Pokochaliście Prawie jak w książkach Martyny Pustelnik? W takim razie musicie poznać jej nową książkę dla młodzieży!
Czasem największe katastrofy prowadzą do najpiękniejszych zakończeń.
Wakacje Maddie miały wyglądać zupełnie inaczej. Chciała po prostu napisać scenariusz, nakręcić film razem z najlepszą przyjaciółką Ellie i powalczyć o swoją przyszłość. Ale nawet to nie idzie zgodnie z planem, gdy życie rzuca jej kłody pod nogi. Mama Maddie informuje ją, że jest w ciąży, w ekipie pojawiają się pierwsze problemy, a relacja przyjaciółek przechodzi próbę. W skrócie: NIC NIE IDZIE ZGODNIE ZE SCENARIUSZEM!
W całym tym chaosie Maddie zbliża się do Jamesa – starszego brata Ellie. Znają się od dziecka, jednak w pewnym momencie ich relacja się zmienia, a emocje stają się coraz trudniejsze do zignorowania. Z pomocą przyjaciół dziewczyna musi zmierzyć się z tym, co przeraża ją najbardziej: odrzuceniem, porażką i… uczuciami.
Poruszająca, zabawna i bardzo prawdziwa powieść o dorastaniu, lojalności, walce z kompleksami, miłości, która dojrzewa powoli, oraz przyjaźni, która przechodzi próbę ognia… A także o tym, że nie trzeba być idealnym, żeby być wystarczająco dobrym. Jeśli kiedykolwiek czuł_ś, że jesteś „zbyt zwyczajn_”, „zbyt wrażliw_” lub „nie tak_ jak trzeba” – ta książka jest dla ciebie.
Urodzona i wychowana na Śląsku, na studia wyjechała do Warszawy, w której się zakochała. Trochę historyczka sztuki, trochę psycholożka, głównie pani z HR-u. Gdy nie pisze książek, obiecuje sobie, że przeczyta W poszukiwaniu straconego czasu, po czym po raz kolejny włącza jedną z bajek Disneya. Chłonie opowieści w każdej formie: od gier komputerowych po rozmowy ze starszymi paniami na przystankach autobusowych. Nie rób scen, Flora to jej debiut literacki.
Czytając tę książkę czułam motylki w brzuchu. Nastoletnia Marta miałaby na jej punkcie obsesję.
Martyna jest moją ulubioną polską autorką romansów obyczajowych i YA. Nawet jeśli książka okazuje się być trzygwiazdkowa, bo mam do niej uwagi, wciąż będę ją polecać jako najlepsze romanse obyczajowe (nie wiem, czy to ma sens, ale chodzi mi o love story, które nie jest e$otylkiem) i YA z polskiego podwórka. Autorka ma fantastyczne lekkie pióro, pisze świetne dialogi, uwielbiam jej millenialsowy humor i to, jakie postaci tworzy.
Sięgnęłam po „Między kadrami” w momencie, kiedy potrzebowałam odpoczynku od poważnej literatury pięknej i non-fiction. Chciałam czystej rozrywki, lekkości, uroczej opowieści. I to dostałam, chociaż patrząc po tym, co przechodzą główne bohaterki książki, nie do końca można ją nazwać lekką.
Kocham tę książkę. Kocham kreację bohaterów, którzy nie są krystaliczni. Może czasami zbyt mądrzy, jak na swój wiek, ale też popełniają klasyczne błędy i wyolbrzymiają rzeczy, które jako dorośli wyśmieją. Kocham główny wątek romantyczny. Kocham to, że Martynie w końcu udało się wyważyć poziom humoru i powagi w fabule. Jak dla mnie nie ma tu niczego ani za dużo, ani za mało. No i wreszcie - kocham to, że w książce pojawiają się postaci z jej poprzedniej książki. Jestem wielką fanką takich zabiegów! 💙
Muszę przyznać, że super jest obserwować czyjś rozwój w warsztacie literackim. I serio nie mogę się doczekać, co jeszcze spod pióra Martyny wyjdzie.
