Czy lubiła myśleć, że byli wyjątkowi? Pewnie. Czy to była prawda? Nie miała pojęcia, ale kogo to obchodziło. Wystarczyło, że dla siebie byli wszystkim (...). Byli trochę jak małe stado. Mieli swoją dynamikę i wewnętrzną strukturę, wcale nie zapisaną ani sformalizowaną. Była ona naturalna, bo nikt nie musiał grać żadnej roli.
Przed Zawieszonymi nowa droga, pełna zakrętów i rozwidleń, dawnych sekretów, które miały na zawsze nimi pozostać i tych, które dopiero się zrodzą z bólu, strachu i miłości.
Podobno wszystkie książki są o miłości. Zawieszeni też – o miłości między ludźmi, która często nie ma imienia, o miłości do siebie i także o jej braku. O pasji i poświęceniu.
Czy na końcu tej drogi nadal będą tymi samymi ludźmi? Pewnie nie. Pytanie brzmi wyłącznie czy zdołają ocalić siebie...
Oliwier boi się utraty ojca. Wiemy. Proszę, ja już powoli mam dosyć opisów praktycznie tego samego i praktycznie tymi samymi słowami. Slow burn też powoli zaczyna mnie irytować, ale jednocześnie wiem, że jest realistic (been there done that, tylko się muszą kiciusie spiąć, bo za moment się wypali i gówno z tego wyjdzie). Wszystko jest porównaniem homeryckim, wszystko jest jak *nabijamy kolejne pół strony*, mam ochotę przyjść z wielkimi nożycami i to wszystko pociąć. Jednocześnie wciąż trochę peak i polski instytut sztuki filmowej powinien o tym usłyszeć.
Wakacje na Mazurach i ważne decyzje do podjęcia. Przed czwórką przyjaciół otwiera się droga do kariery, ale czy są w stanie to udźwignąć? Czy kariera wpłynie jakoś na jakich relacje i czy Kuba i Oli wreszcie wyznają sobie uczucia?
Nina Włodarczyk jak zawsze wciąga nas w świat Zawieszonych od pierwszej strony, a my stajemy się ich nieodłączną częścią. Przeżywamy wraz z nimi wszystkie rozterki i problemy, kibicujemy im i mentalnie wspieramy. Rzadko można trafić na książki, które tak bardzo angażowałyby nas w świat bohaterów.
Nieważne ile części Zawieszonych powstanie, zawsze będą wierną fanką, zawsze będę czytać każdą kolejną historię i zawsze będę wszystkim polecała tę serię!
Piąty tom był dla mnie jak powrót do miejsca, w którym zawsze czuję się dobrze. Spotkanie z Olivierem, Kubą, Emilią i Edwardem znów wywołało uśmiech, ale też nutę wzruszenia. Tym razem jednak nie witamy już dzieci…to młodzi dorośli po maturze stojący u progu nowego etapu życia, marzeń i pragnień. Czytając miałam wrażenie , jakbym szła obok nich…obserwując ich dojrzewanie, pierwsze poważane decyzje, wątpliwości, wspomnień. W tej historii jest coś niezwykle prawdziwego i ciepłego. Coś , co sprawia że nie tylko śledzimy losy bohaterów, ale naprawdę im kibicujemy.
Tym razem młodzi wyjeżdżają na pięć dni na Mazury, by w ciszy i bliskości natury poukładać myśli oraz zamierzyć się z decyzją, która może odmienić ich życie. Ustalają ze pierwsze trzy dni poświęcą na beztroski odpoczynek i nacieszeniem się wspólnym czasem. Dopiero potem przez kolejne dwa dni usiądą do poważanie rozmowy związanej z podpisaniem kontraktu. To wybór, który dla każdego z nich oznacza co innego. Każde ma swoje wątpliwości, obawy i nadzieje, dlatego podjęte wspólnej decyzji okazuje się dużo trudniejsze, niż mogłoby się wydawać. I tu w ciszy mazurskiego domku zaczynają padać słowa, które długo pozostawały niewypowiedziane, a skrywane tajemnice przestają dawać o sobie zapomnieć.
I po raz kolejny dałam się porwać tej literackiej muzyce. Melodii, która wybrzmiewa nie tylko w sercach bohaterów ale i w moim własnym. Płynęłam razem z nimi …raz z uśmiechem, raz z nostalgią, czasem z cichą nutką lęku. Bo czyż „Uwertura” nie jest zapowiedzią ? Przedsmakiem zmiana, decyzji i emocji, które dopiero mają wybrzmieć pełnią dźwięku. To moment napięcia cisza tuż przed kolejnym akordem ich życia. Chwila zawieszenia, w której wszystko jeszcze jest możliwe, ale jednocześnie czuć, że za moment nic już nie będzie takie samo. I właśnie w tej delikatnej przestrzeni między „było” a „będzie” ta historia brzmi najmocniej.
