Cztery autorki. Cztery światy z pogranicza fantastyki i kryminału. Cztery trupy – bo nic tak nie podkręca magii świąt jak porządne śledztwo!
Boże Narodzenie w pałacyku myśliwskim, LARP w klimatach Opowieści wigilijnej, syrena, chimera, nocnica i gotowanie bigosu – co wyjdzie z takiego połączenia? Czy raczej: co wylezie?!
Wiedźma włosingowa Pati Młynarska ratuje pannę młodą z opresji. Czy pozna tożsamość ducha, który przypałętał się jesienią, a teraz wybrzydza przy posiłkach?
Greta ma spędzić wigilię z dawno niewidzianą ciotką. Nie wie, że wyjazd do rodzinnej miejscowości będzie dla niej początkiem niespodzianek… nie tylko tych ukrytych w piwnicy (i nie całkiem świeżych).
Jagodzie Wilczek i jej uczennicy Soni tegoroczna zima daje cenną lekcję: pokazywanie domowikowi filmów świątecznych przynosi więcej komplikacji niż najpaskudniejsza z klątw.
Sabat pisarek polskiej fantastyki wraca z nową antologią i nową porcją rozrywki. W Czterech trupach w barszcz spotkacie bohaterki znane i całkiem nowe, znajdziecie śmiech, wzruszenie i nutkę grozy. Oraz pierniczki. Wiele pierniczków.
Aneta Jadowska przyszła na świat w Radomsku, w 1981 roku. Pierwsze opowiadanie opublikowała w wieku dziewiętnastu lat, w lokalnej gazecie. Jej debiut powieściowy nastąpił w 2012, gdy ukazał się Złodziej Dusz, pierwszy tom planowanej heksalogii.
Na tę książkę czekałam z niecierpliwością, bo jak zawsze zżerała mnie ciekawość, co "sabat" wymyślił tym razem 🤭 Super, że pojawiła się Jagoda Wilczek! Taki zbiór opowiadań pozwala na wpadniecię z miłą, choć krótką wizytą do ulubionych miejsc. Liczyłam również na jakiś powrót do Thornu. Tym razem p. Aneta zaproponowała zupełnie nową postać, co było dla mnie sporym zaskoczeniem, ale opowiadanie było typowo "jadowskie" 😉 Historia wiedźmy włosingowej też mnie wciągnęła. Natomiast z pierwszym opowiadaniem było mi tak nie po drodze jak w przypadku poprzednich antologii - i tutaj powrót do znanych bohaterów spowodował, że mi tylko ręce opadły...
Taki to był barszczyk z torebki bardziej... Opowiadanie Jadowskiej jest bardzo fajne, Wójtowicz niestrawne dla mnie przez lektorkę, natomiast... eh. Kisielek ma grudy. Kubasiewicz zaledwie ok.
3,5 Coś mnie ostatnio prześladuje ta ocena :) No cóż dostałam trochę świątecznej atmosfery, autorki dwoją i troją, żeby powrzucać barszcze, pierogi z grzybami, dekoracje świąteczne do swoich opowiadań itd. niektóre motywy całkiem samoświadome co mile, trochę też sztampowosci się znalazło , ale to chyba ciężko uniknąć w takim zbiorze, czasami się uśmiechnęłam, czasami kręciłam głową, w miarę jestem zadowolona, ale szkoda , że nie było lepiej :)
Opowiadanie Marty Kisel okropne 😣 Nie mogłam przez nie przejść. Te postaci nie przemawiały do mnie już w poprzednich zbiorach, ale teraz to już był kompletny bełkot. Męczący słowotok. Opowiadanie Jadowskiej spoko, ciepłe, sympatyczne, jak zwykle, chociaż bez fajerwerków. Wójtowicz i kołtun - super pomysł, przyjemne. Najlepsza Kubasiewicz! Nie rozumiem tego, od jej powieści się jakoś odbijam, a opowiadania są zawsze super! Domowik, który odkrywa tropy z romansów? Give me more!!!
