Nerissa Fountine od zawsze pragnęła uciec z miasta, które wydawało się jej obce i wrogie. W dzieciństwie żywiła przekonanie, że widuje duchy, choć nikt poza nią ich nie dostrzegał. To doświadczenie naznaczyło ją na lata, a ludzie zaczęli nazywać ją „nawiedzoną”.
Kiedy pojawiła się szansa na naukę w White Ghost Academy, położonej setki mil od rodzinnego miasta, dziewczyna sobie uświadomiła, że to jej droga do nowego życia i dostania się na prestiżowe studia. Dla Nerissy jednak istniał jeszcze jeden ważniejszy powód – musiała odnaleźć brata, który przed rokiem udał się na tę samą akademię i zniknął bez śladu.
Szybko odkrywa jednak, że szkoła nie jest bramą do lepszej przyszłości, lecz miejscem, gdzie strach staje się codziennością. Uczniowie z jej klasy giną jeden po drugim, a dawne demony Nerissy powracają silniejsze niż kiedykolwiek. Dziewczyna zaczyna się zastanawiać, czy to świat wokół niej zmienia się w koszmar – czy może jej własny umysł rozpada się na kawałki.
Dodatkowo na liście przyjętych uczniów znalazło się też nazwisko Santino Reyesa, znanego jako Czarny Kruk. Mroczna aura chłopaka od dawna budziła w dziewczynie niepokój. Łączyła ich wzajemna niechęć, zakorzeniona w przeszłości. To mimo wszystko nie przeszkodziło Reyesowi, aby zaproponować Nerissie pewien układ.
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej osiemnastego roku życia.
Nerissa od najmłodszych lat była nazywana „nawiedzoną”, ponieważ żywiła przekonanie, że widuje duchy. Teraz zaczyna wszystko od nowa i rozpoczyna naukę w tajemniczej White Ghost Academy. To prestiżowa uczelnia oddalona o setki mil od jej domu. Na miejscu czeka ją wiele niespodzianek, takich jak niewyjaśnione morderstwa, czy jej szkolny wróg, który zaproponował jej udawany związek.
Niestety muszę przyznać, że zawiodłam się. Początkowo byłam podekscytowana wizją tej książki, bo opis brzmi po prostu genialnie. Ale prawda jest taka, że w miarę czytania mój zapał stygł. Pierwszy zgrzyt wprowadził udawany związek Nerissy i Santino, który był po prostu bez sensowny. Moim zdaniem był dodany na siłę, aby tylko „odhaczyć” motyw z booktoka. Sądzę, że bez tego – w moim odczuciu – sztucznie napędzonego wątku, książka byłaby lepsza. Nie kupiłam relacji tej dwójki, a sam Santino także nie przypadł mi do gustu. Miałam także ogromny problem w zaangażowaniem się w książkę. Szczerze mówiąc, gdyby nie to, że pomogłam sobie audiobookiem, prawdopodobnie nawet bym jej nie skończyła. Trzeba przyznać, że klimat powieści jest świetny i momentami mrożący krew w żyłach, tak samo jak sam pomysł jest super, to wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Nie stałam się także największą fanką pióra autorki, nie zawsze podobała mi się składnia zdań, lub ilość powtórzeń wyrazowych. Niestety odpuszczam przygodę z jej twórczością. Ocena: 2/5⭐️
najgorsza ksiazka jaka czytałam w tym roku, nie wierze w ten downgrade po the first lie i ze napisała to ta sama autorka XD i czm ktos klamie ze to thriller psychologiczny
Cytaty: • "Byłam inna. Byłam kimś, kogo nie dało i nie da się uratować. I tak właśnie stałam się tą… NAWIEDZONĄ." • "Każdy dotyk może być grzechem i błogosławieństwem zarazem." • "Bo gdy raz to zobaczysz, już nie będzie odwrotu." • "Miłość zawsze zaczyna się od przemocy słownej lub fizycznej. Klasyczne enemies to lovers. (...)Lovers? Prędzej murderers." • "Ludzie zawsze boją się tego, czego nie rozumieją. A ja… nigdy nie zamierzam pozwolić ci się zrozumieć." • "Czasem… to, czego nie mówi się głośno, chroni ludzi bardziej niż najgłośniejsza prawda. (...) Czasem lepiej mniej wiedzieć. Jeśli chcesz tu przetrwać." • "Chcę, żebyś powiedziała, że naprawdę mnie nienawidzisz… Wtedy będę mógł sprawić, że zapomnisz, co znaczy to słowo." • "To jest złe (...) I właśnie dlatego tego chcemy." • "Najtrudniej jest odejść, kiedy całe serce błaga, by zostać." • "Czasem człowiek, którego pragniesz najbardziej, jest właśnie tym, którego nie możesz mieć." • "Najgorsze to pokochanie kogoś, kto sam nie pozwala sobie na miłość." • "Niektóre historie znajdują ujście i przynoszą ukojenie. A inne zostają tylko w nas – kruchych, złamanych, pełnych bólu."
