Madea postanowiła walczyć o Kalliasa ze wszystkich sił. Mężczyzna stał się dla niej bardzo ważny, dlatego gdy wpadł w kłopoty, zdecydowała się udać do In Nomine Mortis - siedziby gangu motocyklowego. Tam stanęła twarzą w twarz z groźnym szefem i oznajmiła, że nie zamierza stracić tego, kogo kocha.
Kallias jednak nie chciał dopuścić, aby Madea weszła w szeregi gangu, więc zaoferował dziewczynie tylko przyjaźń. On również za wszelką cenę pragnął ją chronić przed wszelkimi niebezpieczeństwami.
Niestety jedna noc zmieniła wszystko. Tajemnicze porwania spowodowały, że zagadki zaczęły się mnożyć.
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej osiemnastego roku życia.
nie wiem co mam o tym myśleć, bo kurwa to było świetne (i pojebane), ale nie dostałam wszystkich odpowiedzi na nurtujące mnie pytania i to zakończenie było????????? I’M CONFUSED AS FUCK BUT DAMN…
„Nie było nieba. Ani piekła. Nie było zimna. Ani bólu. Ani strachu. Po prostu… nic.”
🌸 „Until we break” to kontynuacja losów Kallias’a i Madei. Jak pierwszy tom mi się podobał to drugi już niestety nie tak bardzo. Nie jest to najgorsza książka, ma swoje zalety, ale wady przewyższają. Styl pisania Agaty Moore osobiście lubię. Jestem z autorką od jej pierwszej książki i widać ogromny progres. Pisze lekko, zrozumiale i przyjemnie. Czujemy, że odnajduje się w tym, co robi. Fabuła jest przewidywalna i nużąca. Choć początkowo intryguje to niestety im dalej tym większa powtarzalność i znudzenie. Ciągłe dramaty mają ten sam schemat. Plusem jest to, że dostaliśmy odpowiedzi na pytania zadane w pierwszym tomie. Dodatkowo zakończenie… wow, tego akurat nie dało się przewidzieć i ten zwrot akcji był mocno zaskakujący. Madea jest postacią, którą polubiłam. Jej siła, odwaga i dobre serce jest imponujące. Szkoda tylko, że jest też naiwna i wierzy w dobro złych ludzi. Jej cięty język jest genialny i podobała mi się jej postawa, gdy nie pozwalała sobą pomiatać. Kallias to postać do której miałam tu mieszane uczucia. Ma dwie twarze i trochę źle to emanowało. Madea i Kallias mieli złe życie, a razem odnaleźli swoje dobro. Nie są słodką parą, wręcz przeciwnie. Ich losy są pełne wzlotów i upadków. Wzajemnie próbowali dobrze się traktować, ale mieli momenty, w których przesadzali. Zdecydowanie są toksyczną parą. Ich zakończenie jest zaskakujące, ale czy mogło być inne? „Until we break” nie jest idealną książką. Są tu dobre i złe chwile, ale spędziłam przyjemnie czas podczas czytania. Emocje były, ale nie za wielkie. Każdy odnajdzie w tej historii coś dla siebie. 🌸
mam już za sobą kilka książek Agaty i choć nie jestem największą fanką samego tylu pisania autorki, a i jej debiut też nie przypadł mi do gustu to przy premierze "Secrets and lies" dałam jej drugą szansę i tamtym razem się nie zawiodłam i choć zarówno pierwszy tom jak i drugi nie zostanie moim ulubieńcem to te książki naprawdę mi się podobały i obie miały coś w sobie, że po prostu chciałam je przeczytać, choć ja raczej rzadko czytam coś właśnie w takich tematach.
mimo, że nie do końca przypadł mi do gustu styl pisania autorki, to mimo to całość czytało mi się naprawdę dobrze i od samego początku nieźle się wkręciłam i w sumie przeczytałam większość ksiązki w dosłownie jeden wieczór. Agata zaserwowała nam naprawdę fajną fabułę, pełną kolejnych dramatów czy też zwrotów akcji, poznalismy odpowiedzi na wiele pytań, które zrodziły się u czytelników przy okazji czytania pierwszego tomu. na plus też zdecydowanie fakt, że historia pisana była z dwóch perspektyw.
Madea i Kallias to nie typowa słodka para, jedna z tych nad którymi się rozpływamy i myślimy, że sami chcielibyśmy przeżyć taką miłość jak oni. to jedna z tych tragicznych par, które mają naprawdę ciężko w życiu, bo pochodzą z tej złej strony świata i po prostu też nie mogą się z niej wyrwać. mimo tych wielu przeciwności na kartach powieści była między nimi miłość, a zakończenie powieści idealnie to pokazało. ja choć fanką takich zakończeń nie jestem to wiem, że takie dla historii tej dwójki było idealne i żadne inne nie było by tak dobre i było by też poprostu naciągane.