Jaką cenę przyjdzie zapłacić za wejrzenie w otchłań?
Rhys Vastel, doskonały szpieg i skrytobójca kroczący ścieżkami otchłani, wraca z misji mającej ujawnić spisek przeciwko koronie. Na miejscu odkrywa, że jego ojczysty Erland został zaatakowany przez siły Vaangorian dowodzone przez Cadoca – potężnego chazmantę, władającego niszczycielską magią. Cadoc pragnie zemsty za śmierć ojca, przywódcy buntu magów tkniętych otchłanią sprzed czterdziestu lat.
Aby ocalić swój świat przed pożogą, Rhys musi stawić czoła bezwzględnym najeźdźcom, poznać sekrety Inkwizycji i ocalić dusze dotknięte mroczną potęgą. By pokonać przeciwników, sięgnie po moc, o której istnieniu dotąd nawet nie podejrzewał…
W świecie, gdzie zemsta płonie jaśniej niż nadzieja, a granica między bohaterem a potworem zaciera się z każdym wyborem – podróż Rhysa dopiero się zaczyna.
Książka jest niezmiernie wciągająca i ma bardzo dobrze wykreowanych bohaterów. Zwłaszcza Rhys i Rosa skradli moje serce. Uwielbiałam fragmenty tekstu, w których rozmawiają lub pogłębiają relację między sobą. Świat wykreowany przez autora ma ciekawy system magii: wskakiwanie do innego świata cuchnącego siarką? Sama bym tak chciała. Najlepsze jednak było to, że nikt tam nie jest niezwyciężony. Rhys nie jest kreowany na niepokonanego zabójcę, mogę stwierdzić, że częściej wpada w jakieś kłopoty, niż coś mu się udaje. Ma swoje zasady i jednak mimo wykonywanego zawodu posiada uczucia i serce. Postacie mają swoje charaktery, wady i zalety, ich przeszłość wpływa realnie na to, jacy są. Bardzo to cenię. Cudowna rozrywka, dobry klimat i bardzo dużo humoru. Autor pisze przyjemnie i z lekkością, ciężko jest się oderwać od lektury.
Piekielnik Andrzeja Jakubca to debiutancka powieść fantasy, która sięga w mroczniejsze rejony gatunku, stawiając pytania o słuszność zemsty i konsekwencję moralnych wyborów. Autor kreśli świat pogrążony w konflikcie, w którym granica między bohaterem a złoczyńcą bywa wyjątkowo cienka. Fabuła skupia się na losach Rhysa Vastela - szpiega naznaczonego iskrą - który w obliczu wojny i brutalnej inwazji musi zmierzyć się nie tylko z zewnętrznym zagrożeniem, ale również z własną przeszłością i konsekwencjami wyborów, których dokonał. Jako debiut, Piekielnik prezentuje się solidnie, choć nie jest wolny od mankamentów. Najbardziej zauważalna jest tu pewna odtwórczość fabularna - szczególnie w pierwszej części powieści. Niektóre motywy i rozwiązania narracyjne wywoływały we mnie wrażenie déjà vu, ale nie jak kalka jeden do jednego, raczej, jakby te wątki już gdzieś były - tylko bohater miał nieco inne imię, a świat inny zestaw nazw własnych. Ot, bezpieczne poruszanie się po znanych schematach. Na szczęście im dalej w las, tym robi się ciekawiej. Druga połowa książki wypada zdecydowanie lepiej, akcja wyraźnie przyspiesza, a fabuła zyskuje większą spójność i dramaturgię. Autor sprawniej prowadzi wątki, a napięcie narasta w sposób bardziej angażujący dla czytelnika. Na szczególne wyróżnienie zasługuje koncepcja chazmantów - postaci czerpiących moc z otchłani. To interesujący element świata przedstawionego, który nadaje historii mrocznego charakteru i wprowadza istotny wątek magiczny. Równie ciekawie wypada sam Rhys Vastel jako protagonista - bohater moralnie niejednoznaczny, ale skonstruowany w sposób, który