Jakie były początki ekstremistycznej Alternatywy dla Niemiec? Partii, której władze uważają, że Polska jest dla Niemiec zagrożeniem.
AfD nie narodziła się w biednej dzielnicy ani na robotniczym podwórku. Narodziła się w cieple niemieckiego dobrobytu. Profesorowie i ekonomiści z klasy średniej, żyjący w domach z równo przystrzyżonymi trawnikami, spotkali się pewnego dnia w salce parafialnej przy kościele ewangelickim w Oberursel w Hesji. Nie przyszli z transparentami, lecz byli pełni determinacji i oburzenia. Pijąc kawę, uznali, że Angela Merkel zdradziła ich kraj – a wspólna waluta Unii służy transferowi pieniędzy od pracowitych Niemców na rozrzutne Południe. Nie ma alternatywy – powtarzała kanclerz. Alternatywa istnieje zawsze – odpowiedzieli. I założyli partię.
W 2025 roku partia ta zdobyła ponad 20% głosów w wyborach do Bundestagu. Dziś należą do niej nie tylko profesorowie czy przedsiębiorcy, lecz także neonaziści głoszący ideologię „czystej rasy” i wściekli obywatele, którzy przestali wierzyć państwu i sami chcą rozwiązać problem imigracji. Dla nich AfD nie jest wyborem ideologicznym – jest ostatnią deską ratunku.
Dlaczego AfD zdobywa poparcie? Jakie marzenia mają jej wyborcy? Co ich frustruje? Kim jest Alice Wiedel, wspóliderka tej prawicowej partii, lesbijka mieszkająca w Szwajcarii z imigrantką ze Sri Lanki, i dlaczego popiera ją Elon Musk? Kim jest działacz AfD Björn Höcke, który otwarcie głosi hitlerowskie hasła?
Łukasz Grajewski, dziennikarz mieszkający w Niemczech, od początku śledzi rozwój AfD: rozmawiał z jej politykami, działaczami i wyborcami, a także z ich przeciwnikami. Z jego reportażu wyłania się obraz kraju, w którym demokratyczny system zbudowany po II wojnie światowej chyli się ku upadkowi.
Nie trzeba być znawcą polityki - polskiej i zagranicznej, by zauważyć, że nastroje się radykalizują. Ja zawsze miałam lewicowe poglądy, uważam, że potrzebującym należy pomagać - bez dyskusji. Otwieranie granic dla uciekających przed wojną jest dla mnie oczywiste, bo też zawsze budzi moje pytanie: a co, gdybyśmy i my potrzebowali pomocy? Zjawisko multi-kulti kojarzy mi się z zyskiem, a nie ze stratą. Dlaczego więc to wszystko nie do końca się sprawdza?
Czytałam książkę Łukasza Grajewskiego z wielkim zainteresowaniem i rosnącym niepokojem. Autor rozważnie i obiektywnie prezentuje to, co dzieje się niedaleko nas. Niemcy, z trudną przecież historią, są teraz państwem, które nie radzi sobie z podjętymi wcześniej decyzjami. Polityka otwartych drzwi szybko zamieniła się w chaos. Niemcy witający migrantów na peronach szybko zamienili się w Niemców mających dość obcych. "Damy radę" Angeli Merkel okazało się pobożnym życzeniem. Autor punktuje to, co dzieje się w Niemczech: całe dzielnice zdewastowanych budynków, szkoły, w których w klasach niemal nikt nie mówi po niemiecku (spróbowałam wczuć się w rolę tamtych nauczycieli i - serio - rzuciłabym robotę), wzrost przestępczości. Z ciężkim sercem przyznaję, że trochę nie dziwię się zmianie nastrojów. I wtedy wkroczyli oni - twórcy AfD. Co ciekawe, założycielami tej skrajnie prawicowej partii nie były tępe kołki, ale ludzie z tytułami profesorskimi. Czy to coś zmienia? Tak, robi się jeszcze bardziej niebezpiecznie. Gdy czyta się ich postulaty, to niektóre brzmią rzeczywiście sensownie - bezpieczeństwo, zadbanie o swoich obywateli, ukrócenie zasiłków, które, będąc minimalnie niższe od płac, generują patologię. Tylko jakim kosztem? Te poglądy niebezpiecznie bliskie są teoriom czystej rasy i hasłu Niemcy dla Niemców. A reemigracja? To "czyszczenie" ma iść naprawdę daleko, bo pomysł dotyczy też na przykład usunięcia "niezasymilowanych obywateli" Niemiec. Jak to mierzyć, na Boga?