Jeśli chodzi o tę pozycję miałam odnośnie niej spore oczekiwania i już na wstępie mogę powiedzieć, że książka w stu procentach im sprostała. Jestem pewna, że nawet jeśli nie miałbym możliwości współpracy przy tym tytule, kupiłabym go bez zastanowienia.
Pierwszą kwestią, którą muszę poruszyć, będzie to jak autorka wręcz idealnie poruszyła problemy życia codziennego. Najbardziej spodobało mi się to jak opisana została sytuacja rodzinna Maddie. Momenty, w których występowała cała jej rodzina były przeurocze, a czasami nawet bardzo wzruszające i przykre. Moją uwagę najbardziej skupił chyba jednak wątek relacji Ellie i Tristana, który (żeby wam nie spojlerować) był również bardzo dobrze napisany i spodobało mi się, że Martyna nie uczyniła go tym drugoplanowym.
Klimat tej książki był CUDOWNY! Pokochałam go już od pierwszych stron i żałuję tylko, że nie było mi dane przeczytać tej powieści latem, co sprawiłoby, że odczułabym go jeszcze mocniej. Motyw foundfamily, czyli jeden z moich ulubionych motywów również był przewspaniały, a cała grupa przyjaciół zyskała moją sympatię (no może oprócz jednego bohatera🤫).
Najbardziej urzekła mnie relacja Maddie i Jamesa. James JAK JA CIĘ KOCHAM! Ten chłopak był przesłodki i uroczy. Sprawiał, że dosłownie uśmiechałam się do książki!🤭 Wszyscy bohaterowie byli jacyś, co przy motywie foundfamily i sporej grupce znajomych jest ciężkie, więc za to ogromna pochwała!🧡
Styl pisania Martyny był bardzo dobry. Książkę czytało mi się bardzo szybko i przyjemnie, chociaż muszę przyznać, że czasami pojawiały się słowa, których nigdy nie słyszałam i nie rozumiałam.
Od razu po przeczytaniu tej książki dałam jej maksymalną liczbę gwiazdek, lecz po zastanowieniu się odjęłam jedną. Dlaczego? Po przemyśleniu doszłam do wniosku, że powieść ta nie wywołała we mnie aż takich emocji jak bym chciała i porównując ją do innych pięciogwiazdkowych książek „Między kadrami” wypada trochę gorzej. Nie zmienia to faktu, że powieść ta jest bardzo wartościowa i warta poznania.
Na końcu chciałabym podziękować wydawnictwu za egzemplarz do recenzji.❤️🩹Doceniam i jeszcze raz dziękuję. [ współpraca reklamowa ]
Od dawna mam problem z czytaniem, utrzymywaniem uwagi, rozciągam książki na miesiące i nie umiem żadnej skończyć. Ale Między kadrami to fenomen, przeczytałam w trzy dni! Pochłonęła mnie całkowicie. Uwielbiam tą historię, uwielbiam Martynę Pustelnik i wszystko co napisała. Uwielbiam.