Pora na kolejny zbiór czterech opowiadań w wykonaniu Kubasiewicz, Jadowskiej, Kisiel oraz Wójtowicz tym razem osadzony w świątecznym klimacie. Jak to ze zbiorami opowiadań bywa raz jest lepiej, a raz gorzej. Osobiście polubiłam opowiadanie Wójtowicz, w którym z opresji jest ratowana panna młoda, ale najbardziej skradły moje serce 2 opowiadania - Jadowskiej gdzie główna bohaterka rozwiązuje zagadkę w rodzinnej miejscowości oraz Kubasiewicz, gdzie miło było znowu spotkać Jagodę Wilczek oraz Sonię. Pierwsze opowiadanie nie siadło i raczej o nim szybko zapomnę. Zostawiam mocne 3 gwiazdki.
Moim zdaniem mogłoby być dłuższe. Brakowało mi humoru Marty Kisiel, bo chociaż był, to jednak zdecydowanie za mało. Pomysł na fabułę całkiem niezły, takiego obrotu spraw się nie spodziewałem, ale jednak całość była strasznie prosta Było czuć święta, to na duży plus, ale jednak czegoś mi brakowało (poza tym humorem) - 3/5 ⭐
„Kołtun zimowy” 🪮🥟
Niestety nie było to opowiadanie z Sabiną, ani nikim innym z tego uniwersum sad.pl Na szczęście wiedziałem o tym już jakiś czas, więc się nie zawiodłem. Milena stworzyła całkiem ciekawą historię, w przeciwieństwie do Marty nie było tak typowo świątecznie, bo akcja rozgrywała się na przestrzeni kilku miesięcy (po trochu w każdym). Super pomysł na wiedźmę włosingową i te kołtuny, do tego dobrze wplecione śledztwo, chociaż mógłby być więcej tego trupa, a mniej włosów. Chętnie bym przeczytał coś jeszcze z Patrycją w roli głównej, ma ona potencjał - 4/5 ⭐
„Morderstwo i białe święta” 📚🌨️
Wspaniałe! Aneta jak zawsze dała czadu. Pewnie przez to, że miała najdłuższe opowiadanie, albo dlatego, że bardziej skupiła się na innych aspektach wydarzeń, nie tylko na trupie. Długie opisy nadające klimatu, jakaś przeszłość głównej bohaterki, relacje z ludźmi no i oczywiście wątek grupa - to wszystko w połączeniu dało idealne opowiadanie świąteczne, które nie było słodkie do porzygu. Co ciekawe, nie było tu nic z magii, więc to też jakaś odmiana. Bardzo chętnie bym przeczytał coś dłuższego z Gretą - 5/5 ⭐
„Wymarzone święta domowika” 🎥🪄
Po poprzednich dwóch antologiach nie miałem zbyt wielkich nadziei co do opowiadania Magdaleny Kubasiewicz, ale tutaj, ku mojemu zaskoczeniu, udało jej się stworzyć coś cudownego, co mi przypadło do gustu. Z zaangażowaniem śledziłem fabułę i toczące się śledztwo w sprawie tajemniczej klątwy oraz świąteczne przygotowania w domu Jagody. Długość opowiadania była idealna, nie było ono za krótkie, ani też przeciągnięte na siłę. Przyjemnie się go słuchało, święta i zima były wyczuwalne, a głos Laury Breszki tylko dodawał całości magii. Tym samym mam ochotę sięgnąć po serię o Jagodzie - 4,5/5 ⭐
Podsumowując, było świątecznie, było kryminalnie, ogólnie fajnie. W całej antologii brakowało mi choć odrobiny humoru. No i opowiadania Marty Kisiel i Mileny Wójtowicz mogłyby być dłuższe, nawet kosztem wydłużenia książki o 100-200 stron. One po prostu tego potrzebują. Ponownie, korzystając z magii średniej arytmetycznej, cała antologia dostaje 4,125/5 ⭐
Cztery trupy w barszcz to kolejna antologia mojego ulubionego sabatu autorek. Twórczość każdej z Pań bardzo lubię, więc po trzecią antologię napisaną w tym składzie sięgałam z ogromną przyjemnością, licząc na dużo śmiechu, przytulny klimat i — no cóż — może kilka trupów w fabule. Panie dowiozły, a książki przesłuchałam z prawdziwą radością.