Tak jak w poprzednich książkach autorka potrafi wciągać czytelnika w opowieść tak głęboko, że świat wokół przestaje istnieć. Stworzyła po raz kolejny coś tak wyjątkowego, co pochłania bez reszty. Nagle wszystko inne tarci znaczenie zostaje tylko ta historia, a Ty w niej, bez tchu, z emocjami na krawędzi…
W tej części wyraźniej niż wcześniej zaglądamy w przeszłość bohaterów. To pozwala lepiej zrozumieć ich motywacje, źródło lęków i niepewności, a także ciężar doświadczeń, które ich ukształtowały. Oczyszczające rozmowy przynoszą odpowiedzi, porządkują emocje i pozwalają im spojrzeć na siebie nawzajem z nową dojrzałością.
Autorka buduje historie opartą na emocjach…subtelnych ale intensywnych. Jej styl jest lekki a jednocześnie dojrzały, pełen naturalnych dialogów, trafnych spostrzeżeń i scen, które zostają w sercu na długo.
Ten tom przyniósł mi radość i to szczególne uczucie, kiedy zamyka się książkę z przekonaniem, że naprawdę warto było kolejny raz być tu …z tą wspaniałą czwórką, której po prostu nie sposób nie pokochać.
Dziękuję wydawnictwu Videograf za możliwość przeczytania tej książki.
Z przyjemnością wróciłam po kilku miesiącach do dalszych losów bohaterów. Każdy z Nas czuje się czasem "Zawieszony" i jest to normalne zjawisko. Często, gdy za dużo rozmyślasz to nie zawsze wychodzi Ci to na dobre. Bywa, że się w tym wszystkim gubisz.
To historia, która pokazuje nie tylko życie 19 latków, ale też emocje. Strach przed utratą kogoś bliskiego, związki, walka z atakami paniki, pokonywanie lęków, oraz nie banie się uczuć. A przede wszystkim o tym, że nie ma tematów tabu, jeśli jest ktoś z kim możesz pogadać na luzie. Czy to przyjaciel, czy też rodzic.
Na przemian śmiałam się i smuciłam. A im dalej, to z emocji to aż serce wariowało. Lektura dla starszych czytelników (co często jest podkreślane), bo mamy tutaj różne podteksty i insynuacje. Życie nie jest proste oraz usłane różami i autorka pokazuje ten prawdziwy świat.
Z niecierpliwością wyczekuje kolejnego tomu.
Czy polecam? Nie widzę inaczej! Ta historia nie tylko pokazuje rzeczywiste problemy, ale daje też lekcję.
Moja ocena 10/10
Cytaty z książki:
"Dla takiego uśmiechu byłby gotowy podpalić świat. Kiedyś wydawało mu się, że takie uczucie nie istnieje, ale teraz nie był już taki pewny."
"- Skąd wiesz? - Bo wiem, że tego chcesz. A może nawet potrzebujesz. - Oli... - Jesteś najodważniejszym człowiekiem, jakiego znam. Wiem, że dla ludzi, na których ci zależy, zrobiłbyś dosłownie wszystko. To pozwól, żeby ludzie, którym zależy na tobie, też dla ciebie coś zrobili. Jakub chwycił się tych słów, ale i tak się bał."
"Bo miłość tak po prostu nie zmienia adresata. Jej była jak napisany, ale nigdy nie wysłany list. Ciągle trzymała go w szufladzie swojego serca i wiedziała, że nigdy nie będzie w stanie go wyrzucić."
"Stali tak zawieszeni pomiędzy tym, co było, a tym, co będzie. Żadne nie było gotowe na to, co miało nadejść."
"Nikt nie jest w stu procentach czymkolwiek."
"- Oli, ty mój kudłaty przyjacielu, kiedy ty się nauczysz, że nie jesteś dla nas kłopotem? Nie jesteś problemem, a rozwiązaniem. - Bardzo poetycko z twej strony, mości Edwardzie. - Ależ nie wiem, jak mam się odnieść do takich komplementów ze strony waćpana."
