Usiądź. Oddychaj. A jeśli trzeba, to rozepnij biustonosz, który Cię uwiera. O, tak. Lepiej.
Masz prawo do gorszego dnia. Masz prawo płakać w łazience. Powiedzieć: „nie dzisiaj”. Zatrzymać się. Nie być perfekcyjną. Możesz poleżeć chwilę na ziemi – byle nie za długo, bo w końcu trzeba się podnieść, poprawić koronę, otrzepać kolana, wypiąć pierś do przodu i stwierdzić: Dobra. Lecimy dalej.
To książka o błądzeniu. Bo czasem idziesz prostą drogą, a życie i tak rzuca Ci kłody pod nogi. I o odnajdywaniu się na nowo, czasem z mapą, a czasem po omacku, kiedy gaśnie ostatni promyk nadziei.
O miłości, dzięki której serce topnieje jak lody w lipcu, ale też o takiej, która potrafi przywalić znienacka, kiedy myślałaś, że już nic Cię nie zaskoczy. O przyjaźni – tej, która trzyma Cię przy życiu, kiedy nawet czekolada nie daje rady, i wyciąga z opresji, zanim zdążysz powiedzieć „ratunku”.
Opowiem Ci o granicach, które warto stawiać, nawet jeśli ręce się trzęsą. O cichych łzach, które spadają, gdy nikt nie patrzy. O byciu niewidzialną, kiedy dajesz z siebie wszystko, a mimo to nikt Cię nie zauważa.
Chcę, żebyś po lekturze poczuła jedno: nie jesteś sama. Jest nas więcej.
Niepoprawna optymistka, marzycielka i czarodziejka kobiecych uczuć. Mama, żona, przyjaciółka, kobieta z krwi i kości. Z wykształcenia jest ekonomistką o specjalności bankowej. Z zamiłowania - bibliofilką: miłośniczką literatury w ogóle, a także niepoprawną optymistką. Za życiowe motto obrała sobie słowa Phila Bosmans Sztuką życia jest umieć cieszyć się małym szczęściem.
Bestsellerowa autorka powieści obyczajowych. Inicjatorka antologii opowiadań Każdego dnia. Zysk z jej sprzedaży został przekazany Fundacji Marka Kamińskiego, która wspiera dzieci i młodzież dotknięte ciężkimi i nieuleczalnymi chorobami. Jest indywidualistką chadzającą własnymi ścieżkami. Lubi pierogi i czarną kawę, bez i piwonie, a wschody słońca bardziej niż zachody. Pisanie historii, które wzruszają i bawią, to jest to, co kocha.
Przyjemna skarbnica cytatów dająca kopa do działania. Na minus powtarzające się wątki, chyba autorka trochę się pogubiła w tym, co już napisała. Kilka razy się przestraszyłam, że coś kliknęłam na telefonie i audiobook cofnął mi się do początku 🤭
"Czasem największym cudem nie jest happy end, czasem największym cudem jest moment, w którym przestajesz się nienawidzić za to, gdzie jesteś, i zaczynasz być po swojej stronie."
----------
Edit: Pisząc recenzję przemyślałam sobie co nieco i zmniejszam do 3⭐. Zbyt niedopracowana jest ta książka na więcej...
Nie wiem po co sięgnęłam po drugą książkę w tym samym stylu tej autorki. Jest chyba jeszcze gorzej niż w poprzedniej!
Masa powtórzeń banalnych zdań, kubek herbaty przewijający się prawie na każdej stronie (ale już na pewno w każdej historii!) niczym post sponsorowany przez żółtą firmę herbat na L. Powroty do historii, tylko z drugiej strony, ale tymi samymi dialogami (jakby liczyła się liczba znaków, a naprawdę można to inaczej ograć, są autorzy, które całe rozdziały jeden po drugim piszą z perspektywy tej drugiej osoby 🤪). Ten sam marek, który w kolejnej historii staje się Henrykiem.. łudząco podobny staruszek z jednej historii, w innej ma inną żonę… Smutne historie mają dziwną kalkę znaną z opowieści z lat 90tych, czy to dlatego, że takie realne? Nie sądzę, bardziej przez to, że są opisane w sposób szkolny, do tego stereotypowy. Mnóstwo krótkich zdań, które może sprawdzają się w podcaście, ale mniej w książce.
