Jump to ratings and reviews
Rate this book

Kuria

Rate this book
Kuria – opowieść o miejscu, w którym kończy się Kościół, a zaczyna pełen przepychu dwór.

Artur Nowak zabiera nas w podróż po diecezjach, gdzie biskupi nie mieszkają – oni rezydują. Gdzie zakon nie służy Bogu, tylko dyscyplinie, wpływom i mamonie. Tu są doradcy medialni, włoscy sekretarze i kaplice lepiej wyposażone niż szpitale. Są kardynałowie i arcybiskupi, którzy suną po marmurach, a nie chodzą pośród ludzi. I są też ci, którzy zbudowali sobie prywatne wersje Watykanu – z ogromnymi ogrodami, imponującymi bibliotekami, kosztującymi miliony kaplicami i sztabem wysoko wykwalifikowanej służby, która ma zadbać o piękne i luksusowe życie, jakiego zwykli księża mogą tylko pozazdrościć.

Jakie tajemnice kryją miejsca, z których Kościół zarządza Polską?

216 pages, Hardcover

First published January 13, 2026

1 person is currently reading
11 people want to read

About the author

Artur Nowak

28 books13 followers

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
0 (0%)
4 stars
0 (0%)
3 stars
3 (50%)
2 stars
2 (33%)
1 star
1 (16%)
Displaying 1 of 1 review
Profile Image for Marcin.
336 reviews84 followers
February 1, 2026
Szanuję Artura Nowaka za jego zaangażowanie w pomoc ofiarom pedofilów z katolickiego kleru. Doskonale wiem, ile ciężkiej pracy i anielskiej cierpliwości trzeba włożyć w doprowadzenie procesu cywilnego do korzystnego dla strony powodowej rozstrzygnięcia, w którym przyznanie poszkodowanemu zadośćuczynienia jest traktowane wciąż jako akt sądowej łaski. Nie mniej trudne jest skazanie pedofila w sutannie w postępowaniu karnym, zważywszy na trudności natury dowodowej – spowodowane, niekiedy znacznym, upływem czasu – oraz emocjonalne koszty ponownego rozdrapywania ran pokrzywdzonego na sali sądowej. Szacunkiem darzę również jego działalność publicystyczną. Głęboko wierzę, że piętnowanie błędów kościoła i ujawnianie działalności przestępczej kleru jest działaniem ze wszech miar sensownym, jeśli chodzi o oczyszczenie jego dobrego imienia.

Sanacja reputacji polskiego kościoła katolickiego nie dokona się jednak dzięki temu tytułowi, nad czym szczerze ubolewam. Wydaje mi się, że został napisany z przyczyn wyłącznie merkantylnych oraz z myślą o powiększeniu jedynie publikacyjnego portfolio autora. Nie dowiedziałem się z niej nic, o czym grubo wcześniej nie donosiły media zarówno lokalne, jak i te o zasięgu ogólnopolskim. Miało być o napiętnowaniu bizantyjskiego bogactwa i przepychu, a w rzeczywistości Kuria sprowadza się do wyliczanki grzechów największych archidiecezji, o których od dawna opinia publiczna świetnie wie. Kazus Juliusza Paetza służy zilustrowaniu patologii diecezji poznańskiej. Konserwatywny kabotynizm Marka Jędraszewskiego dostarcza paliwa w jeździe po diecezji krakowskiej. Zamiłowanie do procentów Sławoja Leszka Głodzia oraz Henryka Jankowskiego (zarówno tych odzwierciedlających stężenie alkoholu, jak i wyrażających stosunek między wielkościami ekonomicznymi) to exemplum nowotworu toczącego diecezję gdańską. Osoba Kazimierza Nycza to wdzięczny temat dla rozprawy ze stołeczną diecezją. Wszystkie te figury i kontrowersje związane z ich dotychczasową działalnością zostały szczegółowo opisane i skomentowane, więc nie wiem, czemu odgrzewanie tych kotletów służy. Dla udowodnienia, że z polskim kościołem dzieje się źle Artur Nowak zapuszcza się w odmęty historii, sięgając nawet czasów króla Ćwieczka. Wyciąganie rozmaitych afer z udziałem przedstawicieli katolickiego kleru epoki średniowiecza czy baroku – kiedy to kościół prócz walki o rząd dusz konkurował również o władzę całkiem doczesną – i zestawianie ich z aferami pedofilskimi (sic!) jest zabiegiem dla mnie niezrozumiałym.

Kuria rozczarowuje nie tylko brakiem tematu, ale zawodzi także stylem, jakim została napisana. Rozumiem, że publicystyka rządzi się swoimi prawami i z definicji jest emocjonalnie zaangażowana, tyle że ten tytuł, jak sądzę, wymyka się już granicom publicystycznym. To już filipika obliczona na niezbyt wysublimowanego odbiorcę. Krytykując zwłaszcza wierchuszkę polskiego kleru za ich „lotność” intelektualną, stylistycznie Artur Nowak dostroił się ze swoją książką do podmiotu swojej krytyki. Przykłady? Oto one: Mózgi biskupów – tak jak relikwie – są zazwyczaj dobrze zakonserwowane. Czasem tak dobrze, że nie dotarły do nich ani duch soboru watykańskiego II, ani nawet wiadomość o istnieniu internetu. Za to cytaty z katechizmu zespoliły się z ich neuronami lub Gdyby Ewangelie pisały dzieci z przedszkola, prawdopodobnie brzmiałyby jak kazania biskupa Antoniego Długosza, człowieka orkiestry – dosłownie, bo śpiewa, tańczy, klaszcze, a to wszystko w rytmie „Pana Jezuska”, który według niego chodzi z nami na wesele, mieszka w kredensie i odkurza sumienia w konfesjonale jak zelmer. Ten ciaćkający się biskup znany jest głównie z programu „Ziarno”, czyli katolickiej wersji „Teletubisiów” z ambicją ewangelizacji. Czytając tego rodzaju wypowiedzi, których w tej niewielkich rozmiarów książce jest multum, czułem się jakbym miał przed sobą kompilację boomerskich postów z fejsa napisanych z myślą przede wszystkim o gimbazie, która w komentarzach będzie się podniecać, jak to Nowak „dojebał prawdę” lub „wyjaśnił klechę”.

Być może wina leży po mojej stronie, bo zwyczajnie spodziewałem się po autorze i wydawnictwie czegoś innego. Oczywiście wszystko jest kwestią smaku. We mnie pozostał jedynie niesmak.
Displaying 1 of 1 review

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.