Studentka i profesor przekraczają granice, bo… serce nie zna zakazów.
Heather miała wszystko zaplanowane – studia na MIT, przyszłość w branży gier, życie zbudowane na pasji, nie na obowiązku. W jednej chwili wszystko się jednak zmieniło. Po śmierci rodziców to ona stała się jedyną opiekunką trojga młodszego rodzeństwa. Każdy dzień to dla niej walka – o bezpieczeństwo dzieci, spokój i samą siebie.
Kiedy pewnego wieczoru pozwala sobie na chwilę zapomnienia i spędza noc z nieznajomym poznanym w sieci, nie spodziewa się, że to na zawsze odmieni jej życie. Ich spotkanie jest pełne namiętności i niebezpiecznego magnetyzmu. Następnego dnia dziewczyna odkrywa, że mężczyzna, który tak silnie ją zafascynował, to… jej nowy profesor.
Dominic Masen skrywa tajemnice, które nie pozwalają mu zaznać spokoju. A Heather zbyt wiele straciła, by zaryzykować kolejne złamane serce. Mimo to między nimi rodzi się uczucie, które nie powinno istnieć.
Bo najtrudniej jest przerwać coś, co zakazane, ale przynosi ukojenie.
2,5 ⭐️ No cóż, nie spodziewałam się wiele, dostałam jeszcze mniej. Bohaterowie płytcy, historia no już po prostu nudna. Nawet ten zwrot akcji w żaden sposób mnie nie poruszył. Rożnica wieku tak naprawdę jedynie na papierze.
Nie będę ukrywać, że naprawdę byłam bardzo ciekawa tej książki, zwłaszcza po promocji u jednej z patronek. Wyczekiwałam momentu, w którym będę mogła ją przeczytać, dlatego gdy dotarł do mnie mój egzemplarz, rzuciłam wszystko i wzięłam się za lekturę. I naprawdę bardzo podobała mi się ta pozycja.
Nie było to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, więc już wiedziałam, że jej styl pisania jest przyjemny i lekki – i dokładnie tak było również w tym przypadku. Od samego początku zostałam wciągnięta w wykreowany przez nią świat oraz bardzo szybko udało mi się polubić bohaterów, dzięki czemu chciałam poznawać, jak potoczą się ich losy i co autorka dla nich zaplanowała.
Na ogromny plus zasługuje motyw profesor–studentka. Czytałam wiele historii z tym motywem – jedne były lepsze, drugie gorsze – jednak tutaj wszystko kliknęło i dawno nie czytałam tak dobrze poprowadzonego wątku tego typu. Zostałam zaintrygowana i ciekawa, jak to wszystko się potoczy oraz czy Dominic i Heather znajdą swoje szczęśliwe zakończenie, czy wręcz przeciwnie.
Jeśli mowa o bohaterach, to Heather jest postacią, którą polubiłam od samego początku. Zaimponowała mi swoją siłą i zawziętością. Mimo trudności oraz tego, że po śmierci rodziców zajmowała się rodzeństwem i jednocześnie znajdowała czas na studiowanie, była niesamowita. Nie żaliła się – gdy robiło się ciężko, dawała z siebie jeszcze więcej. Pozostawała przy tym skromna, a dobro jej rodzeństwa było dla niej priorytetem. Często zapominała o sobie, stawiając siebie na ostatnim miejscu, co sprawiało, że było mi niezwykle przykro.
Dominic to bohater tajemniczy, którego nie poznajemy od razu – z każdą kolejną stroną odkrywamy jego kolejne warstwy. Nie będę ukrywać, że na początku myślałam, iż się z nim nie polubię, jednak tak szybko, jak ta myśl się pojawiła, tak szybko uleciała. Podobało mi się, w jaki sposób został wykreowany. Polubiłam go za charakter i za to, jaką był osobą – mimo swojej powłoki był naprawdę dobrym mężczyzną. Nawet jeśli niektóre jego decyzje nie były dla mnie zrozumiałe, to po przeczytaniu całości zaczęłam je rozumieć i w sumie rozumiem też jego samego, bo pewnie postąpiłabym podobnie.
Relacja tej dwójki zaczyna się w momencie, gdy poznają się za pośrednictwem aplikacji i spędzają wspólną noc, nie wiedząc, że nie będzie to tylko jedna, nic nieznacząca przygoda, o której zapomną. Okazuje się bowiem, że ona jest jego studentką, a on jej profesorem. Podobało mi się, w jaki sposób została ukazana ich relacja – sceny erotyczne nie grały tu głównej roli, a na pierwszy plan wysuwało się coś znacznie innego. Nie było też typowego przedstawienia, że on jest lepszy, a ona głupia, co niestety często zdarza się w książkach.
Nie brakowało również bolesnych tematów, które sprawiały, że serce bardzo boleśnie mi się ściskało, a nawet pojawiły się łzy. Jednocześnie nie brakowało momentów, w których śmiałam się w głos, bo humor w tej historii totalnie mnie kupił.
Jeśli zastanawiacie się, czy sięgnąć po tę historię, to zdecydowanie tak! Jestem przekonana, że Wam również się spodoba.
Przygotujcie się na niespodziewane, ale i bardzo ciekawe zwroty akcji, które wciągają bez reszty. Jeśli myślicie, że to kolejna podobna historia o zakazanym uczuciu, to jesteście w dużym błędzie.
