Osiemnastoletnia Noemi Walker zdecydowanie nie określiłaby się jako osoby pewnej siebie i przebojowej. Na co dzień stara się nie zwracać niczyjej uwagi, jest cicha i poukładana, dokładnie taka, jak się wydaje, że jej rodzice, by sobie życzyli.
Z kolei jej brat Oscar stanowi przeciwieństwo siostry. Chłopak prowadzi imprezowy tryb życia, obraca się w kręgu popularnych ludzi, robiąc wszystko to, co dla Noemi pozostaje zupełnie obce.
Pewnego dnia dziewczyna poznaje najlepszego przyjaciela Oscara – Harry’ego Williamsa. Dostrzega w nim coś, co ją bardzo przyciąga. Wydaje się, że mają ze sobą wiele wspólnego. Oscar jednak zrobi wszystko, żeby ta dwójka nie zbliżyła się do siebie. Wie o kumplu coś, czego jego siostra nigdy nie powinna się dowiedzieć.
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej osiemnastego roku życia.
Różnica w traktowaniu [współpraca reklamowa] Książka była bardzo wciągająca szybko chciałam poznać przyczyny podwójnych standardów w traktowaniu syna i córki przez rodziców. Noemi to tak kochana mała dusza, którą chce się owinąć płaszczykiem ochronnym. Urocza, nieświadoma i niezły z niej słodki Misiak, ale przy tym lubuje się w romansach. Oscar jej brat ulubieniec tłumów, może wszystko, popularny, trzęsie szkołą. Jest kontrolującym starszym bratem, ale przegapia moment kiedy Noemi poznaje Harry’ego. Przeczytajcie jak relacja dynamicznie się zmienia po tym spotkaniu i odkryj tajemnicę rodziny Walkerów. Czekam na kolejny tom!
We Met Through My Brother to było moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. I niestety również moment, w którym muszę się z tą twórczością pożegnać. Podeszłam do tej historii bardzo neutralnie. Byłam nawet przekonana, że może mi się spodobać, bo nie ma co zaprzeczać motyw przyjaciela starszego brata bardzo często wypada świetnie i po prostu… czyta się to z efektem wow. Niestety, bardzo się na tej historii zawiodłam. Z wielu powodów. I nie jestem w stanie zamknąć tego wszystkiego w jednym zdaniu, dlatego zapraszam do czytania dalej.
Zacznijmy od bohaterów.
Poznajemy Noemi - zwykłą, nieśmiałą, cichą, niepewną dziewczynę, która woli siedzieć w domu i czytać książki. Takich osób jest wiele. Ja sama jestem do niej w pewnym stopniu podobna, więc mniej więcej wiem, jak wygląda takie funkcjonowanie. I jasne, ona jest inną osobą, nie musi być moim odbiciem. Ale dziewczyna ewidentnie boi się kontaktów z ludźmi. Nawet w szkole, kiedy zostali dobrani w grupy, była przerażona wizją rozmowy z kimś obcym. I właśnie dlatego kompletnie nie godzi mi się to z tym, jaka była później.
Nagle Noemi poznaje przyjaciół swojego brata, wśród nich Harry’ego. I ich relacja rozwija się tak dziwnie szybko, że totalnie nie klei mi się to z jej charakterem. Mówimy o dziewczynie wycofanej, zamkniętej, ostrożnej, a tu pojawia się nowy chłopak i wszystko nagle przyspiesza w tempie.
Na początku przez może dwa tygodnie powtarza, że nie powinni się do siebie zbliżać. A potem przychodzi jedna impreza. Alkohol. I nagle wszystko się zmienia. Spoiler alert - idą na imprezę, upijają się, całują, kończą w łóżku. I to wszystko w ciągu kilku stron.
Harry ma bardzo dziwny charakter i naprawdę ciężko mi go jednoznacznie opisać. Na pewno namieszał Noemi w głowie i po części zmienił jej życie - to fakt. Ale dziwi mnie, że taki… zwykły chłopak potrafił aż tak wpłynąć na osobę i jej charakterze. Mam wrażenie, że w pewnym momencie jej osobowość została po prostu zapomniana w trakcie pisania.
Bo nagle wycofana, zamknięta w sobie dziewczyna staje się odważna i nawet trochę pewna siebie przy nim. Jasne, ludzie mogą się zmieniać, relacje potrafią nas otworzyć, ale zwykły chłopak z tatuażem nie powinien nagle zmieniać jej całej osobowości.
Do tego jego zachowanie wobec niej było niespójne. Z jednej strony trzymał się na dystans, a z drugiej nachalnie inicjował kontakt. Najpierw pokazywał, że mu zależy, a chwilę później udawał, że jej nie zna. Nagle ją blokuje, odcina się i twierdzi, że to koniec. Jasne, brat był wściekły a oni chcieli uniknąć afery. Ale tak drastyczne zakończenie? Potrzebowałam mocniejszego powodu. A no i oczywiście to nie było zakończenie bo on znowu inicjował kontakt.
W dodatku zabrakło mi między Noemi i Harrym autentycznego napięcia. To napięcie, które było napisane, dawało mi bardziej vibe: „musi być między nimi chemia, więc coś tu dopiszmy”, niż faktyczne emocje. To nie było takie napięcie, przy którym czytam i myślę: “o mój Boże, ale to działa.” Ja raczej miałam momenty: “Jezu, przestańcie już.” Ich relacja była dla mnie jakaś niekompletna. Czegoś w niej bardzo brakowało - głębi, powolnego budowania uczuć, momentów, które naprawdę by mnie przekonały, że ta relacja ma sens.
Oscar, czyli tytułowy brat jest kompletnie niespójny. Raz jest chamski i prostacki wobec Noemi, a chwilę później okazuje się najczulszym bratem świata, który martwi się, dba i chroni. Rozumiem motyw ochrony przed Harrym i „tajemnicami”, o których dziewczyna nie powinna wiedzieć, ale jego zachowanie często raniło Noemi i wyglądało po prostu nielogicznie.
Rodzice również zachowywali się w sposób niespójny. Z jednej strony martwią się o bezpieczeństwo córki, z drugiej - wyjeżdżają na tydzień i zostawiają osiemnastoletnią córkę pod opieką brata, który momentami wydaje się mniej dojrzały niż ona. Kochani… albo przesadzacie z kontrolą, albo jej w ogóle nie ma.
Ta książka jest po prostu… toksyczna. A właściwie to zachowania bohaterów są toksyczne. I żeby była jasność: dla mnie to nie jest automatycznie wada. Czytam dark romance, historie pełne trudnych, niezdrowych relacji i absolutnie mi to nie przeszkadza.
Problem polega na czymś innym. To naprawdę krótka książka, a mimo to ogromna jej część skupia się na tej toksyczności, na agresji i na ciągłych imprezach a tych imprez jest tu naprawdę mnóstwo. Momentami byłam w szoku. Kto je organizuje? Skąd oni mają na to pieniądze? Jak to w ogóle funkcjonuje? Zamiast pogłębiania emocji dostajemy w kółko te same schematy zachowań.
