Nie pytały, czy mogą. Wspinały się tam, gdzie chciały. Zawsze w górę. Na przekór wszystkim.
"Miejsce kobiet jest na szczycie" – brzmiało hasło amerykańskiej wyprawy na ośmiotysięczną Annapurnę. By się tam znaleźć, kobiety wspinające się w górach całego świata musiały pokonać nie tylko pionowe ściany i duże wysokości, ale też stereotypy i ograniczenia narzucane przez zdominowane przez mężczyzn, niekiedy skrajnie mizoginistyczne środowisko.
Z czym się mierzyły? Co je determinowało? Jaką płaciły za to cenę?
Bunt to opowieść o losach kilkudziesięciu niezwykłych kobiet, które w górach dokonały rzeczy wybitnych. Od pierwszych przejść taternickich i alpejskich, przez sukcesy himalajskie pokolenia Wandy Rutkiewicz, po czasy współczesne. A wszystko to na tle społecznych, kulturowych i politycznych zmian w Polsce i na świecie.
Inspirujący reportaż o odwadze, sile, pasji i determinacji, a zarazem kompendium wiedzy o historii wspinających się kobiet.
Czułam dumę, czytając tę książkę, ale też złość na to, przez co musiały przechodzić kobiety podczas swojej drogi do wspinaczkowej wielkości. Bardzo dobry reportaż o tym czym był alpinizm kobiet, jakie były jego początki i czy dalej ma rację bytu - bo jakie znaczenie ma dla góry jakiej płci był jej zdobywca? Dla nich jednak miało to znaczenie, bo kobiety chciały wchodzić coraz wyżej i trudniejszymi drogami i nie być przy tym umniejszane. Ta książka to historia od lat powojennych po czasy współczesne, o wielkich rekordach i porażkach, ukazująca hart ducha wspinających się kobiet, które swoją siłą udowadniają, że góry traktują wszystkich równo, nieżelazne od płci.
"Nim kobieta mogła stać się człowiekiem gór, musiała najpierw zostać człowiekiem - z całym bagażem praw i obowiązków ".
" o ile umiejętności wspinaczkowe, poznanie i stosowanie wspinaczkowych technik było czymś, co można opanować bez większych trudności, to brak pewności siebie, wpajane przez wieki uprzedmiotowienie kobiet były hamulcem dla wielu wspinaczkowych talentów".
" Małżeństwie szybko okazało się, że Wanda nie chciała budować żadnego domu, ona chciała z tego domu wyjść. - Dla Wandy priorytetem była niezależność. A tę dawały jej wyłącznie góry".
" Lepiej przeżyć jeden dzień jak tygrys niż tysiąc lat jak owca".
Żeby wspinać się po wysokich górach trzeba wykazać się odwagą, siłą, wytrzymałością, czasem uporem. Trzeba walczyć ze swoimi słabościami, a jeśli jesteś kobietą, jak bohaterki tej książki, musisz walczyć jeszcze ze stereotypami na swój temat. A przynajmniej one musiały walczyć w czasach, kiedy ta dyscyplina się dopiero rozwijała w Polsce.
Książka przedstawia historię polskiej, kobiecej wspinaczki wysokogórskiej od końca II wojny światowej do czasów współczesnych.
Niektóre z tych kobiet robiły to dla pasji, inne jakby opętane niezdrową ambicją. Czasami dla własnej przyjemności, a niekiedy żeby udowodnić coś ludziom wokół. Nie brakowało spięć i konfliktów między paniami. Być może właśnie z uwagi na tak różne cele.
Część z nich założyła rodziny i bywało to hamulcem przed dalszymi ryzykownymi wyprawami. Część z nich nie rezygnowała z gór i tą pasją zaraziła swoje dzieci. Kilka z nich zostało w górach na zawsze.
Walczyły ze stereotypami, udowadniały środowisku sportowemu, mężczyznom i generalnie światu, że nie są gorsze od wspinaczy. I z całą pewnością robiły to na własnych zasadach.