☀️ Zawsze ciężko mi się pisze recenzje książek, które sprawiły, że czułam się niczym w domu; książek, które są dla mnie czymś więcej niż literkami na papierze - a ta książka jest znacznie tym typem książki dla mnie. Słowa w niej otulały mnie i pochłaniały w bezpieczną krainę, gdzie czułam, że mimo niepowodzeń wszytko się ułoży. Ta książka jest dla mnie definicją comfort book. 🎬 Fabuła oparta na nagrywaniu filmu niezwykle mnie urzekła. Kochalam dostawać drobne smaczki jak to wyglądało - no pewnie ze wolałabym gdyby bylo ich więcej, ale dla mnie to było oczywiste, że film jest tylko tłem dla znacznie ważniejszego wątku - relacji międzyludzkich. 🍀 Bohaterowie byli świetnie wykreowani. Nienawidziłam Tristana i przez strony można było wyczuć jego fałszywą i manipulacyjną osobowość - dosłownie prawie krzyczałam do dziewczyn by go wyrzuciły, ponieważ od początku wiedziałam jak bardzo namiesza. Wszystkie relacje były bardzo realistyczne. Relacja Ellie i Tristana może uświadomić wielu ludzi i pomóc im w wyborze co dalej z ich relacją; że powinnni postawić na siebie. Przyjaźń Ellie i Maddie była również bardzo dobrze napisana, czytelnik mógł przeżywać z nimi wzloty i upadki oraz każdą emocję, którą przeżywały. 🛹 Nie powiedziałabym, że jest to książka gdzie romans jest najważniejszy, ale on również odegrał ważną rolę. Sceny między Maddie a Jamesem sprawiały, że chciałam pojawić się tam i obserwować ich chemię z daleka. Czuć było te iskierki i bezpieczeństwo jakie sobie zapewniali było przeurocze. Przysięgam, chciałam z nimi śpiewać w tym aucie lub biegać w deszczu. 🎧 Kocham książki, gdzie główna bohaterka jest w swoim rodzaju słoneczkiem - nie zawsze ma łatwo, ale i tak widać w niej tą iskrę i inni też to widzą, a w tej książce dostałam ją i wiele więcej. Ta książka jest jak bieganie boso po trawie, biedronka na oknie czy najpiękniejszy wschód słońca. Aż szkoda że nie mogłam jej czytać w nieskończoność. 5/5 jak nie więcej
to był mój powrót do książek Young Adult od których miałam dłuższą przerwę, ale przerwałam ją wyłącznie dlatego, że niesamowicie kibicuję autorce i czytam wszystko co wyda! W związku z tym oczywiście książka mi się podobała, ale czy zapadnie dłużej w mojej pamięci? Niestety raczej nie. Trochę mi się dłużyła i zaczęłam momentami się śmiać, że jest to książka o tytule „Między dramami”. Aczkolwiek bądź co bądź — przyjemnie się ją czytało, jak zawsze główny bohater jest świetny, Maddie też była niesamowitą postacią! Jednak moje serce podbił Mark i w ogóle dynamika rodziny Maddie.
Ta książka jest czymś wyjątkowym. Sam zamysł kręcenia filmu z przyjaciółmi jest czymś wow.Wykonanie też niczego sobie.Autorka pokazuje , że nawet główni bohaterowie mają wady i są „nieidealni”. Ta historia otuliła mnie jak ciepły kocyk i zapewniła masę emocji , przez co nie mogę przestać o niej myśleć. Zdecydowanie jest ona warta polecenia.
kolejna powieść od tej autorki, która totalnie mnie urzekła!! i choć nie czułam, jakby wątek romantyczny był tu tym głównym (co zapewne autorka miała na celu), to jednak bawiłam się świetnie!! wspaniale wykreowani bohaterowie, a zwłaszcza ci negatywni (Tristan). poza tym styl pisania Martyny jest też strasznie przyjemny, tak samo jak w „Prawie jak w książkach”, płynęłam przez te historię!! ostatecznie dostała ona ode mnie 4,5/5, więc totalna polecajka <3
swietna ksiazka bardzo cozy i przyjemna do czytania postacie bardzo ciekawe a styl autorki bardzo barwny i pewnymi momentami zabawny. Raczej ksiazka miesiaca bo ciezko bedzie jakiejs ksiazce to pobic
Wakacje Maddie miały wyglądać zupełnie inaczej. Chciała po prostu napisać scenariusz, nakręcić film razem z najlepszą przyjaciółką Ellie i powalczyć o swoją przyszłość. Ale nawet to nie idzie zgodnie z planem, gdy życie rzuca jej kłody pod nogi. Mama Maddie informuje ją, że jest w ciąży, w ekipie pojawiają się pierwsze problemy, a relacja przyjaciółek przechodzi próbę. W skrócie: nic nie idzie zgodnie ze scenariuszem!
W całym tym chaosie Maddie zbliża się do Jamesa, starszego brata Ellie. Znają się od dziecka, jednak w pewnym momencie ich relacja się zmienia, a emocje stają się coraz trudniejsze do zignorowania. Z pomocą przyjaciół dziewczyna musi zmierzyć się z tym, co przeraża ją najbardziej: odrzuceniem, porażką i… uczuciami.