Ogólnie jak zawsze pomysł 10/10. Ale wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Wątek romantyczny, opisy fabuły, emocji, akcji - trochę to trzeba by poprawić bo dużo tu jest niedopowiedzeń. Np. Po co tutaj udawany związek i pokazywanie sie przed całą szkołą jakby conajmniej byli celebrytami tam (są nowi, dopiero przyjechali, nikt ich nie zna z uczniow, wszyscy mają to w dupie kto sie z kim caluje, serio…). Eh, watek romantyczny do wywalenia, wątek horrorowy i nadprzyrodzony super. Ale tu są elementy fantastyczne, nadprzyrodzone, niewytlumaczalne, więc to jest thriller z elementami fantastycznymi. Koniec kropka. 2,75/5⭐️ oby drugi tom był lepszy. Denerwowało mnie tez to, że tu nie bylo zupełnie planu na to jak ta szkola ostatecznie funkcjonuje. Jakim cudem uczniowe się o niej dowiaduja, czemu ona jest tak popularna, że kazdy chce sie do niej dostac jesli nic tak naprawdę z zewnątrz nie dociera do jej murow. Czy ktokolwiek wgl z tej szkoły dalej poszedl studiowac jesli co chwila pojawia się zdanie, że NIKT TEJ WYSPY NIE OPUSCI ZYWY?! Giną ludzie, i rodzice tych dzieciaków mieliby gdzies to żeby sie dowiedzieć czy oni wgl istnieją, czy dojechali bezpiecznie? Nie jestem w stanie w to uwierzyć, że każdy uczen jest niekochany przez rodzicow. I to, że wszyscy wiedzà wszystko - o dodatkowych zajęciach, o jakimś balu, o tym, że dyrektora nikt nigdy nie widział - tylko nie Nerissa? Wszystko ją omija czy ona jest tak głupia czy lekceważąca, że nic o swojej szkole nie wie?
a ja w przeciwieństwie do większości czytelników powiem, że cieszę się z tego zakończenia XD. i o mój boże??? ta książka jest idealna. morderstwa, zagadki, ich relacja też jest idealna (no prawie). I TA ZJAWA BOŻE. co to była za zmiana na ostatniej stronie XDD
𝐖𝐡𝐢𝐭𝐞 𝐆𝐡𝐨𝐬𝐭 𝐀𝐜𝐚𝐝𝐞𝐦𝐲. Z pozoru szkoła marzeń, jednak przejście przez jej mury zmienia całą dotychczasową wizję świata. Odciska piętno na twojej psychice, a co gorsza — gdy zdajesz sobie sprawę, w jakiej otchłani utknąłeś nie ma już dla ciebie ratunku. Twoja szansa na lepszą przyszyszlosc ucieka w niepamięć. Zastępują ją tajemnice ukryte w mrocznej akademii, które postanawiają wyjść na światło dzienne.
Główna bohaterka, 𝐍𝐞𝐫𝐢𝐬𝐬𝐚 𝐅𝐨𝐧𝐭𝐚𝐢𝐧𝐞, widząc swoje nazwisko na liście trzynastki wybrańców odczuwa inny rodzaj ekscytacji. Może w końcu uciec od trudnej rzeczywiści, a co najważniejsze odnaleźć brata, za którym tak bardzo tęskni. Choć po przekroczeniu murów 𝐖𝐆𝐀 cała radość dziewczyny znika, a jej miejsce zajmuje nowy rodzaj lęku, wcześniej jej nieznany.