Heather po śmierci rodziców musiała przejąć opiekę nad młodszym rodzeństwem: dwoma ośmioletnimi bliźniakami oraz najmłodszą, pięcioletnią Sophie. Pomiędzy studiami, pracą a codziennymi obowiązkami nie ma zbyt wiele czasu dla siebie. Pewnego wieczoru spędza jednak niezapomnianą noc z tajemniczym mężczyzną poznanym w internecie.
Następnego dnia odkrywa, że mężczyzna, z którym spędziła noc, jest jej nowym profesorem. Dominic Masen, chcąc zapomnieć o przeszłości, zmienia miejsce zamieszkania oraz pracę i trafia na uczelnię Heather.
Pomiędzy nimi nic nie powinno się wydarzyć, a już na pewno nie powinno się to ciągnąć, jednak oboje mają ogromną trudność z trzymaniem się zasad.
Główna bohaterka to pracowita i odpowiedzialna kobieta, która poświęciła swoje plany oraz marzenia, by zająć się rodzeństwem. W książce nie brakuje zarówno zabawnych sytuacji z udziałem dzieci, jak i tych łamiących serce.
Relacja głównych bohaterów zaczyna się od fizycznej fascynacji, lecz im więcej czasu spędzają ze sobą, tym bardziej zaczyna im na sobie zależeć.
Autorka wplotła w fabułę wiele ciekawych spostrzeżeń na tematy socjologiczne, które czytałam z dużym zainteresowaniem i dzięki którym dowiedziałam się wielu nowych rzeczy.
Książka pokazuje, jak ważne jest korzystanie z pomocy specjalistów, pogodzenie się z przeszłością oraz jak ogromny wpływ na nasze życie mają dawne wydarzenia. Porusza również tematy relacji rodzinnych, przyjaźni oraz codziennych rozterek związanych z wychowywaniem dzieci.
To nie jest zwykła historia o profesorze i studentce. To opowieść pełna tajemnic, trudnej przeszłości, ale także o odnajdywaniu nadziei w drugiej osobie.
Powieść czyta się szybko i przyjemnie. To idealna propozycja na jeden wieczór, podczas którego przeżyjecie zarówno gorące, jak i trudne chwile razem z bohaterami. [współpraca reklamowa]
Kinda kink shamming pod koniec, a ja nie lubię kink shammingu
Ogólnie to 3,5 bo jakkolwiek wattpadowa, była to książka i tak dobrze się ją czytało. Ja lubię dobre przewidywalne wattpadowki ale papaj (lektor audiobooka z perspektywy Domica, nie wiem czy tak się pisze jego imię XD) mógł się częściej odzywać, chociaż biorąc pod uwagę jak nieuchwytnym fotograficznie jest mężczyzną nie Spodziewałam się zbyt wiele :P.
This entire review has been hidden because of spoilers.
A więc tak pierwsza połowa książki super, ale za to druga zaczęła być nudna, jestem mega zaskoczona, że autorka opisała, że mężczyźni też mają uczucia i mogę zostać zranieni oraz mega plus z wiele nawiązań do gier lub socjologii. Nie spodziewałam się, że tak ta książka zostanie rozwinięta, ale z ogólnych minusów, ich relacja była nudna,ponieważ szczerze mówiąc nie czułam w niej żadnej miłości
Sięgając po „Profesora Masena”, spodziewałam się burzy emocji i dokładnie to otrzymałam. Autorka, która zdążyła już zaskarbić sobie sympatię czytelniczek lubiących intensywne historie miłosne, tym razem zabiera nas w podróż po meandrach zakazanego uczucia w ramach gatunku New Adult. Historia koncentruje się na Heather, młodej kobiecie, którą życie brutalnie zmusiło do przedwczesnej dorosłości. Po stracie rodziców to na jej barkach spoczywa opieka nad młodszym rodzeństwem, co definiuje niemal każdą jej decyzję i sprawia, że codzienność staje się walką o przetrwanie. W tym chaosie pojawia się on, Dominic Masen. Ich relacja zaczyna się od iskry, która nie powinna zapłonąć, a sytuacja komplikuje się diametralnie, gdy okazuje się, że ten magnetyczny, starszy od niej mężczyzna jest jej nowym wykładowcą. Fabuła oscyluje wokół prób pogodzenia rodzącego się, gwałtownego uczucia z surowymi zasadami akademickimi i tajemnicami, które oboje skrywają. To nie jest jednak wyłącznie płaska opowieść o romansie w uniwersyteckich murach. Anna dotyka tu niezwykle czułych strun: żałoby, traumy, ogromnego ciężaru odpowiedzialności i poszukiwania własnej tożsamości, gdy cały świat zdaje się walić na głowę. Książka porusza temat granic, zarówno tych moralnych, jak i tych, które stawiamy sami sobie, by nie zostać zranionym. Styl autorki jest niezwykle plastyczny i emocjonalny; słowa płyną lekko, mimo że niosą spory ładunek dramatyzmu. Narracja prowadzona jest w sposób dynamiczny, ale nie pozbawiony refleksji, co pozwala czytelnikowi niemal fizycznie odczuwać lęk, pożądanie i rozterki bohaterów. Język jest przystępny, ale pełen ładnych, obrazowych porównań, które budują gęstą atmosferę. Tym, co najbardziej mnie w tej powieści urzekło, była chemia między bohaterami, gęsta, niemal namacalna, sprawiająca, że trudno było mi oderwać się od lektury. Autorka świetnie oddała napięcie wynikające z hierarchii i zakazów, a także ciężar emocjonalny, jaki niesie ze sobą opieka nad rodzeństwem w tak młodym wieku. Jednakże muszę przyznać, że były momenty, które nieco mnie uwierały i wpłynęły na ostateczny werdykt. Czasami zachowanie Dominica balansowało na cienkiej granicy zaborczości, co bywało frustrujące, a pewne schematy gatunkowe wydawały się odrobinę zbyt przewidywalne, przez co w środkowej części książki tempo akcji momentami zwalniało, ustępując miejsca powtarzającym się dylematom.