Bohaterowie - nie tylko Noemi - wydawali mi się bardzo płytcy. Kiedy pojawiała się ich perspektywa i miały zostać opisane emocje, wszystko było potraktowane po macoszemu. W moim odczuciu wyglądało to mniej więcej tak (uwaga: to nie cytaty z książki, a moje własne odczucia i streszczenie scen): „Oscar wszystko może, a ja oczywiście nie, bo jestem dziewczyną, jestem tą gorszą. Czułam, że nie mogę oddychać. Nadchodzi atak paniki.” Tu było ogromne pole do świetnego pokazania emocji Noemi, ale niestety potencjał nie został wykorzystany. A przecież ataki paniki to coś bardzo poważnego. To realny, silny stan. To moment, w którym ciało i głowa przestają współpracować. To można opisać tak, żeby czytelnik naprawdę poczuł ten ucisk w klatce piersiowej, ten brak powietrza, tę rozpacz. Dla mnie książki są właśnie od tego - żeby poczuć. Żeby wejść w głowę bohatera. Żeby zobaczyć jego świat i jego ból. Tutaj tego zabrakło.
Nie chcę koloryzować ani szukać na siłę drugiego dna - dla mnie to było po prostu zbyt płytkie. Tym bardziej boli, że poruszane są naprawdę wrażliwe tematy: zaburzenia odżywiania z przeszłości bohaterki, jej ataki paniki, silne stany lękowe. Niestety wszystko zostało potraktowane dość obojętnie, jakby te problemy były tylko dodatkiem do fabuły. Brakowało mi w tym wrażliwości.
Przejdźmy do stylu pisania autorki. Nie jest zły - jest prosty, przystępny i łatwy w odbiorze, więc książkę czyta się bardzo szybko. Dla mnie zabrakło jednak głębszych emocji i dokładniejszych opisów świata. Lubię widzieć miejsce akcji, wyczuć klimat, detale, a tutaj tego nie poczułam. Podobnie było z bohaterami: Harry był dobrze opisany, ale Noemi? Szczerze mówiąc, nie wiem, jak wygląda, jakie ma włosy czy rysy twarzy. I nie chcę nikogo oskarżać, bo to równie dobrze może być mój błąd - mogłam coś przegapić. Też jestem tylko człowiekiem. Ale z mojej perspektywy tych opisów było po prostu za mało. ❗️❗️❗️Spoiler dotyczący zakończenia i wątku Harry’ego❗️❗️❗️ Na początku dowiadujemy się, że Harry został wydziedziczony. Mieszka sam, utrzymuje się sam, stać go na mieszkanie i nawet na osoby sprzątające. Rozumiem, że może pracować, ale nigdzie nie było jasno powiedziane, czym się zajmuje - to jedna z tych tajemnic albo niespójności. Aż nagle, pod koniec książki, wydarza się coś, co kompletnie mnie zaskoczyło: Harry i Oscar dostają propozycję pracy i wyjeżdżają do innego miasta. I ta praca jest… w firmie ojca Harry’ego. Tego samego ojca, tej samej rodziny, która go wydziedziczyła.
W tym momencie naprawdę zadałam sobie pytanie: co się zmieniło? Dlaczego nagle wracamy do punktu wyjścia? Czy doszło do jakiegoś pojednania, o którym nic nie wiemy? Czy to kolejne kłamstwo albo nieścisłość w fabule? Jeśli wątek ma być rozwinięty w kolejnym tomie - okej, ale w tej części wygląda to na coś wrzuconego bez wyjaśnienia. A ja po prostu chciałabym rozumieć decyzje bohaterów. ❗️❗️❗️Koniec spoileru❗️❗️❗️
Ta książka po prostu mi się nie spodobała. Momentami czułam się, jakbym czytała fanfiction - z potencjałem, który niestety nie został zrealizowany. Zawiodłam się, bo wierzyłam, że to będzie coś świetnego. Nie jest to kwestia złej autorki - wiem, że wiele osób uwielbia tę historię jak i inne jej tytuły. Po prostu jej styl pisania i prowadzenie fabuły nie były dla mnie.
Szczerze? Nawet nie wiem, komu mogłabym tę książkę polecić. Nie mogę powiedzieć „czytajcie dla humoru”, bo jeśli się śmiałam, to raczej z absurdów i niespójności niż z zamierzonej komedii. Łapałam się na tym, że przerywam czytanie, analizuję w głowie kolejne zachowania bohaterów i śmieję się z tego, jak bardzo coś mi nie gra.
To nie jest historia, do której wrócę. I niestety nie sięgnę też po kolejny tom. Jeśli Wy czytaliście tę książkę i chcecie coś dodać lub podzielić się własną opinią, koniecznie zostawcie komentarz. Jestem ogromnie ciekawa, jakie wrażenie zrobiła na innych.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Trzecia książka tej autorki i moje trzecie podejście do niej. Podczas gdy do jej innych dwóch usiadłam z średnim nastawieniem, tak do tej usiadłam z czystą kartą i postanowiłam, że mimo, że tamte mi się nie podobały dam jej szansę. Niestety ale ponownie się rozczarowałam.
Na samym początku zaznaczę, że jedyny plus, który znalazłam w ciągu czytania jej: język i styl pisania, mimo tego, że dalej był zły, poprawił się. Szczerze widziałam progres jednak nie był on za wielki i dalej dało się regularnie znaleźć błędy.
Miałam ogromną nadzieję, że chociaż trochę, chociaż odrobinkę polubię się chociaż z bohaterami. I cóż. Na tym się skończyło. Nie wiem jak bardzo mnie irytowały te postacie, ponieważ wyskoczyło to po za skalę. Inna rzecz to ile oni mieli lat - ponad połowę książki myślałam, że 16-18, po czym okazało się że mają 18-21, bo przecież to normalne, że w ostatniej klasie liceum, przy tym, że zawsze zdali ludzie mają 21 lat!!! No nie!!
Noemi - główna bohaterka mówiąc szczerze była po prostu głupia i nijaka. Nie lubię tak określać postaci i staram się unikać tego ale nie wiem jak inaczej byłabym w stanie. Od początku mówiła że była zwyczajna i tak naprawdę charakteru nie miała. Jej osobowość skupiała się nad tym, że była naiwna, nie wierzyła bliskim jej osobom, które się o nią faktycznie troszczyły, oraz na tym, że nikt jej nie lubił co sama co chwilę zaznaczała. Jej teksty i myśli były po prostu irytujące a najciekawsza rzeczą, którą o niej zapamiętałam, to to, że czytała książki zawierające sceny seksu.
Jeśli chodzi o Harry'ego to szczerze ale on był dziwny. Z jednej strony martwił się i chciał z nią być, a z drugiej miał ją gdzieś. Raz mówił jedno, raz robił drugie. Do tego notorycznie kłamał i regularnie robił to tylko po to by ją tak naprawdę zmanipulować - jak naprzykład z wyjściem na imprezę. Mieszał się w zeznaniach i zachowywał się jak totalny idiota.
Dodam też tutaj o bracie Noemi, Oscarze. NIE ROZUMIEM GO. Nie rozumiem tej postaci i nie wiem, jak długo trzeba by było mi tłumaczyć o co z nim chodzi bym go zrozumiała. Raz wyzywa siostrę, a raz jest najukochańszym braciszkiem na świecie. Jest kolejną postacią która kłamie i manipuluje wszystkimi dookoła i tak naprawdę jego osobowość denerwowała mnie od początku bo jego osobowość to były imprezy, branie narkotyków, palenie papierosów, chodzenie na laski i palenie.