Sięgnęłam po tę książkę z czystej ciekawości, dlatego nie miałam wobec niej żadnych większych oczekiwań. Czy mi się podobała? I tak, i nie. Naprawdę trudno jest mi ocenić tę historię, bo z jednej strony była okej, ale z drugiej coś mi w niej przeszkadzało. Zacznę od pióra autorki. Było całkiem przyjemne, choć momentami irytowały mnie niektóre metafory i przekombinowane zdania. Mimo tego książkę czytało mi się dość szybko, bo skończyłam ją w jeden dzień.
Zamysł na fabułę bardzo mi się podobał, ale myślałam, że będzie wyglądać trochę inaczej. Książka bardziej skupia się na relacjach między bohaterami niż na samym kręceniu filmu. Mamy tu do czynienia z relacjami rodzinnymi, romantycznymi i przede wszystkim przyjacielskimi. I właśnie z tym miałam największy problem, ponieważ podczas czytania zaczynałam się męczyć kłótniami Ellie i Maddie oraz ich powolnym „rozpadem” przyjaźni. Miałam wrażenie, że na tym głównie opierała się akcja, a wątek kręcenia filmu stał się jedynie tłem. A szkoda, bo to było dla mnie o wiele ciekawsze niż ich słowne przepychanki.
Bardzo podobało mi się natomiast ukazanie stosunków rodzinnych i przesłanie, że powinniśmy doceniać to, co mamy. Dużym plusem była dla mnie również relacja Maddie i Jamesa. Byli razem uroczy i naprawdę im kibicowałam. Było mi wręcz smutno, że nie dostali trochę więcej wspólnych scen.
Plusem tej książki jest też motyw found family, który został tutaj fajnie poprowadzony. Bohaterowie, początkowo będący dla siebie zupełnie obcymi osobami, stali się najlepszymi przyjaciółmi. Wspólne kręcenie filmu zbliżyło ich do siebie, dzięki czemu stworzyli naprawdę silną więź, która przetrwa wszystko.
Podsumowując, książka była całkiem okej, miała swoje dobre momenty, ale jako całość nie zachwyciła mnie na tyle mocno, żebym długo o niej myślała.
„Między kadrami” Tę książkę chciałam przeczytać od razu, gdy tylko usłyszałam, że zostanie wydana. Strasznie mocno zachęcił mnie pomysł na fabułę, który jest naprawdę niepowtarzalny, dlatego miałam wobec tej historii ogromne oczekiwania — i totalnie się nie zawiodłam.
Styl pisania autorki jest cudowny: lekki, przyjemny, książkę czyta się bardzo szybko, a historia wciąga od pierwszych stron, co jest ogromnym plusem. Do tego autorka idealnie oddała uczucia bohaterów — dosłownie czułam je przez kartki.
Bohaterowie: Maddie — to dziewczyna z biedniejszej rodziny, która postanawia zawalczyć o stypendium, kręcąc film w wakacje razem ze swoją przyjaciółką Ellie, jednak był mały haczyk. Do ekipy dołącza też brat Ellie —James — w którym Maddie podkochuje się od dzieciństwa.Dziewczyny są bardzo zamknięte na poznawanie nowych ludzi, więc znalezienie obsady do filmu było ogromnym problemem, ale ostatecznie trafiają na przecudownych ludzi, z którymi Maddie tworzy swoją drugą rodzinę. Sama Maddie jest wspaniała — boi się przemawiać do ludzi i ich poznawać, z czym bardzo się utożsamiam. Jest też mądra, zabawna, kreatywna i absolutnie nie do zastąpienia.
James — starszy brat Ellie — wyjechał na studia prawnicze. Chce pomagać ludziom, jednak jego rodzice uważają to jedynie za hobby, z którego „wyrośnie”, i chcą, by poszedł w ich ślady. Dodatkowo zrzucają na niego winę za wszystko, co zrobi Ellie, co uważam za okrutne — nigdy nie powinno się tak traktować swojego dziecka. James jest idealnym book boyfriendem. Marzy mi się, żeby wyszedł z książki i został moim chłopakiem 😭 Jest troskliwy, zaradny, mądry, przemiły i bardzo pomocny, a na dodatek potrafi piec — po prostu ideał na męża.