Autorka do tego tyle razy podkreśla, żeby nie czuć się lepszą od innych (każdy ma swoją historię), że aż… chyba zaczyna się czuć w tym lepsza (zwłaszcza od kilkukrotnie przywoływanego Instagrama), że taka wspaniałomyślna, tak wspaniale odnajduje się pod kocem z kubkiem.. no tak, herbaty 🤔
„Głowa do góry, cycki do przodu” Gabrieli Gargaś to tytuł, który od razu łapie za uwagę – i nie tylko dlatego, że jest odważny i świeży. Ta najnowsza książka autorki nie wpisuje się ściśle w klasyczny gatunek powieści – to raczej emocjonalna opowieść o życiu kobiet, codziennych zmaganiach, chwilach słabości i o tym, co potrafi nas podnieść po upadku.
Książka nie ma jednej, ścisłej linii fabularnej jak typowy romans. To raczej zestaw opowieści, refleksji i momentów z życia głównej narratorki (lub zbiorowego kobiecego głosu), które przypominają, że życie nie zawsze układa się tak, jakbyśmy tego chciały. Autorka zaprasza czytelnika, by usiadł, odetchnął, a nawet – jeśli trzeba – pozwolił sobie na chwilę słabości. W takiej codzienności, między uśmiechem a łzami, opowieść prowadzi nas przez: - życie z poczuciem bycia niewystarczającą, mimo ogromnych starań, - miłość, która grzeje jak słońce latem, ale też potrafi zranić, - przyjaźń, która ratowała w ciemnościach, - momenty, gdy „nie da się dalej”, i te, w których odkrywamy, że jednak da się. To książka o zwykłych ludziach, zwykłych uczuciach i nieidealnym byciu sobą. To lektura, która wciąga, bo brzmi jak rozmowa z przyjaciółką – bez lukru, bez nadmiernego optymizmu, ale z ogromnym zrozumieniem. Gargaś świetnie balansuje humor i emocje, dzięki czemu pojawiają się zarówno uśmiechy, jak i momenty wzruszenia. W wielu momentach miałam wrażenie, że czytam o czyichś – a może własnych – myślach: o tym, jak trudno czasem podnieść się po upadku, jak łatwo zatracić siebie w codzienności, wymaganiach i oczekiwaniach.
Nie jest to poradnik, który powie Ci konkretne kroki do zmiany życia. To bardziej przyjacielski tekst, który przypomina, że masz prawo czuć, jak czujesz, i przerwy są częścią drogi.
Gabriela Gargaś napisała książkę, która trafia prosto w serce. To spojrzenie na codzienność z dystansem, humorem i prawdą o ludzkich emocjach. „Głowa do góry, cycki do przodu” to lektura przede wszystkim dla kobiet, które chcą się zatrzymać, odetchnąć i zebrać siły – a przy tym poczuć, że każde „dalej” ma swoją wartość.
Są takie dni, gdy wszystko nas przytłacza, przerasta, są takie monety, że mamy wrażenie, że już nie damy rady, że to zbyt wiele na jedną osobą. Zamykamy się w łazience, płaczemy albo zagrzebujemy się pod kocem w towarzystwie ulubionej przekąski i po prostu próbujemy przetrwać… Bo przejdziemy przez to jak zawsze, pozbieramy się, by ponownie stanąć do walki z codziennymi obowiązkami i dowcipami szyderczego losu. Te momenty zwątpienia jednak bywają naprawdę przeszywające i warto wtedy pamiętać, że każda z nas tak ma, że to nie spotyka tylko mnie… O tym nie mówimy głośno, nie chwalimy się niepowodzeniami w mediach społecznościowych, a przecież to nieodłączny element kobiecej rzeczywistości...