Przede wszystkim irytował mnie brak logiki i konsekwencji zachowań w fabule. Analizowałam te kilka momentów przez paręnaście godzin i z paroma osobami ale dalej nie potrafię ich zrozumieć.
W pierwszym rozdziale dowiadujemy się, że główna bohaterka, ma mamę, która tak bardzo się martwi o nią, że dziewczyna nie może sama przebyć drogi do szkoły i spowrotem i albo brat ją wozi albo musi jechać taksówką, ponieważ komunikacja miejska ma zakaz. I jeszcze okej, jest to dla mnie zrozumiałe ponieważ są tego typu rodzice, jednak w tym samym rozdziale gdy Noemi wraca z szkoły znajduje karteczkę gdzie mama jej oświadcza, że zostaje na tydzień z bratem w domu bez ich opieki. Miesza mi się tu to jak się nią przejmują.
Drugim błędem który przytoczę jest fakt, że Harry - o nim zaraz - w swojej historii życia powiedział, że rodzina go wydziedziczyła. Podczas gdy myślałam, że zdobędę jakieś wyjaśnienie dlaczego typ, który był w długach i sprzedawał narkotyki by je spłacić, z nieskończonym liceum miał własne mieszkanie w którym nawet nie sprząta, ponieważ zatrudnia ekipę sprzątającą, tak nie wyjaśniło mi to nic. Na koniec dostałam kolejnego zdziwienia gdy przeczytałam, że to właśnie jego rodzina znalazła mu i bratu głównej bohaterki pracę w innym mieście - przypomnę rodzina która go wydziedziczyła.
Inna rzecz która dla mnie jest jednocześnie dziwna i ciekawa to co się właściwie stało z najlepszą przyjaciółką głównej bohaterki. W pewnym momencie się czuła źle, Noemi miała później się jej o wszystko wypytać i nagle do końca książki się nie pojawiła. Ich relacja wogóle był bardzo „wtf" bo niby były najlepszymi przyjaciółkami, a z drugiej strony laska się pojawiała raz na około sto stron w tym raz na imprezie gdzie przeczytałam, że Noemi ma się o nią nie martwić, że zniknie bo idzie do domu jakiegoś faceta z nim przespać.
Jeśli chodzi o imprezy i używki to cała ta kwestia mnie po prostu rozwala. O co chodzi z tym, że ktoś co chwilę jest na imprezie! Co chwilę. A gdy Noemi już w końcu poszła ten pierwszy raz to się tak nachlała tam z Harrym, że przespali się pierwszy raz (dziewczyna tamtego wieczoru przeżyła pierwszy pocałunek dopiero) i tak naprawdę to on nawet o tym nie pamiętał.
Czy ktoś mi może wyjaśnić o co chodziło z Robertem? Dalej nie rozumiem powiązania, czemu porwał Noemi i jaki to miał związek z jej bratem. Autentycznie nie ogarniam tego. Znaczy spodziewałam się tego ale nie wiem no. To nawet nie było dobrze opisane bo laska została porwana w jednym, a w drugim już ją odzyskali i tak naprawdę to ona o tym zapomniała i chyba żadnej traumy nie miała.
Wątek chorób psychicznych. Czekam aż zostanie on opisany dobrze, ale w tej książce się tego nie doczekałam. Jest najpierw w początkowych rozdziałach wspomnienie, że miała problem z zaburzeniami odżywienia oraz samookaleczeniem ale gdy wyszło na jaw, poszła do psychologa i już było okej. Potem nagle się znowu czuje gorzej, Harry jej proponuje załatwienie specjalisty ona się zgadza i koniec wątku. Oczekiwałam czegoś więcej osobiście, naprawdę zirytowało mnie to, że po raz kolejny był wtrącony ale tak naprawdę zapomniany.
Podsumowując szczerze nie wiem, komu mogę tą książkę polecić, więc tego nie robię. Mimo moich szczerych nadziei, jest to kolejna historia tej autorki, która zupełnie mi nie podpasowała i nie mam pojęcia czy sięgnę kiedyś po jeszcze inną. Nie mówię tak, ani nie mówię nie.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Motywy: - Przyjaciel brata - Nieśmiała dziewczyna - Okrutne i staromodne zachowanie rodziców i
Noemi jest zwykłą nastolatką, tylko pochodzącą z bogatej rodziny. Ma starszego brata, który popularny wśród rówieśników. Natomiast do swojej siostry w ogóle się nie przyznaje, a na dodatek jest dla niej niemiły. Dziewczyna traktowana przez wszystkich jak popychadło, jak marionetka w ich rękach. Nic jej nie wolno, ma być wzorem cnót. Nie może zrobić nic czego by rodzice nie chcieli, a kiedy to robi jest najgorszą córką na świecie. Noemi jest totalnie bierna, tam gdzie ją popchną tam pójdzie. Bardzo mnie to irytowało. Nie raz chciałam mocno nią potrząsną. Jeszcze nie spotkałam takiej bohaterki.
Relacja romantyczna tworzy się między nią a przyjacielem jej brata – Harrym. Chłopak również nie jest dla niej miły, ale bardziej empatyczny niż brat. Jednak ich relacja była pusta, bezbarwna i kompletnie bez wyrazu. Rozmowy płytkie , szybkie i bez jakichkolwiek ważnych tematów. On często się z niej podśmiewał. Ale ich znajomość przeszła dosyć szybko w intymną. Tylko, że on też jest jakiś taki nijaki. Brak romantyzmy, szybkie, po łebkach. No nie moje klimaty.
Powiem tak, byłam nią rozczarowana. Gdy pierwszy raz czytałam inną książkę od autorki, miałam podobne odczucia, jednak ona była lepsza. Chciałam dać drugą szansę, kolejnej, ale niestety podobna sytuacja. Bohaterowie bez wyrazu, charakteru. Noemi totalnie zmanipulowana i zawsze najgorsza. Jej brat był dla niej okropny. Tylko gdy chciał to potrafił być miły. Dla mnie dla picu się nią interesował. Wiecznie jej zakazywał i szantażował gdy coś zrobiła nie po jego myśli. Natomiast on mógł robić wszystko, czego chciał. Zawsze był idealny. Oczko w głowie rodziców. A co do nich, to też są straszni. On jak coś zrobił, to nie było źle, ale jak ona zrobi coś czego nie powinna według nich, to od razu wstyd, hańba i najgorsza córka.
Strasznie mi się czytało, kiedy była tak opluwana, a jeszcze gorzej gdy ona nic z tym nie robiła. Miałam nadzieję, że kolejna książka będzie lepsza, ale niestety była taka jak poprzednia. Pomysł na fabułę ciekawy, ale nie do końca wykorzystany. Pojawił się fragment o zaburzeniu odżywiania, co był interesujący, ale też niewystarczająco opisany. Gdyby było go więcej również książka by zyskała w moich oczach. Podsumowując nie podobała mi się ta książka i chyba nie sięgnę po kolejne. No chyba, że recenzje będą zachęcające. A Wy sami musicie się przekonać czy ta historia będzie akurat dla Was.
Powiedzcie nam, ale tak szczerze, bo jesteśmy bardzo ciekawe czy dajecie ponowną szansę autorom, których książki wam się nie podobały ?
