Powroty mogą być różne: sentymentalne lub gorzkie, z własnej woli lub z przymusu, realne i wyobrażone. Ale czy da się wrócić do czasów dzieciństwa bez konfrontacji z całym światem wspomnień? To właśnie po nie Ernaux wraca do rodzinnego Yvetot.
Najpierw myślami cofa się do 1952 roku, kiedy jako dwunastolatka była świadkiem sceny, która na zawsze naznaczyła ją najgłębszym wstydem: pewnego popołudnia ojciec próbował zabić jej matkę. Ten obraz uruchamia namysł nad naturą wstydu, jego klasowym uwikłaniem, pozwala wydobyć z pamięci kolejne sceny i szczegóły, które – niczym w Latach – układają się panoramę miejsca i czasu, portret rodziny, miasteczka, zwyczajów, które ten gest tak wstrząsająco naruszył.
Wraca też jak najdosłowniej – na zaproszenie władz miasta, które przyjęła po raz pierwszy dopiero w latach dwutysięcznych. To okazja, by topografię pamięci nałożyć na namacalną siatkę ulic i by opowiedzieć o miasteczku z własnych wspomnień tym, którzy tak dobrze je znają. "Ostatecznie – mówi pisarka - »wykorzystałam« przecież Yvetot, miejsca i ludzi, których znałam. A potem, choć tak wiele wzięłam z miasteczka mojego dzieciństwa i wczesnej młodości, nic mu właściwie nie chciałam oddać."
Teraz prowadzi nas po nim, domykając tym samym cykl opowieści o dzieciństwie, rodzicach i świecie, który przetworzyła w literaturę.
Na tom składają się: Wstyd (La Honte) i Powrót do Yvetot (Retour à Yvetot).
The author of some twenty works of fiction and memoir, Annie Ernaux is considered by many to be France’s most important writer. In 2022, she was awarded the Nobel Prize in Literature. She has also won the Prix Renaudot for A Man's Place and the Marguerite Yourcenar Prize for her body of work. More recently she received the International Strega Prize, the Prix Formentor, the French-American Translation Prize, and the Warwick Prize for Women in Translation for The Years, which was also shortlisted for the Man Booker International Prize in 2019. Her other works include Exteriors, A Girl's Story, A Woman's Story, The Possession, Simple Passion, Happening, I Remain in Darkness, Shame, A Frozen Woman, and A Man's Place.
Kocham to, jak Ernaux pisze. W jej prozie jest coś do bólu prawdziwego, nieobranego w wyrafinowane słowa. Sprzedaje ona rzeczywistość taką, jaka jest. Z każdą kolejną przeczytaną jej książką, jej warsztat zachwyca mnie coraz bardziej.
Rekonstrukcja doznań, zasłyszeń, spostrzeżeń i pamięci ciała z czasów, gdy miało się dwanaście lat. Książka ma charakter mozaiki - „Wstyd” jest odrębną opowieścią, potem autorka zdaje relację z powrotu do Y., upublicznia też prawdziwe listy pisane w młodości do przyjaciółki oraz fragmenty swojego dziennika z 1963 (te wydały mi się niewinnie egzaltowane, tak niepodobne do jej dojrzałej twórczości, jakbyśmy mieli okazję obserwować proces wykuwania jej pomnika).To wszystko jest tak dobre literacko, poruszające, nie ma tam żadnego zbędnego słowa. Nie mogłam się opanować, by co chwila nie zaznaczać jakiegoś zdania lub sformułowania kolorową karteczką, właściwie nie wiem po co.
Pierwszą część czytałam już po angielsku, mimo to fajnie było sobie przypomnieć ponownie, nie jest to moja ulubiona książka Annie, ale jest w niej ten charakterystyczny dla niej styl który tak cenię. Natomiast druga część ?? Rozumiem o czym była, całkiem podobały mi się fragmenty dziennika Annie i listy, ale cała ta część wydała mi się nieco bezcelowa, może coś mi umknęło, nie wiem aczkolwiek myślę że bardzo szybko wyleci mi to z głowy.
Na książkę składają się dwa eseje i kilka mniejszych tekstów. I tak, autorka w kółko pisze tę samą książkę, o sobie i o Francji (to nie zarzut!). I znowu mamy klasy społeczne, mamy wstyd, rodzinę, jest edukacja, i te tytułowe powroty w miejsca z przeszłości czy do analogowego życia.
Książka składa się z dwóch osobnych dzieł – „Wstyd” i „Powrót do Yvetot”. Uważam, że sam „Wstyd” stanowiłby intensywniejszą i bardziej emocjonalną lekturę. Zanim jednak przejdę do zachwycania się nad pierwszą połową książki chcę podkreślić, że „Powrót do Yvetot” także był mistrzostwem. Miał jednak inną formę – składa się z mowy A.E., którą wygłosiła w trakcie oficjalnej wizyty w Yvetot i licznych listów, fotografii a nawet zapisów z rozmów z czytelnikami. Sprawia to, że druga połowa książki jest istotnie bledsza, brak w niej głębokich refleksji autorki, które tak uwielbiam. Dla mnie stanowiła jedynie kontekst dla wydarzeń i przemyśleń, które znalazłam w pierwszej części. Czas na opis przeżycia, jakim było czytanie części pierwszej – „Wstydu”. Jest to historia złożona ze wspomnień. Przybierają one tutaj różne postacie – miejsc, do których autorka odczuwa niewytłumaczalny pociąg, przedmiotów, które jakimś cudem ocalały przez te wszystkie lata a także głęboko skrywany wstyd. Wstyd, którego źródła AE doszukuje się w traumatycznym incydencie pewnej czerwcowej niedzieli. Zdarzenie to stanowi ramę, w której umieszcza resztę książki. Refleksje związane z tym pamiętnym dniem wkrótce przeradzają się w rozmyślania innej natury – seksualności, hierarchii społecznej a także religii. Książka przepełniona wrażliwością, niezwykle przenikliwa. AE znajduje słowa na emocje i odczucia, których sama nie potrafię nazwać. Czuję się z nią przez to związana, co tylko udowadnia, że przez autobiografię autorka magicznie dociera do ludzi „z innych światów”. Błyskotliwa, genialna, zapierająca dech w piersiach!
