Miłość, tajemnica i wewnętrzna walka w świecie pełnym emocji - nie tylko sportowych.
Everly Wilson od dziecka kocha siatkówkę. Miłość od tego sportu zaszczepiła w niej mama, po tacie zaś odziedziczyła lekkie pióro i pasję do pisania. Zmyślnie łączy oba zamiłowania, prowadząc stronę i kanały w mediach społecznościowych miejscowej drużyny Utah Stingers. Nikt jednak nie wie, że ta uzdolniona, pozornie bardzo otwarta dziewczyna skrywa pewną tajemnicę...
Ojciec Everly jest dziennikarzem, który ma na pieńku z kapitanem Utah Stingers Ethanem Johnsem. Przystojny siatkarz konsekwentnie odmawia wywiadów prasie, przez co nie zjednuje sobie sympatii dziennikarskiej braci. Może dla Everly zrobi wyjątek? Choćby po to, by się zrehabilitować po ostatnim meczu, podczas którego przypadkowo trafił ją piłką w sam środek klatki piersiowej.
Romans sportowy z motywem enemies to lovers
Książka dla czytelników powyżej osiemnastego roku życia.
Totalny zawód, bo niestety książka jest bardzo krótka, przez co bohaterowie nie mają w ogóle charakterów, wydarzenia szybko się zaczynają i szybko kończą, bez głębi i jakiegoś dłuższego skupienia się na tym co się dzieje. Bardzo sztywne dialogi, sceny erotyczne tylko zabierający już krótki czas antenowy tej książki i bardzo przewidywalny tok akcji. Chciałam powiedzieć, że cieszę się na siatkówkę, jednak było jej na tyle mało, że nie uratowała reszty. Wielka szkoda.
Słaba. Pomysł ciekawy, dodatkowo w końcu jakaś inna dyscyplina sportu niż hokej, ale wykonanie nie w moim guście. Może jestem już za stara na takie książki, może ona jest totalnie dla młodzieży (choć było kilka scen spicy i to obrazowych). Za dużo opisów i rozważań bohaterów, to było mega męczące. Fabuła wypada blado, bohaterowie również. Everly ma kompleks małego biustu (co często się przewija), a Ethan jest tak wyidealizowany, że aż nierzeczywisty. No książę na białym koniu. Ich relacja praktycznie zaczęła się zaraz po kilku rozdziałach. Nie czułam ani chemii ani żadnych emocji. Totalnie pozycja nie dla mnie. Styl też mi nie podszedł, był lekki, ale zbyt infantylny. Do tego bardzo dużo długich opisów, no dla mnie nie do przejścia. Jeżeli nie potrzebujesz dynamiki, porywającej fabuły i emocjonalnej historii, a wolisz spokojną akcję, codzienne życie i szybką relację to książka może być dla Ciebie. Ja niestety się zawiodłam.
Ta książka, niestety, zajęła miejsce mojego pierwszego tegorocznego rozczarowania. Spędziłam z nią wprawdzie tylko jeden dzień, ale ilość frustracji, jaką we mnie wywołała… zostanie ze mną na nieco dłużej.
Zacznę od tego, że w tej pozycji nie występuje obiecany wątek „enemies to lovers”, ani żaden jego odłam / zalążek, czy… cokolwiek. Przyzwyczaiłam się, że często wrogowie w książkach nie mają nic wspólnego z definicją tego słowa, jednak w przypadku tej powieści, moja cierpliwość się wyczerpała. Bohaterowie się spotykają, nie zamieniają ze sobą zbyt wielu słów, po czym na następnym swoim spotkaniu zostają wciągnięci w pójście ze sobą na kawę… i tyle. Dosłownie. Później zaczynają się lepiej poznawać, zakochiwać w sobie etc. - żadnej wrogości.
To o czym piszę, nasuwa kolejny temat tej recenzji - opis - a raczej fakt, że ma się on nijak do opisywanej historii. Czytałam go wielokrotnie, myśląc, że wariuję, ale w książce nie dostałam żadnego obiecanego w nim wątku. Rzekoma niechęć ojca głównej bohaterki do głównego bohatera okej, pojawia się, ale może w dwóch niezobowiązujących rozmowach, po czym wszystko się rozwiązuje. Cała ogromna tajemnica, którą skrywa bohaterka… czytelnik dowiaduje się co to jest na 27 stronie. Nawet nie wiem, czy w takim wypadku można określić to mianem spojleru.
Z kolei obiecywana siatkówka??? Brak. Pojawiły się dwa mecze, które polegały na tym, że w pierwszym zdaniu się on zaczynał, a w kolejnym dostawaliśmy coś na wzórr „po wygranym meczu…”. Kilka faktycznych opisów sytuacji siatkarzy w USA można uznać za przydatne, niestety to tyle.