Hejka! Dzisiaj przychodzimy do was z opinią o książce autorstwa Samanty Dudy " We met Though My Brother", po którą sięgnęłyśmy właśnie dlatego, że chcieliśmy jeszcze raz spróbować pzreczytać coś autorki, licząc, że tym razem historia bardziej do nas przemówi, albo chociaż styl książki się poprawi. Poprzednie spotkania z twórczością autorki zostawiły nas z mieszanymi uczuciami i to bardzo, ale wiecie… czasem człowiek naprawdę chce się pozytywnie zaskoczyć 🙈
Opowieść skupia się na młodej dziewczynie ( Noemi ) żyjącej w bardzo uporządkowanym, wręcz ograniczającym świecie, gdzie każdy jej krok jest obserwowany i oceniany. W cieniu stoi starszy brat, pewny siebie, uwielbiany przez otoczenie, a wszystko zaczyna się komplikować, gdy na jej drodze pojawia się jego bliski znajomy. I właśnie od tego momentu fabuła skręca w stronę relacji, sekretów rodzinnych i emocjonalnych napięć, które miały budować cięższą atmosferę.
Klimat książki jest momentami duszny, pełen niedopowiedzeń i młodzieńczych dramatów. Czuć próbę stworzenia historii o zakazanych uczuciach, presji bliskich oraz poszukiwaniu własnego głosu. Akcja nie pędzi, raczej toczy się spokojnie, przeplatając codzienność bohaterów z kolejnymi problemami, które pojawiają się i niestety często znikają szybciej, niż zdążą naprawdę wybrzmieć. Sama fabuła miała w sobie pomysł i zalążek czegoś ciekawszego, ale w naszym odczuciu nie został on w pełni wykorzystany.
To zdecydowanie tytuł skierowany raczej do młodszych czytelników, którzy lubią szkolne realia, emocjonalne rozterki i historie skupione bardziej na relacjach niż na dynamicznych zwrotach wydarzeń. Jeśli ktoś dopiero zaczyna przygodę z romansem młodzieżowym, możliwe, że odnajdzie tu coś dla siebie.
Niestety… mimo potencjału ponownie coś nam nie zagrało. Styl narracji momentami wybijał z rytmu, postacie nie potrafiły nas do siebie przekonać, a ich decyzje często wydawały się trudne do zrozumienia. Zamiast emocjonalnego zaangażowania pojawiło się zmęczenie, bo czytanie chwilami było zwyczajnie ciężkie i brakowało tej iskry, która każe przewracać strony bez przerwy.
Bardzo chcieliśmy polubić tę historię, naprawdę. Pomysł miał możliwości, jednak wykonanie sprawiło, że całość pozostała dla nas raczej obojętna. I chyba możemy już uczciwie powiedzieć, że to będzie nasze ostatnie podejście do książek tej autorki, bo kolejny raz czujemy ten sam niedosyt.
A wy? Dajecie pisarzom kolejne szanse czy po kilku rozczarowaniach po prostu odpuszczacie?
„We Met Through My Brother” Ona popełniła największy błąd w swoim życiu. 🐢(Współpraca reklamowa z @wydawnictwoniezwykle @notqkn )🐢IG:@podroze.z.bocianem
Ja taka zwyczajna. Mój brat jest całkowitym przeciwieństwem. On najlepszym jego przyjacielem. Gdy Cię ujrzałam, poczułam dziwne przyciąganie. Co z tego wszystkiego wyniknie?
Kiedy on nazywa ją „misiakiem”.
Bohaterowie: Noemi - kreowana jest na szarą myszką, taka zwyczajna i nieśmiała. Jednak jej relacja z Harrym rozwija się zdecydowanie za szybko. Rozumiem, że człowiek pod wpływem emocji, alkoholu, zachowuje się inaczej, ale no bez przesady, że tak nagle się zmienia. Przeciwieństwo Oscara.
Oscar - brat głównej bohaterki, który niby raz jest dupkiem, a raz najlepszym bratem na świecie. W rzeczywistości więcej było toksyczności niż czułości. Też jego zachowania pokazują, w jakim otoczeniu musi przebywać Noemi. Zdecydowanie nie pochwalam jego zachowań.
Harry - zdecydowanie zawrócił w głowie Noemi i zmienił dziewczynie życie. Jak ją traktował? Przede wszystkim nie był konkretny w swoich działaniach. Pokazuje, że mu na niej zależy, a za jakiś czas zachowywał się, jakby jej nie znał. Momenty, w których nazywał Noemi „misiakiem” miały swój urok.
Z tej trójki najbardziej do gustu przypadła mi Noemi. ___ W książce jest dużo toksyczności. Nie miałem z tym problemu, ale sądzę, że autorka powinna skupić się bardziej na emocjach, a nie samej agresji, czy imprezowym stylu życia, który odgrywał znaczącą rolę.
Zabrakło mnie zagłębienia się w uczucia Noemi i oddania jej smutku oraz pokazania, że faktycznie jest „szarą myszką”.
Podobnie jak przy poprzednich książkach Samanty pt. „Może świat nas połączy” oraz „Kto wie, co będzie jutro”, styl pisania jest prosty i przyjemny, a przez fabułę się płynie, też za sprawą krótkich rozdziałów.
Zakończenie pozostaje otwarte na kontynuację. Mimo że powieść jakoś mocno mnie nie urzekła, myślę, iż skuszę się na kontynuację.
Moja ocena: 4,5⭐/10⭐.
Dziękuję @wydawnictwoniezwykle za zaufanie, egzemplarz do recenzji i danie mi szansy. Jest mi niezmiernie miło, że mogłem nawiązać kolejną współpracę z Państwa Wydawnictwem 🫶.
Samanto @notqkn liczę na Twój dalszy rozwój, powodzenia 😊.
Sięgając po „We Met Through My Brother” spodziewałam się emocjonalnego rollercoastera, który jest znakiem rozpoznawczym tej autorki, doskonale znanej społeczności Wattpada z tworzenia historii pełnych napięcia i młodzieńczych dylematów. Jest to klasyczny przedstawiciel gatunku Young Adult, osadzony w realiach współczesnej codzienności, gdzie granica między lojalnością wobec rodziny a porywem serca bywa niezwykle cienka. Fabuła koncentruje się wokół cichej i ułożonej Noemi Walker, która całe życie stara się spełniać oczekiwania rodziców, pozostając w cieniu swojego przebojowego brata. Jej świat wywraca się do góry nogami, gdy na jej drodze staje Harry Williams, chłopak, który budzi w niej nieznane dotąd pragnienia, ale jednocześnie jest objęty ścisłym „zakazem wstępu” wydanym przez jej brata, Oscara. Główna bohaterka, Noemi, to postać, z którą łatwo się utożsamić, jeśli kiedykolwiek czuło się presję bycia idealnym. Jej wewnętrzny konflikt między chęcią pozostania „dobrą córką” a rodzącą się niezależnością jest nakreślony z dużą wrażliwością. Harry z kolei to typowy, tajemniczy bohater z przeszłością, który przyciąga magnetyzmem, choć momentami brakuje mu głębi, która pozwoliłaby w pełni zrozumieć jego motywacje. Książka porusza uniwersalne tematy dojrzewania, poszukiwania własnego głosu oraz trudnej sztuki zaufania. Autorka posługuje się lekkim, bardzo przystępnym językiem, który sprawia, że przez kolejne rozdziały wręcz się płynie. Narracja jest dynamiczna i skupiona na emocjach, co pozwala poczuć motyle w brzuchu razem z Noemi. Niestety, mimo tej lekkości, styl momentami wydaje się zbyt uproszczony, a niektóre dialogi brzmią nieco nienaturalnie, co odbiera historii odrobinę realizmu. Niewątpliwym atutem powieści jest budowanie napięcia wokół tajemnicy Harry'ego oraz chemia między bohaterami, która momentami jest wręcz namacalna. Czuć w tym pasję i świeżość charakterystyczną dla literatury młodzieżowej. Z drugiej strony, poczułam pewien niedosyt w konstrukcji świata przedstawionego i tempie akcji. Niektóre zachowania bohaterów wydawały mi się powtarzalne, a ich reakcje na napotkane trudności zbyt przewidywalne. Momentami miałam wrażenie, że fabuła kręci się w kółko, zamiast odważnie iść do przodu, co sprawiło, że moje zaangażowanie w losy Noemi nieco osłabło w połowie lektury.