Najnowsza książka Gabrysi Gargaś mistrzowsko to udowadnia, stając się tym samym nieocenioną pomocą, życzliwym uściskiem dłoni, a nawet kojącą przyjaciółką, która przypomina, że nie wszystko dzieje się po coś, są dni, które po prostu są ciężkie i jedyne, co możemy zrobić, to odpuścić sobie i pozwolić im przeminąć… Życie bywa niesprawiedliwe i brutalne, dlatego Autorka przypomina nam, jak ważna jest miłość do samej siebie, akceptacja, docenienie swojej siły, dbanie o swój komfort psychiczny i spokój, a nie uleganie jakiejś chorej rywalizacji, narzucaniu sobie kolejnych modnych celów. Prawdziwe szczęście i tak skrywa się w tych niepozornych chwilach i nie nic wspólnego z wyidealizowanymi postami na Instagramie, który przytłacza nas fałszem i dodatkowo obniża poczucie wartości, już przecież i tak stale nadwyrężane przez przeciwności losu.
Fundamentem tej znakomitej, osobistej opowieści jest autentyczny, szczery, ale przesiąknięty dystansem klimat, niosący ukojenie oraz nadzieję. "Głowa do góry, cycki do przodu” to pozycja nadzwyczaj głęboka, intymna, która skłania do refleksji, pozwala zajrzeć w głąb własnej duszy, a także ułatwia w pewnym stopniu pogodzenie się z własnymi słabościami, ze słabszymi dniami, które są obecne w życiu każdej z nas i pozwala wreszcie przestać się zadręczać. Bezsprzecznie, lektura obowiązkowa! Polecam całym sercem.
„Głowa do góry, cycki na przodu!” – ten tytuł idealnie obrazuje tę powieść i mam także wrażenie, że opisuje też stosunek autorki do życia. Wydaje mi się, że Gabrysia Gargaś jest bardzo pozytywną, szczerą i pełną humoru dziewczyną. Oczywiście, że jej nie znam, ale taki obraz wyłania mi się z książek które pisze, co bardzo raduje moje serce. Oczywiście, jak każdy, na pewno ma też chwile zwątpienia, ale to właśnie w życiu jest najpiękniejsze i właśnie z takich chwil trzeba czerpać najwięcej. Ileż ja wyniosłam z tej lektury to głowa mała. Mogłam podumać, huśtając się na mojej huśtawce zastanawiałam się nad sensem życia, miałam wrażenie że trochę z nią rozmawiam, że gdy ona podaje swoje przykłady, to i ja podaje swoje własne. To była szczera i piękna rozmowa, podczas której zajrzałam w głąb mojej duszy. Oczywiście nie odbyło się także bez momentów wzruszeń, bo były takie które sprawiały, że poczułam jakąś gule w gardle. A ileż razy szeroko się uśmiechnęłam, ba, nawet wybuchnęłam śmiechem! To było absolutnie życiowe i wartościowe. Trochę taka rozmowa, trochę wywiad, może jakiś pamiętnik, esej albo kilka anegdotek, nieważne, to była po prostu idealna i trudna do włożenia w jakiekolwiek ramy, ale to właśnie było w tej pozycji najbardziej atrakcyjne. Mam nadzieję, że Gabrysia Gargaś nigdy nie przestanie pisać, a ja nigdy nie przestanę sięgać po jej pozycje. To książka dla kobiet, o kobietach, o tym co gdzieś w głęboko w nas drzemie, o tym jak jesteśmy różne, ale i piękne i o tym że warto czasami samej siebie posłuchać. O przyjaźni, o miłości, o życiu, o rodzinie i o związkach, o tym co codzienne, o tym co mniej nam znane, o tym co gdzieś głęboko w naszej duszy gra i o tym co pokazujemy na zewnątrz. Przegenialna, przezabawna, nieszablonowa i nieoczywista, rewelacyjnie stworzona!
Z tą książką było trochę jak z randką w ciemno. Byłam przekonana, że czeka mnie lekki romans. Kilka westchnień, trochę uśmiechu. Tymczasem zamiast flirtu dostałam szczery monolog przy kuchennym stole, z kawą, która dawno wystygła i pytaniem rzuconym mimochodem: „Ty też tak masz?”. Wiedziałam, że to nie będzie powierzchowne spotkanie, tylko rozmowa, która zostaje w głowie na dłużej.