Każde wydarzenie fabularne, zostało opisane w tak krótki, nic nie wnoszący sposób, że nie miałam szansy w ogóle zaangażować się w to, co dzieje się na kartkach papieru. Niestety odniosłam wrażenie, że książka jest o niczym, oprócz szybko rozwijającej się relacji bohaterów.
Jeśli wspomniałam już o bohaterach, nie uważam żeby mieli oni jakikolwiek charakter. Jedyną cechą osobowości Ethana było to, jak świetnym „książkowym mężem” on jest. Wyidealizowany w tak przerysowany sposób, że aż nudny. Z kolei Everly… dziewczyna z rzekomą tajemnicą i kompleksami oraz byłym chłopakiem, który namieszał jej w głowie. Nic więcej nie umiem o niej powiedzieć.
Pojawiające się sceny zbliżenia… w pewnym momencie zaczęłam je pomijać. Nie czułam żadnej chemii pomiędzy bohaterami.
Również, jak na mój gust, pojawiało się nieco za dużo, niepotrzebnych i nie podkreślających w żaden sposób emocji postaci, przekleństw. Wydawałoby się, że to szczegół, jednak poprzez rosnącą we mnie ogólną frustrację podczas czytania, zaczęłam zwracać uwagę na wszystko.
Jedyny wątek powieści jaki wzbudził we mnie zainteresowanie, to polskie korzenie głównej bohaterki. Niestety sprowadzone do pierogów i polskich wulgaryzmów, jednak naprawdę fajnie, że pojawił się taki temat. Szkoda, że mimo wszystko akcja książki rozgrywa się w USA. Wielokrotnie zostało podkreślone, jak wysoki poziom reprezentują polscy siatkarze. Pojawił się pewnego rodzaju patriotyzm, czy duma z polskich sportowców… ale finalnie, tylko w formie wzmianki.
Jak mogliście zauważyć, nie polecam tej pozycji. Sama nie sięgnę po kolejne książki spod pióra autorki. Czuję się nieco oszukana, dlatego zwracam się z prośbą do wydawcy, żeby zwracali większą uwagę na opisy wydawanych przez siebie książek. To naprawdę nie jest sprawiedliwe wobec czytelników.
𝐖𝐲𝐝𝐚𝐰𝐧𝐢𝐜𝐭𝐰𝐨: Editio red 𝐀𝐮𝐭𝐨𝐫: S. Phausset 𝐊𝐚𝐭𝐞𝐠𝐨𝐫𝐢𝐚 𝐰𝐢𝐞𝐤𝐨𝐰𝐚: 18+ 𝐎𝐜𝐞𝐧𝐚: ★,5
• 𝐰𝐬𝐩𝐨𝐥𝐩𝐫𝐚𝐜𝐚 𝐫𝐞𝐤𝐥𝐚𝐦𝐨𝐰𝐚 @editio.red •
Niestety ta pozycja okazała się jednym wielkim rozczarowaniem... Plusem jest to, że naprawdę szybko się czytało książkę. Lektura nie jest długa, a styl pisania autorki jest prosty. No i na tym kończą się pozytywy.
Bardzo liczyłam na to, że to będzie dobra pozycja, bo kocham siatkówkę i brakuje mi bardzo jej wątku w książkach. Niestety tutaj zabrakło tego sportu!! Czasem pojawiały się rozmowy o nich typu "po meczu...", może ich dwa opisy i to tyle.
Do bohaterów kompletnie się nie przywiązałam. Byli dla mnie bez charakteru, wręcz irytujący i nudni. Chciałam ich polubić, dawałam im szansę, myśląc, że później będzie lepiej, ale tak się nie stało. Przez cały czas miałam wrażenie, że czytam o nastolatkach, gdzie postacie już od dawna byli dorosłymi ludźmi. Jak na swój wiek zachowywali się okroonie dziecinnie.
Sceny zbliżeń jak dla mnie naprawdę źle napisane. Relacja bohaterów bez jakiejkolwiek chemii, a samo przejście z etapu "nienawiści" - której swoją drogą w ogóle nie odczułam - do głębszych uczuć wydarzyło się zbyt szybko, wręcz nienaturalnie i sztucznie.