Moje osobiste odczucia po przeczytaniu tej pozycji są mieszane. Choć początkowo dałam się porwać tej słodko-gorzkiej atmosferze zakazanego uczucia, ostatecznie zabrakło mi czegoś, co wyróżniło by tę historię na tle setek innych o podobnym motywie. Mimo angażującego początku i przyjemnego stylu autorki, historia okazała się dla mnie zbyt schematyczna i mało odkrywcza, by w pełni usatysfakcjonować wymagającego czytelnika.
To było moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki i podeszłam do tej książki bez większych oczekiwań. Liczyłam po prostu na wciągającą historię i bohaterów, którym będę w stanie kibicować. Niestety dość szybko poczułam rozczarowanie.
Największym problemem okazali się dla mnie bohaterowie. Miałam wrażenie, że ich zachowanie kompletnie nie pasuje do wieku, który został im przypisany. Przez większość czasu główna bohaterka była traktowana jakby była małym dzieckiem, co ciągle mnie irytowało. Natomiast sama Noemi była dla mnie trudna do polubienia. Jej sposób myślenia i postępowanie szybko zaczęły mnie męczyć. Zamiast się z nią zżyć, coraz bardziej się od niej oddalałam.
Relacja między nią a Harrym również nie przekonała mnie ani trochę. Jego zachowanie było niespójne i momentami wręcz irytujące. Raz troskliwy, raz obojętny, do tego dochodzi manipulowanie i brak konsekwencji. Trudno było mi uwierzyć w tę relację, a tym bardziej się w nią zaangażować. Postać Oscara też wprowadzała chaos. Jego zachowanie zmieniało się tak często, że nie byłam w stanie zrozumieć, kim właściwie jest.
Fabuła miała potencjał, ale moim zdaniem została źle poprowadzona. Pojawia się sporo wątków, które brzmią ciekawie, jak problemy rodzinne, zdrowie psychiczne czy trudne relacje, ale żaden z nich nie jest rozwinięty w satysfakcjonujący sposób. Wszystko jest raczej zarysowane niż pogłębione. Momentami miałam wrażenie, że pewne rzeczy dzieją się bez sensu i bez żadnych konsekwencji.
Nie zabrakło też scen, które zamiast budować emocje, wywoływały u mnie raczej konsternację. Szczególnie relacje między bohaterami i ich decyzje wydawały mi się nielogiczne. Przez to trudno było mi w pełni wejść w tę historię.
Podsumowując, to książka, która miała w sobie kilka ciekawych pomysłów, ale ich wykonanie mnie nie przekonało. Zabrakło mi spójności, głębi i bohaterów, którym mogłabym uwierzyć. [ Współpraca reklamowa]
1/10⭐️ [WSPÓŁPRACA REKLAMOWA z Wydawnictwem Niezwykłym - opinia własna] We met through my brother” to romans z motywem „kolegi brata”, który równocześnie jest pierwszym tomem z serii „Silent Promises”. Jak widzicie po ocenie nie mam zamiaru sięgać po kolejne części… Choćbym chciała nie jestem chyba w stanie powiedzieć niczego dobrego o tej książce. Zaczyna się ona od słów: „Nazywam się Noemi i jestem zupełnie zwyczajną nastolatką.” Już po tym byłam w stanie stwierdzić, że to będzie słabe… ale nie, że aż TAK BARDZO słabe. Noemi to główna bohaterka i to taka z kategorii, której nie lubię. Cała fabuła opiera się na tym jak bardzo ta dziewczyna jest pokrzywdzona, jak to ma źle w życiu, jaka jest poszkodowana, no przysięgam, że narzekania nie ma końca. A najlepsze jest to, że to ona sama daje przyzwolenie na to żeby być taką sierotką Marysią, żeby wszyscy inny rządzili jej życiem, a ona sama nie miała na nie żadnego wpływu. Dialogi między bohaterami są płytkie, wepchane jakby na siłę, dosłownie nie wnoszą niczego do rozgrywanej historii i mimo, że relacja Noemi i Harrego się rozwija - my, jako czytelnik nie mamy pojęcia DLACZEGO bo na kartach opowieści nic na to nie wskazywało i do tego nie prowadziło. A najbardziej to uwielbiam tą zbieraninę opisów życia codziennego, które niczego nie wnoszą. Dajmy na przykład scenę - poszłam do kuchni, zjadłam jakże wykwintne tosty, wypiłam herbatę, pogłaskałam psa i wróciłam do pokoju, który był po prawej stronie. Na tym scena się kończy, nie jest żadnym wstępem do akcji… więc moje pytanie brzmi PO CO? Przykro mi to mówić, ale na pewno nie wrócę już do twórczości autorki, strasznie się zawiodłam i chyba nigdy nie czytałam książki, która aż tak by mnie nudziła - mimo, że ja naprawdę lubię takie motywy.
Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki i czas spędzony z tą lekturą był zdecydowanie udany. Przyznam szczerze, że nie wiedziałam, czego się spodziewać, a kończąc książkę, miałam w głowie tylko to, że chętnie poczytałabym więcej o tych bohaterach.
Widziałam wiele różnych opinii na temat tej książki. Może nie jest to historia idealna,ale czy taka w ogóle istnieje? Mnie osobiście czytało się ją bardzo przyjemnie. Momentami była przewidywalna, jednak mimo to wciągała i sprawiła, że trudno było mi się od niej oderwać. To idealna propozycja na jeden wieczór. Autorka ma lekki i przystępny styl pisania, dzięki czemu książkę czyta się szybko. Nie jest to bardzo wymagająca historia, ale potrafi zaskoczyć i wzbudzić ciekawość, szczególnie jeśli chodzi o pojawiające się tajemnice.
Relacja bohaterów była dynamiczna przyciągali się i odpychali. W głównej mierze to Harry dystansował się od Noemi. Sprawiał wrażenie niezdecydowanego, choć być może doskonale wiedział, co czuje i czego chce, ale nie chciał jej zranić. Tylko co tak naprawdę ukrywa? Tego jestem bardzo ciekawa. Mimo że wiedział, iż nie powinien zbliżać się do siostry przyjaciela, coś nieustannie go do niej ciągnęło. Pokazał jej inny „świat”, nowe doświadczenia, odwagę do przeżywania rzeczy, których wcześniej się obawiała. Okazywał jej zainteresowanie i sprawiał, że nie czuła się samotna. Uważam, że do siebie pasowali, choć między nimi było wiele tajemnic i niewypowiedzianych słów.