Osobiście odebrałam tę książkę jako bardzo angażującą. Poruszyła mnie walka Heather o normalność i to, jak w ramionach Dominica szukała nie tylko namiętności, ale i ukojenia, którego tak bardzo potrzebowała. Z lektury zapamiętam przede wszystkim atmosferę napięcia i świetnie nakreślony portret psychologiczny dziewczyny, która musi być matką dla swojego rodzeństwa, będąc wciąż dzieckiem w środku. To bardzo solidny, świetnie napisany romans, który, choć korzysta ze znanych motywów, robi to z klasą i głębią, gwarantując zarwaną noc, mimo drobnych mankamentów.
Książka nie była zła, ale mam do niej wiele rzeczy do przyczepienia się. Uwaga, będzie długo! Więc:
1. Może jestem fanką slow burn'ów, ale jednak w głównej mierze romans między studentką a wykładowcą powinien opierać się na dłuższych spojrzeniach czy czytaniu między wierszami w swoich wypowiedziach. A tutaj tego nie ma. Są przedstawione zajęcia, ale tylko pusto pokazane, że są i że omawiają tematy. Tyle. Dajcie tego napięcia! A nie tylko jej pulsującej kobiecości na jego widok!
2. Skoro Heather o nim fantazjuje niemal codziennie to warto byłoby to pokazać. Że ma jakąś swoją ulubioną fantazję. Że może chociaż raz przedstawić jak sama się zadowala z myślą o nim. By to miało sens.
3. Motyw z tym, że on jej zakazuje siebie dotykać bez jego zgody? Nie moja bajka, ale pewnie kogoś może to kręcić. Ale szczerze? Ja bym miała te zasady gdzieś, bo przecież on by mnie nie obserwował w mieszkaniu, bo nie miałby kiedy kamer założyć, więc co to za różnica (chociaż to bardziej do dark romansu pasuje, a ta książka nim totalnie nie jest). Jeśli człowiek tego potrzebuje to trzeba to spełnić. A ona trzyma się jego zasad jakby nie wiadomo co. Miało to potencjał, ale słabo wykorzystane jak dla mnie.
4. Mamy rzucony dość poważny problem, ale brak takiego głębszego wejścia w to. Te wścibskie komentarze miała tylko od ciotki, a ona rysuje to tak, jakby cały świat był przeciwko niej. Chociaż dobra, potem to było wyjaśnione, że to nie tak do końca, ale zgrzytało mi to.
5. Nie brakuje ulubionych określeń lub zdań autorki. Ale to raczej klasyk.
6. Literówki i nie wytrwałość w odmienianiu imion. W większości spolszczamy, ale czasem dajemy po angielsku. Nie wiem czy to od autorki czy wydawnictwa, ale irytuje.
7. Końcówka była przesłodka, że aż za słodka na relację studentki i wykładowcy na uniwersytecie. Dlatego mam wrażenie, jakby autorka kurczowo trzymała się relacji rówieśniczych i je umiała pisać. To jest to, co wyskakuje na Pintereście po wpisaniu hasła "cute couple aesthetic". A ten motyw, że on jest jej profesorem to tak wetknęła, by było więcej zainteresowanych. Tak według mnie, oczywiście.
I ósme, jakoś nie przepadam za głównym bohaterem. Nie złapałam z nim tej "chemii". Przez 3/4 książki irytował mnie i wkurzał swoim zachowaniem, a kiedy on spowiada się przed Heather z całego życia to wybrzmiało to tak, by zrobić z niego ofiarę. Okej, temat ciężki został podjęty, rozumiem, ale no kurde! Nie pasowało mi to. Ale pojmuję fakt, że książka może być oceniania wyżej. Bo sam styl autorki jest bardzo dobry i szybko się czyta. Także jestem w stanie ją polecić, ale na własną odpowiedzialność i opinię, bo one mogą się bardzo od siebie różnić. Ale chociaż mogę pocieszyć, bo Heather i cała zgraja od niej są genialni, a Lucy i Sophie to moje ikony 💯
Ostatnio miałam ogromną ochotę na mocno spicy romans i sięgając po tę książkę, byłam przekonana, że właśnie to dostanę. Studentka, jednorazowe numerki umawiane przez aplikację randkową i niespodzianka w postaci kochanka, który następnego dnia okazuje się jej profesorem - motyw dobrze mi znany i lubiany. Początek bardzo przypominał mi The Science of Temptation Julki Popiel, więc liczyłam na historię w podobnym klimacie. Z czasem okazało się jednak, że to nie jest romans, jakiego się spodziewałam. Heather samotnie wychowuje trójkę młodszego rodzeństwa i to właśnie wokół tej odpowiedzialności kręci się jej życie. Jednorazowe relacje są dla niej raczej formą ucieczki niż celem samym w sobie.