To nie jest poradnik z listą punktów do odhaczenia ani książka, która mówi, jak żyć lepiej od poniedziałku. To raczej literacka przyjaciółka. Taka, która nie poucza, nie poprawia korony i nie udaje, że wszystko da się ogarnąć afirmacją. Jest za to miejsce na zmęczenie, frustrację, zagubienie i te małe dramaty, które z zewnątrz wyglądają banalnie, a w środku potrafią ciążyć.
Autorka z czułą ironią zagląda w miejsca, które zwykle omijamy szerokim łukiem. Poczucie niewystarczalności, presję bycia ogarniętą, relacje, które bardziej męczą niż budują. Robi to bez patosu, za to z humorem i wyczuciem. Raz rozbawi, raz ukłuje, innym razem zmusi do dłuższego namysłu. To zbiór historii i myśli, w których zaskakująco łatwo się przejrzeć.
Książka nie obiecuje cudów, ale daje coś znacznie cenniejszego. Poczucie, że nie jesteśmy w tym wszystkim same. Można mieć gorszy dzień, gorszy czas i nadal być wystarczającą. Ciepła, wspierająca, momentami przewrotnie zabawna. Idealna dla kobiet, które czasem mają ochotę rzucić wszystko, ale zamiast tego wolą usiąść, odetchnąć i przypomnieć sobie, że życie nie musi być idealne, żeby było ich własne.
To nie jest kolejna powieść. To nie jest też sztywny poradnik, który mówi ci, jak masz żyć. To coś znacznie więcej. To zbiór intymnych opowieści, które brzmią jak nocne zwierzenia przy winie. Jak słowa przyjaciółki, która w końcu zdejmuje maskę i przyznaje się do słabości, do myśli „niewygodnych” i do bólu, który chowa przed światem. Ta książka to katharsis. To śmiech przez łzy. Autorka drapie tam, gdzie boli, by za chwilę przynieść ukojenie. Czytając, czułam się, jakbym prowadziła rozmowę, w której nikt mnie nie ocenia, nikt nie przerywa, ale każdy rozumie mój chaos w głowie i moje emocje. Gabriela Gargaś to genialna obserwatorka. Zdejmuje lukier z naszej rzeczywistości. Przypomina, że ten „idealny świat” z Instagrama nie istnieje. Że frustracja wynikająca z pogoni za wyidealizowanym światem nas niszczy. Płaczące dziecko, zmęczony mąż, wymagający szef? To nie znak, że Twoje życie jest beznadziejne. To znak, że jest PRAWDZIWE. Ta lektura uczy jednego: AKCEPTACJI. Kiedy dopada nas choroba, marzymy tylko o zdrowiu. Dlaczego na co dzień nie doceniamy, że możemy po prostu iść na spacer? „Głowa do góry, cycki do przodu” to drogowskaz. To lekcja, by przestać tworzyć nierealne scenariusze i zacząć doceniać małe momenty. To nie cudowna recepta na wszystko. To mądre, ciepłe towarzystwo na gorszy dzień. Nie nakręcajmy się. Nie gońmy za iluzją. Po prostu żyjmy z podniesioną głową (i nie tylko 😉). Jeśli czujesz, że przytłacza Cię codzienność, to ta książka pomoże Ci dostrzec, że nie jesteś w tym sama.