Do akademii dostaje się również 𝐒𝐚𝐧𝐭𝐢𝐧𝐨 𝐑𝐞𝐲𝐞𝐬, chłopak, który nigdzie nie rusza się bez swojej czarnej rękawiczki. Uznawany za 𝐂𝐳𝐚𝐫𝐧𝐞𝐠𝐨 𝐊𝐫𝐮𝐤𝐚, zdystansowany wobec otaczającego go świata, z bolesną przeszłością, która go ukształtowała. Dwoje głównych bohaterów uważanych za dziwnych i niepasujących do społeczeństwa wchodzi w udawany związek. I tu zaczyna się początek zabawy.
Książki 𝐅𝐨𝐤𝐬𝐢 przenikają do umysłu bezpowrotnie, a mrok, który je otacza — pochłania, zadomawia się i staje się twoją obsesją. I tak jest też tym razem. Przewracasz stronę za stroną, czasoprzestrzeń się zaciera i nie wiesz co jest prawdą, a co jedynie rozległą wyobraźnią. Styl pisania autorki wciąga bez reszty, a początek dylogii 𝐖𝐲𝐬𝐩𝐚 𝐂𝐢𝐞𝐧𝐢 jest tego idealnym przykładem.
Wracając do murów akademii, miejsca, które strzeże tajemnic od niekończących się lat. Z biegiem czasu, gdy uczniowie przyzwyczaili się do nowych porządków dnia codziennego zaczynają ginąć osoby z tylko jednego liceum. Sposoby uśmiercania ofiar przez mordercę mają określony schemat, a jego odkrycie do dziś nie potrafi wyjść z mojej głowy. Nasuwa się tylko jedno pytanie — kto z nich umrze następny?
𝐍𝐞𝐫𝐢𝐬𝐬𝐚, nazywana 𝐅𝐚𝐧𝐭𝐚𝐬𝐦𝐚 od najmłodszych lat widzi duchy, a ten fakt nie ułatwia jej znalezienia odpowiedzi na zagadki, które z każdym dniem się namnażają. W jej głowie panuje chaos, a relacja z 𝐂𝐳𝐚𝐫𝐧𝐲𝐦 𝐊𝐫𝐮𝐤𝐢𝐞𝐦 mimo ogromnego napięcia i początkowej wzajemnej niechęci, staje się coraz bliższa. Więzi się zacieśniają, a związek, miał być tylko udawany, czy też taki pozostanie?
Podczas czytania moja głowa tworzyła coraz to najróżniejsze odpowiedzi na niekończącą się liczbę pytań. A końcówka, zamiast podarować mi choć odrobinę wyjaśnień wprowadziła jeszcze większy chaos. Nie mogę się doczekać, aż poznam dalsze losy na 𝐖𝐲𝐬𝐩𝐢𝐞 𝐂𝐢𝐞𝐧𝐢. Bo prawda, choć trująca daje coś prawdziwego, czego naszym bohaterom nieustannie brakuje.
Na sam koniec chciałabym podziękować po raz już nie wiem który, tobie 𝐅𝐨𝐤𝐬𝐢, za całe ciepło i spełnienie marzenia, jakim było patronowanie książki spod twojego pióra. Dziękuję, że w tym całym tajemniczym świecie, który cię otacza ty pozostałaś prawdziwa, Kocham cię!!
Intryga, tajemnicza wyspa, wszystko to w szkole, która ma dawać szansę na lepszą przyszłość? Czy każdy dotrwa do końca szkoły? Jestem ciekawa kolejnego tomu
𝜗𝜚 𝑭𝒂𝒏𝒕𝒂𝒔𝒎𝒂 𝐭𝐨 𝐤𝐨𝐥𝐞𝐣𝐧𝐚 𝐤𝐬𝐢𝐚̨𝐳̇𝐤𝐚 𝐬𝐩𝐨𝐝 𝐩𝐢𝐨́𝐫𝐚 𝑱𝒆𝒔𝒔𝒊𝒄𝒊, 𝐤𝐭𝐨́𝐫𝐚 𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐨𝐜𝐳𝐚𝐫𝐨𝐰𝐚ł𝐚 - 𝐢 𝐜𝐡𝐨𝐜́ 𝐧𝐢𝐞 𝐰𝐢𝐞𝐦, 𝐜𝐳𝐲 𝐩𝐨𝐰𝐢𝐧𝐧𝐚𝐦 𝐭𝐚𝐤 𝐭𝐨 𝐧𝐚𝐳𝐰𝐚𝐜́, 𝐭𝐨 𝐝𝐨𝐤ł𝐚𝐝𝐧𝐢𝐞 𝐭𝐚𝐤 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐬𝐭𝐚ł𝐨. Jeśli mam być szczera, nie widziałam o niej zbyt wiele w bookmediach, więc do końca nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Jedyne, na co liczyłam, to że będzie równie dobra jak poprzednie książki autorki - i na szczęście absolutnie się nie zawiodłam.
