Miura pod płaszczem dystopii, rewolucji, pięknych mężczyzn i nadprzyrodzonych zdolności – opowiada o tym co najtrudniejsze, czyli o więziach rodzinnych. To historia dwóch braci, którzy darzą się głębokim uczuciem, a jednocześnie krzywdzą się nawzajem skuteczniej niż ostra amunicja Wielkiego Premiera. Bracia Lwie Serce w postapokaliptycznej Warszawie.
A ty? Jak wyobrażałeś sobie świat w 2132 roku? Humanoidalne roboty? Jedzenie w kapsułkach? A może kolonia na Księżycu? Rzeczywistość wygląda inaczej. Wynalazki „Starego Świata” takie jak lodówki, samochody, Alexy i Siri, a przede wszystkim ta mityczna elektryczność – istnieją jedynie w bajkach, które mamy opowiadają swoim dzieciom przy blasku świec na dobranoc. Życie stało się znowu proste, odkąd rząd Elodii, ekstremalnej grupy środowiskowej, zabrał ludziom postęp cywilizacyjny, a tym samym możliwość dalszego szkodzenia planecie. Słodycz technologii należy jedynie do garstki wybranych, którzy mogą mieszkać w owianym legendą Mieście. Każdy ma szansę tam się dostać, kiedy w dniu swoich osiemnastych urodzin przystępuje do Egzaminu, Militarnego dla chłopców i Matrymonialnego dla dziewcząt.
I podczas gdy starszy z braci, Zara, wcale nie spieszy się do Miasta, marząc jedynie o żonie i piątce dzieci bawiących się na podwórzu ich gospodarstwa, Miurę trawi gorączka ambicji. Wie, że zrobi wszystko i nie zawaha się przed niczym, żeby pewnego dnia i on, na własne oczy, mógł zobaczyć, jak wygląda… Czajnik elektryczny.
Trigger warnings: - Przemoc fizyczna, psychiczna i seksualna - Depresja, próby samobójcze - Trauma - Zaburzenia odżywiania - Dysfunkcyjne więzi rodzinne - Śmierć - Używki - Rozbudowane sceny miłosne - Krwawe i brutalne pojedynki - Propoganda / Indoktrynacja / Dyktatura I inne.
Cudowna!! ❤️ Absolutnie fantastyczna opowieść, która kipi od emocji i porusza do głębi! Historia o braterstwie, rodzinie, miłości, przyjaźni i bezgranicznym poświęceniu. Akcja dzieje się w Polsce w przyszłości (mniej więcej sto lat od teraz), która baaardzo się zmieniła i muszę przyznać, że wykreowana rzeczywistość to mega ciekawy aspekt tej opowieści. Ten wizjonerski, dystopijny świat jest niezwykle ciekawy, ale dla mnie pełni raczej funkcję sceny dla uniwersalnych ludzkich spraw, uczuć i problemów, które są tu najważniejsze. Styl autorki zachwyca!😍 Książka jest napisana w tak piękny sposób! Serio, są takie zdania, które po prostu wypalają się na duszy i zostają na długo! Czasami miałam tak, że po przeczytaniu jakiegoś fragmentu musiałam po prostu na chwilę przerwać czytanie, żeby sobie kontemplować jakieś zdanie czy akapit. Narracja pierwszoosobowa to strzał w dziesiątkę! Uwielbiam taki sposób opowiadania, a dodatkowo mamy tu perspektywę kilku bohaterów, co jest dodatkowym smaczkiem tej wspaniałej lektury. Podsumowując gorąco polecam ten niesamowity debiut! Czekam na dalszą część, bo naprawdę od razu chciałabym sięgnąć po kontynuację :) Wspaniała powieść!
Książka miala potencjał, gdyby nie fakt, że byla zdecydowanie za długa. Przedstawienia świata tan praktycznie nie ma. Miała za duzo zbędnych opisów, dużo luk fabularnych, a jeden z głównych płot twistów wziął się lekko z dupy...