Pierwsze opowiadanie wyszło spod pióra Pani Marty Kisiel. Świąteczny klimat był, humor był, sytuacja kryzysowa była, a barszcz z bigosikiem również się znalazły. Mamy tu historię grupy przyjaciół, którzy spędzają święta w wynajętym domu. Żeby nie było nudno, umilają sobie czas wspólnymi grami i gotowaniem. Brzmi całkiem normalnie…, ale przy składzie, w którym pojawia się chimera, syrena i nocnica, zwykły wieczór bardzo szybko może stać się niezwykły. To przyjemne opowiadanie, zwłaszcza dla czytelników, którzy już wcześniej poznali tych bohaterów. Mi jednak trochę brakowało wprowadzenia — dopiero po jakimś czasie zorientowałam się, że już kiedyś spotkałam te postacie. Nie pamiętam nawet, w której antologii, a przez to chwilę zajęło mi przypomnienie sobie, kto jest, kim i do jakiego rodzaju należy. Gdy pamięć w końcu wróciła, historia nabrała kolorów i została tylko dobra zabawa.
Drugie opowiadanie napisała Pani Milena Wójtowicz. Główną bohaterką jest Patrycja Młynarska — wiedźma specjalizująca się we włosach. Mamy tu niecne kołtuny, pannę młodą w opresji oraz pewnego ducha, którego tożsamość Patka musi odkryć. Świetna społeczność, bardzo fajni bohaterowie, dużo śmiechu i do tego przystojny familiar. Małe miasteczko pełne plotek oraz historia trzech lokalnych czarownic aż proszą się o rozwinięcie — przynajmniej takie jest moje życzeniowe myślenie. Bardzo bym chciała, żeby Pani Autorka pokusiła się o pełnowymiarową książkę z tymi bohaterami, bo czytałabym ją z ogromną przyjemnością.
Trzecie opowiadanie to dzieło Pani Anety Jadowskiej. Miałam wrażenie, że autorka wraca tu do swoich korzeni — mamy zagadkę kryminalną, pracę policyjną i skomplikowane relacje rodzinne. Policjantka Greta po wypadku na służbie ma wrócić do „firmy”, jednak towarzyszy temu sporo obaw, szczególnie przed uziemieniem przy biurku i niezaliczeniem testów sprawnościowych. Gdy nadarza się okazja do odwleczenia nieuniknionego i wizyty u dawno niewidzianej ciotki, dziewczyna ochoczo z niej korzysta. W rodzinnej miejscowości czeka na nią sprawa kryminalna, mnóstwo wspomnień, starzy znajomi i wiele nowych emocji do przepracowania. W mojej opinii to bardzo dobre opowiadanie, dające przyjemne uczucie ciepła na serduszku.
Czwarte i ostatnie opowiadanie należy do Pani Magdaleny Kubasiewicz i tutaj bardzo się ucieszyłam, bo autorka wraca do Jagody Wilczek i jej uczennicy Sonii. Zawsze miło spotkać bohaterów, których już się polubiło. Jagoda pomaga w zdjęciu wyjątkowo paskudnej klątwy, a Sonia próbuje stworzyć świąteczny klimat w porozumieniu z Domowikiem. Jaki galimatias z tego wychodzi, musicie przekonać się sami, ale jedno jest pewne — te święta obie dziewczyny zapamiętają na długo.
Całość antologii oceniam bardzo dobrze. Fanom autorek nie muszę jej zachwalać, a osobom, które jeszcze nie znają twórczości Pań, polecam z czystym sumieniem. To świetna okazja, żeby poznać próbkę ich piór i przy okazji bardzo dobrze się bawić.