Fabuła mnie nie zaciekawiła. Wszystko działo się zbyt szybko, a jednocześnie momentami miałam wrażenie, że dużo rzeczy było tu niepotrzebnych. Każdy wątek był podany nam na tacy, że aż mnie to frustrowało. Czytałam wiele książek, które miały po dwieście ileś stron i wiem, że da się napisać to tak, aby czytelnik nie czuł, że wszystko dzieje się zbyt szybko. Niestety tutaj autorce się to nie udało i odczułam jakby żaden wątek nie wnosił niczego do tej pozycji. Mam wrażenie, że wszystko zostało potraktowane pobłażliwie, napisane jak najkrócej, przez co nie dało się wczuć w historię i chociaż trochę się nią zainteresować.
Z każdą kolejną stroną moja frustracja i zawód tylko rosły. Wręcz poczułam się lekko oszukana, bo nie znalazłam tutaj nic, co zostało obiecane w opisie. Z przykrością nie mogę polecić wam tej pozycji.
Jestem osobą, która zazwyczaj nie daje DNF-ów, tym bardziej we współpracach, ale niestety tutaj moje czytelnicze wyzwanie z tą książką zakończyło się przed połową, ale za jakiś czas dam tej książce jeszcze jedną próbę za jakiś czas. Możliwe, że jest to spowodowane zbyt dużymi oczekiwaniami, bo byłam przygotowana na naprawdę super książkę, tym bardziej że bardzo ucieszył mnie motyw siatkarski dawno nie czytałam książki z takim motywem. Motyw enemies to lovers w moim odczuciu praktycznie tu nie istnieje więcej tej dynamiki dostrzegłam w relacji bohaterów drugoplanowych niż w głównym wątku. Styl autorki jest lekki, ale mało wciągający. Niestety, mimo kilku momentów, które miały potencjał, nie czułam większej potrzeby, żeby wracać do tej historii. Bohaterowie nie wzbudzili we mnie silniejszych emocji, a ich relacja rozwijała się w sposób, który nie potrafił mnie zaangażować. Brakowało mi napięcia, chemii i momentów, które sprawiłyby, że naprawdę chciałabym poznać dalszy ciąg tej historii. Na ten moment odkładam ją na bok, ale jeśli do niej wrócę, na pewno dam wam update.
Powieść „Volleyball Heart” to jedna z tych historii, które chwytają za serce już od pierwszej strony, nie pozwalając o sobie zapomnieć nawet długo po zamknięciu. Autorka zabrała nas w świat sportowych emocji, gdzie pot i wysiłek na boisku mieszają się z kruchymi porywami duszy. Jako wielbicielka romansów sportowych, z zapartym tchem śledziłam losy Everly i Ethana, czując, że ta książka to coś znacznie więcej niż tylko lekka opowieść o siatkówce. Fabuła koncentruje się wokół losów Everly Wilson, młodej kobiety, która całe swoje życie związała z pasją do sportu i pisania, zarządzając wizerunkiem drużyny Utah Stingers. Jej codzienność zmienia się nieodwracalnie, gdy podczas jednego z meczów zostaje przypadkowo uderzona piłką przez kapitana drużyny, Ethana Johnsa. To niefortunne zdarzenie staje się katalizatorem dla skomplikowanej relacji pełnej napięć, niedomówień i rodzinnych tajemnic, które wiszą nad bohaterami niczym burzowe chmury. Everly to postać, z którą niezwykle łatwo się utożsamić. Jest ambitna, oddana swojej pracy, a jednocześnie skrywa w sobie bolesną tajemnicę, która definiuje jej wybory. Z kolei Ethan to bohater, który początkowo może irytować swoją gburowatością i niechęcią do mediów, jednak z czasem odkrywamy jego głębię, motywacje i walkę z presją, jaką nakłada na niego rola kapitana. Ich konflikt nie jest sztuczny; wynika z przeszłości i zawodowych uwikłań, co czyni ich relację niezwykle wiarygodną. W swojej książce autorka porusza ważne tematy, takie jak lojalność wobec rodziny kontra prawo do własnego szczęścia, radzenie sobie z traumą oraz trudna sztuka wybaczania. Styl autorki jest niesamowicie plastyczny i emocjonalny, czytając, niemal czułam zapach hali sportowej i słyszałam huk piłki o parkiet, a jednocześnie potrafiłam zatopić się w refleksyjnych, niemal poetyckich opisach uczuć Everly. Język jest lekki, a narracja dynamiczna, co sprawia, że przez historię wręcz się płynie, przeżywając każdy wzlot i upadek bohaterów razem z nimi.
Największą mocną stroną "Volleyball Heart" jest bez wątpienia sposób, w jaki autorka buduje napięcie. Każde spotkanie Everly i Ethana aż iskrzy od emocji, a ich wzajemne przyciąganie jest namacalne.