Do połowy czytało się tak szybko i łatwo jak przewija się rolki na insta. Sposób pisania, większość fabuły i koncept jest super, serio, ale coś mi potem zbrzydło. Może po prostu nie mogę znieść facetów, którzy są creepami i zakradają się, żeby podglądać swoją przybraną młodszą siostrę. Potem robi się z tego jakąś niezdrową historię miłosną, chociaż dla mnie bardziej obsesję seksualną. Jeszcze wcześniej było jego załamanie psychiczne trwające ponad pół roku i tu też ciężko mi sympatyzować z kimś, kto obwinia się, że jest ciężarem dla rodziny, a jednocześnie siedzi zamknięty w pokoju i nie robi nic, żeby tej rodzinie w biedzie i syfie pomóc. Miura przez większość czasu zachowywał się jak rozwydrzone dziecko i to on sam obrzydził mi tę książkę. Nie chodzi mi o to, żeby główny bohater był bez skazy, bo lubię "szare charaktery", ale nie znalazłam w nim niczego, co mogłabym polubić. Zara jest zajebisty, ale zbyt zajebisty, żeby był prawdziwy (żeby przypadkiem ktoś nie zapomniał że to science fiction).
This entire review has been hidden because of spoilers.
Naprawdę nie miałam wielkich oczekiwań względem tej książki. Głównie z tego powodu, iż rzadko sięgam po powieści dystopijne. W dodatku akcja, która miała być osadzona w Polsce? Jednocześnie byłam bardzo zaintrygowana i podekscytowana, ale także sceptycznie nastawiona. Bałam się wielkiego rozczarowania. Jak się jednak okazało, zupełnie niepotrzebnie. Po pierwszych 50 stronach, wciągnęłam się tak bardzo, że ciężko było się oderwać od połykania kolejnych i następnych. Każdy nowy plot twist naprawdę mnie zaskakiwał. Chyba nic nie udało mi się tutaj przewidzieć. Widać, że wszystko zostało dokładnie przemyślane, a postacie nie są płaskie i jednowymiarowe. Przywiązanie się do nich, nie stanowi żadnego problemu. Jest również obecne "to coś" w sposobie pisania, dzięki czemu frunie się przez kolejne słowa. Pierwszy raz zdecydowałam się również zaznaczać ważne dla mnie cytaty, więc książka jest pełna znaczników. Dla mnie to istotny sygnał, jak wspaniale się bawiłam podczas czytania. Cieszę się, że zdecydowałam się wybrać w tę podróż i z niecierpliwością czekam na jej dalszy przebieg! Autorko proszę pospiesz się!
Specjalnie zakładam konto na goodreads dla tej książki. Dlatego, że doceniam ogrom pracy, zaangażowania emocjonalnego jakie towarzyszyło i nadal towarzyszy w procesie powstawania tego wykreowanego świata. Sporo czytam, kiedyś więcej fantasy a obecnie głównie literaturę faktu i kryminały, ale pozostał we mnie sentyment dla dobrze wykreowanych postaci dzięki którym można zanurzyć się w świat który nie istnieje…a przecież mógłby. Taki świat powstał w wyobraźni Izabeli Maeng i muszę przyznać, że świetnie poradziła sobie ze stworzeniem ciekawych, niebanalnych bohaterów. Język powieści nie męczy a wręcz przeciwnie, czyta się doskonale, historia wciąga, bohaterowie potrafią zaciekawić, wkurzyć i wzruszyć równocześnie. Jest namiętność, miłość, nienawiść, tajemnica, niebanalne rozwiązania akcji którą cały czas trzyma w napięciu. Dlatego trzymam kciuki za sukces i czekam na kolejne tomy! Serdecznie polecam historię Miury i jego brata… Zary. Swoją drogą- fajny pomysł na męskie imię ( dla uczczenia miejsca z bajki, w dalekiej przeszłości , w którym kiedyś kobiety były szczęśliwe 🤗😂)
„Miurę” poleciła mi przyjaciółka, więc kupiłam od razu i…wciągnęła mnie totalnie, czytałam ponad dwa dni z przerwami tylko na sen. Świetna tematyka dystopijnego świata, bardzo ciekawa (i nawet prawdopodobna!) wizja Polski i Warszawy za ponad sto lat. Najmocniejszym punktem są złożone, nieoczywiste relacje między tytułowym Miurą, jego bratem Zarą, rodzicami i innymi bohaterami, tu nic nie jest czarno białe. Do samego końca nie wiadomo komu ufać, każda strona potrafi zaskoczyć. Finał zostawia niedosyt i natychmiastową potrzebę sięgnięcia po kolejny tom. Ciekawe jest to, że to dopiero wydany debiut autorki, który zapowiada naprawdę fajną serię. Czekam na kontynuację. Polecam!
Nigdy nie sięgałam po książki, gdzie akcja dzieje się w przyszłości, trafiłam na nią przypadkiem i nie żałuję. Nic nie było tutaj przewidywalnego, cały czas powieść trzymała mnie w napięciu. Więź dwóch braci - wyjątkowa, a jednocześnie nie taka oczywista, poruszone trudne rodzinne relacje. Nie pamiętam kiedy ostatnio czytałam tak wciągającą książkę.