Ogólnie ok, ale mniej mi się podobały niż poprzednie antologie. Wiem, że opowiadania Marty Kisiel mają swoich fanów, ale do mnie nie przemawiają, chociaż tutaj historia była fajna. W drugim opowiadaniu bardzo podobała mi się magia i bohaterki też ciekawe. Szkoda, że było najmniej zimowe/świąteczne. W opowiadaniu Anety Jadowskiej nie było w ogóle elementów fantastycznych i zagadka kryminalna też tak sobie, ale bohaterowie ratowali sytuację. Atmosferę świąteczną dało się odczuć i podobała mi wątek samotności i ta nowa rodzina. Ostatnie opowiadanie i świąteczne i magiczne w znanym już świecie, chyba najlepsze ze zbioru.
Bez oceny, bo nie wiem. Najlepsze opowiadanie według mnie to to autorstwa pani Kubasiewicz (ale może jestem stronnicza, bo stęskniłam się za Jagodą). Najgorsze to to autorstwa pani Kisiel (z bólem serca). Dwa pozostałe są ok.
Jedną z moich tradycji świątecznych jest sięganie po książki z zimowym klimatem ❄️ W tym roku dzięki wydawnictwu SQN miałam możliwość poznać niesamowity zbiór opowiadań 🥹 dlaczego był aż tak dobry...?
Zanim opowiem trochę o każdym opowiadaniu, chciałabym skupić się przez chwilę na całości. Mimo, że książkę tworzą cztery historie różnych autorek, czuć w nich wspólnego ducha i wszystkie części, choć bardzo różne, razem budują klimat i atmosferę zaskakująco spójną 💙
✨️"Jak długo mieszać bigos" otwiera zbiór opowiadań. Muszę powiedzieć, że jest to świetny wybór na początek, ponieważ historia ta jest lekka, pozwala czytelnikowi się zaśmiać (czytaj: dusić się ze śmiechu co kilka stron), a przede wszystkim spada na człowieka jak nagły, ale czuły uścisk. LARP w klimatach "Opowieści wigilijnej" w obsadzie złożonej z syreny, chimery, nocnicy i trzech kolejnych śmiałków już od pierwszych zdań zalewa masą endorfin i, uwierzcie mi, nie da się choć nie uśmiechnąć czytając! ✨️"Kołtun zimowy" również urzeka nietuzinkowym klimatem! Pomysł z wiedźmą włosingową? Fantastyczny! Muszę też przyznać, że choć historia toczyła się wokół dość ciężkiego tematu, to i tu znalazło się miejsce na humor. Autorka po raz kolejny urzekła mnie kreacją swoich bohaterów, mam teraz ochotę dowiedzieć się o nich więcej 🥹 W całym opowiadaniu historia poprzetykana jest melancholią, refleksjami, a między tym wszystkim znaleźć można tajemnicę pewnej klątwy, wiedźmę-fryzjerkę, niezwykłego kota i... ducha, który bardzo upodobał sobie pierogi 🥟
✨️"Morderstwo i białe święta" to zdecydowanie mój ulubieniec 🥺💙 Zupełnie nowa bohaterka, klimat rozwiązywania tajemnicy i zagadkowe morderstwo, a z drugiej strony odnajdywanie bliskich oraz... siebie. Tak jak przy pierwszym opowiadaniu płakałam ze śmiechu, tak tutaj zdarzyło mi się zapłakać z autentycznego wzruszenia i momentów, gdzie niektóre fragmenty trafiały bardzo personalnie. Nie chcę zdradzać za dużo, bo bardzo chciałabym, żebyście wszystko mogli poczuć sami. Ale gdybym miała powiedzieć, co przychodziło mi do głowy podczas czytania to słowa o tym, że człowiek nawet pośród wielu ludzi może być samotny, a prawdziwej rodziny możemy długo nie dostrzegać, aby w końcu odnaleźć miejsce, w którym nasza dusza i myśli będą mogły odpocząć 💙