Dominic również dźwiga spory bagaż doświadczeń - toksyczny poprzedni związek mocno go naznaczył. Trochę przeraził mnie jego „syndrom Christiana Greya”, ale nie będę zdradzać szczegółów, bo to już byłby spoiler 🤭
Moim największym zarzutem jest to, że zbyt dużo miejsca poświęcono codziennemu życiu Heather. Rozumiem, że dzieci są centrum jej świata, ale domowych scenek było zdecydowanie więcej niż interakcji z Dominikiem. Rozwój emocjonalny między bohaterami był bardzo powolny, a rozmowy - rzadkie. Momentami miałam wrażenie, że czytam bardziej opowieść o odnajdywaniu się w nowej roli niż romans, który schodził na drugi plan. Wolałabym więcej interakcji między głównymi bohaterami niż kolejną taką samą scenę poranka, kiedy to Heather znowu zaspała, mała Sophie znowu przebrała się w strój wróżki i wchodząc do kuchni potknęła się ze słowami “Nic mi nie jest, nic mi nie jest”, a bliźniaki znowu zapomnieli o cieście.
Podobnie było z wykładami z socjologii prowadzonymi przez Dominica - ciekawe, ale zdecydowanie zbyt rozbudowane jak na romans. Czy informacja o społecznych skutkach antykoncepcji hormonalnej była mi potrzebna? Nie wiem, ale zamiast zapamiętać jakieś czułe wyznanie miłosne, mój mózg wybrał sobie właśnie tę informację do zapamiętania.
Kolejnym elementem, którego było dla mnie za dużo, były gry komputerowe. To one połączyły bohaterów, ale jako totalna technologiczna kaleka, znająca co najwyżej Simsy, kompletnie gubiłam się w tych opisach.
Na plus zdecydowanie zaliczam to, że bohaterowie - zwłaszcza Dominic - muszą najpierw przepracować swoje traumy, zanim stworzą zdrową relację.
Ogólnie książka mi się podobała, bo zakazany romans połączony z age gap to motyw, do którego zawsze będę miała słabość. Czy zapamiętam ją na długo? Na pewno dzięki małej, gadatliwej Sophie - absolutnie mojej ulubionej postaci. Dzieciaki w tej historii dodały jej uroku i mnóstwa humoru. [współpraca]
{Q} Co pierwsze przychodzi wam na myśl, gdy słyszycie klub nocny? #recenzja Książkę tę, czytałam z polecenia kilku osób na bookstagramie, nie znałam wcześniej autorki, więc nie wiedziałam czego mogę się spodziewać. Poczułam się jednak mile zaskoczona, książka przypadła mi do gustu, choć po pierwszych kilku stronach miałam ochotę napisać: "matko, przecież to czyste porno" Nie zważając na nic zagłębiałam się dalej w historię i bardzo kibicowałam głównym bohaterom. Choć oboje nie mieli łatwego życia, to koniec książki okazał się niezwykle rozczulający. Kto by się spodziewał, że 24-letnia dziewczyna po śmierci rodziców przerwie studia i wróci do domu, by zaopiekować się swoim młodszym rodzeństwem, które do aniołków nie należy. Jej życie mocno staje na głowie, opieka nad dziećmi nie jest tak łatwa jak możnaby pomyśleć, a i one nie ułatwiają tego zadania. Dodatkowo Heather, bo tak ma na imię główna bohaterka myśli, że wszyscy są zdania, że nie jest najlepszą opiekunką dla swojego rodzeństwa. W zasadzie nie wyobrażam sobie jak musiała się poczuć po spojrzeniach ciotki, która za każdym razem, gdy zostawała z dziećmi, by młoda kobieta mogła mieć dla siebie jeden wieczór, robiła jej wyrzuty, jaki przykład daje braciom i siostrze. Podczas jednego z takich wieczorów poznaje Dominica, z którym jest umówiona na szybki numerek. Następnego dnia okazuje się, że mężczyzna jest jej profesorem. Nawet nie wiecie jak mocno parsknęłam śmiechem, gdy to przeczytałam. Motyw w książkach dobrze znany, przystojny profesor i młoda kobieta, to w końcu prowadzi do wybuchu uczuć i namiętności. Poznajemy także tajemnice mężczyzny, a trzeba przyznać, że ma ich sporo. Dodatkowo ojciec mężczyzny, który jest w domu opieki okazuje się wprost okropną osobą i muszę przyznać, że na jego miejscu nie pokazałabym się więcej po takim traktowaniu. Książka wciągnęła mnie bez reszty, pióro autorki okazało się niebywale przyjemne i już wiem, że będę chciała coś jeszcze przeczytać. Postacie zostały wspaniałe wykreowane, a akcja cóż, była zadziwiająca. Pomysł na fabułę bym powiedziała lekko oklepany, profesor i studentka dość często pojawia się w książkach, ale wykonanie pomysłu jest wprost genialne! Z całego serca mogę wam polecić tę książkę, jednak najważniejsze jest to książka dla czytelników pełnoletnich! Moja ocena 5/5☆
Czy może być książka o NICZYM? 🫣 Mam spory problem z tą książką, a może raczej z autorką. Bo to moje drugie spotkanie z nią.