Poczułam się zainspirowana siłą Everly i oczarowana przemianą Ethana. Z tej historii zapamiętam przede wszystkim to, że miłość często przychodzi w najmniej odpowiednim momencie i potrafi zburzyć mury, które budowaliśmy latami. To bardzo dobry romans sportowy, który urzeka emocjonalną głębią, mistrzowsko poprowadzonym wątkiem "enemies to lovers" i sprawia, że serce czytelnika bije w rytm siatkarskich emocji.
„Volleyball Heart” to historia, która od pierwszych stron wciągnęła mnie w swój świat i nie chciała wypuścić aż do samego końca. Już na początku poczułam, że to nie będzie zwykły romans sportowy, ale opowieść pełna emocji, wrażliwości i bohaterów, których losy naprawdę zaczynają być dla czytelnika ważne.
Poznajemy Everly Wilson, dziewczynę, która od lat żyje siatkówką. Prowadzi media drużyny Utah Stingers i wkłada w swoją pracę całe serce. Jednocześnie nosi w sobie wiele niepewności i tajemnic, które przez długi czas stara się ukrywać przed światem. Jej uporządkowane życie zmienia się w chwili, gdy podczas jednego z meczów zostaje przypadkowo uderzona piłką przez kapitana drużyny, Ethana Johnsa. To wydarzenie staje się początkiem relacji pełnej napięcia, niedomówień i emocji, które z każdą kolejną stroną tylko przybierają na sile.
Everly bardzo szybko stała się bohaterką, z którą łatwo było mi się utożsamić. Jest wrażliwa, momentami niepewna, ale jednocześnie ambitna i niezwykle oddana temu, co robi. Z kolei Ethan na początku wydaje się chłodny i zdystansowany. Jego opryskliwość może irytować, ale im lepiej go poznawałam, tym bardziej rozumiałam, skąd bierze się jego zachowanie. Pod tą twardą powłoką kryje się ktoś, kto zmaga się z ogromną presją i własnymi demonami.
Bardzo podobało mi się to, jak autorka poprowadziła relację między bohaterami, historia rozwija się stopniowo. Z każdą kolejną sceną widać, jak powoli zaczynają sobie ufać, jak uczą się siebie nawzajem i jak z niechęci rodzi się coś znacznie głębszego.
Ogromnym plusem tej książki jest również tło sportowe. Emocje związane z meczami, atmosferą hali i drużyną zostały opisane w taki sposób, że niemal czułam się, jakbym sama siedziała na trybunach i przeżywała każdy punkt razem z bohaterami. Jednocześnie historia nie skupia się wyłącznie na sporcie. Pojawiają się tu także trudniejsze tematy, takie jak presja rodziny, walka z własnymi lękami czy próba pogodzenia oczekiwań innych z własnymi marzeniami.
Styl autorki jest lekki i bardzo przyjemny w odbiorze. Strony dosłownie uciekają jedna po drugiej, w tej historii jest dużo emocji, ciepła i momentów, które naprawdę potrafią poruszyć.
„Volleyball Heart” to dla mnie opowieść o miłości, która pojawia się wtedy, gdy najmniej się jej spodziewamy. O tym, że czasem warto zaryzykować i otworzyć serce, nawet jeśli wcześniej zostało zranione. To książka, która pokazuje, że za każdym człowiekiem kryje się historia, której na pierwszy rzut oka nie widać.
Recenzja: „Volleyball Hearts” to książka, która opowiada historię Everly - kobiety będącej wielką fanką siatkówki oraz Ethanem który gra w Utah Stingers. W ich historii poukładałam dość duże nadzieję, ponieważ spodobał mi się opis, a dodatkowo uwielbiam motyw enemies to lovers oraz romanse sportowe, czyli to, co znajduje się w tej książce.
Niestety już od samego początku książkę czytało mi się bardzo opornie, im dalej brnęłam w historię, tym mniejsze nadzieję miałam, że spodoba mi się ona. Akcja dla mnie zadziała się zbyt szybko, ponieważ po 15 stronach główny bohater nie mógł przestać myśleć o głównej bohaterce, jeszcze gdyby to było ich pierwsze spotkanie to mógłby być nią zaintrygowany, ale oni wcześniej się znali i on jej praktycznie nie zauważał, a kilkanaście stron później zachowywał się, jakby był w niej zakochany. Cała ich reakcja, zwłaszcza na początku była dla mnie bardzo sztuczna i w ogóle nie było w niej czuć emocji.
Dodatkowo przez większość książki czułam się, jakbym czytała o nastolatkach, maksymalnie dwudziestolatkach, a okazuje się, że bohaterowie mają w granicach trzydziestu lat. Przez większość czasu zachowywali się dziecinnie, i to też trochę popsuło mi odbiór tej książki, ponieważ liczyłam na fajny romans z relacją osób dorosłych, a oni po prostu się tak nie zachowywali.