Ellie to przyjaciółka Maddie i młodsza siostra Jamesa. Wchodzi ona w związek z bardzo okropnym chłopakiem, który jest też głównym bohaterem filmu. Sprawił on, że na planie panowała okropna atmosfera, a do tego bardzo namieszał Ellie w głowie. Ellie jest sympatyczna, wesoła, marzycielska i pełna energii, jest ona przecudowna.
Wątek romantyczny— Mamy tutaj friends to lovers, jak wiecie, kocham ten motyw — i w tej książce został on poprowadzony wspaniale. Nie był na pierwszym planie, a raczej poboczny, co niezwykle mi się podobało. Mimo to sam rozwój relacji był cudownie napisany — czułam, jak bohaterowie stopniowo rozwijają wobec siebie emocje, i było to po prostu magiczne.
Czy polecam tę książkę?Oczywiście, że tak — dosłownie każdemu, a szczególnie osobom, które lubią motywy takie jak: kręcenie filmów, uczucia do brata przyjaciółki, przyjaźń wystawiona na próbę
🧡 Jeśli tak, to mam dla Was naprawdę świetną książkę, która da Wam namiastkę tych letnich, ciepłych dni. Jest to historia Maddie, która ma głowę pełną marzeń. W przyszłości pragnie zostać scenarzystką, wraz ze swoją najlepszą przyjaciółką chce nakręcić film.
🎬 Niestety wielkie plany Maddie nijak się mają do rzeczywistości. Mama dziewczyny informuje ją o swojej ciąży, w ekipie filmowej zaczynają się konflikty, a relacja z Ellie zostaje wystawiona na ciężką próbę.
🩵 W tym burzliwym czasie Maddie coraz częściej spotyka się z Jamesem, który jest także starszym bratem Ellie. Znają się oni od dzieciństwa, jednak ta relacja zaczyna nabierać nowego, bardziej skomplikowanego wymiaru. Uczucia, które między nimi powstają, okazują się trudne do zignorowania i konfrontują dziewczynę z tym, czego boi się najbardziej: odrzuceniem i własnymi emocjami.
Jest to książka o dorastaniu, przyjaźni, pasji, lojalności i pierwszych miłościach. Maddie uczy się, że życie rzadko przypomina idealny scenariusz, a prawdziwą wartością jest akceptacja siebie i swoich niedoskonałości.
🧡 Myślę, że jedną z największych zalet tej historii jest ten cudowny, wakacyjny klimat. Dialogi są naturalne, autorka świetnie wykreowała głównych bohaterów, z którymi bardzo się zżyłam.
🎬 Ukazane w książce emocje są prawdziwe, bohaterowie zostali świetnie wykreowani, jak każdy z nas mają swoje słabości, lęki i pragnienia, z którymi łatwo się utożsamić. To nie jest książka, którą tylko przeczytałam, ja ją przeżywałam (a kto mnie zna, musiał wysłuchiwać moich zachwytów na jej temat). Autorka doskonale pokazuje, że to, co najważniejsze, często ukrywa się właśnie „między kadrami, czyli po prostu w codzienności.
☀️ To idealna lektura dla osób, które lubią historie z duszą: spokojne, refleksyjne, ale zostające w głowie na długo po zamknięciu ostatniej strony. Zdecydowanie polecam każdemu, kto szuka książki, która porusza, a nie tylko opowiada historię. [współpraca reklamowa @_comfort_book_]
Od lat mam prawie że niezmienne upodobania czytelnicze, w tym książki dla młodzieży. Jedyny problem w tym, że ja już od 10 lat nie jestem nastolatką, a co za tym idzie - nie jestem targetem tego gatunku i często źle się bawię podczas czytania go... A jednak ta młodzieżówka okazała się być dla mnie miłym zaskoczeniem! Bardzo podobało mi się to, że nastolatkowie zachowywali się tutaj tak, jak na nastolatków przystało, czyli infantylnie, lekkomyślnie, głupio. Tutaj dramat gonił dramat tylko dlatego, że ktoś podejmował decyzje bez przemyślenia ich. Normalnie wywracała bym oczami i irytowała się tym wszystkim, jednak jakimś cudem w przypadku tej książki tak nie było. Wręcz przeciwnie - wróciłam pamięcią do czasów, kiedy ja byłam w tym wieku i doskonale rozumiałam to wszystko, co się tam działo. :) Świetna fabuła, różnorodni bohaterowie, ładnie przedstawiony rozwój relacji między postaciami.