𝜗𝜚 𝐉𝐚𝐤 𝐣𝐮𝐳̇ 𝐰𝐬𝐩𝐨𝐦𝐢𝐧𝐚ł𝐚𝐦, 𝐳𝐧𝐚𝐦 𝐭𝐰𝐨́𝐫𝐜𝐳𝐨𝐬́𝐜́ 𝑱𝒆𝒔𝒔𝒊𝒄𝒊 𝐢 𝐛𝐚𝐫𝐝𝐳𝐨 𝐣𝐚̨ 𝐥𝐮𝐛𝐢𝐞̨, 𝐰𝐢𝐞̨𝐜 𝐛𝐲ł𝐚𝐦 𝐧𝐢𝐞𝐦𝐚𝐥 𝐩𝐞𝐰𝐧𝐚, 𝐳̇𝐞 𝐩𝐨𝐥𝐮𝐛𝐢𝐞̨ 𝐫𝐨́𝐰𝐧𝐢𝐞𝐳̇ 𝐭𝐞̨ 𝐩𝐨𝐳𝐲𝐜𝐣𝐞̨. Nie wiedziałam jednak, czy będzie to prawdziwy strzał w dziesiątkę. Nie znałam dokładnie fabuły, nie wiedziałam, w jakim kierunku pójdzie historia ani czym autorka zdecyduje się mnie zaskoczyć. 𝐀 𝐣𝐞𝐝𝐧𝐚𝐤 𝐣𝐮𝐳̇ 𝐬𝐚𝐦 𝐩𝐨𝐦𝐲𝐬ł 𝐧𝐚 𝐤𝐬𝐢𝐚̨𝐳̇𝐤𝐞̨ 𝐭𝐨𝐭𝐚𝐥𝐧𝐢𝐞 𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐤𝐮𝐩𝐢ł. Nie sięgam często po tego typu historie - i szczerze mówiąc, sama nie wiem dlaczego, bo ewidentnie bardzo mi się podobają.
𝜗𝜚 𝐏𝐢𝐨́𝐫𝐨 𝐚𝐮𝐭𝐨𝐫𝐤𝐢 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐧𝐚𝐩𝐫𝐚𝐰𝐝𝐞̨ 𝐬́𝐰𝐢𝐞𝐭𝐧𝐞. Pomimo dość ciężkiego, 𝒎𝒓𝒐𝒄𝒛𝒏𝒆𝒈𝒐 𝒗𝒊𝒃𝒆’𝒖 książkę czytało mi się zaskakująco szybko i przyjemnie - pochłonęłam ją w kilka godzin, a przy moim ostatnim zastoju czytelniczym to naprawdę coś znaczy. 𝑱𝒆𝒔𝒔𝒊𝒄𝒂 𝐦𝐚 𝐧𝐢𝐞𝐬𝐚𝐦𝐨𝐰𝐢𝐭𝐲 𝐬𝐭𝐲𝐥 𝐩𝐢𝐬𝐚𝐧𝐢𝐚, 𝐤𝐭𝐨́𝐫𝐲 𝐰𝐜𝐢𝐚̨𝐠𝐚 𝐨𝐝 𝐩𝐢𝐞𝐫𝐰𝐬𝐳𝐲𝐜𝐡 𝐬𝐭𝐫𝐨𝐧 𝐢 𝐧𝐢𝐞 𝐩𝐨𝐳𝐰𝐚𝐥𝐚 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐨𝐝𝐞𝐫𝐰𝐚𝐜́. Sama fabuła również mnie zaskoczyła - zupełnie nie spodziewałam się tego, co zastałam, ale właśnie to sprawiło, że tak bardzo mi się to spodobało.
𝜗𝜚 𝑻𝒉𝒓𝒊𝒍𝒍𝒆𝒓 𝒑𝒔𝒚𝒄𝒉𝒐𝒍𝒐𝒈𝒊𝒄𝒛𝒏𝒚 w wydaniu 𝑱𝒆𝒔𝒔𝒊𝒄𝒊 to naprawdę to. Pełen napięcia, emocji i niepokoju, które towarzyszyły mi dosłownie przez całą książkę. Nie wiem, czemu ja to sobie robię, ale jak na złość zawsze sięgam po jej książki wieczorem - a potem żałuję, bo zwyczajnie się boję. Mam ciarki i potrzebuję zapalonego światła bo wiem, że bez tego nie zasnę. Ale wiecie co? Dla mnie to najlepszy możliwy znak, bo właśnie taki według mnie powinien być dobry thriller.