▫️Gabriela Gargaś - Głowa do góry, cycki do przodu▫️ Ocena: 4/5 ⭐️ Wydawnictwo: @wydawnictwoluna Format: 📖 Gatunek: poradnik Data wyd.: 14.01.2026
Co myślę? Nie zdawałam sobie sprawy, że potrzebuję tej książki. Bardzo lubię trafiać na fragmenty z podcastu Piekielnie Szczere, który prowadzi pani Gabriela, bo naprawdę są tam poruszane tematy, które czuje, z którymi akurat się mierzę i zawsze czuję się lepiej, gdy widzę, że nie jestem sama z danymi problemami. Ostatnio stan mojej głowy był w naprawdę bardzo kiepskim miejscu. Nie myślałam jednak, że tego typu książka tak bardzo podniesie mnie na duchu. Pani Gabrysiu - dziękuję. Po prostu dziękuję, dziękuję, dziękuję. To było to czego potrzebowałam. Historie zawarte w tej książce, słowa pocieszenia, słowa wsparcia - to zdecydowanie coś po co powinna sięgnąć każda kobieta - singielka, mężatka, matka, rozwódka, każda z nas - nie ważne po jakich przejściach czy na jakim etapie życia. Ta książka dała mi naprawdę dużego kopa - odpuść, zatrzymaj się, odetchnij, przestań się zadręczać, przestań brać na siebie wszystko. Myślę, że każda z nas znajdzie w tej książce kawałek siebie, znajdzie dla siebie dobrą radę. Warto po nią sięgnąć - po prostu. ________________________ #recenzja #bookstagram #wydawnictwoluna #głowadogórycyckidoprzodu #gabrielagargaś
Czytając opis tej książki w mojej głowie pojawiła się myśl „ kolejna ze złotymi myślami na doła” 🙈 I szczerze? Nie spodziewałam się niczego specjalnego, przecież już tyle „motywacyjnych” książek pojawiło się na mojej drodze, że ta nie będzie wyjątkiem – przeczytam, pokiwam głową z politowaniem i zapomnę 🙈 Ale gdzieś tam jednak była ciekawość, tym bardziej, że widzę czasem filmy autorki w social mediach gdzie pokazuje, że ma poczucie humoru i wie jak je wykorzystać🤣 Więc zaryzykowałam, sprawdziłam i szczerze, tak się ubawiłam, że chyba nawet kabaret na żywo nie zrobiłby takiego efektu 😍 Niektóre powiedzonka autorki totalnie mnie urzekły, jej przygody rozbawiły do łez a przemyślenia skłoniły do refleksji 🥰 Oczywiście nie byłam jedną z tych które myślą, że TYLKO ONA TAK MA🤭 Ale w momencie, gdy właśnie przeżywam jeden z upadków dobrze gdy ktoś mi o tym przypomniał i przede wszystkim nie kazał mi się od razu podnosić, wręcz przeciwnie pozwolił poleżeć bo przecież mi wygodnie 🤣 Książka jest mądrze napisana, poparta przykładami ale przede wszystkim jest zabawna, ukierunkowana nie na motywowanie do działania, ale na pozwolenie sobie by odpuścić, choć na chwilkę, być sobą w środku chaosu z 💩na głowie i 🤯 w sercu 😘 Bo my kobiety nigdy nie byłyśmy logiczne, ale za to mamy w sobie to coś ❤️ Serio, polecam wam sprawdzić bo można się nie tylko pośmiać 😘
Dziś mam dla Was książkę, która odmieni postrzeganie codzienności wielu kobiet. Autorka bardzo fajnie pokazała, że możemy dużo więcej niż nam się wydaje ale też należy nam się chwila spokoju.
Nic nie jest wyidealizowane. W książce znajdziemy historię zarówno z życia autorki jak i innych kobiet. Niektóre to naprawdę ciężkie doświadczenia, które wiele osób by złamało. Ta książka pokazuje, że mimo beznadziejnej sytuacji, to nie koniec świata.
Często gdzieś błądzimy w naszym życiu. Boimy się stawiać granic. Chcemy dać od siebie wszystko by zadowolić innych. Później budzimy się z ręką w nocniku. Warto stawiać granicę i kochać przede wszystkim siebie. Masz prawo płakać, gdy coś cię przytłacza. Masz prawo mówić, jeśli coś Ci nie pasuje. Mimo, że czasem nie chcemy mówić czegoś na głos bo to może zepsuć relacje z drugą osobą to warto bo to często walka o nas samych.
