Kriminální román Ivy Procházkové je předehrou seriálu Vraždy v kruhu s Ivanem Trojanem, Richardem Krajčem a Hanou Vagnerovou v hlavních rolích, jehož vysílání chystá Česká televize od ledna 2015. V románu poznáváme hrdiny s časovým předstihem dvou let, sledujeme začátky jejich vztahů, jsme u samých kořenů jejich pozdějších „televizních“ osudů. Kolik motivů může mít jedna vražda? Kolem mrtvého z jezera se vynoří plejáda svérázných osob: od pěstitele konopí přes renomovaného architekta, promiskuitního policistu až po tajemnou Kubánku. S neortodoxním kriminalistou Holinou se budeme prodírat labyrintem vyšetřování a přitom nahlédneme hluboko do životů propojených pletivem silných emocí a rozporuplných činů.
Iva Procházková was born in Olomouc, Czechoslovakia, in 1953. She spent most of her childhood in Prague. After graduating from J. Neruda grammar school, she could not go on to university for political reasons. She worked in various jobs, among others as a cleaner and a cook. In 1983 she emigrated to Austria with her husband, the film director Ivan Pokorný, and their children. She spent eleven years in exile first in Austria and then in Germany. She wrote plays and books, the latter mainly for children and young people, with some of them gaining substantial recognition. After returning to the Czech Republic in 1995, she began to work together with Czech publishers such as Melantrich, Albatros, Amulet, Mladá Fronta, Arsci and others. She has worked for the Czech TV and is currently devoting all of her time to writing. She now lives in Prague.
Tschechien im Hochsommer. Zwei junge Männer finden beim nächtlichen Bad ein Auto am Grund des Sees, darin einen toten Mann. Osvald Zapletal ist Polizist gewesen – da sollte der ermittelnde Kriminalrat Marián Holina hauptsächlich Kriminelle als Täter vermuten. Doch Zapletal hatte „besondere Methoden“, Leiche, Wohnung und Auto ergeben überraschende Hinweise und somit haben Holina und Neuling Diviŝ Mrŝtík bald mehr Verdächtige und Verdachtsmomente, als ihnen lieb ist.
Dieser klassische Whodunnit ist in Prag und Umgebung angesiedelt, mit dem entsprechenden Lokalkolorit gerade bezüglich des Essens (ich habe selten so viel Appetit auf Knödel in allen Geschmacksrichtungen gehabt wie durch die Begleitung des permanent Hörnchen-bewertenden Holina). Dabei wird auch auf die Nuancen eingegangen, Holina ist gebürtiger Slowake mit einigen ungarischen Vorfahren, der nun einmal in Tschechien arbeitet – somit erfährt der Leser gängige Vorurteile (was mir im Gegensatz zu politisch korrekt überarbeiteten ähnlichen Werken dann vielleicht als „unschön“, aber doch realistisch erscheint). Da werden dann tschechische Wörter und ganze ungarische Sätze unübersetzt eingeworfen – ich hätte mir Fußnoten gewünscht, aber es gibt ja Google.
Mit den Namen tat ich mich überraschend wenig schwer, eher mit der für mich völlig ungewohnten Setzung von Akzenten – und wie spricht man das aus, was für einen Deutschen als gewisser Mangel an Vokalen erscheint?? Die Handlung folgt den Ermittlern bei der Fußarbeit, bei der Zusammenarbeit mit diversen Kollegen (Spurensuche, Obduktion,…), bei der Fall-Diskussion und, für Holina, in Ansätze des Privatlebens. Zwischendurch wechselt die Perspektive zum Umfeld des Toten, wodurch der Leser permanent einen Wissensvorsprung hat. Das lässt sich gut und oft humorig lesen, ist aber vielleicht das einzige Manko des Buches: ich hatte das Gefühl, zu viel zu wissen. Und wer Krimis regelmäßig liest, hat natürlich eine Vorstellung, was Tagebuchauszüge aus Täterperspektive zu bedeuten haben oder vorgesetzte Kapitel aus der Vergangenheit. Hier sind sie vielleicht ein Wink mit etwas zu vielen Zaunpfählen.