𝜗𝜚 𝐍𝐢𝐞 𝐛𝐞̨𝐝𝐞̨ 𝐳𝐛𝐲𝐭 𝐦𝐨𝐜𝐧𝐨 𝐫𝐨𝐳𝐩𝐢𝐬𝐲𝐰𝐚𝐜́ 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐨 𝐛𝐨𝐡𝐚𝐭𝐞𝐫𝐚𝐜𝐡, 𝐛𝐨 𝐦𝐢𝐦𝐨 𝐳̇𝐞 𝐛𝐚𝐫𝐝𝐳𝐨 𝐢𝐜𝐡 𝐥𝐮𝐛𝐢𝐞̨ 𝐢 𝐝𝐨𝐜𝐞𝐧𝐢𝐚𝐦 𝐭𝐨, 𝐣𝐚𝐤 𝐳𝐨𝐬𝐭𝐚𝐥𝐢 𝐰𝐲𝐤𝐫𝐞𝐨𝐰𝐚𝐧𝐢, 𝐜𝐡𝐜𝐞̨ 𝐬𝐤𝐮𝐩𝐢𝐜́ 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐝𝐞 𝐰𝐬𝐳𝐲𝐬𝐭𝐤𝐢𝐦 𝐧𝐚 𝐟𝐚𝐛𝐮𝐥𝐞 - 𝐚 𝐭𝐚 𝐩𝐨 𝐩𝐫𝐨𝐬𝐭𝐮 𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐩𝐨𝐤𝐨𝐧𝐚ł𝐚. W skrócie - całym sercem uwielbiam 𝑵𝒆𝒓𝒊𝒔𝒔𝒆, a raczej sposób, w jaki została stworzona. Zaintrygowała mnie od pierwszych chwil, byłam niesamowicie ciekawa tego, czego się o niej dowiemy i jak bardzo namiesza w całej historii. Z 𝑺𝒂𝒏𝒕𝒊𝒏𝒆𝒎 mam tak samo jak z 𝑵𝒆𝒓𝒊𝒔𝒔𝒂̨ intrygował mnie bardzo i szczerze po takim zakończeniu pierwszego tomu jestem bardzo ciekawa jego dalszych zachowań i rozwoju w kontynuacji.
𝜗𝜚 𝐍𝐢𝐞 𝐦𝐨𝐠𝐞̨ 𝐰𝐲𝐣𝐬́𝐜́ 𝐳 𝐩𝐨𝐝𝐳𝐢𝐰𝐮, 𝐣𝐚𝐤 𝐩𝐞𝐫𝐟𝐞𝐤𝐜𝐲𝐣𝐧𝐢𝐞 𝑱𝒆𝒔𝒔𝒊𝒄𝒂 𝐫𝐨𝐳𝐩𝐥𝐚𝐧𝐨𝐰𝐚ł𝐚 𝐜𝐚ł𝐚̨ 𝐟𝐚𝐛𝐮ł𝐞̨. Wszystko zostało rozpisane w taki sposób, aby czytelnik mógł wyciągnąć z tej historii jak najwięcej - emocji, napięcia, niepokoju i ciągłego poczucia, że za chwilę wydarzy się coś złego. Podczas czytania dosłownie czułam ten klimat - mroczny, duszny, niepokojący, a jednocześnie niesamowicie przyciągający. Bardzo podobało mi się również to, że autorka wplotła w historię subtelny wątek romantyczny - był on chwilą oddechu od tej ciężkiej atmosfery i pozwalał na moment oderwać się od mroku, chociażby poprzez sprzeczki bohaterów. Choć mam wrażenie, że nawet bez tego elementu książka nadal byłaby równie dobra.