Zakończenie było bardzo przewidywalne, ale akurat mi się spodobało. Książka ogólnie jest bardzo krótka, jednak przez to jak szybko zaczyna rozwijać się relacja pomiędzy głównymi bohaterami, to chwilami miałam wrażenie, że były takie fragmenty o niczym, które nic nie wnosiły do książki, a tylko przynudzały.
W książce pojawia się też motyw found family, który pomimo tego, że może nie jest napisany najlepiej to trochę uratował tą historie. Ja tak bardzo lubię ten motyw, że od razu lepiej mi się ją czytało.
Mimo to, że mi książka się nie spodobała, to jeśli wy jesteście jej ciekawi to myślę, że warto po nią sięgnąć i samemu przekonać się, czy jest to książka dla was. Pamiętajcie, że jeśli wam się nie spodoba to nie musicie się z nią męczyć i spędzać się w żartuje czytelniczy, czytajcie to, co wam się podoba.
To historia, na którą czekałam z dużą ekscytacją, bo jeśli jest coś, co potrafi mnie natychmiast przekonać do sięgnięcia po książkę, to właśnie siatkówka. To sport, który uwielbiam i który zawsze budzi we mnie emocje, więc wizja romansu osadzonego w takim świecie wydawała się wręcz idealna. Rzeczywistość okazała się jednak trochę bardziej stonowana, ponieważ sport faktycznie jest obecny, ale raczej jako delikatne tło niż serce opowieści. Sama książka jest lekką i przyjemną lekturą, którą czyta się szybko i bez wysiłku, choć niestety zabrakło mi elementu, który naprawdę wciągnąłby mnie emocjonalnie. Dodatkowo trudno było mi uwierzyć w wiek bohaterów, ponieważ momentami ich zachowania i sposób prowadzenia relacji bardziej przypominały historię młodszych postaci niż osób po trzydziestce.
Fabuła koncentruje się wokół Everly Wilson, dziewczyny od lat zakochanej w siatkówce, która łączy swoją sportową pasję z talentem do pisania, prowadząc media społecznościowe lokalnej drużyny Utah Stingers. Z zewnątrz wydaje się otwarta i poukładana, jednak w rzeczywistości skrywa tajemnicę oraz sporo wewnętrznych niepewności. Na jej drodze staje Ethan Johns, kapitan drużyny siatkarskiej, sportowiec o reputacji chłodnego i zdystansowanego wobec mediów, który niechętnie udziela wywiadów. Ich pierwsze spotkanie nie należy do najbardziej romantycznych, bo kończy się dość boleśnie dla dziewczyny. W teorii mamy tu motyw enemies to lovers, w praktyce jednak jest to raczej subtelne przekomarzanie.
Sam pomysł na książkę jest świetny, bo połączenie świata sportu, mediów społecznościowych i prywatnych tajemnic bohaterów ma ogromny potencjał. Wypadło to wszystko jednak trochę średnio. Nie zmienia to faktu, że książkę czyta się naprawdę sprawnie. Styl jest prosty, lekki i przystępny, a humor pojawiający się między bohaterami i postaciami drugoplanowymi dodaje całości przyjemnej energii. To jedna z tych historii, które można pochłonąć w jeden wieczór, traktując ją raczej jako niezobowiązującą rozrywkę niż emocjonalny rollercoaster. [współpraca reklamowa]
“I błagam, Boże, spraw żebym żył o jedną sekundę dłużej niż ona, żebym mógł dbać o nią do samego końca.Później świat przestanie mieć sens.”
[Współpraca reklamowa @editio.red ]
🏐 Lubicie romanse sportowe? Ja uwielbiam, ale na siatkówkę jako motyw przewodni trafiłam chyba pierwszy raz 😯.