Darüber hinaus erprobt der Kriminalrat gerade, sich verliebt zu haben und die Anwendung der Astrologie als Teil der Tat-, Täter- und Opferpsycholgie. Ich kann mit Astrologie eher wenig anfangen, finde aber ihre Passung auf Charaktereigenschaften der verschiedenen Sternzeichen mindestens unterhaltsam, häufig verblüffend (also wirklich die eher groben Astrologie-Zusammenfassungen). Das hier eingesetzte Wissen ist wohl recht in die Tiefe gehend – ich hatte so ein wenig das Gefühl wie bei „Star Trek“, die Delizium-Kristalle in der xy-Matrix sind dingens-giziert: ich verstand nix. Das muss man mögen oder es zügig überlesen, ich bin da etwas gespalten. Der Schreibstil und die Personenzeichung gefielen mir – ansonsten hat mich das Ende unerwartet überrascht hinsichtlich der Tatausführung, während mir der Täter schon etwas früh im Sinn war. Bei den speziellen Methoden bin ich eher unglücklich darüber, dass hier ein System entdeckt wird, wie es ähnlich Männer vom Kaliber Harvey Weinsteins praktizierten – sexuelle Straftaten inklusive. Jeder Ermittler sieht hier nach der x-ten Aufdeckung jedoch nicht zuerst potentielle Opfer in den Frauen aus dem Umfeld, sondern vermutet durchgängig Liebesbeziehungen. Das Männer- und Frauenbild mag ich dann so nicht wirklich – oder soll mir das auch einen Einblick in das moderne Tschechien vermitteln?
Ich würde einen zweiten Band gerne lesen wollen, dabei aber schlicht einen Hauch mehr erwarten. Ansonsten war es schön, mal einen Krimi abseits der üblichen Verdächtigen zu lesen, der den Fokus auf eines der anderen europäischen Länder lenkt. Verdiente 4 Sterne.
Podobało mi się w tej książce wszystko, choć od razu na początku okazało się, że będą w nim ważne dwa triggery, które mogłyby mnie zniechęcać. Po pierwsze - to kolejny kryminał z astrologią w tle, w dodatku Holina próbuje z niej uczynić narzędzie pracy policji. W przeciwieństwie jednak do horoskopów u Tokarczuk, u Prochazkovej nie ma nachalnej próby przekonania czytelnika do wróżenia z gwiazd, jest to po prostu element opowieści, traktowany trochę jak profilowanie, zupełnie nieirytujący. Po drugie w powietrzu unoszą się kłęby dymu świętej Marii, a ja jestem mocno antynarkotykowa, więc pisanie o ćpanku w superlatywach lekko mnie drażni. No ale to Czechy, tam jest inny klimat, poza tym wątek pasował do zmian przepisów dotyczących trawki, więc zupełnie mi nie przeszkadzał. Szczególnie, że cała reszta jest po prostu świetna, to kryminał o polecenie którego wiele razy tu prosiłam, a on w tym czasie spokojnie się kurzył, na wyciągnięcie ręki. Mamy tu klasyczną zagadkę i logiczną drogę do jej rozwiązania, bez epatowania przemocą, drastycznych szczegółów, anatomicznych opisów zbrodni. Życie osobiste detektywów pojawia się w tle, ale nie ma wpływu na akcję. Prowadzący śledztwo Marian Holina jest przefajny. Zwykły wrażliwy facet, zero megalomanii, zero szpanu, zero latania za laskami i prężenia mięśni. Zwykły, porządny facet, przyjmujący życie takim, jakim jest, uważnie słuchający i niebojący się własnej intuicji. Do tego sypie z rękawa słowackimi przysłowiami i przeklina po węgiersku. Bardzo dba o relacje ze współpracownikami i w ogóle ludźmi. Jest mądrym mentorem, który naprawdę chce czegoś nauczyć młodszego podwładnego, nie traktuje go jak chłopca na posyłki. Szczerze go polubiłam i bardzo chciałabym zobaczyć serial (scenariusz Prochazkovej, bohaterowie ci sami, ale inne historie tytuł „Zabójstwa w kręgu” (Vraždy v kruhu)), w którym w jego rolę wciela się jeden z moich ulubionych czeskich aktorów Ivan Trojan. Do tego bardzo dobrze poprowadzona intryga, zwroty akcji, podejrzewałam wszystkich, co chwila zmieniałam typ, a i tak nie zidentyfikowałam mordercy, co dawno mi się nie zdarzyło. Zaczęłam czytać wczoraj, zasnęłam w nocy z twarzą na czytniku (mój ulubiony sposób czytania - w dzień papier, w nocy eBook), wstałam i musiałam szybko skończyć. Zdecydowanie potrzebowałam książki, która mnie wciągnie i dostarczy dużo rozrywki. Czy naszykowałam już sobie kolejny tom? Być może.
