Pasażami paraliżująco wspaniała, pasażami frapująca, pasażami chwytająca za serce, pasażami gęsta od cytatów i męcząca.
Zawsze mam problem z takimi tekstami. Ich autorzy bezkompromisowo wciągają nas w swoje życie i każą się przyglądać, przeżywać, oceniać. A jak tu oceniać czyjeś cierpienie, czyjeś doświadczenia, refleksje? Przeżywam więc z nimi, doświadczam z nimi, śledzę tok myśli, domyślam się wrażeń z filmów, muzyki, lektur.
Clara Heinrich ma coś, co ze sobą dzielimy: wrażliwość na naturę, świadomość ogromu zależności i powiązań ekologicznych świata, doświadczenie rzadkiej, wykluczającej choroby i tego, co nazywa „medical gaslighting“. O wszystkim tu jest, bardzo dużo o nasionach (super!), o opiece - w znaczeniu „care“, co trochę wymyka się tłumaczeniom. Jest tu też ogrom cytatów, nie zawsze dla mnie istotnych czy zrozumiałych, są oczywiście nawiązania do Annie Ernaux, Didiera Eribona, miejscami tekst Heinrich przypominał mi „Sztukę przetrwania“ Anki Wandzel, a miejscami bardzo „Znikanie“ Izabeli Morskiej.
Na pewno książka zapraszająca do powrotów do niej.