czym jest wstyd klasowy? w jakich ułamkach wspomnień i ciężarach przemocy osadza się i kumuluje?
nikt nie odpowiada na te pytania tak wnikliwie i osobiście, a zarazem niezwykle uniwersalnie, jak sama Ernaux. zgadzam się z moją cudowną promotorką, że jest to jeden z najwybitniejszych Nobli ostatnich lat. bezdyskusyjnie.
Lektura kolejnego wydania tekstów Ernaux po raz kolejny pokazała mi, że mogłabym ją czytać bez końca, mimo jej "powtarzania się", jeśli chodzi o tematy (bo nie oszukujmy się, pisarka pisze swoje życie, siebie i historię społeczną we każdej swojej książce), ale nigdy jeśli chodzi o akcenty i perspektywy. Tematem tego polskiego wydania zbioru jej tekstów jest wstyd, w tym wstyd klasowy. Ernaux wraca do swojego dzieciństwa, by prześledzić proces powstawania, istnienia i współtowarzyszenia jej tego wstydu, także w dalszym życiu, w którym pozostał, chociaż jego źródła są nieoczywiste. Cieszę się, że wybrała poszukiwanie tego uczucia, często mam wrażenie pomijanego albo przemilczanego, szczególnie w literackich analizach społecznych. Nie ma dla mnie nic bliższego, nic bardziej "sensownego", trafiającego do mnie w literaturze bardziej niż autofikcja. To gatunek (?), sposób życiopisania (naprawdę trudno zmieścić to w jednym słowie), który jest dla mnie istotą literatury. Przekazywaniem własnej indywidualności, wpisanej w szerszą, wspólną rzeczywistość (co nie znaczy, że przez każdego tak samo przeżywaną i doświadczaną). Ernaux robi to świetnie i już!
- akcja toczy się w 1952 r., są to wspomnienia z tego roku, zaczynają się od sceny jak ojciec chciał zabić matkę - Dalej są zwykłą rodziną, autorka chodzi do szkoły katolickiej, opowiada o swoim życiu, przemyśleniach, bardzo definitywnych, np. nie powiedziałam mu że to początek obłędu i nie minie nigdy - Ciekawe język, sformułowania, wypunktowania, jakby lista zadań, rzeczy - Dużo o ciele, jak to u małej dziewczynki która u koleżanek już widzi zmiany, a u siebie nie - Komentarz dotyczący różnic społecznych, które ją zawstydzają - jest z biedniejszej robotniczej rodziny - Później Annie wraca do miasteczka, jest treść przemówienia władz - jak w pani Bovary - Dalej są jej listy z przełomu lat 50/60 do przyjaciółki i wywiady. Dużo o wspomnieniach inicjacji kreacji, powrotach do dzieciństwa, pisaniu - Ogólnie pokawałkowana, pierwsza część zdecydowanie lepsza od części z wywiadami, bardziej „praktyczna”
Zadaniem pisarza jest opowiadanie o czymś w sposób, w jaki jeszcze nikt nie opowiedział
This entire review has been hidden because of spoilers.
Dojrzałe, pewne siebie kobiety nie mają już żadnych oporów, by mówić jak jest, jak było. Nikomu i nic nie muszą udowadniać. Taka właśnie jest Annie Ernuax. Noblistka z 2022. Wierz mi, ciężko obok jej książek przejść obojętnie. Może zszokują, może zniesmaczą, ale na pewno docenisz jej bezpośredniość i brak hamulców.
Tutaj na warsztat bierze miejscowość, z której pochodzi. Wraca do przeszłości i rozlicza się z tym, co zostawiła za sobą w tamtej mieścinie. Dostajemy tu pełne spektrum emocji, bo nostalgia miesza się tu z goryczą, beztroskie dzieciństwo, z traumatycznymi doświadczeniami. Bardzo polecam.
Krótka, autobiograficzna proza Annie Ernaux o powrocie do rodzinnego miasta i konfrontacji z własną przeszłością. Autorka analizuje klasowe pochodzenie, wstyd i społeczne awanse bez sentymentalizmu, w charakterystycznym, oszczędnym stylu.
To literatura bardziej do przemyślenia niż do „pochłonięcia”. Mocna, bez koloryzowania.
czarne już sobie kpi z ludzi wydając takie popłuczyny rozmowy z widownią z okazji wizyty w mieście rodzinnym?? losowe listy do koleżanek i wycinki z dziennika?? dlaczego ktokolwiek miały to wrzucać do tej książki może też kwestia zmiany tłumaczki