Jedyna rzecz, która kilkukrotnie mnie ugryzła podczas tej lektury, to styl pisania autorki i jednocześnie kreacja głównej bohaterki. Bo o ile Martyna Pustelnik ma genialny styl pisania, i ja wręcz kocham jej błyskotliwy język, tak kompletnie nie byłam w stanie uwierzyć w to, że główna bohaterka, zaledwie szesnastoletnia dziewczyna, raz za razem używa tak różnorodnych, zabawnych, trafnych, bystrych i jednocześnie inteligentnych metafor i porównań. Ale z drugiej strony - czy to jest wada tej powieści? Raczej nie, autorka dała z siebie wszystko, żeby stworzyć interesującą historię, która będzie się podobała młodzieży i jestem pewna, że młodzi ludzie pokochali barwną osobowość Maddie i jej trafne spostrzeżenia :)
Kocham twórczość Martyny Pustelnik i już po raz drugi mam przyjemność recenzować jej książkę. Autorka ma cudowny styl pisania, dzięki któremu przez „Między kadrami” dosłownie się płynie.
To powieść, która nie wpada w schematy ani stereotypy. Jest wyjątkowa, a w tej swojej wyjątkowości po prostu bardzo dobra. Życie bohaterów nie jest idealne: są wzloty, są upadki, są momenty zwątpienia i te, które dają nadzieję.
Ogromnie pokochałam duet Maddie i Ellie, ich relację, wsparcie i szczerość.
Z pomocą przyjaciół Maddie musi zmierzyć się z tym, co przeraża ją najbardziej: odrzuceniem, porażką i… własnymi uczuciami. To poruszająca, momentami zabawna, ale przede wszystkim prawdziwa historia o dorastaniu, lojalności i odnajdywaniu swojego głosu.
Relacja Jamesa i Maddie skradła moje serce, idealnie się dopełniają. James wielokrotnie wychodzi ze swojej strefy komfortu dla Maddie. Robi dla niej rzeczy, na które sam być może nie byłby gotowy. A Maddie? Jest cudowną, wrażliwą i bardzo ludzką bohaterką taką, której nie da się nie kibicować.
Ogromnym plusem tej historii jest też vibe tworzenia filmu, atmosfera planu, pasja i magia powstawania czegoś od zera -kocham. I nawet pewna osoba nie była w stanie mi tego zepsuć… 🤫
„Między kadrami” to książka, która zostaje w sercu na dłużej. Prawdziwa, ciepła i potrzebna. Zdecydowanie polecam.
[współpraca recenzencka] 𝑅𝑒𝒸𝑒𝓃𝓏𝒿𝒶: Hejka, zapraszam was na recenzję „Między Kadrami” czyli najnowszej książki Martyny Pustelnik.
Gdy zobaczyłam post na profilu wydawnictwa ta książka od razu mnie zaciekawiła. Jej opis wydawał się bardzo fajny i ciekawy.
Książkę czytało mi się bardzo szybko i przyjemnie mimo, że rozdziały były długie, a za tym nie przepadam. Fabuła była bardzo ciekawa i oryginalna, przynajmniej według mnie, bo nie spotkałam się wcześniej z takim pomysłem.
Czytając tą historię mogłam poczuć się jakby było lato chociaż za oknem leży śnieg, a temperatura wynosi -15 stopni. Była bardzo lekka, ale pokazywała nam również problemy z którymi ludzie mierzą się na codzień w obecnych czasach.
Czytając o interakcjach Maddie i Jamesa miałam uśmiech na twarzy, byli bardzo słodcy i uroczy. Za to kiedy pojawiał się Tristan miałam ochotę rzucić książka przez okno, więc ta książka wywołała we mnie dużo różnych emocji.