"Nie zawsze musisz błyszczeć. Czasami wystarczy, że nie zgaśniesz"
To mój ulubiony cytat z książki. Jakoś najbardziej we mnie uderzył swoim przesłaniem. Ogólnie cała ta książka mocno we mnie siedzi. Skończyłam ja dosłownie kilka godzin temu i nie może mi wyjść z głowy. Jestem pewna, że część porad zostanie ze mną na długo.
To zbiór luźnych refleksji i codziennych historii, które autorka opowiada tak swobodnie, że naprawdę łatwo zapomnieć, że to książka, a nie podcast puszczony w tle. Dużo tu kobiecej perspektywy, małżeńskich sytuacji, wątków przyjaźni, dbania o swój komfort, stawiania granic i takich momentów, z którymi łatwo się utożsamić.
W audio brzmi to lekko, ciepło, momentami wręcz intymnie, a między historiami wpadają proste, ale trafne myśli o codzienności ubrane w ładne frazy.
Mimo to nie porwała mnie tak jak podobne w formie i treści „Dam radę…”. od tej autorki.
Miałam wobec niej konkretne oczekiwania i trochę się rozminęliśmy. Brakowało mi większego porządku, spokojniejszego tempa i głębszego wejścia w tematy. Momentami wszystko zlewało się w jedną masę, jakby książka gubiła rytm.
Nadal jest tu sporo ciepła i wartościowych zdań, które zostają w głowie, dają ukojenie i przestrzeń na oddech, ale całość nie dała mi tego samego zaangażowania i satysfakcji z lektury co poprzedni tytuł, który zbudował pewne oczekiwania.
Dobra, wartościowa i wspierająca lektura z ważnym przekazem, tylko forma mogłaby być bardziej dopracowana, żeby naprawdę wybrzmiała, zostawiła po sobie ślad po lekturze czy silniej wciągała dając więcej przyjemności trakcie czytania.
Mam problem, gdzie zakwalifikować tę książkę. Ni to poradnik, ni afirmacje, nie jest to też obyczajówka, choć zawiera urywki z życia znajomych autorki. Ona sama niby nie jest terapeutką, ale uważnie słucha ludzi, udziela im nie tylko duchowego wsparcia i wskazówek. Czasami starcza dobre słowo, czasem powolenie wygadania się, a niekiedy butelka dobrego wina czy wspólne oglądanie ulubionego filmu.
Poruszono tu tematy, które dotykają większość zwykłych kobiet. Takie bolączki dnia codziennego, z którymi wielokrotnie się zetknęłyśmy.
Wiele historii jest przejmująco smutnych, ale też wiele udzielonych rad może podnieść na duchu. Autorka pokazuje nam, kobietom, że jesteśmy wystarczająco dobre, wpasowane, ułożone i że niekiedy możemy sobie pozwolić się poddać, posmucić się czy stracić głowę dla faceta. I że to też jest ok.
Jeśli myślisz, że jesteś sama ze swoimi problemami, przeczytaj tę książkę. I daj znać, ile razy powiedziałaś: "mam tak samo".
„Głowa do góry, cycki do przodu” to książka-pocieszyciel na trudniejsze dni. Bez moralizowania, bez gotowych recept — za to z uważnością, ciepłem i zrozumieniem. O granicach, zmęczeniu i o tym, że nie zawsze trzeba być silną.
To nie są nowe prawdy ani życiowe rewolucje. To rzeczy, które dobrze znamy — tylko czasem potrzebujemy usłyszeć je jeszcze raz, we właściwym momencie.
Naprawdę udane pierwsze spotkanie z Autorką. ❣️ Bardzo podobały mi się grafiki w środku książki, kilka z nich zapisałam w galerii w telefonie. 🙂 Czasami miałam jednak wrażenie, że treści w książce są już odrobinę powtarzalne, dlatego odejmuję jedną gwiazdkę. 😅
Zamysł bardzo fajny, wiele ciekawych historii wziętych z życia. Niejedna z nich doprowadziła mnie do łez. Natomiast sposób pisania jest średni. Praktycznie w każdym rozdziale powtarzają się na początku lub na końcu te same w znaczeniu zdania.