Dlatego ta książka to trochę horror. AfD pnie się szybko w górę, lekko tonuje radykalne głosy, by uspokoić niespokojnych, ma więc realne szanse na przejęcie władzy. Wtedy Europa zmieni oblicze. Boję się, że będzie to upiorny grymas.
Bardzo doceniam ten reportaż - dużo interesujących informacji dowiedziałem się na temat AfD. Nie znałem tła tej partii i jej ewolucji. Ciekawe były opisy idei stojącymi za formowaniem się tej partii i kontrowersje związane z różnymi postulatami.
„Do władzy nigdy nie prowadzi tylko jedna droga. Zawsze jest jakaś alternatywa”.
Reportaż „Alternatywa dla Niemiec czy zagrożenie dla świata? Kulisy marszu AfD po władzę” Łukasza Grajewskiego opowiada o kluczowych dla najnowszej historii Niemiec wydarzeniach związanych z powstaniem ekstremistycznej partii AfD. Początkowo krytyczna wobec wspólnej europejskiej waluty i sceptyczna wobec projektu integracji europejskiej, AfD szybko zdobyła uwagę obywateli Niemiec, grając na ich emocjach i wykorzystując ich zaniepokojenie związane z rosnącą liczbą migrantów i uchodźców. Autor pokazuje zmiany, jakie zaszły we władzach AfD i sprawiły, że jej poglądy zaczęły się radykalizować, a poparcie rosnąć.
„– Coraz częściej ulegamy spontanicznym falom oburzenia, które wpływają na rządzących i ułatwiają populistom zbijanie kapitału politycznego – ocenia politolog z uniwersytetu w Trewirze. – Coś się zmienia – przyznaje, po czym mówi jeszcze: - Coraz trudniej jest działać umiarkowanym partiom centrowym”.
Zaangażowanie Elona Muska i poparcie administracji Donalda Trumpa również wyniosły zainteresowanie partią na zupełnie nowy poziom. W kontrze do stwierdzenia Muska, który na platformie X napisał: „Only the AfD can save Germany”, przypomnę słowa laureata Pokojowej Nagrody Nobla Kofiego Annana: „Zło potrzebuje do zwycięstwa jedynie milczenia większości”.
Polecam ten reportaż Waszej uwadze. Jest ciekawy, aktualny, potrzebny i czyta się go zaskakująco dobrze, choć bałam się, że będzie ciężkostrawny. A poza tym, już od dawna nie możemy pozwolić sobie na niewiedzę o tym, co się dzieje u naszych zagranicznych sąsiadów.
unikając uproszczeń i publicystycznej jednoznaczności łukasz grajewski w swoim reportażu dotyczącym niemieckiej prawicy przygląda się aktualnie najpopularniejszej po tej stronie sceny politycznej partii. bazując na swoim wieloletnim doświadczeniu w komentowaniu rządów naszych zachodnich sąsiadów opowiada o alternatywie dla niemiec (afd) nie tylko jako ugrupowaniu, ale społecznym fenomenie mogącym stanowić odbicie polityki również innych europejskich państw.
autor w przystępny, a zarazem chronologiczny sposób konstruuje profil afd, omawiając okoliczności jej genezy i docierając aż do współczesnego sukcesu. ta skrupulatność szybko procentuje: udowadniając, że partia powstała w odpowiedzi na społeczne rozczarowanie dotyczące polityki gospodarczej czy kryzysu migracyjnego, demitologizuje narosłe wokół ugrupowania klasowe stereotypy. narracji towarzyszy tu rekonstrukcja motywacji i procesów, co pozwala zachować profesjonalizm tak cenny w kontekście omawianego tematu.
choć trudno traktować tę pozycję jako kompleksowo wyczerpującą temat publikację, jej analityczne zamiary zasługują na wiele uwagi także w kontekście społecznym. to intrygująca opowieść o tym, jak z partii o typowo wschodnim zasięgu afd stała się ugrupowaniem odpowiadającym na ogólnokrajowe potrzeby swojego elektoratu, będąc symbolem emocji wyborców, ale przede wszystkim zmian i potrzeb społecznych, które choć wymagały zaopiekowania, pozostawały lekceważone lub pomijane przez rządzących.
to reportaż ukazujący złożoność prawicy w systemach europejskich, otwierający dyskusję o duecie podtekstu politycznego i dumy narodowej, ale przede wszystkim komentujący mechanizmy władzy.