Czy polecam? Tak, jeśli szukacie lekkiej historii z nutą tajemnicy i zakończeniem, które wywołuje emocje, to może być coś dla Was. Ja zdecydowanie polubiłam tę historię i z chęcią poznam dalsze losy bohaterów.
„𝑊𝑒 𝑀𝑒𝑡 𝑇ℎ𝑟𝑜𝑢𝑔ℎ 𝑀𝑦 𝐵𝑟𝑜𝑡ℎ𝑒𝑟” jest to trzecia książka autorstwa 𝑆𝑎𝑚𝑎𝑛𝑡𝑦 𝐷𝑢𝑑𝑦, która została wydana w papierze i zarazem trzecia książka, którą przeczytałam spod jej pióra. Może zacznę od tego, że pomimo iż do „𝘔𝘰ż𝘦 ś𝘸𝘪𝘢𝘵 𝘯𝘢𝘴 𝘱𝘰łą𝘤𝘻𝘺” mam jakiś taki dziwny sentyment to zdecydowanie „𝑊𝑒 𝑀𝑒𝑡 𝑇ℎ𝑟𝑜𝑢𝑔ℎ 𝑀𝑦 𝐵𝑟𝑜𝑡ℎ𝑒𝑟” jest aktualnie moją ulubioną książką od 𝑆𝑎𝑚𝑎𝑛𝑡𝑦. Jednakże nie zmienia to faktu, iż były w niej momenty, gdzie czułam się strasznie zażenowana. Jako przykład podam sytuację, kiedy główni bohaterowie pierwszy raz w książce spotkali się w jej domu i sobie przedstawili. W chwili, gdy to czytałam, ich dialog był dla mnie tak strasznie sztywny, że osobiście nie wiedziałam, co ze sobą zrobić. Dlatego mam do tej książki mieszane uczucia, ponieważ mimo tych paru momentów zażenowania, w jakimś stopniu spodobała mi się ta fabuła i czekam na kolejną część historii 𝑁𝑜𝑒𝑚𝑖 𝑖 𝐻𝑎𝑟𝑟𝑦'𝑒𝑔𝑜. Nie zabrakło tutaj również chwil, gdy myślałam, że moja irytacja wyjdzie poza skalę, kiedy na radarze pojawiał się 𝑂𝑠𝑐𝑎𝑟 i jego dziecinne odzywki, przez które ich interakcje wydawały się wręcz sztuczne, albo 𝑟𝑜𝑑𝑧𝑖𝑐𝑒 głównej bohaterki, którzy traktowali ją bardziej rygorystycznie tylko dlatego, iż była kobietą. Oczywiście warto zaznaczyć, że nie każdemu ta książka przypadnie do gustu i ja sama sięgnęłam po nią, by odmóżdżyć się po dziwnym dniu w szkole. Warto mieć również na uwadze ostrzeżenie od autorki, które w tej książce znajduje się na samym początku (dokładnie to na stronie szóstej zaraz obok pierwszego rozdziału). Natomiast co do wydania wizualnego tej książki nie mam zastrzeżeń, bo strasznie podobają mi się początki rozdziałów. Dlatego na koniec napomknę jeszcze tylko o tym, że podczas czytania dosłownie nie mogłam oderwać się od tej książki, a następnego dnia wręcz odliczałam minuty do czasu, gdy w końcu wrócę do domu i będę mogła dokończyć tę historię. Historię, której zakończenie mnie tak zabolało, że do czasu, aż nie sięgnęłam po następną książkę, czułam tylko pustkę. 𝒙𝒐𝒙𝒐, 𝑴𝒊𝒍𝒂 ᥫ᭡
Strasznie chaotyczne, niedopracowane. I to że nazywali i tratowali 18-letnią dziewczynę jak dziecko. No błagam do ostatniego momentu łudziłam się że coś sie wydarzy że polubię tą książkę ale no nie
Historia 𝐍𝐨𝐞𝐦𝐢 jest przepełniona emocjami, każda strona jest wypełniona, chociaż jedną emocją, którą czułam podczas czytania. Emocje wpadały do mojej głowy i do teraz tam zostały… w ich historii, a tak naprawdę pierwszej części, działo się bardzo dużo nie było chwili wytchnienia, która przede wszystkim przydałaby się bohaterom. „Ż𝐲ł𝐚𝐦 𝐭𝐲𝐥𝐤𝐨 𝐜𝐢𝐚ł𝐞𝐦. 𝐖𝐞𝐰𝐧ą𝐭𝐫𝐳 𝐝𝐚𝐰𝐧𝐨 𝐮𝐦𝐚𝐫ł𝐚𝐦.”.
Po raz kolejny muszę wspomnieć także o stylu pisania 𝐒𝐚𝐦𝐚𝐧𝐭𝐲, który uwielbiam, czytając jej książki czuje się, tak jakby odrywała się od świata i zagłębiała się w świat jej książek. Tak też było w tym przypadku, muszę także wspomnieć o tym, że widzę progres w porównaniu jej poprzednich książek, które i tak już pokochałam. Widzę także, że wiele z was to dostrzega.
𝐍𝐨𝐞𝐦𝐢 jest zwykłą dziewczyną przynajmniej tak sama siebie postrzega, wciąż patrzy na siebie z myślą, że ona jest tą zwykłą, nudną i nic nie znaczącą dziewczyną, nie to, co jej brat, którego postrzega jako kogoś, do kogo lgną ludzie tak samo jak on do nich. Bardzo polubiłam się z jej postacią, 𝐍𝐨𝐞𝐦𝐢 pomimo tak pięknej duszy i dobrego serca nie pokazywała prawdziwej siebie, bo przecież, kto chciałby na nią spojrzeć bez pryzmatu jej brata? Jedyną taka osobą mógł być on,- 𝐇𝐚𝐫𝐫𝐲 jednak przecież to oni poznali się przez jej brata… „- 𝐓𝐲 𝐢 𝐇𝐚𝐫𝐫𝐲 – 𝐳𝐚𝐜𝐳ął 𝐨𝐣𝐜𝐢𝐞𝐜, 𝐠𝐝𝐲 𝐰𝐬𝐢𝐚𝐝𝐚𝐥𝐢ś𝐦𝐲 𝐝𝐨 𝐬𝐚𝐦𝐨𝐜𝐡𝐨𝐝𝐮, 𝐣𝐮ż 𝐛𝐞𝐳 𝐎𝐬𝐜𝐚𝐫𝐚. – 𝐉𝐚𝐤 𝐰𝐲 𝐬𝐢ę 𝐰 𝐨𝐠ó𝐥𝐞 𝐩𝐨𝐳𝐧𝐚𝐥𝐢ś𝐜𝐢𝐞? – 𝐏𝐨𝐳𝐧𝐚𝐥𝐢ś𝐦𝐲 𝐬𝐢ę 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐳 𝐛𝐫𝐚𝐭𝐚.”