Znacie mój zachwyt nad piórem Niny i serią ZAWIESZENI, Jeśli jakimś cudem nie znacie jeszcze poprzednich czterech tomów to biegiem do biblioteki i dobrych księgarni, nie zwlekajcie, bo piąty tom to jest emocjonalna petarda. „Zawieszeni 5. Uwertura” Co tu się wydarzyło… Czy to się czyta jednym tchem? Wiadomo. Czy autorka serwuje rollercoaster emocji? Nie inaczej. Czy płakałam kilka razy w trakcie lektury? Być może. Czy jestem wdzięczna, że za moment premiera szóstego tomu? Zdecydowanie tak! Trudno pisać o fabule kolejnego tomu tak, by nie zdradzić treści i nie zepsuć zabawy tym, którzy jeszcze nie znają poprzednich części, ale spróbuję. Ekipa Zawieszonych wyjeżdża na pięć dni na Mazury, by poskładać myśli i podjąć najważniejszą decyzję w ich życiu. Postanawiają, że przez 3 dni będą się cieszyć wakacjami, a w kolejne dwa dni porozmawiają o za i przeciw podpisania kontraktu. To nie jest łatwa decyzja, dla każdego z innych powodów. Kuba nie chce zostawić Klary samej, Oli boi się, że straci ostatnie chwile z ojcem, Edi odroczy studia a Emi …ona nie ma wątpliwości- postawiła wszystko na jedną kartę, ale tylko jeśli jej bracia na to pójdą. Ten czas w Mazurskiej chacie okaże się bardzo potrzebny i ważny dla ich relacji. Wyjdzie na jaw kilka sekretów, które mimo silnej więzi Zawieszonych, blokują ich relacje. Dowiadujemy się też skąd nazwa ZAWIESZENI. Między Kubą a Olim iskrzy, ale wciąż obserwujemy, jak krążą wokół siebie. To jest cudownie urocze, a jednocześnie masz ochotę krzyczeć, żeby w końcu się odważyli powiedzieć, pokazać co czują do siebie. Ta część to sporo wycieczek w przeszłość, które pokazują, z czym każde z nich się zmaga. Autorka nie boi się poruszać trudnych tematów. Traumy z dzieciństwa, opuszczenie przez rodziców, alkoholizm, niechciany dotyk, choroba bliskich, brak zrozumienia otoczenia LGBT. Niebawem pokażę Wam kilka cytatów, ale już dziś gorąco zachęcam do lektury. Czytajcie, bo to jest złoto.
Ekipa „Zawieszonych” po napisaniu matury w końcu może się wybrać na wakacje. Dolores oferuje im swój domek na Mazurach. Dodatkowym przeżyciem dla czwórki przyjaciół jest fakt, że są to ich pierwsze prawdziwe „dorosłe” wakacje, bo bez żadnych osób ich nadzorujących. Tylko ich czwórka, woda i słońce. Te trzy tygodnie mogą spędzić w pełnej luzu beztrosce, gdyż po powrocie do domu czeka ich podjęcie ważnej decyzji. Cała ich czwórka musi przystać na warunki, które zostaną im przedstawione. Jednak w tym beztroskim czasie, który mają spędzić pod banderą pływania, słońca i „wyciszenia” zaczyna się coś rozwijać. Na razie jest to pąk, który miejmy nadzieję, rozkwitnie i będzie z niego piękny kwiat.
W dalszym ciągu z kart” Zawieszonych” wyziera ból straty. To nie tak, że pojawia się czasami. On z nimi jest ciągle czy tego chcą czy nie. dobrą stroną medalu jest fakt, że Oli już nie czuje się jak marne zastępstwo kogoś kto był tam przed nim a jak członek ekipy przyjaciół o której zawsze marzył. Aby miała takie same marzenia, patrzyła w tym samym kierunku i wspierała się na każdej płaszczyźnie. Tak, Oli w końcu znalazł swój „dom”.
Jednak Emi, ta radosna i zuchwała dziewczyna z różowymi włosami ma problem. Przyjaciele starają się jej przemówić do rozsądku ale jaki to przyniesie rezultat? Poczytamy zobaczymy.
I chociaż mogłabym tak pisać i pisać to nie o to chodzi bo to Wy sami musicie zapoznać się z fabułą serii i odkrywać ich świat od początku pierwszego tomu.
Współpraca barterowa z Wydawnictwem Videograf imprint brats.
W końcu po czterech tomach slow burn zaczyna nabierać rozmachu. Kochani ten flirt, ten flirt, który się tutaj odbywał! Ciężko było się nie zaśmiać! W tej części na światło dzienne wychodzą uczucia kłębiące się w ciemności dłużej niż powinny. Rozwijany jest też wątek Mikołaja. Zapomniałam już, że książki Niny to taki rollercoaster emocji i nie obyło się bez gniewu, bez płaczu i bez śmiechu. Już nie mogę doczekać się kolejnej części 🤭
Szczerze jestem zawiedziona bo to taka książka na przeczekanie może nawet tytuł Uwertura ma sens. Połowę pochłonęłam naraz czekałam aż w końcu Kuba i Oli będą razem i co i gucio. Generalnie oprócz relacji Emi z Mikołajem nic więcej się nie dowiadujemy, fabuła pełznie i prowadzi grupę do szkodliwego show biznesu. Jak dla mnie tom mało potrzebny.