Gdy usłyszałam, że będzie książka z motywem uczelni, age gapu i zakazanego związku widziała, że będę chciała to sprawdzić. W końcu to moje ulubione tematy. Więc zaczęłam czytać i na początku miałam wrażenie, że jest nawet nieźle. A potem? A potem było już różnie 😅
Zacznę od tego, że kompletnie nie przekonał mnie do siebie sam profesor i luka wiekowa między bohaterami. Ja osobiście w ogóle jej nie czułam, dla mnie oni mogliby być równolatkami i nic by się tam nie zmieniło. Podobnie z chemią między nimi. Ona nie jest wyczuwalna i nie czułam w niej nic zakazanego. Między nimi nie było namiętności, chemi i uczucia. Było za to dużo przemyśleń o niczym i wałkowanie sto razy tego samego. A sama uczelnia? To jedynie tło dla idei tła.
Sama fabuła też nie jest niesamowita, a realnie mam dziwne wrażenie, że wiele wątków zostało zaczerpniętych z innych tego typu książek. I to mocno nieudolnie. Tak poza jakimiś drobnymi momentami, to właściwie nic się nie działo. Nic zakazanego i porywającego, ale też nic na tyle złego, żeby ją odłożyć. Ot letnia zupa. Zjesz, ale bez rewelacji 🙃
Największym zaskoczeniem było też dla mnie to, że książka właściwie nie zawiera plot twistu. Kiedy bohaterka dowiaduje się o czymś, co chyba plot twistem być miało, to zostaje nam jeszcze jakieś 120 stron do końca. Myśle - no jeszcze się schrzani! A nie. Do końca mamy sielankę, miłe spotkania i dużo wartościowych rozmów. Niby ładnie, ale nie wiem… nudno?
Dla mnie problem z książkami tej autorki jest głównie taki, że one niczym się nie wyróżniają. Nie są w żaden sposób odkrywcze i nie wzbudzają emocji. One są po prostu ok. Ale nic po za tym. Nie ma w nich emocjonalnych rollercoasterów, nie ma dramatów i trudności. Wszystko jest takie płaskie i teoretycznie poprawne, ale w praktyce po prostu… nudne. Jakiś tydzień po lekturze pamiętam, że owa książka była i był w niej fajny motyw gier komputerowych (za to plusik). I tyle. Nie było chemii między bohaterami, nie było emocji i gorączkowego napięcia. Nie było nic, co sprawiło, że chciałabym po nią sięgnąć jeszcze raz 🫤
Przeczytałam całą książkę w jeden dzień, nie umiejąc się oderwać od historii i bohaterów. Pomimo kilku drobnych uwag bawiłam się świetnie, a styl pisania absolutnie mnie pochłonął! Muszę przyznać, że był to naprawdę dobry romans psychologiczny.
Podczas czytania towarzyszyło mi wiele emocji: wzruszenie, śmiech, smutek, momentami irytacja, ale też ekscytacja – praktycznie cała ich gama.
W tej historii poznajemy dwie zranione dusze, które próbują walczyć o siebie w zgiełku codziennych problemów. Z ogromną ciekawością obserwowałam ich wewnętrzne przemiany, analizę emocji i traum oraz drogę do niełatwej miłości.
Heather to młoda, dwudziestopięcioletnia kobieta, która po śmierci rodziców porzuciła swoje dotychczasowe życie, by zająć się trójką młodszego rodzeństwa. Poświęciła się w pełni, zapominając o sobie i własnych potrzebach, a na dodatek wciąż czuła się niewystarczająca. Ten wątek naprawdę łapał za serce – zwłaszcza w momentach, gdy rodzeństwo swoim zachowaniem dokładało jej problemów i raniło słowami.
Pewnej nocy Heather pozwala sobie na chwilę zapomnienia i decyduje się na przygodną noc, która – jak się okazuje następnego dnia – była spędzona z jej profesorem.
Dominic Masen, choć z pozoru oschły, lodowaty i władczy, skrywa w sobie ogromny ból, traumę, stratę oraz poczucie braku wartości. Liczyłam, że jego historia mnie zaskoczy i że zapowiadany plot twist okaże się czymś niespodziewanym – niestety tutaj poczułam lekkie rozczarowanie. Nie ujmuję jego przeszłości, bo była bolesna, ale dla mnie przewidywalna.
Bardzo podobał mi się wpleciony wątek zajęć prowadzonych przez profesora. Dialogi poruszające współczesne problemy były dające do myślenia i czytałam je z dużym zainteresowaniem. Równie dobrze wypadł motyw zamiłowania do gier – opisy i humor dodawały historii lekkości i komfortu.
Muszę też wspomnieć o często powtarzanym słowie „uhm”, które pod koniec niemal doprowadziło mnie do szaleństwa 😆 Niemniej jednak całą historię przeczytałam na jednym tchu i choć nie jestem w pełni usatysfakcjonowana, cieszę się, że miałam okazję ją poznać. Osobiście polecam ❤️ 4/5 ⭐️ Współpraca reklamowa
#wspólpracareklamowa z @annasmol_autorka @wydawnictwopapieroweserca
❓Znacie twórczość Anny Smol ? Poznaliście już Pana profesora? ❓
,, Profesor Masen " to najnowsza książka Anny Smol, w której poznajemy Heather i Dominica, czyli tytułowego profesora i jego uroczą jednak dociśnięta przez życie studentkę.
Heather i Dominic, poznają się na aplikacji randkowej, gdzie umawiają się na niezobowiązujący seks. Wszystko się jednak komplikuje już następnego dnia gdy okazuje się że Dominic jest jej wykładowcą.
Heather to młoda kobieta, która zmuszona przez życie opiekuje się młodszym rodzeństwem tym samym poświęcając wiele, jednak nie zamieniłaby tego na nic innego, bo kocha te dzieciaki całym sercem.