𝜗𝜚 𝐃𝐫𝐮𝐠𝐢 𝐭𝐨𝐦 𝐩𝐨𝐭𝐫𝐳𝐞𝐛𝐮𝐣𝐞̨ 𝐝𝐨𝐬ł𝐨𝐰𝐧𝐢𝐞 𝐧𝐚 𝐣𝐮𝐳̇. Szczególnie po takim zakończeniu, które kompletnie mnie rozbiło. Czuję się rozdarta, zdezorientowana i zostawiona z milionem pytań, na które natychmiast chcę poznać odpowiedzi. Ta końcówka była jak cios - nagła, bolesna i zostawiająca ogromny chaos w głowie. Nadal do końca nie potrafię poukładać sobie tego, co się wydarzyło, a im dłużej o tym myślę, tym więcej wątpliwości i teorii pojawia się w mojej głowie. Nie chcę jednak wchodzić głębiej w szczegóły aby niczego nie spoilerować. Jedno wiem na pewno - ta historia jeszcze się nie skończyła, a ja absolutnie nie jestem gotowa na to, co może przynieść dalszy ciąg… ale właśnie dlatego potrzebuję go natychmiast.
Kiedy zobaczyłam zapowiedź książki „Fantasma” Jessici Foks czułam, że nie mogę przejść obok tej książki obojętnie. Jej opis bardzo mnie zainteresował i wpisywał się w moje gusta czytelnicze. Już wcześniej miałam styczność z inną serią tej autorki i całkiem przypadła mi do gustu, więc byłam ciekawa co przygotuje dla czytelników tym razem. „Fantasma” to pierwszy tom dylogii „Wyspa Cieni”. To thriller psychologiczny z elementami metafizycznymi. Jakie są moje wrażenia po lekturze? Zapraszam na krótką opinię.
Zacznijmy od plusów: podobał mi się pomysł na fabułę. Był ciekawy, zaintrygował mnie od pierwszej strony i byłam bardzo ciekawa jak to się rozwinie dalej. W całej książce czuć było mroczny klimat, co pobudziło moją wyobraźnię i łatwiej było mi uwierzyć w treść książki. Opisy miejsc takich jak wyspa, akademia były krótkie, ale niemal czułam jakbym tam była. Dla mnie akcja książki to była sinusoida – początek był bardzo ciekawy, środek mi się ciągnął i końcówka znów była wciągająca i zarazem trzymająca w napięciu. Pomimo, że akcja czasem mi się ciągnęła, wciągnęłam się w treść książki i trudno było mi się od niej oderwać. Przeczytałam ją w jeden dzień, co w ostatnim czasie u mnie rzadko się zdarza (jeśli musiałam się od niej oderwać, to robiłam to z wielką niechęcią). Podobało mi się, że pojawiła się narracja pierwszoosobowa, dzięki czemu jeszcze łatwiej wczułam się w wydarzenia w książce. Najbardziej intrygował mnie wątek ze zjawą (granica tym co realne, a nie realne była tu bardzo cienka) i odkrywanie tego co kryła akademia. Zakończenie było intrygujące i szokujące. Nie tego się spodziewałam, więc tym bardziej czekam na drugi tom, aby dowiedzieć się co będzie dalej. Na koniec zostawiłam bohaterów, a właściwie Nerissę.. Powiem krótko: bardzo intrygowała mnie postać Nerissy, jednak wydaje mi się, że na początku książki podobała mi się bardziej niż pod koniec. Z początku była bardziej tajemnicza i osamotniona przez to, że była uznawana za nawiedzoną i widziała rzeczy, których inni nie wiedzą, jednak z czasem gdzieś to się zaczęło zacierać i stała się dla mnie po prostu przeciętna i nieintrygująca. Mimo wszystko jestem ciekawa jej losów i jak wyjaśni się sprawa ze zjawami, które widzi.
Teraz przejdźmy do minusów: styl pisana autorki – choć jest przyjemny, wymaga jeszcze pracy. W tekście pojawia bardzo dużo niepotrzebnych powtórzeń, tych samych zwrotów oraz błędów stylistycznych, których można było uniknąć i polepszyłby jakość książki. Poza tymi drobnymi uwagami, książkę czytało się przyjemnie i szybko. Drugim minusem jest układ naszych bohaterów. Osobiście nie jestem fanką motywu udawanego związku w tej książce i trochę się rozczarowałam tym, że się pojawił. Wprowadzał niepotrzebny zamęt w relacji między bohaterami, przez co później nie umiałam uwierzyć w ich uczucia. Może to moje osobiste zdanie, ale uważam, że układ był tu bardzo na siłę i do tej historii po prostu nie pasował. Spłacił całą fabułę, która byłaby o wiele ciekawsza, gdyby pozbyć się tego „udawanego związku”. Zdecydowanie bardziej wolałabym, aby został pociągnięty motyw enemies to lovers i żeby ta relacja nawiązała się w naturalny sposób.