budzi sympatię i zaangażowanie czytelnika. Ma w sobie coś, co przyciąga uwagę i sprawia, że chce mu się kibicować, nawet gdy podejmuje wątpliwe decyzje. Jego wewnętrzne rozdarcie, konfrontacja z przeszłością i stopniowe odkrywanie własnych granic są napisane naprawdę przekonująco. To nie jest krystaliczny heros, ale też nie bezrefleksyjny antybohater - i właśnie za to duży plus. Ale nie samym głównym bohaterem powieść żyje! Istotnym momentem fabularnym dla mnie było pojawienie się Rosy Jej postać działa na fabułę niemal zbawiennie - wypełnia pewne luki, łagodzi pęknięcia narracyjne i sprawia, że na całość patrzy się znacznie przychylniej. Od jej wejścia historia nabiera większej płynności i emocjonalnej równowagi. To jedna z tych bohaterek, przy których czytelnik czuje, że „coś w końcu zaskoczyło”. Z kolei postać królowej regentki, zostawiła u mnie ogromny niedosyt. To postać intrygująca, z potencjałem na znacznie większą rolę, a jednak obecna w treści zdecydowanie za krótko. Bardzo żałuję, że autor nie poświęcił jej więcej miejsca, bo każda scena z jej udziałem wzbudzała moje zainteresowanie. Podsumowując, Piekielnik to udany i obiecujący debiut, który - mimo zauważalnych inspiracji gatunkowych - oferuje ciekawy świat, intrygujące koncepcje oraz protagonistę, z którym łatwo się utożsamić. To propozycja skierowana raczej do czytelników ceniących mroczną fantastykę, moralne dylematy i wojenne historie. Mnie czytało mi się tę książkę dobrze, a miejscami nawet bardzo dobrze, zwłaszcza gdy fabuła zaczęła nabierać tempa. Ocena: 6/10 (z tendencją do 6,5/10) - książka, może nie redefiniuje gatunku, ale pokazuje potencjał autora i zachęca do sięgnięcia po jego kolejne publikacje. Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Abyssos #współpracarecenzencka #współpracabarterowa #współpracareklamowa
Trochę z żalem te 2 gwiazdki, ale niestety powieść jest po prostu za nudna, postaci zbyt nieciekawe, a język raczej prosty. Ciężko negatywnie ocenić coś, co zdecydowanie jest nie tylko debiutem, ale też dziełem pisanym z serca, ale cóż, takie życie.
Mimo tego nie jest to zła książka, myślę że sporej części czytelnikom się spodoba. Jest to kolejna odsłona typowego w polskim fantasy "wiedźmina inaczej", z tym że w porownaniu do innych przedstawicieli podgatunku nie ma tu obrażania kobiet, obrzydliwej pornografii, nieudolnego edżyzmu, czy patetycznych monologów mających na celu nieskrywanie przybliżyć czytelnikowi opinie autora. Jest za to sporo akcji, całkiem kompetentnie napisanej.
Patrząc na potworki Polskiej fantasy jakie czytałem przez ostatni rok, te 2 gwiazdki wydają się niewspółmiernie, więc muszę tamtym oceny poobniżać.
Solidny akcyjniak, bardzo się cieszę z takich debiutów, które nie próbują kopiować jak Psy Pana a faktycznie idą własną ścieżką. Mamy tu trochę military fantasy, trochę ciekawej magii piekielnej i wystarczającą fabułę. Nie ma tu odkryć stulecia, ale jest to dobry start, mam nadzieję, że seria będzie się rozwijać w dobrą stronę i liczę na więcej. Za debiut plusik w serduszku.
Książka wydaje się być początkiem naprawdę ciekawej serii, z pewnymi sandersonowskimi rozwiązaniami. Z pewnością jeden z ciekawszych fantastycznych debiutów. Zostawia za dużo pytań, żeby dać od razu 5*, ale jak wspominałam - mam nadzieję, że to tylko wstęp.