Świetny obyczajowy kryminał, w doskonałym przekładzie Julii Różewicz, który przełamał moją wieloletnią obojętność wobec książek kryminalnych (po okresie, w którym może nie byłam ich wielką fanką, ale jednak czytałam ich sporo). Czeski klimat i subtelny humor, ten taki, który bierze człeka z zaskoczenia - czytasz, czytasz, nagle prychasz śmiechem - wyborne! Postacie - wszystkie, nawet te, które pojawiają się na chwilę - mają charakter, trudno się nie przywiązać choć trochę do każdej. Śledztwo całkiem wciągające (a o to u mnie trudno), ale największymi atutami powieści są jednak właśnie postacie - z inspektorem Marianem Holiną na czele, smaczki obyczajowe i językowe, ten delikatny humor i kibicowanie potencjalnym mordercom, żeby się jednak wywinęli policji...
3,5 trochę za dużo o astrologii (po co badania DNA i odcisków palców, skoro sprawę kryminalną można rozwiązać stawiając horoskop?) Poza tym całkiem dobrze się czyta, zagadka skomplikowana, książka fajnie napisana.
Dokładnie takiej książki potrzebowałam w te święta, takiego wciągającego kryminału obyczajowego. Duża ilość postaci, które łatwo było sobie wyobrazic, nawet jeśli pojawiały się na kilka stron i czeski klimat z dużą dozą kulturalnych smaczków między Czechami a Słowakami. Głowny inspektor Marian Holina prowadzi śledztwo w sprawie morderstwa policjanta, który jak się okazuje wykonywał swój zawód zbyt gorliwie, wykorzystując swoja pozycje na tyle sposobów, że większość mieszkańców okolicznych wiosek życzyło mu właściwie śmierci. Dlatego inspektor miał bardzo dużo puzzli do ułożenia tej zagadki a każdy z nich był ciekawszy od poprzedniej. Dodatkowo wspierał się psychoastologią w swojej pracy co prowadziło do super odkryć i było niezwykle ciekawym zabiegiem w pracy skupionej na badaniu faktów i DNA. Najbardziej podobał mi się klimat tego śledztwa i zarys psychologiczny postaci oraz brak tak typowego dla kryminałów napięcia, wręcz przeciwnie, wiedząc ze wiele osób mogło być mordercami, nie spieszyło mi się z odkryciem prawdy. Polecam do przeczytania jako dobrą odskocznię.
Dostala se mi do ruky náhodou. A protože autorčina tvorba pro děti se mi mimořádně líbí a navíc recenze na tuhle detektivku také nejsou nejhorší, tak jsem ji i otevřela. A začetla se. A jsem ráda. Jde o svébytný detektivní román, televizní seriál to nepřipomíná a jsem ráda. Do děje jsem se nechala vtáhnout snadno a hned. Chvílemi mi to stylem i námětem připomíná některé severské detektivky, které jsem četla.