🏐Everly uwielbia siatkówkę, do tego stopnia, że prowadzi stronę i media społecznościowe miejscowej drużyny. Nikt jednak nie wie, że kobieta spełnia się również jako pisarka romansów. 🏐Ethant jest kapitanem drużyny siatkarskiej, jednak ta dyscyplina nie jest tak popularna w Stanach, więc pracuje również w rodzinnej firmie. Ciężko mu otworzyć się na nową relację, jednak Everly zwraca jego uwagę coraz częściej. 🏐Mam mieszane uczucia! 😂 Z jednej strony bardzo przyjemnie czytało się perypetie tej dwójki i ich przyjaciół. Dyscyplina, o której mało jest książek, polski motyw (Everly ma polskie korzenie!) - to wszystko układało się w przyjemną całość. Z drugiej strony czytając, miałam wrażenie jakby dziewczyna była krótko po studiach. Jej problemy były momentami tak…dziecinne? Nie do końca jestem w stanie to opisać, ale nie potrafiłam się z nią utożsamić - a cieszyłam się, że w końcu jest jakaś bohaterka 30+! “Dramka” była dość oczywista, a relacja między głównymi bohaterami rozwijała się - mam wrażenie - błyskawicznie. Jednocześnie uważam, że reklamowanie tego jako “enemies to lovers” to przesada. Bohaterowie od początku byli sobą zainteresowani, a to “enemies”, to raczej brak - lub zbyt późna - szczera rozmowa i mocny overthinking Everly. 🏐 Uwielbiam relację w grupce Ethana - ich przekomarzanki, docinki, wspólny rodzinkowy czat, to jak przyjęli Everly i Laurę 💛. Do tego drobiazgi, na które zwracał uwagę Ethan, to jak troszczył się o swoją wybrankę… 🏐To jest książka z tych na jeden wieczór - krótka, przyjemna, przy której można się pośmiać, ale też poznać uroczą grupę przyjaciół. Jest też trochę 🔥😈.
Nie miałam dużych oczekiwań, a jednak nawet minimalne nie zostały zaspokojone. Ksiazka wydawała mi sie byc obarczona duzym potencjałem, bo jak tylko zobaczyłam siatkówkę w tle stwierdziłam, ze to cos nowego i bardzo chce to przeczytac!
Niestety nie wytrwałam do konca, a wszystkie moje book besties świadkiem ze ja nie umiem w dnfy. Po prostu ta ksiazka jest o niczym..
Mam wrażenie ze autorka chciala wszystko zmiescic w tych 250 stronach, i niestety zabrakło miejsca na zbudowanie bohaterów i ich emocji, chemii.
Glowna bohaterka jest dziewczyną zajmująca się social mediami drużyny siatkarskiej. Pewnego razu podczas finału dostaje piłka od zawodnika swojej drużyny i od tego sie wszystko zaczyna. Potencjał dobry, niestety wykonanie słabe. Wszyscy dookoła kaza mu zaprosić ja na kawę w ramach przeprosin, a on nie wiedząc czemu, nie chce. Mimo wszystko koledzy go na sile umawiają i... kawa to zlepek 3 zdan, gdzie on juz nie wiadomo co sobie myśli, a ona sie go boi, brawo.
Przez następne 80 stron dostajemy słaby motyw grumpy&sunshine (bo on jest gburem tylko z ksywki), misscomunication, szantaż? Slub przyjaciela, cos co chyba miało byc familly found? Aaa no i konflikt z ojcem. Do tego ona wiecznie mdleje a on ratuje ja z opalów. W koncu SKRZAT (tak, super ksywka nie wiadomo skad) jedzie do siatkarza (ofc opalony brunet z tatuazami) wyjaśnić wszystko iiiii... dostaje okres, znowu prawie umiera, wiec po wymianie trzech nic nie znaczacych zdan wraca do domu.
Szkoda, że tak malo czasu zostalo poświęcone na budowanie tej relacji, bo fabularnie miało to potencjał. Dostajemy mnóstwo bezsensownych opisów tego jakie chipsy jej kupił a nie znamy ich kompletnie. On z wieczna erekcja na jej widok nie jest seksi, tylko brzmi troche jak zbok, bo - znowu, brak glebi w tym wszystkim. Jedno lozko? Nie pasuje jej to, ale nie odzywa sie słowem... No cóż, niestety nie polecę tej ksiazki nikomu, bo szkoda czasu..
Jestem ogromną fanką romansów sportowych. Najczęściej sięgam po hokej, więc gdy zobaczyłam historię z siatkówką w tle, od razu poczułam ekscytację.
Everly pracuje jako blogerka relacjonująca mecze siatkówki. Z zewnątrz poukładana, w środku pełna wątpliwości. Skrywa sekret, o którym nikt nie wie, a jej codzienność wypełniają kompleksy i nieustanne podważanie własnej wartości.
Z jednej strony to buduje jej autentyczność, z drugiej momentami bywa męczące, bo tych rozterek jest naprawdę dużo.
Ethan to kapitan drużyny. W oczach innych gbur, zamknięty w sobie, stroniący od relacji. I przyznaję, uwielbiam motyw przemiany chłodnego sportowca w miękkiego misia. Tutaj jednak miałam wrażenie, że ta zmiana przyszła zbyt łatwo i zbyt idealnie.