𝐎𝐬𝐜𝐚𝐫, czyli brat 𝐍𝐨𝐞𝐦𝐢 jest strasznie zaborczy wobec siostry. Nie czuć w tym, aby się o nią martwił, jednak to zawsze miał z tyłu głowy po prostu nie potrafił tego okazać. Tak samo jak miłości do swojej siostry, jednak gdy przyszedł odpowiedni moment pękł i wszystkie emocje wypłynęły z niego… Mur się zawalił i nikt nie chciał go odbudować na nowo… muszę przyznać, że tego nie spodziewałam się aż w końcu to nastąpiło, zmieniło typ moje postrzeganie 𝐎𝐬𝐜𝐚𝐫𝐚 oraz zaczęłam zastanawiać się co tak naprawdę ma w głowie i jak bardzo będzie tęsknił za swoją siostrą. Którą zawsze mógł i chciał się zaopiekować jednak ona o tym nie wiedziała… „𝐁𝐫𝐚𝐭 𝐧𝐢𝐠𝐝𝐲 𝐰 ż𝐲𝐜𝐢𝐮 𝐧𝐢𝐞 𝐨𝐤𝐚𝐳𝐚ł 𝐦𝐢 𝐜𝐳𝐮ł𝐨ś𝐜𝐢 𝐳 𝐰ł𝐚𝐬𝐧𝐞𝐣 𝐢𝐧𝐢𝐜𝐣𝐚𝐭𝐲𝐰𝐲. (…) – 𝐌𝐨ż𝐞 𝐧𝐢𝐠𝐝𝐲 𝐭𝐞𝐠𝐨 𝐧𝐢𝐞 𝐨𝐤𝐚𝐳𝐲𝐰𝐚ł𝐞𝐦 – 𝐬𝐳𝐞𝐩𝐧ął 𝐦𝐢 𝐝𝐨 𝐮𝐜𝐡𝐚 – 𝐍𝐢𝐞 𝐳𝐚𝐰𝐬𝐳𝐞 𝐛𝐲ł𝐞𝐦 𝐝𝐨𝐛𝐫𝐲𝐦 𝐛𝐫𝐚𝐭𝐞𝐦.”.
W ich historii pojawia się także ktoś, kto chce zmanipulować dziewczyną jednak, po co? Dlaczego to właśnie ona? I dlaczego 𝐎𝐬𝐜𝐚𝐫 miał z nim kiedyś coś wspólnego? Zresztą nie tylko on… Jest to jedna z wielu tajemnic, które stopniowo poznajemy, zagłębiając się w ich historii. „- 𝐃𝐨𝐩𝐢𝐞𝐫𝐨 𝐭𝐞𝐫𝐚𝐳 𝐰𝐢𝐝𝐳ę, 𝐢𝐥𝐞 𝐜𝐢𝐞𝐫𝐩𝐢𝐞𝐧𝐢𝐚 𝐰 𝐬𝐨𝐛𝐢𝐞 𝐧𝐨𝐬𝐢𝐬𝐳. 𝐓𝐨 𝐧𝐢𝐞𝐬𝐚𝐦𝐨𝐰𝐢𝐭𝐞, ż𝐞 𝐭𝐚𝐤 𝐝𝐨𝐛𝐫𝐳𝐞 𝐭𝐨 𝐮𝐤𝐫𝐲𝐰𝐚𝐬𝐳.”.
𝐇𝐚𝐫𝐫𝐲 dla 𝐍𝐨𝐞𝐦𝐢 jest kimś, kogo mogłaby szukać w wielu osobach, jednak nigdy nie podjęła tej próby przez to, że w jej głowie wciąż było to, że nie zasługuje na wiele… A w głowie 𝐇𝐚𝐫𝐫𝐲'𝐞𝐠𝐨 brzmiały bardzo podobne myśli jednak długo nie potrafił powiedzieć o tym na głos. 𝐇𝐚𝐫𝐫𝐲 przeszedł wiele, zbyt wiele, choć wcale na to nie zasługiwał, wiadome jest to, że życie pisze własny scenariusz dla każdego z nas, jednak on wycierpiał wiele przez ludzi, których powinien nazywać rodziną jednak po tym wszystkim… „𝐁𝐲ł𝐞𝐦 𝐬𝐤𝐨ń𝐜𝐳𝐨𝐧𝐲 𝐰 𝐫𝐨𝐝𝐳𝐢𝐧𝐢𝐞, 𝐰𝐢ę𝐜 𝐰𝐲𝐣𝐞𝐜𝐡𝐚ł𝐞𝐦. 𝐖𝐲𝐣𝐞𝐜𝐡𝐚ł𝐞𝐦 𝐳𝐮𝐩𝐞ł𝐧𝐢𝐞 𝐛𝐞𝐳 𝐧𝐢𝐜𝐳𝐞𝐠𝐨 𝐢 𝐳𝐚𝐜𝐳ął𝐞𝐦 𝐧𝐨𝐰𝐞 ż𝐲𝐜𝐢𝐞. 𝐍𝐚 𝐰𝐬𝐳𝐲𝐬𝐭𝐤𝐨 𝐳𝐚𝐩𝐫𝐚𝐜𝐨𝐰𝐚ł𝐞𝐦 𝐬𝐚𝐦.”.
𝐇𝐚𝐫𝐫𝐲 wie, że odtrąceniem dziewczyny ją zrani jednak wciąż myśli, że będąc u jej boku zrani ją o wiele bardziej niż odsuwając się od niej… 𝐇𝐚𝐫𝐫𝐲 przyciąga dziewczynę do siebie, po czym z bólem serca odpycha ją i tak wracają do początku. Jednak nie dzieje się to bez przyczyny, dziewczyna nie powinna wchodzić w ich świat,- świat 𝐇𝐚𝐫𝐫𝐲'𝐞𝐠𝐨 i jej brata jednak, jaki on tak naprawdę jest? Jak wiele skrywają przed 𝐍𝐨𝐞𝐦𝐢? „𝐂𝐨 𝐬𝐭𝐨𝐢 𝐧𝐚 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐬𝐳𝐤𝐨𝐝𝐳𝐢𝐞 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐝 𝐰𝐲𝐳𝐧𝐚𝐧𝐢𝐞𝐦 𝐦𝐢 𝐩𝐫𝐚𝐰𝐝𝐲?”.
Czy miłość 𝐇𝐚𝐫𝐫𝐲'𝐞𝐠𝐨 do 𝐍𝐨𝐞𝐦𝐢 przegra z potrzebą chronienia jej? Przecież 𝐇𝐚𝐫𝐫𝐲, mając ją u swojego boku mógłby ją chronić przed całym złem tego świata, lecz nie zdołałby wtedy ochronić jej przed samym sobą…„𝐏𝐨 𝐭𝐲𝐦 𝐰𝐬𝐳𝐲𝐬𝐭𝐤𝐢𝐦 𝐛𝐲ł𝐚𝐦 𝐰𝐚𝐫𝐭𝐚 𝐭𝐲𝐥𝐤𝐨 𝐤𝐢𝐥𝐤𝐮𝐬𝐞𝐤𝐮𝐧𝐝𝐨𝐰𝐞𝐠𝐨 𝐬𝐩𝐨𝐣𝐫𝐳𝐞𝐧𝐢𝐚?”.