Po dokončení: Tahle kniha stojí za přečetní, ale teď jsem narazila na o tolik lepší novou českou detektivku (Rychlopalba od Kopřivy), že jsem se neubránila srovnání a srazila hodnocení Vražd v kruhu na 3 a půl. Nic proti nim, rozhodně jejich četbou člověk chybu neudělá. Ale Rychlopalba, to je jiný kafe.
Jan Šťastný to načetl velmi dobře, v podstatě ale tuhle kriminálku povýšil na úroveň, které by jinak sama o sobě nedosahovala. Další díl už si nechám ujít.
DETEKTYW ASTROLOG Tę książkę najbardziej docenią osoby cierpiące na chronicznie zawyżone poczucie odpowiedzialności.
Taka sytuacja. Siedmioletni chłopiec spada ze schodów i umiera. To ewidentnie nieszczęśliwy wypadek. Za jego przypadkową śmierć czują się jednak odpowiedzialni: siostra, która odruchowo go popchnęła (niespodziewanie ją połaskotał), macocha, która zamiast pilnować w tym czasie dzieci spotykała się z przyjacielem (dzieci spały, gdy wychodziła, więc jej wina nie jest ewidentna) i ojciec, który nie wrócił na czas do domu, bo uprawiał seks z sekretarką (gdyby przyszedł wcześniej i tak by nic nie pomógł). I wyobraźcie sobie, że oni wszyscy są podejrzani, tylko w sprawie zupełnie innej śmierci.
Do tego grona dołącza jeszcze kilku innych podejrzanych, z których każdy ma poważny motyw. Autorka prowadzi wszystkie wątki niezwykle klarownie i perfekcyjnie podrzuca fałszywe tropy. Czytelnik dostaje możliwość samodzielnego prowadzenia śledztwa, ale mimo tego, że czasami otrzymuje dużo więcej wskazówek, niż detektyw, broń Boże nie podaje mu się wszystkiego na tacy. Szare komórki muszą pracować. Już, już wydaje się, że sprawa będzie wyjaśniona, a tu nie. To była kolejna zmyła. I tak jest do samego końca. Uwielbiam takie gry autora z czytelnikiem; układać te klocki potrafią tylko prawdziwi mistrzowie.
Iva Procházková doskonale kreuje wyraziste postaci bohaterów, warstwa obyczajowa jest bezbłędna, detektyw budzi sympatię (tak, jemu też nieobce jest chronicznie zawyżone poczucie odpowiedzialności). Podinspektora Holinę lubię jeszcze z tego powodu, że docenia astrologię i wierzy w horoskopy. W moim świecie, w którym odrzucam wszystko pozbawione logiki, wierzę, że jeśli nawet dziś czegoś nie pojmujemy, kiedyś da się to wyjaśnić rozumem. Związek naszego życia z datą i miejscem urodzenia jest elementem z pogranicza wiedzy i ezoteryki, który akceptuję, bo liczę na to, że może już niedługo dowiemy się, dlaczego tak jest.
Kartki „Mężczyzny na dnie” przewracają się same. Nie zniechęcajcie się lekko zwolnionym tempem trzech pierwszych rozdziałów; wszystko jest po coś.
Niedawno zachwycałam się inną czeską autorką kryminałów - Michaelą Klevisovą, wylewając żale, że wydano w Polsce tylko dwie jej książki. Klevisová była bardzo dobra, Procházková jest doskonała. Po polsku możemy przeczytać tylko trzy jej powieści kryminalne i dwie książki dla dzieci. No dobrze, sprawdziłam, niewiele więcej napisała. Zajmowała się również innymi gatunkami: scenariuszami filmowymi i sztukami teatralnymi. Dzisiaj jest już w takim wieku, że ma prawo odpoczywać.