Obiecywany motyw enemies to lovers okazał się raczej delikatnym przekomarzaniem. Zabrakło mi ostrzejszych starć i mocniejszych dialogów. Pojawia się za to motyw jednego łóżka, który oczywiście podkręca relację i wprowadza więcej bliskości.
Największym atutem książki jest pomysł.
Siatkówka jako tło romansu, anonimowa twórczość, relacja z ojcem, temat braku wsparcia i konsekwencji medialnych plotek. To wszystko ma ogromny potencjał.
Problem w tym, że sport pozostaje raczej dekoracją niż sercem historii. Mecze są, ale nie czułam tej adrenaliny, którą daje prawdziwa rywalizacja.
Plusem jest humor i paczka bohaterów drugoplanowych. Ich relacje są lekkie i naturalne, dzięki czemu książkę czyta się szybko. Styl jest prosty i przystępny, idealny na jeden lub dwa wieczory.
To przyjemny romans z siatkówką w tle i miękkim sercem kapitana. Dla mnie zabrakło jednak pazura i mocniejszych emocji spod siatki.
Nie wiem czy autorka planuje opowiedzieć losy Noah i Laury, ale bardzo chętnie bym poznała ich historię 💛
🏐 O czym Everly ma dwie pasje: siatkówkę i pisanie. Łączy je prowadząc media społecznościowe drużyny Utah Stingers. Z zewnątrz wydaje się poukładana i kontaktowa, w środku jednak zmaga się z kompleksami i niskim poczuciem własnej wartości. Ethan, lider zespołu, to typ zamkniętego w sobie sportowca, który unika mediów. Ich pierwsze starcie jest dosłowne – piłka trafia Everly w klatkę piersiową, a później zaczyna się gra znacznie bardziej osobista.
✨️ Moja opinia Ogólnie rzecz biorąc, widać, że jest to debiut. Konstrukcyjnie nie wszystko jeszcze działa perfekcyjnie, momentami pojawiają się uproszczenia czy zbyt bezpieczne rozwiązania fabularne. Jednak ja mam ogromną słabość do debiutów. Zawsze jestem ich ciekawa, chętnie je czytam i próbuję znaleźć w nich ten potencjał, który wcześniej dostrzegł wydawca. W tym wypadku również go widzę, a tkwi on w lekkim piórze autorki, ciekawych postaciach i przyjemnie wplecionym w fabułę humorze.
Z drobnych minusów: obiecywane enemies to lovers okazuje się raczej lekkim spięciem niż prawdziwą wojną charakterów. Zabrakło mi ostrzejszych dialogów i większego iskrzenia, które nadałoby tej relacji bardziej wyrazisty rytm.
Na plus zdecydowanie działa warstwa tematyczna. Pojawia się wątek medialnych plotek i fake newsów, a także presji wizerunku, samoakceptacji i walki z własnymi kompleksami. No i tu znajdzie się kolejny minus: sama siatkówka – choć obecna – pozostaje raczej dekoracją niż osią fabuły, a szkoda, bo to element, który w romansach sportowych ma spore znaczenie. Za to bardzo dobrze wypadają sami bohaterowie.
📚 Dla kogo To dobra propozycja dla fanów lekkich, współczesnych historii z nutą humoru i odrobiną pikanterii, które szybko się czyta. Dla wielbicieli romansów sportowych z delikatnym motywem enemies to lovers.
Na wstępie chciałabym podziękować Autorce oraz Wydawnictwu za zaufanie i możliwość objęcia patronatem medialnym książki "Volleyball heart". To debiutancka powieść autorki. Jest to romans sportowy, w którym znajdziemy motyw enemies to lovers, slow burn oraz on zakochuje się pierwszy. Stylistyka i język jakim posługuje się pisarka jest bardzo lekki, prosty i przyjemny co sprawia, że książkę czyta się w zawrotnym tempie. Mi zapoznanie się z losami Everly i Ethana zajęło tak naprawdę jeden wieczór i z dużym zainteresowaniem oraz zaangażowaniem śledziłam to co działo się w ich życiu oraz ich rozwijającą się relację. Fabuła została w interesujący sposób nakreślona i dobrze poprowadzona. Natomiast bohaterowie, zarówno pierwszo jak i drugoplanowi, zostali w ciekawy oraz barwny sposób wykreowani. To postaci, które mają swoje tajemnice, a także wady i zalety, borykają się z różnymi mniejszymi bądź większymi problemami, zdarza się im popełniać błędy czy postępować pod wpływem chwili, dlatego tak łatwo się z nimi utożsamić w niektórych przypadkach podzielając podobne troski i dylematy moralne. Historia została przedstawiona z perspektywy obojga bohaterów co pozwoliło mi lepiej ich poznać, dowiedzieć się co czują, myślą, z czym się zmagają każdego dnia, stopniowo mogłam także dowiedzieć się jakie wydarzenia wpłynęły na ich obecne życie, co ich ukształtowało, a tym samym mogłam lepiej zrozumieć ich postępowanie oraz decyzję. Everly w zasadzie od samego początku zaskarbiła sobie moją sympatię, podziwiałam ją za pasję jaką jest siatkówka, bolało mnie to, że kobieta miała tak niską samoocenę i kompleksy, jednak poznając jej historię zrozumiałam co było tego przyczyną i zapragnęłam żeby Everly zobaczyła się oczami osób, które ją cenią i kochają.
