Brawurowa opowieść o grupie najbardziej znanych dziś polskich artystów, którzy wchodzili w świat sztuki na początku lat 90. XX wieku.
Bohaterami książki, której akcja toczy się w Warszawie, a także w Budapeszcie, Kairze, Sopocie i Wenecji, są m.in.: Zbigniew Libera, Katarzyna Kozyra, Paweł Althamer, Artur Żmijewski. Karol Sienkiewicz opowiada o ich artystycznej działalności, pokazując nie tylko postawy i twórczość, ale także realia społeczne i obyczajowe zmieniającej się w okamgnieniu Polski. Bardziej od dzieł sztuki interesują go wydarzenia, których sztuka była bohaterem lub sprawcą, i sposób, w jaki artyści określali się wobec rzeczywistości i kształtowali dyskusję. Odsłania też okoliczności powstania wielu głośnych dzieł, takich jak „Piramida zwierząt” czy „Lego. Obóz koncentracyjny”. Ta prowadzona ze swadą i dowcipem opowieść zachowuje nerw i rytm czasu zmian.
Ta książka w dużej mierze przypominała mi Lepperiadę autorstwa Marcina Kąckiego. Nieco reportażowy styl, ale przede wszystkim tematyka przemian ustrojowych oraz trudnego okresu lat 90-tych. Tego jaka Polska była i jak wiele i niewiele zmieniło się w naszym społeczeństwie. Definitywnie przypadł mi do gustu podział na krótkie, anegdotyczne rozdziały, które wypełnione były kontekstem w jakim działali i nierzadko z którym zmagali się artyści. Trochę niezrozumiałe dla mnie były powtórzenia pewnych informacji, które za każdym razem wprawiały mnie w lekką konsternację. Być może również nieco zbyt wielu bohaterów zostało ujętych w tej jakże obszernej książce, ale i tak wszystkie te problemy mają się nijak do faktu, że jest to tytuł, który pozwolił mi lepiej zrozumieć fenomen polskiej sztuki nowoczesnej, a precyzyjniej - sztuki krytycznej. Kozyra, Libera, Nieznalska, Żmijewski - te nazwiska pojawiały się w moim życiu w mediach i galeriach. W mediach zwykle słyszałem jedynie krytykę (bardzo słynny casus Nieznalskiej i jej dzieła Pasja), zaś w galeriach widywałem dzieła (przykładowo Olimpia Katarzyny Kozyry), które przez przez swoje sterylne opisy i mój brak znajomości kontekstu, pozostawały zagadką. Ta książka jest dla wszystkich, którzy chcą poznać zdanie drugiej strony sporu o kierunek sztuki w postkomunistycznej Polsce. Ale nie tylko, bo jest to również genialna dokumentacja przemian jakie miały miejsce w III RP oraz o roli sztuki, kościoła i państwa w kształtowaniu naszej przestrzeni i kultury oraz poziomu dialogu społecznego.
dobra, nie mam siły tego kończyć. książka napisana podobno w 3 miesiące na zlecenie MSN, która składa się zasadniczo z różnych towarzyskich anegdotek. po co to komu? odbiorczynię, którą interesują plotkarskie historyjki o artystach sztuki krytycznej, odstraszy raczej podejrzanie gładka narracja i prosta formuła; odbiorczyni, która szuka przystępnego wprowadzenia do sztuki krytycznej, nic tu nie znajdzie, bo sztuka jako taka nie bardzo jest tematem książki. jest kilka ciekawych momentów (typu amerykańskie artystki prezentujące miejską sztukę feministyczną w 90s), ale szkoda czasu na wyławianie jednej ciekawej historii raz na 70 stron.