Od momentu zapowiedzi tej książki, miałam wielką ochotę ją przeczytać. Niemcy to nasz największy partner jeśli chodzi o eksport i rynek pracy. Dlatego, kiedy już po wyborach w Polsce przycichł w mediach temat polityki, nastał idealny moment na sięgnięcie po ten typ książki. Wiatr zmian widać w Europie, a u naszych zachodnich sąsiadów wywodzi się z innych przyczyn niż nasze. Chciałam się dowiedzieć dokładniej jak to wygląda i dlaczego tak jest.
Wiedziałam, że chodzi przede wszystkim o imigrantów. Wiadomo, są tacy, którzy przyjeżdzają by polepszyć swoją sytuację życiową i pracować, odprowadzać podatki i wpasować się w tę układankę, jaką jest lokalna społeczność. Jest też niestety wielu takich, którzy przyjechali żerować na dobroci i polityce socjalnej Niemiec i wpasować się nie chcą. I to właśnie ich nastawienie oraz liczne zamachy spowodowały wzrost poparcia partii politycznej, która chce zrewolucjonizować podejście do imigrantów w swoim kraju. A zaczęło się to wszystko od problemów Grecji w okresie kryzysu finansowego z 2008 roku.
Książka pokazuje historię AfD, przedstawia obywateli, którzy na nich głosują i opisuje zmiany jakie w strukturach i podejściu partii sprawiły, że aktualnie jest jedną z mocniejszych w kraju. Mimo, że reportaż jest przede wszystkim o ruchu konserwatywnym, to autor nie zapomina o „drugiej stronie” i rozmawia z imigrantami. Jak widać, jest to kolejny rzetelny i warty przeczytania tytuł od Wydawnictwa Szczeliny. Ale to chyba już wiecie, bo po ich non-fiction sięgam w ciemno.
Autor może i nie darzy sympatią Alternatywy dla Niemiec, ale widać wyraźnie, że chce zrozumieć (i zasadniczo rozumie) jej fenomen, gdy zazwyczaj w mediach głównego nurtu urządza się po prostu histerię na temat "odradzania się faszyzmu". Pokazuje więc, jak imigranci niszczą Niemcy, zabetonowana przez dziesięciolecia klasa polityczna nie ma żadnej ofert dla społeczeństwa, a służby państwowe celowo tuszują informacje o przestępstwach popełnianych przez obcokrajowców. Chyba najbardziej niepoprawna z punktu widzenia polskich czytelników będzie jednak krytyka Ukraińców, którzy drenują niemiecki system socjalny.
Jest to też dobry "podręcznik" dla polskiej prawicy, która powinna już dawno temu skończyć z samobiczowaniem się i przepraszaniem za swoje poglądy - Alternatywie nic to nie dało, dlatego jest teraz bardziej radykalna i dużo bardziej wpływowa niż na początku swojej działalności.
Mogę nie zgadzać się w pewnych kwestiach z autorem, tym niemniej jest to pozycja godna uwagi. Osobom chcącym zrozumieć współczesne Niemcy polecam zaznajomić się jednocześnie z książką "Rzeźnia numer jeden i inne reportaże z Niemiec" Jerzego Haszczyńskiego, który podejmuje podobne tematy i nieco bardziej je rozwija, bo nie musi poświęcać miejsca samej partii.
Nie znam dobrze niemieckiej polityki, dlatego tym bardziej doceniłam, jak autor w przystępny sposób pokazuje, skąd bierze się rosnące poparcie dla AfD i jakie problemy widzą dziś Niemcy. Sporo tu o podziałach społecznych, migracji czy relacjach z Rosją.
Miałam też okazję być na spotkaniu autorskim i to tylko zwiększyło moją ciekawość do tej książki. Autor bardzo ciekawie opowiada i potrafi zainteresować tematem nawet osoby, które na co dzień nie śledzą polityki. Szczególnie zapadł mi w pamięć wątek relacji AfD z Rosją. To właśnie takie fragmenty najbardziej skłaniają do refleksji. Książka pokazuje też, że sytuacja w Niemczech jest dużo bardziej złożona, niż może się wydawać z zewnątrz.
Reportaż jest krótki, ale treściwy – pełen rozmów i kontekstu, który pomaga lepiej zrozumieć sytuację u naszych sąsiadów. Autor pozostaje obiektywny i oddaje głos różnym stronom.
To książka, która poszerza perspektywę i zostawia z refleksją. Warto przeczytać.
Książkę przeczytałam w ramach współpracy barterowej z Wydawnictwem Szczeliny.
Ciekawa pozycja przeprowadzająca przez całą historię istnienia partii AfD. Dla osób regularnie czytających artykuły prasowe autora może być mało interesująca - spora część książki bazuje bezpośrednio na wcześniej już publikowanych tekstach przez autora.