Everly Wilson od dziecka kocha siatkówkę. Miłość od tego sportu zaszczepiła w niej mama, po tacie zaś odziedziczyła lekkie pióro i pasję do pisania. Zmyślnie łączy oba zamiłowania, prowadząc stronę i kanały w mediach społecznościowych miejscowej drużyny Utah Stingers. Nikt jednak nie wie, że ta uzdolniona, pozornie bardzo otwarta dziewczyna skrywa pewną tajemnicę... Ojciec Everly jest dziennikarzem, który ma na pieńku z kapitanem Utah Stingers Ethanem Johnsem. Przystojny siatkarz konsekwentnie odmawia wywiadów prasie, przez co nie zjednuje sobie sympatii dziennikarskiej braci. Może dla Everly zrobi wyjątek? Choćby po to, by się zrehabilitować po ostatnim meczu, podczas którego przypadkowo trafił ją piłką w sam środek klatki piersiowej. Romans sportowy z motywem enemies to lovers
Mimo, że książka jest krótka (250 stron) - męczyłam ją prawie tydzień. Bardzo ciężko mi się czytało, a byłam do niej pozytywnie nastawiona.
Zachęcił mnie do czytania wątek siatkówki, który jest raczej rzadko spotykany - mp zdaniem było go za mało.
Enemies to lover - moim zdaniem nie ma tutaj tego motywu. Może delikatnie na po zysku za sobą nie przepadali, ale jakoś na 20/30 stronie poszli razem na kawę.
Bohaterowie (wszyscy) mimo że byli już około trzydziestki, zachowywali się jak licealiści, co też mnie trochę irytowało.
Podsumowując, książka miała potencjał, ale nie został on wykorzystany. Brakuje tutaj drugich 250 stron i myślę, że byłaby to naprawdę ciekawa historia.
Everly to dziewczyna, która nie ma łatwo, boryka się z róznymi chorobami, niechęcią ojca, który nie toleruje jej drogi zawodowej oraz skrywa tajemnicę, o której nikt nie wie. Prowadzi też vloga o lokalnej męskiej drużynie siatkarskiej. Kiedy jeden z zawodników nazywa ją stokrotką, ta jest przekonana, że zna jej tajemnicę. Zgadza się na spotkanie, ponieważ boi się konsekwencji odmowy. Nie wie, że Ethan również skrywa sekret. Jak potoczy się historia tych młodych ludzi? Czy odkrycie tajemnic obojga zniszczy to, co łączy siatkarza i młodą dziennikarkę?
To świetna historia, w nurcie slowburn oraz hate to love, która porusza kilka ważnych tematów, takich jak #overthink czy #anemia . Ale przede wszystkim to książka o tym, że dzieci nie mogą żyć dla rodziców, spełniać ich marzeń. I w końcu to cudowna historia o miłosci i o walce o nią. Jednym słowem- rewelacyjna. #egzemplarz recenzencki #slowburn #hatetolove #hot
Przenosimy się do tematu przystojnych sportowców, a konkretniej siatkarzy. Nasza bohaterka, Everly od dziecka uwielbia ten sport. Teraz prowadzi social media lokalnej drużyny, w której gra przystojny Ethan (którego czasem przyjaciele muszą pchnąć, aby dokonał niektórych decyzji). Cała historia bardzo ładnie przenika się z charakterami bohaterów oraz skrywanymi tajemnicami. Jest to romans, po którym nie spodziewałam się wiele, ale koniec końców zostałam mile zaskoczona. Widać, że autorka ma jeszcze trochę do przepracowania - styl, sposób kształtowania dialogów; ale wszystko da się ogarnąć w swoim czasie. Ja bawiłam się naprawdę nieźle i jestem bardzo ciekawa czym autorka jeszcze nas zaskoczy oraz tego, jaki kierunek ostatecznie przybierze jej twórczość