Jeśli po latach od przeczytania Kłamstw Locke’a Lamory i Miedzianego Króla warto wrócić do czytania fantasy, to właśnie dla tej książki, a właściwie pierwszej części serii Altera Zona autorstwa Matyldy Kozakiewicz. Misternie zbudowany świat (wsparcie mapą, do której bardzo chętnie zaglądałam), w który można wsiąknąć bez reszty. Chociaż ciężko zdecydować, czy wolałabym wychowywać się w tesparyjskiej Avali, czy może w Rosemary na Archipelagu, jedno jest pewne: chciałabym poznać magów i zobaczyć ich moce w akcji (zwłaszcza Isę, bo czemu nie?), uścisnąć Corę, bo nasze charaktery mogą przybić sobie piątkę i przekazać Królowi, że tacy zadufani w sobie i swojej władzy panowie mają obecnie raczej trudny żywot.
Wspaniale skonstruowana fabuła, zaskakująca do samego końca. Postaci tak wyraziste, że od razu je lubimy lub nie, ale też żadnej z nich nie znamy do końca. Rozdziały pisane z perspektyw różnych bohaterów, co ułatwiało usystematyzowanie całości. Dialogi zrównoważone z opisami akcji i otoczenia.