Dominic to tajemniczy, dominujący i niesamowicie przystojny mężczyzna, przeniósł się z prestiżowej uczelni do małego miasta, jednak dlaczego ? Tego nie wiadomo.
Relacja Heather i Dominica początkowo opiera się na seksie i niezobowiązujących rozmowach, jednak od początku czuć między nimi chemię i wyraźne porządnie.
Jest to książka z wyraźnym age gapem, jednak przez to jak autorka płynnie i przyjemnie poprowadziła fabułę, przeplatając nam spicy sceny, z tymi życiowymi wogule nie idzie tego odczuć.
Nie spodziewałam się również tego, w jaką stronę poszło to co skrywał Dominic, było to naprawdę bardzo ciekawe i intrygujące, spodziewałam się tak naprawdę czegoś zupełnie innego, jednak to wyjaśnienie w żaden sposób mnie nie zniechęciło.
,, Profesor Masen " to jedna z tych książek chociaż spokojna i tocząca się jednostajnym rytmem wciąga już od pierwszych stron i nie puszcza.
Zamysł na fabułę choć prosty i już nam znany wypada bardzo dobrze i lekko, dzięki czemu przez książkę wręcz się płynie.
Była to moja pierwsza styczność z twórczością autorki ale zdecydowanie nie ostatnia. Styl pisania Ani jest przyjemny i lekki w odbiorze. Cała historia jest idealnie wyważona, nie brakuje dramatów, czułych słów, tajemnic czy uczuć ale również spicy scen, które naprawdę są napisane ze smakiem.
Heather musiała porzucić swoje plany i marzenia. Po śmierci rodziców na jej barki spada opieka nad trójką młodszego rodzeństwa. Chcąc choć na chwilę oderwać się od ciężkiej codzienności, dziewczyna raz w tygodniu umawia się przez aplikację randkową z mężczyznami. Wszystko zmienia się, gdy na spotkanie przychodzi tajemniczy mężczyzna, a następnego dnia okazuje się on jej wykładowcą socjologii.
Ostatnio przekonałam się do motywu age gap. Tutaj różnica między bohaterami wynosi 14 lat i kolejny raz trafiłam na książkę, gdzie wszystko zostało poprowadzone ze smakiem. Być może przez to, że główna bohaterka została wykreowana na bardzo dojrzałą osobę i ta różnica nie była tak wyczuwalna. Szczerze mówiąc, momentami zapominałam, że dzieli ich aż taka różna wieku.
Co do zakazanej relacji, to autorka tutaj mnie zaskoczyła. Myślałam, że wszystko będzie trzymać się konkretnego schematu jak to bywa w tego typu romansach. Tutaj fabuła potoczyła się zupełnie inaczej, w bardzo ciekawy sposób.
Heather to silna kobieta, która przez natłok obowiązków i wymagające stałej opieki rodzeństwo czasem zapomina o sobie i żyje z przekonaniem, że sobie nie radzi. Mimo kłód, które życie rzuca jej pod nogi, daje z siebie wszystko, za co ją podziwiam. Nie zabrakło też w niej nutki szaleństwa, którą w jej wieku posiada chyba każdy.
Manson budził we mnie mieszane uczucia, od początku coś mi w nim nie grało. Przez większość książki podzielałam zdanie przyjaciółki Heather - Lucy, jednak ostatecznie polubiłam mężczyznę. Trudne dzieciństwo, toksyczne relacje i żałoba wykreowały na pozór pewnego siebie mężczyznę, jednak pod przybraną maską był bardzo zagubiony.
Historia pełna jest plot twistów, przez które nie mogłam się oderwać. Dobrze spędziłam czas z tą książką, mimo że byłam nastawiona na coś innego. Fajnie, że nie ma tutaj standardowego schematu.
Wow! Ja jestem pod mega wrażeniem. To nie jest zwykły erotyk. Szczerze mówiąc nawet tak bym nie nazwała tej książki, bo choć z pozoru wydawała mi się kontrowersyjna, to mnie zaskoczyła swoją delikatnością, a zarazem „smaczną” pikanterią. Autorka dodała parę pełnych napięcia i intymnych scen, ale nie aż tyle, że wyskakują zza każdego rogu, nie jest ich aż tak wiele, a dodatkowo są napisane ze smakiem i rozwagą.
To historia o kobiecie pełnej siły i niezwykłej cierpliwości, trudach codzienności, stracie i cierpieniu, o determinacji w dążeniu do celu, poszukiwaniu siebie i odnajdywaniu szczęścia tam gdzie się go nie spodziewamy.
Zapadająca w sercu i pamięci historia o miłości i pielęgnacji więzi rodzinnych. Dosłownie od pierwszych stron byłam oczarowana tą książką.
Autorka utrzymuje równowagę między apetycznym „romansem”, a życiem codziennym Heather. Mogłabym stwierdzić, że równowaga między tymi aspektami jest idealnie wyważona.
Bardzo podobało mi się, że ta zakazana relacja nie była typowa. Heather i Masen nie wskoczyli sobie w ramiona od pierwszych stron. Bohaterowie starali się siebie unikać, a los i tak plątał ich ścieżki.
Tematyka choć może wydawać się typowa i schematyczna to taka nie jest. Fabuła zaskakuje niejednokrotnie i daje się porwać. Gorąca, pełna napięcia i z pewnością zaskakująca. Dla mnie ta książka była niezwykle komfortowa i przyjemna w czytaniu.