Moim zdaniem książka jest warta przeczytania jeżeli chcecie przenieść się do letnich dni spędzonych w gronie przyjaciół i zapomnieć co się wokół was dzieje.
Dziękuję wydawnictwu za zaufanie i możliwość zrecenzowania książki💞
„Między kadrami” to książka do której miałam ogromne oczekiwania, przez moją miłość do poprzedniej książki autorki, czyli „Prawie jak w książkach”. Jak możecie zobaczyć po ocenie, książka bardzo mnie zawiodła.
Zacznijmy od stylu pisania Martyny. W PWJK bardzo mi się podobał, jednak tutaj mnie męczył i był zbyt…poetycki? Irytowały mnie ciągłe metafory i wymyślne słowa.
Sam w sobie zamysł na fabułę był WSPANIAŁY. Jednak ja wyobraziłam to sobie chyba nieco inaczej.
Byłam strasznie podekscytowana motywem kręcenia filmu. Tutaj niestety książka w głównej mierze opierała się na toksycznej przyjaźni między Maddie a Ellie i rozterkach z nią związanych.
Totalnie nie umiałam się wkręcić w tą książkę ani wczuć w klimat. To wszystko było dla mnie nijakie, nie było złe, po prostu wszystko co się tu działo nie wywoływało we mnie żadnych pozytywnych emocji, które zazwyczaj towarzyszą mi podczas czytania.
Jeśli chodzi o bohaterów, to do żadnego się nie przywiązałam i jedyne co, to polubiłam James’a i Maddie. Byli na prawdę w porządku, tworzyli słodki duet, ale nie na tyle, aby stali się moją ulubioną parą książkową.
Poboczni bohaterowie zdecydowanie byli nietypowi. Niby z czasem stworzyli grupę przyjaciół, ale ja nie czułam żadnej więzi między nimi, a wątek found family jest jednym z moich ulubionych.
Książka porusza też tematy akceptowania siebie i spełniania marzeń. Oba zostały bardzo dobrze przedstawione, dzięki czemu ta historia jest w stanie przekazać ważne wartości. Bardzo podobało mi się zaznaczenie tego, że warto być sobą, a nie kimś innym.
Podsumowując, „Między kadrami” to książka, którą z ogromnym bólem serca nie mogę polecić. Bardzo długo zastanawiałam się nad oceną tej książki, bo na pewno nie była ona bardzo zła, ale dobra też nie. Miała w sobie parę godnych uwagi rzeczy, jednak w moich oczach zostały one przyćmione przez te negatywne.
Naprawdę nie sądziłam że po ,,Prawie jak w książkach" dostanę coś lepszego, ale jednak to możliwe. W ,,Między kadrami" odkryłam swoją miłość i bezpieczną przystań🥹 Styl pisania Martyny jest przecudowny - przyjemny i spokojny, ale jednocześnie bardzo luźny dzięki czemu pochłonęłam tą książkę w mniej niż dwa dni💖 Jestem ogromnie pozytywnie zaskoczona wątkiem kręcenia filmu.To jak dopracowana jest fabuła i przez całą książkę pociągnięty temat reżyserowania filmu jest cudowny🎬 W ogóle cały klimat tej historii jest niepowtarzalny - mimo środka zimy, czytając tą książkę poczułam się jakby znowu były wakacje☀️ No i oczywiście relacja Maddie i Jamesa, która była totalnie przeurocza i mega komfortowa. Każda ich wspólna scena była po prostu cudowna🫂 Oprócz tego bardzo podobało mi się jak dobrze opisana była relacja Ellie i Maddie, która zaliczała swoje wzloty i upadki🧡 Bardzo bardzo mocno polecam wam tą pozycję, bo ja się totalnie zakochałam. Mam nadzieję że ta historia spodoba wam się równie mocno🎥🏖️🫂☀️
Madeline i Eleonora - dwie przyjaciółki które łączy jedno marzenie. Nakręcić film. Żeby to się udało potrzeba sprzętu, ekipy i scenariusza - którego one nie mają.