Podsumowując: mimo moich uwag, książka mi się podobała i z chęcią sięgnę po drugi tom, aby dowiedzieć się co będzie dalej. Zdecydowanie zapadła mi w pamięć i jeszcze będę wracać do niej myślami. Gdyby nie styl pisana i motyw udawanego związku oceniłabym te książkę 5/5, ale w zgodzie ze swoim sumieniem oceniam ją na mocne 4/5. „Fantasma” to książka, z którą dobrze spędziłam czas i cieszę się, że po nią sięgnęłam.
This entire review has been hidden because of spoilers.
[współpraca reklamowa z Wydawnictwem Niezwykłym - opinia własna] Kompletnie nie tego się spodziewałam. Ale czy to źle? Wręcz przeciwnie - jestem bardzo pozytywnie zaskoczona tą książką. Nie ma tu ani trochę banalnej historii, którą myślałam, że dostanę. Ta lektura zasysa czytelnika, wślizguje się pod skórę i wywołuje ciarki na całym ciele.
Główna bohaterka - Nerrisa, jest moim zdaniem świetnie zbudowaną, nietuzinkową postacią, nie podaje nam wszystkiego na tacy, ale wyciąga „asy z rękawa” tak żeby jeszcze bardziej wciągnąć czytelnika. Bardzo polubiłam tą „dziwną” dziewczynę i podziwiam ją za to, co przeżyła. Jej relacja z Santino rozwija się bardzo powoli (i jest to ogromny plus) bo występuje tu prawdziwe enemies to lovers, gdzie W KOŃCU przez większość czasu postacie są wrogami. Mamy również - przez wielu bardzo lubiany - motyw fake dating (również wspaniale poprowadzony).
Jest to mroczna, emocjonująca powieść łącząca elementy thrillera psychologicznego, paranormalnego fantasy, tajemnicy i romansu. Takiej mieszanki to ja naprawdę dawno nie widziałam. Przez całą książkę nie do końca wiadomo o co chodzi, nie wiemy kto jest winny i też nic nie zbliża nas do odkrycia tej zagadki. Nikomu nie możemy zaufać - nawet tytułowej Fantasmie. Duchy i nadprzyrodzone zjawiska mogą być prawdziwe lub być wynikiem psychicznych obciążeń Nerrisy. Aura tajemnicy i strachu narasta z każdą czytaną stroną, z każdym miniętym korytarzem, z każdymi zamkniętymi drzwiami i z każdym dziwnym odgłosem. Jestem szczerze zachwycona tą pozycją - ALE NA LITOŚĆ BOSKĄ CO TO ZA ZAKOŃCZENIE?! Dajcie mi już drugą część. Oh prawie zapomniałam! Co ważne - nie ma tutaj scen s3ksu (poza jedną, ale opisaną tylko ogólnikowo, chyba po prostu w celu ukazania, że owy akt miał miejsce między bohaterami).
„Czasem to czego nie mówi się głośno, chroni ludzi bardziej niż najgłośniejsza prawda.”