Nie ukrywam, że polubiliśmy się z bohaterami. Są autentyczni, zabawni i nieschematyczni. Heather jest nietuzinkowa i pełna charyzmy. Za to Masen to typowy książkowy gbur, który za murami domu zmienia się w pluszowego misia skłonnego do poświęceń dla swojej kobiety.
Bardzo miło spędziłam przy niej czas. Polecam każdej fance zakazanych relacji i różnicy wieku!
Heather jest trochę roztrzepaną studentką, która po śmierci rodziców musi zająć się trojgiem swojego rodzeństwa. W końcu chciałaby odpocząć od codzienności i postanawia umówić się na szybki numerek z facetem poznanym przez internet.
On jest surowy, władczy i kobiecie bardzo się to podoba. Mężczyzna ze snów, z którym się przespała, okazuje się jej profesorem na uczelni.
Dwoje ludzi skrzywdzonych przez los w jakiś sposób probuje się nawzajem poskładać do kupy. O ile będą chcieli pociągnąć tę relację do przodu - będzie to trochę kłopotliwe..
Romans, studentka i profesor, age gap. Kto mnie zna ten wie, że to moje ulubione motywy, więc koniecznie musiałam sięgnąć po ten tytuł!
Mimo, że historia jest dość typowa i przewidywalna - mnie osobiście wciągnęła od pierwszych stron. Jedyne co mi się nie podobało to wątek zajęć prowadzonych przez Masena - myślę, że miał to być fajny dodatek do fabuły, a wyszło dość sztywno i nudno..
Książka momentami trudna, czasem monotonna, ale też bardzo realna, bohaterowie za to ludzcy aż do przesady (ale to dobrze!), totalnie nieidealni - bardzo pokochałam Heather i Doma, ale rodzeństwo głównej bohaterki najbardziej skradło moje serce - cała trójka była przeurocza i przezabawna!
Autorki nie miałam okazji wcześniej poznać, ale myślę, że kiedyś jeszcze spotkamy się na papierze. Ania pisze przyjemnym językiem, choć momentami był dość ciężki dla mnie.
Jednak jeśli lubicie romanse psychologiczne, sięgnijcie po ten tytuł - myślę, że się nie zawiedziecie.
nigdy wcześniej nie miałam okazji czytać żadnej z książek autorki, lecz tym razem, gdy zobaczyłam zapowiedź właśnie "Profesora Masena" wiedziałam, że prędzej czy później książka trafi w moje ręce, a ja poznam historię, bo mam ogromną słabość, do motywu profesor x studentka czy po prostu zakazanej relacji.
styl pisania autorki jest naprawdę bardzo przyjemny, nie miałam też problemu z wkręceniem się w fabułę, i całość naprawdę szybko mi się czytało, a ja ostatnio mam z tym jakiś problem:))) cała akcja poprowadzona też została w fajny sposób, na pewno nie jest typowo schematyczna, jak przy wielu pozycjach właśnie z tymi motywami, w pewnych momentach, moim zdaniem już też trochę przekombinowana, dlatego zabrakło mi tam "tego" czegoś dzięki czemu mogłabym dać tej historii maksymalną ocenę. podczas czytania bawiłam się wyśmienicie, były, momenty, że płakałam ze śmiechu z tego co wyprawiało rodzeństwo Heather, lub jakie rzeczy mówili.
kreacja bohaterów mi sie spodobała, i oboje wręcz od początku mieli moją sympatię. za obojgiem z nich ciągneły się demony przeszłości i oboje nie mogli się ich do końca pozbyć. Heather szybko musiała zmienić się z imprezowej studentki w opiekunkę dla trójki swojego młodszego rodzeństwa i radzić sobie ze wszystkim sama. Dominic za to cały czas miał w głowie słowa ojca, którymi ten traktował go od dzieciństwa. oboje razem fajnie się dopełniali, ich relacja mi się podobała, choć były momenty, które mi się osobiście niestety nie podobały:((
Ta książka zaczęła się dziwnie. Tzn gdy ją zaczęłam słuchać miałam takie „o nie ile powtórzeń” uhhh.. ale ten gościu będzie narcystyczny. Ego top.
I nie wiecie nawet JAK BARDZO SIĘ MYLIŁAM. Ten początek był odskocznią. Namiastka „normalności” próba poradzenia sobie ze stratą. I ta historia którą toczyła się w ścianach domu najbardziej mnie poruszyła i wciągnęła.
Zarówno profesorka jak i Heather. Bałam się że to będzie kolejna historia typu gorący romans studencki z profesorem, kokieteryjną i nudna. A dostałam świetną historię! Która na prawdę przyjemnie mi się czytało. Co więcej - wzbudziła we mnie emocje.
Jedynie na minus - strasznie gubiłam się w czasie co i kiedy.. bo jest sobie rozdział jeden drugi trzeci i nagle pada „minęły już prawie dwa miesiące” i miałam taki co? Kiedy? Potem znowu 3 tygodnie 7 tygodni… a wydawałoby się jakby minęło kilka dni. To nie uszczypliwość - tylko moje odczucie.
Dzisiaj przychodź do was z recenzją książki, która jeszcze nie tak dawno temu czytałam na wattpadzie, już wtedy przepadłam! A na papierze odczucia się nie zmieniły, a gdyby tego było mało, jeszcze bardziej zakochałam się w głównych bohaterach!