Koncept na 4. Rozwiązania fabularne na 3. Kreacja postaci, a przede wszystkim ich brak spójności, na 2. 560 stron, a dominującą emocją jaką wzbudziła we mnie książka jest irytacja.
Polecam! Czyta się błyskawicznie, super język, spójny świat. Historia wgniata w fotel, nie da się oderwać. Polecam nie tylko fanom dystopii ale wszystkim, bo daje do myślenia, choć momentami jest trudno przebrnąć bo tematy są trudne.
Kiedy zobaczyłam opis tej książki pomyślałam „Dystopia której akcja rozgrywa się w Polsce? Wow, to będzie coś nowego”, do tego sposób w jaki książka była promowana „Bracia Lwie Serce w postapokaliptycznej Warszawie”, no powiedzcie kto by się na to nie skusił?
Autorka wykreowała niesamowity klimat ponurej przyszłości Polski, jej rząd oraz masę interesujących bohaterów. Jednak bez spojlerów, skupmy się na braciach - Miurze i Zarze, tak inni jednak łączy ich niesamowita więź która jest silniejsza niż może się wydawać, Jeden jak i drugi znalazł miejsce w moim sercu, jednak jeśli chodzi o podobieństwo charakteru to bliżej mi do Zary… Fakt, że poznajemy Elodię oczami Miury, zakochanego w systemie działającym w Polsce jest intrygujący i frustrujący jednocześnie, nie raz chciałam krzyczeć „chłopaku otwórz oczy!”, to pomaga zaangażować się w historię.
Nie zliczę ile łez wylałam podczas tej opowieści, więc jeśli lubicie płakać, ta pozycja jest dla was. Książka porusza sporo ciężkich tematów, jednak wszystko jest zapisane w Trigger warnings na pierwszej stronie. Jednym z takich tematów są ataki paniki, i jako osoba która się z nimi boryka, uważam, że są napisane perfekcyjnie, a sam fakt, że ktoś porusza ten temat (co nie zdarza się znowu aż tak często) bardzo mnie ucieszył, ponieważ poczułam się Zauważona.
Jeśli chodzi o samą autorkę jest ona tak niesamowitą i ciepłą osobą, która pisze z pasji. (Miałam możliwość ją poznać i będzie to jedno z moich ulubionych wspomnień z tego roku).
Podsumowując, bardzo polecam Miurę każdemu kto czytał i polubił „Igrzyska Śmierci” czy „Braci Lwie Serce”, oraz każdemu kto chce poznać niesamowitą historię dwóch cudownych braci i ich bliskich.
Tydzień myślałam co napisać o tej książce i nadal trochę pustka w głowie 😅 Nie sięgam zazwyczaj po książki dystopijne, a przede wszystkim praktycznie nie czytam w wersji papierowej polskich autorów, a jednak sięgnęłam po tą książkę. I co? Stała się trochę taka moją "comfort" książką, bo pomimo, że poruszała osobiście dla mnie trudny temat to jeden z głównych bohaterów był odzwierciedleniem mnie samej tak w 80%. Podczas czytania miałam moment, że po prostu chciałam się rozpłakać, ale siedziałam w kawiarni, wiec musiałam powstrzymać emocje. Książka jak już usiadłam tak "porządnie" do jej przeczytania przeczytałam w kilka godzin i pomimo swojej objętości wcale mnie to nie zmęczyło, a wręcz przeciwnie pozostawiła niedosyt, że częściowo żałuję, że przeczytałam ją już teraz i muszę czekać na drugi tom. Książkę z całego serca mogę każdemu polecić, nawet jeśli uważa, że to nie jego gatunek. To jak jest napisana jest przystępne dla każdego i nie męczy ciężkimi i trudnymi opisami, jak kojarzą mi się książki z tego gatunku. No naprawdę udany debiut autorki i mam nadzieję, że więcej osób sięgnie po tą książkę.
„Miura” angażuje od początku do końca. Miałam wrażenie, że na każdej stronie dzieje się coś istotnego, coś się zmienia w sytuacji bohaterów albo mojego zrozumienia ich. Ani przez moment nie czułam nudy, co rzadko mi się zdarza przy grubszych pozycjach. Z bohaterami bardzo łatwo się utożsamić i empatyzować z wszystkim, co przeżywają. Dodatkowo książka wielokrotnie zaskakuje. Wiele razy myślałam, że przewidziałam zakończenie danej części, a jednak kończyłam z miną: 😲🤯