To bardzo ciekawa postać: córka Jana Procházki, jednego z liderów opozycji w czasach Praskiej Wiosny. Nie pozwolono jej studiować, więc pracowała jako sprzątaczka i kucharka. Nie mogła liczyć na publikację książek, a jej sztuki teatralne pozwalano wystawiać jedynie w niszowych teatrach na prowincji. Wyemigrowała z rodziną do Austrii w 1985 roku, a w 1995 roku wróciła do Czech.
Bardzo się cieszę, że odkryłam tę autorkę i natychmiast się w wami mą radością dzielę. Czytajcie Procházkovą i też się radujcie! https://www.czytacz.pl
Iva Procházková hat einen markanten, tschechischen Kriminalroman geschrieben, der es eindeutig mit den besten zeitgenössischen Krimis aus Skandinavien aufnehmen kann. Gekonnt webt sie hier ihre Krimifäden zusammen. Eine Geschichte von ansteckendem sinnlichem Realismus und ein netter Schocker für den kleinen Hunger zwischendurch und doch schwimmt alles in einem Licht, aus dem die Albträume sind. Ein Leichenfund nahe Prag sorgt für Wirbel: Ein für seine sehr speziellen Methoden bekannter Polizist wird, tot in seinem Auto sitzend, auf dem Grund eines gefluteten Steinbruchs entdeckt. Die Spuren führen den Prager Ermittler Marián Holina und seinen jungen Kollegen Diviš Mrštík unter anderem zu einem Marihuana-Züchterpärchen, einem renommierten Architekten und der Inhaberin einer Sprachschule. Der Kreis der Verdächtigen wird immer größer, das Zweierteam braucht Verstärkung. Die wird ihm nicht nur in Gestalt der für den eher bedächtigen Holina übereifrigen Kommissarin Lída Šotolová zugeteilt, sondern auch Holinas Geliebte Sabina, pikanterweise die Ehefrau eines seiner Kollegen, wird als Astrologin zu Rate gezogen. Als im Laufe der Ermittlungen auch noch mehrere Zeugen, die etwas Licht in den Fall hätten bringen können, auf teils spektakuläre Weise ums Leben kommen, wird klar, dass der Mord mit einer Vergangenheit zusammenhängt, in der gleich mehrere der Verdächtigen etwas zu vertuschen haben. Ein raffinierter Krimi der besonderen Art: Nicht die Suche nach dem Mörder steht im Mittelpunkt, sondern die kluge und geniale Aufklärung und das Gegenspiel der Ermittler. Hier kennt man einen Täter von Anfang an bei dem man wie bei keinem anderen Roman mitfiebert, doch was dann kommt ist ein ausgeklügelter Krimi mit 1000 Puzzleteilchen, die sich ganz langsam ineinander fügen, mit einem ungewöhnlichen Ende. Wie begeht man den perfekten Mord? Geständnisse bestimmen die Handlung dieses Buches. Geständnisse welche einen schauern lassen. Sehr eindrucksvoll erzählt die Autorin einzelne Ereignisse aus der Sicht verschiedener Personen und schafft es so wundervoll eine ganz besondere Tiefe in ihrem Roman zu erschaffen. Je weiter man liest, desto öfter stellt sich die Frage, wer jetzt nun eigentlich Opfer und wer Täter ist. Ein packender, meisterhafter Kriminalroman über die Komplexität eines Verbrechens der die Mechanismen des Genres auf den Kopf stellt. Hervorragend erzählt! Jeder Charakter bringt uns etwas weiter in der Handlung und füllt das Grundgeschehen mit Details. Unsere Definitionen von Moral und dem Bösen werden hinterfragt. Dieser Roman ist wie ein Strudel, der den Leser immer tiefer in die packende Geschichte zieht. Großartig und schockierend zugleich! Ein absolutes Muss für alle, die mal etwas anderes lesen wollen! Kopf einschalten und los geht's! Einfach super!
