Bezpieczne życie, kochającego narzeczonego, stabilny plan na przyszłość. A potem… jedno spojrzenie, jedno wyznanie, jedna zdrada – i wszystko runęło. Z dnia na dzień zostałam z niczym poza złamanym sercem i listą marzeń, które kiedyś spisałam, by nigdy do nich nie wrócić. Ale teraz… teraz ta lista stała się moją ostatnią deską ratunku.
Wyruszyłam w podróż, żeby odnaleźć siebie – i niespodziewanie znalazłam coś więcej. Namiętność, która odbiera oddech. Intymność, która rozbraja. Dotyk, który przypomina, że wciąż jestem kobietą zdolną kochać i pragnąć.
Problem w tym, że niektóre punkty z bucket list wymagają odwagi większej niż skok ze spadochronem.
Wymagają złamania zasad, które sama sobie wyznaczyłam. Wymagają... złamania własnego serca po raz drugi.
Będzie dziwnie, będzie groźnie i … erotycznie. Tak powinienem określić tą książkę, gdyż więcej chyba nie mógłbym tu dać epitetów. Najgorsze, że miałem oczekiwania i trochę się zawiodłem, bo potencjał był bardzo duży, lecz trochę wam opowiem co fajnie by było dodać i zmienić, a myślę, ze wtedy byłoby zaje***.
Z początku zaczynało się ciekawie… dziewczyna - owieczka bojąca się wszystkiego do czasu, strata chłopaka i rozpoczęcie zmagań z listą marzeń/życzeń - jak zwał l tak zwał, której towarzyszyła feministyczna i stanowcza koleżanka - wszystko wie, wszystko widziała i z każdym się przespała. Sorry, ale tak było, co w gruncie rzeczy było ciekawe. No polubiłem ją za jej charyzmę. Trochę drażniła mnie bohaterka, bo niby taka cicha myszka, ale z czasem przerodziła się w diablice. Później doszli kolejni bohaterowie, ale to już zostawię wam jak będziecie czytać.
Ciekawym zabiegiem właśnie było stworzenie, za dużo powiedziane, fabuły jako „bucket list” i cieszyłem się, bo zakładałem iż będą krok po kroku rozpisane przygody, romanse i kolejne ciekawe wątki przygód, a jedynie co dostaliśmy do kilka zdań opisu co i gdzie przeżyła wraz z kilkoma przemyśleniami. Pozostała, a w zasadzie 3/4 książki to już był czysty biurowy romans co średnio wypadł. Teraz możemy się kłócić o bzdurne teorie, ale początek był oryginalny, natomiast cała reszta no nie.
Na tym powinienem skończyć, ale chciałbym tylko początkującej jeszcze autorce doradzić … więcej wiary w siebie i odważniejszych tekstów jak z początku, bo nie ukrywam, że po początku chciałem tą książką rzucić o ścianę i dać 1/5, ale urzekła mnie historia, bo mimo romansu, były tam ciekawe wstawki dające takie woow!
Kończąc… trochę zabrakło polotu w historii i opisów właśnie z tych historii z listy marzeń, ale mimo wszystko jest nadzieja, że będzie coś dalej, bo widzę iż jest to pierwsza książka z cyklu także … poczytamy, zobaczymy.