𝐏𝐫𝐨𝐟𝐞𝐬𝐨𝐫 𝐌𝐚𝐬𝐞𝐧 opowiada o zakazanej relacji pomiędzy profesorem a studentką, tylko, że tym razem oni, gdy się poznają nie wiedzą, że wkrótce będzie im dane spotkać się ponownie, właśnie w sali wykładowczej! Jednak romans pomiędzy nimi, który nie zawsze był łatwy to nie jedyny temat, który znajdziemy w tym tytule. Główna bohaterka: Heather po śmierci rodziców rezygnuje ze studiów i wraca do Denver, aby zjąć się trójką młodszego rodzeństwa, gdy najmłodsza trafia do przedszkola, Heather postanawia wracic na studia, aby odzyskać namiastki starego życia.
Cała akcja była wciągająca, pochłonęłam ten tytuł w jedną noc, nie obyło się także bez łez. Pamiętałam co nieco z wattpada, jednak myślę, że kłótnia pomiędzy główną bohaterką, a jej braćmi zawsze wywoła we mnie łzy. Główni bohaterowie są niesamowicie silni. Heather za to, że dźwiga ten ciężar wychowania swojego rodzeństwa i stara się, jak tylko może. Za to Dominic, za walkę ze swoimi demonami, że nie poddał się, gdy jego życie wywróciło się do góry nogami.
Od jakiegoś czasu książki z motywem age gap nie odrzucają mnie już tak jak kiedyś — wiele zależy przecież od autora i tego, jak poprowadzi historię. W przypadku „Profesora Masena” autorce zdecydowanie udało się mnie zainteresować już od pierwszych stron. Przyznaję, że dałam się wciągnąć w pewien motyw, który — jak się później okazało — nie był do końca taki, jak początkowo sugerowano. To zaskoczenie dodało historii smaczku i sprawiło, że czytałam dalej z jeszcze większym zaangażowaniem. Bardzo poruszyła mnie postawa Heather wobec rodzeństwa — jej odpowiedzialność, troska i poświęcenie są naprawdę godne podziwu. Z jednej strony wzruszałam się jej sytuacją, z drugiej uśmiechałam przy perypetiach, które wprowadzały do tej historii lekkość. To romans, który poza samą relacją głównych bohaterów pokazuje także siłę rodzinnych więzi i dojrzałość emocjonalną. Jeśli motyw różnicy wieku nie jest dla Was przeszkodą — warto dać tej książce szansę.
2.5⭐️ Jestem szczerze zawiedziona, przy takiej promocji książki spodziewałam się czegoś lepszego. Książa perfekcyjnie wpasowuje się w popularny ostatnio motyw fast burn. Cala osobowość głównego bohatera opiera się na jego byłej żonie, dlatego gdy nasza Heather dowiaduje się o niej, nagle chłop zmienia się o 180 stopni. Bardzo słabo rozwiązany motyw jej niby preferencji seksualnych, które z dupy znikają w połowie książki. Początek był dość ciężki do przejścia, bo niestety mocno widać ten “wattpadowy” styl pisania. Później jest lepiej, tak od połowy książkę czyta się już normalnie.
To mój DNF. Nie dałam rady przebrnąć do końca, przez wiele aspektów. Po pierwsze, nie czułam w ogóle chemii pomiędzy bohaterami. Wszystko było płytkie, proste i bez większych namiętności. Plot twist, który miał być super plot twistem okazał się dawką informacji, która była zlepkiem historii jakie można przeczytać w innych książkach. Historia nudna i nie czuję się w ogóle usatysfakcjonowana, zważywszy na to, iż uwielbiam motywy takie jak np. age gap.
Oczekiwałam zupełnie czegoś innego. Niestety, zawiodłam się.
Chyba spodziewałam się czegoś bardziej hot, gdzie ta zakazana relacja będzie mi burzyć krew w żyłach. Ogólnie to spędziłam z nią bardzo przyjemne chwile, czytało się lekko, autorka przemyca wiele tematów skłaniających do refleksji. Momentami urocza, wzruszająca, zabawna. Wulgarność i erotyka nie wylewają się z każdej strony. Podobała mi się, mimo małego niedosytu. Zdecydowanie zachęcam do przeczytania.
Książka dość przewidywalna i bardzo schematyczna, ale co z tego? Bawiłam się świetnie. Urzekli mnie bohaterowie, a szczególnie relacja Heather z jej rodzeństwem. Dawno nie trafiłam na książkę z tak fajnie opisanymi relacjami rodzinnymi. Mamy tu motyw age gap, seksownego profesorka z trudną przeszłością, sporo humoru i ciekawych zwrotów akcji. To książka zdecydowanie na jedno popołudnie, ale dostarczająca całkiem niezłej zabawy. Ja polecam.
Nazwanie tego opowieścią o romansie studentki i profesora byłoby… spłyceniem historii. Raczej opowieść o dwóch zranionych mocno ludziach, którzy odnaleźli siebie nawzajem. Z mocnym plot twistem, ale też z ciepłem, radością, miłością. Przeczytana w jeden dzień ❤️
3.5 ⭐️ Całkiem przyjemna książka, która wciągnęła mnie od początku. Niestety nie podobało mi się tłumaczenie na język polski. Brakowało mi też więcej perspektywy męskiej. Dużo wyższa ocena ze względu na polskiego lektora - pan Cezary Papaj bardzo mnie przekonał do słuchania tej książki!