Książka idealna na jeden wieczór. Wciągnęła mnie od razu i bardzo bardzo dobrze się przy niej bawiłam. Przysięgam że cały czas coś się działo i nie było miejsca na nudę. W dodatku cała fabuła była tak dobrze zbudowana. Była ogromnie ciekawa. Ten cały proces tworzenia filmu i wizja że nie wszystko idzie jak z płatka. Choć nie wszystko się udało to powstała z ekipy filmowej, całkiem zgrana paczka przyjaciół, których tak brakowało głównej bohaterce.
Ta książka jest cząstką mnie przez co ta historia stała się dla mnie jedną z najważniejszych książek, którą będę ABSOLUTNIE KAŻDEMU polecać. „Między kadrami” to opowieść o ważnych dla mnie tematach jak np. przyjaźń, oraz nagrywanie filmu co jest moim marzeniem. Każda postać z tej książki ma w sobie coś co doskonale rozumiem, szczególnie Maddie i Ellie które tutaj mają zbliżone do mnie charaktery. Ich przyjaźń jest niesamowicie ważna i istotna i kocham je najbardziej na świecie, NO I JESZCZE MOJEGO KOCHEGO JAMESA który też zmierza się z ciężkim bólem przez swoich rodziców..
Na początku miałam wrażenie, że wszystko jest dość mocno uproszczone, np. dziewczyny praktycznie bezproblemowo znalazły takiego super aktora, jakim jest Tristan. Potem było już lepiej, ale mocno rzuciła mi się w oczy jedna rzecz. Czy oni mogli wysłać ten film na konkurs, skoro Tristan nie brał udziału w ostatnich nagraniach? Czy on nie miał żadnego problemu z tym, że grał przez większość filmu, a na koniec go zastąpili i nic z tego nie miał? Przecież wcześniej cały czas stawiał na swoim
No ale ogólnie było to urocze
This entire review has been hidden because of spoilers.
Nie wierzę że daje książce 5 GWIAZDEK. Ja jestem bardzo BARDZO wymagająca osoba ale ta KURW WYDUPCYŁA MNIE Z KAPCI szczególnie nawiązania do różnych bajek,książek,filmow itd... Boże kochaaaaam. Na początku myślałam że no nie bedzie ona fajna. I też JAK MNIE KUŹWA WKURWIAŁ TRISTAN. BOZE JAKIM ON BYŁ DEBILEM NIEDOSC ZE ZRANIŁ ELLIE TO JESZCZE CHCIAL JE ZE SOBA SKŁÓCIĆ no tylko debil by chciał tak zrobić. Ale ogólnie SLAY.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Pokochałam przekaz tej książki, mianowicie że trzeba być sobą nawet w najtrudniejszych chwilach życia i zawsze dążyć do spełnienia marzeń. Absolutnie uwielbiam nawiązania do filmów, książek, muzyki itp w książkach Martyny!! Wszyscy bohaterowie zostali tak świetnie wykreowani, a mimo tego jak bardzo się różnili, to mieli dużo wspólnego i to jest piękne. słodka, wakacyjna młodzieżowka z przekazem.
Żałuję że nie można dać więcej gwiazdek myślałam , że będę za stara na te książkę ale okazało się że to jest na leprze co czytałam w tym roku.I najszybciej przeczytana przeze mnie książka która ma 407str .Ostatnie 4 rozdziały zmiotyły mnie z naterzenia emocji raz płakałam drugi raz byłam wesoła. Naleprza scena to piknik jak dla mnie.🥹🧍🏼♀️🌾🎬📷🎂🎭
This entire review has been hidden because of spoilers.
Ocena: 5/5 Zazwyczaj młodzieżówki kojarzą się ze słodyczą i są bardzo przyjemne, ale niekoniecznie wnoszą coś do naszego życia. Ta była zupełnie inna. Wylałam na niej parę łez i muszę przyznać, że jest to lepsza z książek jakie przeczytałam i zdecydowanie jedna z najlepszych z tego wydawnictwa. Historia ta zostanie ze mną na długo i wiem, że jeszcze kiedyś do niej wrócę. Z ręką na sercu polecam!