Muszę także wspomnieć o tym, że 𝐍𝐨𝐞𝐦𝐢 pisze wiersze, które nigdy miały nie ujrzeć światła dziennego jednak udaje się je przeczytać 𝐇𝐚𝐫𝐫𝐲’𝐞𝐦𝐮. Chłopak sądzi, że powinien usłyszeć o nich cały świat… Jednak on nigdy nie ujrzy tych wielu kartek pokrytych jego imieniem oraz jej łzami…
𝐖𝐞 𝐌𝐞𝐭 𝐓𝐡𝐫𝐨𝐮𝐠𝐡 𝐌𝐲 𝐁𝐫𝐨𝐭𝐡𝐞𝐫 to było moje trzecie spotkanie z twórczością tej 𝐚𝐮𝐭𝐨𝐫𝐤𝐢 i jednocześnie moment, w którym definitywnie się z nią żegnam. Podchodziłam do tej książki z nadzieją, że tym razem coś zaskoczy, że w końcu kliknie, że znajdę tu chociaż jeden element, który mnie zatrzyma. Niestety. Im dalej byłam w tej historii, tym bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, że to po prostu nie jest literatura dla mnie. Największym problemem tej książki są 𝐛𝐨𝐡𝐚𝐭𝐞𝐫𝐨𝐰𝐢𝐞. Od pierwszych rozdziałów miałam wrażenie, że obcuję z postaciami, które istnieją wyłącznie po to, żeby pchać fabułę do przodu, a nie dlatego, że mają jakąkolwiek wewnętrzną logikę. Bardzo liczyłam na to, że z czasem się do nich przekonam, że coś się w nich odsłoni, ale zamiast tego 𝐢𝐫𝐲𝐭𝐚𝐜𝐣𝐚 tylko rosła. Przez sporą część książki byłam święcie przekonana, że bohaterowie są 𝐧𝐚𝐬𝐭𝐨𝐥𝐚𝐭𝐤𝐚𝐦𝐢. Ich zachowanie, sposób myślenia, dialogi wszystko wskazywało na wiek 𝐥𝐢𝐜𝐞𝐚𝐥𝐧𝐲. Dopiero później okazuje się, że mają 18–21 lat, co zupełnie nie gra z tym, co czytamy. Ta niekonsekwencja wiekowa wybijała mnie z historii i sprawiała, że coraz trudniej było brać cokolwiek na poważnie. 𝐍𝐨𝐞𝐦𝐢 jako główna bohaterka kompletnie do mnie nie trafiła. Jest postacią, o której trudno powiedzieć cokolwiek konkretnego. Sama określa się jako 𝐳𝐰𝐲𝐜𝐳𝐚𝐣𝐧𝐚 i dokładnie taka pozostaje przez całą książkę. Jej narracja kręci się wokół naiwności, braku zaufania do ludzi, którzy faktycznie próbują ją chronić, i ciągłego podkreślania, że jest 𝐧𝐢𝐞𝐥𝐮𝐛𝐢𝐚𝐧𝐚. Jej myśli były dla mnie męczące, często powtarzalne i pozbawione refleksji. Najbardziej zapadła mi w pamięć informacja o tym, jakie książki czyta, i to niestety mówi sporo o tym, jak mało ta postać oferuje. 𝐇𝐚𝐫𝐫𝐲 to chaos sam w sobie. Deklaruje troskę, po czym znika emocjonalnie. Obiecuje jedno, robi drugie. Kłamie regularnie, 𝐦𝐚𝐧𝐢𝐩𝐮𝐥𝐮𝐣𝐞 sytuacjami i zachowuje się w sposób, który bardziej przypomina emocjonalną huśtawkę niż romantycznego bohatera. Jego działania często nie mają sensu, a fabuła zdaje się mu na to pozwalać bez żadnych konsekwencji. 𝐎𝐬𝐜𝐚𝐫, brat Noemi, to postać, której kompletnie nie potrafiłam rozgryźć. Jego zachowanie zmienia się z rozdziału na rozdział. Raz jest agresywny i raniący, innym razem nadopiekuńczy i czuły. Brakuje tu jakiegokolwiek spójnego portretu psychologicznego. Jego osobowość sprowadza się do imprez, używek,lasek i destrukcyjnych decyzji, które nigdy nie są sensownie 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐩𝐫𝐚𝐜𝐨𝐰𝐚𝐧𝐞. Fabuła cierpi na ogromny 𝐛𝐫𝐚𝐤 𝐥𝐨𝐠𝐢𝐤𝐢. Są momenty, które zwyczajnie się wykluczają. W jednym rozdziale matka Noemi jest tak nadopiekuńcza, że dziewczyna nie może sama wracać ze szkoły, a chwilę później 𝐳𝐨𝐬𝐭𝐚𝐰𝐢𝐚 ją samą na tydzień bez żadnej kontroli. Te sprzeczności pojawiają się regularnie i nikt w historii nie próbuje ich wyjaśnić. 𝐇𝐢𝐬𝐭𝐨𝐫𝐢𝐚 𝐇𝐚𝐫𝐫𝐲’𝐞𝐠𝐨 to kolejny zbiór niedopowiedzeń. Rodzina, która rzekomo się go 𝐰𝐲𝐫𝐳𝐞𝐤𝐚, nagle okazuje się 𝐰𝐬𝐩𝐚𝐫𝐜𝐢𝐞𝐦 𝐨𝐫𝐠𝐚𝐧𝐢𝐳𝐚𝐜𝐲𝐣𝐧𝐲𝐦 𝐢 𝐟𝐢𝐧𝐚𝐧𝐬𝐨𝐰𝐲𝐦. Jego sytuacja życiowa, długi, mieszkanie i styl życia kompletnie się ze sobą nie składają i pozostają bez sensownego wytłumaczenia. Wątek najlepszej przyjaciółki Noemi został praktycznie porzucony. Postać pojawia się, znika, coś sygnalizuje, po czym przestaje istnieć. Relacja, która miała być ważna, okazuje się powierzchowna i kompletnie 𝐧𝐢𝐞𝐰𝐲𝐤𝐨𝐫𝐳𝐲𝐬𝐭𝐚𝐧𝐚. Imprezy i używki są tu obecne niemal 𝐛𝐞𝐳 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐫𝐰𝐲. Sprawiają wrażenie jedynego sposobu spędzania czasu przez bohaterów. Scena pierwszego zbliżenia Noemi i Harry’ego była dla mnie bardziej niepokojąca niż romantyczna, zwłaszcza biorąc pod uwagę stan, w jakim oboje się znajdowali. Wątek 𝐩𝐨𝐫𝐰𝐚𝐧𝐢𝐚 i postać Roberta to kolejny element wrzucony bez odpowiedniego rozwinięcia. Dramatyczne wydarzenie nie niesie za sobą żadnych realnych konsekwencji emocjonalnych. 𝐓𝐫𝐚𝐮𝐦𝐚 zostaje całkowicie pominięta, jakby nic się nie wydarzyło. Tematy 𝐳𝐝𝐫𝐨𝐰𝐢𝐚 𝐩𝐬𝐲𝐜𝐡𝐢𝐜𝐳𝐧𝐞𝐠𝐨 zostały potraktowane powierzchownie. Są wspomniane, zasygnalizowane, po czym szybko znikają, bez pogłębienia i bez realnego wpływu na rozwój bohaterki. To kolejny zmarnowany potencjał.
This entire review has been hidden because of spoilers.