In "Der Mann am Grund" geht es um einen Fall, der sich in mancher Hinsicht als sehr komplex erweist und bei dem Kommissar Holina und seine Kollegen in viele verschiedene Richtungen ermitteln müssen. Das Opfer war ein Polizist, was die Untersuchung seines Todes nicht gerade leichter macht, denn schon bald stellt sich heraus, dass er nicht unbedingt eine reine Weste hatte und es so einige Menschen gibt, die ein gutes Motiv gehabt hätten, um ihn loswerden zu wollen.
Marián ist ein sympathischer Protagonist mit klaren Stärken und Schwächen, der eine gute Kombinationsgabe hat und bei seiner Arbeit sehr sorgfältig vorgeht - auch wenn er ein bisschen unkonventionell denkt, auf sein Bauchgefühl hört und sogar die Astrologie in die Ermittlungen integriert, was ich ungewöhnlich, aber recht faszinierend fand, weil mir dieses Thema noch nie in Krimis begegnet war. Es glauben allerdings nicht alle an Horoskope und ich fand gut, dass es Personen gab, die dem skeptisch gegenüberstanden und bezweifelten, ob sie wertvolle Erkenntnisse liefern könnten, da es nicht glaubwürdig gewesen wäre, wenn das niemand hinterfragt hätte. Holinas Kollegen waren ebenfalls gut ausgearbeitete Charaktere und mir hat gefallen, dass die Auflösung des Falls nicht schnell erfolgte, sondern gründliche und teilweise langwierige Ermittlungsarbeit notwendig war. Dies wirkte realistisch und dadurch konnten unterschiedliche Ansätze und Verdächtige genau beleuchtet werden, sodass man auch diese Figuren gut kennen gelernt und Einblicke in ihr Leben erhalten hat. Aus diesem Grund war es auch leicht, mit ihnen zu fühlen, während man zugleich immer besser gesehen hat, dass das Opfer kein guter Mensch war.
Da mehrere Charaktere ein überzeugendes Motiv hatten, war es interessant darüber zu spekulieren, was passiert ist und wer die Tat letztlich begangen haben könnte. Der Fall an sich wurde gut konstruiert, die Ermittlungsarbeit war weitgehend interessant, obwohl die Geschichte zwischendurch ein paar Längen hatte, und die Auflösung wirkte stimmig. Zu Beginn hatte ich ein paar Schwierigkeiten damit, die für mich eher ungewöhnlichen Namen auseinander zu halten, vor allem, weil viele Figuren aufgetreten sind, doch das hat sich rasch gegeben und unabhängig davon konnte das Buch mich schnell fesseln. "Der Mann am Grund" hat mir alles in allem sehr gefallen und ich werde die Reihe definitiv weiter verfolgen. _______________ Herzlichen Dank an den Verlag und Vorablesen für den Gewinn.
Ostatni weekend spędziłem w Pradze. Od blisko 3 lat wyjeżdżając w Europę czytam powieści bliżej bądź dalej związane z wybranym kierunkiem. Tym razem wybrałem coś lekkiego i niezobowiązującego. Czeski kryminał. Mam ogromny sentyment do Czech i praskiej metropolii. Mimo, iż powieść nie zgłębiła zakątków Pragi ani nie oddała nawet cienia świetności stolicy to historia i intryga została rozegrana przez autorkę przednio. Powieść wielowątkowa, rozbudowana w rodzinne sagi z wieloma bohaterami i charakterami. Dość zgrabnie przemycony został charakter czeskich pobratymców, spokrewnionych Słowian ale patrzących na świat nieco inaczej niż my. Ginie policjant, którego służba skrywa wiele tajemnic i niedomówień. W morderstwo zamieszanych zostaje kilka kobiet, które utrzymują niestandardowe relacje z denatem. W tle małżeńskie sceny zazdrości, sąsiedzkie robinsonady, latynoskie emocje i grupa policjantów na czele z inspektorem Holiną, który bardziej identyfikuję się z korzeniami słowacko-węgierskimi niż czeskim pragmatyzmem. Na osłodę horoskopy i próba sprofilowania mordercy z układem planet i znaków zodiaku podejrzanych. Nie jest to powieść wybitnie wartka i pełna krwi, jeżeli lubicie wielowątkowe kryminały, sporo nazwisk i plot łączący się w dość logiczną całość to warto sprawdzić czeskie krimi. Można w niej znaleźć także inne tytuły czeskich autorów.
