"Bez śladu" to napisana wspólnie z Dominikiem Szczepańskim osobistą opowieść Adama Bieleckiego o jego ewolucji jako wspinacza – od zdobywcy ośmiotysięczników po alpinistę, dla którego najważniejszy staje się styl, oryginalność wyzwań i minimalizm sprzętowy. Opowiada o pasji, adrenalinie i przygodach, w tym o akcjach ratunkowych, jak ta na Annapurnie w 2023 roku, kiedy wraz z Mariuszem Hatalą uratował indyjskiego wspinacza Anuraaga Maloo.
Bielecki odsłania kulisy narodowej wyprawy na K2, podczas której jak w soczewce skupiały się wielkie ambicje, siła i słabości polskich wspinaczy, a o jej ostatecznym wyniku zdecydowały wewnętrzne konflikty.
Ta książka to nie tylko kronika przygód, ale też rozliczenie z własnymi marzeniami, inspirowanymi heroiczną epoką polskiego himalaizmu oraz próba budowy nowej narracji: bardziej ludzkiej, kruchej, świadomej, ale nie mniej pełnej pasji.
Zasadniczo znakomita ;) Jak to było? Nie można gratulować i oceniać krytycznie w jednym wpisie? Wspaniale się ją czyta, z humorem i konkretem. Najpierw wejdziemy w dygresyjność udając, że kiedyś z niej wyjdziemy, to ciężka próba ;) Wyraźnie dla mnie pomysł na książkę kończy się w 3/4 a może w 4/5. W końcówce jest więcej zdjęć i mnóstwo technicznych historii. Pewnie dla tych, którzy się wspinają to lektura zjawiskowa. Mnie właśnie to trochę wgniotło a książkę kosztowało tę jedną gwiazdkę mniej. (a no i jeszcze to "w poprzedniej książce napisałem....") Dla nie wspinających-się, to znakomita historia sprawdzania siebie, tego czym może być alpinizm i himalaizm, gdzie idzie granica siebie ale i historii. Zmagania ze sobą i przyszłością są świetnie opisane i... Jak to w coacherskim ujęciu - pasują do innych dziedzin życia. A tu full optymizm, więc gratulacje ;)