✨️"Wymarzone święta domowika" to opowiadanie kończące ten zbiór. Po raz kolejny mogliśmy zagłębić się w historię Jagody i Sonii! Gwiazda śmierci na święta, czy oglądanie Kamienia Filozoficznego jako filmu świątecznego? Dla świata Jagody Wilczek nie ma rzeczy niemożliwych. A może do tego zagadkowa śmierć, sieć klątw I pewien domowik...? Autorka znów oddała nieco zdystansowany sposób bycia głównej bohaterki, a jednocześnie wplotła w to wszystko trzymającą w napięciu historię o budowaniu świąt nie według cudzych oczekiwań, a zgodnie z własnym sercem i poczuciem. Bo przecież właśnie o to chodzi w atmosferze, prawda? Nigdy nie będzie idealnie, ale właśnie przez to nasze emocje i przeżycia są prawdziwe ✨️
Choćbym się bardzo starała, nie znajdę tu punktów, które mogłabym skrytykować. Jeżeli szukacie książki na święta, w której historie są "w sam raz", każda z nich niesie swoje osobne przesłanie, a jednocześnie buduje klimat świąt zostawiając pole do interpretacji - cóż, "Cztery trupy w barszcz" sprawdzą się idealne 💙❄️
3,5 ✨ Za Kubasiewicz i Jadowska. Obie obydwie uratowały całą książkę. Reszta była mierna. Ale powrót do znanych bohaterów zadziałał kojąco na moje serce.
Myślę że 3,25 ⭐️ Drugie opowiadanie nie przypadło mi do gustu, a pierwsze było tylko odrobinkę lepsze bo lubię tą grupę bohaterów. 3 i 4 opowiadania natomiast były mega g, polecam serdecznie
4 ⭐ Jak zawsze świetna antologia. Najbardziej podobało mi się opowiadania Anety Jadowskiej i Mileny Wójtowicz. Chciałabym móc przeczytać kontynuację przygód bohaterów. Podobał mi się powrót do znanych czytelnikom trzech przyjaciółek i ich perypetii w opowiada Marty Kisiel.
Kisiel - 1/5 - jakoś w ogóle nie czuję stylu tej autorki, opowiadanie o stawce zerowej, nie obchodzą mnie bohaterki, których nie rozróżniam, nie interesują mnie ich faceci, nie interesowało mnie to co się stało. Styl pisania dalej mnie irytuje - na siłę stara się być zabawny, a bywa bardziej... żenujący. Wójtowicz - 5/5 - trochę melancholijne, miało jakiś taki klimat, który bardzo ze mną rezonował i chyba jest moim ulubionym z całego zbiorku. Jadowska - 4,5/5 - bardzo fajny świąteczny klimat, zagadka kryminalna, ciepła, rodzinna atmosfera, ale nie wpadał w banał. Ogólnie też mi się bardzo podobało. Kubasiewicz - 4,5/5 - no nie ukrywam, domowik oglądający filmy świąteczne bardzo mnie urzekł - seria o Jagodzie czeka w kolejce, więc teraz już bardzo nie mogę się jej doczekać.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Jak zwykle w przypadku zbiorów opowiadań tych autorek bawiłam się znakomicie. I to mimo, że obiecany klimat świąteczny aż tak nie wybrzmiewał z każdej historii. Również bez zaskoczenia, opowieść Marty Kisiel okazała się tą najgorszą. Kolejny wraz wracamy do postaci z poprzednich historii, które serwują nam dużo nietrafionego i wymuszonego humoru. Pod koniec wręcz już tylko czekałam, aż przejdziemy dalej, bo akcja była na siłę przeciągnięta. Po tym niezbyt zachęcającym wstępie, potem było już tylko lepiej. Najlepiej bawiłam się chyba przy opowiadaniu Anety Jadowskiej. Super, że przeniosła nas gdzieś indziej niż do znanego już Thornu. Wszystkie elementy tej historii były idealnie wyważone. Magda Kubasiewicz idealnie zakończyła cały zbiór wciągającą intrygą kryminalno-magiczną. Całość zostawia mnie więc z uczuciem satysfakcji i apetytem na więcej.