Zum Inhalt: Ein bekannter Polizist ist tot. Er hatte sehr spezielle Methoden. Gefunden wird er tot in seinem Auto sitzend, auf dem Grund eines gefluteten Steinbruchs. Die Spuren führen unter anderem zu einer Marihuanazucht. Im Laufe der Ermittlungen sterben mehrere Zeugen. Wer hat da was zu vertuschen? Meine Meinung: Das Buch spricht einen äußerlich von der Aufmachung erst mal so gar nicht an, der Klappentext dann schon ein wenig mehr. Ich habe ein wenig gebraucht, um in die Geschichte hinein zu finden, was vor allem auch mit den gewöhnungsbedürftigen Namen zu tun hat. Hat man jedoch den Einstieg geschafft, entwickelt sich das Buch richtig gut. Der tote Polizist ist so ganz anders als man erwartet hatte. Die Geschichte ist sehr detailreich geschrieben und ungeheuer dicht erzählt. Der Schreibstil hat mir nach der ersten Eingewöhnung sehr gut gefallen. Die Protagonisten, gerade auch der Hauptkommissar Holina hat mir gut gefallen, weitere Fälle könnte ich mir gut vorstellen. Fazit: Sehr interessanter Krimi aus Prag
Celkově mi příběh připadal až moc rozvláčný, první půlka se mi však líbila. Ovšem druhá půlka a hlavně pak úplně poslední části to nějak pokazily. Marián mi byl celou dobu sympatický, jenže pak samozřejmě musel přijít zvrat ve vztahu se Sabinou, protože hlavní hrdina detektivky nemůže být nikdy šťastný. To, jak se Marián najednou začal hroutit jako domeček z karet a chovat se celkem neurvale, mi vadilo, protože zpočátku takový nebyl, byl rozvážný a klidný. Koho jsem vskutku obdivovala, byla Nina. Měla v sobě neuvěřitelnou vnitřní sílu.
Pro mě neznámá autorka. Totální nadšení se nekonalo, ale špatné to taky nebylo. Prý dokonce existuje i televizní zpracování, to ale neznám. Časem zkusím další díl, uvidíme, kam se to bude ubírat.
Czeski kryminał policyjny. Fajny, choć trudno powiedzieć czy naprawdę sama książka czy bardziej, że to coś innego. Ale intryga całkiem, całkiem. Choć nie w stylu Holmesa czy Poirota.
2,5/5 Niby dobrze się czyta, niby nie najgorsza intryga, niby wielu podejrzanych, niby poprawni bohaterowie, ale przy zakończeniu (choć było teoretycznie zaskakujące) nie odczułam żadnej, nawet minimalnej EMOCJI zdziwienia, niedowierzania czy zachwytu. Totalnie nic. Chyba właśnie w tym największy problem, za mało emocji i napięcia w tym kryminale. To niewątpliwie kryminał z rodzaju tych obyczajowych - autorka nawet mało denerwująco pisze o wszystkim i wszystkich ze szczegółami, co niewątpliwie zgrabnie buduje solidne postawy do całej historii. Śledztwo idzie dość sprawnie i logicznie, chociaż z wnioskowaniem prostych kwestii było trochę problemów. Ciekawy wątek astrologiczny, choć dość naciągany i potraktowany niestety zbyt pobieżnie. Oczywiście nie mogło zabraknąć życia osobistego głównego bohatera (zbędny wątek). Szkoda, że w książce zabrakło większej ilości humoru - jak już się zdarzały śmieszne momenty to były naprawdę udane. Kontynuować serii nie zamierzam.