🌸 „Fantasma” to moje pierwsze spotkanie z piórem autorki. Opis jest ogromnie intrygujący, przez co przyciąga czytelnika, ale to by było na tyle. Mój zapał gasł z każdą nową stroną i bardzo się zawiodłam. Styl pisania autorki jest bardzo prosty. Jessica stawia raczej na nieskomplikowaną narrację i prostotę przekazu. Jest zrozumiały, ale jakoś mocno nie przyciąga. Opis książki sugeruje, że fabuła będzie genialna. Owszem, znajdziemy tu sporo tajemnic i mrożący krew w żyłach klimat, ale wykonanie totalnie mi nie pasuje. Dodatkowo rzadko odczuwałam jakiekolwiek emocje. Miałam również wrażenie, że sceny są powtarzalne, a bohaterowie kręcą się w kółko. Kreacja Nerissy i Santino była nijaka. Nie wyróżniali się niczym szczególnym i nie zaskakiwali. Brakowało im głębi i charakteru. Motyw udawanego związku totalnie tu nie pasował, wręcz miałam wrażenie, że został wepchnięty na siłę. Było dość sztucznie i zdziwiło mnie, gdy nagle poczuli do siebie coś więcej. Po tak ogromnie dobrych opiniach serii „Liars” myślałam, że „Fantasma” będzie jeszcze lepsza, ale niestety jest rozczarowaniem. Nie jestem też przekonana, aby sięgnąć po kontynuację, choć zakończenie było zaskakujące. Zobaczymy, co przyniesie czas, ale ja niestety nie polecę Ci tej historii. 🌸
Co to było? Ani fabuła się tu nie kleiła, ani postacie nie zostały przedstawione porządnie, co to w ogóle za miejsce? 1. Szkoła - nie wiadomo czym jest. Jest elitarna, tyle wiemy. Ale dlaczego? Kandydaci też nic o niej nie wiedzą - to nie ma sensu. 2. W szkole ucinają uczniom kontakt ze światem zewnętrznym - i nikogo to nigdy nie zastanowiło, skąd jej sława? O co tu chodzi? 3. Kim są postacie? Jest główna bohaterka, większość książki nie wiadomo czy ma jakieś moce czy to choroba psychiczna. Ale znowu szkoła nazywa się White Ghost Academy czyli wszyscy mają jakieś umiejętności paranormalne? 4. Główna bohaterka przeżyła dramat w życiu prywatnym, gehenna z rodziną. A zachowuje się jak rozpieszczona księżniczka. 5. To jest szkoła, bohaterowie niby są wyrzutkami, ale tam się przewija kilka osób. Na całą szkołę. Nawet w opisach tła nie ma ludzi. 6. Wątek romantyczny no dajcie spokój, nawet nie będę zaczynać. Może za stara na to jestem, to jest tak naiwne, słabe, toksyczne. Do tego nic dosłownie nie wnosi do historii. 7. Żadna zagadka nie została wyjaśniona przez książkę. Ba, pojawiły się kolejne. Nie dowiadujemy się niczego po tylu stronach cierpienia. 8. Jedyny aspekt, który mi się podoba to pomysł na element thrillera/horroru/kryminału ciężko powiedzieć. Ale co z tego jak on zajmuje może 2% książki.
Sięgnęłam po tę książkę głównie dlatego, że uwielbiam Jessicę Foks i dokładnie to, czego się spodziewałam, dostałam. Mrok, tajemnice i klimat, który od początku mówi: tu nic nie jest normalne. White Ghost Academy wypada mega intrygująco i im dalej w historię, tym robi się tylko dziwniej.
Nerissa i Santino to bohaterowie z kategorii „inni”, pełni sekretów i emocji. Motyw fake datingu w połączeniu z zaginięciami uczniów i dziwnymi zasadami Akademii wciąga, ciągle chcesz czytać dalej, bo musisz wiedzieć, co się właściwie dzieje.
Ich relacja to napięcie, docinki, powolne zbliżanie się i mnóstwo emocji. A końcówka? Emocjonalny nokaut i ogromny niedosyt. Drugi tom jest mi potrzebny natychmiast.
Jeśli lubicie dark academy, tajemnice i udawany związek, to zdecydowanie warto sięgnąć.
Kurde miałam jednak głęboką nadzieję że Logan, Manson i Santino są zamieszani w morderstwa. Wiadomo w drugim tomie może to się spełni ale wątek o Mansonie bardzo ale to bardzo się nie klei z ostatnimi rozdziałami. Jak w serii Liars byłam wkurzona że głównym mordercą jest osoba która nigdy nie była wcześniej wspomniana w książce tak pokładam tutaj ogromne nadzieje że będzie to ktoś z głównych/pobocznych postaci. Dobrze się bawiłam ale no wkurzały mnie niektóre niedociągnięcia.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Fajnie sie bawilam przy czytaniu, ciekawy pomysl na ksiazke, druga czesc tez napewno przeczytam. Nie podobalo mi sie tylko to jak glowna bohaterka byla miotana przez wszystkich na rozne strony, wszyscy wszystko wiedzieli oprocz niej, miala nikomu nie ufac wszyscy jej to powtarzali a koncowo wszystkom ufala. Jeszcze niektore czyny sentino byly malo sensowne ale naprawde koncowo dobrze sie to czytalo.
Liars bardziej mi przypadło do gustu, ale mimo to i tak zakochałam się w tej historii. Uwielbiam pismo foksi i to jak potrafi zaciekawić czytelnika. Potrzebuję drugiej części na już, muszę się dowiedzieć o wszystkim hihi