naciska, co sprawia, że ich relacja rozwija się naturalnie i bardzo autentycznie. Między nimi szybko pojawia się chemia, ale autorka nie idzie na skróty, tylko pozwala bohaterom stopniowo się poznawać i leczyć swoje rany. Bardzo podobało mi się to, jak pokazano proces radzenia sobie z żałobą, poczuciem winy i strachem przed ponownym zaufaniem.
Relacja Fay i Kylera to nie tylko romantyczne momenty, ale też rozmowy, wsparcie, wzajemne zrozumienie i drobne gesty, które budują ich więź 🥰 uwielbiam fragment kiedy, Kyler zamawia pizzę i później przynosi ją do mieszkania Fay… 🥹 Wątek hokejowy świetnie dopełnia fabułę i dodaje historii dynamiki. Chociaż powiem szczerze, że nie obraziłabym się, gdyby było jeszcze więcej hokeja 😂✨
Książka podobała mi się i bardzo miło spędziłam z nią czas. Czekam na kolejną część 🤭 i już nawet chyba wiem o kim będzie 🥹❤️
Książka Marioli Lorek porusza ważne tematy: marzenia oraz życiowe decyzje, które nie zawsze są dobre, ale zawsze jest szansa, żeby te błędy naprawić. Pokazuje także, że zmiany potrafią zmienić nasze życie na lepsze.
Uważam, że tempo akcji jest nierówne, jedne momenty są aż za bardzo rozwlekłe, natomiast inne momenty są potraktowane powierzchownie i proszą się o rozwinięcie wątku. Fabuła pomimo, tego, że da się ją przywidzieć, jest przyjemna, czasami taka głupiutka. Jeśli chodzi o bohaterów to są oni wykreowani w miarę dobrze. Chociaż przydałoby im się więcej charakteru i głębi.
Po długim rozmyślaniu stwierdziłam, że dam tej pozycji 3 gwiazdki. Nie jest to jakaś odkrywcza fabuła, ale jest lekka, przyjemna, idealna na jeden wieczór.
nigdy wcześniej nie miałam okazji czytać żadnej z książek Marioli, więc kompletnie nie wiedziałam czego spodziewać się po książce, lecz już po samym opisie byłam kupiona i po prostu chciałam tylko znaleźć chwilę aby w końcu ją przeczytać i już teraz śmiało mogę przyznać, że to naprawdę była fajne historia i z ogromną chęcią sięgne w przyszłości po kolejne tomy z serii!
styl pisania autorki od raz przypadł mi do gustu, pisze ona z ogromną lekkością, ale też nie stroni od cięższych tematów, z którymi borykają się bohaterowie na kartach powieści. cała fabuła też poprowadzona została w świetny sposób i od samego początku na maxa się w nią wkręciłam, było to trochę odejście od takiego typowego schematu na jakim budowane jest większość hokejówek. tutaj Kyler robi wszystko aby pokazać Fay, że chłopak, z którym jest związana to po prostu dupek, a przy okazji dba o to aby dziewczyna czuła się komfortowo. całość niesamowicie wciąga i mimo, że książka liczy sobie ponad 400 stron na spokojnie przeczytacie ją w jeden, dwa dni bo nie chce się jej odkładać.
kreacja bohaterów też od razu przypadła mi do gustu, zarówno Fay jak i Kyler po prostu mieli w sobie to coś przez co nie dało się ich nie polubić. dziewczyna na pewno na swój sposób była wyjątkowa, przeprowadziła się do wielkiego Bostonu, jej chłopak podcinał jej skrzydła, a do tego walczyła z trudną przeszłością. Kyler też nie miał kolorowego życia, ale też robi wszystko, aby żyć jak najlepiej, a o Fay nie może zapomnieć od pierwszego razu gdy dostał od niej gazem pieprzowym po oczach. ich relacja była naprawdę fajna, myśle, że smiało mogę nazwać ją slow burnem, lecz mimo to naprawdę dobrze bawiłam się podczas czytania!
Na pewno to był comfort read, przyjemnie i prosto. Poza tym, było wiele uroczych i rozczulających momentów. Jednak, nie jestem do końca fanką rozłożenia wątku romantycznego. Fay i Kyler naprawdę bardzo szybko zaczynają się zakochiwać. Brakowało mi tu bardziej stopniowego budowania tej relacji. Za szybko się to działo, przez co w połowie zrobiło się lekko nudno.
Bardzo ciekawa i wciągająca historia. Była to jedna z pierwszych moich historii z motywem hokeja i pewnie nie ostania. Jestem tylko ciekawa co będzie w dalszych częściach, bo jak dla mnie historia Fay i Kylera jest zakończona. Fajnie jakby o innych bohatetach wtedy było. Ale ogólnie polecam.
w tej książce dosłownie wszystko było idealne.. od bohaterów po pióro Marioli i samą fabułę 🫶🏻 mam słabość do hokejówek, ale do tej w szczególności!! Fay i Kyle na zawsze w moim serduchu 🩷
„Na przyszłość” to cudowna historia. Jeszcze żadna książka nie wciągnęła mnie aż tak bardzo. Czytało się ją niezwykle przyjemnie ani przez chwilę nie odczuwałam nudy, a z każdą stroną chciałam coraz więcej!
🏒 Fay Morgan rozpoczyna nowy rozdział swojego życia, przeprowadzając się do Bostonu wraz ze swoim psem Echo. Studenckie życie oraz czekający na nią chłopak, Brandon, brzmią obiecująco, jednak na miejscu okazuje się, że nic nie jest takie, jak było. Kiedy wszystko zaczyna się sypać, na drodze dziewczyny pojawia się gwiazda hokeja – Kyler Walls. Chłopak okazuje się zupełnym przeciwieństwem Brandona, o czym Fay bardzo szybko się przekonuje. Czy związek Fay i Brandona przetrwa? Jaki wpływ na życie Fay będzie miał Kyler? Czy Fay poradzi sobie w nowym miejscu? Czytajcie, aby się dowiedzieć!
🏒 Od razu powiem – pokochałam tę historię! Znajdziemy tu wiele naprawdę rozczulających i przeuroczych momentów oraz kilka wątków, które zasługują na wyróżnienie, takich jak choroba, trudne relacje, stawianie granic czy cena, jaką trzeba zapłacić za sławę.
🏒 Fay Morgan to osoba zagubiona, która nagle znajduje się w centrum ogromnego miasta, jakim jest Boston. Myślę, że wiele osób może się z nią utożsamić. Poczucie zagubienia i odstawania od grupy może niektórym towarzyszyć przez całe życie…
🏒 Brandon i Kyler to kompletne przeciwieństwa, dzięki czemu młoda osoba czytająca tę książkę może zobaczyć, jak powinny wyglądać zdrowe relacje. Nie chcę zdradzać zbyt wiele, aby nie spoilerować, ale sami możecie domyślić się, że Brandon jest dobrą osoba.
🏒 Jedyne, nad czym się zastanawiam, to jak potoczą się dalsze losy bohaterów, ponieważ zakończenie książki jest dość jasne i mogłaby ona pozostać jednotomówką. Niemniej jednak na pewno sięgnę po kolejne części!